Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

02-10-2016, 10:16

Dominika Wielowieyska: mój brat i siostra zatrudnieni w sektorze państwowym dzięki kompetencjom, nie miałam na to wpływu  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
02-10-2016

Dziennikarka “Gazety Wyborczej” Dominika Wielowieyska odpowiadając na zarzuty internautów podkreśliła, że jej brat i siostra pracowali w sektorze państwowym dzięki swoim kompetencjom, a ona nie pomagała im w żaden sposób w karierze zawodowej. – Żadna akcja trollingowa obrońców PiS nie zniechęci mnie do opisywania nominacji partii rządzącej – zapowiedziała.

Dominika Wielowieyska

 

Wielowieyska ostatnio w kilku artykułach w “Gazecie Wyborczej” przedstawiła w krytycznym świetle nominacje do spółek i instytucji państwowych krewnych, znajomych i współpracowników polityków PiS niemających odpowiednich kompetencji. Opisała m.in., że PKO BP (którego szefem marketingu na początku br. został Michał Kuczmierowski, poprzednio związany z BZ WBK zarządzanym wtedy przez obecnego wicepremiera Mateusza Morawieckiego) przed czasem zerwał kontrakt z agencją reklamową DDB & Tribal (jej szefowie doradzali Bronisławowi Komorowskiemu, a firma przygotowywała reklamy dla PO) i wybrała Agencję Warszawa, zarządzaną przez Michała Lorenca Jr., która pod poprzednią nazwą przygotowywała spoty dla PiS-u i Andrzeja Dudy.

W odpowiedzi Piotr Gociek i Cezary Gmyz na łamach “Do Rzeczy” napisali, że, że brat Dominiki Wielowieyskiej Piotr w latach 2008-2012 zasiadał w radach nadzorczych Orlenu i jego spółek zależnych, a potem został wiceprezesem jednej z nich. Dziennikarkę “GW” skrytykowali również Kataryna i Robert Mazurek.

W sobotę Wielowieyska w komentarzu w serwisie internetowym “GW” dodał, że użytkownicy Twittera w ostatnich dniach wytykali jej również, że jej siostra Agnieszka pracowała w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. – A ponieważ moi bliscy teraz stracili pracę, to ja z zawiści krytykuję nepotyzm, brak kompetencji i kolesiostwo nowej władzy – tak brzmi przesłanie kolportowane przez zwolenników PiS i zwykłych trolli na TT – podsumowała.

Dziennikarka podkreśliła, że jej rodzeństwo ma odpowiednie kwalifikacje do pełnionych funkcji. Piotr Wielowieyski jest ekonomistą, pracował jako menedżer w różnych branżach, a w radzie nadzorczej Orlenu znalazł się po wygraniu konkursu. Z kolei Agnieszka Wielowieyska zaczęła pracę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w 1990 roku po przejściu standardowej rekrutacji, była tam dyrektorem departamentu promocji za poprzednich rządów PiS-u, a w ostatnich latach pełniła kierowała departamentem zagranicznym w KPRM. Po powołaniu obecnego rządu straciła tę funkcję i wróciła na szeregowe stanowisko do MSZ-u.

Wielowieyska zaznaczyła, że nie ułatwiła w żaden sposób swojemu rodzeństwu kariery w sektorze państwowym, przy czym jest oczywiście bardzo dumna z ich osiągnięć. – Wiem, że dla ludzi o mentalności “załatwiackiej” nie mieści się w głowie, iż ktoś może dostać stanowisko czy osiągnąć sukces dzięki swojej wiedzy i ciężkiej pracy, a nie dlatego, że jest rodziną wpływowego polityka, głosi teorię zamachu w Smoleńsku lub działa w Klubie “Gazety Polskiej” – stwierdziła. Zadeklarowała, że nadal będzie opisywała nominacje w firmach i instytucjach państwowych, każdy przypadek analizując indywidualnie.

