Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

12-02-2015, 09:06

Dwadzieścia lat minęło  »

Nowiny zabrzańskie
12-02-2015

Dokładnie 9 lutego 1995 roku ukazał się pierwszy numer Nowin Zabrzańskich. Bardzo nas cieszy ten okrągły jubileusz i fakt, że z każdym rokiem przybywa na czytelników. Bardzo za to dziękujemy! To nadaje sens naszej dziennikarskiej pracy. Dziś, świętując urodziny, chcemy wypunktować 10, naszym zadaniem najważniejszych, informacji dotyczących historii tygodnika.

Po pierwsze – jedyny taki w Zabrzu!
Chwalimy się tym, że Nowiny Zabrzańskie to jedyny lokalny tygodnik, ukazujący się na terenie Zabrza, poświęcony wyłącznie sprawom miasta. Uwaga naszych dziennikarzy skupiona jest na wydarzeniach związanych z życiem zabrzan, są wszędzie tam, gdzie dzieje się coś ważnego, prezentują opinie, komentarze i przede wszystkim informują o najważniejszych faktach. Doceniają to nasi czytelnicy oraz internauci, którzy codziennie zaglądają na nasz portal internetowy www.nz24.pl. Statystyki są powodem naszej dumy. Bywa, że internetowych odsłon na naszym profilu na Facebooku notujemy tygodniowo ponad 30 tysięcy! To zobowiązuje!

Po drugie – tylko ich dwoje
Tylko dwóch redaktorów naczelnych, w ciągu dwóch dekad, kierowało Nowinami Zabrzańskimi. Pierwszym sternikiem była Barbara Baczyńska, z wykształcenia politolog ze specjalizacją dziennikarską. To właśnie ona ponad dwadzieścia lat temu stworzyła Nowiny Zabrzańskie, będąc wówczas redaktor naczelną Nowin Gliwickich. Przez rok kierowała obydwiema gazetami, ostatecznie wybrała nasz tygodnik. Redaktorem naczelnym, a także prezesem zarządu spółki Nowiny Zabrzańskie była do końca listopada 2011 roku.
Obecnie redaktorem naczelnym jest Marcin Król, wcześniej dziennikarz, m.in. dużych tytułów regionalnych: katowickiego Wieczoru, Trybuny Śląskiej, Dziennika Zachodniego, także tabloidu Fakt oraz wieloletni redaktor naczelny Życia Mysłowic. Jego wejście do zespołu 15 grudnia 2011 roku, połączone było z rewolucją – zmianą szaty graficznej gazety, nowym układem tematycznym stron. Ten powiew nowoczesności, co wiemy z rozmów z czytelnikami, spodobał się im niemal od razu.

Trzy -jak trzy siedziby redakcji
Przeprowadzaliśmy się trzykrotnie. Najpierw była siedziba w pięknym budynku hotelu Monopol przy ul. Wolności 305. Druga, od l lutego 1996 roku, na III piętrze kamienicy przy ul. Wolności 291. “Przepędzili” nas stamtąd złodzieje – pasjami nawiedzali redakcję, w sumie kilkanaście razy. Nie zdołaliśmy się przed nimi zabezpieczyć. Wchodzili przez dziury wykuwane w ścianach, a nawet w suficie. Traciliśmy komputery, aparaty telefoniczne, dyktafony, a nawet wyposażenie kuchni. Od stycznia 2004 roku pracujemy w wygodnym i zabytkowym budynku przy pl. Teatralnym 10, tuż obok CH “Platan”.

Cztery – bo właścicieli mieliśmy czterech
Pierwszymi właścicielami Nowin Zabrzańskich były Nowiny Gliwickie sp. z o.o. (ponad 90 procent udziałów) oraz Romuald Fiutak. To właśnie w gliwickim tygodniku zrodził się pomysł na Nowiny Zabrzańskie. Wystartowali 9 lutego 1995 roku z 16 stronami, z czego cztery drukowane były od początku w pełnym kolorze, co wtedy stanowiło rzadkość. W lipcu 1995 roku współwłaścicielem gazety stało się Przedsiębiorstwo Transportu Kolejowego i Gospodarki Kamieniem w Zabrzu, które w kwietniu roku 1996 kupiło całe Nowiny. Holding PTKiGK był właścicielem tygodnika do września 2010 roku. Potem, przez niemal rok, do września 2011 naszym właścicielem był prywatny przedsiębiorca, prowadzący agencję reklamową. Od 13 września 2011 roku, właścicielem Nowin Zabrzańskich jest Przedsiębiorstwo Projektowo-Wdrożeniowe “Proinstal” sp. z o.o., kierowane przez Adama Kołodziejskiego.

