Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

13-02-2014, 19:53

Przemysław Talkowski uhonorowany medalem “Veritus est perfecto ratio”  »

Portal medialny.pl
Kuba Wajdzik
13-02-2014

Przemysław Talkowski, prowadzący program “Państwo w państwie”, został uhonorowany medalem “Veritus est perfecto ratio” im. Księcia Franciszka Ksawerego Druckiego-Lubeckiego. To wyjątkowe wyróżnienie zostało przyznane Talkowskiemu za zasługi dla interesu publicznego Rzeczypospolitej Polskiej. Medal został wręczony podczas uroczystego bankietu z okazji 100. odcinka programu “Państwo w państwie”.

Przemysław Talkowski

Medal “Veritus Est perfecto ratio” im. Księcia Franciszka Ksawerego Druckiego-Lubeckiego został wręczony Przemysławowi Talkowskiemu przez Przewodniczącego Kapituły Medalu, prof. dr hab. Witolda Modzelewskiego. W uzasadnieniu czytamy: “Medalem honorowane są szczególne zasługi dla interesu publicznego Rzeczypospolitej Polskiej w dziedzinie wiedzy lub praktyki podatkowej i skarbowej, w tym za wybitne osiągnięcia w dziedzinie: nauki, publicystyki podatkowej, służby państwowej lub samorządowej, działalności społecznej oraz w zakresie praktyki stosowania prawa podatkowego“.

“Państwo w Państwie” to program publicystyczny nadawany na antenie Telewizji POLSAT i Polsat News w niedzielę o godz. 19.30. Każde wydanie programu to szczegółowo udokumentowany reportaż o przypadku naruszenia prawa przez urzędników w stosunku do przedsiębiorcy. Scenariusz kolejnych odcinków osnuty jest wokół szczególnie jaskrawych przypadków samowoli urzędniczej, skutkiem których jest bankructwo przedsiębiorstwa, ruina przedsiębiorcy i utrata pracy przez pracowników. Gospodarzem programu jest Przemysław Talkowski – dziennikarz Polsat News. Prowadzący “Państwo w państwie” rozmawia w studiu z głównym bohaterem reportażu, jego pracownikami lub członkami rodziny, a także przedstawicielami urzędów, politykami, komentatorami. Szefową redakcji jest Małgorzata Mikulska-Rembek. Zespół programu liczy ok. 20 osób.

100 odcinek programu “Państwo w państwie” zostanie nadany w niedzielę 16 lutego br. o godz. 19.30 na antenie Telewizji POLSAT i Polsat News.

Całość: http://portalmedialny.pl/art/42372/przemysaw-talkowski-uhonorowany-medalem-veritus-est-perfecto-ratio.html

13-02-2014, 18:45

Wydawca “Wprost” sam nie poda do sądu “W Sieci”, ale pomoże naczelnemu  »

Press
(MW)
13-02-2014

Platforma Mediowa Point Group, właściciel tygodnika “Wprost” (AWR Wprost), nie pozwie tygodnika “W Sieci” (Fratria) za tekst o kryminalnej przeszłości Sylwestra Latkowskiego, redaktora naczelnego “Wprost”. Zamierza jednak wspierać redaktora naczelnego w procesie sądowym, jaki on sam zamierza wytoczyć wydawcy “W Sieci”.

W ostatnim numerze tygodnika “W Sieci” znalazł się artykuł Andrzeja Potockiego, zapowiadany na okładce: “Mówiąc wprost, były gangster jest dziś redaktorem naczelnym wpływowego tygodnika”. Na okładce zamieszczono też ilustrację przedstawiającą mężczyznę z zaciemnioną twarzą, przed którym leżą na biurku egzemplarze tygodnika “Wprost” i pistolet. Latkowski zapowiedział na swoim blogu, że wytoczy wydawnictwu Fratria proces sądowy.

