Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

02-10-2013, 22:11

WIZYTA Z PERYPETIAMI  »

Czesław Ludwiczek
02-10-2013

Oddział PAP w Katowicach był niegdyś i zapewne jest nadal małym, ale ważnym ogniwem w potężnej maszynie agencyjnej. W owych latach pięćdziesiątych, kiedy spędziłem w nim siedem pełnych sezonów dziennikarskich byłem świadkiem wielu głośnych na śląsku wydarzeń, które w ostatecznym rachunku przybierały postać informacji prasowych trafiających przy pomocy sieci dalekopisów do gazet, radia i telewizji. Nierzadko sam byłem ich autorem i chociaż większość z nich stanowiła tzw. dziennikarską sieczkę, to jednak niektóre z tych informacji składały się na kronikarski zapis trudnych, złożonych i pamiętnych czasów. Pisałem, przykładowo rzecz biorąc o uruchomieniu śląskiego ośrodka telewizyjnego w Bytkowie, o próbie hydromechanicznego urabiania węgla w kopalni “Siersza”, o demonstracjach ulicznych w październiku 1956 roku, o przedterminowym wykonaniu przez górnictwo rocznego planu wydobycia węgla, o pogrzebie 72 górników – ofiar katastrofy w kopalni “Makoszowy”, o oddaniu do użytku Stadionu Śląskiego i tak dalej i tym podobnie. W tę sztafetę informacyjnych fenomenów wpisuje się też wizyta w Katowicach ówczesnego przywódcy Związku Radzieckiego Nikity Chruszczowa. Nie tyle z politycznego punktu widzenia, bo ten jest doskonale znany, ile od strony dziennikarskiej roboty, która dla mnie stała się jedną wielką i zaskakującą przygodą.

Chruszczow, któremu ówczesny świat polityczny przypisywał rolę demaskatora stalinowskiego kultu jednostki przybył do Polski w połowie lipca 1959 roku. Po uroczystościach w Warszawie, gdzie podejmowany był przez Władysława Gomułkę, wyruszył z wizytą do Katowic, wprawdzie także z pierwszym sekretarzem KC PZPR, ale tym razem ograniczającym się wyłącznie do towarzyszenia gościowi. Rolę gospodarza pełnił natomiast szef partyjny województwa Edward Gierek. Dla prasowej obsługi tej wyprawy stworzono w centrali PAP, niezależnie od duetu radzieckiej agencji TASS, trzyosobową grupę sprawozdawców, na której czele stał redaktor naczelny redakcji krajowej Antoni Dutlinger. Do jej obowiązków należało przygotowanie głównej relacji z wizyty, ale przecież to nie wszystko, bo w propagandzie prasowej trzeba było uwzględnić cały anturaż tego wydarzenia. Toteż do ekipy warszawskiej, już na miejscu włączeni zostali dziennikarze katowickiego oddziału PAP. Honorowy obowiązek spełniał kierownik oddziału Leonard Kaszycki, bo dotrzymywał tylko towarzystwa warszawskiemu szefowi. Natomiast Ewa Artymowicz, Cezary Leżeński i Czesław Skrzypek obarczeni zostali poleceniem przeprowadzania krótkich wywiadów lub uzyskiwania tylko wypowiedzi od ludzi uczestniczących w uroczystości, względnie śledzących ją w radio. Pozornie najłatwiejsze zadanie przypadło mnie, bo miałem tylko uważnie obserwować przemówienia, a po ich zakończeniu wejść na trybunę i zdobyć teksty przemówień Edwarda Gierka i Nikity Chruszczowa. Wszyscy już dzień wcześniej otrzymaliśmy specjalne przepustki, które po przypięciu do ubrania pozwalałyby nam poruszać się swobodnie w obrębie zgromadzenia.

