Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

10-03-2014, 08:59

Stowarzyszenie Gazet Lokalnych ma większy zarząd  »

Press
(MW)
10-03-2014

Nie dwóch, a pięciu członków liczy nowy zarząd Stowarzyszenia Gazet Lokalnych, wybrany w miniony piątek.

Członkami zarządu (rady wydawców) zostali: Marta Ringart-Orłowska, wydawca tygodnika “Kurier Gmin”, Jerzy Jurecki, wydawca “Tygodnika Podhalańskiego”, Ryszard Pajura, wydawca “Obserwatora Lokalnego”, oraz Jerzy Kamiński, wydawca “Gazety Powiatowej – Wiadomości Oławskich”. Przyjęcia funkcji członka zarządu odmówił Dominik Księski, wydawca tygodników “Pałuki” oraz “Pałuki i Ziemia Mogileńska” i poprzedni prezes SGL, który ustąpił z tej funkcji przed upływem kadencji, powołując się na zmęczenie obowiązkami w stowarzyszeniu. Wypełniał je przez dziesięć lat. Z funkcji ustąpił też wiceprezes SGL Waldemar Śliwczyński (redaktor naczelny i właściciel tygodnika “Wiadomości Wrzesińskie”), który pełnił ją od sześciu lat.

Jak już informowaliśmy, w ostatni czwartek nadzwyczajne walne zgromadzenie stowarzyszenia powołało jednogłośnie na prezesa Alicję Molendę, wydawcę “Przełomu – Tygodnika Ziemi Chrzanowskiej”. – Mam nadzieję, że Dominik Księski będzie nadal nadzorował pakiet reklamowy Tygodnik Lokalny, którego był twórcą. Zamierzamy też stworzyć w SGL komisje do konkretnych zadań, na przykład promocji czy szkoleń, w których to komisjach działaliby wydawcy. Wszyscy członkowie stowarzyszenia powinni być aktywni – mówi Molenda.

Nowy zarząd nie zdecydował jeszcze, jakie obowiązki będą mieli jego poszczególni członkowie.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/44574,Stowarzyszenie-Gazet-Lokalnych-ma-wiekszy-zarzad

09-03-2014, 18:53

Historia polskiej radiofonii na wystawie w Polskim Radiu Katowice  »

PAP
(RC)
09-03-2014

Legendarny mikrofon z lat 30. ubiegłego wieku, do którego mówiły ówczesne gwiazdy Polskiego Radia i znane osobistości, czy ważący 50 kg magnetofon reporterski z lat 50. będzie można oglądać na wystawie poświęconej historii polskiej radiofonii i Radia Katowice.

Otwarcie muzeum Radia Katowice

Ekspozycję otwarto w sobotę w siedzibie rozgłośni.

Jak podkreślił prezes Polskiego Radia Katowice Henryk Grzonka, było ono drugą rozgłośnią w Polsce, a jako pierwsze działało w budynku zaprojektowanym i wzniesionym na potrzeby radia, służącym mu do dziś.

- Ta historia do nas cały czas przemawia. Stale przychodzi wiele wycieczek. Teraz, oprócz możliwości zobaczenia anteny, będziemy mogli im zaoferować tę ekspozycję, profesjonalnie zaaranżowaną na strychu przez specjalistów z Muzeum Śląskiego – powiedział Henryk Grzonka – wieloletni dziennikarz katowickiej rozgłośni, pasjonat historii radiofonii i autor publikacji z tej dziedziny.

Radio sprzed lat na strychu

Odwiedzający gmach Polskiego Radia będą mogli zobaczyć także m.in. zabytkowe radioodbiorniki, w tym montowane przed wojną w Katowicach Capello, stoły mikserskie czy montażówkę.

Sobotniemu otwarciu ekspozycji towarzyszyła inauguracja gruntownie zmodernizowanego kosztem 600 tys. zł studia kameralnego. – Większość tej kwoty pochłonęła nowoczesna aparatura, godna cyfrowego radia w XXI w. Przez wiele lat nasi pracownicy będą mieli świetne warunki do pracy – zaznaczył prezes Grzonka.

