Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

07-01-2012, 12:05

Dwieście gazet za nami  »

Nasze Zabrze Samorządowe
WG
07-01-2012

Wydaliśmy 200. numer “Naszego Zabrza Samorządowego”

Drodzy Czytelnicy, trzymacie w rękach 200. numer “Naszego Zabrza Samorządowego”. Jesteśmy z Wami już od ponad 17 lat. Przez ten czas zmieniała się szata graficzna gazety, jej format i objętość. Jedno było niezmienne. Zawsze trzymaliśmy rękę na pulsie życia naszego miasta, l to chcemy robić nadal.

“Nasze Zabrze Samorządowe” po raz pierwszy ukazało się w marcu 1994 r. Wydawcą był wtedy Zarząd Miasta Zabrze, a redaktorem naczelnym Daniel Tresenberg. W pierwszym roku istnienia w sumie ukazało się sześć numerów. Miesięcznik miał kredową, kolorową okładkę (4 strony) i 16 stron czarno-białych drukowanych na papierze offsetowym.

W1995 r. ukazało się już jedenaście wydań naszej gazety, a redakcyjnym życiem kierował od lata Andrzej Borkiewicz. Funkcję tę sprawował do października 1995 r. Potem gazeta nie miała redaktora naczelnego, lecz jedynie kolegium wraz z redaktorem odpowiedzialnym. Do czerwca 1996 r. funkcję tę pełnił Jerzy Filar. W lecie 1996 r. redaktorem naczelnym został Jerzy Makselon. Na stanowisku tym pracował do stycznia 2003 r.

Od lutego do września 2003 r. redaktorem naczelnym gazety był Józef Hebliński. Wtedy też utworzono w gazecie funkcję sekretarza redakcji. Kolejnym naczelnym został Marian Grzegorz Gerlich.

Był okres, gdy w miesięczniku dominowała tematyka samorządowa. Był także taki, kiedy najwięcej miejsca poświęcano zagadnieniom kultury. Przez lata zmianom ulegała też objętość gazety. Wzrastała stopniowo od 20 do 28 stron. Obecnie jest ich 36. Początkowo gazetę można było kupić w kiosku. Od kilku lat jest bezpłatna i można ją znaleźć w kilkudziesięciu punktach na terenie naszego miasta.

W miesięczniku nie tylko zmieniali się redaktorzy naczelni. Zmieniała się także siedziba redakcji. Pierwsza mieściła się przy ul. Zamoyskiego, w zabytkowym budynku wieży ciśnień. - Miejsce było niezwykle malownicze. Wiosną wokół zakwitały krokusy, jesienią okoliczne drzewa uginały się od owoców - wspomina Helena Pisarczyk, która w obecnym zespole “Naszego Zabrza Samorządowego” może się pochwalić najdłuższym, bo prawie 14-letnim stażem pracy.

W zabytkowej wieży miejsca nie było jednak zbyt wiele, więc między Bożym Narodzeniem a sylwestrem 1999 r. nastąpiła przeprowadzka na ulicę Dworcową, do słynnej kamienicy Pod Orłem. Tam redakcja działała do lata 2007 r. W sierpniu przeniosła się do Domu Muzyki i Tańca.

Wkrótce do dziennikarzy gazety dołączył też zespół telewizji. Obie redakcje ulokowały się w gruntownie wyremontowanej dawnej Sali Parkietowej, na pierwszym piętrze DMiT-u. Obecnie działają tu nowoczesny newsroom i studio telewizyjne, a dziennikarze mają świetne warunki do swej codziennej pracy.

Z okazji naszego jubileuszu mamy dla Was mały prezent. Dwusetny, a jednocześnie świąteczny numer “Naszego Zabrza Samorządowego”, wydrukowaliśmy w pełnym kolorze. Wierzymy, że dzięki temu nasza gazeta będzie się Wam jeszcze bardziej podobać.