Nikita Chruszczow podejmowany przez Edwarda Gierka na Śląsku

Pech jednak chciał, że przepustkę tę straciłem zanim owo powitanie ważnego gościa się zaczęło. A stało się to we wcześniej nie znany, a później częściej praktykowany sposób, czyli usuwania wszelkich pojazdów z pobliża miejsc większych zgromadzeń. No więc rankiem tego dnia pojechałem naszą starą Skodą prowadzoną przez kierowcę Leona Tucholskiego do Chorzowa, by załatwić jakąś drobną sprawę, a po powrocie zaparkowaliśmy ją, jak zwykle zresztą, przy mniejszej hali dworca, bo stamtąd do oddziału, mieszczącego się przy ulicy 15 Grudnia 11 (dziś Św. Jana) były dwa kroki. Dzień był piękny, słoneczny, upalny, więc już w drodze powrotnej zdjąłem marynarkę i zostawiłem ją w aucie. Przez całe południe i wczesne popołudnie nikt z nas nie wychodził na zewnątrz, więc nie wiedział co się tam dzieje. Dopiero na pół godziny przed początkiem uroczystości wyznaczonej na godzinę 16.00 wyszliśmy z oddziału i wtedy ogarnęło mnie przerażenie, bo nasze auto zniknęło a wraz z nim moja marynarka i znajdujące się w niej dokumenty z ową ważną przepustką włącznie. Gdy Dutlinger się o tym dowiedział potraktował mnie jak głupka, ale polecenia nie zmienił i nadal żądał wykonania powierzonego mi zadania.

Cóż miałem robić? Powitanie ważnego gościa zlokalizowano na ulicy Dworcowej, którą od skrzyżowania ze wspomnianą już ulicą 15 Grudnia, aż po styk z ulicą Mariacką wypełniał gęsty tłum manifestantów. Centrum tego zgromadzenia stanowiła trybuna ustawiona tuż po prawej stronie głównej hali dworca, (patrząc od znajdującego się na przeciw hotelu Monopol), na którą prowadziły cztery schodki z krótkimi poręczami po obu stronach. Chruszczow i pełniący obowiązki gospodarza Edward Gierek oraz wszyscy towarzyszący im działacze wyszli z hali dworcowej i tymi właśnie schodkami weszli na trybunę. Po obu stronach schodków pozostali tylko dwaj osobnicy w cywilu, prawdopodobnie polscy ochroniarze. Jak ja się tam dostanę? Artymowicz, Leżeński i Skrzypek bez problemów weszli w tłum dzięki swoim przepustkom, a ja pozostałem na zewnątrz, bo mundurowi milicjanci strzegli dostępu przed dworzec. W tym nieszczęściu miałem trochę szczęścia, bo od rynku ulicą 15 grudnia podążała jakaś spóźniona grupa manifestantów z flagami i transparentami, więc udało mi się w nią wmieszać i wraz z nią dostać się przynajmniej na skraj owego tłumu.

To jednak daleko od celu mojej wędrówki. Musiałem jednak za wszelką cenę dostać się w okolicę trybuny, więc powoli zacząłem przeciskać się w jej kierunku. Spychany, poszturchiwany, opieprzany przez stłoczonych na placu ludzi przesuwałem się jednak powoli ku zamierzonemu celowi. Wszystko to w atmosferze jakiegoś jarmarcznego pikniku, któremu ton nadawały na przemian muzyka płynąca z głośników lub podniosłe słowa o przyjaźni polsko-radzieckiej i temu podobne komunały. Nie uszedłem nawet jednej trzeciej drogi, kiedy wreszcie rozpoczęła się właściwa uroczystość. Najpierw przemawiał Edward Gierek, którego słowa przerywane były co pewien czas gromkimi oklaskami. Gdy skończył znajdowałem się już w połowie tej ciężkiej trasy. Wtedy akurat inicjatywę przejął mistrz ceremonii, informując, że przedstawiciele ludzi pracy Śląska i Zagłębia powitają drogiego gościa. Na trybunie pojawiły się delegacje górników, hutników, gospodyń domowych wręczając przywódcy radzieckiemu upominki. Reprezentanci przemysłu węglowego ofiarowali mu galowy mundur górniczy. Chruszczow ubrany wówczas w jasny garnitur włożył na głowę czarne czako z charakterystycznymi dla niego czerwonymi piórami i w tym nakryciu głowy rozpoczął swoje przemówienie. Wtedy znajdowałem się już prawie na wysokości trybuny, choć oddalony od niej o kilkanaście metrów.

