Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

17-12-2011, 19:06

Ks. Boniecki przerywa milczenie  »

PAP / Wirtualna Polska
(meg)
17-12-2011

Zakazu wystąpień medialnych nie postrzegam w kategoriach tragedii, poniżenia czy zakneblowania – powiedział w sobotę ks. Adam Boniecki podczas rozmowy z Moniką Olejnik w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego.

Ks. Adam Boniecki

- Jest taka teologiczna zasada, że jak Pan Bóg komuś daje jedną nogę krótszą, to drugą za to daje dłuższą – powiedział ks. Boniecki pytany “jak żyje się z kneblem”. Dodał, że stara się tę sytuację traktować pogodnie.

W Bibliotece UW odbyła się promocja książki ks. Bonieckiego pt. “Lepiej palić fajkę, niż czarownice…”. Przy tej okazji b. redaktor naczelny “Tygodnika Powszechnego” rozmawiał z dziennikarką Moniką Olejnik.

W listopadzie prowincja księży marianów poleciła ks. Bonieckiemu ograniczenie wystąpień medialnych do “Tygodnika Powszechnego”. Decyzja władz zakonu zbiegła się w czasie z wywiadem, jakiego udzielił on Olejnik w “Kropce nad i”. Zwracał w nim uwagę m.in. na “niefortunność umieszczenia krzyża na sali sejmowej”. Początkowo zakaz został wydany na miesiąc, jednak później został przedłużony na czas nieokreślony.

Odnosząc się w sobotę do tamtych wypowiedzi ks. Boniecki zaznaczył, że nie mógł powiedzieć, że krzyż musi wisieć w sejmie, bo nie mógłby potem spojrzeć w lustro. – Ponieważ nie uważam, że krzyż musi wisieć w sejmie, tak jak nie uważam, że absolutnie trzeba go usunąć z sejmu – dodał.

Z kolei w odpowiedzi na zadane z sali pytanie o to, kiedy zakaz może zostać zdjęty, ocenił, że jego przełożeni “są trochę zakładnikami własnej decyzji (…)”. – Ale Boże Narodzenie to jest takie święto pojednania, w Nowy Rok wszystko zaczyna się od początku, 24 grudnia mam imieniny. Te perspektywy są bardzo szerokie i otwarte i nie należy tracić nadziei – powiedział ks. Boniecki.

Podczas spotkania był pytany m.in. o stosunek do kwestii związków partnerskich osób tej samej płci. W odpowiedzi podkreślił, że jest faktem, że takie związki są i jest daleki od ich potępiania, ale jest też oburzony, dotknięty i zasmucony, kiedy od Kościoła wymaga się, żeby uznał związki gejowskie i włączył w orbitę związków sakramentalnych. – Wymaganie tego od Kościoła jest postawą nietolerancyjną – ocenił.

Ks. Boniecki odniósł się też do głośnej w tym roku sprawy obecności kontrowersyjnego piosenkarza Adama “Nergala” Darskiego w programie rozrywkowym TVP. – Nergal, który robi show z diabłem, bo jak sam powiedział, diabeł dobrze się sprzedaje, nie jest satanistą, nie odprawia mszy, nie zabija dzieci, nie puszcza kwi, tylko odgrywa szatana, który moim zdaniem jest szatanem jasełkowym – powiedział.

Pytany, czy sam wierzy w istnienie szatana, ks. Boniecki powiedział, że co jakiś czas spotyka go “w bezinteresownej nienawiści w ludziach”. – Jest coś szatańskiego, jakieś ślady szatana spotykamy, ale nie w jasełkach – dodał.

Zwrócił uwagę, że zespół Nergala “Behemoth” otrzymał nagrodę Fryderyka (w 2010 r.) i została mu ona wręczona w Bazylice Najświętszego Serca Jezusowego w Warszawie, przeciwko czemu nie protestował ani Episkopat, ani “prawdziwi katolicy”.

Ks. Boniecki był również pytany o krytykę “Tygodnika Powszechnego”, jaka znalazła się w opublikowanym przez przewodniczącego  KEP abp. Józefa Michalika “Raporcie o stanie wiary w Polsce”. B. naczelny “Tygodnika” powiedział, że abp Michalik ma od lat te pretensje i stawia zarzuty “Tygodnikowi Powszechnemu”, którego nie czyta, a jako ideał obecności Kościoła w mediach, w swoim raporcie przedstawia Radio Maryja.

