Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

20-01-2014, 10:13

KRRiT podtrzymuje decyzję o cyfryzacji radia  »

Press
PAP
20-01-2014

KRRiT

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji podtrzymuje decyzję o cyfryzacji radia, którą rozpoczęło już Polskie Radio, mimo że nadawcy komercyjni pozostają sceptyczni wobec tych planów. “Cyfrowe radio jest pod każdym względem lepsze od analogowego” – przekonuje wiceprzewodniczący KRRiT Witold Graboś.

Od października 2013 r. sygnał cyfrowy radia mogą odbierać mieszkańcy aglomeracji katowickiej i warszawskiej. Cyfrowo emitowane są na razie tylko programy Polskiego Radia i regionalnych rozgłośni w Katowicach i Warszawie.

Cyfryzacja budzi poważne wątpliwości rozgłośni komercyjnych, które obawiają się, że cyfrowe radio – podobnie jak w innych krajach europejskich – nie zdobędzie popularności wśród słuchaczy.

Według nadawców w Niemczech na 140 mln odbiorników radiowych tylko 2,7 mln odbiera sygnał cyfrowy. W Wielkiej Brytanii odbiorniki radia cyfrowego ma 46 proc. gospodarstw domowych.

Krajowa Rada podtrzymuje swoją ubiegłoroczną decyzję o rozpoczęciu cyfryzacji radia. “Podjęliśmy tę decyzję po długich dyskusjach i analizach, szeregu konsultacji. Korzyści przeważyły” – podkreślił w rozmowie z PAP wiceprzewodniczący Krajowej Rady.

Według Grabosia cyfryzacja oznacza możliwość odbioru przez słuchaczy 36 programów ogólnopolskich, a nie jak obecnie pięciu: dwóch publicznych i trzech niepublicznych. “Radio analogowe wyczerpało już swoje możliwości. Nie można uruchomić kolejnych stacji, ani zwiększyć zasięgu istniejących programów” – przekonywał.

Jak mówił wiceszef Krajowej Rady, radio cyfrowe oferuje nie tylko dźwięk najwyższej jakości, ale też możliwość wyświetlania grafik i przewodnika po programach oraz komponowania własnej listy audycji. “Sprzężenie tych usług daje nowy efekt. Dla przykładu, możemy słuchać prognozy pogody i oglądać mapki pogodowe. Jadąc samochodem możemy otrzymywać powiadomienia dotyczące korków czy wolnych miejsc na parkingach” – wymieniał Graboś. Ponadto kierowcy samochodów – przemieszczając się na długich odcinkach – nie stracą słuchanej audycji.

Według Grabosia radia naziemnego nie zastąpi internet. Jak zaznaczył, przejście wszystkich słuchaczy do sieci byłoby zbyt kosztowne, co więcej internet nie pomieściłby zasobów radia. W Szwecji wszystkie zasoby wszystkich czterech operatorów telekomunikacyjnych w 2012 r. nie wystarczały do transferu 193 tys. terabajtów danych nadawców radiowych.

Wiceprzewodniczący KRRiT podkreślił też, że słuchanie radia w sieci nie jest bezpłatne, bo użytkownik płaci za dostęp do internetu.

Dystrybuowanie radia w sieciach komórkowych zdaniem Grabosia również jest nierealne. Według najnowszych badań rynku szwedzkiego takie nadawanie mogłoby kosztować 860 mln euro rocznie, emisja takiej samej liczby programów w eterze to koszt 10-20 mln euro.

Według Grabosia nadawcy również skorzystają na procesie cyfryzacji, bo koszty nadawania cyfrowego są o połowę niższe.

Obniżka kosztów byłaby możliwa dopiero po wyłączeniu sygnału analogowego. W przypadku telewizji naziemnej wyznaczono datę wyłączenia sygnału analogowego, w przypadku radia nie ma takiego terminu. Nadawców komercyjnych niepokoi więc konieczność ponoszenia podwójnych kosztów – nadawania sygnału analogowego i cyfrowego.

Graboś podkreślił, że wskazanie terminu wyłączenia sygnału analogowego zależy od efektów cyfryzacji.

Aby odbierać radio cyfrowe, należy wymienić odbiornik. To również budzi wątpliwości nadawców komercyjnych, którzy obawiają się, że odbiorniki cyfrowe mogą okazać się za drogie dla polskich słuchaczy. Ceny radia cyfrowego to 150 zł wzwyż.