Nikita Chruszczow na trybunie przed starym dworcem kolejowym w Katowicach

Przede mną był już tylko pół krąg, otwarty z jednej strony, bo jego odnoga prowadziła do głównej hali dworcowej i usytuowanej obok jej wejścia trybuny. Przestrzeń tę odgradzali stojący plecami do tłumu milicjanci trzymający się za ręce. W samym środku tego kręgu stał na statywie mikrofon katowickiej rozgłośni Polskiego Radia, a za nim redaktor Bronisław Stokowski relacjonujący na żywo przebieg uroczystości. Dla mnie była to sprzyjająca okoliczność, bo tak czy owak musiałem przerwać ten milicyjny kordon i wejść do środka. Gdybym jednak skierował się wprost do trybuny, to niewątpliwie schwytaliby mnie łapacze. Pomyślałem więc, że wejdę tam i pomaszeruję na wprost, do mikrofonu, udając jakiegoś technika radiowego, a dopiero stamtąd w zamierzonym kierunku. Co pomyślałem, to i zrobiłem, a cała ta akcja trwała krócej niż jej pomieszczony tu opis.

Gdy więc Chruszczow skończył przemówienie i rozległy się oklaski, schyliłem się i wskoczyłem pod splecione uściskami ręce milicjantów. Nie oglądając się za siebie ruszyłem na wprost Stokowskiego, a ten sądząc, że będę coś do niego mówił, zakrył ręką mikrofon. Zdążyłem mu tylko szepnąć: – nie bój się i natychmiast skręciłem w prawo idąc wprost do głównego wejścia hali dworcowej. A kiedy znalazłem się obok schodków prowadzących na trybunę, uchwyciłem prawą ręką poręcz, a równocześnie lewą nogą wskoczyłem od razu na trzeci stopień schodków. W tym momencie pod kostką prawej nogi pozostającej jeszcze na poziomie bruku poczułem potworny ból. Później okazało się, że potraktowana została ostro podkutym chyba butem ochroniarza, ale wtedy, trzymając się mocno poręczy podciągnąłem tę cierpiącą nogę i za chwilę znalazłem się na trybunie. Owacja po przemówieniu Chruszczowa wspomagana zachętą z głośników trwała nadal. Natychmiast podszedł do mnie jakiś człowiek z pytającą miną. Powiedziałem mu, że jestem z Polskiej Agencji Prasowej i przychodzę po przemówienia. Spośród wszystkich osobistości znajdujących się na trybunie, najbliżej stał Edward Gierek. Podszedłem do niego i znów wygłosiłem formułę o PAP-ie i prośbę o przemówienie. Pierwszy sekretarz KW wręczył mi wielokartkowy tekst. Podziękowałem, ale równocześnie powiedziałem:

- A czy mogę otrzymać także przemówienie towarzysza Chruszczowa?

Wtedy Edward Gierek odwrócił się i wskazując mi stojącego za nami mężczyznę, powiedział, że jest to asystent radzieckiego przywódcy i tylko on dysponuje tym przemówieniem. Widocznie człowiek ten usłyszał i zrozumiał naszą rozmowę, bo podszedł dwa kroki i powiedział, że owszem ma tekst wystąpienia, ale musi go dać dziennikarzom agencji TASS. Kiedy go jednak zapewniłem, że TASS-owcy mają zainstalowany dalekopis w naszym oddziale, dał mi wreszcie to przemówienie. Całą tę scenę obserwowali z podwyższenia przed hotelem Monopol redaktorzy Dutlinger i Kaszycki. A gdy pomachałem im tekstami tych wystąpień, ten pierwszy podniósł prawą dłoń otwierając i zamykając ją dwukrotnie. Wtedy nie wiedziałem co to znaczy, ale w pół godziny później dowiedziałem się, że oznaczało to premię dwa razy po 500 złotych czyli razem 1000 złotych. Była to wyjątkowo wysoka premia jeśli zważyć, że moja miesięczna pensja wynosiła wtedy 1350 złotych. Nie wiem tylko czy zrekompensowała mi cierpienia wywołane uszkodzoną nogą, bo jak się jeszcze tego samego wieczora okazało, miałem naruszony woreczek stawowy.

