Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

15-10-2013, 18:59

Co zagraża polskim i niemieckim mediom? Czy debata w Gliwicach pokazała, że mamy te same problemy?  »

Dziennik Zachodni
Jan Adler
15-10-2013

Nowe technologie to szansa dla tradycyjnych mediów na dotarcie do nowych odbiorców. Trzeba jednak prezentować dobry poziom dziennikarstwa i dbać o silną markę – to jedna z głównych tez gliwickiej debaty o zagrożeniach dla polskich i niemieckich mediów lokalnych. W sobotę w Willi Caro zebrali się ludzie mediów na debacie zorganizowanej w ramach VIII Polsko-Niemieckiej Akademii Dziennikarstwa.

Juergen Hingst, wydawca aktualności w niemieckiej stacji NDR, nie miał wątpliwości: – Dziennikarstwo bliskie ludzi ma przyszłość. Nasi odbiorcy zawsze będą potrzebowali informacji o pogodzie czy korkach w mieście.

Marek Twaróg, redaktor naczelny Dziennika Zachodniego, zwrócił uwagę, że wraz z rozwojem nowych technologii treści docierają do większej liczby osób niż dawniej. – Narzekamy na spadającą sprzedaż gazet. W porządku – to jest problem ekonomiczny. Lecz samo dziennikarstwo nigdy nie miało się lepiej. Informacje produkowane przez dziennikarzy DZ i redagowane przez redaktorów, odbiera dziś kilka razy więcej osób niż 15 lat temu.

Oczywiście miał na myśli internet i witryny przez które DZ zdobywa czytelników. W samym tylko serwisie dziennikzachodni.pl w ostatnim miesiącu odnotowano 1,3 mln tzw. unikalnych użytkowników. To ogromna grupa.

Papierowych wydań bronił Dominik Księski, prezes Stowarzyszenia Gazet Lokalnych. – Oczywiście nie odwracam się od internetu. Jednak wierzę w papier. Na terenie, na którym wydajemy nasz tygodnik, rozchodzi się ponad 10 tysięcy egzemplarzy wydania papierowego i tylko kilka tzw. e-wydań. W papierze jest wciąż siła. Na poziomie lokalnym nie odczuwamy tak bardzo kryzysu czytelnictwa.

- Gdy jednak patrzymy na radio, to jego przyszłością może być internet – zauważył Wojciech Pacula z Polskiego Radia Katowice, który prowadził debatę. Bjoern Akstinat, dyrektor Międzynarodowego Zrzeszenia Wspierania Mediów w Berlinie, skierował dyskusję na inne tory: – Telewizja, radio, gazeta czy internet to tylko narzędzie do przekazywania treści. Liczy się, co się przekazuje. Złe media zginą. Dobre natomiast doskonale wykorzystają każdą szanse, jaką daje technologia.

Pytania z sali dotyczyły internetu, który pozwala szerzej docierać do informacji lokalnych i regionalnych („Mieszkam w Niemczech, a wciąż wiele wiem o moim Bytomiu, właśnie z internetu”), możliwości zdobycia pracy w mediach przez młodych ludzi („Czy staże to dobra droga?), edukowania przyszłych dziennikarzy, a także problemów wolności słowa. Dobrych kilka minut uczestnicy debaty poświęcili na problem wyłącznie Polski, który w Niemczech nie istnieje lub nie istnieje w tak dużym wymiarze – konkurencję dla mediów komercyjnych ze strony tytułów, witryn internetowych czy nawet telewizji organizowanych przez władze samorządowe. Uznano, że to duże zagrożenie dla mechanizmu kontroli władzy oraz sytuacji ekonomicznej mediów komercyjnych.

Debatę w ramach VIII Polsko-Niemieckiej Akademii Dziennikarstwa zorganizowały Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej w Gliwicach i Fundacja Konrada Adenauera. Akademia potrwa do niedzieli. W planie oprócz debat są wizyty w redakcjach, warsztaty oraz zwiedzanie Śląska.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/1009275,co-zagraza-polskim-i-niemieckim-mediom-czy-debata-w-gliwicach-pokazala-ze-mamy-te-same-problemy,id,t.html

15-10-2013, 08:40

Wojciech Górecki za “Abchazję” zdobył Nagrodę im. Beaty Pawlak  »

Press
(MAL)
15-10-2013

“To reportaż najlepszej próby, tym cenniejszy, że jest dziś w zaniku. Ale właśnie taki spełnia cele Nagrody Beaty Pawlak, która powstała po to, by wyróżniać artykuły i książki, które pomagają zrozumieć inne kraje, religie i kultury” – podkreślała w laudacji wchodząca w skład kapituły Maria Kruczkowska.