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/2793

07-01-2012, 09:50

Prokuratura wojskowa sześć razy złamała prawo  »

Gazeta Wyborcza
Wojciech Czuchnowski, Ewa Siedlecka
07-01-2012

Żądała od teleoperatorów – bez postanowienia sądu – ujawnienia treści SMS-ów z telefonów prokuratorów i dziennikarzy. Teleoperatorzy odmówili.

Działo się to w postępowaniu o przeciek do mediów informacji ze śledztwa smoleńskiego prowadzonego przez poznańską prokuraturę wojskową.

Pod koniec grudnia media podały, że – by wykryć źródła informacji dziennikarzy (chronione tajemnicą dziennikarską) – prokuratura wydała postanowienia o sięgnięciu po wykazy połączeń Macieja Dudy z tvn24.pl i Cezarego Gmyza z “Rzeczpospolitej”. A także prokuratora Marka Pasionka z Naczelnej Prokuratury Wojskowej (podejrzewanego o przeciek), wiceszefa tej prokuratury gen. Zbigniewa Woźniaka i prokuratora Prokuratury Generalnej Jerzego Engelkinga.

Chodziło o okres od kwietnia do listopada 2010 r. Tydzień temu napisaliśmy, że postanowienia poznańskiej prokuratury wojskowej – wydane przez kpt. Łukasza Jakuszewskiego – dotyczyły nie tylko billingów i wykazu SMS-ów, ale też ich treści. A treść korespondencji można wydać tylko za zgodą sądu.

Prokurator generalny Andrzej Seremet polecił więc Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie zbadać, czy rzeczywiście wojskowa prokuratura w Poznaniu złamała prawo. Ta zbadała i potwierdziła, że sześć postanowień zawierało żądanie wydania treści SMS-ów.

- Czytając pierwsze postanowienie w sprawie treści SMS-ów, myśleliśmy, że to pomyłka – mówi nasz informator z warszawskiej apelacji. – Kiedy jednak okazało się, że kwestia treści jest podnoszona w każdym z postanowień, uznaliśmy, że o pomyłce nie może być mowy. A prokurator albo nie zna prawa, albo je świadomie złamał.

Warszawska prokuratura w czwartek przesłała wnioski z kontroli do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta.

- Prokurator generalny zapozna się z wynikami kontroli w poniedziałek i wtedy będzie mógł to skomentować – powiedział nam jego rzecznik Mateusz Martyniuk. – Można się spodziewać, że przede wszystkim będzie oczekiwał podjęcia kroków przez przełożonego prokuratora, który wystawił postanowienia o wydaniu treści SMS-ów. I od naczelnego prokuratora wojskowego Krzysztofa Parulskiego.

Z akt sprawy wynika, że operatorzy oparli się bezprawnemu żądaniu prokuratury: “Uprzejmie informujemy, że zgodnie z obowiązującym prawem kontrola treści korespondencji, w tym treści przesyłanych poprzez SMS, dopuszczalna jest jedynie w trybie określonym odpowiednimi przepisami i odbywa się od momentu zarejestrowania w systemie obsługującym kontrolę treści korespondencji żądania wynikającego ze stosownego postanowienia sądu” – napisała do kpt. Jakuszewskiego spółka Polkomtel, operator sieci Plus.

Dodała, że “rejestrowanie treści przekazów bez stosownej podstawy prawnej stanowiłoby nie tylko naruszenie prawa telekomunikacyjnego, ale także rodzące odpowiedzialność karną naruszenie przepisów kodeksu karnego”.

Podobna odpowiedź przyszła od operatora sieci Play, który przypomniał, że “do kontroli przekazów telekomunikacyjnych (w tym treści SMS) konieczne jest poprzedzające ją postanowienie sądu zobowiązujące operatora do dokonywania rejestracji”. Operator sieci Orange nie pouczył prokuratora o obowiązującym prawie, ale przysłał tylko billingi i wykaz SMS-ów, bez ich treści.

Co grozi odpowiedzialnym za żądanie przekazania treści SMS-ów? Oprócz odpowiedzialności służbowej i dyscyplinarnej także odpowiedzialność karna – za przekroczenie uprawnień, które godziło w prywatność sprawdzanych dziennikarzy i prokuratorów.

