Teresa Torańska, znana polska dziennikarka i pisarka, zmarła dzisiaj w Warszawie, po długiej chorobie. Wczoraj skończyła 69 lat. Była niezwykłym człowiekiem i wspaniałą rozmówczynią. Jej wywiady, nacechowane wyjątkową uważnością, dociekliwością i ciekawością drugiej osoby, zmieniały naszą wiedzę o świecie.- Wywiady Teresy Torańskiej pozostaną na zawsze w dziejach kultury polskiej jako zapisy pamięci, świadomości i zdarzeń. To są wielkie rzeczy, wielkie wywiady i świadectwa – powiedział historyk prof. Andrzej Friszke.

- Teresa Torańska
Trzy tygodnie temu, w wywiadzie dla “Krytyki Politycznej” dziennikarka mówiła o tym, co jest dla niej najważniejsze w jej zawodzie: “To, że się ciągle muszę czegoś uczyć, że grzebię w tych życiorysach, a każdy życiorys niesie jakąś zagadkę. Ciągle odkrywam, że historia jest niedopowiedziana, więc zbieram te fragmenty, które zostały, i próbuję je sklejać. Dziennikarstwo to moja potrzeba życia, moja grupa krwi. Codziennie mnie pobudza. Od nowa”.
Teresa Torańska urodziła się 1 stycznia 1944 roku w Wołkowysku. Była znaną polską dziennikarką i pisarką. W latach 70. współpracowała z tygodnikiem “Kultura”, później także z paryską “Kulturą”. Przez lata była związana z “Gazetą Wyborczą”. Ostatnio pracowała w tygodniku “Newsweek”.
Teresa Torańska przyglądała się bacznie ludziom władzy prawie 30 lat. W “Onych” (wydanej po raz pierwszy w 1985 r., w drugim obiegu), tomie rozmów z ludźmi ekipy stalinowskiej, dziś już dziennikarskiej klasyce gatunku, sportretowała pokolenie komunistów instalujących nowy ustrój po wojnie. Książka stała się światowym bestsellerem. Została przetłumaczona na trzynaście języków i weszła do kanonu obowiązujących lektur na wydziałach nauk społecznych i politycznych uniwersytetów w wielu krajach. Za książkę autorka otrzymała nagrodę podziemnej Solidarności (1985 r.) oraz PEN Clubu (2000).
- O ile wiem, nic podobnego jak “Oni” nie powstało w innych krajach komunistycznych. To jest coś nadzwyczajnie ważnego. Dawni dygnitarze opowiadali jej jako pierwszej o swoich wyborach. Wcześniej żaden komunista nie udzielał takich wywiadów, nie tłumaczył się niekomuniście – powiedział dla PAP prof. Andrzej Friszke. – Ponieważ w Polsce wybuchła Solidarność i ten system znalazł się w głębokiej kolizji ze społeczeństwem, więc niektórzy z nich nagle poczuli potrzebę wytłumaczenia i obrony swoich racji. Dlatego zgodzili się na rozmowy z młodą dziennikarką z tygodnika “Kultura”, która zadawała im niezwykle agresywne pytania, ale pozwalała im się tłumaczyć. Była dociekliwa, ale nie obrażała ich osobiście. Także późniejsze książki Teresy Torańskiej są niezwykle istotnymi świadectwami. To największa szkoła wywiadu prasowego, jaką można sobie wyobrazić. Swoje rozmowy prowadziła z ogromną empatią, wnikliwością i znajomością materii rzeczy. Pochylała się nad ludzkim losem, nad realiami politycznymi. Nie umiem powiedzieć, czy jest dzisiaj ktoś, kto potrafi przejąć ten warsztat – zaznaczył Friszke.
Tom “My” (1994) był portretem zbiorowym opozycji demontującej porządek zaprowadzony przez bohaterów “Onych”.
Torańska była pierwszą laureatką Nagrody im. Barbary Łopieńskiej (2005 r.) za najlepszy wywiad prasowy – rozmowę z gen. Wojciechem Jaruzelskim, opublikowaną 13 grudnia 2004 r.w “Dużym Formacie Gazety Wyborczej”. W uzasadnieniu kapituła podała, że wywiady Torańskiej cechuje “najwyższy poziom warsztatowy, dziennikarska dociekliwość, odwaga i głęboka wiedza historyczna, mają też osobisty, autorski styl, trudny do podrobienia”.
