Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

24-10-2014, 12:22

Kondolencje premier Ewy Kopacz dla bliskich ofiar katastrofy  »

Dziennik Zachodni
PAP
24-10-2014

Premier Ewa Kopacz złożyła kondolencje bliskim ofiar katastrofy w Katowicach, gdzie 23 pździernika doszło do tragicznego w skutkach wybuchu gazu w kamienicy. Pod gruzami zginęli dziennikarze Dariusz Kmiecik i Brygida Frosztęga-Kmiecik oraz ich syn.

Premier Ewa Kopacz:

“Łączę się w głębokim bólu z rodziną i przyjaciółmi dwójki zmarłych dziennikarzy i ich dziecka. Z ogromnym smutkiem przyjęłam wiadomość o ich śmierci. Wszystkim bliskim składam najszczersze kondolencje”.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3620896,wybuch-w-kamienicy-w-katowicach-kondolencje-premier-ewy-kopacz-dla-bliskich-ofiar-katastrofy,id,t.html

24-10-2014, 11:05

Konkurs SDP bez nagród dla dziennikarzy sportowych  »

Press
(MAC)
24-10-2014

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich po raz 22. przyzna w styczniu 2015 roku nagrody za najlepsze materiały w polskich mediach. Ze względów finansowych zrezygnowano w tym roku z nagrody za dziennikarstwo sportowe, zaledwie rok po tym, jak ją przywrócono.

Rok temu pojawił się sponsor nagrody – Totalizator Sportowy. Jednak zrezygnował i w tym roku nagrody nie będzie. – Prowadziliśmy długie rozmowy. Argumentowaliśmy, że jest wielkie zainteresowanie tymi nagrodami. O rezygnacji sponsora zadecydowały względy finansowe – mówi Bożenna Dobrzyńska, dyrektor biura zarządu głównego SDP. Dodaje, że ma nadzieję, iż za rok SDP znajdzie sponsora nagrody za dziennikarstwo sportowe. – Sami już finansujemy dwie nagrody w wysokości 35 tysięcy złotych i na więcej nas nie stać – podkreśla dyrektor Dobrzyńska.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/46878,Konkurs-SDP-bez-nagrod-dla-dziennikarzy-sportowych

24-10-2014, 10:35

Brygida Frosztęga-Kmiecik – jej telewizyjne historie poruszały widzów  »

TVP.INFO
jagr, kaien, zbyt, rs
24-10-2014

– Miała do czynienia z wieloma pokiereszowanymi ludzkimi życiorysami, to jednak nie starło z jej twarzy dobrego uśmiechu – wspominała Brygidę Frosztęgę-Kmiecik szefowa “Aktualności” TVP Katowice. Dziennikarka katowickiego oddziału Telewizji Polskiej, jej mąż, reporter Faktów TVN, Dariusz Kmiecik oraz syn Remigiusz zginęli w kamienicy, która zawaliła się po wybuchu gazu.

Brygida Frosztęga-Kmiecik

Początki kariery zawodowej dziennikarki i jej męża w katowickim oddziale Telewizji Polskiej wspominała szefowa tamtejszych “Aktualności” Iwona Flanczewska-Rogalska. – Przeszli klasyczną drogę rozwoju zawodowego. Zaczynali jako praktykanci w programach informacyjnych, konkretnie w katowickim oddziale Telewizji Polskiej w “Aktualnościach”, gdzie szlifowali swoje umiejętności. Później rozwinęli skrzydła. Brygida w reportażu. (…) Była stałym współpracownikiem “Magazyn Ekspresu Reporterów” telewizyjnej Dwójki – przypomniała.

Jej historie poruszały widzów, ale i zmieniały życie bohaterów. To ona opowiadała historię Janusza Świtaja, mężczyzny, który złożył wniosek o eutanazję. Dzięki jej reportażowi, który następnie nagrodzono, los mężczyzny się odmienił. I nic w tym dziwnego, bo traktując swoją pracę jak misję, Brygida uważała, że: “największe zawodowe wyzwanie to udowodnianie, że media mogą zmienić życie człowieka, jeśli tylko ten jest na to gotowy”.

Flanczewska-Rogalska dodała, że “Brygida specjalizowała się w trudnych tematach”. – Miała do czynienia z wieloma pokiereszowanymi ludzkimi życiorysami, a to jednak nie starło z jej twarzy takiego dobrego uśmiechu – mówiła.