Okładka "Abchazji" Wojciecha Góreckiego

“Abchazja” to reportaż zamykający kaukaski tryptyk autora, rozpoczęty “Planetą Kaukaz” i “Toastem za przodków”. Zawiera relację ze spotkań z mieszkańcami parapaństwa, które ma swoje władze, armię i media, lecz nie jest uznawane przez niemal żaden inny kraj.

Wojciech Górecki jest historykiem, dziennikarzem, analitykiem, specjalizującym się w tematyce Kaukazu Północnego i Południowego. Pracuje w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia. W latach 2002-2007 był sekretarzem, a potem radcą w Ambasadzie RP w Baku. Był ekspertem misji UE badającej okoliczności wojny w Gruzji w 2008 roku.

W tym roku nominacje do Nagrody im. Beaty Pawlak otrzymali: Dorota Kozińska za książkę “Dobra pustynia” (W.A.B.), Adam Leszczyński za “Zbawców mórz” (Wielka Litera), Andrzej Muszyński za “Południe” (Wydawnictwo Czarne), Krzysztof Środa za “Podróże do Armenii i innych krajów z uwzględnieniem najbardziej interesujących obserwacji przyrodniczych” (Wydawnictwo Czarne) i Maciej Wasielewski za “Jutro przypłynie królowa” (Wydawnictwo Czarne).

Nagroda im. Beaty Pawlak przyznawana jest od 2003 roku za teksty na temat innych kultur, religii i cywilizacji. Jest ona wypełnieniem ostatniej woli Beaty Pawlak, dziennikarki i pisarki, która zginęła w zamachu terrorystycznym na indonezyjskiej wyspie Bali 12 października 2002 roku. Ustanowiony jej testamentem i noszący jej imię fundusz powierzony został Fundacji im. Stefana Batorego.

Dotychczasowymi laureatami nagrody są: Bartosz Jastrzębski i Jędrzej Morawiecki, Joanna Bator, Max Cegielski, Artur Domosławski, Anna Fostakowska, Marek Kęskrawiec, Piotr Kłodkowski, Cezary Michalski, Jacek Milewski, Beata Pawlikowska, Paweł Smoleński, Andrzej Stasiuk, Witold Szabłowski i Mariusz Szczygieł.

O przyznaniu nagrody decyduje kapituła pod przewodnictwem Adama Szostkiewicza, a w jej skład wchodzą: Urszula Doroszewska, Wojciech Jagielski, Piotr Kłodkowski, Maria Kruczkowska, Antoni Rogala, Olga Stanisławska, Wojciech Tochman, Joanna Załuska i Wojciech Załuski.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/43125,Wojciech-Gorecki-za-Abchazje-zdobyl-Nagrode-im_-Beaty-Pawlak

15-10-2013, 07:51

“Wprost” wytyka dziennikarzom, że jeżdżą do Moskwy za ruble  »

Press
MW
15-10-2013

Najnowszy “Wprost” (AWR Wprost) opisał wyjazd dziennikarzy do Rosji finansowany przez koncern Acron, który chce zwiększyć swoje udziały w Grupie Azoty, czemu przeciwny jest nasz rząd. “Chcieliśmy pokazać praktykę finansowania dziennikarzom wyjazdów przez firmy” – tłumaczy autor tekstu Michał Majewski. “Nie podoba mi się donoszenie jednych dziennikarzy na drugich, a to zrobił »Wprost«” – komentuje Witold Gadomski z “Gazety Wyborczej”.

Kilkudniowy wyjazd polskich dziennikarzy do Rosji według “Wprost” zorganizował dla koncernu Acron Leonid Swiridow, akredytowany przy polskim MSZ jako korespondent agencji RIA Novosti. Tygodnik wytyka mu, że siedem lat temu czeski dziennik “Mlada fronta dnes” opisał sprawę nieprzyznania mu akredytacji dziennikarskiej w Czechach ze względu na współpracę z Federalną Służbę Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Swiridow wytoczył dziennikowi proces za ten tekst.