Z kolei w swojej najnowszej książce ks. Boniecki napisał o Radiu Maryja, że nie ma z nim dyskusji, a by został dopuszczony do głosu, musiałby publicznie wyrzec się “błędów personalnych”. “Musiałbym wyrzec się przyjaźni z arcybiskupem Józefem Życińskim, Adamem Michnikiem czy Jarosławem Gowinem. Musiałbym ujawnić masońskie i żydowskie źródła inspiracji “Tygodnika”, uznać niewinność abp. Wielgusa, a ojca dyrektora uznać za męża opatrznościowego, obdarzonego charyzmatem nieomylności w sprawach wiary, moralności i polityki” – brzmi fragment książki.

Pytany z kolei podczas spotkania w BUW o kwestie dotyczące aborcji, ks. Boniecki powiedział, że nie jest to “sprawa konfesyjna, religijna”. – Jest pytanie, czy można pozbawiać życia człowieka w tym stadium istnienia. (…) Moje zdanie jest takie, że to jest zabijanie człowieka niewinnego, ponieważ do tej pory nikt nie udowodnił, że w jakimś innym momencie zaczyna się człowiek – powiedział.

Podkreślił jednak, że w debacie publicznej na ten temat chodzi o to, by być skutecznym, nie, żeby narzucić coś siłą na jedną kadencję sejmu, tylko, żeby stworzyć kulturę, która będzie chroniła to życie.

Całość: http://wiadomosci.wp.pl/title,Ks-Boniecki-przerywa-milczenie,wid,14092640,wiadomosc.html?ticaid=1d94a

17-12-2011, 19:00

Zawalcz o nagrody 55. edycji World Press Photo!  »

PDF Serwis Studencki Instytutu Dziennikarstwa
Filipina Padlewska
17-12-2011

 

 

 Tylko do 12 stycznia 2012 r. można nadsyłać prace na 55. edycję World Press Photo. Konkurs skierowany jest do fotografów i fotoreporterów z całego świata. Na stronie konkursu można rejestrować się już od początku grudnia.

World Press Photo to najważniejszy branżowy konkurs fotografii prasowej organizowany nieprzerwanie od 1955 roku. Wyniki zawsze ogłaszane są w lutym. Konkurs przebiega w wielu kategoriach obejmujących fotografie pojedyncze i serie (reportaże): zdjęcie roku, zdarzenia, ludzie w zdarzeniach, wiadomości ogólne, problemy współczesne, sport, życie codzienne, portrety, sztuka i rozrywka, przyroda.

Zdjęcia do tegorocznej edycji można nadsyłać na zasadach określonych na stronie konkursu (http://www.worldpressphoto.org) do 12 stycznia 2012 r.

W tym roku rusza również nowa kategoria multimedia, do której prace są przyjmowane od 8 grudnia 2011 do 19 stycznia 2012 roku.

Wśród dotychczasowych laureatów wszystkich edycji konkursu znaleźli się także Polacy. Filip Ćwik w 2010 r. zajął 3. miejsce za fotoreportaż w kategorii Ludzie i wydarzenia – za fotografie dla “Newsweek Polska” przedstawiające żałobę w Polsce po katastrofie pod Smoleńskiem w kwietniu 2010, natomiast Tomasz Gudzowaty był wielokrotnie nagradzany w konkursie, zajął m.in. 2. miejsce w kategorii: Prezentacje sportu – reportaż – za cykl zdjęć dla Yours Gallery poświęconych wyścigom samochodowym w Meksyku w 2010 r. Wyróżnienia we wcześniejszych edycjach otrzymali także m.in. Rafał Milach, Radosław Sikorski czy Maciej Skawiński.

Całość: http://www.pdf.edu.pl/text.php?id=623

17-12-2011, 10:44

Pół wieku temu telewizor budził pożądanie!  »

Wiadomości24.pl
Rajmund Czok
17-12-2011

Mieszkańcy Śląska obejrzeli na gwiazdkę w 1957 roku po raz pierwszy program Telewizji Polskiej. Wcześniej można było odbierać jedynie programy telewizji czechosłowackiej, jeśli mieszkało się blisko granicy i posiadało odpowiednią antenę na dachu. Z braku stacji przekaźnikowych do grudnia 1957 roku niemożliwy był odbiór programu z Warszawy.

