Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

24-10-2013, 11:17

Karolina Korwin-Piotrowska ostro o młodych dziennikarzach  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
24-10-2013
Karolina Korwin-Piotrowska krytykuje początkujących dziennikarzy. Nie zostawia na nich suchej nitki. Zarzuca im brak profesjonalizmu. Według niej, część z nich nie ma żadnego przygotowania do swojej pracy.
Karolina Korwin-Piotrowska

Korwin-Piotrowskiej nie podoba się, że dziś dziennikarzem może zostać każdy, kto “zrobi jeden wywiad w internecie”. Przyznała, że często dyskutuje na ten temat z Tomkiem Kinem, z którym prowadzi “Magiel towarzyski”.

Patrzymy na podpisy np. jakichś osób w telewizji, podpisane “dziennikarka’” To ja tak siedzę i myślę: Tomek, to kim my jesteśmy? – mówi Korwin-Piotrowska w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle.

Dziennikarka ostro krytykuje to, co dzieje się dziś w polskich mediach. Nie ma najlepszego zdania o młodszych koleżankach po fachu.

Przychodzi jakaś niunia, której się coś wydaje i ona jest dziennikarką, a ja spotykam się z ludźmi, moimi kolegami, z którymi byłam w redakcjach i którzy albo rzucili już ten zawód, albo są na jakichś piętnastu różnych pracach zleconych, to sobie myślę: rany boskie, do czego to doszło – pyta poirytowana Korwin-Piotrowska.

Podkreśla też, że zawód dziennikarza jest bardzo wymagający i nie można ani na chwilę spocząć na laurach.

Tu się pracuje 24 godziny na dobę. Tu się po prostu bardzo często na starcie haruje za “dziękuję”. Przynajmniej ja tak miałam i widzę, że ci z młodszego pokolenia, którzy też coś osiągają, to Chajzer niedawno fajnie powiedział, że to jest 507 złotych miesięcznie, a jak masz bogatych rodziców, to mogą ci dorzucić - tłumaczy Korwin-Piotrowska.

Dziennikarka przyznała, że zastanawia się nawet nad zmianą zawodu.

Bo jak widzę jakąś niunię, która sobie mówi: będę dziennikarką, to mnie szlag trafia. I mam prawo do tego, bo jestem w tym zawodzie 20 lat. I na pewno umiem więcej od tej niuni. Ja mam ten komfort, że jeszcze mam na rachunki, ale jak dostaję mail od dziewczyny, która jest młoda i wiem, że umie napisać każdy tekst, pisze mi, że ja mogę się nawet starszymi ludźmi opiekować, ja mogę ci psa wyprowadzać za pieniądze, to ja tu czegoś nie rozumiem i w tym momencie sobie myślę: kurcze blade, może założę jakiś zieleniak, ale też podobno kiepski biznes – przyznała dziennikarka.

Całość: http://media2.pl/media/107345-Karolina-Korwin-Piotrowska-ostro-o-mlodych-dziennikarzach-wideo.html

24-10-2013, 06:52

Kodeks jak sito. “Dziennikarz TVP nie może czerpać korzyści z reklamy”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
adrozd
24-10-2013

Zbiór zasad etyki dziennikarskiej TVP nie spełnia swojego zadania – oceniają dla portalu Wirtualnemedia.pl medioznawcy i przedstawiciele agencji reklamowych.

Nie słabną komentarze po decyzji Komisja Etyki TVP w sprawie Macieja Kurzajewskiego i jego udziału w kampanii PKO BP oraz promowania napoju Powerade na blogu Tomasza Lisa. Komisja orzekła, że Kurzajewski łamie zasady etyki dziennikarskiej obowiązujące w Telewizji Polskiej od 1996 roku. Nie wie jednak co zdecydować w sprawie domniemanej reklamy napoju izotonicznego w NaTemat.pl.

Lektura 15 rozbudowanych punktów Zasad Etyki Dziennikarskiej Telewizji Polskiej nie pozostawia wątpliwości - dziennikarzowi wolno na rynku komercyjnym bardzo niewiele. Przede wszystkim musi dbać o dobro publiczne i zainteresowanie widzów, a nie interes własny i nadawcy. W punkcie o konflikcie interesów można przeczytać, że “Dziennikarz nie może współpracować z agencjami reklamowymi lub public relations”. Zakazane ma też angażowanie się w działalność gospodarczą, przyjmowanie prezentów, przedmiotów do testowania (chyba, że wymaga tego audycja), a także korzyści majątkowych z wyjątkiem drobnych upominków. Do tego “dziennikarz nie może wykorzystywać swego wizerunku w celach komercyjnych bez wiedzy i zgody pracodawcy”.