Michał Majewski nie podał w swoim tekście nazwisk dziennikarzy, którzy pojechali do Rosji (zwiedzanie Moskwy i wyjazd na Półwysep Kolski). Napisał jednak, dla jakich mediów pracują. – Nie chodzi o nazwiska, ale o praktykę finansowania dziennikarzom wyjazdów przez firmy. Nie podoba mi się, że biorą w nich udział, ale często dostają takie polecenia od szefów. W niektórych przypadkach po wyjeździe na zaproszenie Acronu powstawały zresztą rzetelne materiały – przyznaje Majewski.

Jednak dziennikarze, którzy skorzystali z zaproszenia Acronu, nie ukrywają tego. Do Rosji wybrała się Agnieszka Wołk-Łaniewska – redaktor naczelna “Dziennika Trybuna”, Barbara Oksińska z “Gazety Giełdy Parkiet”, Wiktor Raczkowski z tygodnika “Przegląd” i Maria Przełomiec, prowadząca w TVP Info program “Studio Wschód”. – Zapraszanie dziennikarzy na wyjazdy przez różnie instytucje i firmy jest normalną praktyką na całym świecie. Nikt, kto zna mnie i mój program, nie może przypuszczać, że przygotuję nieobiektywny materiał, bo przyjęłam zaproszenie od Acronu – mówi Maria Przełomiec.

Jerzy Domański, redaktor naczelny “Przeglądu”, tłumaczy: – Nie widzę problemu, by dziennikarze jeździli na zaproszenie różnych firm i instytucji. Gdyby odmawiali, nie wyjeżdżaliby nigdzie. Czasy, w których za podróże płaciły redakcje, już minęły. Jedynym kryterium oceny udziału dziennikarza w takim wyjeździe jest rzetelność tekstu, który potem napisze. W materiale Wiktora Raczkowskiego nie ma nawet zdania, z którego mogłoby wynikać, że redakcja ma dług wobec Acronu.

Pretensji do dziennikarzy, którzy skorzystali z zaproszenia, nie ma też Wiktor Gadomski, publicysta ekonomiczny “Gazety Wyborczej”: – Mam nadzieję, że potraktowali ten wyjazd jako pracę, a nie jako wycieczkę. Nie podoba mi się donoszenie jednych dziennikarzy na drugich, a to zrobił “Wprost”. Najważniejsze, by dziennikarze brali pieniądze wyłącznie od swojego pracodawcy, a nie od osób zainteresowanych wymową przygotowanych przez nich materiałów – komentuje Gadomski.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/43121,Wprost-wytyka-dziennikarzom_-ze-jezdza-do-Moskwy-za-ruble

14-10-2013, 08:23

“Newsweek” Tomasza Lisa jest jak “Paris Match” czy jak tabloid?  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
PP
14-10-2013

“Newsweek” pod rządami Tomasza Lisa stawia na kontrowersyjne okładki i notuje wzrosty sprzedaży. Pytani przez Wirtualnemedia.pl przedstawiciele rynku zastanawiają się co zdecydowało o sukcesie sprzedażowym pisma i co tytuł czeka w przyszłości.

Tomasz Lis

Tomasz Lis został redaktorem naczelnym polskiej edycji “Newsweeka” pod koniec marca ub.r. przechodząc do tego tytułu z konkurencyjnego “Wprost”. Pojawienie się nowego naczelnego i zmiana profilu pisma przyczyniło się do wzrostu jego sprzedaży.

Z danych ZKDP za okres od stycznia do lipca br. wynika, że średnia sprzedaż ogółem tygodnika wyniosła wtedy 125 546 egz., podczas gdy rok wcześniej było to 114 777 egz.. Z kolei w okresie od stycznia do lipca ub.r., gdy tygodnikiem cały czas kierował jeszcze Wojciech Maziarski, sprzedawał się on w liczbie 102 044 egz.