Pamiętam dzień 3 grudnia 1957 roku. Wtedy rozpoczął nadawanie ośrodek w Katowicach. Gazety pouczały, że do odbioru katowickiego kanału TV telewizory muszą być odpowiednio dostrojone. Na Śląsku wszystkie odbiorniki, z wyjątkiem 12 i 14-calowych belwederów, musiały przejść odpowiednie “zabiegi”. Stacje Obsługi Telewizyjnej w Katowicach, Bielsku-Białej i Gliwicach pracowały bez wytchnienia przy zakładaniu odpowiednich anten odbiorczych, których koszt w tamtym czasie wynosił 400 złotych. Natomiast prywaciarze wykorzystali sprzyjającą koniunkturę i pobierali 2,8 tys. złotych.

Rajmund Czok za zaciągnięty w 1959 roku kredyt kupił czarnobiały telewizor Neptun

Na Śląsku prywatnych posiadaczy telewizorów policzyć można było wtedy na palcach. W Gliwicach w dniu rozpoczęcia emisji były zaledwie trzy telewizory: jeden w witrynie salonu radiowego przy ulicy Marcina Strzody, drugi w kawiarni “Myśliwska” na ul. Zwycięstwa, trzeci na rynku w lokalu PTTK. Nie zapomnę widoku zgromadzonego tłumu przed salonem 3 grudnia 1957 roku. Ludzie z zapartym tchem wpatrywali się po raz pierwszy w czarno-biały obraz szklanego ekranu. Wtedy program TV oglądano głównie w domach kultury, klubach prasy i książki oraz świetlicach. Kiedy w popołudniowe środy emitowano serial “Kaczor Donald”, ulice świeciły pustkami, za to świetlice i domy kultury pękały w szwach.

Stacja TV w Katowicach była jedną z najnowocześniejszych i najsilniejszych w Europie. Zasięg nadajników obejmował promień ponad 100 km. Katowicki program TV można było odbierać w Krakowie, Nowej Hucie oraz Ostrawie. Nadawano go tylko trzy razy w tygodniu (w środy, soboty i niedziele) po trzy godziny. Krótko przed Bożym Narodzeniem na Śląsk rzucono około 2,7 tys. polskich 14-calowych belwederów, z kolei Centralny Zarząd Zaopatrzenia Robotniczego sprowadził dla górników odrębną pulę belgijskich “Roverów”, angielskich “Payów” i radzieckich “Rubinów”. W 1957 roku sobota i niedziela wypadły w pierwszy i drugi dzień świąt bożonarodzeniowych. Dzieciom pokazano wtedy m.in. bajkę “Osiem lalek i jeden miś”, dorosłym koncert Zespołu Pieśni Tańca Śląsk.

Z biegiem czasu telewizorów zaczęło przybywać. Po roku Śląsk mógł się pochwalić 25 tys. telewizorów. Ponieważ stały się one marzeniem, a kupno przerastało niejednego z powodu wysokiej ceny, w wielu miastach uruchomiono Biura Sprzedaży Ratalnej. Klient mógł wtedy zaciągnąć kredyt, by obejrzeć największą atrakcję w tamtych czasach – transmisję skoków narciarskich z NRD.

Całość: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/pol_wieku_temu_telewizor_budzil_pozadanie_220482.html

17-12-2011, 10:42

Śląskie fascynacje Barbary i Adama Podgórskich  »

Wiadomości24.pl
Sebastian Brudys
17-12-2011

Miejski Dom Kultury Koszutka w Katowicach zorganizował spotkanie autorskie z Barbarą i Adamem Podgórskimi, twórcami książek: “Słownik gwar śląskich” i “Mitologia śląska”.

Wieczór pod hasłem “Śląskie fascynacje” poprowadziła dziennikarka – Gabriela Łęcka.

Śląskie fascynacje Barbary i Adama Podgórskich

O strzygach, południcach, utopcach, krasnalach, bebokach, skarbnikach i innych postaciach z ludowych podań, wierzeń i zabobonów, opowiadał Adam Podgórski. Obecnie, nieomal zupełnie zapomniane, funkcjonują jeszcze w formie szczątkowej jedynie we wspomnieniach osób dorosłych.

W trakcie dyskusji z publicznością rozprawiano również o istocie śląskości, co zawsze jest tematem gorącym. Czy Ślązacy są “dupowaci”, jak twierdzi Kazimierz Kutz? Zdania były podzielone. Jeżeli wyraz “dupowaty” oznacza dobroduszność, łatwowierność – to zdaje się być prawdą. Powstania śląskie udowodniły jednak, że mieszkańcy śląska mogą być zaradni. Zorganizowani, potrafią skutecznie walczyć o swoje.