CZESŁAW LUDWICZEK

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/5157

02-10-2013, 06:34

Nowy wydawca “Przekroju” ujawni się w czwartek. Zapłaci za tytuł 3,2 mln zł?  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pp
02-10-213

Przekrój

W czwartek 3 października br. ma zostać opublikowana informacja o przyszłości tygodnika “Przekrój”. Grzegorz Hajdarowicz negocjuje sprzedaż kultowego tytułu jednemu z wydawnictw. Wycenia prawa do niego na 3,2 mln zł.

Grupa Gremi nie ujawnia na razie żadnych informacji na temat kontrahenta, nie chce nawet podać, czy nabywcą “Przekroju” będzie duża spółka wydawnicza, czy małe wydawnictwo. - Nowy właściciel zdecydował się, że ujawni się w czwartek - informuje nas Eryk Kłopotowski, rzecznik prasowy Grupy Gremi.

- Rozmowy odbywają się za zamkniętymi drzwiami. Krążą różne plotki, ale żadna z nich nie jest niczym uzasadniona – mówi nam jedna z osób z dotychczasowej redakcji “Przekroju”. W poniedziałek 30 września br. ukazało się ostatnio przygotowane przez nią wydanie tygodnika.

- Cały zespół redakcyjny, z Markiem Raczkowskim włącznie, otrzymał wypowiedzenia umów, a prawa do tytułu przechodzą do nowego właściciela. Dosłownie więc pakujemy swoje papiery i wynosimy się – napisała we wstępniaku do ostatniego numery Zuzanna Ziomecka. Do czwartku Ziomecka nie chce się wypowiadać na temat tego, jaka może być przyszłość dotąd kierowanego przez nią pisma.

Przypomnijmy, że pod koniec sierpnia br., tuż po ogłoszeniu restrukturyzacji, Gremi Media zdecydowała, że przekaże prawa do tytułu Fundacji “Przekrój”, w którą z ramienia firmy tworzył Jarosław Knap. Jednak w połowie września br. spółka zmieniła zdanie i podjęto decyzję, że fundacja nie powstanie, a tytuł zostanie sprzedany. Na początku września Wydawnictwo “Przekrój” zostało przekazane Germi Media przez inną spółkę Grupy Gremi, a jego wycenę określono na 3,2 mln zł.

Z danych ZKDP wynika, że w lipcu br. średnia sprzedaż ogółem „Przekroju” wynosiła 17 302 egz.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/nowy-wydawca-przekroju-ujawni-sie-w-czwartek-zaplaci-za-tytul-3-2-mln-zl

01-10-2013, 08:07

Rusza konkurs Grand Press 2013  »

Press
RG
01-10-2013

1 października miesięcznik “Press” rozpoczął XVII edycję konkursu Grand Press, w ramach którego zostaną przyznane nagrody za najlepsze materiały dziennikarskie mijającego roku i zostanie wybrany Dziennikarz Roku 2013. Nową nagrodą jest Grand Press Digital.