– Sylwester Latkowski ma nasze wsparcie w procesie przeciwko wydawcy tygodnika “W Sieci”. Znamy życiorys Sylwestra Latkowskiego, a jego wyrok został zatarty. Liczba pomówień, jakich dopuściło się “W Sieci” wobec Latkowskiego, jest ogromna. Na razie nie zamierzamy jednak podjąć innych kroków – mówi Michał M. Lisiecki, prezes Platformy Mediowej Point Group.

Tymczasem dziś serwis Wpolityce.pl (Fratria) zamieścił ankietę dla czytelników, w której mieli głosować, czy fakt, że m.in. “były gangster kieruje Wprost” świadczy o tym, że jest to “smutna norma III RP”, czy też “końcowy etap tego systemu”.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/44322,Wydawca-Wprost-sam-nie-poda-do-sadu-W-Sieci_-ale-pomoze-naczelnemu

13-02-2014, 08:23

“Wprost” ma zapłacić Małgorzacie Cimoszewicz 50 tys. dolarów. Marek Król: Wyrok jest absurdalny  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pap/pp
13-02-2014

Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że AWR “Wprost”, wydawca tygodnika “Wprost”, ma zapłacić Małgorzacie Cimoszewicz odszkodowanie w wysokości 50 tys. dolarów, a nie 5 mln dolarów, jak nakazał amerykański sąd. Wyrok jest prawomocny.

Tym samym sąd stwierdził częściową wykonalność zaocznego wyroku wydanego w lipcu 2009 r. przez amerykański sąd hrabstwa Cook w stanie Illinois, zasądzającego łącznie na rzecz Małgorzaty Cimoszewicz-Harlan i jej amerykańskiego męża 4 mln dolarów tzw. odszkodowania karnego i prawie milion dolarów “odszkodowania za udowodnioną szkodę”.

Marek Król

Sprawa dotyczy artykułów, które ukazały się w tygodniku “Wprost” w 2005 r. o rzekomych nadużyciach, których mieli dopuścić się córka b. premiera i jej mąż przy zakupie akcji PKN Orlen. Ponieważ “Wprost” ukazuje się w USA, gdzie małżonkowie mieszkają, pozwali oni do tamtejszego sądu czasopismo i jego ówczesnego redaktora naczelnego za naruszenie dóbr osobistych.

W 2010 r. małżeństwo wystąpiło do polskiego sądu o nadanie klauzuli wykonalności temu wyrokowi. Sądy: okręgowy i apelacyjny w Warszawie odmówiły, bo uznały, że kwoty odszkodowania byłyby sprzeczne z zasadami polskiego porządku prawnego. Według SA wykonanie zagranicznego wyroku godziłoby też w poczucie sprawiedliwości i proporcjonalności między szkodą a środkami, jakie zostałyby użyte do jej naprawienia.

W październiku zeszłego roku Sąd Najwyższy rozpatrzył skargę kasacyjną małżonków, którą uznał za częściowo zasadną – gdy chodzi o argumenty dotyczące odszkodowania za udowodnioną szkodę, zaś ostatecznie oddalił roszczenie o 4 mln dolarów “odszkodowania karnego” – jako instytucji nieznanej polskiemu prawu. Zamknięta została też sprawa męża Małgorzaty Cimoszewicz-Harlan, a tym samym sporne było 745,5 tys. dolarów – i tym zajmował się Sąd Apelacyjny w Warszawie. SN dopuścił możliwość orzeczenia częściowej wykonalności wyroku. Nakazał też zbadanie, na ile publikacja “Wprost” mogła oddziaływać w USA.

W środę SA wydał prawomocne orzeczenie. Stwierdził, że amerykański wyrok wykonalny jest w części odpowiadającej zasądzeniu na rzecz Małgorzaty Cimoszewicz kwoty 50 tys. dolarów. Środowemu orzeczeniu sąd nadał klauzulę wykonalności, a do jej wyegzekwowania od Agencji Wydawniczo-Reklamowej Wprost Marka Króla zobowiązany został komornik, który przed wypłatą środków ma dokonać ich przeliczenia na dolary. Według stanu na środę chodziłoby o kwotę ok. 150 tys. zł.

