Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

07-01-2014, 18:24

Trójka: Przykro nam, że Kaczkowski posłużył się anteną w osobistej sprawie  »

Press
07-01-2014

Po tym jak dziennikarz muzyczny Programu III Polskiego Radia Piotr Kaczkowski podczas niedzielnej audycji autorskiej ”Minimax” powiedział, że jest już tylko współpracownikiem Trójki, dyrekcja tej anteny wydała oświadczenie. Czytamy w nim:

W związku z komentarzami na forach internetowych oraz informacjami prasowymi, które pojawiły się po ostatnim wydaniu audycji “MiniMax” Piotra Kaczkowskiego, Dyrekcja Programu 3 czuje się zobowiązana do poinformowania Słuchaczy o kulisach tej sprawy.

Jest nam ogromnie przykro, iż nasz Kolega i Nauczyciel Piotr Kaczkowski dwukrotnie w ostatnich tygodniach posłużył się anteną Programu 3 w osobistej sprawie. Poinformował Słuchaczy o swoich uczuciach: niezadowolenia, zawiedzenia i upokorzenia z powodu nieprzedłużenia mu na kolejny rok umowy pracowniczej.

1. We wrześniu 2011 roku Piotr Kaczkowski, z własnej inicjatywy i ku zaskoczeniu Kolegów z Programu 3, zdecydował o przejściu na emeryturę. Pobieranie emerytury oznacza rezygnację z umowy o pracę na czas nieokreślony. Dwukrotnie, w latach 2012 i 2013, Zarząd Polskiego Radia podpisał z Piotrem Kaczkowskim czasowe umowy pracownicze, umożliwiające mu korzystanie nie tylko z uposażenia emerytalnego, ale także z pensji oraz honorariów za audycje. Na kolejną prośbę Piotra Kaczkowskiego o przedłużenie umowy o pracę (z którą zwrócił się w grudniu 2013 roku), Zarząd Polskiego Radia nie wyraził już zgody. Podkreślono, że “podjęta decyzja dotyczy kwestii pracowniczych, związanych z zatrudnieniem na 2014 rok”, przewidującym redukcję etatów. Jednocześnie Zarząd Polskiego Radia wyraził “zadowolenie z planów kierownictwa Trójki, dotyczących dalszej działalności antenowej red. Piotra Kaczkowskiego”.

2. Uznając niekwestionowane zasługi Piotra Kaczkowskiego dla Programu 3 i całego Polskiego Radia, Dyrekcja Programu zaproponowała mu umowę o współpracy, gwarantującą wyjątkowo dogodne warunki. Dyrekcja Trójki dołożyła wszelkich starań, by wynegocjować dla Piotra Kaczkowskiego – i z Piotrem Kaczkowskim – specjalną umowę, w której uwzględniono wszystkie jego prośby, zastrzeżenia i postulaty i której brzmienie zostało z nim uzgodnione. Gwarantuje ona Piotrowi Kaczkowskiemu obecność antenową w dotychczasowej formie (audycje: „MiniMax”, współprowadzona – zgodnie z jego propozycją – z Leszkiem Adamczykiem i środowe wydania ‘W tonacji Trójki’) oraz wynagrodzenie – godne honoraria autorskie (niezależnie od pobieranej przez niego emerytury). Negocjacje Dyrekcji z Piotrem Kaczkowskim trwały wiele dni i ostatecznie, 24 grudnia 2013 roku, Piotr Kaczkowski zaakceptował wszystkie postanowienia umowy i ją podpisał. 

3. Pragniemy dodać, że od lat, stale współpracują z Programem 3 bez etatu: Wojciech Mann, Jan Chojnacki, Jan Ptaszyn Wróblewski, Marcin Kydryński, Piotr Metz, Artur Orzech czy Hirek Wrona. Chcemy też dodać, że dziennikarzami, którzy przeszli na emeryturę i nadal prowadzą swoje audycje na antenie Programu 3 są między innymi: Wiktor Legowicz (wieloletni Dyrektor Programu 3), Marcin Wolski, Henryk Sytner, Barbara Podmiotko, Andrzej Zakrzewski czy Irena Neneman.