Niedozwolony jest nepotyzm i wykorzystywanie pracy w TVP S.A. do załatwiania prywatnych interesów. Punkt 14, na który powołała się Komisja w sprawie Kurzajewskiego, całkowicie zakazuje dziennikarzowi występowania w reklamie. Ale też zabrania mu “uczestniczyć w przedsięwzięciach promocyjnych i wypowiadać się w publikacjach promocyjnych z wyjątkiem akcji charytatywnych”, a także “czerpać jakichkolwiek korzyści z reklamy, reklamy ukrytej (kryptoreklamy)”.

Medioznawca prof. Wiesław Godzic uważa, że spis zasad etyki dziennikarskiej, który powstał dawno (17 lat temu) należałoby przeformułować: przepisów powinno być mniej i powinny być dostosowane do współczesnych realiów.

- Nie chodzi o tworzenie kolejnego kodeksu. Ale może zbioru 5,6 zasad określających jak zachować wiarygodność dziennikarską. Co wolno na przykład dziennikarzowi etatowemu, a co współpracownikowi. Tak by były to jasne zasady dla dziennikarza – proponuje Godzic.

Bardziej ogólny zbiór zasad etyki dziennikarskiej mógłby powstać na przykład we współpracy z branżą reklamową. Ale Paweł Kastory CEO CP DDB Group uważa, że każdy dziennikarz powinien sam zdecydować o swoim udziale w reklamie. – Dla branży reklamowej liczy się tylko to, czy dziennikarz jest etyczny, czy jego wizerunek jest dobry dla marki. Jego udział w reklamie nie jest niezgodny z prawem - podkreśla Kastory. Przyznaje jednak, że dziennikarze powinni się zastanowić czym jest obecnie dziennikarstwo w ogóle, bo ten zawód się zmienia. - Tomasz Lis to już przedsiębiorca. Ja wiem czym kiedyś było dziennikarstwo. Kiedy Krystyna Czubówna została zatrudniona do reklamy, to nie było wątpliwości, że musi zrezygnować z pracy w telewizji - podkreśla Kastory.

Dr Zbigniew Bajka medioznawca zwraca uwagę na to, że spis zasad etyki dziennikarskiej TVP niewiele zmienia, bo jest jak sieć z dużymi oczkami, przez które i tak przeciskają się dziennikarze.

- Zgadzam się, że nie pasuje do realiów i do tego, co przynosi życie.  Głośno jest o pojedynczych przypadkach udziału w reklamach, a ilu dziennikarzy bierze udział w imprezach promocyjnych, których nie uważa się za reklamę – zauważa Bajka.

Z kolei Radosław Miklaszewski Partner i CEO Walk uważa, że dziennikarzom nie jest potrzebny nowy kodeks, a po prostu kontrakty z pracodawcami, które dokładnie precyzują na co może sobie pozwolić dziennikarz. - Nie ma sensu mówić co powinni robić, to ma być zawarte w jego umowie z nadawcą. Nie jest też potrzebna ta cała histeria wokół pojedynczych przypadków udziału dziennikarzy w reklamie, bo stacje przecież też na tym korzystają - dodaje Miklaszewski.

W Polsacie nigdy nie było żadnego kodeksu  etyki dziennikarskiej, ale też stacja nie miała nigdy  problemów związanych z udziałem dziennikarzy informacyjnych w reklamach. - Sporadycznie w indywidualnych przypadkach udzielana była zgoda na udział w imprezach promocyjnych, jednak są to sprawy z szeroko rozumianej użyteczności publicznej, w tym m.in. związane z działalnością charytatywną. Nasi dziennikarze nie potrzebują tego typu sformalizowanych wytycznych - stwierdza Tomasz Matwiejczuk rzecznik prasowy Polsatu.

TVN z kolei ma swój kodeks etyki od 2001 roku, ale od tego czasu był kilkakrotnie “nowelizowany”. - Dziennikarze informacyjni w TVN nie brali udziału w reklamach ani imprezach promocyjnych - zapewnia Emilia Ordon rzecznik TVN.