Jak mówiła w ustnym uzasadnieniu orzeczenia sędzia Katarzyna Polańska-Farion, związek sprawy wytoczonej przez córkę b. premiera z polskim porządkiem prawnym jest silny, z uwagi na miejsce pobytu i działalność osób uznanych za sprawców naruszenia jej dóbr osobistych.

Uzasadniając przyznanie skarżącej 50 tys. dolarów, sąd podkreślił, że wyższe kwoty nie są w Polsce zasądzane z wyjątkiem przypadków szczególnych, gdy chodzi o dobra najwyższe, jak zdrowie i życie. “Tutaj nie miało to zastosowania” – dodała sędzia i podkreśliła, że wyższe kwoty byłyby “rażąco przekraczające doznaną szkodę”.

Sąd przypomniał też, jaką ugodę zawarła z kolporterem tygodnika w USA córka Cimoszewicza i jej mąż – wypłacono im po 4,5 tys. dolarów. “Wnioskodawczyni uznała wtedy tę kwotę za odpowiednią i odczuwalną w jej sytuacji” – przypomniała Polańska-Farion.

Pełnomocnicy Króla i “Wprost” zapowiedzieli po wyroku, że prawdopodobnie sporządzą skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Występująca w imieniu Małgorzaty Cimoszewicz mec. Małgorzata Modzelweska-De Raad nie potrafiła powiedzieć, czy wyrok satysfakcjonuje jej klientkę. “Zastanowimy się nad tym” – powiedziała.

“Wyrok jest absurdalny, bo do tej pory można było jedynie uznać, że albo wyrok jest wykonalny w całości, albo wcale, tak mówią porozumienia międzynarodowe” – mówił  Marek Król po wyjściu z sali sądu. Zarówno on, jak i pełnomocnik AWR Wprost mec. Artur Krzykowski zapowiadali, że muszą porozumieć się co do tego, kto w jakiej części ma przekazać pieniądze. Prawdopodobnie – jak mówili – podzielą ją na pół.

Mec. Krzykowski podkreślił, że z jego perspektywy ogłoszone w środę rozstrzygnięcie, do tej pory nad wydawnictwem wisiała groźba wypłaty dużo większej kwoty, “to dobra wiadomość dla inwestorów wydawnictwa”.

- Postanowienie Sądu Apelacyjnego ostatecznie znosi widmo kary w wysokości 5 mln dolarów, które wisiało nad wydawnictwem i było m.in. przedmiotem obaw inwestorów i instytucji finansowych - skomentował Michał M. Lisiecki, prezes AWR “Wprost”. Zapowiedział on, że respektuje prawomocność tego orzeczenia i podejmie dialog z Małgorzatą Cimoszewicz lub jej pełnomocnikiem celem szczegółowych uzgodnień odnośnie jego wykonania.

Z danych ZKDP wynika, że średnia sprzedaż ogółem “Wprost” w listopadzie ub.r. wyniosła 52 368 egz.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wprost-ma-zaplacic-malgorzacie-cimoszewicz-50-tys-dolarow-marek-krol-wyrok-jest-absurdalny

13-02-2014, 08:17

Związkowcy w TVP: szykany i zastraszanie za udział w strajku  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
13-02-2014

Siedziba Telewizji Polskiej

Zarząd związku zawodowego Wizja podkreśla, że piątkowy strajk pracowników Telewizji Polskiej był legalny, a kierownictwo spółki wbrew prawu stara się zastraszyć jego uczestników, żeby nie brali już udziału w podobnych protestach.

Jednogodzinny strajk ostrzegawczy w centrali Telewizji Polskiej i jej oddziałach regionalnych został zorganizowany w piątek 7 lutego br. w godz. od 12.00 do 13.00. W warszawskiej siedzibie TVP przy ul. Woronicza wzięło w nim udział ok. 100 osób na czele z Barbarą Markowską, przewodniczącą związku zawodowego Wizja.