Pytała tak długo, aż dotarła do sedna
W “Byłych” (2006) Teresa Torańska wraca do peerelowskiej końcówki: gierkowskiego gnicia, karnawału pierwszej “Solidarności”, stanu wojennego i późniejszego zastoju. Na ten tom składa się sześć rozmów: z generałem Wojciechem Jaruzelskim; z Kazimierzem Kąkolem, nadwornym propagandystą partii w czasach Marca ‘68, za Gierka zaś szefem Urzędu ds. Wyznań; Maciejem Szczepańskim, szefem Komitetu ds. Radia i Telewizji w latach 70., twórcą osławionej propagandy sukcesu i wizerunku ekipy Gierka; Michałem Jagiełłą, członkiem KC PZPR w ostatnim roku przed wprowadzeniem stanu wojennego; i z Jerzym Urbanem. – Rozmowy przypominają raczej polowanie. Oni kluczą, zacierają tropy, prężą się w miejscach, w których ich ongiś nikt nie widział, za to dyskretnie omijają te, w których zostawili przed laty nieładne ślady – pisał w recenzji “Byłych” Włodzimierz Kalicki. – Torańska jest jak wytrawny myśliwy. Nie strzela na oślep. Ona zna ich obyczaje i skrywane okruchy życiorysów. Cierpliwie podąża za nimi, precyzyjnie osacza, zamyka drogi ucieczki. Słowa Kalickiego dobrze opisują dziennikarski warsztat Torańskiej. Zawsze świetnie przygotowana, precyzyjna, dociekliwa. Ciekawa swoich rozmówców. Słuchała ich uważnie i pytała tak długo, aż dotarła do sedna.
- Jestem wstrząśnięty informacją o śmierci Teresy Torańskiej. Wiedziałem, że bardzo poważnie choruje, ale nie spodziewałem się, że to nastąpi tak szybko. Była osobą bardzo mi bliską od czasów, kiedy powstawali “Oni”. Umawiała się wtedy z tymi dygnitarzami, prowadziła z nimi rozmowy, opowiadała mi to wszystko. Uczyła się sama historii, bo przecież nie było żadnych książek – powiedział prof. Andrzej Friszke.
Teresa Torańska była także autorką talk-show “Teraz Wy” w TVP 2 oraz cyklu wywiadów telewizyjnych z działaczami komunistycznymi. Była współautorką filmów dokumentalnych, m.in. “Dworzec gdański”, “Noc z generałem”, “Było i już” oraz filmu dla BBC – “Changing the guard” o początkach demokracji w Polsce.
Nikt jej nam nie zastąpi – Tomasz Lis wspomina Teresę Torańską
Gdy słyszałem o przerzutach, wiedziałem, że sytuacja jest poważna. Jednak jej głos nie wskazywał na chorobę. Emanowała z niej siła o wola walki i radość życia. Nikt jej nam nie zastąpi.
Po raz pierwszy spotkaliśmy się w 1995 roku w Nowym Jorku. Akurat w USA pojawił się Leszek Balcerowicz i Teresa przygotowała dla nas wszystkich kolację. Dla mnie, młodego dziennikarza, to było wielkie wydarzenie. Byłem wówczas i nadal jestem na etapie zafascynowania jej twórczością. W latach 70-tych czytałem jej teksty w “Kulturze”, dekadę później rewelacyjną książkę “Oni”, a od dwóch lat pracowaliśmy razem. Spełnienie marzeń.
Dla mnie Teresa Torańska była ważna z wielu powodów. Przede wszystkim uważałem ją za jedną z najwybitniejszych polskich dziennikarek. Byłem absolutnie zachwycony jej pracą, a miałem to szczęście, że mogłem z nią pracować. A była to współpraca wyjątkowo owocna. Jej dwa pierwsze teksty były okładkami moich pierwszych numerów “Newsweeka”.
Ludzie chcieli z nią rozmawiać - dziennikarz i publicysta Mariusz Ziomecki o zmarłej dziennikarce Teresie Torańskiej
- Znałem Teresę wiele lat. Mniej więcej w tym samym czasie przyszliśmy do warszawskiej “Kultury” w latach 70-tych. To była wtedy gazeta wyładowana różnymi sławami literacko-dziennikarskimi. Byli tam m.in. Janusz Głowacki, Ryszard Kapuściński, Tomasz Łubieński, Krzysztof Mętrak, Krzysztof Teodor Toeplitz, Barbara Łopieńska i wiele innych osób.
Trzymaliśmy się razem, a Teresa nigdzie nie przynależała, zawsze trzymała się z boku. Rzadko wypowiadała się na kolegiach, była nieśmiała, gdy miała omówić numer, to bardzo ją to stresowało. I nagle “wybuchła” książką “Oni”.