Polskie Radio Katowice rozpoczęło regularne nadawanie 4 grudnia 1927 r. Jak przypomina Henryk Grzonka, towarzyszyło słuchaczom w różnych okresach polskiej niepodległości, nieraz bardzo trudnych, jak w początkach polskości na gorącym polsko-niemieckim pograniczu, czy latach 50., kiedy Katowice zostały przemianowane na Stalinogród.

Całość: http://wiadomosci.onet.pl/slask/historia-polskiej-radiofonii-na-wystawie-w-polskim-radiu-katowice/bx4g9

08-03-2014, 23:58

Jan Pospieszalski złamał ustawę medialną?  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
08-03-2014

Min. Krzysztof Luft

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wyjaśnia, czy Jan Pospieszalski złamał ustawę medialną, która zakazuje “nieuzasadnionego eksponowania przemocy” – informuje Gazeta Wyborcza.

Jan Pospieszalski w emitowanym na antenie TVP Info programie “Bliżej” wyemitował materiał na którym kamera pokazuje z bliska agonię postrzelonego w głowę uczestnika Majdanu.

W życiu czegoś takiego nie widziałem. Nie umiem sobie wyobrazić, jak odpowiedzialny redaktor mógł się zgodzić na wyemitowanie takich zdjęć - mówi w rozmowie z Gazetą Wyborczą Krzysztof Luft z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Teraz KRRiT przeanalizuje czy Pospieszalski nie złamał art. 18 pkt 4 ustawy medialnej, który mówi, iż zabronione jest rozpowszechnianie audycji lub innych przekazów zagrażających fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu rozwojowi małoletnich, w szczególności zawierających treści pornograficzne lub w sposób nieuzasadniony eksponujących przemoc.

Całość: http://media2.pl/media/109761-Jan-Pospieszalski-zlamal-ustawe-medialna.html

08-03-2014, 23:57

Ślązaczki są mądre, ambitne i charakterne. Nie wierzycie?  »

Dziennik Zachodni
Teresa Semik
08-03-2014

Było tak wiele kobiet na Śląsku zaangażowanych w sprawy publiczne, że dajmy sobie już spokój z tym sloganem odnoszącym się do tradycyjnej ich roli, która sprowadzała się do trzech “K”: Kinder, Küche, Kirche, czyli: dzieci, kuchnia, kościół. Górnośląski dom był co prawda patriarchalny, ale wiele pań wymykało się z tego schematu i chwała im za to. Przypomniano ich społeczną aktywność w książce pt. “Ślązaczki, kobiety niezwykłe”.

Królowa z Bogucic

"Ślązaczki - kobiety niezwykłe"

Historia Zofii Koniarkowej, rocznik 1876, wnuczki ostatniego sołtysa Katowic Kazimierza Skiby, obala te stare lub fałszywe mity.

Trzykrotnie owdowiała, wychowywała sześcioro dzieci. Mimo strasznych doświadczeń, była w powstaniu i została radną Katowic. Nazywana “królową Bogucic”, bo z tą dzielnicą związała się najbardziej. Choć biografowie Skiby toczą spór, czy on był raczej Niemcem, czy Polakiem, jego wnuczka tych dylematów nie miała. W drugiej RP inicjowała Towarzystwo Kobiet Śląskich, była filarem Katolickiego Towarzystwa Polek w Katowicach.

Jako radna ujęła się za rodzinami, które mieszkały w norach wykopanych w hałdzie kopalni “Ferdynand”.

Na sesji w 1933 roku wytykała miastu, że ma pieniądze na budowę pierwszego sztucznego lodowiska w Polsce – Torkatu, na utrzymanie lwów w katowickim zwierzyńcu, ale “Jeśli mamy tyle pieniędzy na inne cele, to powinniśmy dbać także o te rodziny i dzieci, które nie mogą wyjść na świeże powietrze, gdyż są półnagie. Byłoby hańbą dla nas, gdybyśmy się nie postarali usunąć stamtąd karmiące matki, małe dzieci, które już się nie uśmiechają”.

Jasnowidząca z Wisły

Książek Agnieszki Pilchowej dziś już prawie nikt nie czyta, a za dwutomową powieść okultystyczną “Zmora” i “Umarli mówią” słał do Wisły gratulacje prezydent RP Ignacy Mościcki. Napisała też “Spojrzenie w przyszłość”, w której nawoływała do bratania się narodów słowiańskich, za co dziękował jej ówczesny prezydent Czechosłowacji Tomasz Masaryk.