Mec. Jacek Kondracki, pełnomocnik Cezarego Gmyza, zapowiada doniesienie do prokuratury. Oprócz kpt. Jakuszewskiego kłopotów może spodziewać się płk Mikołaj Przybył prowadzący śledztwo przeciekowe. I to nie tylko z powodu bezprawnego żądania przekazania treści SMS-ów.

Według jednego z rozmówców Prokuratury Generalnej pułkownik może mieć sprawę dyscyplinarną za świadome wprowadzenie w błąd opinii publicznej. Po ujawnieniu pierwszych szczegółów śledztwa w oficjalnym komunikacie oświadczył, że zwracając się o billingi telefoniczne, nie wiedział, że chodzi o numery dziennikarzy. A z akt śledztwa wynika, że musiał wiedzieć, bo śledztwo zaczęło się od pytań przesłanych prokuratorom przez Dudę i Gmyza. Na ich podstawie wszczęte zostało postępowanie “przeciekowe”, a wśród pierwszych materiałów dowodowych były numery komórek dziennikarzy tvn24.pl i “Rz”.

Czy wystąpienie o treści SMS-ów to wypadek przy pracy jednej prokuratury, czy szerszy problem? Zdaniem Martyniuka to przypadek odosobniony. – Nie przypominam sobie skarg operatorów na żądanie wydania treści SMS-ów bez zgody sądu – mówi.

A może jest tak, że treści SMS-ów bez zgody sądu pozyskiwane są nie przez prokuratorów – w ramach postępowania karnego – ale przez policję i służby? A potem prokurator “legalizuje” je, składając wniosek do sądu o zgodę na pozyskanie treści korespondencji z określonego telefonu i czasu, który służby i tak już mają?

- To bardzo prawdopodobne – uważa prof. Jan Widacki, b. wiceminister spraw wewnętrznych. – W praktyce wygląda to tak, że to policja czy np. CBA przychodzi do prokuratora z gotowym postanowieniem do podpisania. To policja i służby de facto decydują o dowodach, bo to one – w większości – prowadzą postępowania. Prokurator jedynie nadzoruje ich czynności.

Swobodny i niekontrolowany dostęp policji i służb specjalnych do danych teleoperatorów: billingów, wykazów SMS-ów, danych abonentów, danych z BTS (pozwalają zlokalizować, gdzie był w danym czasie właściciel telefonu komórkowego) i połączeniach komputerowych zaskarżyła latem zeszłego roku do Trybunału Konstytucyjnego rzecznik praw obywatelskich prof. Irena Lipowicz. Szczególną uwagę zwróciła na to, że sięganie po billingi i wykazy SMS-ów dziennikarzy łamie tajemnicę dziennikarskich źródeł informacji.

Całość: http://wyborcza.pl/1,75248,10923033,Prokuratura_wojskowa_szesc_razy_zlamala_prawo.html#ixzz1iwMgXpzi

06-01-2012, 16:34

Grand Press Photo w Silesia City Center  »

Dziennik Zachodni
06-01-2012

Od 10 do 30 stycznia w galerii handlowej Silesia City Center w Katowicach będzie można oglądać najlepsze zdjęcia ubiegłego roku nagrodzone w konkursie Grand Press Photo 2011.

Osuwająca się ziemia niszcząca domy, taniec towarzyski na wózkach inwalidzkich, walka orła bielika z lisem o padlinę, Sandomierz pod wodą, czy walka o krzyż ustawiony 15 kwietnia 2010 przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu – zdjęcia przedstawiające takie wydarzenia i zjawiska, będzie można zobaczyć w Silesia City Center w Katowicach podczas wystawy Grand Press Photo 2011.

