Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

15-01-2015, 17:37

Arkadiusz Gola/Dziewczyna z dywanem  »

Mariacka.eu
Izabella Pacek
15-01-2015

Począwszy od 17 stycznia do 22 lutego w Galerii Centrum Kultury Katowice można odwiedzać wystawę Arkadiusza Goli zatytułowaną „Dziewczyna z dywanem”. Wernisaż już jutro, 16 stycznia o 17:00.

Arkadiusz Gola - "Dziewczyna z dywanem"

Tytuł wystawy z pełną świadomością nawiązuje do jednego z najsłynniejszych obrazów Giorgia de Chirico “Tajemnica i melancholia ulicy, dziewczynka z kółkiem”. Atmosfera obrazu, podskórny niepokój, melancholia, samotność widoczna jest również w fotografiach Arkadiusza Goli, który w odróżnieniu od włoskiego artysty malującego metafizyczne, senne krajobrazy, zatrzymuje w kadrze bliski sercu Śląsk.

“Chodząc z aparatem zawsze szukam ludzi, o których mógłbym opowiedzieć. Rzadko naciskam spust migawki, kiedy w kadrze nie widzę postaci. Same ślady bytności człowieka to często dla mnie za mało. Lubię poznawać nowe osoby, rozmawiać z nimi, a później wracać w te same miejsca i obserwować jak się zmieniły. Przeważnie fotografuję szerokokątnym obiektywem, próbuję tak zbliżyć się do moich bohaterów, żeby widz miał poczucie, że w tym momencie na prawdę byłem jednym z nich.

Tradycja fotografowania przemysłu na Górnym Śląsku idzie w parze z jego powstaniem i rozwojem. Max Steckel, niemiecki fotograf na zlecenie magnatów przemysłowych dokumentował na przełomie XIX i XX wieku nowo powstające zakłady. Po wojnie grupa fotoreporterów bardziej, lub mniej propagandowo, ale z pasją uwieczniała ten region, który z lotu ptaka wyglądał jak jedna wielka huta. Tak się akurat złożyło, że na moją fotografię przypadł czas schyłku przemysłowej potęgi Górnego Śląska. Staram się robić dokument uczciwy i prawdziwy. Może trochę nostalgiczny, ale wynika to z tego, że moja rodzina żyje tu od pokoleń, przez co jestem wypełniony tymi historiami z przeszłości. Zastanawiam się, w którą stronę ten region zmierza. Bez względu na to gdzie się zajdzie, mam nadzieję, że jego mieszkańcy nie stracą rzeczy najważniejszej, a mianowicie swojego poczucia tożsamości. Robiąc zdjęcia mam nadzieję, że chociaż w niewielkim stopniu dokładam się do historii, którą uwieczniali na kliszach moi poprzednicy. Między innymi właśnie poprzez poznawanie ich zdjęć mogłem budować swoją świadomość historyczną miejsca, w którym przyszło mi żyć i pracować”. (Arkadiusz Gola)

Arkadiusz Gola – doktorant Instytutu Kreatywnej Fotografii Uniwersytetu Śląskiego w Opawie (Czechy). Zajmuje się fotografią dokumentalną głównie rejestrując zmiany zachodzące w społeczeństwie na Górnym Śląsku po 1989 roku. Szczególnie interesują go miejsca związane z przemysłem ciężkim, który pod koniec XX wieku w Polsce znacznie się skurczył. Jako fotoreporter prasowy pracuje od 1991 roku. Od 18 lat w redakcji “Dziennika Zachodniego”. Zdobył nagrody w najważniejszych ogólnopolskich konkursach fotografii prasowej, BZ WBK Pressfoto , Newsreportaż, Grand Press Photo, Śląskiej Fotografii Prasowej. Dziennikarz roku “Dziennika Zachodniego” 2003. W 2010 roku otrzymał nagrodę Prezydenta Miasta Zabrze w Dziedzinie Kultury. Stypendysta Marszałka Województwa Śląskiego w dziedzinie kultury. Jego zdjęcia znajdują się w zbiorach Muzeum Śląskiego, Muzeum Historii Katowic, Muzeum Miejskiego w Zabrzu, Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, Muzeum Miejskiego w Zabrzu, Muzeum Historii Fotografii w Krakowie, Muzeum Umeni w Ołomuńcu, Regionie Nord-Pas de Calais w ramach projektu “Górnicy Świata”. Jest członkiem ZPAF-u (Związku Polskich Artystów Fotografików). Autor albumów “Ludzie z węgla”, “Nie muszę wracać…” i “Stany graniczne”. Wystawy w kraju i za granicą (Czechy, Francja, Niemcy, Belgia, Słowacja). Urodził się w 1972 roku w Rudzie Śląskiej, mieszka w Zabrzu.