O nepotyzmie w sektorze państwowym zrobiło się bardzo głośno w połowie września, kiedy okazało się, że rzecznik prasowy i szef gabinetu politycznego MON Bartłomiej Misiewicz został powołany do rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, mimo że nie ma wyższego wykształcenia, ponieważ kilka tygodni wcześniej usunięto ten wymóg ze statutu firmy. Po tym jak “Newsweek Polska” opisał, że Misiewicz miał zachęcać regionalnych działaczy PO do przejścia do PiS-u, obiecując pracę w spółce państwowej, rzecznik złożył przyjęty szybko wniosek o zawieszenie w funkcjach pełnionych w resorcie. Obowiązki rzecznika przejęła Katarzyna Jakubowska, w przeszłości m.in. asystentka w biurze poselskim Antoniego Macierewicza.

Po nagłośnieniu tej sprawy Nowoczesna zaczęła opracowywać listę “Misiewiczów”, czyli osób związanych z PiS-em, które od objęcia władzy przez tę partię zaczęły pracować w sektorze państwowym. Na liście znaleźli się m.in. prezes TVP Jacek Kurski, jego doradca Jan Maria Tomaszewski (prywatnie kuzyn Jarosława Kaczyńskiego, został odwołany w tym tygodniu), oraz wicedyrektor TAI Samuel Pereira i jego żona Maria, zatrudniona wiosną br. w KPRM jako specjalistka ds. social media.

- Znam się na mediach i publicystyce 100x lepiej niż Ryszard Petru na kolei (PKP), busach (Solaris), że o historii nie wspomnę. Jestem dziennikarzem od 6 lat, pierwszy tekst w 2006 r., nominacja do Grand Press 2012 – wyliczył w odpowiedzi Samuel Pereira. – To co wyprawia partia Ryszarda Petru to zwykła bandyterka. Do listy polityków i działaczy pracujących dla spółek skarbu państwa dorzuca nielubianych dziennikarzy. Robi to sam mając na pokładzie propagandystę Marcina Kowalskiego, który nie tak dawno z TVP Info przeszedł do Nowoczesnej. W ten sposób Petru sam rozmydla przekaz swojej akcji, bo okazuje się, że listy nie tworzył w oparciu o argumenty, fakty, tylko o swoje osobiste antypatie – ocenił dziennikarz.

W lutym br. Justyna Karnowska, prywatnie żona redaktora naczelnego “W Sieci” Jacka Karnowskiego, została szefową TVP ABC i projektów edukacyjnych w TVP1. Kilka miesięcy później na łamach “Gazety Wyborczej” przedstawiono ją jako żonę Karnowskiego. Dziennikarka “W Sieci” Marzena Nykiel określiła to jako “insynuację wyjątkowo bezczelną”. Podkreśliła, że Justyna Karnowska pracuje w TVP od prawie 10 lat, a dyrektor redakcji programów dziecięcych, młodzieżowych i edukacyjnych została już w 2007 roku.

- Wprowadziła na antenę wiele atrakcyjnych programów i postawiła na nogi redakcyjną ramówkę, która wcześniej dogorywała pod rządami Małgorzaty Mierzejewskiej. To Justyna Karnowska jest autorką koncepcji kanału tematycznego ABC. To ona w 2013 roku napisała wniosek koncesyjny do KRRiT, który został wysoko oceniony przez Radę – wyliczyła Nykiel na wPolityce.pl. – Prezesem telewizji był wówczas Juliusz Braun, dyrektorem TVP1 Piotr Radziszewski, a rządy sprawowała koalicja PO-PSL. Nikomu nie przyszło wówczas do głowy, by stwierdzić, że doskonałą koncepcję kanału tematycznego dla dzieci wymyśliła i opracowała “żona Karnowskiego”. Wówczas liczyły się kompetencje – zwróciła uwagę.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/dominika-wielowieyska-moj-brat-i-siostra-zatrudnieni-w-sektorze-panstwowym-dzieki-kompetencjom-nie-mialam-na-to-wplywu

02-10-2016, 06:56

Filip Springer odebrał Śląski Wawrzyn Literacki  »

Onet.pl
PAP
02-10-2016

Dziennikarz, reportażysta, pisarz Filip Springer odebrał w Katowicach Śląski Wawrzyn Literacki – nagrodę plebiscytu czytelników Biblioteki Śląskiej na ich książkę poprzedniego roku. Wcześniej spotkał się z czytelnikami podczas trwających od piątku Śląskich Targów Książki.