Najbardziej widoczną zmianą po tym jak szefem “Newsweek” został Tomasz Lis jest wprowadzenie wyrazistych, budzących duże kontrowersje okładek. Obecnie okładkowe tematy nie dotyczą już głównie polityki, ale w większości spraw społecznych. Na okładkach często pojawiają się tematy związane z seksem – w tym roku były okładki dotyczące m.in. sponsoringu czy seksbiznesu. Tytuł na pierwszej strony często eksponuje też tematy dotyczące Kościoła. W pierwszych miesiącach br. na stronie tytułowej pisma gościł ks. Wojciech Lemański, były też aż dwie okładki dotyczące pedofilii w Kościele. Bohaterami okładek “Newsweeka” często są też celebryci, w ostatnim półroczu na okładce pojawili się m.in. Maciej i Jerzy Stuhr, Kuba Wojewódzki, Maria Czubaszek czy Borys Szyc. Jeśli okładki dotyczą polityki, to goszczą na nich głównie politycy PiS-u.

“Newsweek” przyjął drogę odwrotną niż “Polityka” czy “w Sieci”, które konsekwentnie starają się budować poważne, jakościowe pisma opinii. Redakcja Lisa to nałogowcy trzech tematów: rzekomych zbrodni Kościoła, seksu w różnych odmianach i nienawiści do opozycji. Gdy przejrzymy okładki pisma z ostatniego półrocza, zobaczymy, że te trzy tematy pojawiają się na zmianę w różnych, coraz bardziej wulgarnych, odmianach. W branży już się żartuje: jeśli ostatnio dali Kościół, to teraz goliznę – mówi nam Michał Karnowski, redaktor tygodnika “W Sieci”.

Mariusz Ziomecki, publicysta i były szef “Przekroju”, uważa, że Tomasz Lis realizuje w “Newsweeku” model doprowadzony wiele dekad temu do doskonałości przez francuski magazyn “Paris Match”, czyli opowiadanie o wydarzeniach bieżących poprzez ludzi, najlepiej celebrytów.

- Mam wrażenie że zapoznał go z tym podejściem Zbyszek Napierała, wielki fan “PM”, gdy przez jakiś czas pracowali z Lisem nad projektem dla Edipresse. to jest skuteczna “technologia” dla ilustrowanego magazynu informacyjnego. W takim kraju jak Polska, o niskim poziomie ogólnego wykształcenia i niskim poziomie rozwoju społecznego, gdzie wybrednych odbiorców jest mniej, tabloidowość staje się łatwo czynnikiem decydującym, pismo staje się też “ostrzejsze”  – mówi Ziomecki.

Zdaniem Pawła Lisickiego, poza okładkami, za sukcesem “Newsweeka” stoją jeszcze inne przyczyny.

- Często tematy okładkowe “Newsweeka” poruszane są przez Tomasza Lisa w programie w TVP2 – można to uznać za cotygodniową promocję, którą nie dysponuje żaden inny konkurent. Godzinny program w najlepszym paśmie oglądalności i możliwość promowania treści – to na pewno pomaga “Newsweekowi”. Poza tym osoba Tomasza Lisa – ni to dziennikarza, ni to celebryty też wspomaga zainteresowanie pismem. I wreszcie warto wspomnieć o dużych nakładach marketingowych ze strony wydawcy, z tego co wiem znacznie większych niż w przypadku innych tytułów – mówi nam Paweł Lisicki, redaktor naczelny “Do Rzeczy”.

- Lis, czyli wyjątkowe połączenie celebryty, sprawnego zwierzęcia medialnego i poważnego komentatora jest na pewno ogromnym atutem “Newsweeka” – wyjaśnia Piotr Pacewicz, publicysta “Gazety Wyborczej”. Dodaje, że za sukcesem tygodnika stoi też wyczuwanie trendów, świadoma polityka, by postawić na czytelnika z otwartą głową, a także lekkostrawna forma, uproszczenia, wyostrzenia i brak cięższych, poważniejszych tekstów.

Zuzanna Ziomecka, redaktor naczelna “Przekroju”, który ma wkrótce wrócić na rynek, uważa, że wpływ na sukces “Newsweeka” miał też należący do Tomasza Lisa portal Natemat.pl, który wystartował przed objęciem przez dziennikarza sterów  w tygodniku. – Stanowił on swoistą grupę fokusową dla większości gorących tematów i wydarzeń tygodnia. Mechanizmy społecznościowe pozwalające śledzić popularność i zainteresowania tematyka obyczajowa to szalenie pomocne narzędzie – mówi Ziomecka.