Całość: http://mariacka.eu/news/2015/01/15/arkadiusz-goladziewczyna-z-dywanem/

15-01-2015, 04:44

RMF FM ma 25 lat! Świętujemy razem z Wami!  »

RMF FM
15-01-2015
RMF FM świętuje dzisiaj 25. urodziny! Dokładnie ćwierć wieku temu – 15 stycznia 1990 roku – rozpoczęliśmy nadawanie. Z okazji tego wyjątkowego jubileuszu przygotowaliśmy dla Was wiele niespodzianek – słuchajcie nas, bądźcie z nami na RMF 24 i Facebooku!

W tym szczególnym dla RMF FM dniu oddamy antenę naszym Słuchaczom, którzy towarzyszą nam wiernie już od 25 lat. Mieszkańcy najróżniejszych zakątków Polski będą mogli opowiedzieć do mikrofonu, co ważnego wydarzyło się w ich życiu w ostatnim ćwierćwieczu. Reporterzy RMF FM pojawią się we wszystkich województwach, a wypowiedzi Słuchaczy, których spotkają na swojej drodze, będą emitowane na naszej antenie przez cały dzień.

Od wczesnego ranka reporterzy Faktów RMF FM i dziennikarze porannego pasma gościć będą również w kilku szpitalach położniczych: klinice położniczej Ujastek w Krakowie, w szpitalach w Szczecinie i Łodzi, placówkach na Śląsku i w Warszawie. Wszystkie urodzone dzisiaj maluchy dostaną od nas jubileuszową wyprawkę, zawierającą m.in. kosmetyki do pielęgnacji niemowląt, rożek, maskotki, zabawki do kąpieli i inne akcesoria.

Na RMF 24 opublikowane zostanie natomiast interaktywne logo RMF FM stworzone ze zdjęć nadesłanych przez naszych Słuchaczy i Internautów. Jeśli przesłaliście nam swoją fotografię, została ona zaakceptowana i pojawiła się na specjalnej platformie – z pewnością ją tu odnajdziecie!

Od godziny 18 na antenie RMF FM trwać będzie urodzinowa zabawa.

Między 18 a 20 duet Darek Maciborek i Marcin Jędrych przedstawi wyjątkowe nagranie z winylowej płyty i przekaże Słuchaczom specjalnie urodzinowe życzenia od legendarnych  gwiazd światowej sceny muzycznej – m.in. od zespołu Scorpions i Davida Paicha z zespołu Toto. Właśnie ich piosenka “Africa” była pierwszą, jaka rozbrzmiała na antenie RMF FM 25 lat temu! Prowadzący przedstawią także wyniki prowadzonych na całym świecie poszukiwań osób o nazwisku… RMFFM.

O godzinie 20 trio w składzie: Robert Karpowicz, Kamil Baleja i Jacek Tomkowicz rozkręci natomiast szaloną urodzinową imprezę w rytm muzyki wybranej przez naszych Słuchaczy.

25 lat historii… w telegraficznym skrócie

15 stycznia 1990 roku w Krakowie zaczęło nadawać Radio Małopolska FUN, stworzone przez Krakowską Fundację Komunikacji Społecznej – pierwszą niezależną organizację medialną w Polsce.

Oprócz prezesa Stanisława Tyczyńskiego (działacza struktur podziemnych “Solidarności” i współtwórcy podziemnego “Radia Solidarność”) w zarządzie Fundacji znaleźli się m.in.: Aleksandra Zieleniewska (była dziennikarka podziemnego “Radia Solidarność”), Edward Nowak (działacz “Solidarności”, poseł na Sejm X kadencji), Stanisław Handzlik (jeden z liderów podziemnej “Solidarności” w Hucie im. Lenina, później poseł Sejmu I kadencji i wieloletni radny miasta Krakowa) oraz Krzysztof Kozłowski (wieloletni zastępca redaktora naczelnego “Tygodnika Powszechnego”, minister spraw wewnętrznych w pierwszym niekomunistycznym rządzie RP, senator).