Pięć – ważnych imprez
Przez 20 lat zorganizowaliśmy sami, zainicjowaliśmy lub włączyliśmy się w niezliczoną ilość przedsięwzięć charytatywnych, społecznych, kulturalnych i sportowych. Wszystkie nas bardzo cieszyły, wszystkie warte są choć małej wzmianki, ale uspokajamy – nie zamierzamy ich w tym momencie wymieniać. Przypomnimy jedynie pięć.
Zacznijmy chronologicznie, od 1995 roku i od naszej pięknej akcji, wyboru Miss Nowin Zabrzańskich. Dziś niewielu czytelników pamięta, ale konkursy piękności nasza redakcja zorganizowała dwukrotnie. Pierwszą Miss Nowin została Magdalena Chamerlińska (wówczas 19-latka, dziś naczelniczka jednego z wydziału Urzędu Miejskiego w Zabrzu), a rok później – Aneta Makówka.
Od lat nieustanie wzrusza nas hojność naszych czytelników, którzy po naszych artykułach chętnie ofiarowywali swoją pomoc i nie szczędzili pieniędzy. Tak było ostatnim razem, gdy apelowaliśmy o dorzucenie się do świątecznych paczek dla ubogich dzieci ze świetlic środowiskowych. Niemal natychmiast nasza redakcja została zasypana darami dla nich. Serdecznie w imieniu dzieci dziękujemy.
Ale pomagamy nie tylko przez dziennikarskie interwencje. W 2013 roku zgłosiliśmy się do Familiady, popularnego programu telewizyjnego, by pomóc czteroletniej Idze, która ma poważnie uszkodzony mózg. Wygrana pokryła koszty dodatkowej, miesięcznej rehabilitacji. Nam pozostała spora satysfakcja. No i pamiątkowe zdjęcie z Karolem Strasburgerem, który wyjątkowo nie uraczył nas w studio żadnym “sucharem”.
Od lat zachęcamy też zabrzan, by aktywnie i przyjemnie spędzali swój wolny czas. Takich akcji było sporo, wspomnimy tylko konkursy, które od dwóch lat organizujemy w ramach koncertów Muzycznego Lata, Dla najaktywniejszych zabrzan, mamy zawsze wspaniałe prezenty, w ostatnim roku były to tablety i rower.
Piątym przedsięwzięciem są nasze warsztaty dziennikarskie, które organizujemy w zabrzańskich szkołach. W czasie zajęć opowiadamy o zawodzie dziennikarza, mamy kilka ćwiczeń, które uczą redagowania krótkich informacji. To sympatyczne spotkania z młodymi ludźmi, którzy, mamy taką nadzieję, za kilka lat staną się naszymi stałymi czytelnikami. A może wśród nich jest nasz przyszły reakcyjny kolega lub koleżanka po piórze?

Sześć – jak sześcioro prawników na szóstej stronie
Z uwagą wsłuchujemy się w problemy, z jakimi przychodzą do nas czytelnicy. Zawsze staramy się pomóc. Na szczęście pomagają nam w tym prawnicy, którzy od lat, bezpłatnie, udzielają zabrzanom porad. Pierwszym adwokatem, który systematycznie, co tydzień, wsłuchiwał się w naszej redakcji w problemy mieszkańców, był mecenas Cezary Adamski. Porad, niemal w każdej sprawie, udzielał przez ponad trzy lata, od września 2005 roku do końca 2008. Z czasem do grona “naszych” prawników dołączyli kolejni przedstawiciele palestry. Obecnie, od prawie czterech lat, na spotkania z naszymi czytelnikami przychodzi aż sześcioro doświadczonych prawników. Są to: mecenas Małgorzata Bednarska-Myczkowska, mecenas Anna Knapczyk-Kick, prokurator Marian Przybyszewski oraz prawnicy Aleksandra Witeszczak, Kamil Kozak i Lech Zarzycki. Z ich fachowych porad zabrzanie mogą skorzystać cztery razy w tygodniu, dyżury są codziennie, od poniedziałku do czwartku. Bezpłatne porady cieszą się ogromnym zainteresowaniem, a my co tydzień relacjonujemy najciekawsze sprawy, którymi zajmowali się nasi prawnicy.

Magiczna siódemka, czyli nasz zespól
Nasz zespól obecnie tworzą: Marcin Król, Wojciech Cydzik, Dariusz Chrost, Marzena Piechowicz-Gruda, Anna Mrowiec, Katarzyna Włodarczyk, Małgorzata Chojnowska.
Za graficzny układ gazety odpowiadają nasi stali współpracownicy – Tomasz Królik i Jacek Jankowski.