Zwycięzcą Grand Press Photo 2011 został Jacek Waszkiewicz z Agencji Fotograficznej Reporter, autor zdjęcią przedstawiającego walkę o krzyż ustawiony 15 kwietnia przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/490919,grand-press-photo-w-silesia-city- center,id,t.html

05-01-2012, 11:21

Co dalej z mediami?  »

Polityka
Wiesław Władyka
05-01-2012

Polskie media w obliczu kryzysu

To może być rok wielkich, rewolucyjnych zmian w polskich mediach. Właściwie we wszystkich ich sektorach, rodzajach i gatunkach występuje wiele niekorzystnych i niepokojących zjawisk i procesów.

Wiesław Władyka

Mają one źródła w globalnej, cywilizacyjnej rewolucji technologicznej, której na imię Internet, a która wystawia na ciężki egzamin dotychczasowe tradycyjne sposoby komunikowania społecznego. To nie tylko prasa pisana, także dotychczasowe stacje telewizyjne (może nie radio, które się jakoś jeszcze broni) stają przed dramatycznym wyzwaniem, jak się dostosować do nowych wyzwań i czy w ogóle jest to możliwe.

Pytania te będą tym bardziej dramatyczne, im ciężej kryzys będzie godził w media w sensie czysto ekonomicznym. Dochody z reklam spadają w tempie przyspieszonym, odbiorcy gdzieś znikają, kasa coraz bardziej się kurczy. Wielcy nadawcy telewizyjni w Polsce bądź szukają jakichś nowych pól rozwoju poprzez ucieczkę ze starych (Polsat), bądź przebudowują strukturę swojej własności (TVN), bądź w ogóle szukają jakichś rozpaczliwych sposobów przetrwania na rynku (telewizja publiczna).

Tradycyjna prasa właściwie wszędzie, we wszystkich wydawnictwach i redakcjach, także przechodzi przez program przymusowego oszczędzania, który jak na razie polega przede wszystkim na cięciu kosztów, obniżkach płac, zwalnianiu, często grupowym, na głębokich restrukturyzacjach. Nie jest dobrze i zapewne będzie jeszcze gorzej. Jest też tak, że prasa zawsze najszybciej odczuwa koszty kryzysu, jest niezwykle czułym barometrem rynku; najwolniej też wychodzi z kryzysu.

Pod tym ciężarem może w nadchodzącym roku mniej ważne będą podziały ideologiczne i polityczne polskich mediów, które naznaczyły je w poprzednich sezonach. One oczywiście nie zanikną, będą miały swoje nowe odsłony i pola bitew, ale to będzie trochę gra znaczonymi kartami, niczego szczególnie nowego nie należy się tu spodziewać. Z góry wiadomo, co i kto napisze, co powie w 2012 r. Artykuły i polemiki do nich można pisać już dzisiaj. Na cały rok.

Całość: http://www.polityka.pl/kraj/opinie/1523165,1,polskie-media-w-obliczu-kryzysu.read#ixzz1ix1fPXhP

04-01-2012, 06:45

SDP: świętym prawem dziennikarza jest zachowanie anonimowości źródeł  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
kk/pr/zr/pap/zpe
04-01-2012

Prokuratorzy inwigilujący dziennikarzy powinni być pociągnięci do odpowiedzialności – uważa Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Twierdzi, że trzeba się zająć kwestią prawnej ochrony źródeł informacji.

W wydanym wczoraj oświadczeniu podpisanym przez prezesa SDP Krzysztofa Skowrońskiego oraz wiceprezesów: Agnieszkę Romaszewską-Guzy i Piotra Legutkę, podkreślono, że “świętym prawem dziennikarza jest zachowanie anonimowości źródeł”, co usiłuje się naruszać przez inwigilowanie dziennikarzy, nielegalną kontrolę billingów, podsłuchiwanie rozmów telefonicznych. SDP uznaje to za łamanie podstaw demokracji.

“Prokuratorzy, którzy o takich metodach decydują, powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności” – uważa SDP. Stowarzyszenie wyraziło zadowolenie z deklaracji złożonej przez prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, że chce on wyjaśnienia całej sprawy – czym ma się teraz zająć Prokuratura Apelacyjna w Warszawie.