Za książkę “Życie na ziemi i w zaświecie, czyli wędrówka dusz” dostała podziękowanie od Józefa Piłsudskiego. Wielokrotnie jeździła do Belwederu. Prawdopodobnie z jej niekonwencjonalnych metod leczenia korzystał sam marszałek.

Bioenergoterapeutka i zielarka. O jej paranormalnych zdolnościach było głośno. Pomagała chorym. Przepowiadała przyszłość, na przykład, że ludzie będą wykorzystywać energię słoneczną jeszcze przed 2000 r.

Niemcy aresztowali ją z mężem w 1943 roku i oskarżono ją o przemycanie broni partyzantom. Biografowie twierdzą, że przemycała im tylko kartki żywnościowe. Mąż po przesłuchaniach mógł wrócić do domu, ale został z żoną. Przeżył obóz Sachsenhausen. Agnieszka Pilchowa została rozstrzelana w Ravensbruck w lutym 1945 r.

Starka z Ligockiej Kuźni

Nie wiadomo, czy skromna i bogobojna Maria Grabiec, z domu Smołka, chodziła do szkół, ale pisała gwarą tak piękną, że jej listy do rodziny to świadectwo tamtych czasów, jej mądrego życia. Pisała też wiersze. Pochodziła spod rybnickiej wsi Ligockiej Kuźni. Rocznik 1864. W jej domu mówiło się po polsku, gwarą. Wyszła za mąż za robotnika, urodziła sześcioro dzieci. Ciągle im powtarzała, jak ważna jest dla nich nauka.

Wstąpiła do Zakonu św. Franciszka i wiodła życie zgodne z regułą franciszkanów świeckich. Skupiona na modlitwie, braterstwie, wielu wyrzeczeniach. Kazała się pochować w habicie franciszkańskim.

Imponująca jest jej chęć czynienia życia lepszym. W tych ambicjach przypomina Monikę Organiściok z Chudowa, która od 1993 roku nosi tytuł pierwszej “Ślązaczki Roku”. Brawurowo zwyciężyła w konkursie “Po naszymu, czyli po śląsku”. Zabawna, rezolutna, przedsiębiorcza. Założyła kabaret, razem z chórem zaśpiewała w filmie Lecha Majewskiego “Angelus”. Największym jej osiągnięciem jest “Izba łod starki”, którą stworzyła w rodzinnym Chudowie.

Arkadiusz Gola ze swoimi "Kobietami kopalni" w Galerii "Zmiękczalnia" w Skansenie Górniczym "Królowa Luiza" w Zabrzu

Górniczki Goli

Nasz redakcyjny kolega Arkadiusz Gola, fotoreporter, szukał niezwykłych kobiet w śląskich kopalniach. I znalazł wiele, bo nie szukał tylko piękna zewnętrznego w tak niekobiecej scenerii. Cóż bowiem romantycznego może być w fizycznej harówce?

Mimo to portrety Goli z cyklu “Kobiety kopalni” są przejmujące. Pokazują ich hart ducha, fizyczność, która jest przeorana ciężką pracą. Jedne w tym męskim świecie realizują swoje marzenia, inne odwrotnie – nie mają wyboru.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3357769,slazaczki-sa-madre-ambitne-i-charakterne-nie-wierzycie,id,t.html

07-03-2014, 16:18

Zmarła redaktor Anna Brablec-Lubiejewska  »

Wydawnictwo Górnicze
07-03-2014

Anna Brablec-Lubiejewska

Anna Brablec-Lubiejewska nie żyje. Zmarła w poniedziałek, 3 marca br. Urodziła się 8 stycznia 1940 r. w Rzeszowie, w czasie wojennej tułaczki swych rodziców. Po wojnie trafiła wraz z nimi na Śląsk. Mieszkała w Zabrzu, gdzie ukończyła szkołę średnią. Studiowała bibliotekarstwo na Uniwersytecie Wrocławskim. W 1969 r. wyszła za mąż za dziennikarza Tadeusza Lubiejewskiego.