4. Dyrekcja Programu 3 wyraża zdziwienie całym zamieszaniem wokół sprawy. Audycje Piotra Kaczkowskiego były, są i będą na antenie Programu 3.
 
Magda Jethon – Dyrektor – Redaktor Naczelna Programu 3 Polskiego Radia
 
Anna Krakowska – Z-ca Dyrektora – Redaktora Naczelnego Programu 3 Polskiego Radia
 
Anna Burzyńska – Sekretarz Programu 3 Polskiego Radia

Całość: http://www.press.pl/newsy/radio/pokaz/43913,Trojka_-Przykro-nam_-ze-Kaczkowski-posluzyl-sie-antena-w-osobistej-sprawie

07-01-2014, 11:51

“Dziennik Trybuna” już tylko trzy razy w tygodniu, ale to nie koniec zmian  »

Press
(MAL)
07-01-2014

Dziennik Trybuna

“Dziennik Trybuna” (Edusat) od 3 stycznia br. ukazuje się trzy (poniedziałek, środa i piątek), a nie pięć razy w tygodniu. Z końcem stycznia w tytule będą wprowadzane następne zmiany.

Wydania poniedziałkowe i środowe mają teraz po 24 strony i kosztują 3 zł (wcześniej  2 zł). W poniedziałki do dziennika dołączany jest dodatek prawny – “Prawo na Lewo” (redaguje go Piotr Ryba). Piątkowe magazynowe wydanie ma 32 strony i kosztuje 3,50 zł (cena bez zmian). Znajduje się w nim dodatek społeczno-polityczny “Donos” redagowany przez Daniela Kleszcza.

W związku ze zmniejszeniem liczby wydań “Dziennik Trybuna” będzie się zmieniał. – Będziemy musieli przenieść ciężar z newsowości na publicystykę, ale te zmiany  będziemy wprowadzać stopniowo – mówi redaktor naczelna Agnieszka Wołk-Łaniewska.

Powodem zmiany cyklu wydawniczego dziennika jest jego sytuacja finansowa. – Decyzje związane ze zmianą składu redakcji leżą w gestii właściciela redakcji, ale na razie nic mi nie wiadomo, by takie miały zostać wprowadzone – mówi Wołk-Łaniewska. Pełnomocnik spółki Edusat Jarosław Podolski poinformował “Presserwis”, że zmiany w składzie redakcji i zawartości gazety planowane są na koniec stycznia.

“Dziennik Trybuna” wydawany jest od maja ub.r. – wydawca nie podaje wyników jego sprzedaży.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/43906,Dziennik-Trybuna-juz-tylko-trzy-razy-w-tygodniu_-ale-to-nie-koniec-zmian

06-01-2014, 23:47

Piotr Kaczkowski stracił etat w Polskim Radiu, słuchacze oburzeni  »

Press
(KOZ)
06-01-2014

Dziennikarz muzyczny Programu III Polskiego Radia Piotr Kaczkowski nie ma już etatu w radiu. W marcu ub.r. obchodził on 50-lecie debiutu na antenie Trójki.

Piotr Kaczkowski

Piotr Kaczkowski podczas niedzielnej audycji autorskiej ”Minimax” powiedział, że nie jest już pracownikiem Polskiego Radia. Zaznaczył, że nadal będzie prowadzić audycje w Trójce, ale już jako współpracownik. “Dla państwa, po państwa stronie odbiornika, różnica nie powinna być wyczuwalna. Dla mnie, uczuciowo, jest już ogromna” – powiedział Kaczkowski. Informacja ta wywołała oburzenie części słuchaczy. Na fan page Programu III pojawiły się wpisy: ”W niedzielę wieczorem Trójka pokazała, co się robi z najwierniejszymi pracownikami, niczym typowa korporacja, ładna misja radia misyjnego”; ”50 lat pracy dla Trójki – tak nie postępuje się z Głosem, który wychował tysiące słuchaczy, jak kulturalnie słucha się muzyki”; ”Kaczkowski bez etatu w Trójce? Brakuje mi cenzuralnych słów, by wyrazić swoją dezaprobatę wobec decyzji dyrekcji…”.