“Podobne wątpliwości wzbudzała cyfrowa telewizja. Polska nie miała systemu pomocy, tymczasem w większości krajów państwo udzielało wsparcia na wymianę sprzętu. Przewidywano, że widzowie telewizji naziemnej wybiorą oferty płatne. A co się stało? To nie zawsze bogate społeczeństwo okazało się żądne nowości. Polacy z chęcią zaczęli kupować nowe telewizory z możliwością odbioru sygnału cyfrowego. Proces przeszedł w sposób niezwykle łagodny” – mówił Graboś.

Czy Krajowa Rada wycofa się z cyfryzacji radia w przypadku niewielkiego zainteresowania słuchaczy? “Wycofać się można w każdej chwili, ale już na początku takie założenie źle prognozuje. Krajowa Rada przeznaczyła środki z abonamentu na cyfryzację Polskiego Radia. Będziemy bardzo uważnie śledzić proces cyfryzacji i efektywność wydawania pieniędzy. W skrajnym przypadku, jeśli się okaże, że jest to źle robione, a efektywność jest żadna, zweryfikujemy naszą politykę” – mówił Graboś.

Zapewnił, że nadawcy komercyjni wielokrotnie byli zapraszani przez Krajową Radę do konsultowania nowych rozwiązań, nie wszyscy jednak odpowiedzieli na zaproszenie. Według Grabosia najbardziej zainteresowane cyfryzacją poza nadawcą publicznym było Radio Maryja o. Tadeusza Rydzyka.

“Bez nadawców komercyjnych sukces tego procesu jest niemożliwy” – podkreślił Graboś.

Krajowa Rada przyjęła harmonogram cyfryzacji Polskiego Radia w czerwcu 2013 r. Do kwietnia 2015 r. sygnał cyfrowy radia ma docierać do 55 proc. ludności naszego kraju.

Całość: http://www.press.pl/newsy/radio/pokaz/44055,KRRiT-podtrzymuje-decyzje-o-cyfryzacji-radia

20-01-2014, 08:11

Po aferze z Pospieszalskim TVP zmieni też umowy z Lisem i Sekielskim  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
łb
20-01-2014

Po tym jak TVP wprowadziła do umowy z Janem Pospieszalskim zapisy pozwalające stacji na kwestionowanie tematu jego programu oraz doboru gości, publiczny nadawca chce wprowadzić takie same zapisy do kontraktów z Tomaszem Lisem i Tomaszem Sekielskim.

"Tomasz Lis na żywo"

Rzecznik prasowy TVP Jacek Rakowiecki w rozmowie z Wirtualnemedia.pl przyznaje, że trwają prace nad tym, aby takie same zabezpieczenia – zapewniające publicznemu nadawcy możliwość decydowania o doborze gości i tematów do programu – wprowadzić do umów z autorami innych programów publicystycznych, realizowanych przez firmy zewnętrzne. Rakowiecki wskazuje na talk-show “Tomasz Lis na żywo” oraz “Po prostu”, magazyn publicystyczno-reporterski Tomasza Sekielskiego.

Rzecznik uzasadnia, że TVP bierze odpowiedzialność za prezentowane w programach treści i dlatego zdecydowała się na wdrożenie takich zabezpieczeń. Podkreśla jednak, że jak dotąd z magazynami Tomasza Lisa i Tomasza Sekielskiego nie było kontrowersji takich jak w przypadku “Bliżej” Jana Pospieszalskiego.

"po prostu" - program Tomasza Sekielskiego

- Telewizja Polska chce wprowadzenia zmian w umowach z innymi autorami programów publicystycznych, aby nikt nie był gorzej traktowany - mówi nam Jacek Rakowiecki. Na razie nie wiadomo, czy TVP poczeka z wpisaniem tych zmian do czasu wygaśnięcia starych kontraktów Lisa i Sekielskiego. – Takie poprawki wprowadzimy roboczo na zasadzie dżentelmeńskich rozmów - zapewnia Rakowiecki.

