- Jaka jest główna słabość polskiej publicystyki? Zmarginalizowały się programy typu debata.
W krajach zachodnich to podstawowa forma przedstawiania spraw publicznych. W porze wieczornej pewna część obywateli, klasa średnia i wyższa, ma okazję poznać w swobodnej dyskusji poglądy polityków, ekspertów, intelektualistów. Wszystko odbywa się w kulturalnej atmosferze, goście się nie kłócą, nie wpadają sobie w słowo, nie przekrzykują się. Po 1989 r. wydawało mi się, że ten gatunek się rozwinie. Ale nastąpiła jego eliminacja. I dziś – nie ma. Bo nawet “Lis na żywo” to nie jest żadna debata. Debata polega na tym, że świat polityki rozmawia z ekspertami, ze społeczeństwem obywatelskim. Tymczasem w naszych telewizjach politycy rozmawiają między sobą. A przecież do rozmawiania między sobą mają parlament! Tam niech gadają!
Czytaj całość...