- W stacjach komercyjnych dziennikarze bardziej się pilnują, wiedzą jakie ryzyko wiąże się z udziałem w reklamie – ocenia Roman Jędrkowiak CEO ADHD Warsaw, który z kolei sprawę promowania Powerade na blogu Tomasza Lisa zgłosił do Komisji Etyki Reklamy. Jego zdaniem branża reklamowa może pomóc w nowelizacji zbioru zasad etyki dziennikarskiej TVP.

- Powinna się tam znaleźć nowa definicja reklamy, czy jest nią reklama natywna i lokowanie produktu, widz musi to wiedzieć. Taki kodeks etyki nie może jednak za bardzo ograniczać dziennikarzy, bo każdy z nich musi mieć tak naprawdę własne zasady – uzasadnia Jędrkowiak.

Przypomnijmy: dziennikarz TVP Sport Maciej Kurzajewski od połowy września wspólnie z Szymonem Majewskim reklamuje płatności mobilne w PKO BP. Kierownictwo TVP informowało wcześniej, że dziennikarz dostał na to zgodę, ponieważ reklama jest związana z akcją społeczną, w ramach której Kurzajewski promuje bieganie, startując przy wsparciu PKO BP z grupą zawodników w największych maratonach. Jednak w zeszłym tygodniu Komisja Etyki TVP podjęła decyzję, że Kurzajewski w najbliższym okresie, kiedy będzie jeszcze trwała akcja PKO BP, nie będzie pojawiał się w programach Telewizji Polskiej. Również sklepy Biedronka reklamuje prezenterka “Pytania na śniadanie” Marzena Rogalska. Jednak dziennikarka jeszcze przed startem kampanii zniknęła z programu. Ma do niego wrócić po zakończeniu akcji. Komisja Etyki TVP ma się jeszcze zająć promowaniem napoju Powerade i hotelu Hyatt we wpisie na blogu Tomasza Lisa.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/kodeks-jak-sito-dziennikarz-tvp-nie-moze-czerpac-korzysci-z-reklamy

23-10-2013, 07:46

Dziennikarka podawała się za psychoterapeutkę – tłumaczy to interesem społecznym  »

Press
(MW)
23-10-2013

Okładka "7 Dni Kalisza"

Współwłaścicielka i jednocześnie dziennikarka lokalnego tygodnika “7 Dni Kalisza” podawała się za psychologa, aby wyciągnąć informacje w sprawie 14-latka, który ma dziecko z nauczycielką matematyki. W branży dominuje opinia, że była to nieuzasadniona prowokacja dziennikarska.

Ewa Bąkowska wspólnie z Krzysztofem Ścisłym wydaje tygodnik “7 Dni Kalisza”. Jednocześnie pisze do tego pisma. “Newsweek Polska” ujawnił, że przygotowując materiał o nauczycielce matematyki z gimnazjum, która ze związku z swoim uczniem ma dziecko, podawała się za psychoterapeutkę z poradni. W ten sposób przedstawiła się rodzicom chłopca, jak i nauczycielce. Ich zwierzenia opublikowała w swojej gazecie.

 - Działałam w interesie społecznym. Kobieta, która dopuściła się kontaktów seksualnych z nieletnim i jest nauczycielką, nie powinna nadal wykonywać tego zawodu. Gdybym przedstawiła się jako dziennikarka, nikt nie udzieliłby mi żadnych informacji – tłumaczy Bąkowska. Zaznacza też, że na dwa dni przed publikacją materiału powiedziała swojej bohaterce, że jest dziennikarką. – Prosiłam ją, żeby powiedziała w prokuraturze, że ma dziecko ze swoim uczniem i żeby zgłosiła się na leczenie.

Jednak środowisko dziennikarskie nie podziela jej argumentacji. – Dziennikarka “7 Dni Kalisza” przekroczyła granice etyki dziennikarskiej, podając się za psychologa, który wykonuje zawód zaufania społecznego. Żaden dziennikarz nie chciałby przecież, by policjant podawał się za dziennikarza, zbierając materiały do śledztwa – komentuje Dominik Księski, prezes Stowarzyszenia Gazet Lokalnych i redaktor naczelny tygodnika “Pałuki”. – W tym przypadku konflikt między interesem publicznym a ochroną prywatności rozstrzygnąłbym na korzyść interesu prywatnego bez względu na intencje dziennikarki – dodaje Księski.