Przypomnijmy, że w czwartek 9 stycznia br. emisja odcinka “Bliżej” Jana Pospieszalskiego została odwołana, ponieważ jednym z gości miał być Jacek Karnowski, na co kierownictwo TVP Info nie wyraziło zgody. Jan Pospieszalski chciał w tej sprawie interweniować u prezesa Telewizji Polskiej Juliusza Brauna. “Bliżej” nie znika jednak z TVP Info, bo w ubiegłym tygodniu Telewizja Polska podpisała z dziennikarzem nową umowę na 21 odcinków.

Z danych Nielsen Audience Measurement wynika, średnia widownia programu “Tomasz Lis na żywo” w okresie od 7 stycznia do 23 grudnia ub.r. wyniosła 2,02 mln osób, co przełożyło się na 16,92 proc. udziału w rynku wśród wszystkich widzów oraz 11,04 proc. w grupie komercyjnej 16-49.

Z kolei średnia widownia premierowych odcinków magazynu “Po prostu” nadawanych w jesiennej ramówce wyniosła 804 tys. osób. Przełożyło się to na 5,79 proc. udziału w grupie 4+ oraz 4,06 proc. w grupie 16-49.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/po-aferze-z-pospieszalskim-tvp-zmieni-tez-umowy-z-lisem-i-sekielskim

20-01-2014, 08:02

Cztery firmy chcą przejąć pracowników TVP. Odwieszono akcję strajkową  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pp
20-01-2014

Siedziba Telewizji Polskiej

Cztery firmy wystartowały w drugim przetargu na przejęcie 550 pracowników Telewizji Polskiej. W proteście przeciwko outsourcingowi związkowy zdecydowali o odwieszeniu akcji strajkowej, ale nie podają, jaką formę może ona przybrać.

Swoje zgłoszenia firmy mogły przesyłać do minionego piątku 16 stycznia br. Wnioski o dopuszczenie do udziału w przetargu złożyły spółki Personnel Service, LeasingTeam, Wadwicz i Gi Group. Dwa ostatnie przedsiębiorstwa startowały już w poprzednim, ogłoszonym latem ub.r. przetargu, który zakończył się fiaskiem. Gi Group, która jako jedyna pozostała w ostatnim etapie tamtego postępowania, ostatecznie nie złożyła oferty.

Zgodnie z planami zarządu Telewizji Polskiej outsourcing dotyczyć ma 550 pracowników, głównie dziennikarzy, a także grafików, montażystów i charakteryzatorów. Firma zewnętrzna ma im zagwarantować zatrudnienie przez rok, a celem całej operacji jest zachęcenie pracowników do przechodzenia na samozatrudnienie. Cała operacji ma dać TVP do 15 mln zł oszczędności w pierwszym roku.

- Przewidujemy, że przetarg może zostać zakończony w drugiej połowie marca - mówi Wirtualnemedia.pl Jacek Rakowiecki, rzecznik prasowy TVP, zwracając uwagę, że muszą być dopełnione wszystkie procedury.

Przypomnijmy, że gdy w poprzednim przetargu nie wyłoniono zwycięzcy, związkowcy protestujący przeciw planom outsourcingu zawiesili akcję strajkową. Została ona zainicjowana przez związek zawodowy Wizja po tym, jak o strajku zdecydowali pracownicy TVP w referendum. Jak potwierdza Wirtualnemedia.pl Barbara Markowska-Wójcik, przewodnicząca związku zawodowego Wizja, teraz ponownie zaczęto przygotowania do strajku. Nie ujawnia jednak, jaką formę może on przybrać.

- Outsourcing jest w nadal planach, ale przecież spółka ma pieniądze, TVP Polonia poszukuje nawet współpracowników, a minister Zdrojewki zapowiedział wprowadzenie opłaty audiowizualnej, z której TVP będzie otrzymywać stały dochód - wylicza Markowska-Wójcik. Jak podawaliśmy niedawno, po 11 miesiącach ub.r. TVP miała 28 mln zysku brutto . Nie znany jest jednak wynik finansowy spółki za cały rok.

Szefowa Wizji podkreśla, że po jednym spotkaniu Komitetu Strajkowego z prezesem TVP Juliuszem Braunem nie doszło do kolejnych rozmów. - Zawsze jesteśmy otwarci na rozmowy pod warunkiem, że druga strona wykazuje dobrą wolę. Świadczą o tym nasze rozmowy z innymi związkami i rada pracowniczą - odpowiada Rakowiecki.