Po tym, jak Tomasz Lis został redaktorem naczelnym “Newsweeka” zmieniła się też większość jego redakcji. Dla tytułu felietony pisać zaczęli m.in. Marcin Meller, Zbigniew Hołdys i Magda Gessler, a do redakcji dołączyli tacy dziennikarze jak m.in. Michał Krzymowski, Rafal Kalukin, Tomasz Kwaśniewski czy Renata Kim.

- Choć niewątpliwie medialność Tomasza Lisa i przełożenie jakie ma na telewidzów gra rolę w popularności “Newsweeka”, moim zdaniem nie osiągnął by tych wyników sprzedaży bez swojego bardzo mocnego zespołu. Tomasz Lis jest pasjonatem polityki, więc na moje oko większość obyczajowych, społecznych i kulturalnych tematów, które grają na okładkach i wewnątrz numeru to zasługa jego redaktorów – mówi Ziomecka.

Czy szokujący okładkami “Newsweek” można nazwać tabloidem? – Czy to już jest tabloid? Może. Nazwałabym to raczej populizmem  – współczesną grą mediów pod publiczkę. Czy jest w tym coś złego? Tylko, jeżeli jesteśmy w grupie odbiorców szukających treści ambitniejszych, mniej sensacyjnych. Dla reszty, i to niemałej reszty, to najlepszy smak sezonu – mówi Zuzanna Ziomecka.

Zdaniem Piotra Pacewicza, lekkostrawnej formy “Newsweeka” nie można mylić z tabloidem.

- Oczywiście “tabloid” ma fatalne konotacje, ale “Newsweek” nawet jeżeli dziś nim nie jest, to na pewno z prasy opiniotwórczej przesunął się do sekcji lifestylowej i wygląda, że robi to doskonale. Epatując popularnymi kontrowersjami – seks, kościół, pieniądze i dla podniesienia adrenaliny obrażając uczucia rozmaitych grup społecznych – mówi nam Tomasz Wróblewski, szef serwisu Tocowazne.pl.

Zdaniem Pawła Lisickiego, “Newsweek” obecnie to raczej cotygodniowa “Gala”, która dzięki marce i nazwie udaje tygodnik opinii. O wiele ostrzejsze zdanie ma temat magazynu Tomasza Lisa ma Michał Karnowski.

- Lis jest niewolnikiem wulgaryzacji i tabloidyzacji. Tak naprawdę nie ma możliwości powiedzenia niczego ciekawego czy ważnego o świecie i Polsce, może tylko grać na najbardziej prymitywnych emocjach. Nie ma gazety bardziej przewidywalnej i w sumie… nudnej dla czytelnika o jako takim IQ. Przypomina to nie tyle tabloid, bo “Fakt” jak “Super Express” to porządnie robione i ważne gazety, co wulgarnie antykościelne “Fakty i Mity” czy “Skandale”, które na początku lat 90. święciły triumfy – uważa Karnowski.

Jak długo potrwa jeszcze dobra passa “Newsweeka”? – Trudno na takie pytanie odpowiedzieć. Jak pokazuje sprzedaż pism kolorowych chętnych do czytania tego typu literatury jest sporo – uważa Paweł Lisicki.

Michał Karnowski sądzi, że ta formuła w końcu się znudzi czytelnikom. – Ale jednego możemy być pewni: gdy już marka “Newsweeka”, którą – ze smutkiem przypominam – kiedyś współtworzyłem, zostanie całkowicie zniszczona, Tomasz Lis odpowiednio wcześniej przeniesie się gdzie indziej. Rachunek za ten “sukces” zapłaci wydawca – mówi nam Karnowski.

- Z czasem wszystko się ludziom nudzi. Ale czasopisma też nieustannie odświeżają się, eksperymentują, zaskakują czytelników nowymi pomysłami. I co bardzo ważne, wciąż szukają właściwej formy, redakcyjnych rozwiązań dla siebie w przestrzeni elektronicznej. Te rozwiązania się pojawiają, choć powoli. Technologia jest potężnym czynnikiem zmian, tabloidowość chwilowo odgrywa większa rolę, bo zapewnia trochę większą sprzedaż, klikalność, itd. Ale kiedy nowy, wspaniały medialny świat wreszcie wyłoni się z obecnego chaosu, tabloidy moim zdaniem znów będą tylko niszą – przewiduje Mariusz Ziomecki.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/newsweek-tomasza-lisa-jest-jak-paris-match-czy-jak-tabloid

14-10-2013, 08:13

Konserwatywni dziennikarze: Przypadki przestępstw seksualnych nie upoważniają do zmasowanej krytyki Kościoła  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
kl
14-10-2013

Prawie 50 konserwatywnych dziennikarzy (m.in. Michał i Jacek Karnowscy, Jan Pospieszalski i Krzysztof Czabański) podpisało się pod listem otwartym wzywającym media do “zaprzestania histerycznej kampanii nienawiści skierowanej przeciwko Kościołowi w Polsce”.