W skład pierwszego zespołu dziennikarzy tworzących nowe radio weszli: Grażyna Bekier, Ewa Stykowska, Edward Miszczak, Tadeusz Sołtys, Stanisław Smółka, Marcin Wrona i Piotr Metz.

Od sierpnia 1990 roku program nadawany był ze studia w forcie pod Kopcem Kościuszki, który do dzisiaj pozostaje siedzibą radia.

W październiku 1990 roku stacja zmieniła nazwę z Radia Małopolska FUN na RMF.

Od roku 2006 właścicielem Grupy RMF jest koncern Bauer Media.

Dziś RMF FM to najbardziej znana i najpopularniejsza rozgłośnia w Polsce, przyciągająca każdego dnia blisko 8,5 miliona Słuchaczy. To także szybkie i wiarygodne źródło informacji, które w rankingu Instytutu Monitorowania Mediów znalazło się w czołówce najbardziej opiniotwórczych mediów dekady.

Nasza stacja stawia na informację na najwyższym poziomie, rozrywkę i dobrą zabawę. Obok Faktów RMF FM na antenie można usłyszeć m.in. poranny show Wstawaj Szkoda Dnia, Felietony Tomasza Olbratowskiego (ponad 3,7 tysiąca wyemitowanych dotąd odcinków!), liczne kabarety, popołudniowy program Byle do Piątku czy POPlistę – najpopularniejszą w Polsce listę przebojów, która ma już za sobą ponad 3300 notowań!

W konkurach SMS-owych Słuchacze RMF FM wygrali do tej pory ponad 51 milionów złotych!

Nasza stacja od początku swego istnienia specjalizuje się w… rekordach. Dość wspomnieć o 700 tysiącach widzów, którzy pojawili się na naszej imprezie – koncercie zespołu Scorpions – czy najdłuższej w kraju fladze w biało-czerwonych barwach, jaka 2 maja 2014 roku powiewała nad Krakowem.

Zdobywane przez lata doświadczenie zaowocowało powstaniem wielu innych projektów spod znaku RMF. U progu nowego tysiąclecia nadanie rozpoczęła stacja RMF Classic (początkowo jako Opera FM), zaś w 2004 roku wystartowały pierwsze rozgłośnie RMF MAXXX.

W 2007 roku w sieci pojawił się serwis muzyczny RMFon.pl (na początku jako miastomuzyki.pl).

Od 2010 roku najważniejszych, najbardziej aktualnych i najciekawszych informacji dostarcza Wam portal informacyjny RMF24.pl.

Całość: http://www.rmf24.pl/raport-25-lat-rmf/news-rmf-fm-ma-25-lat-swietujemy-razem-z-wami,nId,1589762

14-01-2015, 09:36

Trybunał w Strasburgu: były dziennikarz “GW” niesłusznie skazany za zniesławienie  »

Press
(MW)
14-01-2015

Marian Maciejewski, były dziennikarz “Gazety Wyborczej” we Wrocławiu, nie powinien być skazany za zniesławienie wymiaru sprawiedliwości – orzekł wczoraj Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu i przyznał mu 5 tys. zł zadośćuczynienia.

ETCP przyznał wczoraj rację Marianowi Maciejewskiemu skazanemu w kwietniu 2004 roku za pomówienie dolnośląskiego wymiaru sprawiedliwości w artykule opublikowanym we wrocławskiej “GW”. Trybunał stwierdził, że działał on z należytą starannością. W jego ocenie polskie sądy w niewystarczający sposób odróżniły opinie od faktów w tekście Maciejewskiego.

Marian Maciejewski

Maciejewski, wówczas dziennikarz “Gazety Wyborczej” we Wrocławiu, a obecnie freelancer, opublikował cykl tekstów o nieprawidłowościach w pracy jednego z prokuratorów, który prowadził sprawę przeciwko wrocławskiemu komornikowi podejrzanemu o kradzież trofeów myśliwskich. Dziennikarz zarzucał też sędziom z Sądu Rejonowego Wrocław – Krzyki i Sądu Okręgowego we Wrocławiu brak nadzoru nad pracą kancelarii komorniczej. Za rzekome pomówienie ich w jednym z artykułów “Fałszywe spojrzenie wrocławskiej Temidy” został skazany przez Sąd Rejonowy w Brzegu na karę grzywny 1,8 tys. zł i nawiązkę 1 tys. zł. Sędziowie poczuli się dotknięci użytymi przez dziennikarza sformułowaniami “złodzieje w wymiarze sprawiedliwości” oraz “mafijny układ prokuratorsko-sędziowski” i wytoczyli mu proces z art. 212 Kodeksu karnego. Ich zdaniem Maciejewski poniżył ich i naraził na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu sędziego. Po apelacji dziennikarza Sąd Okręgowy w Opolu utrzymał wyrok w mocy, argumentując, że choć pozwany napisał prawdę, to negatywny wydźwięk artykułu o wymiarze sprawiedliwości jest sprzeczny z interesem społecznym.