Kolekcjonerka nagród

Brygida Frosztęga-Kmiecik była laureatką wielu nagród, w tym m.in. pierwszego miejsca w konkursie dziennikarskim “Silesia Press”, na Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Reportażu “Camera Obscura” i w konkursie „Tak. Pomagam”. Była nominowana do nagrody dziennikarskiej Grand Press za reportaż “Obywatelka Dorotka”, a za “Inny film” – do nagrody Złoty Lajkonik. Inne jej wybitne reportaże to m.in. “Iskierka”, “To nas dotyczy”, “Wygrać emeryturę”, “One i on”. Jeszcze 15 października odbierała nagrodę na Przeglądzie i Konkursie Dziennikarskim Oddziałów Terenowych TVP w Opalenicy koło Poznania za swój cykl “Mama i tata, równi w domu i w pracy”.

Szefowa katowickich “Aktualności” przyznała, że Brygida była kolekcjonerką nagród. – Nie było przeglądu dziennikarskiego, nie było konkursu, z którego nie wracałaby z nagrodą – mówiła z uznaniem. – Mimo, że była młoda, to na tyle opanowała naszą profesję, że Ci, którzy byli dla niej byli mistrzami i autorytetami, co zawsze podkreślała, po prostu ją nagradzali, bo było za co – podkreśliła.

Brygida była dziennikarką TVP Katowice, wydawcą Magazynu Reporterów emitowanego na antenie katowickiego ośrodka, autorką wielu reportaży dla telewizji publicznej: m.in. do Magazynu Ekspresu Reporterów i Reportera Polskiego TVP2, Non stop Polska TVP1 i Celownika TVP1 oraz Telekuriera TVP Regionalnej. Zajmowała się przede wszystkim tematyką społeczną, historiami, w których na pierwszy plan wysuwa się człowiek – jego problemy ale także radości, codzienne smutki i wyjątkowe sukcesy.

Dziennikarka, zanim trafiła do telewizji, skończyła liceum im. Wyspiańskiego w Tychach. Była też absolwentką Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy. Prowadziła również warsztaty telewizyjne dla podopiecznych pogotowia opiekuńczego w Bytomiu.

Brygida Frosztęga-Kmiecik, jej mąż, dziennikarz TVN Dariusz Kmiecik oraz ich dziecko zginęli w czwartek w katastrofie kamienicy w centrum Katowic.

Całość: http://www.tvp.info/17373073/brygida-frosztegakmiecik-jej-telewizyjne-historie-poruszaly-widzow

24-10-2014, 07:46

Dariusz Kmiecik – dziennikarz, socjolog, kibic piłki nożnej  »

TVP.INFO
jagr, adom
24-10-2014

Dariusz Kmiecik dziennikarstwem zajął w 2001 roku – trafił do TVP Katowice na praktyki studenckie. Najpierw pracował jako reporter, później już jako wydawca. Relacjonował najważniejsze wydarzenia – między innymi katastrofę budowlaną hali Międzynarodowych Targów Katowickich. Później zaczął pracować dla „Faktów” TVN. – Jak przychodził do pracy, to już było wiadomo, że to jest piekielnie zdolny chłopak, bo za nim szła jego dotychczasowa praca – wspominał Kmiecika Kamil Durczok na antenie TVP Info.

Dariusz Kmiecik

Dariusz Kmiecik, jego żona, dziennikarka TVP Katowice Brygida Frosztęga-Kmiecik, oraz ich dziecko zginęli w czwartek w katastrofie kamienicy w centrum Katowic. Oboje byli dziennikarzami.

Kmiecik w 2006 roku przeszedł do TVN i pracował dla “Faktów”. Z wykształcenia socjolog, z zawodu dziennikarz, a prywatnie mąż i ojciec. Kibic piłki nożnej – bardziej niż oglądać, wolał tę dyscyplinę czynnie uprawiać.

“Przede wszystkim wyjątkowa była jego skromność”

– Darek był wyjątkowy pod wieloma względami, ale przede wszystkim wyjątkowa była jego skromność. Naprawdę bardzo trudno jest znaleźć drugą osobę, która mimo kolejnych sukcesów, jakie odnosi w pracy, pozostaje sobą, tym samym Darkiem Kmiecikiem, co ten skromny chłopak, którego spotkałem kilka lat temu, poznałem i zaprosiłem do współpracy – mówił Kamil Durczok.