Karierę dziennikarską rozpoczynała w 1972 r. w Rozgłośni Polskiego Radia w Katowicach. Później pracowała w Trybunie Robotniczej i Życiu Warszawy. W latach 1984–1989 przebywała wraz z rodziną w Pradze, współpracując z Kurierem Polskim.

Po powrocie do kraju podjęła pracę w tygodniku Górnik. Od czerwca 1992 r. pisała dla Magazynu Hutniczego, a dwa lata później została publicystką Trybuny Górniczej. 2 stycznia 2004 r. przeszła na zasłużoną emeryturę. Została odznaczona brązową odznaką Zasłużony dla Górnictwa RP.

W swoim dorobku Anna Brablec-Lubiejewska miała wiele artykułów i reportaży poświęconych branży wydobywczej. Dziennikarstwo uprawiała z pasją. Traktowała je jako misję, jako zawód szczególny.

Dziś przychodzi nam żegnać dziennikarkę szlachetnego serca i wielkiego ducha.

Dziękujemy Ci, Aniu, za wspólnie przepracowane lata. Pozostaniesz na zawsze w naszej pamięci.

Koleżanki i koledzy z Wydawnictwa Górniczego

x     x     x

Pogrzeb red. Anny Brablec-Lubiejewskiej odbył się w sobotę, 8 marca, o godz. 12.30, na cmentarzu komunalnym przy ul. Murckowskiej w Katowicach.


Całość: http://gornicza.com.pl/aktualnosc/3790/zmarla-redaktor-anna-brablec-lubiejewska

07-03-2014, 08:17

Alicja Molenda została prezesem Stowarzyszenia Gazet Lokalnych  »

Press
(MW)
07-03-2014

Alicja Molenda, wydawca “Przełomu – Tygodnika Ziemi Chrzanowskiej”, została wczoraj wybrana na prezesa Stowarzyszenia Gazet Lokalnych. Z zarządu ustąpili dotychczasowy prezes Dominik Księski i wiceprezes Waldemar Śliwczyński.

Alicja Molenda wybrana na walnym zgromadzeniu Stowarzyszenia Gazet Lokalnych

Molenda nie miała kontrkandydatów. Wybrano ją jednogłośnie podczas nadzwyczajnego walnego zgromadzenia SGL, w którym uczestniczyło 23 wydawców prasy (spośród 42 członków SGL).

Nowa prezes zapowiada rozszerzenie zarządu SGL z dwóch do pięciu osób. O ich wyborze wydawcy zdecydują dziś. – Zadań mamy tak wiele, że rozszerzenie zarządu jest konieczne. Zaproponuję kandydaturę Dominika Księskiego na stanowisko wiceprezesa. Chciałabym, żeby nadal był on twarzą SGL, bo dzięki niemu stało się ono silną organizacją. Zgodził się mi pomóc – mówi Alicja Molenda. - Chciałabym, aby wszyscy lokalni wydawcy mieli dostęp do wiedzy za pośrednictwem SGL, ale by szkolenia nie nadwerężały ich budżetów. Będę się starać o zewnętrzne dotacje na ten cel – zapowiada.

Molenda jest właścicielką i wydawcą lokalnego “Przełomu – Tygodnika Ziemi Chrzanowskiej” wychodzącego od 1990 roku. Ukończyła filologię słowiańską na Uniwersytecie Jagiellońskim i studia podyplomowe z prawa prasowego i własności intelektualnej na tej uczelni. Członkiem SGL jest od 16 lat, od chwili powstania tej organizacji.

Głównym powodem zwołania nadzwyczajnego walnego zgromadzenia członków SGL była decyzja Księskiego i Śliwczyńskiego o rezygnacji z funkcji w zarządzie. Księski był prezesem od dziesięciu lat. Jest on wydawcą lokalnych tygodników “Pałuki” oraz “Pałuki i Ziemia Mogileńska”. Waldemar Śliwczyński, redaktor naczelny i właściciel tygodnika “Wiadomości Wrzesińskie”, pełnił funkcję wiceprezesa od sześciu lat. Obaj uznali, że są zmęczeni pracą w SGL.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/44557,Alicja-Molenda-zostala-prezesem-Stowarzyszenia-Gazet-Lokalnych