Dokonała rzeczy absolutnie genialnej, miała doskonałą intuicję i pokazała, że z komunistami można przeprowadzić prawdziwy wywiad. To było niesamowite. Wszyscy zazdrościliśmy jej tego pomysłu.
Teresa miała ogromne umiejętności interpersonalne, inteligencję emocjonalną, która sprawiała, że ludzie chcieli z nią rozmawiać.
Odeszła wybitna dziennikarka, która w trudnych czasach cenzury wymyśliła formę dziennikarsko-literacką, żeby pisać prawdę o świecie.
Prawda, którą napisała Teresa, pozostaje częścią polskiej kultury i polskiej historii.
Teresę Torańską wspomina prof. Ewa Łętowska
Rozmowa z Teresą Torańską budziła w rozmówcy przekonanie, że to co osobiste, jednostkowe – przekazane innym, do czegoś się im przyda - wspomina prof. Ewa Łętowska.
Teresa Torańska była pisarką, nie dziennikarką “od wywiadów”. Jej rozmówcy, ich sytuacje życiowe były dla Torańskiej tworzywem, i to tworzywem szczególnym, bo żywym, wymagającym empatii, poszanowania prywatności i umiejętności dostrzeżenia w ludzkiej historii tego co głębsze, czasem- skrywane, zaskakujące, godne szacunku albo przynajmniej zrozumienia.
Rozmowa z Teresą Torańską budziła w rozmówcy przekonanie, ze to co osobiste, jednostkowe – przekazane innym, do czegoś się im przyda. Że to nie będzie emocjonalny ekshibicjonizm albo łatwe usprawiedliwienie własnej postawy, ale próba podzielenia się swoją prawdą i racją. Bez pisarskiego talentu Teresy Torańskiej byłoby to niemożliwe.
Ona rozumiała, ze ludzka kondycja jest najczęściej szara, ani biała, ani czarna. Tylko że ta szarość miała w jej pisarstwie niezliczone, bogate odcienie.
Teresa Torańska umiała wzbudzać zaufanie i szanować zaufanie cudze. Dlatego udawało się jej rozmawiać na bardzo trudne tematy z rozmówcami nie skłonnymi do wynurzeń. Była mistrzynią współbycia z rozmówcą. A słowo pisane było posłuszne jej zamysłowi.
Ufałem jej i nazywałem ją polską Orianą Fallaci – wspomina Teresę Torańską senator Jan Rulewski.
Teresa, nie wiedzieć czemu, odnalazła mnie wśród plejady wielu polityków. Jak sądzę, zainteresowała ją pewna wartość, która legła u podstaw tworzenia koalicji solidarnościowej nazywanej skrótowo “rządem Suchockiej”. Wartością tą była obrona solidarnościowego pokolenia. Nieprzypadkowo oddałem się pod jej redaktorską opiekę – na dobre i na złe. Ufałem jej i nazywałem ją polską O. Fallaci.
Zaufanie to wywierało wrażenie na wielu ludziach z różnych obozów politycznych. Szczególne wrażenie robiły rozmowy z byłymi stalinowskimi funkcjonariuszami, którzy ciągle operowali partyjnym slangiem, chcąc zapewne uniknąć osądzenia przez opinię publiczną. Teresie Torańskiej udało się sprowokować spowiedź, która ukazała ich ludzkie siły i słabości. Dzięki niej otrzymali na nowo przepustkę do ludzkości. Pracę tę można skwitować jako większy sukces lustracyjny niż ten prowadzony przez połączone siły IPN i innych “śledczych” III Rzeczpospolitej.
Potem zdałem sobie sprawę, że myliłem się. Nie była ona egoistyczną Falacii, która krami media błyskotliwymi rozmowami.
Dzisiaj, gdy los prowokuje spojrzenie na nią na nowo, przyjrzenie się jej życiu, ukazuje się nam niezwykle skromna, pracowita i odważna dama, której ambicją było sportretowanie pokoleń. Bez ucieczki od prawdy, bez uszczerbku dla godności “lustrowanych” osób, z zachowaniem wszystkich standardów dziennikarskiego warsztatu.
Na zawsze zapamiętam jej świdrujące umysł i sumienie słowa “No i co Pan na to?”.