– To jest bardzo bolesne, bo ta jego skromność połączona z pracowitością i ogromnym talentem, to była wielka wróżba na przyszłość, tzn. było jasne, że przed Darkiem jest wiele sukcesów, że on będzie robił kolejne reportaże, kolejne filmy dokumentalne. Miał zresztą takie plany. Aż nie chcę do tego wracać, bo to jeszcze potęguje poczucie straty – wspominał kolegę szef “Faktów” TVN.

“Nie było relacji szef-pracownik – byliśmy kumplami”

Kamil Durczok pytany, czy długo musiał przekonywać się do nowego pracownika, czyli Dariusza Kmiecika, który w Faktach zaczął pracować w 2006 roku, mówił: – Nie, bo my nie mamy w pracy, albo bardzo rzadko mamy, relacje szef-pracownik. Jesteśmy zespołem kumpli. Każdy ma swoją rolę w tym zespole. (…) Poza tym, jak przychodził do pracy, to już było wiadomo, że to jest piekielnie zdolny chłopak, bo za nim szła już jego praca – mówił w TVP Info Durczok.

Kamil Durczok dodał, że Kmiecik nie ograniczał się jedynie do podstawowych obowiązków, ale cały czas rozwijał się zawodowo. – Wiedziałem, że jak prosi mnie o to, żeby móc wziąć kamerę i jeszcze gdzieś pojechać, to nie odbywa się to kosztem obowiązków „faktowych” tylko, że powstaje coś kolejnego – mówił o koledze szef “Faktów” TVN.

“Był bardzo rodzinny – cieszył się z nowego mieszkania”

Kamil Durczok wspominał, że Kmiecik był bardzo rodzinny i dużo o rodzinie opowiadał. – Darek bardzo się cieszył, że się przeprowadza do tego mieszkania. Cieszył się z tego, jak urodził się jego syn, wszystko to nam przekazywał – mówił Durczok.

Szef “Faktów” dodał, że nie tylko to wyróżniało życie rodzinne Dariusza Kmiecia, ponieważ zarówno on, jak i jego żona byli dziennikarzami. – Pamiętam taką sytuację, to było przy okazji rozdania nagród Grand Press parę lat temu. Zdziwiony spotkałem go w hotelu, w którym odbywała się impreza i pytam:

– Daro, czy Ty jesteś nominowany, a ja nic o tym nie wiem?

Na to Dariusz odpowiedział:

– Nie, nie, ja tu jestem dzisiaj jako mąż swojej żony.

Kamil Durczok wyjaśnił, że to Brygida była nominowana za któryś ze swoich reportaży. – To pokazywało, jak oni się uzupełniali nie tylko w domu, ale jak się fantastycznie rozumieją pracując ze sobą – dodał.

Pytanie czy “Kmiecior” da radę zniknęło błyskawicznie

Szef “Faktów” TVN wspominał początki pracy Dariusza Kmiecika na Śląsku. Podkreślił, że w redakcji bardzo krótko zadawano sobie pytania czy sobie poradzi, czy nie przytłoczy go wyzwanie, to że Fakty ogląda kilka milionów ludzi.

– Minęło raptem kilka miesięcy i było jasne, że chłopak jest mocnym punktem na dziennikarskiej mapie Polski. Było jasne, że pytanie: “czy >>Kmiecior<< da radę”, było pytaniem, które zniknęło błyskawicznie – podsumował Kamil Durczok w rozmowie z TVP Info.

Całość: http://www.tvp.info/17372808/dariusz-kmiecik-dziennikarz-socjolog-kibic-pilki-noznej

24-10-2014, 07:15

Michał Tusk wygrał z “Super Expressem” proces o naruszenie dóbr osobistych. “Wyrok narusza wolność słowa”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
24-10-2014

“Super Express” (Murator) ma przeprosić Michała Tuska i zapłacić 30 tys. zł za publikację, w której sugerowano, że z powodu współpracy z liniami OLT Express synowi premiera Donalda Tuska grozi 10 lat więzienia – orzekł w czwartek stołeczny sąd. – Wyrok narusza wolność słowa – ocenia Sławomir Jastrzębowski, naczelny Grupy “SE”.