- Nie zarzucałem sędziom kradzieży, chodziło mi o brak nadzoru nad pracą kancelarii komorniczej i tuszowanie sprawy kradzieży przez sędziów. Pisząc o “mafijnym układzie prokuratorsko-sędziowskim”, cytowałem okradzionego. Sam nigdy bym takiego zarzutu nie postawił – wyjaśnia Maciejewski.

Na wniosek dziennikarza i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w 2008 roku sprawą zajął się Trybunał Konstytucyjny. Zmienił wykładnię art. 213 par. 2 Kodeksu karnego, orzekając, że kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut dotyczący postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną, nie popełnia przestępstwa z art. 212 kk. Ponieważ Trybunał Konstytucyjny nie jest uprawniony do zmiany wyroku, Maciejewski zwrócił się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

- Nie czuję satysfakcji, tylko niesmak. Sprawa ciągnęła się ponad 14 lat. Aż do zatarcia wyroku w 2010 roku moje nazwisko figurowało w rejestrze skazanych. Wrocławscy sędziowie zamiast przyznać się do błędów popełnianych w swojej pracy, zajęli się dziennikarzem, który wymagał przestrzegania prawa – mówi Maciejewski.

Dominika Bychawska-Siniarska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka: – Europejski Trybunał Praw Człowieka na ogół przyznaje szerszą ochronę wymiarowi sprawiedliwości, jednak w tej sprawie zauważył, że dziennikarz działał w sposób rzetelny, zbierając informacje od wielu osób. Tej kwestii sądy krajowe nie poruszyły. Co istotne, Trybunał podkreślił też, że sądy krajowe powinny brać pod uwagę nie tylko to, jak wyrok wpłynie na konkretnego dziennikarza, ale na ogół mediów.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/47648,Trybunal-w-Strasburgu_-byly-dziennikarz-GW-nieslusznie-skazany-za-znieslawienie

14-01-2015, 08:14

Nie wszystkie firmy monitorujące media akceptują regulamin wydawców  »

Press
(IKO)
14-01-2015

Nie wszystkie firmy monitorujące media zamierzają stosować się do regulaminu określającego korzystanie z artykułów prasowych, przyjętego przez Izbę Wydawców Prasy.

Regulamin określa zasady cytowania artykułów na potrzeby m.in. przeglądów prasy i pomóc wydawcom domagać się opłat według ustalonych przez wydawców cenników. “Nasza akcja wymierzona jest przeciwko tym podmiotom, które bezprawnie korzystają z naszych artykułów bez wymaganej zgody i opłat” – można było przeczytać we wczorajszych dziennikach, które przyłączyły się do akcji. – Ten regulamin nas nie dotyczy. Nie zmienia on nic w sytuacji prawnej Instytutu oraz naszych klientów. Kilku wydawców stara się uregulować rozwiązania prawno-autorskie na styku z prawem prasowym, zgodnie ze swoim interesem. Porozumienie obejmuje kilku wydawców dysponujących około 30 tytułami, co stanowi niewielki odsetek – twierdzi Paweł Sanowski, prezes Instytutu Monitorowania Mediów.

Podobne stanowisko zajął Press-Service Monitoring Mediów. – Wydawcy nadużywają prawa – uważa Zbigniew Długi, właściciel Press-Service Monitoring Mediów.