Już w połowie grudnia ub.r. Stowarzyszenie Słuchaczy Audycji Piotra Kaczkowskiego skierowało do prezesa Polskiego Radia Andrzeja Siezieniewskiego list otwarty w sprawie programów prezentera. ”Naszą konsternację i zdecydowaną reakcję słuchaczy w grupie (ponad 4600 członków) wzbudziła informacja, jaką usłyszeliśmy w środowej audycji »W tonacji Trójki« 11 grudnia 2013 roku. Piotr Kaczkowski powiedział w tej audycji: (…), różne listy dostaję, jeden dostałem taki, którego nie chciałbym dostać, bo to jest list, który będzie decydować, czy będziemy się spotykać tu w 2014 roku. To jest list oficjalny, służbowy, ale będę jeszcze na ten temat rozmawiać z kierownictwem” – napisali słuchacze do prezesa radia.

Będący już na emeryturze Piotr Kaczkowski pracował w Trójce na etacie do końca ubiegłego roku, ostatnio – według ustaleń “Presserwisu” – miał umowę o pracę zawartą na czas określony, przedłużaną co roku. Jednak pod koniec 2013 roku kierownictwo spółki na jej przedłużenie o kolejny rok już się nie zgodziło. Powodem jest redukcja etatów w Polskim Radiu. Etatu w rozgłośni nie mają też m.in. Wojciech Mann i Piotr Metz.

Piotr Kaczkowski w Trójce pracuje od 1963 roku, pięć lat później zaczął prowadzić ”Minimax”. Jest również autorem środowego wydania ”W tonacji Trójki”. ”Żywa legenda polskiego dziennikarstwa muzycznego i Programu Trzeciego” – można przeczytać o nim na stronie rozgłośni.

Wczoraj wieczorem nie udało się nam uzyskać komentarza w tej sprawie przedstawicieli Polskiego Radia.

Całość: http://www.press.pl/newsy/radio/pokaz/43900,Piotr-Kaczkowski-stracil-etat-w-Polskim-Radiu_-sluchacze-oburzeni

05-01-2014, 20:35

Jan Bijak nie żyje  »

Polityka
Redakcja
05-01-2014

Zmarł były redaktor naczelny “Polityki”

W wieku 85 lat zmarł Jan Bijak, redaktor naczelny “Polityki” w latach 1982-1994, wieloletni prezes wydającej nasz tygodnik Spółdzielni Pracy “Polityka”.

Jan Bijak

Wybitny dziennikarz, reporter, wspaniały człowiek. Długo zmagał się z przykuwającą go do łóżka chorobą, którą znosił heroicznie.

Wszyscy, którzy mieli możność z nim pracować, pamiętają go jako świetnego szefa – mądrego, wyrozumiałego, ale zarazem wymagającego, oceniającego robotę wedle profesjonalnych kryteriów, które miał znakomicie opanowane.

Jan Bijak był w “Polityce” od 1969 roku i wielu czytelników pamięta też na pewno jego reportaże, zwłaszcza dotyczące polskiej wsi – poruszające, krytyczne, dające do myślenia. Na stanowisku redaktora naczelnego “Polityki” zastąpił Mieczysława Rakowskiego. Pod datą 1 września 1982 r. w dziennikach Rakowskiego figuruje taki zapis:

“Formalnie dziś zakończył się mój prawie ćwierć wieku trwający romans z POLITYKĄ. Przestałem być jej redaktorem naczelnym. Zastąpił mnie Janek Bijak, który faktycznie kieruje redakcją od dnia, w którym  zostałem wicepremierem. Jasio gwarantuje utrzymanie linii pisma. Jest to facet zupełnie inny niż ja. Spokojny, chwilami może aż nadto; jeśli targają nim emocje, to otoczenie ich nie dostrzega. Świetny kompan, lubiany przez kolegów, bardzo dobre pióro i bardzo dobry redaktor. (…)”

Jan Bijak, człowiek uznający lojalność wobec kolegów za jedną z najwyższych cnót, istotnie starał się zapewnić ciągłość linii pisma, ale świetnie też wyczuwał konieczność zmian tej linii, by odpowiadała nowym trendom społecznym. Jego umiejętność współżycia ludźmi – a znakomite poczucie humoru i cechy towarzyskie podnosiły tę umiejętność -  sprawiła, że liczni członkowie zespołu, którzy opuścili redakcję po stanie wojennym, po pewnym czasie do niej powrócili.