Markowska-Wójcik sugeruje też, że jeżeli również drugi przetarg nie wyłoni zwycięzcy, to TVP za trzecim podejściem może wybrać firmę zewnętrzną z wolnej ręki. Zapowiada zainteresowanie wtedy sprawą Centralnego Biura Śledczego. – Naszym zdaniem prawo nie pozwala na wybór firmy z wolnej ręki przy trzecim przetargu - ripostuje jednak Rakowiecki. Podkreśla on też, iż postępowanie cały czas jest pod ochroną CBA. TVP wnioskowała o to już przy poprzednim przetargu.

Związek zawodowy Wizja, dotąd funkcjonujący tylko w Telewizji Polskiej, jesienią ub.r. przekształcił się w Związek Zawodowy Pracowników Twórczych i Technicznych Mediów Polskich Wizja . Szefowa organizacji zapowiada, że w związku z tym komórka Wizji powstanie też w firmie zewnętrznej, jeżeli dojdzie do przeniesienia do niej pracowników TVP.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/cztery-firmy-chca-przejac-pracownikow-tvp-odwieszono-akcje-strajkowa

20-01-2014, 07:41

Finał sprawy Krauze kontra Anita Gargas i TVP. Będą przeprosiny przez 30 minut?  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
łb
20-01-2014

Telewizja Polska i Anita Gargas mają przeprosić Ryszarda Krauzego za naruszenie jego dóbr osobistych – orzekł Sąd Apelacyjny w Warszawie. TVP ma czas do wtorku na publikację przeprosin w godzinach 22.00-22.30. Wyrok jest prawomocny.

Anita Gargas

We wrześniu 2007 roku w programie “Misja specjalna”, emitowanym wówczas na antenie TVP1, podano informacje o związkach łączących Ryszarda Krauzego z gangiem Nikodema Skotarczyka (pseudonim “Nikoś”). Krauze wytoczył proces autorce magazynu Anicie Gargas i zażądał przeprosin oraz miliona złotych zadośćuczynienia. Jego pełnomocnikiem w procesie był Roman Giertych.

W październiku 2012 roku Sąd Okręgowy w Warszawie zasądził przeprosiny od Anity Gargas i Telewizji Polskiej oraz wpłatę pieniędzy na rzecz Caritasu, oddalając pozostałe roszczenia finansowe. Wyrok był jednak nieprawomocny.

W wyniku apelacji powództwo Ryszarda Krauzego w zakresie naruszenia dóbr osobistych zostało częściowo oddalone. Anita Gargas nie musi też płacić zadośćuczynienia na cel społeczny. Sąd nakazał jednak dziennikarce opublikowanie przeprosin, uznając, że teza o związkach biznesmena z “Nikosiem” była zbyt daleko idąca, a dowody przedstawione podczas przewodu sądowego były niewystarczające, aby ją potwierdzić. TVP na publikację przeprosin ma czas do najbliższego wtorku.

Portal Dziennik.pl podał, że przeprosiny miały być wyemitowane w “Misji specjalnej”, ale tego programu nie ma już w ramówce TVP1 od dawna. We wniosku jest zapis, że zamiast oświadczenia w magazynie Telewizja Polska ma opublikować przeprosiny na  antenie Jedynki w godz. 22.00-22.30.

W opinii Romana Giertycha zapis ten oznacza, że TVP ma przepraszać Ryszarda Krauzego przez pół godziny. – Nie wyobrażam sobie, żeby instytucja będąca własnością skarbu państwa kwestionowała prawomocny wyrok sądu - mówi Dziennik.pl Roman Giertych.

Zupełnie inaczej wyrok Sądu Apelacyjnego rozumie rzecznik prasowy TVP Jacek Rakowiecki. W rozmowie z serwisem twierdzi, że publiczny nadawca musi opublikować oświadczenie w przedziale czasowym 22.00-22.30, czyli w takim, w jakim była nadawana kiedyś “Misja specjalna”. – Nie oznacza to, że TVP musi nadawać ogłoszenie przez 30 minut - podkreśla Rakowiecki.

Roman Giertych zapowiada dalsze kroki prawne, jeśli przeprosiny nie zostaną opublikowane zgodnie z wyrokiem. Z Anitą Gargas w piątek nie udało nam się skontaktować.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/final-sprawy-krauze-kontra-anita-gargas-i-tvp-beda-przeprosiny-przez-30-minut

20-01-2014, 04:30

Monika Olejnik pozwie autorów “Resortowych dzieci”. “To dziennikarska prostytucja”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
20-01-2014

- Autorów tej książki nie nazywam dziennikarzami. To żałośni frustraci robiący biznes na kłamstwach – mówi Monika Olejnik o autorach “Resortowych dzieci” i zapowiada pozwanie ich do sądu.