Jacek i Michał Karnowscy

- Pojedyncze przypadki przestępstw seksualnych, które mogły zdarzyć się w Kościele, godne jednoznacznego potępienia i przez Kościół także wielokrotnie potępione, powinny zostać wyjaśnione i surowo ukarane. W naszej ocenie nie upoważniają one jednak do “polowania na czarownice”. A z takim właśnie zjawiskiem mamy dziś do czynienia; zarzut pedofilii rozciąga się na cały Kościół i na wszystkich księży, dążąc do wdrukowania w świadomość społeczną zbitki “ksiądz równa się pedofil” – napisano w “liście dziennikarzy polskich do dziennikarzy polskich”.

Zdaniem autorów listu, “tak intensywna kampania nienawiści już niedługo może przynieść dramatyczne skutki, np. w postaci aktów przemocy wobec kapłanów”. – Odpowiedzialność za tego typu potencjalne zdarzenia spadnie wówczas także na dziennikarzy kreujących atmosferę nagonki na Kościół – czytamy w liście.

Dziennikarze, którzy podpisali się pod listem podkreślają, że “agresywny i brutalny ton większości relacji medialnych dotyczących rzekomych lub realnych zaniedbań Kościoła nie wynika z niesionej na sztandarach troski o ofiary, ale przede wszystkim z chęci zaszkodzenia Kościołowi”. - Postępowanie mediów wobec Kościoła, nasuwające skojarzenia z obu totalitaryzmami XX wieku, kontrastuje z relatywną pobłażliwością wobec przestępstw seksualnych, w tym także pedofilii, popełnianych przez przedstawicieli establishmentu. Z kolei zdominowanie przekazu medialnego przez tę jedną sprawę kontrastuje z zaniedbywaniem przez media realnych problemów społecznych, dotyczących milionów polskich rodzin – twierdzą dziennikarze.

List podpisało łącznie prawie 50 konserwatywnych dziennikarzy. Są wśród nich m.in. Krzysztof Czabański, Hanna Harasimowicz-Grodecka, Jerzy Jachowicz, Michał i Jacek Karnowscy, Jan Pospieszalski, Marek Pyza, Wojciech Reszczyński oraz Stanisław Żaryn. Wśród sygnatariuszy listu nie znalazło się wielu dziennikarzy związanych z tygodnikiem “W Sieci”. Pod listem nie ma podpisów m.in. Piotra Zaremby, Roberta Mazurka, Igora Zalewskiego czy Stanisława Janeckiego.

Do “listu dziennikarzy polskich do dziennikarzy polskich” odniósł się m.in. Tomasz Lis. Lis napisał w swoim komentarzu opublikowanym w portalu natemat.pl, iż „nie zauważył żadnych oznak kampanii nienawiści wobec Kościoła”. - Widzę, owszem, materiały o pedofilskich przestępstwach niektórych księży, o tym, co w tej sprawie mówi i czyni papież Franciszek, o tym, co w tej sprawie mają do powiedzenia polscy biskupi. Tak, ta sprawa musi być dla Kościoła niezwykle niekomfortowa. Przez lata, dziesięciolecia była to instytucja niemal nietykalna. Księża – pedofile często byli bezkarni, a Kościół i jego przedstawiciele robili naprawdę wiele, by księżom – pedofilom zapewnić bezkarność - pisze Tomasz Lis.

Lis zwrócił szczególną uwagę na zdanie, w którym autorzy listu apelują o powrót do podstawowych standardów, w tym zwłaszcza szacunku dla drugiego człowieka. – Myślałem sobie czytając te słowa, że autorzy, w tym bracia Karnowscy, jako wzorowi chrześcijanie na pewno zaczną od siebie. I miałem rację. Gdy kończyłem lekturę listu dostałem okładkę tygodnika “W Sieci” panów Karnowskich, który ukaże się w kioskach w poniedziałek – pisze Tomasz Lis.