W środę Centrum Informacji Telewizji Polskiej opublikowało komunikat, w którym podkreśliło, że strajk był nielegalny, na co ma trzy niezależne ekspertyzy prawne. “W imię dialogu społecznego zarząd Telewizji Polskiej S.A. postanowił nie skorzystać tym razem z przysługującego pracodawcy prawa do zastosowania sankcji służbowych wobec pracowników, którzy naruszyli obowiązki pracownicze w związku z działaniami komitetu strajkowego” – poinformowało centrum.

Zarząd Wizji odpowiedział na to oświadczeniem, w którym stwierdził, że protest był zgodny z prawem, co poświadcza opinia uzyskana przez organizację od radcy prawnego. – Użycie zwrotu “tym razem” (w komunikacie Centrum Informacji TVP – przyp.red.) jest próbą wywarcia na pracowników niedozwolonej presji w kierunku powstrzymania ich przed uczestnictwem w przyszłych, ewentualnych, akcjach strajkowych. Bezprawnie sugeruje, że pracodawca tylko z dobrej woli nie stosuje sankcji, gdy tymczasem do ich stosowania nie ma prawa - czytamy w oświadczeniu.

Organizacja informuje też, że otrzymuje liczne sygnały świadczące o tym, że kierownicy jednostek organizacyjnych TVP wydają pracownikom polecenia lub oczekują od nich  informacji na temat uczestnictwa w strajku. – Zbieranie informacji o osobach strajkujących i dyskryminowanie ich w jakiejkolwiek formie jest występkiem. Dopuszcza się go każdy, kto zbiera informacje o osobach strajkujących i stosuje wobec nich jakiekolwiek środki dyskryminujące, dyscyplinarne albo różnicujące ich pozycję w stosunku do osób nie biorących udziału w strajku – podkreśla zarząd Wizji.

Rzecznik Telewizji Polskiej Jacek Rakowiecki w rozmowie z Wirtualnemedia.pl ocenia, że publikując takie komunikaty, Wizja chce jedynie ciągnąć przez kolejne dni w mediach temat strajku. – Decydujące jest to, że wzięło w nim udział tylko ok. 4 proc. pracowników TVP, co mówi samo za siebie – stwierdza Rakowiecki. – Zarząd TVP dysponuje trzema ekspertyzami prawnymi stwierdzającymi nielegalność strajku. W tej sytuacji jako pracodawca musi poinformować pracowników, że udział w proteście będzie naruszeniem przepisów – dodaje.

Piątkowy strajk ostrzegawczy był konsekwencją trwającego od czterech lat sporu zbiorowego Wizji z zarządem Telewizji Polskiej, w którym związkowcy domagają się m.in. wyłącznie etatowego zatrudnienia w Telewizji Polskiej. Tymczasem w ub.r. zarząd spółki zdecydował, że 550 pracowników TVP przeniesionych zostanie do wyłonionej w przetargu firmy zewnętrznej. Będą to graficy, charakteryzatorzy, montażyści i część dziennikarzy.

W ogłoszonym przetargu na firmę zewnętrzną, która wiosną br. przejmie pracowników, wystartowały cztery spółki: Personnel Service, Leasing Team, Wadwicz i Gi Group . Telewizja Polska przeprowadza procedurę przetargową po raz drugi, bo za pierwszym razem, jesienią ub.r., nie udało się wyłonić wykonawcy.