Podobnie uważa Alicja Molenda, wydawca “Przełomu. Tygodnika Ziemi Chrzanowskiej”. – Nie jest w interesie publicznym, by upubliczniać wypowiedzi nauczycielki i chłopca. Zadaniem prasy jest edukacja, która zapobiega nadużyciom seksualnym. Psycholog pyta, by pomóc ofiarom takiej sytuacji, dziennikarz chce zwykle zadowolić swoją redakcję i czytelników. Dla gazet lokalnych to często dylemat ekonomiczny – mówi Molenda. Z kolei Dominika Wielowieyska z “Gazety Wyborczej” napisała: “Dziennikarka miała poważne argumenty, aby opisać tę historię. Ale nie miała prawa wcielać się w rolę psychoterapeutki! Nie wolno w ten sposób oszukiwać swoich rozmówców. Oni wierzyli, że rozmawiają z osobą, która z racji swojej funkcji jest zobowiązana do tajemnicy i ma im pomóc niezależnie od tego, jak bardzo są winni”.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/43199,Dziennikarka-podawala-sie-za-psychoterapeutke----tlumaczy-to-interesem-spolecznym

23-10-2013, 07:19

“Fakt” kończy 10 lat. “Radykalnie zmienił rynek”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Patryk Pallus
23-10-2013

Fakt

10 lat temu na polskim rynku ukazał się pierwszy numer tabloidu “Fakt”. – Data pojawienia się tego dziennika jest jedną z najważniejszych w polskich mediach po 1989 roku – uważa Karolina Korwin-Piotrowska.

Pierwszy numer “Faktu” ukazał się 22 października 2003 r. Tytuł wprowadziło na rynek wydawnictwo Axel Springer Polska (obecnie Ringier Axel Springer Polska). “Fakt” powstał jako polski odpowiednik “Bilda”, najpopularniejszego dziennika w Niemczech, wydawanego od lat 50.

Mimo, że w momencie wejścia “Faktu” na rynku od kilkunastu lat był już konkurencyjny  “Super Express”  to – jak podkreśla Karolina Korwin-Piotrowska, dziennikarka zajmująca się show-biznesem – wcześniej nie było w Polsce tabloidu robionego ściśle według zagranicznych wzorców.

- Czyli “bez trzymanki”. Okazało się, że nie ma tematów tabu, że można pokazać i opisać niemal wszystko. “Fakt” miał inny język, inne spojrzenie na politykę, sprawy społeczne, show-biznes. Mało tego, okazało się, że ludzie tego chcą. Kupują nadal, mimo kryzysu. Z tym się nie dyskutuje – podkreśla w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Korwin-Piotrowska.

Podobne zdanie na temat najpopularniejszego dziennika w Polsce ma Bogusław Chrabota, redaktor naczelny “Rzeczpospolitej”.

- “Fakt” niewątpliwie zbrutalizował i zwulgaryzował debatę prasową. Zaszkodził prasie opiniotwórczej stając się bardzo wyrazistą kontrpropozycją czytelniczą. Mam wątpliwości, czy to co robi “Fakt” to jeszcze dziennikarstwo, czy już tylko podawanie treści w ekstremalnej formie - zastanawia się Chrabota.

Korwin-Piotrowską irytują tezy, z którą pisane są niektóre teksty w “Fakcie” i konfabulacja, czyli pisanie “newsa” np. na podstawie zdjęcia. - To jest wkurzające, ale na tym polega właśnie tabloid. On zawsze “jedzie bardziej po bandzie” – mówi dziennikarka. - To się jednym podoba, a innym nie. Tu gra jest prosta – bierzesz do ręki “Fakt” i wiesz, że musisz, szczególnie w mojej działce show-biznesowej, nałożyć na wszystko nawias albo cudzysłów - dodaje.

Do historii mediów w Polsce przejdą wymyślone przez dziennikarzy “Faktu” teksty o jeziorze pełnym wódki czy wielorybie, który pojawił się Wiśle. Tabloid zdecydowały się w ciągu dekady pozwać m.in. Edyta Górniak, Kayah czy Anna Mucha. Gazeta dostała też dwa razy Hienę Roku od Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Organizacja nagrodziła “Fakt” za “wyróżnienie się szczególną nierzetelnością i lekceważeniem zasad etyki dziennikarskiej”.