Filip Springer

Springer został nagrodzony za reportaż “13 pięter”. Jego publikacja otrzymała w plebiscycie ponad 40 proc. wszystkich głosów. Nagrodę wręczono mu podczas Wieczoru Wystawców – imprezy w ramach 2. Śląskich Targów Książki.

“13 pięter” to reportaż o problemach polskiego mieszkalnictwa w międzywojniu i po 1989 r. W pierwszej części autor skupił się na dramacie biednych i bezdomnych mieszkańców międzywojennej Warszawy oraz próbach zmian ich sytuacji zapowiedzianych przez ówczesne władze. Druga część to obraz polskiego budownictwa i mieszkalnictwa czasów transformacji, który powstał dzięki dziesiątkom spotkań i rozmów z Polakami o ich perypetiach mieszkaniowych.

Podczas sobotniego spotkania z czytelnikami Springer, nawiązując do jednej ze swych wcześniejszych książek, “Miedzianka. Historia znikania” mówił, że zarówno przy niej, jak i przy “13 piętrach” miał wrażenie “tematu do wzięcia”. – To było do zrobienia, to leżało na ziemi, po prostu kwiczało, żeby to ruszyć. Ale to temat gigantyczny. (…) Każdego z nas dotyczy (…), ale weź tu znajdź bohatera, który będzie dobry do reportażu – opowiadał.

Wyjaśniał, że szukając bohaterów korzystał z lokalnych publikacji prasowych, samodzielnych poszukiwań np. na Facebooku, ale też usług firmy, która wyszukuje osoby spełniające konkretne kryteria do badań rynkowych. Potem przez dwa miesiące jeździł po Polsce, zbierając materiał i robiąc wywiady. Nie szukał przy tym przykrych historii, lecz “historii z komplikacją”.

"13 pięter"

Jak zaznaczył, kluczowe zadawane przezeń bohaterom pytanie: “czym dla ciebie jest dom” pojawiło się nieco przypadkiem, gdy nie wiedział już o co pytać jedną z rozmówczyń odpowiadających wyjątkowo precyzyjnymi krótkimi zdaniami. Odpowiedziała ona, że domem jest dla niej cukierniczka – niekonieczny, niewygodny wcześniej przedmiot, który mógł pojawić się dopiero, gdy kupiła własne mieszkanie na kredyt, mimo strachu o możliwość jego spłaty.

- Ta książka o mieszkaniu to tak naprawdę książka o czymś więcej – czym jest dla nas dom. Nagle okazuje się z tych odpowiedzi, że ten dom jest czymś strasznym. Pewnie, że to obraz zaburzony, bo znalazłem ludzi, którzy mają problem mieszkaniowy, a nie tych, co spokojnie spłacają kredyt i nie mają kłopotu, ale tym ludziom dom kojarzy się ze strachem, zagrożeniem, telefonem z banku, niepewnością – mówił Springer.

- Nagle przy tym prostym pytaniu, jednym z najbardziej podstawowych, które każdy sobie w życiu musi zadać, 70 proc. ludzi płacze. Ja jestem niegotowy na to, żeby oni płakali i w ogóle nie sądziłem, że za tym pytaniem to pójdzie. (…) To był taki moment w czasie pisania tej książki z poczuciem, że może dotyka się czegoś, co tych ludzi boli. I wydawałoby się, że to będzie książka o systemie, a ona jest tylko trochę o systemie, bo nagle okazuje się, że jest o podstawowym pojęciu, które ten system wypacza – wskazał autor “13 pięter”.