XVII edycja Grand Press 2013

Grand Press to największy konkurs dziennikarski w Polsce, od 17 lat organizuje go miesięcznik “Press”. W tym roku zgłoszenia do nagród Grand Press przyjmowane są do 5 listopada. Oceniane będą materiały prasowe, radiowe, telewizyjne i internetowe, które zostały opublikowane albo wyemitowane w mediach, w języku polskim, między 1 listopada 2012 roku a 31 października 2013 roku. Można je zgłaszać w kategoriach: News, Dziennikarstwo śledcze, Publicystyka, Reportaż (prasowy, radiowy, telewizyjny), Wywiad, Dziennikarstwo specjalistyczne. Można je dostarczyć do redakcji “Press”: ul. Banderii 4/200, 01-164 Warszawa.

W tym roku organizator ustanawia nagrodę Grand Press Digital – otrzyma ją dziennikarz lub redakcja, którzy wykazali się innowacyjnym podejściem w wykorzystaniu nowoczesnych technologii w pracy dziennikarskiej. Zwycięzcę tej nagrody wskaże redakcja “Press”.

Równocześnie – jak co roku – startuje konkurs Dziennikarz Roku. Tradycyjnie już do tej nagrody swoje nominacje zgłaszają kolegia redakcyjne polskich gazet, czasopism, stacji radiowych i telewizyjnych oraz profesjonalne redakcje internetowe. Kandydatów mogą zgłaszać do 9 grudnia. Dziennikarz Roku 2013 otrzyma statuetkę stalówki i nagrodę pieniężną.

Regulaminy obu konkursów są na stronie www.grandpress.press.pl . Laureatów poznamy na uroczystej gali w grudniu br.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/42984,Rusza-konkurs-Grand-Press-2013

01-10-2013, 08:02

“Newsweek” organizuje Konkurs im. Teresy Torańskiej  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pp
01-10-2013

Tygodnik “Newsweek Polska” oraz Fundacja im. Teresy Torańskiej organizują Konkurs Nagroda “Newsweeka” im. Teresy Torańskiej. Wziąć w nim udział mogą dziennikarze i autorzy literatury faktu, w tym młode dziennikarskie talenty.

Nagroda Newsweeka im. Teresy Torańskiej

Konkurs Nagroda “Newsweeka” im. Teresy Torańskiej na celu promowanie najlepszych autorów, uczestników życia społecznego, gospodarczego i politycznego oraz wybitnie uzdolnionej młodzieży.

Laureaci zostaną wyłonieni w czterech kategoriach:
- najlepszy materiał dziennikarski (wywiad, reportaż), który ukazał się w prasie, internecie, radiu lub telewizji w 2013 roku
- najlepsza książka z dziedziny literatury faktu opublikowana w 2013 roku,
- nagroda-stypendium dla utalentowanej młodzieży (do 30. roku życia) za materiał dziennikarski opublikowany w 2013 roku
- nagroda za odwagę i nietuzinkowość w działalności społecznej.

W trzech pierwszych kategoriach zgłoszenia są przyjmowane do 20 października br. W ostatniej kategorii kandydatów nominuje kapituła konkursu, w której zasiadają m.in. Leszek Balcerowicz i Krystyna Kofta. Kapituła dokona też wyboru zwycięzców konkursu.

Głównymi organizatorami projektu są tygodnik “Newsweek Polska” (Ringier Axel Springer Polska) oraz powołana w tym roku Fundacja im. Teresy Torańskiej, której celem jest wspieranie twórczości dziennikarskiej i pisarskiej, propagowanie kultury słowa oraz kreowanie i umacnianie postaw etycznych dziennikarzy.

Teresa Torańska była pisarką i dziennikarką, autorką m.in. światowego bestsellera „Oni” zawierającego wywiady z byłymi dygnitarzami komunistycznymi. Przez lata pracowała w “Dużym Formacie” – dodatku do “Gazety Wyborczej”, a wiosną 2012 roku rozpoczęła współpracę z “Newsweekiem”. Zmarła 2 stycznia br.

Z danych ZKDP wynika, że średnia sprzedaż ogółem “Newsweeka” w lipcu br. wyniosła 131 337 egz.

