20-12-2011, 12:19
Oddajcie nam bar! »
Milada Jędrusik
20-12-2011
Czy dzisiaj przeglądy prasy mają jeszcze sens? To oczywiście pytanie również o przyszłość tejże. Po porannej pobudce w ciemności i wyjrzeniu przez okno powiedziałam sobie bowiem – dość!
Nie popędzę do kiosku po gazety, bo najbliższy kiosk nie pod domem, ale trzy kilometry dalej. Poranne gazety to przywilej mieszkańców dużych miast. A jeśli ktoś mieszka na wsi, może sobie rano poczytać książkę. W związku z wylewaniem się miasta na okoliczne gminy, na wsi mieszka dziś coraz więcej przedstawicieli klasy średniej, czyli potencjalnych czytelników gazet. Jeśli jeżdżą do pracy w mieście, może sobie po drodze gazetę kupią. Ale z weekendowym wydaniem już trudniej.
Mamy oczywiście internet. A w internecie newsy także już z dzisiejszego poranka. I generalnie więcej informacji niż w gazetach, które z definicji się nie rozciągną. W dodatku za darmo, bo większość gazet w Polsce nie odważyła się wprowadzić płatnego dostępu, obawiając się odpływu czytelników.
Ale niektóre, walcząc o papierowego, przynoszącego więcej pieniędzy czytelnika, postanowiły część najsmaczniejszych tekstów wrzucać tylko do papieru. Jeśli ktoś do kiosku nie chce lub nie może, pozostaje mu tylko e-wydanie, które czyta się bardzo niewygodnie. Możemy oczywiście pomarzyć, żeby te gazety miały porządne wydania na tablety, bo nie mają. Ale znowu – kogo stać na tablet?
Jednym słowem, mamy dzisiaj z gazetami niezły miszmasz. Wciąż możemy w nich liczyć na treści jakości lepszej niż w portalach, bo utrzymują jeszcze profesjonalne zespoły redakcyjne, choć i tak dziesiątkowane przez konkurencję darmowych treści w internecie. Ale bardziej zaawansowany technologicznie czytelnik jest coraz bardziej zirytowany trudnościami z dostępem do nich.
Poza tym lepsze to nie znaczy tak dobre, jak kiedyś. To temat-rzeka: pogarszająca się – z powodu odpływu czytelników do internetu i spadku dochodów – jakość tejże prasy.
Jednym słowem: czy warto robić przeglądy informacji, które i tak są z wczoraj i coraz mniej konkurują z internetem? Dla czytelników, którzy z tegoż internetu korzystają?
No to teraz nie mam innego wyjścia, jak tylko udowodnić, że to ma jeszcze sens. Wiadomością (wczorajszego dnia oczywiście, przeleciała się przez serwisy społecznościowe z dużym sukcesem) jest dla mnie okupacja baru mlecznego – nomen omen – Prasowego na Marszałkowskiej w Warszawie, o czym pisze “Gazeta Stołeczna”. Okoliczni mieszkańcy zbuntowali się bowiem przeciwko zamknięciu tego istniejącego od kilkudziesięciu lat zakładu taniego żywienia. Boją się, że na jego miejscu pojawi się kolejny bar albo kawiarnia z wyśrubowaną ceną latte. A studenci, emeryci, którzy tam mieszkają, chcą mieć gdzie jeść.
Na portalu Gazeta.pl pojawiła się krótka notka, w której czytamy: “Po południu do baru włamała się grupa osób, które zaczęły tam gotować i przygotowywać jedzenie m.in. naleśniki. Zapraszali na nie przechodniów”. A więc zwykłe włamanie, jakaś “grupa osób”, nie za bardzo wiadomo, po co to robi.
W “Gazecie Stołecznej” świetny jest już tytuł: “Bar wzięty, leniwe podano”, z inteligentnym literackim skojarzeniem. Z tekstu dowiadujemy się, że “okupacja” baru – podczas której grupa mieszkańców wydawała przygotowane przez siebie tanie posiłki miała na celu właśnie zwrócenie uwagi na problem, jakim jest (uwaga, tu mądre słowo!) gentryfikacja Śródmieścia.
“Zamyka się w centrum małe sklepy spożywcze, warzywniaki, bo są nierentowne. A przecież miasto to nie firma” – mówi “Stołkowi” jeden z organizatorów protestu. W tym tekście jak w soczewce skupiają się ważne dziś problemy i zjawiska – i rosnąca świadomość, że nieregulowany wolny rynek prowadzi do patologii i to, że mieszkańcy, obywatele chcą mieć wpływ na to, jakie miasto zafundują im urzędnicy. To coś więcej niż zwykłe “włamanie”, choć oczywiście dla “miłośnika porządku” pozostanie ono tylko włamaniem. Ale to także obywatelski protest w obronie biedniejszych mieszkańców Śródmieścia.
I bardzo fajnie, że tekst o tym znalazł się na czołówce “Gazety Stołecznej”. Oczywiście informacji i komentarzy na ten temat, także dobrej jakości, jest pełno w internecie, kto umie szukać, ten znajdzie. Ale są i będą czytelnicy, którym wygodnie jest mieć (z rana, albo i nie, bo teraz gazety przegląda się coraz częściej po południu) jedno dobre źródło, które da gwarancję informacji rzetelnej, podbudowanej szerszym kontekstem i refleksją.
I wierzę, że będzie gotowy za to również zapłacić w wersji elektronicznej, pod warunkiem, że treści, za które płaci, będą znacząco lepszej jakości niż te, które możemy znaleźć w portalach. Ale to wymaga wysiłku i strategii od wydawców gazet. Dlatego, za mieszkańcami warszawskiego Śródmieścia, wołam: oddajcie nam Bar Prasowy!
Całość: http://wyborcza.pl/1,75968,10845918,Oddajcie_nam_bar_.html#ixzz1h4JYIlcc