Chodzi o umorzone w połowie grudnia śledztwo dotyczące prok. Marka Pasionka. Badano w nim, czy doszło do “ujawnienia osobie nieuprawnionej informacji stanowiącej tajemnicę służbową” oraz “publicznego rozpowszechniania wiadomości pochodzących z postępowania przygotowawczego” dotyczącego katastrofy smoleńskiej.

W sprawie badany był też wątek rozpowszechniania informacji ze śledztwa bez wymaganego zezwolenia przez dziennikarzy “Rzeczpospolitej”. Wszczęte w prokuraturze wojskowej w Poznaniu postępowanie trafiło do Warszawy, gdzie umorzono wszystkie pięć wątków śledztwa. W wątku dotyczącym rozpowszechniania informacji przez dziennikarzy sprawę umorzono z powodu znikomej szkodliwości społecznej czynu.

W końcu grudnia “Rzeczpospolita” napisała, że wojskowi prokuratorzy analizowali billingi i esemesy dziennikarzy: Macieja Dudy z TVN24.pl i Cezarego Gmyza z “Rz”. Według tej gazety prokurator wojskowy żądał od operatorów telefonicznych wykazu wszystkich połączeń dziennikarzy z ponad połowy 2010 r., zwrócił się też o wykaz oraz treść otrzymanych i wysyłanych przez nich smsów.

Płk Mikołaj Przybył z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu w ubiegłym tygodniu, odnosząc się do tej publikacji, oświadczył, że informacje “Rz” są nierzetelne, a w części nieprawdziwe. Płk Przybył twierdził, że w sprawie badane były wyłącznie billingi prokuratorów, by zbadać do kogo dzwonili – nie żądano zaś billingów dziennikarzy. Przyznał, że sprawdzano też treść smsów wychodzących z telefonów prokuratorów i że chciano uzyskać dane o smsach do nich przychodzących – ale tych danych nie uzyskano.

“W treści postanowień prokuratorskich nie ma nazwisk żadnego dziennikarza. Naszym zadaniem było ustalenie faktycznych użytkowników danego numeru telefonu. W badanym okresie konkretny numer telefonu, z którym nawiązywane były połączenia, mógł być używany przez kilka osób” – zapewnił płk Przybył.

“Zaniepokojenie nasze budzą wypowiedzi prokuratora Mikołaja Przybyła, który zaprzeczył inwigilowaniu dziennikarzy, zajmujących się śledztwem dziennikarskim po katastrofie smoleńskiej” – pisze SDP w oświadczeniu.

Przypomniano w nim, że dziennikarz ponosi odpowiedzialność i musi bronić czasem przed sądem prawdziwości swych artykułów. “Możliwość zachowania anonimowości źródła jest jednym z fundamentów naszej pracy, która ma służyć kontrolowaniu władzy w Polsce. Ta zasada została po raz kolejny złamana. Informacje o sprawdzaniu billingów dziennikarzy – Macieja Dudy, Cezarego Gmyza, Grażyny Zawadki i wypowiedź prokuratora Mikołaja Przybyła świadczą o tym, że należy w Polsce zająć się prawną ochroną źródeł informacji” – uważa SDP.

Sprawę postanowił też przeanalizować Rzecznik Praw Obywatelskich. Jak powiedział tvn24.pl szef zespołu prawa karnego w biurze RPO Marek Łukaszuk, rozpoczęto analizy prawne przepisów, na które w swoich postanowieniach powoływali się prokuratorzy. “Sprawa jest absorbująca, konkretne decyzje zapadną za kilka dni” – powiedział.