Monika Olejnik na okładce "Newsweeka"

Dziennikarka Radia ZET i TVN24 Monika Olejnik nie tylko została opisana w “Resortowych dzieciach”, lecz również znalazła się na okładce książki – razem z Adamem Michnikiem, Zygmuntem Solorzem-Żakiem, Jackiem Żakowskim, Tomaszem Lisem, Janiną Paradowską, Jerzym Baczyńskim i Robertem Kwiatkowskim. W książce – autorstwa Doroty Kani, Macieja Marosza i Jerzego Targalskiego (dziennikarzy “Gazety Polskiej” i “Gazety Polskiej Codziennie”) – przedstawiono związki Olejnik i jej ojca ze służbami PRL-owskimi.

Zdaniem dziennikarki publikacja zawiera dużo nieprawdziwych informacji na jej temat. – Kania nie może się zdecydować, czy mój ojciec był pułkownikiem czy majorem. W co drugim zdaniu albo go degraduje, albo mi daje stopień wyżej. Wyjaśniam: ojciec był majorem, nie pułkownikiem – stwierdza Olejnik w rozmowie z “Newsweekiem Polska”. – Gdyby był perłą PRL-owskiego wywiadu, takim świetnym esbekiem, jakiego robią z niego pseudo-prawicowi dziennikarze, to chyba dorobiłby się czegoś więcej, niż tylko stopnia majora - zaznacza.

- Nigdy nie byłam w żadnej organizacji partyjnej – ani w PZPR, ani w ZSMP – a na okładce książki Doroty Kani i jej towarzyszy jestem w czerwonym krawacie. A ja tylko raz w życiu miałam na szyi czerwony krawat! - podkreśla dziennikarka, dodając, że w takim stroju pojawiła się na jednym z pierwszych jubileuszy “Gazety Wyborczej”, na którym Adam Michnik przebrał się za Fidela Castro.

Monika Olejnik prostuje też zawarte w książce informacje o jej częstych wyjazdach zagranicznych w latach 70. i 80., możliwych rzekomo dzięki koneksjom jej ojca. Tłumaczy, że np. do Finlandii pojechała na zaproszenie tamtejszej rozgłośni radiowej, a na Maltę – żeby przygotować reportaż.

Dziennikarka nie zgadza się również z tym, jak ogólnie bohaterów “Resortowych dzieci” opisała Dorota Kania, stwierdzając w rozmowie z Wirtualnemedia.pl, że ”w ich domach nie śpiewano kolęd, nie obchodzono świąt religijnych, a jedynymi czczonymi rocznicami była rewolucja październikowa czy podpisanie manifestu PKWN”. Olejnik podkreśla, że była bierzmowana oraz chodziła do kościoła i na religię w czasach, gdy duchownych uznawano za wrogów państwa. – Ale najgorsze jest to, że ludzie, którzy czytają tę książkę, myślą, że my się pławiliśmy w bogactwie. Kolejne kłamstwo! Moi rodzice do dziś mieszkają w zwykłym bloku - dodaje.

Według Olejnik całą książkę można określić mianem “dziennikarskiej prostytucji”. – Autorów tej książki nie nazywam dziennikarzami. To żałośni frustraci robiący biznes na kłamstwach - podkreśla.

Dziennikarka zapowiada, że złoży pozew przeciwko autorom “Resortowych dzieci”. Przypomnijmy, że na taki ruch zdecydował się już Jacek Żakowski z “Polityki”, który domaga się usunięcia jego fotografii z okładki, przeprosin i rekompensaty pieniężnej. Sąd na razie z ramach zabezpieczenia powództwa nakazał zasłonięcie zdjęcia Żakowskiego, które nie jest już widoczne w egzemplarzach książki z dodruku.

Pozew przeciw autorom “Resortowych dzieci” szykuje też inny dziennikarz “Polityki” Piotr Pytlakowski, który zamierza domagać się sprostowania informacji o jego ojcu i przeprosin.