Głosowanie czytelników Biblioteki Śląskiej na Książkę Roku 2015 trwało cały lipiec. Trofeum dla zwycięzcy to statuetka z brązu autorstwa Zygmunta Brachmańskiego. Kolejne miejsca w tegorocznym plebiscycie śląskich czytelników zajęły: “Mała zagłada” Anny Janko (17 proc. głosów) oraz “Pięćdziesiątka” Ingi Iwasiów (14 proc.).

W tym roku o Śląski Wawrzyn Literacki ubiegało się dziewięć tytułów. Wśród nich były także: “Jabłko Olgi, stopy Dawida” Marka Bieńczyka, “Wieloryby i ćmy. Dzienniki” Szczepana Twardocha, “Skoruń” Macieja Płazy, “Podkrzywdzie” Andrzeja Muszyńskiego, “Jolanta” Sylwii Chutnik, “Delta Dietla” Marcina Świetlickiego.

Pozycje po raz pierwszy wydane w roku poprzedzającym wręczenie nagrody, autorstwa współczesnych pisarzy, rekomendowali podczas comiesięcznych spotkań Klubu Dobrej Książki Biblioteki Śląskiej krytycy, badacze i znawcy literatury.

Śląski Wawrzyn Literacki jest przyznawany od 1999 r. W poprzednich latach wyróżnieniem uhonorowano książki: Tadeusza Różewicza, Czesława Miłosza, Ewy Lipskiej, Walerego Pisarka, Janusza Głowackiego, Ryszarda Kapuścińskiego, Henryka Wańka, Jacka Dehnela, Olgi Tokarczuk, Zbigniewa Białasa, Szczepana Twardocha, Marka Krajewskiego i Magdaleny Grzebałkowskiej.

W rozpoczętych w piątek w Katowicach 2. Śląskich Targach Książki bierze udział ponad 150 wystawców oraz ponad 100 autorów, którzy rozlokowali się na powierzchni blisko 6 tys. m kw. w części Międzynarodowego Centrum Kongresowego w Katowicach. Oprócz oferty wystawienniczej, w programie znalazły się spotkania z ponad 100 autorami, dyskusje literackie, wystawy, konkursy, a także gry i zabawy dla dzieci.

Wśród zaproszonych autorów znaleźli się m.in. Graham Masterton, Catharina Ingelman-Sundberg, Katarzyna Bonda, Jerzy Bralczyk, Marta Fox, Małgorzata Gutowska-Adamczyk, Barbara Kosmowska, Józef Hen, Agata Tuszyńska, Agnieszka Tyszka, Dorota Suwalska czy Szczepan Twardoch.

Poza spotkaniem ze Springerem czytelnicy w sobotę mieli też okazję posłuchać nominowanych do Śląskiego Wawrzynu Literackiego Ingę Iwasiów, Sylwię Chutnik, Macieja Płazę i Annę Janko.

Całość: http://wiadomosci.onet.pl/slask/filip-springer-odebral-slaski-wawrzyn-literacki/z1vwxy

02-10-2016, 06:27

Kilkaset tys. osób ma prawo do emerytury wyższej nawet o 300 zł. Mało kto o tym wie  »

Onet.pl
02-10-2016

Prawo do wyższej emerytury ma ok. ok. 700 tys., które straciły wcześniej możliwość przechodzenia na tzw. pomostówki. Osoby te mogą wnioskować o rekompensatę, która może podwyższyć ich świadczenia o kwotę od 100 do nawet 300 zł miesięcznie.

Uprawnione do otrzymania wyższej emerytury są osoby, której na mocy ustawy z 2008 roku straciły możliwość przechodzenia na emerytury pomostowe. Chodzi  o osoby wykonujące pracę w szczególnych warunkach, tj. kierowcy, nauczyciele, kolejarze, dziennikarze, mechanicy, a także niektórzy pracownicy sektorów: chemicznego, energetycznego, oraz petrochemicznego – w sumie ok. 700 tys. osób. Grupa ta 7 lat temu straciła uprawnienia do przechodzenia na emeryturę pomostową, jednak w zamian ustawodawca przewidział możliwość ubiegania się o rekompensatę.