————————————————-
Teresa Torańska we wspomnieniach dziennikarzy
Po długiej walce z ciężką chorobą zmarła dziś Teresa Torańska. Dziennikarkę współpracującą m.in. z tygodnikiem “Newsweek”, czy z “Gazetą Wyborczą” wspominają przedstawiciele środowiska dziennikarskiego.
“Oni otwierali się przed nią, nie czuli się zagrożeni”
- Teresa Torańska to bardzo ważna osoba w historii polskiego dziennikarstwa – tak zmarłą dziennikarkę wspomina Janina Jankowska. Była dziennikarka Polskiego Radia podkreśla, że Teresa Torańska była niezwykle ważną postacią dla jej pokolenia. - Była wyróżniającą się dziennikarką w środowisku warszawskich dziennikarzy przed i po stanie wojennym - wspomina. Według Janiny Jankowskiej, Teresa Torańska stworzyła swój styl reportażu, historii opowiedzianej przez rozmowę.
Janina Jankowska podkreśla, że Teresa Torańska posiadała umiejętność przekonywania do siebie swoich rozmówców. Dzięki temu w jej wywiadach z politykami można przeczytać sporo ciekawostek, o których nikomu innemu nie mówili. – Oni otwierali się przed nią, ponieważ nie czuli zagrożeni - tłumaczy Janina Jankowska.
“Była wybitną dziennikarką”

Teresa Torańska
Teresę Torańską wspomina także Stefan Bratkowski, honorowy prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. - To się zaczęło w “Kulturze”, pod ręką Macieja Wierzyńskiego. Było tam kilka utalentowanych dziewcząt, choćby Basia Łopińska. Ale to Teresa rozkwitła na pierwszą gwiazdę. Była osobą, która umiała słuchać, ale to nie wszystko. Była też człowiekiem niesłychanie ciekawym wszystkiego, z czym miała do czynienia – opowiadał na antenie TVN24.
- Sam pomysł przesłuchania byłych, komunistycznych dygnitarzy był wyjątkowy. To byli ludzie odchodzący z życia. Ona potrafiła ich odnaleźć i namówić do rozmowy. Była wybitną dziennikarką, nie tylko w sensie pisania, ale też znajdowania tego, co ciekawe. Jej książki odegrały dużą rolę w obrazowaniu świata, który już minął. Nie będzie można ich pominąć – wspominał Stefan Bratkowski.
“Była osobą wielkiej ciekawości, wielkiej dobroci”
Swoje wspomnienia przypomniał Maciej Wierzyński, dziennikarz TVN24. – Ona była osobą wielkiej ciekawości, ale też wielkiej dobroci, chęci zrozumienia innych ludzi oraz dramatów ludzkich. Wykazywała niesłychaną cierpliwość w słuchaniu, przyglądaniu się swoim rozmówcom, w odnajdywaniu ludzkiej, głęboko osobistej strony. Wielu z nich ją fascynowało. To było niezwykłe dziennikarstwo, miało głęboko osobistą nutę – mówił.
Dodał, że “w ostatnich czasach takimi osobami, które robiły na niej ogromne wrażenie byli Ewa Łętowska i Michał Głowiński. Interesowała się także dramatem Żydów i Polaków żydowskiego pochodzenia. To była jej wielka pasja, którą drążyła, chciała pokazać z możliwie wielu stron”. – “Oni” – to bez wątpienia była książka o przełomowym znaczeniu, nikt nie potrafił rozmawiać z tymi osobami jak ona. To był kamień milowy – podkreślił Wierzyński.
“Była po prostu niezwykła”
- Była fantastyczną reporterką, umiała słuchać, pisała wspaniałe wywiady, do których zawsze była świetnie przygotowana. To była jej absolutnie wyjątkowa i unikalna cecha. Myślę, że w Polsce nie było wielu dziennikarzy, a w zasadzie pisarzy – bo ona z wywiadu uczyniła literaturę – którzy by potrafili tak pracować jak ona. Była znakomitą koleżanką, a dla mnie osobiście wielką nauczycielką. Gdyby nie Teresa nie potrafiłbym tego, co potrafię – powiedział reporter i pisarz Paweł Smoleński.
- Spotkaliśmy się jeszcze na początku lat 80. i dzięki niej trafiłem ze swoimi tekstami do “Kultury” paryskiej i te teksty przechodziły przez jej ręce. Bo ona zanim zajęła się wywiadem, zaczęła od reportażu, czyli od tego, co staram się teraz robić. I gdyby nie ona, ja bym tak nie pisał nigdy, jak piszę dzisiaj. Ona mnie tego zawodu uczyła, może w sposób nieco brutalny, bo czytała tekst, napisany jeszcze na maszynie do pisania i mówiła “rzeczywiście udało ci się”. Po czym tę kartkę międliła w ręku i mówiła “to teraz jeszcze raz napiszesz lepiej”. I tak potrafiła zrobić kilka razy. Ale w tym nie było żadnej złośliwości czy poczucia wyższości – mówił.