Bogusław Chrabota uważa, że “Fakt”, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, odszedł od tematyki ważnej społecznie w stronę cywilizacyjnego śmietnika, jakim jest tani celebrytyzm i epatowanie skrajnymi emocjami. - Żałuję, że zrezygnowano w “Fakcie” z profesjonalnego komentowania polityki zastępując ją cytowaniem polityków - dodaje w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Chrabota.

Grzegorz Jankowski

“Faktem” od początku kieruje Grzegorz Jankowski. Przez 10 lat zaszły różne zmiany w redakcji, roszady personalne nasiliły się w ostatnim czasie.

- Dziennikarze “Faktu” muszą – wbrew pozorom - mieć spory warsztat, żeby dać radę tam pracować, w tym tempie, z tym ciśnieniem na co dzień. Z tego co wiem, nikt po “Fakcie”, wbrew ostracyzmowi towarzyskiemu, spowodowanemu głównie tym, że tam się nadal dobrze zarabia, nie ma kłopotów ze znalezieniem pracy. To dobra szkoła zawodu, szybkiego pisania – uważa Korwin-Piotrowska.

Pojawienie się “Faktu” wpłynęło na inne media, które zaczęły coraz bardziej obniżać swój poziom. – Od tabloidów się zaczęło. Internet jest zdolnym uczniem tak jak tygodniki, o których mówiliśmy niedawno, że są tygodnikami opinii. Przykre to, ale większość z nich rozmija się z niedawną definicją. Przejęły katalog wartości od “Faktu” – uważa naczelny “Rz”. – Nie wiem, czy ten proces uda się zatrzymać – dodaje.

Mimo że sprzedaż dzienników spada z rok na rok, to “Fakt” pozostaje cały czas najchętniej kupowaną gazetą codzienną w Polsce. Z danych ZKDP wynika, że w 2003 roku (w okresie od 22 października do końca tego roku) jego rozpowszechnianie płatne razem wyniosło 437 798 egz. W kolejnym roku było ono najwyższe w historii, plasując się na poziomie 535 217 egz. W następnych latach wyniki dziennika rosły i spadały, a stały trend spadkowy zaczął się dopiero w 2008 roku. W okresie od stycznia do sierpnia tego roku rozpowszechnianie płatne razem “Faktu” wyniosło 343 110 egz.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/fakt-konczy-10-lat-radykalnie-zmienil-rynek

22-10-2013, 09:14

Prawica kpi z ataku na Kubę Wojewódzkiego, Kuźniar i Korwin-Piotrowska oburzeni  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pp
22-10-2013

Prawicowi dziennikarze i blogerzy żartują z ataku na Kubę Wojewódzkiego, oceniając, że zajście nie było zbyt groźne, a dziennikarz sprowokował je swoimi wypowiedziami. Zupełnie inaczej oceniają to Jarosław Kuźniar, Michał Szułdrzyński i Karolina Korwin-Piotrowska.

Kuba Wojewódzki

W poniedziałek rano Kuba Wojewódzki pod siedzibą Eski Rock został zaatakowany – jak sam to opisał – “niezidentyfikowanym płynem żrącym o brunatnej barwie” przez nieznanego sprawcę, który wykrzykiwał przy tym hasła kłopotliwe dla środowisk prawicowych. Dziennikarz nie odniósł poważniejszych obrażeń, a po konsultacji z lekarzem zgłosił sprawę na policji.

Zaraz po ujawnieniu zajścia Tomasz Sekielski – obecnie związany z TVP i TOK FM, a wcześniej tak jak Wojewódzki pracujący w TVN – stwierdził na Twitterze: “Czekam na pierwsze wpisy o tym, że Kuba Wojewódzki jest sam sobie winny. Hieny na start, Kuba trzymaj się!”. I faktycznie Łukasz Warzecha, publicysta “Faktu” i”„W sieci”, napisał niedługo potem: “Dla mnie Wojewódzki jest postacią tak żałosną, że nie mogę tego traktować całkiem poważnie. Co nie zmienia postaci rzeczy, że jak ktoś 100 razy prowokuje, to w końcu dostanie w gębę. Kto sieje wiatr, zbiera burzę. To stwierdzenie nie oznacza usprawiedliwiania”. Warzecha zastrzegł przy tym: “Jestem konsekwentnie przeciwnikiem fizycznych ataków na kogokolwiek. I obawiam się eskalacji”. „Może zacznie ktoś z tych, co twierdzili, że Kaczyński jest winny śmierci Rosiaka?” – odpowiedział Warzecha Sekielskiemu, przypominając zamordowanie przez Ryszarda Cybę jesienią 2010 roku Marka Rosiaka, pracownika biura PiS w Łodzi.