Z wyliczeń „Dziennika Gazety Prawnej” wynika, że na mocy przepisów możliwe jest zwiększenie miesięcznej wysokości emerytury o kwotę od 100 do nawet 300 zł. Okazuje się jednak, że zainteresowanie podwyższeniem emerytury jest znikome. Mało kto wie o możliwości ubiegania się o rekompensatę, a ponadto osoby, które zdecydują się na wnioskowanie o podwyższenie kapitału emerytalnego, muszą wypełnić skomplikowane formularze. Eksperci, których opinie przywołuje gazeta, przyznają, że objaśnienia do druków wniosków są napisane w taki sposób, że laik nie jest w stanie zorientować się, czy należy do grupy uprawionych.

Dla kogo emerytury pomostowe?

Obecnie prawo do emerytury pomostowej mają osoby wykonujące pracę w szczególnych warunkach. Do tego rodzaju prac zaliczają się między innymi prace wykonywane pod ziemią, na wodzie i pod wodą. A także prace wykonywane w powietrzu (np. na statkach powietrznych), w warunkach gorącego i zimnego mikroklimatu oraz w warunkach podwyższonego ciśnienia atmosferycznego, a także ciężkie prace fizyczne związane z bardzo dużym obciążeniem statycznym. Dotyczy to np. rybaków morskich.

Za pracowników wykonujących prace w szczególnych warunkach ustawodawca uznał także tancerzy zawodowych, których praca wymaga bardzo dużego wysiłku fizycznego.

Pracownikami wykonującymi prace o szczególnym charakterze są natomiast wszystkie osoby, których obowiązki wymagają od nich szczególnej odpowiedzialności, a także szczególnej sprawności psychofizycznej. Dotyczy to między innymi kierowców pojazdów uprzywilejowanych, operatorów żurawi wieżowych czy członków zespołów ratownictwa medycznego.

Całość: http://biznes.onet.pl/emerytury/wiadomosci/kilkaset-tys-osob-ma-prawo-do-emerytury-wyzszej-nawet-o-300-zl-malo-kto-o-tym-wie/7h8ems

01-10-2016, 14:50

Felietonista “Do Rzeczy” Matthew Tyrmand doradcą ministra spraw zagranicznych ds. komunikacji  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
01-10-2016

Matthew Tyrmand, współpracujący m.in. z tygodnikiem “Do Rzeczy”, od połowy br. jest specjalnym doradcą ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego ds. komunikacji. Tyrmand zapewnia, że nie bierze za to wynagrodzenie i ma w tym konfliktu interesów z jego działalnością publicystyczną.

Matthew Tyrmand

O współpracy Matthew Tyrmanda z ministrem spraw zagranicznych poinformował Henry Foy, korespondent “Financial Timesa” w Europie Środkowej. Na Twitterze zamieścił kopię decyzji Witolda Waszczykowskiego w tej sprawie z lipca br.

Jako zadania Tyrmanda w funkcji doradcy ds. komunikacji zapisano m.in. utrzymywanie kontaktów z mediami, zagranicznymi środowiskami opiniotwórczymi i elitami politycznymi, doradzanie w zakresie kształtowania pozytywnego wizerunku Polski za granicą oraz przygotowywanie analiz i opinii w tym zakresie. Publicysta ma współpracować przy tym z dyrektorami MSZ-u i placówek zagranicznych, zwłaszcza ambasadą w USA, która pokryje jego ewentualne koszty działań w tym zakresie. Decyzja o nominacji Tyrmanda obowiązuje do końca br.

Matthew Tyrmand, syn Leopolda Tyrmanda, jest ekonomistą i publicystą. Od lutego br. razem z Marcinem Makowskim prowadzi w tygodniku “Do Rzeczy” rubrykę felietonową “Zły Tyrmand”. W połowie br. kupił prawa do dystrybucji w Polsce filmu dokumentalnego “Clinton Clash”, który według zapowiedzi “demaskuje biznesowo-polityczne powiązania byłego prezydenta i jego żony”. W lipcu film był promowany na billboardach w Warszawie, zorganizowano jego uroczystą premierę i dodano do jednego z wydań tygodnika “Wprost”.