Jaka jest przyszłość śląskiej godki? Nie wiadomo, ale przeważały opinie, że będzie ulegać zapomnieniu, wychodzić z powszechnego użycia. To smutne!

Przy okazji spotkania, państwo Podgórscy poznali demona, nieuwzględnionego w leksykonie ich autorstwa. To Reszka z żelaznymi zębami, postać występująca w wątkach wierzeniowych ludności z regionu rybnickiego. Została wymieniony przez osobę z publiczności. Na pewno znajdzie się w ewentualnym, kolejnym wydaniu książki. Opis będzie można też znaleźć w uzupełnieniach do “Mitologii śląskiej” na stronie autorskiej Podgórskich – http://www.podgorscy.info/.

Całość: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/slaskie_fascynacje_barbary_i_adama_podgorskich_220517.htm l?sesja_gratka=8260192f5b15fb7f726a5f720609ffc6

17-12-2011, 07:32

Polscy dziennikarze inspiracje czerpią z mediów społecznościowych  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
17-12-2011

Social Media to przede wszystkim źródło inspiracji dla dziennikarzy w Polsce – wynika z raportu “Dziennikarze i Social Media 2011″ przygotowanego przez Multi Communications. Blogi wygrywają z Facebookiem.

Polscy dziennikarze dość często korzystają z serwisów społecznościowych. Służbowo posługuje się nimi przynajmniej raz w tygodniu 60% ankietowanych, a prywatnie – 75%. Dziennikarze najchętniej odwiedzają blogi (30%), które również są najbardziej wiarygodnym źródłem wiedzy i informacji spośród wszystkich serwisów mediów społecznościowych (blisko połowa wskazań). Na drugim miejscu pod względem popularności i wiarygodności uplasował się serwis społecznościowy Facebook, a na trzecim – w obu kategoriach – Wikipedia. Można zauważyć prawidłowość – kolejność w rankingu wiarygodności jest taka sama jak w rankingu popularności.

Sytuacja przedstawia się inaczej w zestawieniu ogólnej wiarygodności informacji znalezionych w serwisach social media z ich atrakcyjnością. Informacje znajdowane w mediach społecznościowych są znacznie bardziej atrakcyjne niż wiarygodne. Co czwarty ankietowany wysoko ocenił wiarygodność tych informacji, ale żaden – bardzo wysoko. Nikt nie wskazał natomiast “niskiej” albo “bardzo niskiej” atrakcyjności informacji publikowanych w serwisach social media. “Wysoko” i “bardzo wysoko” ocenia ich wiarygodność około 60% respondentów.

W mediach społecznościowych dziennikarze poszukują przede wszystkim inspiracji – przyznaje się do tego blisko 60% ankietowanych. O połowę mniej poszukuje komentarzy i opinii. 13% respondentów poszukuje natomiast “cyfr i faktów”.

- Wyniki badania Multi Communications w niektórych aspektach potwierdzają nasze obserwacje, w niektórych są zaskakujące – powiedział Mariusz Pleban, Prezes Multi Communications. – [i]Dla ponad połowy dziennikarzy obecność firmy lub marki w mediach społecznościowych nie ma znaczenia i nie wpływa na jej wiarygodność. Wynik ten będą poprawiać dobre i nowoczesne firmy publicrelations posiadające kompetencje zarówno w środowisku social media jak i posiadające zbudowane, wieloletnie zaufanie wśród dziennikarzy[i]- dodaje.

Sondaż został zrealizowany środkami własnymi Multi Communications w listopadzie 2011 r. W sumie odpowiedzi udzieliło ponad 110 dziennikarzy reprezentujących różnego typu media (np. prasa, internet, TV) oraz zajmujący się różną tematyką (biznes, nowe technologie, lifestyle). Agencja planuje prezentować szerszą wersję raportu na zamówienie firmom i instytucjom zainteresowanym wiedzą na temat preferencji dziennikarzy w związku z mediami.

Całość: http://media2.pl/media/87079-Polscy-dziennikarze-inspiracje-czerpia-z-mediow-spolecznosciowych.html

16-12-2011, 22:24

Pielgrzym pobił dziennikarkę? Sąd zwraca akt oskarżenia  »

Gazeta Wyborcza Częstochowa
Marek Mamoń
16-12-2011

- Naruszył nietykalność dziennikarki i zniszczył kamerę – oskarżyła prokuratura słuchacza Radia Maryja. Częstochowski sąd wytknął jednak śledczym błędy i zwrócił im akt oskarżenia. Spór rozstrzygnie się w Katowicach.