Całość: WIRTUALNEMEDIA.pl

30-09-2013, 09:53

“Wynosimy się” – Raczkowski na okładce ostatniego “Przekroju”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
30-09-2013

W poniedziałek ukazuje się ostatni numer “Przekroju” wydany przez Gremi Media. Na okładce znalazł się rysownik Marek Raczkowski, związany z tygodnikiem najdłużej z jego obecnego zespołu redakcyjnego.

Okładka ostatniego "Przekroju"

Na okładce pożegnalnego numeru “Przekroju” Marek Raczkowski trzyma obraz z jednym z głównych bohaterów swoich rysunków, Stanisławem z Łodzi, i napisem “Wynosimy się”. Przypomnijmy, że Raczkowski – tak samo jak pozostali członkowie dotychczasowej redakcji tygodnika – z końcem września zakończył w niej pracę. Z tytułem rysownik był związany przez kilkanaście lat, zdecydowanie najdłużej z ostatniego składu redakcyjnego. Przez ostatni rok redaktorami naczelnymi tygodnika byli Zuzanna Ziomecka i Marcin Prokop.

Pod koniec sierpnia Gremi Media poinformowała, że rezygnuje z wydawania “Przekroju”, ale prawa do tytułu przekaże Fundacji “Przekrój”, w którą z ramienia firmy będzie kierował Jarosław Knap. Jednak w połowie września spółka zmieniła te plany: fundacja nie powstanie (w reakcji na tę decyzję Knap odszedł z Gremi Media), a “Przekrój” może zostać odsprzedany innemu wydawcy. Na początku września Wydawnictwo “Przekrój” zostało przekazane Germi Media przez inną spółkę Grupy Gremi, a jego wycena określono na 3,2 mln zł.

W lipcu br. średnia sprzedaż ogółem “Przekroju” wynosiła 17 302 egz. (według ZKDP – zobacz szczegółowe dane). Miesiąc temu Grzegorz Hajdarowicz przyznał, że tygodnik “Uważam Rze” (który w I połowie br. notował średnią sprzedaż w wysokości 20 074 egz.) i miesięcznik “Uważam Rze Historia” nie są rentowne. W tym świetle można domniemywać, że “Przekrój” (mający podobną objętość i cenę jak “Uważam Rze”) przez ostatnie dwa lata, kiedy sprzedawał się średnio w 17-25 tys. egz., również nie był rentowny.

- Cały zespół redakcyjny, z Markiem Raczkowskim włącznie, otrzymał wypowiedzenia umów, a prawa do tytułu przechodzą do nowego właściciela. Dosłownie więc pakujemy swoje papiery i wynosimy się – opisuje we wstępniaku do ostatniego numery Zuzanna Ziomecka. – Mam nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi. Skoro nie wiadomo, kiedy i jaki, pozostaje nam ulubiona rozrywka Marka – zapraszamy na wspólny kieliszek w czwartek 3 października do warszawskiego Baru Studio o godzinie 22. Zakrapiana impreza to najlepsza zagryzka pod rozstanie - dodaje.

Towarzyszy temu informacja, że w następnym tygodniu nie ukaże się kolejny numer “Przekroju”, a komunikat na temat przyszłości tytułu zostanie opublikowany we czwartek na stronie internetowej i facebookowym fanpage’u tygodnika.-

To był dobry rok. Udało nam się przez ten czas robić pismo, jakie sami chcieliśmy czytać. Z którego byliśmy dumni. Tak samo jak z faktu, że przy okazji zapisaliśmy kilka kartek w prawie 70-letniej historii “Przekroju”, na którym wychowało się kilka pokoleń czytelników – podsumowuje Marcin Prokop. – Dziś zamykamy jej kolejny rozdział. Ale główny bohater nie został uśmiercony. Za chwilę powróci w kolejnej odsłonie. Jak agent 007 – z nową twarzą, w innej scenerii, ale wciąż z tym samym nazwiskiem. Życzymy mu wszystkiego najlepszego. Niech dalej ratuje świat przed zagładą. Nawet jeśli będzie to tylko świat prasy, w którym kolejne tytuły z wieloletnią tradycją giną na barykadach bezwzględnego rynku – zapowiada enigmatycznie Prokop.