Grzegorz Nawacki, zastępca redaktora naczelnego “Pulsu Biznesu”, zwraca uwagę, że praktyka wykorzystywania artykułów polegająca na publikacji obszernych skrótów materiałów prasowych, prowadzi do tego, że wielu czytelników uznaje, iż nie muszą już sięgać po gazetę. – Nie mamy z tego żadnej korzyści: opłat czy ruchu przychodzącego na stronę. W ten sposób wydawca ma koszt wytworzenia treści, a dystrybutor czerpie z tego zyski. Taki system jest nielogiczny i nieuczciwy – mówi Nawacki

- Wypowiedzi kwestionujące legalność działań firm monitorujących media ze strony niektórych wydawców oraz IWP i Stowarzyszenia Wydawców Repropol na stałe wpisały się w nieprawdziwy i wypaczony obraz tworzony przez te instytucje. Pomimo kolejnych korzystnych wyroków sądowych na rzecz firm monitorujących media niestety, nie możemy wpłynąć na zmianę postawy SW Repropol i wypracować porozumienia – argumentuje Paweł Sanowski.

- Sugerowanie, że przeglądy prasy mają na celu zastąpienie czytelnictwa prasy drukowanej, jest dużym nadużyciem. Tworzymy nową wartość i odsyłamy do źródeł – mówi Zbigniew Długi. W oficjalnym oświadczeniu zarząd Press-Service Monitoring Mediów napisał: “Nasza działalność ma charakter uzupełniający i komplementarny”.

- Nie jest to prawdą. Firmy monitorujące media korzystają nie tylko z fragmentów artykułów. One próbują to różnie przedstawić, na przykład jako wycinek większej całości. Regulamin nie jest ustawą, lecz trzeba sobie radzić półśrodkami – mówi Zbigniew Benbenek, główny akcjonariusz ZPR SA.

Wczoraj przeciwko akcji wydawców zaprotestował też serwis 300polityka.pl, w którym pojawiają się cytaty z gazet. “Nie będziemy nikogo cytować na siłę, dlatego wydawnictwa, które ustanowiły sobie nowe regulacje, nie pojawią się dziś w Stanie Gry. Niech też wezmą pod uwagę, że wydatnie przyczyniliśmy się tym samym do nagłośnienia ich akcji” – napisano wczoraj w serwisie 300polityka.pl. – Część wydawców wymyśliła regulacje, do których inni mają się zastosować. To działanie nieprzejrzyste i niezrozumiałe, które może się kojarzyć z kartelem. Regulamin jest niedorzeczny, nie ma mocy prawnej, bo w tej sprawie wszystko reguluje prawo prasowe. Grupa wydawców sobie ustala, co chcą, lecz my nie będziemy brali w tym udziału ani też nie odbieramy ich regulaminów jako odnoszących się do nas – mówi Łukasz Mężyk, redaktor naczelny 300polityka.pl.

- “Rzeczpospolita” wyżywi się bez portalu 300polityka.pl. Czy im uda się przeżyć bez nas? Zobaczymy. Profesjonalni dziennikarze wiedzą, w jakim celu stworzyliśmy regulamin. Nasze działanie jest kształtowaniem dobrych praktyk – mówi Bogusław Chrabota, redaktor naczelny “Rz”.

- Wprowadzone przez wydawców zasady są metodą walki z pasożytniczym i nielegalnym wykorzystywaniem treści. Regulamin nie zabrania wykorzystywania treści m.in. w przeglądach prasy, tylko precyzuje zasady, na których może się to odbywać – wyjaśnia Grzegorz Nawacki.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/47650,Nie-wszystkie-firmy-monitorujace-media-akceptuja-regulamin-wydawcow?target=pressletter&uid=556

14-01-2015, 06:53

Paweł Nowacki: Prawo autorskie i prasowe nie przystają do świata cyfrowego. Potrzebne są zmiany  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Paweł Nowacki
14-01-2015

Sprawy dotyczące naruszeń rozpatrywane będą na salach sądowych pod kątem prawa prasowego i autorskiego, jednak pragnę zauważyć, że pewne regulacje, które środowisko wprowadza, są brane pod uwagę przez sądy – tłumaczy Wirtualnemedia.pl Paweł Nowacki, zastępca redaktora naczelnego ds. online w “Dzienniku Gazecie Prawnej”.

Paweł Nowacki

Dla internautów się nic nie zmienia. Dostosować się muszą podmioty biznesowe, które korzystają z treści drukowanych przeniesionych do internetu, jak również z tych, które dany wydawca umieszcza w internecie, a są objęte ochroną prawa autorskiego. Sama akcja i jej zamierzenia służą ułatwieniu wydawcom rozmowy z różnymi podmiotami biznesowymi, czy też ściganie naruszeń.