Outsourcing jest częścią prowadzonej przez zarząd restrukturyzacji TVP. Przeniesieni do firmy zewnętrznej pracownicy mają mieć zagwarantowaną pracę i pensję w niezmienionej postaci przez dwa lata, a cała operacja ma zachęcić ich do przechodzenia na samozatrudnienie.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/zwiazkowcy-w-tvp-szykany-i-zastraszanie-za-udzial-w-strajku

13-02-2014, 08:00

“W Sieci” artykułem o Sylwestrze Latkowskim walczy z “Wprost”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
13-02-2014
- Artykuł “W Sieci” o przeszłości Sylwestra Latkowskiego to przejaw czarnego PR-u wobec konkurencji, chociaż naczelny “Wprost” wystawił się na taki cios, broniąc Trynkiewicza – komentują Jadwiga Sztabińska, Jakub Stachowiak i Bogusław Chrabota.

W bieżącym wydaniu tygodnika “W Sieci” znajduje się artykuł Andrzeja Potockiego pt. “Kto stoi za Latkowskim”, w którym autor pisze o sprawach karnych z udziałem Sylwestra Latkowskiego. Tekst zaczyna się od przypomnienia, że tydzień wcześniej na okładce “Wprost” umieszczono zdjęcie Mariusza T. wraz z napisem “Nie linczować Trynkiewicza!”, a w wydaniu ukazał się wywiad z jego adwokatem.

- Opinię publiczną zszokowała zdecydowana obrona Mariusza T., seryjnego mordercy dzieci wychodzącego właśnie na wolność, któremu rzekomo ma grozić lincz. Na łamach “Wprost” obrona tego zwyrodnialca zasłużyła nawet na okładkę. (…) A jednak Latkowski, nieudolnie ubierając się w szatki wrażliwego liberała, drze szaty nad rzekomą jego krzywdą - czytamy we wstępie do artykułu.

Dalej Andrzej Potocki przypomina, że redaktor naczelny “Wprost” w 1999 roku został skazany za rozbój 2 lata i 3 miesiące pozbawienia wolności. Opisuje również inne przestępstwa, jakich miał się dopuścić Sylwester Latkowski, o których dowiedział się z akt sądowych.

Sylwester Latkowski

Latkowski już w sobotę wieczorem, kiedy tylko “W Sieci” zapowiedziało ten artykuł, opublikował na swojej stronie internetowej oświadczenie zatytułowane “Metody braci Karnowskich i MDI”. – Przez to, co o mnie napisaliście, dopuszczając się kłamstw i manipulacji, pokazaliście jasno, że dostaliście zlecenie na mnie i je realizujecie - napisał naczelny “Wprost”.

Redaktor naczelna “Dziennika Gazety Prawnej” Jadwiga Sztabińska w rozmowie z Wirtualnemedia.pl ocenia, że tekst Andrzeja Potockiego jest od dziennikarskich standardów etycznych. – To jest czarny PR ze strony tygodnika “W Sieci”. Nie widzę tu jednak przekroczenia tych reguł, ponieważ bije w osobę naczelnego “Wprost”, nie w sam tygodnik - zauważa Sztabińska. – Dla mnie sam fakt, że “W Sieci” posuwa się do takich rzeczy, jest naruszeniem zasad etycznych, moralnych, którymi nasze społeczeństwo kierować się powinno - dodaje.

W opinii Sztabińskiej wyciąganie starych spraw osobistych i pisanie o nich jest naganne, zwłaszcza, że w przypadku Sylwestra Latkowskiego opisywany wyrok uległ zatarciu. – Kara została wykonana, wyrok się zatarł, nie ma więc o czym mówić - twierdzi redaktor naczelna “DGP”. – Ale z drugiej strony, skoro Latkowski stoi na czele tygodnika opinii i skoro w jego tygodniku ukazują się artykuły o Mariuszu Trymkiewiczu, to nie można się dziwić, że “W sieci” sięgnął po taką broń. Trzeba bardzo uważać, jeśli się osądza innych - uważa.

Zapytana o to, czy podobny tekst opublikowałaby w kierowanej przez siebie gazecie, naczelna “DGP” odpowiada stanowczo: nie. – Nie posuwam się do żadnych walk personalnych. Nie wiem również, czemu miałoby służyć opublikowanie takiego tekstu. Jedyna rzecz, jaka przychodzi do głowy, to walka z konkurencją, która schodzi poniżej pasa – mówi Sztabińska.