Sławomir Jastrzębowski

Proces toczył się przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Michała Tuska reprezentował w nim mecenas Roman Giertych, który we wrześniu 2012 roku przedstawił wnioski ugodowe wobec “Super Expressu”. W sprawie chodziło o naruszenie dóbr osobistych w kontekście upadku OLT Express i afery Amber Gold.

W tekście pt. „Michałowi Tuskowi grozi do 10 lat” opisano rozmowę prezesa stowarzyszenia “Stop korupcji” Tomasza Kwiatka z “Gazetą Polską Codziennie”, który stwierdził, że „jest podejrzenie, że Michał Tusk dopuścił się dwóch poważnych przestępstw”. – Według Kwiatka za pierwsze z nich grozi mu do 10 lat więzienia  za drugie natomiast grozi mu kara dwóch lat pozbawienia wolności – napisano w artykule z 23 sierpnia 2012 roku.

Sąd pierwszej instancji odrzucił wnioski dowodowe wydawcy “Super Expressu” i nakazał przeproszenie Michała Tuska na łamach gazety, a także zapłatę 30 tys. zł odszkodowania. Wyrok jest nieprawomocny, wydawca złoży teraz wniosek o uzasadnienie wydanego w czwartek orzeczenia. – Będziemy się odwoływać od wyroku – zapowiada w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl Monika Polewska, rzecznik prasowa Muratora, wydawcy tabloidu.

- Spodziewaliśmy się, że w tym kraju nie jest łatwo wygrać z synem premiera. Jesteśmy jednak przekonani, że mieliśmy prawo to napisać. Ten wyrok narusza wolność słowa, bo uzasadniliśmy, dlaczego napisaliśmy, że panu Michałowi Tuskowi groziła wtedy kara więzienia i to nie ma znaczenia, czy postawiono mu zarzuty czy nie – tłumaczy portalowi Wirtualnemedia.pl Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny Grupy “Super Expressu”.

Szef dziennika wyjaśnia, że Stowarzyszenie „Stop korupcji” złożyło doniesienie do prokuratury w sprawie powiązań Michała Tuska z OLT Express. – Art. 296 Kodeksu karnego mówi, że grozi za ten czyn określona kara więzienia i my to opisaliśmy. Tekst był informacyjny. Z kolei kiedy prokuratura zdecydowała o niestawianiu zarzutów panu Michałowi Tuskowi my o tym napisaliśmy – że nie ma żadnych zarzutów. Kara 30 tys. zł za to, że pan Tusk poczuł się obrażony jest absurdalnie wysoka. Odnoszę wrażenie, że syn byłego premiera jest inaczej traktowany niż zwykły obywatel – mówi Jastrzębowski.

Przypomnijmy, że w grudniu ub.r. wydawca dziennika „Fakt” przeprosił Michała Tuska za podanie informacji, jakoby za pracę dla OLT Express groziło mu 10 lat więzienia. Na początku 2013 roku sąd pierwszej instancji nakazał gazecie przeprosiny, jednak Ringier Axel Spinger zapowiedział apelację. Opublikowanie w wydaniu papierowym i serwisie internetowym “Faktu” oświadczenia było efektem ugody pozasądowej obydwu stron.

Sławomir Jastrzębowski zapowiada, że “Super Express” nie będzie korzystać z tej formy załatwienia sprawy. – Nie będziemy szli na żadną ugodę z synem premiera, który ewidentnie działał w sposób nieetyczny, do czego się przyznał. Będziemy się odwoływać, jeżeli trzeba będzie to pójdziemy do Strasburga – mówi nam.

W Sądzie Okręgowym w Warszawie nadal toczy się proces o ochronę dóbr osobistych, jaki Michał Tusk wytoczył wydawcy tygodnika “Wprost”. W jednym z jego wydań z sierpnia 2012 roku ukazał się tekst pt. “Złoty syn premiera Tuska”, w którym sugerowano, że Donald Tusk prosił syna aby nie rozmawiał z nikim na temat pracy w OLT Express. – Nie będą robił z siebie kretyna. Debil nie uwierzy, że nie wiedziałem. Wiedziałem o jednym wyroku karnym Plichty i zastrzeżeniach KNF wobec Amber Gold. Co mam powiedzieć? Głupota i tyle – powiedział Michał Tusk w rozmowie z tygodnikiem.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/michal-tusk-wygral-z-super-expressem-proces-o-naruszenie-dobr-osobistych-wyrok-narusza-wolnosc-slowa

24-10-2014, 06:58

TV Trwam i Radio Maryja kontra KRRiT. O. Rydzyk: mnie głupie prawo nie obowiązuje  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
24-10-2014

Fundacji Lux Veritatis odwoła się od kar nałożonych na Telewizję Trwam i Radio Maryja przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, ponieważ ocenia je jako nieuzasadnione i zbyt wysokie. – Takie prawo to głupie prawo i niesprawiedliwe prawo. Takiego prawa nie wolno respektować – stwierdził o. Tadeusz Rydzyk.