Za jego kierownictwa dokonała się istotna zmiana pokoleniowa w zespole tygodnika. Jako szef prowadził “Politykę” przez trudny czas transformacyjnego przełomu, potem długo jeszcze brał czynny udział w formowaniu naszego pisma. Dodać warto, że pierwszy premier okresu transformacji, Tadeusz Mazowiecki, docenił cechy charakteru Jana Bijaka – prawość i uczciwość – i jego (bodaj) jedynego z ekip redakcyjnych sprzed 1989 r., mianował na członka Komisji Likwidacyjnej RSW Prasa – Książka – Ruch.

Po odejściu na emeryturę Jan Bijak wciąż żywo interesował się tygodnikiem i redakcją, a my też ciągle czuliśmy jego żywą i życzliwą obecność. Będzie trwał w naszej pamięci.

Całość: http://www.polityka.pl/opolityce/1566389,1,zmarl-byly-redaktor-naczelny-polityki.read

04-01-2014, 18:36

“Pokochaj Czytelników. Dekalog szefa Dziennika Zachodniego”  »

Wszystko co najważniejsze
Marek Twaróg
04-01-2014

To nie są uwagi o tworzeniu serwisu internetowego dziennika regionalnego – tu nie ma nic o szpiglu, frazowaniu w tekstach, tagowaniu, pozycjonowaniu. O zasadach panujących w CMS-ie, organizacji pracy redakcji, godzinach pracy, dziennikarskim sprzęcie, redaktorskim biurku, zawodowej misji i kobiecej intuicji. To nie jest tekst o tym, jak sprawdzać trendy i dawać ludziom to, czego szukają w Google’u, ani o wszystkich tych ciekawych narzędziach w stylu Datawrapper, Storify czy ThingLink. Będzie tylko krótko o tym, jak budować relację z Czytelnikami.

Marek Twaróg

Celowo też nieco omijam media społecznościowe. To oczywiście ta sama dziedzina sztuki, jednak dzisiaj piszę tylko o domu rodzinnym, swoim pokoju, wyleżanym łóżku, krótko mówiąc o serwisie dziennikzachodni.pl, a nie o salonie gościnnym, pięknym, nowoczesnym i pełnym ludzi, ale jednak nie moim. U siebie, w serwisie gazetowym, tworzymy reguły, a w gościach, na Facebooku, do reguł się dostosowujemy, nawet jeśli bardzo chcemy meblować tam salon po swojemu.

Poniżej  10 uwag o relacjach z Czytelnikiem, bez ambicji stworzenia z tego pracy doktorskiej. Po prostu: w myśl zasad, które poniżej, odpowiedziałem na prośbę Czytelnika. A tym razem Czytelnikiem, czy raczej grupą Czytelników byli szefowie serwisu wszystkoconajwazniejsze.pl. Spisałem je w zużytej już nieco formie poradnika (przepraszam), przyznaję, że z czystego lenistwa. Bo pewnie niedługo użyję tego w rozmowach z młodymi dziennikarzami.

1. Serwis, portal, strona – jak sobie to coś nazwiemy, nie bacząc na fachową nomenklaturę – nie jest elektroniczną wersją gazety. Oczywiście, ma ten sam brand, niesie te same wartości, a teksty z papieru są tam dostępne. Jednak serwis/portal/strona oprócz normalnej roli kanału informacyjnego pełni nade wszystko rolę skrzynki kontaktowej. Tutaj z Czytelnikiem masz rozmawiać, a nie do niego mówić. Autorzy dziennikazachodniego.pl pod tekstami opiniowymi, komentarzami, felietonami, autorskimi analizami mają obowiązek reagować na komentarze Czytelników.