Chodzi o okładkę, na której Tomasz Lis został przedstawiony w nazistowskim mundurze i z różańcem w zakrwawionej dłoni. Lis rozważa podanie tygodnika “W Sieci” do sądu.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/konserwatywni-dziennikarze-przypadki-przestepstw-seksualnych-nie-upowazniaja-do-zmasowanej-krytyki-kosciola

14-10-2013, 07:41

Tomasz Lis jako nazista na okładce „W sieci”. “Będę się domagał wysokiego odszkodowania”  »

WIRTUALNEMEDIA.PL
tw
14-10-2013

Na okładce nowego numeru “W sieci” (Fratria) Tomasz Lis został przedstawiony w nazistowskim mundurze i z różańcem w zakrwawionej dłoni. Lis zapowiada, że w sądzie będzie domagał się od tygodnika wysokiego odszkodowania, a inni dziennikarze zarzucają pismu tabloidyzację.

Okładka tygodnika "W Sieci"

Wizerunek Tomasza Lisa w nazistowskim mundurze i z różańcem w zakrwawionej dłoni jest opatrzony tytułem “Prawie jak Goebbels” i podpisem “Nagonka na Kościół. Czy zatrzymają się dopiero, gdy zaczną ginąć księża”. Ma to odnosić się to ostatnich numerów kierowanego przez Lisa tygodnika “Newsweek Polska” (Ringier Axel Springer Polska) i wydań programu dziennikarza w TVP2, w których często podejmowany temat pedofilii wśród księży i zmian, które w Kościele wprowadza papież Franciszek.

Co Tomasz Lis sądzi o tej okładce “W sieci”? – Karnowscy, cóż nieszczęścia chodzą parami. A całą resztę zostawiam prawnikom – stwierdził dziennikarz w rozmowie z “Gazetą Wyborczą”. – Na “randkę” z tymi brunatnymi typami nie mam ochoty, ale jeśli prawnicy uznają, że ta okładka jest materiałem na proces, to będzie proces - zapowiedział.

W niedzielę po południu, kiedy o okładce poinformowało wiele mediów, Lis zdecydował się, że wytoczy proces wydawcy “W sieci”. - Wkrótce sprawa trafi do sądu, pozostaje napisanie pozwu i oszacowanie roszczeń. Ponieważ o tej okładce informują największe portale mające miliony odbiorców, a omawiana jest ona także w programach radiowych mających olbrzymią rzeszę słuchaczy, będę się domagał wysokiego odszkodowania - stwierdził dziennikarz.

Przypomnijmy, że pod koniec sierpnia na okładce „W sieci” znalazła się ks. Adam Boniecki, redaktor senior “Tygodnika Powszechnego”, wystylizowany na diabła. Redakcja „TP” odpowiedziała na to oświadczeniem zatytułowanym „W te sieci się nie zaplątamy”, w którym stwierdziła m.in.: “Owszem, zauważyliśmy tabloidową okładkę tygodnika “W Sieci”. Nie ma powodów, by się długo w tej kwestii rozwodzić”.

W lipcu br. średnia sprzedaż ogółem „W sieci” wynosiła 86 240 egz. (według ZKDP).

Tomasz Lis nie po raz pierwszy jest negatywnym bohaterem okładek pism prawicowych. “Uważam Rze” w sierpniu ub.r. przedstawiło go razem z Kubą Wojewódzkim jako współtwórców “piekła mediów”, w listopadzie ub.r. wspólnie z Jackiem Żakowskim jako “naganiaczy”, a we wrześniu br. jako „farbowanego lisa”. Natomiast na okładce “Do Rzeczy” w maju br. Lis wystąpił jako jeden  “siewców nienawiści”.

Z drugiej strony również kierowany przez Lisa “Newsweek Polska” często stosuje ostre okładki, których negatywnymi bohaterami są nieraz prawicowi politycy (na czele z Jarosławem Kaczyńskim) oraz księża. W kwietniu ub.r. tygodnik pokazał Antoniego Macierewicza wystylizowanego na taliba, co polityk określił jako język nienawiści i groził pozwem, przy czym Rada Etyki Mediów orzekła, że ta okładka nie naruszyła norm etycznych. Natomiast wiosną br. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich nominowało Tomasza Lisa do tytułu Hieny Roku, za okładkę “Newsweeka” z chłopcem klęczącym przed księdzem w pozycji sugerującej seks oralny. – SDP ze względu na to, że jest partyjną przybudówką, powinna zmienić nazwę na SDPiS – skomentował to Lis.