Dodał, że “była cudowną nauczycielką bez mentorskiego tonu, nigdy nie pokazywała, że jest gwiazdą, tylko była właśnie koleżanką”. - I to było absolutnie niezwykłe, bo była w tym wszystkim bardzo ciepła i miła. I jeszcze do tego wszystkiego była taka drobniutka. Ja z jednej strony miałem poczucie, że jak coś mi tłumaczy, to jest taką absolutnie wielką osobą, która z drugiej strony była taka delikatna i krucha fizycznie. Mam z nią związane tylko dobre wspomnienia, pamiętam jej przyjaźń, ciepło i taką opiekuńczość. Była po prostu niezwykła” - mówił Smoleński.
“Bezpowrotnie odchodzi kawałek pięknego świata”
- O Teresie Torańskiej zapewne będzie się mówiło “Ostatnia taka, która…”. Gdybym miał rozwinąć tę frazę, powiedziałbym: ostatnia taka, która umiała słuchać i rozmawiać. W naszych czasach rozmowa jest czymś bardzo trudnym, ponieważ zastąpił ją monolog - powiedział medioznawca prof. Wiesław Godzic.
Dodał, że “Teresa Torańska potrafiła prowadzić dialog nawet z największymi wrogami, z ludźmi, których nie miała powodu lubić”. - W każdym wywiadzie próbowała zrozumieć swojego rozmówcę, starała się nie osądzać, tylko rozumieć, w jaki sposób ludzie postępują, co jest motorem ich działania - mówił prof. Godzic.
- Teresa Torańska była wspaniałym przykładem człowieka, który żyjąc w tej rzeczywistości zachował pojęcie honoru, pojęcie bycia uczciwym. To była osoba, która rozumiała nie tylko generałów, ale także zwyczajnych, najzwyklejszych ludzi. Była zafascynowana tym, co jest pod powłoką, blichtrem zewnętrznym naszego świata. Mam przekonanie, że bezpowrotnie odchodzi kawałek dawnego pięknego świata – dodał.
Najsztub: Wolimy nazwać kogoś głupkiem, zdrajcą… Ona pytała
Piotr Najsztub apelował, aby Torańskiej nie nazywać mistrzynią wywiadu, a “mistrzynią rozmowy”. – Takiej, którą każdy z nas powinien odbywać sam ze sobą. Ona miała taki stopień przygotowania na temat swoich rozmówców, że to bohater rozmawiał sam ze sobą. Rolą i zasługa Teresy było to, że w ten sposób nie można pomijać żadnych wątków, bo samego siebie nie warto oszukiwać. Nie warto było oszukiwać Teresy, bo była jak gdyby odbiciem bohatera - opisywał dziennikarz.
Najsztub podkreślał, że Torańska zawsze chciała zrozumieć motywy postępowania innych ludzi. Nawet tych, których czyny powszechnie nazywa się “potwornymi”. - To jest coś, na co się zamykamy nawet my, dziennikarze. Wolimy nazwać kogoś głupkiem, debilem, zdrajcą. Zamiast słuchając go, pytając, zacząć rozumieć, dlaczego on taki jest. Bo jak zaczniemy rozumieć, jaki jest, to już tak nie powiemy. Jego życie stanie się częścią naszego życia i empatia nie pozwoli go tak nazwać. Teresa nigdy nie przekroczyła tej bariery, jaką są epitety - zaznaczył Najsztub.
Bortnowska: nie wykręcała się
Jaki był styl pracy Torańskiej? - Ona dopytywała tych ludzi w nieskończoność, a potem potrafiła to zamknąć w prosty, mocny sposób. Bezwzględnie uczciwie - zdecydowanie podkreśliła w TOK FM Halina Bortnowska.
Torańska na serio traktowała stwierdzenie: “jeżeli nie ja, to kto?” - Myślała: jeżeli trzeba pomóc, to ja muszę to zrobić. Nie wykręcała się, jak wielu teraz. W tym też będzie się czuło jej wielki brak. Ubył nam dobry, współczujący człowiek. Bardzo trudno się z tym pogodzić, bo na mój rachunek to strasznie wcześnie - mówiła w TOK FM filozofka i teolożka.