- To jest walka o zasady etyczne w naszym zawodzie. Sprawa Sylwestra Latkowskiego jest przecież znana w środowisku dziennikarskim. Wszyscy to pomijali milczeniem, z wyjątkiem sytuacji, kiedy było o nim tak głośno – konkluduje Jadwiga Sztabińska.

Z kolei dziennikarz śledczy “Superwizjera” TVN Jakub Stachowiak twierdzi, że publikacja “W Sieci” nie odsłania przed czytelnikiem właściwie niczego nowego. Jego zdaniem tekst jest napisany w sposób bardzo chaotyczny, zaś autor miesza informacje pochodzące z akt z własnymi ocenami. – Ja nie wiem, po co ten tekst powstał. Część z tych rzeczy o Sylwestrze Latkowskim już wcześniej poszła w świat, ludzie to przeczytali w trakcie kampanii medialnej, którą po tekście Cezarego Łazarewicza toczyła agencja MDI przeciwko Latkowskiemu. Wiedziałem, że miał konflikt z prawem i był w więzieniu - mówi Stachowiak.

Dziennikarz uważa, że sprawa Mariusza Trynkiewicza, którą obecnie zajmują się media stała się dla redaktorów “W Sieci” pretekstem do zadania ciosu w konkurencję, jaką jest “Wprost”. – Bracia Karnowscy nie szukają zbyt wysublimowanych narzędzi żeby to robić. Wcześniej na okładce “W Sieci” umieszczono przecież Tomasza Lisa w mundurze nazisty – zauważa.

Stachowiak, który pracował wcześniej w “Gazecie Wyborczej” i “Polityce”, ocenia, że walka o czytelnika między tytułami nie powinna przebiegać w taki sposób. – Powinna odbywać się na zasadzie: my mamy taki tekst, wy macie taki tekst, to co piszemy jest wyznacznikiem jakości, a ludzie niech kupują. Serwowana jest nam wojna, polegająca na obrzucaniu się błotem. Jak słyszę w radiu reklamę tygodnika “W Sieci”, z której wynika, że redaktor naczelny “Wprost” jest gangsterem, to zastanawiam się, czy jest jeszcze jakieś dno, którego można sięgnąć - mówi dziennikarz śledczy TVN.

- Latkowski został prawomocnie skazany i jeden wyrok odsiedział. Tym nie różni się od Trynkiewicza, bo obaj panowie zostali skazani i przebywali w więzieniu – zauważa reporter “Superwizjera”. – Natomiast nadal nie ma aktu oskarżenia w sprawie zabójstwa. Dopóki naczelny “Wprost” nie został oskarżony, a sąd nie wydał wyroku skazującego, należy go traktować jak człowieka niewinnego – mówi Stachowiak.

Zdaniem dziennikarza, dyskusja o tym, czy Sylwester Latkowski był gangsterem – jak sugeruje okładka “W Sieci” – i czy powinien za to odpowiadać, tak naprawdę odbywa się tylko w środowisku mediów. – Całe społeczeństwo żyje teraz złotym medalem Kamila Stocha i sprawą Trynkiewicza - konkluduje.

Bogusław Chrabota, redaktor naczelny “Rzeczpospolitej”, jest przeciwnikiem bezpardonowych ataków w branży dziennikarskiej. – Można mieć różne poglądy, ale – przynajmniej – należy szanować się wzajemnie. Sytuacja kiedy redaktorzy naczelni opluwają się na łamach własnych pism powoduje obniżenie wiarygodności prasy i osłabia pozycję mediów jako takich - twierdzi Bogusław Chrabota.