Z kolei Monika Olejnik na łamach “Newsweeka” zauważa, że nie pierwszy raz jest obiektem niewybrednych ataków ze strony mediów prawicowych. – Przeczytałam na portalu prawicowym, że grupa współczesnym donosicieli dogrzebała się do moich dokumentów rozwodowych z czasów studiów - opisuje. – Towarzysz Gomułka doceniał takie zachowania. To się nadaje do Trybunału w Strasburgu. Kto im dał moje papiery rozwodowe? To jest skandal - irytuje się dziennikarka.

Jednocześnie Olejnik wytyka niektórym prawicowym dziennikarzom hipokryzję. – Najbardziej skorzystał na Smoleńsku Tomasz Sakiewicz, przecież “Gazeta Polska” była już taka cienka, a teraz dobrze się sprzedaje. Redaktor Sakiewicz zapomina, jak to przychodził do tej strasznej Trójki na początku lat 90., by komentować wydarzenia polityczne - stwierdza dziennikarka.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/monika-olejnik-pozwie-autorow-resortowych-dzieci-to-dziennikarska-prostytucja

18-01-2014, 19:55

Gala wręczenia Laurów Umiejętności i Kompetencji  »

Polskie Radio Katowice
Józef Wycisk
18-01-2014

Laury Umiejętności i Kompetencji

Po raz dwudziesty drugi w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu odbywa się uroczysta Gala wręczenia Laurów Umiejętności i Kompetencji.

Najwyższe wyróżnienie – Diamentowy Laur Umiejętności i Kompetencji – został przyznany Krzysztofowi Pendereckiemu.

Jak powiedział Prezes Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach Tadeusz Donocik, decyzja ta wpisuje się w obchody osiemdziesiątych urodzin wybitnego kompozytora.

W gronie wyróżnionych znaleźli się także Józef Hen – wybitny pisarz i publicysta, prof. Irena Lipowicz – Rzecznik Praw Obywatelskich, profesorowie Marian Zembala, Jerzy Widuchowski, Andzrej Klasik, a także poeta i pisarz Tadeusz Kijonka. Wśród laureatów jest także wielu samorządowców.

Jak dodaje prezes Donocik, nagrody dla gmin powinny być pewnym sygnałem dla samorządów.

Oprócz nagród indywidualnych są także i zespołowe, a Platynowy Laur w kategorii Kultura i media przypadł w udziale Zespołowi Śpiewaków Miasta Katowice Camerata Silesia.

Jak powiedziała Anna Szostak, założycielka i dyrygent zespołu, ma dla niej duże znaczenie to, że zespół otrzymuje nagrodę w tym samym dniu, kiedy swój wawrzyn odbiera Krzysztof Penderecki.

W tej samej kategorii uhonorowano także profesora Andrzeja Jasińskiego, wybitnego pianistę i pedagoga, wychowawcę takich znakomitości jak Krystian Zimerman, Joanna Domańska, Zbigniew Raubo, czy Beata Bilińska. Jak powiedział sam laureat, nigdy nie przeszkadzało mu to, że zawsze znajdował się w cieniu swoich wybitnych wychowanków.

Kryształowy Laur z Diamentem otrzymał pisarz i publicysta Józef Hen. Jego opowieści stały się kanwą takich filmowych opowieści jak Krzyż Walecznych, Kwiecień, Nikt nie woła, Prawi i pięść.

Jak powiedział sam laureat, zaskoczyła go wiadomość o przyznaniu tej nagrody, choć przyznał łączy go ze Śląskiem ważne dla niego wspomnienie.

Jak dodał Józef Hen, z Katowicami łączy go również wspomnienie jego literackiego debiutu, czyli powieści Kijów Taszkient Berlin, tak więc w nagrodzie przyznawanej przez środowiska śląska i Opolszczyzny przypadku nie ma.

Wśród nagrodzonych są także wicepremierzy Elżbieta Bieńkowska i Janusz Piechociński.

Historię Laurów tworzy kilkuset Laureatów. Wśród dotychczasowych uhonorowanych znalazły się takie osobistości jak Lech Wałęsa, Ojciec Święty Jan Paweł II, Javier Solana , Jan Nowak Jeziorański, Aleksander Kwaśniewski czy Vaclav Havel.

Całość: http://www.radio.katowice.pl/zobacz,2009,Gala-wreczenia-Laurow-Umiejetnosci-i-Kompetencji.html