Szejnert: umiała pisać o śmierci
Małgorzata Szejnert, reportażystka, mówiła o Teresie Torańskiej: Ona ma niezwykły instynkt moralny, taką wielką gotowość do rozumienia innych ludzi. Nawet jeśli jej książki nazywały się “Oni” i “My”, to w każdym wypadku rozmawiając z onymi, nie rozmawiała jak z obcymi, a rozmawiając z tymi, którzy tworzyli tę grupę “My”, rozmawiała krytycznie. Ona była absolutnie niezależna – mówiła w Popołudniu Radia TOK FM. – Poza wielkim instynktem politycznym, jaki miała, poza wielką umiejętnością zdobywania materiału, świetnym profesjonalizmem była dobrym człowiekiem. Potrafiła pisać teksty o śmierci. Była jedną z niewielu osób w tym zawodzie, które potrafią pisać o śmierci, a napisała parę wspaniałych rozmów z ludźmi, którzy stracili bliskich. To jest niezwykły wzór wrażliwości, jakiejś empatii. I to nie były absolutnie teksty ckliwe, to były teksty o niezwykłej powadze i – powiedziałabym nawet – takiej surowości wewnętrznej – stwierdziła Szejnert.
——————————————————————————————————————
Adam Pomorski – Prezes polskiego PEN Clubu o zmarłej dziennikarce Teresie Torańskiej:
Jej dziennikarstwo było skrzyżowane z literaturą
“Śmierć pani Teresy jest wielką stratą. Torańska była jedną z najlepszych polskich dziennikarek i publicystek. Dziennikarstwo Torańskiej było skrzyżowane z literaturą. Jej słynna książka “Oni” przeorała naszą świadomość i daje do myślenia po dziś dzień. Myślę, że ta pozycja reprezentuje ten rodzaj literatury, który nigdy się nie zestarzeje. O jej książce będziemy pamiętać, mimo że epoka PRL-u i jej bohaterowie coraz bardziej się od nas oddalają. Terasa Torańska zaliczała się do, niestety, odchodzącego już pokolenia dziennikarzy, które polskie piśmiennictwo pchnęło na nowe tory.
Miałem styczność z panią Teresą. Była laureatką nagrody polskiego PEN Clubu. Zapamiętałem ją jako osobę niesłychanie żywą i impulsywną. Przede wszystkim jednak była bardzo profesjonalna. Potrafiła zjednać sobie swoich rozmówców. Miała duży instynkt poznawczy i potrafiła z innych wydobyć wiele interesujących informacji”.
Profesor Wnuk-Lipiński wspomina Teresę Torańską
Teresa, znana z doskonałej umiejętności wzbudzenia zaufania, przy mnie nie musiała tego robić - wspomina prof. Wnuk-Lipiński.
Z profesorem Wnukiem-Lipińskim Teresa Torańska rozmawiała o jego wielkiej tragedii: stracie żony i syna.
- Była to rozmowa szczególna. Znaliśmy się z Teresą od czasów studiów, mieszkaliśmy wtedy w sąsiednich akademikach - wspomina profesor Wnuk-Lipiński. - Teresa, znana z doskonałej umiejętności wzbudzania w ludziach zaufania, ze mną nie musiała tego robić – od dawna ją znałem i bardzo jej ufałem. Wiadomość o jej śmierci jest dla mnie szokująca – mimo, że jest ona osobą o tak ogromnym dorobku, miała jeszcze tak wiele do zrobienia.
- Pierwsza zajęła się przecież mentalnością komunistów, dygnitarzy, którzy wprowadzali i podtrzymywali w Polsce ten ustrój, mimo że sami byli Polakami. Potem zwróciła uwagę na tych, którzy przejmowali po nich władzę.
Ogromnie boli mnie ta strata, mieliśmy ciągły kontakt. Mieliśmy wybrać się na kolację, gdy Teresa wydobrzeje – dodaje profesor.
“To niepowetowana strata dla nas wszystkich”
- Teresa Torańska, którą znałem od początku jej kariery w tygodniku “Kultura”, była wspaniałą osobą. Bardzo ciepłą i bardzo życzliwą. Trochę w gruncie rzeczy na początku nieśmiałą. Tą początkową nieśmiałość przerodziła w niezwykłą otwartość na ludzi. Nie mówię tu tylko o jej wspaniałych wywiadach z “Onymi”, ale pamiętam czasy naszej wspólnej pracy, kiedy ona odbiegając od swojej działalności zawodowej niosła pomoc bardzo wielu ludziom. Bardzo konkretną pomoc – wspominał Teresę Torańską pisarz i publicysta tygodnika kultura, prof. Wiktor Osiatyński.