Czy naczelny w kierowanym przez siebie dzienniku opublikowałby artykuł, który atakuje bezpośrednią konkurencję? Chrabota zdecydowanie zaprzecza. – Można w felietonie czy tekście publicystycznym czasami przypiąć łatkę. W “Rzeczpospolitej” zdarzają i zdarzały się takie rzeczy - mówi. – Co innego jednak felieton (nawet złośliwy), a co innego pałowanie się wzajem i odsądzanie od czci i wiary. Jestem przeciwnikiem takich praktyk. Możliwe, że to myślenie nie w duchu naszej epoki, ale wzajemne opluwanie ciągle mnie brzydzi – podkreśla Bogusław Chrabota.

W listopadzie ub.r. średnia sprzedaż ogółem “W Sieci” wynosiła 82 745 egz., a „Wprost” – 52 368 egz. (według ZKDP).

————————————————————————-

Jadwiga Sztabińska, redaktor naczelna „Dziennika Gazety Prawnej”

Ten tekst jest czarnym PR-em ze strony tygodnika “W Sieci”. Nie widzę tu jednak przekroczenia reguł uczciwej konkurencji, bo oni biją w osobę naczelnego “Wprost”, nie w sam tygodnik. Dla mnie sam fakt, że “W sieci” posuwa się do takich rzeczy jest przekroczeniem zasad etycznych, moralnych, którymi nasze społeczeństwo kierować się powinno. W tym także tygodniki takie jak ten Karnowskich.

Cienkość sprawy w przypadku Latkowskiego polega na tym, że rzeczywiście, on miał wyrok, który uległ zatarciu, czyli w nie powinniśmy w ogóle do tego wracać, bo odpokutował za grzechy, których dokonał. Jednak kiedy człowiek próbuje moralnie kogoś oceniać, w tym przepisy, to poddaje się szczególnej ocenie całego społeczeństwa.

Wyciąganie starych spraw osobistych i pisanie o nich jest naganne. Kara została wykonana, wyrok się zatarł, nie ma już o czym mówić. Ale z drugiej strony, skoro Sylwester Latkowski stoi na czele tygodnika opinii i skoro w jego tygodniku ukazują się artykuły o Mariuszu Trynkiewiczu to nie można się dziwić, że “W sieci” sięgnął po taką broń. Trzeba bardzo uważać, jeśli się osądza innych.

To jest walka o zasady etyczne w naszym zawodzie. Sprawa Sylwestra Latkowskiego jest przecież znana w środowisku dziennikarskim. Wszyscy to pomijali milczeniem, z wyjątkiem sytuacji kiedy było o nim tak głośno.

Nie opublikowałabym takiego tekstu, nie posuwam się do żadnych walk personalnych. Nie wiem również, czemu miałoby służyć opublikowanie takiego tekstu. Jedyna rzecz jaka przychodzi do głowy to walka z konkurencją, która schodzi poniżej pasa.

To samo środowisko skupione wokół “W Sieci” zarzucało niedawno Andrzejowi Turskiemu, że był pijany na wizji. Ja nie rozumiem takich oskarżeń. Te ataki jak w przypadku Turskiego i Latkowskiego są zupełnie nieetyczne i ja nie posunęłabym się do takich działań.

————————————————————————-

Jakub Stachowiak, dziennikarz śledczy, „Superwizjer” TVN

Nie wiem, po co ten tekst powstał. Część tych rzeczy o Sylwestrze Latkowskim już poszła w świat, ludzie to przeczytali w trakcie kampanii medialnej, którą po tekście Cezarego Łazarewicza toczyła agencja MDI przeciwko Latkowskiemu. Wiedziałem, że miał konflikt z prawem i był w więzieniu. Tekst jest napisany bardzo chaotycznie, autorzy mieszają fakty z własnymi ocenami.

Latkowski został prawomocnie skazany i jeden wyrok odsiedział. Tym nie różni się od Mariusza Trynkiewicza, bo obaj panowie zostali skazani i przebywali w więzieniu. Natomiast nadal nie ma aktu oskarżenia w sprawie zabójstwa. Dopóki naczelny “Wprost” nie został oskarżony, a sąd nie wydał wyroku skazującego należy go traktować za człowieka niewinnego.