Każdy wydawca będzie realizował regulamin we własnym zakresie – jedni będą monitorować internet samodzielnie, inni z użyciem programów antyplagiatowych. Wcześniej, jeśli ktoś wykorzystał treść z “Dziennika Gazety Prawnej” bez zgody, mogłem tylko wysłać maila i żądać reakcji o którą było bardzo trudno. Obecnie szybciej zajmie się tym dział prawny, będzie łatwiej przy ewentualnym dochodzeniu rekompensat.

Rozwiązania polskiego prawa w przypadku ochrony treści o charakterze autorskim wyglądają na skuteczne. Jednak kiedy dochodzi do procesów okazuje się, że przepisy nie zawsze są jasne i czytelne. Zgadzając się z opiniami, że sprawy będą rozpatrywane na salach sądowych pod kątem prawa prasowego i autorskiego pragnę zauważyć, że jednak pewne regulacje, które środowisko wprowadza, są brane przez sądy pod uwagę.

W IAB Polska trwają prace nad kodeksem dobrych praktyk w internecie. Nie uważam, że to rozwiąże wszystkie problemy, ale tego typu zjawiska jak ostatni ruch wydawców mogą zmotywować całe środowisko do tego, by opracować nad zmianami w prawie i do tego, żeby były one bardziej precyzyjne. Prawo autorskie i prasowe od lat nie przystają do świata cyfrowego.

Paweł Nowacki, zastępca redaktora naczelnego ds. online w “Dzienniku Gazecie Prawnej”

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/pawel-nowacki-prawo-autorskie-i-prasowe-nie-przystaja-do-swiata-cyfrowego-potrzebne-sa-zmiany

14-01-2015, 06:42

Eryk Mistewicz: Prawo do cytatu stało się podstawą modelu biznesowego niektórych portali  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Eryk Mistewicz
14-01-2015

Poszukiwanie modelu biznesowego nowych mediów nie może być drogą na skróty ani łamaniem podstawowych zasad współżycia społecznego. Nie może prowadzić do akceptacji intelektualnego złodziejstwa – regulamin korzystania z artykułów prasowych, wprowadzony przez część wydawców, ocenia Eryk Mistewicz, szef kwartalnika “Nowe Media” i prezes Instytutu Nowych Mediów.

Eryk Mistewicz

Od dawna czekałem na tę decyzję. Kibicuję i chętnie dołączam się do inicjatywy “11 słów”. Prawo do cytatu stało się w Polsce podstawą modelu biznesowego niektórych portali, których mediaworkerzy (nie jestem w stanie nazwać ich dziennikarzami) produkują w oparciu o ten koncept kilkanaście “tekstów” na godzinę. Teksty te podpisywane są ich nazwiskiem i imieniem, ilustrowane są stockowymi zdjęciami, a zawierają w sobie najciekawsze fragmenty tekstów będących efektem pracy zawodowych dziennikarzy, bądź to skopiowane w formie cytatów, bądź to w mowie zależnej. Obok plasowana jest reklama napędzana “klikami”. Dziennikarz w trakcie rannej zmiany potrafi “napisać” nawet 80-100 tekstów tego typu. To najzwyczajniejsza w świecie kradzież. Wypuszcza powietrze z tych, którzy chcą elementarnego szacunku dla swojej pracy, którym jeszcze chce się w dziennikarstwie traktowanym poważnie cokolwiek.

Poszukiwanie modelu biznesowego nowych mediów nie może być drogą na skróty, nie może być łamaniem podstawowych zasad współżycia społecznego. Nie może prowadzić do akceptacji intelektualnego złodziejstwa.

Najważniejsze sprawy z innych mediów można wskazać w kilku słowach. Jedenaście słów to doprawdy rozpusta. Najważniejszy i tak powinien być przecież link do treści, które rekomendujemy. To podejście uczciwe. Popularyzujący pracę innych, rekomendując w natłoku tekstów, informacji i opinii wszystko to, co najważniejsze. To podejście uczciwe. Kibicował będę inicjatorom i chętnie do inicjatywy “11 słów” się dołączam, zachęcam też innych twórców aplikacji, stron i narzędzi nowych mediów. Prawo do cytatu ograniczone do jedenastu słów nie zagraża uczciwym projektom.

Eryk Mistewicz, szef kwartalnika “Nowe Media” i prezes Instytutu Nowych Mediów

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/eryk-mistewicz-prawo-do-cytatu-stalo-sie-podstawa-modelu-biznesowego-niektorych-portali