Nominację Tyrmanda na doradcę ministra spraw zagranicznych skrytykowali na Twitterze niektórzy dziennikarze. Henry Joy zarzucił publicyście, że napisał dla serwisu BreitbartNews.com artykuł o wydźwięku antysemickim. – Czyli Tyrmand, specjalny doradca Waszczykowskiego, poniekąd w jego imieniu, za nasze pieniądze, pluje na Anne Applebaum. Tak? Co na to MSZ? Za samą nominację tego trolla Pan Waszczykowski powinien być odwołany z funkcji – ocenił Tomasz Lis. – Wulgarny i słynący z hejtu M. Tyrmand doradcą MSZ? To teraz Marian Kowalski powinien zostać doradcą pełnomocnika ds. równego traktowania – stwierdził Jacek Nizinkiewicz. – Troll doradcą szefa MSZ. Dlaczego mnie to już nie dziwi? – napisał Witold Głowacki.

Matthew Tyrmand podkreślił, że nie został zatrudniony przez MSZ i nie pobiera wynagrodzenia, tylko pełni funkcję doradcy społecznie – Nie miałem w związku z tym żadnych wydatków, więc mam nieskazitelną kartę: nigdy nie brałem pieniędzy podatników – poinformował na Twitterze. Joyowi zarzucił, że jest dziennikarskim oszustem rozpowszechniającym kłamliwą propagandę, z którą stara się walczyć jako doradca Witolda Waszczykowskiego. – Pełnię tę funkcję na zasadach wolontariatu z miłości do sprzeciwiania się oszukańczej lewicy – podkreślił. Nie widzi też konfliktu interesów w łączeniu ról publicysty i doradcy ministra. – Wszyscy wiedzą, co sądzę o różnych sprawach. Żadnych tajemnic – zaznaczył.

Z kolei Marcin Makowski zarzucanie Matthew Tyrmandowi antysemityzmu w artykule o Anne Applebaum, szefowej europejskiego działu opinii “Washington Post”, nazwał “oparami absurdu”, zwracając uwagę, że Tyrmand jest Żydem.

Pod koniec stycznia br. Tyrmand na Twitterze mocno skrytykował negatywne publikacje zagranicznych korespondentów, m.in. Henry’ego Foya, o działaniach rządu PiS. Wymianę zdań między publicystami skomentował ówczesny rzecznik prasowy MSZ-y Artur Dmochowski, pisząc, że Tyrmand “zaorał” Foya, a ten drugi może wiedzieć z góry, co ma napisać. – Szef biura prasowego polskiego MSZ-u żartuje z sugestii, że powinienem zostać zwolniony. Urzekające. A teraz podaje dalej zarzuty, że niszczę kraj. OK – komentował to korespondent “Financial Timesa”

Ponadto Tyrmand zamieścił swoje zdjęcia z Balu Dziennikarzy ze znanymi osobami, dodając wyśmiewające je opisy. O Monice Olejnik napisał, że to “meduza o poczerniałym sercu”, a o Piotrze Kraśko, który niedługo wcześniej odszedł z Telewizji Polskiej, że wyjedzie “czyścić toalety w Dublinie”.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/felietonista-do-rzeczy-matthew-tyrmand-doradca-ministra-spraw-zagranicznych-ds-komunikacji

01-10-2016, 14:43

Serwis Kamila Durczoka Silesion.pl startuje w poniedziałek rano z tekstami i wideo o wydarzeniach na Śląsku  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
01-10-2016

Serwis internetowy Kamila Durczoka zostanie uruchomiony w poniedziałek rano i będzie działał pod nazwą Silesion.pl. Redakcja składa się z ok. 20 osób, które będą przygotowywać teksty i materiały wideo, m.in. przy pomocy dronów, opisujące przede wszystkim wydarzenia w regionie śląskim.