Na incydent sprzed trzech lat zwrócili uwagę również inni komentatorzy. “Kubuś Wojewódzki oznajmił, że nie wyjawi, kto go zaatakował, bo “prawa strona ma dziś dość kłopotów”. Kubuś ma szczęście, że nie jest po prawej stronie, bo Cyba czy ten na plebanii atakowali nożem i pistoletem, nie “brunatnym płynem”. Prywatnie współczuję – jeśli to prawda” - stwierdził Rafał Ziemkiewicz, publicysta “Do Rzeczy” i TV Republiki. W relacji Wojewódzkiego z zajścia dopatrzył się niekonsekwencji: “Dziwne, że KW dopiero po kilku godzinach zgłosił się na policję, przecież w tym budynku jest całodobowo ochrona. Teraz policja oczywiście mówi, że szukaj wiatru w polu, bo za dużo czasu minęło i wersja o “brunatnych terrorystach’ pewnie nie doczeka się weryfikacji. Nie chcę mędzić, ale na oblany pod budynkiem najpierw bym wrócił umyć twarz, więc choćby po drodze krzyknąłbym do ciecia “policja, łapać go’”. Publicysta nie odmówił sobie też drwiny z całej sytuacji: “W każdym razie nie urządzę konferencji żeby oznajmić że napastnik tak naprawdę czyhał na mnie (Plus i Eska Rock są w tym samym budynku)” (Ziemkiewicz od września prowadzi autorską audycję w Radiu Plus.

Podobne wątpliwości jak Ziemkiewicz wyraził Stanisław Janecki, publicysta “W sieci”.

“Nie rozumiem. Atak na Kubę Wojewódzkiego przed 8:00 rano, a doniesienie na policję po 14:00. Ponad 6 godzin na zastanawianie się? Nad czym? Każdy zaatakowany zareagowałby zawiadomieniem ochroniarzy w radiu, z którego wyszedł. A on pojechał do domu” – stwierdził Janecki.

Inni komentatorzy podjęli zasugerowany przez Łukasza Warzechę wątek “siania wiatru i zbierania burzy” przez showmana TVN i Eski Rock. “Wojewódzki twierdzi, że zaatakowali go “brunatni”, a przecież to on sobie żartował, że Murzyni maja płaskie nosy, żeby pić wodę z kałuży Może to Antifa zaatakowała Wojewódzkiego za jego liczne rasistowskie i antysemickie wypowiedzi w radiu?” – kpił bloger Paweł Rybicki, przypominając kontrowersyjne wypowiedzi Kuby Wojewódzkiego, kiedy jeszcze w Esce Rock występował wspólnie z Michałem Figurskim: na temat koloru skóry rzecznika Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego Alvina Gajadhura oraz ukraińskich sprzątaczek pracujących w Polsce . Za pierwszy komentarz KRRIT nałożyła na stację 50 tys. zł kary, za drugi – 75 tys. zł, a dodatkowo w obu sprawach prokuratura postawiła prezenterom zarzuty publicznego znieważenia, za co grozi do 3 lat więzienia.

W paru komentarzach żartowano z enigmatycznego “płynu żrącego o brunatnej barwie”, którym został zaatakowany Wojewódzki. “A może się zderzył w drzwiach z kolesiem pijącym colę? Obstawiam, że to była cola. A jeśli bardziej żrące, to kawa ze starbunia” – drwił Paweł Rybicki. „Poza tym na razie nie wiadomo w ogóle, czy był jakiś atak. Też mogę mail napisać, jak mnie właśnie ktoś niby zaatakował” – dodał. “Brunatna i żrąca. Coca cola?” - pytał Redbad Klijnstra, aktor i prezenter związany z TV Republiką, a na zarzut, że żartuje z tej sytuacji, odparł: “Od znamiennych skojarzeń rzeczywiście dowcipnych zaczął sam poszkodowany, więc rozumiem, że trzyma klimat i zaprasza do zabawy!”.