Ojciec Tadeusz Rydzyk

W czwartek doszło w Sejmie do spotkania z udziałem przedstawicieli fundacji Lux Veritatis i przewodniczącego KRRiT Jana Dworaka na temat kar nałożonych w ostatnim czasie przez Radę na Telewizję Trwam i Radio Maryja. Spotkanie zaaranżowało (i brało w nim udział) siedem zespołów parlamentarnych o charakterze konserwatywnym.

Przypomnijmy, że na początku października br. KRRiT ukarała Telewizję Trwam grzywną w wysokości 50 tys. zł za aprobatę podpalenia tęczy w relacji z zeszłorocznego Marszu Niepodległości, natomiast Radio Maryja otrzymało 13 tys. zł kary za reklamowanie w ukryty sposób czasopisma “Wychowawca”.

Lidia Kochanowicz, dyrektor finansowa fundacji Lux Veritatis, stwierdziła, że kary są zbyt wysokie, a 50 tys. zł to 40-50 proc. miesięcznych wpływów reklamowych TV Trwam. Zwróciła też uwagę, że inne stacje nie zostały ukarane za przytaczanie ostrych słów polityków, np. Telewizja Polska za wyemitowanie w 2010 roku słów Janusza Palikota: “Zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż w Europie”. Kochanowicz zapowiedziała, że fundacja odwoła się od tych kar.

Z kolei ojciec Tadeusz Rydzyk wrócił to podnoszonego już wcześniej przez niego wiele razy faktu, że fundacja Lux Veritatis zaraz po otrzymaniu latem ub.r. miejsca na multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej musiała uiścić opłatę koncesyjną, chociaż nadawanie w ten sposób rozpoczęła w lutym br. Fundacja chciała obniżenia tej opłaty, ale jej skargę na odmowną decyzję KRRiT na początku tego miesiąca oddalił Wojewódzki Sąd Administracyjny.

- Normalnie to my powinniśmy wynagrodzenie dostać, a nie karę. Jakąś rekompensatę za to, że tak długo byliśmy spychani – stwierdził o. Rydzyk. – Bardzo chcielibyśmy, jeżeli popełniamy błędy, żeby nam zwracać uwagę. Ale nie co chwila: jak nie 13 tysięcy, to 50 tysięcy. Jak nie 50, to milion płać za coś, czego nie masz – wyliczył. – A że takie prawo to głupie prawo i niesprawiedliwe prawo. Takiego prawa nie wolno respektować – podsumował.

Jan Dworak przypomniał, że kilka lat temu przedstawiciele Radia Maryja wzięli udział w zorganizowanym przez KRRiT szkoleniu na temat różnic między informacjami a kryptoreklamami. I dodał, że Rada analizuje pod kątem ewentualnego naruszenia przepisów program z Telewizji Trwam, w którym jeden z gości namawiał do zakupu produktów z zakresu ochrony zdrowia.

- Gdyby opatrzyć to planszami, to nie byłoby problemu. Telewizja Trwam może prowadzić reklamę, ale tego nie zrobiła. Wprowadziła widzów w błąd – ocenił Dworak. I zaapelował, żeby stacja przestrzegała prawa.

- Prawo? Hitler też prawo ustanawiał. Mnie, jako katolika, prawo nie obowiązuje - odparł na to o. Rydzyk.

Jan Dworak podkreślił, że przy karze nałożonej na TV Trwam nie chodzi o piętnowanie poglądów obecnych w tej stacji, tylko pochwały przemocy. – Obiecuję, że jeszcze raz bardzo poważnie zastanowię się nad tą sprawą - zaznaczył.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tv-trwam-i-radio-maryja-kontra-krrit-o-rydzyk-mnie-glupie-prawo-nie-obowiazuje