2. Jak reagować? Oczywiste zasady kontaktu z internautami są oczywiste. Idźmy więc dalej: skoro dziennikzachodni.pl jest najważniejszą platformą wymiany opinii na tzw. tematy śląskie, Twoja rola w rozmowie z Czytelnikiem jest poważniejsza, niż tylko zasygnalizowanie, że widzisz wpis. Zachęć do podjęcia jakiegoś wątku, przypomnij czyjąś wcześniejszą opinię, zaproponuj wspólną refleksję nad jakimś akapitem. Dla naszych Czytelników (wierzę, że też dla każdego dziennikarza DZ) ich korzenie, heimat, historia regionu i kultura to sprawy wybitnie ważne. Okaż zainteresowanie.

3. Call to action – znasz to ze szkoleń. Pamiętaj jednak, by aktywizować Czytelników w mądry sposób. Stoi za Tobą ważny dla Śląska brand, który Czytelnicy znają od lat i któremu od lat ufają. Mamy też proporcjonalnie więcej Internautów dojrzałych, których przyciągnął papier. Nie schodzimy więc do poziomu „Hej, ziom, co myślisz o tej muzie”.

4. Mówisz, że teraz to Facebook i Twitter. No jasne, tam też jesteś i jest tam Dziennik Zachodni, ale serwis dziennikzachodni.pl to również dobre miejsce na dyskusje. Długie. Internauta wraca na stronę wielokrotnie, by tylko sprawdzić, czy ktoś mu nie odpowiedział, potem długo pisze odpowiedź, jedną, drugą, trzecią. To właśnie takich sposobów zwiększania liczby odsłon i wydłużania czasu przebywania na stronie wstydzimy się najmniej.

5. Wiemy, co to UGC. Znamy nawet prostą prawdę zaklętą w mądrych zdaniach w stylu: “Dawny konsument, odbiorca treści medialnych, zmienia się w prosumenta – aktywnego użytkownika, który chce być jednocześnie odbiorcą i komunikatorem”. Jasne. Nauczmy się więc doceniać treści od Czytelników. W ten sposób budujemy relacje, wizerunek redakcji i swój własny. Na Facebooku odpowiadamy na prośby o poszukiwania psa, pomagamy ludziom, na ile możemy, prawda? I korzystamy z informacji, które nam ktoś przekazuje? Dzielimy się nimi? Dokładnie tak samo mamy działać w serwisie. W komentarzach pojawiają się ciekawe informacje, z których można zrobić dobre depesze. Czytaj je, sprawdzaj, publikuj. Już za chwilę (rok albo pięć lat?) relacje, które teraz nawiązujemy, zaowocują jeszcze bardziej. Gdy coś się wydarzy – pierwsze zdjęcia i informacje dostaniesz od obecnych na miejscu Twoich Czytelników. Dziś to jest prawdopodobne, jutro to będzie pewne.

6. Budowaniu brandu i dobrych relacji z Czytelnikami szkodzi – opozycja papier-internet. Ta opozycja, w którą wpędziły nas nasze ambicje, biznes i towarzystwo, w którym się obracamy. Ta opozycja, którą wyczuwasz w redakcji, gdzie “starzy” i “młodzi” nie zawsze się dogadują. Dziennik Zachodni jest jeden, choć nieco inaczej wygląda i inaczej prezentuje treści w papierze i w internecie – i Czytelnik ma mieć takie poczucie. Jego listy, które ręcznie napisał, włożył do koperty i nadał na poczcie, wykorzystuj więc także w serwisie internetowym. Jego dzieci lub wnuki na pewno mu doniosą, że zaistniał w sieci. Podobnie z opiniami i komentarzami  z serwisu – nie wahaj się zaproponować ich do druku. Mama czy babcia internauty na pewno ucieszy się z publicystycznego sukcesu potomka.

7. Nie, nie będziemy tworzyć żadnej reguły pięciu sekund, minut czy godzin. Jesteś dziennikarzem, więc prezentowanie własnego zdania jest dla Ciebie naturalne, a pisać potrafisz szybko. Może i mądrze. Jeśli dzieje się coś ważnego, dziennikzachodni.pl musi to w jakiś sposób komentować. Pisz krótką opinię. Albo wpisz swój komentarz pod depeszą. Zaczniesz rozmowę z internautami – jest ona równie wartościowa, jak ta pod własnym dziełem (znaczy: arcydziełem).