RPO w ramach swoich kompetencji może zwracać się do odpowiednich resortów o zmianę przepisów, albo – kiedy uważa, że któreś są niezgodne z konstytucją – zaskarżyć je do Trybunału Konstytucyjnego.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/sdp-swietym-prawem-dziennikarza-jest-zachowanie-anonimowosci-zrodel

03-01-2012, 21:34

Realizacja Obrazu Telewizyjnego, Filmowego i Fotografia w Wyższej Szkole Technicznej  »

Telewizja Silesia
Tomasz Brzoza
03-01-2012

Posługiwanie się kamerą i aparatem cyfrowym. Poznawanie technik montażu, nauka pisania scenopisu, czy podstawy reżyserii filmowej. Pierwszy kierunek “Realizacja Obrazu Telewizyjnego, Filmowego i Fotografia” na niepublicznej uczelni na Śląsku ruszy w październiku tego roku. Władze Wyższej Szkoły Technicznej w Katowicach właśnie otrzymały pisemną zgodę komisji akredytacyjnej. Filia uczelni powstanie w Zabrzu w tak zwanym “kwartale sztuki” – miejscu, które docelowo ma stać się centrum kulturalnym miasta.

Nowa szkoła mieściła się będzie w budynku w pobliżu Teatru Nowego w Zabrzu

Prace nabrały tempa. Kamienica w centrum Zabrza odzyskuje utracony dawno blask. - Czeka nas jeszcze sporo prac żelbetowych, wymiana na wszystkich kondygnacjach stropów. Czeka nas także wbudowa szybu windowego – także najlepsze przed nami – mówi Jarosław, kierownik budowy. Na to liczą też władze Wyższej Szkoły Technicznej w Katowicach. Właśnie otrzymały pisemną zgodę komisji akredytacyjnej na prowadzenie kierunku “Realizacja Obrazu Telewizyjnego, Filmowego i Fotografia”. Są pierwszą niepubliczną uczelnią, która będzie kształcić przyszłych realizatorów obrazu czy reżyserów. - Najtrudniej było zgromadzić bardzo dobrą kadrę naukowo – dydaktyczną do prowadzenia zajęć na tym kierunku. Walczyliśmy praktycznie prawie rok czasu o te kierunki, ale udało się. Decyzję mamy i na reżyserię i na realizację pozytywne – informuje Magdalena Wierzbik-Strońska, prorektor WST w Katowicach.

Posługiwanie się kamerą i aparatem cyfrowym, poznawanie technik montażu, nauka pisania scenopisu czy podstawy reżyserii filmowej. Tę wiedzę zdobywać będzie można w Wyższej Szkole Technicznej. – Będą się tu znajdowały i sale kinowe i nowoczesne studio radiowe, dwie realizatorki gdzie będziemy młodzież z okolic kształcić w realizacji obrazu filmowego i w fotografii, także wprowadzimy trochę nowego akademickiego życia w miasto – mówi Arkadiusz Hołda, kanclerz WST w Katowicach.

W Zabrzu kształcą się już przyszli lekarze, studenci Politechniki Śląskiej i Akademii Wychowania Fizycznego. – Kiedy spojrzę chociażby na absolwentów liceum plastycznego, którzy kontynuują swoją edukację w zakresie fotografii w Gdańsku, w Gdyni, Poznaniu – to myślę, że to jest dowód na to, że taka szkoła jest bardzo oczekiwana - stwierdza Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza.

Szkoła powstanie w “kwartale sztuki”. Miejscu, które docelowo ma stać się sercem kulturalnym Zabrza. Mieści się tu już między innymi teatr, czy nowa siedziba Filharmonii Zabrzańskiej. Zadowolenia nie kryje rektor uczelni. – Szkoła rozwija się dynamicznie. Po pierwsze dlatego, że została przebudowana i rozbudowana dzięki środkom unijnym - wyjaśnia prof. Andrzej Grzybowski, rektor WST w Katowicach.

Za 25 milionów złotych wybudowano już między innymi 40 nowych sal dydaktycznych, nową bibliotekę, salę gimnastyczną, aulę, laboratoria i pracownie studenckie. Prace zakończyć mają się tutaj latem tego roku. Władze uczelni liczą, że 1 października też będzie gwarno tyle tylko, że hałasować będą nie maszyny, a studenci.

Całość: http://www.tvs.pl/37362,realizacja_obrazu_telewizyjnego_filmowego_i_fotografia_w_wyzszej_szkole_technicznej.html