Krytyk teatralny Maciej Nowak, który przez ostatni rok pisał dla “Przekroju” felietony, swój pożegnalny tekst zamieścił także w weekendowej “Gazecie Wyborczej”. W tekście zatytułowanym “Felieton ostatni” wyliczył wybitnych pisarzy, twórców teatralnych i publicystów, którzy byli związani z “Przekrojem”. – W tym pożegnaniu nie ma sentymentalnego żalu. Jest bezsilna wściekłość, że kolejny raz po 1989 roku nie umieliśmy ocalić ważnej placówki polskiej kultury - podkreślił Nowak.

W pożegnalnym numerze “Przekroju” znajduje się kilka materiałów dotyczących historii tego pisma, m.in. wywiad z Markiem Raczkowskim. – To była kwestia czasu. Czuliśmy, że ten “Przekrój” długo nie pociągnie – ja, Stanisław (z Łodzi – bohater rysunków Raczkowskiego) i Zuza Ziomecka – mówi rysownik. – Dwa tygodnie temu lekarz dał Stanisławowi jeszcze miesiąc życia. Dziennikarka pyta go: “Czy będzie pan się ukazywał po śmierci?”. “Być może w internecie”. Stanisław w internecie jest takim trochę duchem. Na papierze to, wiadomo, konkret, a internet jest taki mniej poważny – dodaje.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wynosimy-sie-raczkowski-na-okladce-ostatniego-przekroju

30-09-2013, 08:56

Ogłoszono nominacje do Nagrody im. Beaty Pawlak  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
kl
30-09-2013

Fundacja im. Stefana Batorego

Wojciech Górecki, Dorota Kozińska, Adam Leszczyński, Andrzej Muszyński, Krzysztof Środa oraz Maciej Wasielewski zostali nominowani do jedenastej edycji Nagrody im. Beaty Pawlak.

Nagroda imienia Beaty Pawlak przyznawana jest od 2003 roku za tekst na temat innych kultur, religii i cywilizacji opublikowany w języku polskim w okresie od 1 lipca poprzedniego roku do 30 czerwca bieżącego roku.

W tym roku Wojciech Górecki nominowany został za książkę “Abchazja”, Dorota Kozińska – za publikację “Dobra pustynia”, Adam Leszczyński – “Zbawcy mórz”, Andrzej Muszyński – “Południe”, Krzysztof Środa – “Podróże do Armenii i innych krajów z uwzględnieniem najbardziej interesujących obserwacji przyrodniczych”, natomiast Maciej Wasielewski za książkę “Jutro przypłynie królowa”.

Nazwisko zwycięzcy zostanie ogłoszone 14 października br. Organizatorem konkursu jest Fundacja im. Stefana Batorego. Beata Pawlak była dziennikarką i pisarką. Zginęła 12 października 2002 w zamachu terrorystycznym na indonezyjskiej wyspie Bali.

Dotychczasowymi laureatami nagrody są: Joanna Bator, Max Cegielski, Artur Domosławski, Anna Fostakowska, Bartosz Jastrzębski, Marek Kęskrawiec, Piotr Kłodkowski, Cezary Michalski, Jacek Milewski, Jędrzej Morawiecki, Beata Pawlikowska, Paweł Smoleński, Andrzej Stasiuk, Witold Szabłowski i Mariusz Szczygieł.

O przyznaniu Nagrody decyduje kapituła w składzie: Urszula Doroszewska, Wojciech Jagielski, Piotr Kłodkowski, Maria Kruczkowska, Antoni Rogala (sekretarz), Olga Stanisławska, Adam Szostkiewicz (przewodniczący), Wojciech Tochman, Joanna Załuska, Wojciech Załuska.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/ogloszono-nominacje-do-nagrody-im-beaty-pawlak_1