8. Szanuj stałych Czytelników. Niektórzy nazywają ich tylko harduserami, ale dla Ciebie powinni być “panemStaszkiem”, ewentualnie “Bogdanem 59” lub “Obserwatorem3”. Tymi, którzy są zawsze i którzy (zgodnie z prawem Murphy’ego) gdy masz doła, zdołują Cię w komentarzu jeszcze bardziej. Ale, ale, przecież to ten sam Czytelnik, który pociągnie z Tobą ciekawą dyskusje, który przypomni stare dzieje, gdy serwis się tworzył, albo rzuci anegdotkę i za Ciebie rozbroi na forum jakiegoś nadętego mądralę. Zauważaj wpisy takich “panówStaszków”, pokaż im, że są ważni.

9. Oczywiście jesteś grzeczny, ale bądź wyrazisty w opiniach, niekiedy prowokuj. Nie bądź nudny, raz czy dwa się powymądrzaj. Wiedz jednak, że pokochają Cię jak brata, gdy uznasz czyjąś rację albo wycofasz się z głupiej opinii i przyznasz do błędu. Ta miłość – oczywiście – na ogół nie trwa długo. Do pierwszej internetowej różnicy zdań.

10. Wszystko powyżej jest takie proste, a i tak nie wychodzi? Nie zrażaj się, wszyscy w tym biznesie próbują i większości ledwie średnio wychodzi.

Całość: http://wszystkoconajwazniejsze.pl/marek-twarog-pokochaj-czytelnikow-dekalog-szefa-dziennika-zachodniego/

04-01-2014, 14:14

Tomasz Lis chce od “W Sieci” przeprosin i 250 tys. zł za nazistowską okładkę  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
04-01-2014

Tomasz Lis pozywa tygodnik “W Sieci” (Fratria) za okładkę, na której znalazł się w nazistowskim mundurze. Dziennikarz będzie domagał się przeprosin i zapłaty 250 tys. zł na rzecz Caritas Polska.

Tomasz Lis na okładce tygodnika "W Sieci"

Fotomontaż z Tomaszem Lisem w mundurze SS i z  różańcem w zakrwawionej dłoni (a także tytułem “Prawie jak Goebbels” i podpisem “Nagonka na Kościół. Czy zatrzymają się dopiero, gdy zaczną ginąć księża”) został zamieszczony na okładce “W Sieci” w połowie października ub.r.

Lis już wtedy zapowiadał, że skieruję tę publikację do sądu i będzie domagał się wysokiego odszkodowania, ale ostatecznie pozew zostanie złożony dopiero w przyszłym tygodniu. Dziennikarz w rozmowie z NaTemat.pl stwierdził, że miał wątpliwości co do wytaczania procesu tylko z powodu “organicznej niechęci do spotykania się w jakimkolwiek miejscu z odrażającymi typami, jakimi są bracia Karnowscy”.

Jednak Tomasz Lis zmienił zdanie po tekstach portali Karnowskich (wSumie.pl i wPolityce.pl) z początku grudnia, w których sugerowano, że Andrzej Turski 30 listopada prowadził “Panoramę” w stanie nietrzeźwym. W rzeczywistości Turski był ciężko chory (dziennikarz zmarł 31 grudnia), a Telewizja Polska pozwała naczelnych i wydawców obu serwisów o przeprosiny stwierdzające, że w artykułach podano nieprawdę.

Z kolei Tomasz Lis będzie domagał się w sądzie od “W Sieci” 250 tys. zł odszkodowania (które zamierza przeznaczyć na Caritas Polska) oraz opublikowania przeprosin we wszystkich mediach, które poinformowały o okładce z nim w nazistowskim mundurze.

W październiku ub.r. średnia sprzedaż ogółem “W Sieci”  wynosiła 89 836 egz.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tomasz-lis-chce-od-w-sieci-przeprosin-i-250-tys-zl-za-nazistowska-okladke