29-12-2011, 10:52
Wojsko na tropie dziennikarzy. Nadużycie? »
d
29-12-2011
Wojskowi prokuratorzy analizowali billingi i esemesy dziennikarzy – napisała”Rzeczpospolita” i portal tvn24.pl.
Chodzi o billingi i informacje o sms-ach dziennikarzy Macieja Dudy (tvn24.pl), Cezarego Gmyza oraz Grażyny Zawadki (z “Rzeczpospolitej”). Prokuratorzy chcieli poznać dane ich informatorów. O przekazanie danych z telefonów Gmyza, Zawadki i Dudy Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu zwróciła się do operatorów sieci komórkowych w połowie grudnia 2010 roku. Na podstawie pytań kierowanych przez dziennikarzy do Naczelnej Prokuratury Wojskowej śledczy uznali, że mogli oni wejść w sposób nieuprawniony w posiadanie informacji ze śledztwa smoleńskiego. Pytania dziennikarzy dotyczyły unieważnienia przez Rosjan zeznań rosyjskich kontrolerów.
Sprawa związana jest z odsunięciem od śledztwa smoleńskiego prokuratora Marka Pasionka. Prokuratura wojskowa podejrzewała go o przekazywanie tajemnic postępowania mediom i funkcjonariuszom amerykańskich służb specjalnych. Ale zarzutów mu nie postawiono, a sprawę niedawno umorzono.
- To prowadzi do złamania tajemnicy dziennikarskiej. Dziwię się, że mimo licznych protestów wciąż nikt nie wyciąga z tego wniosków – mówi “Rzeczpospolitej” dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Prok. Łukasz Jakuszewski zobowiązywał operatorów “do udostępnienia wykazu wszystkich połączeń oraz wykazu wiadomości tekstowych” z telefonów wymienionych dziennikarzy oraz z kilkunastu innych numerów. Prokurator zażądał ujawnienia “pełnych danych personalnych i adresów abonentów”, z którymi nawiązywali oni połączenia.
Śledczy weszli w posiadanie listy kilkuset nazwisk i nazw instytucji, z którymi od 30 kwietnia do 15 listopada 2010 roku dziennikarze kontaktowali się w ramach wykonywania swoich służbowych obowiązków (lub z którymi kontaktowali się informatorzy), nie tylko tych dotyczących śledztwa smoleńskiego. Duda i Gmyz zapowiadają, że złożą zażalenie do sądu.
To nie pierwsza sprawa tego typu. W 2010 r. “Gazeta” ujawniła, że w latach 2005-2007 Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralne Biuro Antykorupcyjne i policja zbierały dane na temat rozmów telefonicznych co najmniej dziesięciorga dziennikarzy. Inwigilowani w ten sposób byli: Monika Olejnik (TVN 24 i Radio ZET), Cezary Gmyz (“Rzeczpospolita”), Maciej Duda (“Rzeczpospolita”, “Newsweek”), Roman Osica i Marek Balawajder (obaj RMF FM), Piotr Pytlakowski (“Polityka”), Andrzej Stankiewicz (“Newsweek”), Bertold Kittel (“Rzeczpospolita”), Wojciech Czuchnowski i Bogdan Wróblewski (obaj “Gazeta Wyborcza”). ABW ściągnęła np. dane o połączeniach telefonicznych Moniki Olejnik za prawie dwa lata. Nie wiadomo, do czego specsłużbom były potrzebne te informacje.
W przypadku dziennikarzy Radia RMF tylko w 2007 r. różne komórki ABW 20 razy pobierały dane: do kogo dzwonili, kto się z nimi kontaktował, w jakich stacjach bazowych logowały się ich telefony.
Billingami Bogdana Wróblewskiego interesowało się CBA. Na zlecenie Biura ściągnięto wykazy jego kontaktów z sześciu miesięcy – gdy pisał o głośnych i bulwersujących akcjach tej służby, m.in. o zatrzymaniu dr. Mirosława G.
Całość: http://wyborcza.pl/1,75478,10883644,Wojsko_na_tropie_dziennikarzy__Naduzycie_.html#ixzz1huaLPNGD