Nowa okładki “W sieci” z Lisem w nazistowskim mundurze wywołała sporo komentarzy wśród dziennikarzy i blogerów aktywnych na Twitterze. - Jeden z braci Karnowskich oddał swój znoszony mundur, różaniec i tubkę keczupu Tomaszowi Lisowi żeby zrobić dobrą okładkę. Wyszła szmira - napisał Jarosław Kuźniar z TVN24. – Różaniec w keczupie - kpił Michał Majewski z “Wprost”. Satyryczny fanpage facebookowy „Faktoid” okładkę opatrzył komentarzem: “Dobra, zwijamy biznes. Poddajemy się. Idziemy pić. Żegnajcie”. - Teraz Lis zrobi okładkę z buzią Michalika w udach dziecka, Ziemkiewicz napisze w odwecie, że Lis by palił ludźmi w piecu, “W sieci” pokażą… – prognozował bloger Galopujący Major.

Inni komentatorzy zauważyli symetrię w tabloidowości okładek “W sieci” i “Newsweeka”. – Okładka “W sieci” pokazuje, że prawicy zależy na Kościele tak samo jak Lisowi. Zarabiają na tym samym, w inny sposób – skomentował Błażej Strzelczyk z “Tygodnika Powszechnego”. - Nie podoba mi się wojna na szokujące okładki, “W sieci” niepotrzebnie lisieją - oceniła blogerka Kataryna. – Lisowy “Niesmak Polska” też ma swoje za uszami. “W sieci” potwierdziło grę w tej samej klasie - napisał Tomasz Skory z RMF FM. – Parę lat temu Tomasz Lis powiedział mi, że Michał Karnowski będzie kiedyś jego następcą. I proszę…;) – stwierdził Wojciech Pawlak, były dyrektor TVP2. – Okładki “Newsweeka” – plugawe i niezgodne, “W sieci” i inne prawicowe to tylko odpowiedzi na brutalne ataki ;) - ironizował Robert Lipiec.

- Pomijam kwestię poziomu, ale Lis we “W sieci” ma na sobie mundur SS, a nie Goebbelsa - zauważył Roman Imielski z „Gazety Wyborczej”. – Okładka “W sieci” to już naprawdę totalne przegięcie i duży wkład braci Karnowskich w likwidację elementów dziennikarstwa, jakie jeszcze zostały - ocenił Kazimierz Krupa, redaktor naczelny “Forbes Polska” (tak samo jak “Newsweek Polska” wydawanego przez Ringier Axel Springer Polska). – Tygodnik “W sieci” chyba oszalał. To już nie tylko żałosne, ale po prostu śmieszne – stwierdziła Magda Łycan z “Faktów” TVN. - Pewien wysoki, dowcipny mecenas, na G., już spokojnie zaciera ręce w sprawie reprezentowania T. Lisa vs Karnowscy za chamską, prymitywną okładkę… - spekulował bloger Azrael.

Co ciekawe, niektórzy komentatorzy nie dowierzali w autentyczność okładki „W sieci” z Lisem-nazistą. – A ta okładka “W sieci” to aby nie fejk? – pytał Rafał Ziemkiewicz z „Do Rzeczy” i TV Republiki. - Ale ta okładka na serio? Bo gdyby mi ktoś powiedział, że to pastisz wsieciowych okładek, uwierzyłabym bez problemu – stwierdziła Paulina Kozłowska z 300polityka.pl.

Co ciekawe, Tomasz Lis znalazł się też na okładce nowego numeru „Do Rzeczy”, przy czym nie jako główny bohater. Tygodnik opisuje ostatnie działania Lisa - m.in. promowanie na swoim blogu napoju Powerade i hotelu Hyat - jako ”przypadek, gdzie kończy się dziennikarstwo”.


Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tomasz-lis-jako-nazista-na-okladce-w-sieci-bede-sie-domagal-wysokiego-odszkodowania