Niektórzy komentujący apelowali jednak, by podejść do zajścia z powagą. “Prawico, nie idź tą drogą. Też nie przepadam za Wojewódzkim, ale gdy zaczyna się przemoc, kończą się śmichy-chichy” – stwierdził Michał Szułdrzyński z “Rzeczpospolitej”. “Nie żartowałabym z dzisiejszego ataku na Wojewódzkiego. Cham i prostak, ale to nijak nie usprawiedliwia przemocy” – napisała blogerka Kataryna. Natomiast Paweł Rybicki zamieścił na swoim blogu notkę, w której stwierdził m.in.: “Fizyczne atakowanie osób za poglądy jest niedopuszczalne, nawet jeśli są tak skrajne poglądy, jak te wygłaszane przez Jakuba Wojewódzkiego. Niezależnie od tego, czym był płyn wylany na pracownika Eski Rock, nie usprawiedliwia to sprawcy”.

O tym, jak odmienne są opinie o ataku na Kubę Wojewódzkiego, świadczy choćby poniższa twitterowa dyskusja Pawła Rybickiego z dziennikarką TVP Info Kamilą Biedrzycką.

Za Kubą Wojewódzkim zdecydowanie opowiedziała się natomiast Karolina Korwin-Piotrowska, dziennikarka TVN Style i felietonista “Wprost”. “Polska, mieszkam w Polsce…. Kuba Wojewódzki właśnie poznał na własnej skórze, co to oznacza. Wstyd, koszmar, zażenowanie. Brak słów i coś trudnego do ogarnięcia. Atak na dziennikarza jest atakiem na wolność słowa i poglądów. Na to, o co walczono i o czym marzono przez tyle lat…” - stwierdziła na Facebooku. “A co trzeci Polak, według sondaży, chce głosować na PiS. Pogratulować. Ładnie się bawią. Bardzo ładnie” – dodała.

Podobnego zdania jest Jarosław Kuźniar, który na swoim blogu podsumował komentarze do ataku na Wojewódzkiego. “Oburza mnie zidiocenie bulwarowych redaktorów Janeckiego i Warzechy kiedy bredzą o “Kubusiu męczenniku” ale ich nie spałuję. Nie rozumiem obojętności profesora Godzica, który sugeruje, że celebryci sami się proszą, ale go nie opluję. Macie prawo nienawidzić Kuby Wojewódzkiego, ale nie wolno wam go dotknąć. Chyba, że wciąż jesteście jaskiniowcami” - stwierdził Kuźniar. “Po pierwszych głupich reakcjach w sieci widać, że mamy współcześnie bardzo wyraźną tendencję do bagatelizowania zagrożenia. To, że znasz kogoś z telewizji i trafia cię szlag kiedy go słuchasz, nie daje ci prawa do ataku. Skoro nie potrafisz reagować jak człowiek – schowaj się” - dodał. “Według mnie to, co spotkało Kubę wpisuje się w pewien ciąg bolesnych zdarzeń: śmierć w biurze PiS w Łodzi, pięści młodego wariata na ciele Grzegorza Miecugowa. Nie chcę przywoływać szalonych spraw z Manhattanu czy Sztokholmu. Nie, nie przesadzam” - zaznaczył.

Przypomnijmy, że w sierpniu br. na Przystanku Woodstock w czasie programu na żywo zaatakowany został inny dziennikarz związany z TVN – Grzegorz Miecugow (więcej na ten temat). Z kolei w zeszłym tygodniu anarchiści z grupy 15W08 zniszczyli witrynę restauracji “Przegryź” należącej do Piotra Najsztuba, w akcie protest przeciw temu, jak obecną rzeczywistość relacjonują media (przeczytaj o tym więcej).

Z czego mogą wynikać te wszystkie incydenty? - To efekt frustracji i zniecierpliwienia. A także tęsknoty za starymi mediami. Bo w tych nowych coraz częściej dziennikarz traci autorytet i staje się celebrytą - ocenił prof. Wiesław Godzic w rozmowie z “Gazetą Wyborczą”. - To, co się stało, to wyraz dezaprobaty wobec takiego stanu rzeczy. Oczywiście prymitywny i barbarzyński, ale trzeba się zastanowić nad przyczynami tego zjawiska - dodał.

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/5236

22-10-2013, 09:08

Juliusz Braun spotka się z Wizją, a “Solidarność” wszczyna spór zbiorowy  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pp
22-10-2013

Prezes Juliusz Braun zadeklarował, że jest gotowy spotkać się z Komitetem Strajkowym utworzonym przez Wizję. W jego skład nie weszły jednak pozostałe dwa duże związki zawodowe działające w TVP, które wszczynają własny spór zbiorowy z zarządem spółki.