Kamil Durczok

Informacja o tym, że Kamil Durczok przygotowuje swój serwis internetowy z siedzibą w Katowicach, pojawiła się w połowie sierpnia, kiedy firma dziennikarza Coal Minders wykupiła na portalu Wirtualnemedia.pl ogłoszenie, w którym szukała dziennikarzy do współpracy. Na początku września podaliśmy, że serwis wystartuje 3 października i będzie zajmował się przede wszystkim wydarzeniami w regionie śląskim.

W połowie września Durczok, aktywny już wcześniej na Twitterze, uruchomił swój fanpage facebookowy, gdzie zamieszczane są wpisy i materiały wideo, w których dziennikarz komentuje bieżące wydarzenia polityczne oraz relacjonuje przygotowywanie jego serwisu. Pokazano m.in., w jaki sposób przygotowano siedzibę redakcji mieszczącą się w Katowicach. – Z gruzowiska i ruin uczyniliśmy magiczne miejsce gdzie chcemy stworzyć magiczne medium. Nie tylko dla magicznego Śląska, także dla całej Polski, ciekawej jak teraz wygląda dawna kraina węgla i stali. Jeśli chcecie zobaczyć jak to się zaczęło, zapraszam do obejrzenia pierwszej części naszej historii – zachęcił dziennikarz.

Przy okazji ujawniono logo i elementy oprawy graficznej strony: trzy poziome kreski, z których dolna ma pionowe przedłużenie, w wersji białej na czarnym tle i czarnej na białym (logo będzie składać się na litery L i E w nazwie Silesion).

W piątek Kamil Durczok poinformował, że jego serwis zostanie uruchomiony w najbliższy poniedziałek o godz. 6. Będą w nim opisywane przede wszystkim wydarzenia z regionu śląskiego.

- Będziemy się bawili różnymi nowinkami technologicznymi, będziemy pokazywali rzeczywistość śląską za pomocą bardzo rozmaitych narzędzi, między innymi za pomocą drona, a właściwie całej brygady dronów, które rozmieściliśmy nie tylko na terenie województwa śląskiego, ale także poza nim, i które pozwolą relacjonować to, co się dzieje, bardzo szybko i bardzo dokładnie – zapowiedział.

Jak się dowiedzieliśmy, serwis będzie nazywał się Silesion.pl i działał w wersjach na komputery i urządzenia mobilne. W redakcji pracuje ok. 20 osób, z których kilka poprzednio było zatrudnionych w “Dzienniku Zachodnim i TVS (ta stacja jesienią ub.r. zlikwidowała swój program “Silesia Informacje” i zwolniła jego dziennikarzy).

- To jest projekt, który w pewnym sensie powstawał w kontrze do wszystkich projektów i kierunków, które obejmują główne polskie portale. My idziemy w inną stronę – powiedział nam Kamil Durczok na początku września. – Panuje obecnie trend przenoszenia telewizji do sieci. To nie jest dobry kierunek, ten pomysł jest dla mnie pomysłem chybionym. My stawiamy ogromny nacisk na treści wideo, ale chcemy produkować je w unikalny sposób, a nie powielając istniejący model i przenosząc telewizyjne formaty na ekran komputera, tabletu czy smartfona – zapowiedział.

Wszystkie treści na Silesion.pl będą dostępne za darmo. Serwis ma utrzymywać się ze sprzedaży oferty reklamowej.

Kamil Durczok w marcu ub.r. za porozumieniem stron rozstał się z “Faktami” TVN, po tym jak powołana przez stację komisja ustaliła, że trzy osoby w redakcji programu mogły być narażone na mobbing lub molestowanie. Po rozstaniu z TVN Durczoka obowiązywał 1,5-roczny zakaz konkurencji, kończący się we wrześniu br. W połowie października dziennikarz zacznie prowadzić cotygodniowy program publicystyczny w Polsat News, emitowany w czwartki o godz. 20.