Akt oskarżenia przygotowała prokuratura rejonowa Częstochowa-Północ. We wrześniu wysłała go do sądu okręgowego. 55-letniemu Andrzejowi K. z Katowic, który na pielgrzymce Rodziny Radia Maryja uderzył w twarz dziennikarkę Polsatu News, postawiła zarzut zniszczenia kamery wartej 27 tys. zł oraz używanie przemocy “w celu zmuszenia dziennikarza do opublikowania lub zaniechania opublikowania materiału prasowego albo do podjęcia lub zaniechania interwencji prasowej”. To formuła z art. 43 prawa prasowego, które przewiduje, że takie sprawy już w pierwszej instancji rozpatruje sąd okręgowy.

Wydarzenia miały miejsce w lipcu przed jasnogórskim sanktuarium. Akredytację na relacjonowanie pielgrzymki słuchaczy Radia Maryja otrzymały tylko media o. Tadeusza Rydzyka. Mimo to ekipa Polsatu News przyjechała nagrać wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego. Ponieważ nie została wpuszczona do klasztoru, ustawiła się na błoniach. Gdy ojciec dyrektor powiedział przez mikrofon, że jest telewizja, która nie ma akredytacji, a mimo to filmuje pielgrzymkę (ekipę Polsatu pokazano na telebimach), doszło do przepychanek z pątnikami. – Jeden z napastników wyrwał mi mikrofon i uderzył mnie nim w twarz. Wielokrotnie byłam szturchana i szczypana. O wyzwiskach i wulgaryzmach nawet nie wspominam – relacjonowała dziennikarka Ewa Żarska.

Na pasażu Bareły, który jest terenem miejskim, interweniowała policja. Przewiozła na komisariat mieszkańca Katowic, który został wskazany jako ten, który wyrwał reporterce mikrofon i ją spoliczkował. Dyrektor kanału informacyjnego Polsatu Henryk Sobierajski złożył zawiadomienie o zniszczeniu kamery i mikrofonu. Żarska złożyła odrębne zawiadomienie karne.

O wydarzeniu zrobiło się na tyle głośno, że zajęła się nim m.in. sejmowa komisja kultury oraz Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Przypomniano, że wszystkie media mają prawo do relacjonowania ogólnodostępnych wydarzeń dotyczących ważnych spraw społecznych odbywających się w przestrzeni publicznej.

Tymczasem częstochowska prokuratura postanowiła połączyć doniesienia Sobierajskiego i Żarskiej w jedno postępowanie. Podczas przesłuchania w sierpniu Andrzej K. odmówił w prokuraturze składania wyjaśnień. Miesiąc później powstał akt oskarżenia.

Teraz sąd okręgowy zdecydował się zwrócić go do prokuratury, wytykając błędy i braki. Kluczowe są – zdaniem sądu – niejasności co do wartości sprzętu. Uznał, że uszkodzenia kamery i mikrofonu powinien wycenić biegły, a tymczasem prokuratura poprzestała na policyjnych oględzinach, po których sprzęt oddano ekipie Polsatu. Co więcej, zrobione na zlecenie telewizji dwie wstępne wyceny kosztów naprawy różnią się o 10 tys. zł. Nie wiadomo też, czy sprzęt w ogóle został naprawiony. Słowem – nie ma jasności, na jakiej podstawie prokuratura umieściła w akcie oskarżenia kwotę 27 tys. zł.

Sąd wytknął również prokuraturze, że nie uwzględniła wniosków obrony o przesłuchanie pięciu świadków incydentu na Jasnej Górze. Za karygodne też uznał, że najpierw Andrzeja K. przesłuchiwano w charakterze świadka, a potem jego słowa wykorzystano w akcie oskarżenia. – Zeznania składane w charakterze świadka nie mogą stanowić dowodu oskarżenia – podkreślił sąd.

Prokuratura z opiniami sądu nie zgodziła się. Złożyła zażalenie do Sądu Apelacyjnego w Katowicach. Ten ma rozstrzygnąć dalsze losy sprawy.

Całość: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10833608,Pielgrzym_pobil_dziennikarke__Sad_zwraca_akt_oskarzenia.html?lokale=lodz