Juliusz Braun

Komitet Strajkowy na rozmowy ostatniej szansy – przed planowanym strajkiem – zaprosił prezesa Juliusza Brauna w liście otwartym z 14 października br., w którym jednocześnie napisał, że działania zarządu “dewastują dorobek i pozycję telewizji publicznej”.

Wczoraj prezes Braun odpowiedział, że spotka się z Komitetem Strajkowym bez warunków wstępnych. Jako termin spotkania wyznaczył środę 30 października br.

Komitet poinformował w swoim komunikacie, że przyjmuje zaproszenie, choć jego zdaniem proponowana “data jest wysoce kontrowersyjna”. - 30 października to nie tylko czas szczególny ze względu na zaangażowanie pracowników w przygotowania do Święta Zmarłych. Dzień ten wypada po deklarowanym przez pracodawcę terminie podpisania umowy z firmą GI Group, dotyczącej outsourcowania czterech grup zawodowych - czytamy w oświadczeniu Komitetu Strajkowego.

Związkowcy podkreślają, że jeśli umowa z Gi Group podpisana zostanie 28 października, to rozmowy dwa dni później nie będą miały sensu. Dlatego oczekują, że w tym przypadku spotkanie odbędzie się do 27 października. – W innym wypadku podejmiemy przygotowania do strajku – piszą związkowcy.

Jednak – jak poinformowało Wirtualnemedia.pl biuro prasowe TVP – termin podpisania umowy z GI Group został przesunięty na połowę listopada br., bo cały czas trwają z tą firmą rozmowy.

Związkowcy z Wizji domagają się od prezesa TVP zawieszenia planu przeniesienia 550 pracowników spółki, głównie dziennikarzy, a także grafików, montażystów i charakteryzatorów, do firmy zewnętrznej, która zagwarantuje im zatrudnienie przez rok. Poza tym chcą zaprzestania z korzystania z firm zewnętrznych w dostarczaniu usług w zawodach twórczych i technicznych, likwidacji limitów zatrudnienia, zatrzymania procesu zwolnień w spółce, powrotu do wypłacania premii motywacyjnej, podniesienia najniższych wynagrodzeń w spółce czy powrotu do koncepcji powołania redakcji tematycznych.

Komitet Strajkowy powstał po tym, jak w referendum strajkowym, zainicjowanym przez Wizję, większość pracowników Telewizji Polskiej opowiedziała się za strajkiem. Jednak w jego skład nie zdecydowały się wejść dwa największe obok Wizji, związki zawodowe działające w TVP. - Stoimy na stanowisku, że ze względów prawnych udział Komisji Zakładowej NSZZ “Solidarność” TVP SA i Rady Zakładowej TVP SA MZZPRiTV w pracach Komitetu Strajkowe ZZPT Wizja jest niemożliwy - podano w oświadczeniu. Przedstawiciele tłumaczą, że wśród postulatów zgłoszonych przez Wizję cztery lata temu w sporze zbiorowym nie znalazł się ten dotyczący outsourcingu.

Wizja w komunikacie podała, że poza nią w skład Komitetu Strajkowego weszły już Syndykat Dziennikarzy TVP SA, Związek Zawodowy Dziennikarzy Radia i Telewizji, Związek Zawodowy Montażystów Telewizyjnych Obrazu i Dźwięku TVP, Związek Zawodowy Realizatorów Efektów Audiowizualnych Pracowników TVP i Związek Zawodowy Operatorów Obrazu i Dźwięku TVP. W Telewizji Polskiej działają w sumie 24 związki zawodowe.

Komisja Zakładowa NSZZ “Solidarność” TVP SA i Rada Zakładowa TVP SA MZZPRiTV poinformowały, że wszczynają własny spór zbiorowy z zarządem TVP o ile ten do 28 października br. nie zrealizuje ich żądań. Związkowcy domagają się wstrzymania procesu przeniesienia pracowników do firmy zewnętrznej do czasu aż zapoznają się z podstawami prawnymi zastosowania w tym przypadku artykułu 23` kodeksu pracy oraz wypracowane zostaną “wspólne rozwiązania zgodne z zasadami współżycia społecznego”.

- Przyjmujemy tę decyzję związków i będziemy postępować zgodnie z zapisami ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych – poinformowało nas biuro prasowe TVP.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/juliusz-braun-spotka-sie-z-wizja-a-solidarnosc-wszczyna-spor-zbiorowy