- Przypominam sobie taki przypadek nauczycielki fortepianu, która mieszkała pod Warszawą i która miała jakąś bardzo trudną sytuację życiową, mieszkaniową. Ona nie tylko o tym napisała, ale chodziła po różnych urzędach i starała się pomóc tej osobie, zaprzyjaźniła się z nią. I wiem, że nie była to jedyna taka osoba. Takich osób było znacznie więcej - dodał.
Podkreślił, że Torańska “potrafiła zachować obiektywizm, choć to raczej za mało powiedziane, potrafiła zachować uczciwość, nie potępiać, nie szukać haków na ludzi, tylko szukać w rozmowie ich motywacji, pokazywać to, co ludźmi kierowało”. – Te książki “Oni” otworzyły nam wszystkim oczy na ludzi, na motywacje ludzi dawnego systemu, jakimi kierowali się w dawnym systemie. Dla mnie, na ważną, może trudną drogę do duchowego pojednania. Wspaniała postać nie tylko dziennikarska, ale także etyczna. To było coś niezwykłego, jak bardzo te wartości miłości bliźniego, wybaczenia, zrozumienia, współczucia były obecne w jej twórczości i życiu. To jest niepowetowana strata dla nas wszystkich - mówił prof. Osiatyński.
———————————————————————————————————
Gen. Wojciech Jaruzelski o zmarłej w środę dziennikarce Teresie Torańskiej, której udzielił wywiadu opublikowanego w “Gazecie Wyborczej” w grudniu 2004 r.:
“Jestem głęboko poruszony informacją o śmierci pani Torańskiej, tym bardziej, że jakieś dwa-trzy miesiące temu z nią rozmawiałem. Mówiła, że jej stan zdrowia się poprawia. Widziałem jej zdjęcie w telewizji, bardzo ładnie wyglądała. Tak, że dodatkowo dochodzi tutaj zaskoczenie, że ten fakt nastąpił.
To był człowiek o wielkich wartościach: talent publicystyczny, odwaga i urok osobisty. Połączenie tych trzech elementów dawało szczególne możliwości, ażeby dotrzeć do głębi i istoty w tej rozmowie, którą prowadziła.
Ja wspominam tę rozmowę zawsze z dużą satysfakcją, mimo że nie we wszystkim byliśmy zgodni, co jest naturalne, natomiast widziałem chęć dogłębnego sięgnięcia do motywacji, do intencji rozmówcy. To jest niezwykle ważne. Robienie tego w formie takiej właśnie ludzkiej – dociekliwej, ale takiej, która nie denerwuje, która pozwala wydobyć wszystko, co człowiek ma do powiedzenia. (…)
Tonacja tej rozmowy z jej strony i starania z mojej, ażeby odpowiedzieć merytorycznie, pozostały w mojej pamięci bardzo pozytywnie. Oczywiście dziś, jak bym to przeczytał, to prawdopodobnie bym powiedział” ‘A z tym dzisiaj bym się nie zgodził, dzisiaj na to spojrzałbym inaczej’, ale czas płynie i weryfikuje nasze spojrzenie na wiele rzeczy. Ale w generaliach sądzę, że ta rozmowa oddawała ducha tamtego czasu i przede wszystkim spojrzenie wstecz.
Oprócz tej rozmowy miewaliśmy kontakty, ale one miały charakter okazjonalny, głównie telefoniczny. To była osoba o ogromnie ciepłym podejściu do rozmówcy, bez agresji. Jeśli nawet w czymś żeśmy się nie zgadzali, to było w takiej formie, która nie kaleczyła rozmówcy”.
“Lada dzień mieliśmy się spotkać. Jestem bardzo zaskoczony tą śmiercią”
- Teresa Torańska była rozmówcą nadzwyczajnie przygotowanym. Wiedzącym więcej niż rozmówca o rozmówcy, o epoce, o faktach i o sytuacji, o której mowa. Pod tym względem była niezwykła w czasach, kiedy reporterzy, rozmówcy robiący wywiady, patrzą w Wikipedii, z kim mają rozmawiać i w oparciu o tę wiedzę szukają punktu zaczepienia do byle jakiej rozmowy – powiedział o dziennikarce Jerzy Urban, jeden z jej rozmówców.