Dotychczas Kamil Durczok przez ponad 20 lat pracował w telewizji. W latach 2006-2015 był prowadzącym i redaktorem naczelnym “Faktów” TVN, a wcześniej przez 13 lat pracował w Telewizji Polskiej, m.in. jako gospodarz “Wiadomości” i programów publicystycznych.

Durczok to kolejny znany dziennikarz telewizyjny uruchamiający swój projekt internetowy. Tomasz Lis jest głównym udziałowcem działającego od 4,5 roku temu portalu naTemat.pl (obecnie należy do niego także kilka serwisów tematycznych), a Jarosław Kuźniar od kilku lat prowadzi witrynę Goforworld.com związaną z jego biurem podróży. Obaj prowadzą obecnie autorskie programy na portalu Onet.pl: Lis od wiosny br., po tym jak rozstał się z Telewizją Polską, a Kuźniar dwugodzinne pasmo poranne prowadzi od piątku (w czerwcu br. odszedł z Grupy TVN).

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/serwis-kamila-durczoka-silesion-pl-startuje-w-poniedzialek-rano-z-tekstami-i-wideo-o-wydarzeniach-na-slasku

01-10-2016, 08:52

Rusza 20. edycja konkursu dziennikarskiego Grand Press  »

Press
01-10-2016

Od 1 października można zgłaszać prace do Grand Press 2016. W ramach konkursu jury przyzna nagrody za najlepsze materiały dziennikarskie mijającego roku, a kolegia redakcyjne wybiorą Dziennikarza Roku 2016.

Grand Press – największy konkurs dziennikarski w Polsce – w tym roku obchodzi 20-lecie. Od początku organizuje go redakcja magazynu “Press”. Konkurs składa się z dwóch podstawowych części: wyboru najlepszych materiałów dziennikarskich oraz wyboru Dziennikarza Roku.

W tym roku po raz kolejny zostaną też przyznane nagrody: Grand Press Digital i Grand Economy oraz Nagroda im. Bohdana Tomaszewskiego.

Zgłoszenia materiałów do nagród Grand Press przyjmowane będą do 3 listopada br. Ocenione zostaną materiały prasowe, radiowe, telewizyjne i internetowe, które zostały opublikowane albo wyemitowane w mediach, w języku polskim, między 1 listopada 2015 roku a 31 października 2016 roku. Można je zgłaszać w kategoriach: News, Dziennikarstwo śledcze, Publicystyka, Reportaż (prasowy, radiowy, telewizyjny), Wywiad, Dziennikarstwo specjalistyczne.

Nagrodę Grand Press Digital otrzyma dziennikarz lub redakcja, która wykazała się innowacyjnym podejściem w wykorzystaniu nowoczesnych technologii w pracy dziennikarskiej. Zwycięzcę tej nagrody wskaże redakcja “Press” po konsultacji ze specjalistami z branży mediów.

Nagrodę Grand Press Economy otrzyma dziennikarz lub redakcja wyróżniający się profesjonalizmem, rzetelną i obiektywną prezentacją tematów ekonomicznych. Tę nagrodę przyznaje również redakcja “Press” po konsultacji środowiskowej.

Nagrodę im. Bohdana Tomaszewskiego miesięcznik “Press” ustanowił w porozumieniu z Fundacją im. Bohdana Tomaszewskiego. Otrzyma ją dziennikarz sportowy mający doskonały warsztat dziennikarski, prezentujący elegancję w posługiwaniu się językiem polskim oraz wysoką kulturę zawodową i osobistą.

Natomiast już po raz 20. kolegia redakcyjne polskich mediów wybiorą Dziennikarza Roku. Kandydatów mogą zgłaszać do 6 grudnia.

Regulaminy konkursów są na stronie www.grandpress.pl. Laureatów poznamy na uroczystej gali w grudniu br.

Całość: http://www.press.pl/tresc/45865,rusza-20_-edycja-konkursu-dziennikarskiego-grand-press?target=pressletter&uid=556