Sprawa Mariusza Trynkiewicza jest pretekstem do tego, aby uderzyć we “Wprost”, czyli w konkurencję. Bracia Karnowscy nie szukają zbyt wysublimowanych narzędzi żeby to robić. Wcześniej na okładce “W sieci” umieszczono przecież Tomasza Lisa w mundurze nazisty. Walka pomiędzy tytułami powinna być czysta, na zasadzie: my mamy taki tekst, wy macie taki tekst, to co piszemy jest wyznacznikiem jakości, a ludzie niech kupują. Serwowana jest nam wojna, polegająca na obrzucaniu się błotem. Jak słyszę w radiu reklamę tygodnika “W sieci”, z której wynika, że redaktor naczelny “Wprost” jest gangsterem to zastanawiam się, czy jest jeszcze jakieś dno, którego można sięgnąć.

Wojna o czytelnika może sprawić, że tygodniki opinii będą chwytały się najgorszych metod. Każdy z nich jest przeznaczony do innej grupy czytelników. Czytelnik “Polityki” nie sięgnie po “W Sieci”, ten z “W Sieci” nie będzie czytał “Newsweeka” itd. Dyskusja o tym, czy Sylwester Latkowski był gangsterem i czy powinien za to odpowiadać, odbywa się w środowisku mediów i jest dyskusją branżową. Tak naprawdę, wszyscy dzisiaj żyjemy złotym medalem Kamila Stocha i sprawą Mariusza Trynkiewicza.

————————————————————————-

Bogusław Chrabota, redaktor naczelny “Rzeczpospolitej”

Jestem przeciwnikiem opluwania się w branży. Można mieć różne poglądy, ale – przynajmniej – należy szanować się wzajemnie. Sytuacja kiedy redaktorzy naczelni opluwają się na łamach własnych pism powoduje obniżenie wiarygodności prasy i osłabia pozycję mediów jako takich.

Można w felietonie, czy tekście publicystycznym czasami przypiąć łatkę. W “Rzeczpospolitej” zdarzały i zdarzają się takie rzeczy. Co innego jednak felieton (nawet złośliwy), a co innego pałowanie się wzajem i odsądzanie od czci i wiary. Jestem przeciwnikiem takich praktyk. Możliwe, że to myślenie nie w duchu naszej epoki, ale wzajemne opluwanie ciągle mnie brzydzi.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/w-sieci-artykulem-o-sylwestrze-latkowskim-walczy-z-wprost-opinie

12-02-2014, 12:49

TVP w imię dialogu nie ukarze strajkujących  »

Press
(RUT)
12-02-2014

Centrum Informacji TVP przedstawiło stanowisko dotyczące strajku, który został przeprowadzony w TVP. Strajkujący domagali się odstąpienia przeniesienia ok. 550 pracowników TVP, głównie dziennikarzy, do firmy zewnętrznej. W oświadczeniu TVP czytamy:

Barbara Markowska - przewodnicząca związku zawodowego Wizja

7 lutego w godz. 12:00–13:00 komitet strajkowy zorganizował jednogodzinny strajk ostrzegawczy uznany przez Zarząd TVP S.A. za nielegalny.

W tym czasie od pracy odstąpiło kilkanaście osób w całej Spółce. Pozostali uczestnicy tych wydarzeń brali w nich udział w czasie dla siebie wolnym od pracy lub nie byli pracownikami Telewizji Polskiej.

Z upoważnienia Zarządu TVP informujemy, że w imię dialogu społecznego Zarząd Telewizji Polskiej S.A. postanowił nie skorzystać tym razem z przysługującego pracodawcy prawa do zastosowania sankcji służbowych wobec pracowników, którzy naruszyli obowiązki pracownicze w związku z działaniami komitetu strajkowego.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/44300,TVP-w-imie-dialogu-nie-ukarze-strajkujacych