Dodał, że to, co “robiła, miało wartość historyczną”. - Np. książka “Oni” – rozmowa z ekipą, która tworzyła po wojnie polskie państwo – to tom, który jest niezastąpiony dla historii. Ci ludzie już nie żyją, a tylko ona zarejestrowała to, jak siebie oglądają z perspektywy czasu, jakie kierowały nimi motywy, jakie za nimi stały racje. To wszystko ginie, a dzięki niej zostało po części zachowane.
- Była bardzo ciepłym człowiekiem i dobrze się z nią gadało (…). Była bardzo serdeczna wobec swoich rozmówców, zdobywała zaufanie, a jednocześnie potrafiła sprowokować. Na przykład przyjechała do mnie po rozmowie i dograła kawałek, w którym – już nie pamiętam, jakim sposobem – takiego starego wyjadacza jak mnie zdołała sprowokować, żebym bluznął na Kwaśniewskiego jakąś głupotę – dodał.
- Miała rozmaite talenty. Miała też duży komfort pracy, ponieważ rzadko coś robiła. A robiąc coś rzadko, można robić dobrze. Byłem z nią umówiony towarzysko. Lada dzień mieliśmy się spotkać (…) Jestem bardzo zaskoczony tą śmiercią, bo mieliśmy już zaprojektowany temat towarzyskiej rozmowy - mówił Urban.
Pierwszy niekomunistyczny premier Polski Tadeusz Mazowiecki:
Teresa Torańska była człowiekiem bardzo życzliwym wobec ludzi. Chyba właśnie ta życzliwość wobec ludzi, wobec świata popchnęła ją w stronę takiego dziennikarstwa, które w Polsce ona, jako jedyna, reprezentowała, to znaczy ogromnej empatii przy przeprowadzaniu wywiadów z bardzo różnymi ludźmi, dotyczących bardzo różnych sytuacji. Rozmawiała w sposób empatyczny, nie atakując. Poprzez tę empatię wydobywała różne elementy sytuacji i powikłanych ludzkich życiorysów. Myślę, że stworzyła pewną klasę sama dla siebie, jeśli chodzi o wywiady. Czegoś takiego jak to, co robiła Teresa Torańska nie ma w polskim dziennikarstwie.
“To największa szkoła wywiadu prasowego, jaką można sobie wyobrazić”
- Jestem wstrząśnięty informacją o śmierci Teresy Torańskiej. Wiedziałem, że bardzo poważnie choruje, ale nie spodziewałem się, że to nastąpi tak szybko - powiedział historyk i badacz najnowszych dziejów Polski, prof. Andrzej Friszke.
Dodał, że Torańska była osobą bardzo mu bliską “od czasów, kiedy powstawali »Oni«”. - Umawiała się wtedy z tymi dygnitarzami, prowadziła z nimi rozmowy, opowiadała mi to wszystko. Uczyła się sama historii, bo przecież nie było żadnych książek - dodał.
- Wywiady Teresy Torańskiej pozostaną na zawsze w dziejach kultury polskiej jako zapisy pamięci, świadomości i zdarzeń. To są wielkie rzeczy, wielkie wywiady i świadectwa - podkreślił.
Profesor Andrzej Friszke dodał, że o ile wie, “nic podobnego jak »Oni« nie powstało w innych krajach komunistycznych”. - To jest coś nadzwyczajnie ważnego. Dawni dygnitarze opowiadali jej jako pierwszej o swoich wyborach. Wcześniej żaden komunista nie udzielał takich wywiadów, nie tłumaczył się niekomuniście. Ponieważ w Polsce wybuchła Solidarność i ten system znalazł się w głębokiej kolizji ze społeczeństwem, więc niektórzy z nich nagle poczuli potrzebę wytłumaczenia i obrony swoich racji - mówił.
Podkreślił, że “dlatego zgodzili się na rozmowy z młodą dziennikarką z tygodnika “Kultura”, która zadawała im niezwykle agresywne pytania, ale pozwalała im się tłumaczyć”. - Była dociekliwa, ale nie obrażała ich osobiście – dodał.
- Także późniejsze książki Teresy Torańskiej są niezwykle istotnymi świadectwami. To największa szkoła wywiadu prasowego, jaką można sobie wyobrazić. Swoje rozmowy prowadziła z ogromną empatią, wnikliwością i znajomością materii rzeczy. Pochylała się nad ludzkim losem, nad realiami politycznymi. Nie umiem powiedzieć, czy jest dzisiaj ktoś, kto potrafi przejąć ten warsztat - wspominał prof. Andrzej Friszke.