Osiem – jak osiem stron dodatków specjalnych
Dwadzieścia stron Nowin Zabrzańskich co tydzień to za mało, by pomieścić wszystkie ważne informacje o Zabrzu, jego mieszkańcach i wygospodarować jeszcze miejsce na teksty lekkie i przyjemne. Dlatego zdecydowaliśmy się wydawać dodatki specjalne – Nowiny Gospodarcze (ukazują się w każdy pierwszy czwartek miesiąca i w całości poświęcone są zabrzańskim firmom) oraz Nowiny Zabrzańskie Style (dostępne w ostatni czwartek miesiąca, z materiałami o modzie, urodzie i nowych trendach). W sumie dla naszych czytelników mamy osiem stron dodatków! Oba, niemal od pierwszego wydania, zyskały swoich sympatyków.

Dziewięć – jak data 9 lutego 1995 roku
To historyczna data, właśnie wtedy ukazał się nasz pierwszy numer Nowin. Na pierwszej stronie napisaliśmy wtedy, że “wierzymy, że oferując mieszkańcom Zabrza dobry, ciekawy i rzetelny tygodnik, szybko zyskamy Państwa zaufanie. Chcemy stworzyć gazetę nie tylko dla Was lecz po prostu Waszą”.
Dziś z dużym sentymentem przeglądamy nasz pierwszy numer. Z czołówkowego zdjęcia śmieje się sympatyczny mężczyzna, który siedzi na górze węgla, wypełniającego szczelnie furgonetkę i czyta nasz promocyjny numer Nowin Zabrzańskich. Zdjęcie zapowiadało wielki konkurs – do rozdania mieliśmy wtedy aż 10 ton węgla! Zdecydowaliśmy, że otrzyma je 20 czytelników (każdy po pół tony), którzy wytną dwa kupony z dwóch pierwszych numerów Nowin i stawią się do redakcji, w kolejny czwartek o godz. 8.00. Konkurs przeszedł nasze oczekiwania, redakcja przeżyła prawdziwe oblężenie. Od wczesnego ranka na otwarcie drzwi czekało w sumie blisko 250 osób. Choć było wiadomo, że po pół tony węgla przypadnie w udziale tylko dwudziestu pierwszym osobom. Może pozostali liczyli, że ktoś z “czołówki” się rozmyśli?

I na koniec – strzał w dziesiątkę!
“Pragnąłbym, aby Nowiny Zabrzańskie były tygodnikiem w szczególny sposób uwrażliwionym na otaczającą nas rzeczywistość, a zarazem i reagującym na wszystkie głosy, aby problemy przedstawiane były w miarę wnikliwie i wszechstronnie, by w reportażach huczało prawdziwe życie, zaś felietony były pisane w sposób głęboko przemyślany – wszak język również może okazać się narzędziem bardzo niebezpiecznym” – to cytat z listu, który dostaliśmy w 1995 roku, po ukazaniu się drugiego numeru Nowin Zabrzańskich, od naszego czytelnika Jana Stanisława Pinkosza. Do dziś uważamy, że jego słowa to prawdziwy strzał w dziesiątkę, idealnie ujęta misja naszej gazety. Pracujemy nad tym, by “Nowiny” codziennie zdążały do ideału nakreślonego przez autora listu.

Dziś szczególnie dziękujemy naszym Czytelnikom, Ogłoszeniodawcom i Reklamodawcom za wierność Nowinom Zabrzańskim. Nadal będziemy tworzyć tygodnik właśnie dla Państwa, dla zabrzan, informując najrzetelniej, najszerzej i najszybciej o najważniejszych wydarzeniach z naszego miasta. Obiecujemy, że stale będziemy trzymać rękę na pulsie Zabrza. Jesteśmy dla Was. Bądźcie z nami!

Całość: http://www.nowinyzabrzanskie.pl/

12-02-2015, 07:08

Andrzej Miś budzi słuchaczy Radia Silesia. Pożegnał się z Radiem Piekary  »

Dziennik Zachodni
Marlena Polok-Kin
12-02-2015

Popularny prezenter i wicman w śląskich klimatach bawi teraz słuchaczy Radia Silesia. To zwrot tej rozgłośni w kierunku radia “po naszymu”. Andrzej Miś opuścił Radio Piekary i pracuje w Radiu Silesia.

Andrzej Miś gra w Radiu Silesia:

Słuchacie radia i trafiliście na rozgłośnię, w której godajom po naszymu i grają śląskie “szlagry”. Nie, nie regulujcie odbiorników – wybraliście właściwą stację. Od wtorku na 96,2 fm słuchaczy Radia Silesia do życia budzi jedyny nieśpiący o tej porze roku Miś… znany śląski prezenter i “wicman”, Andrzej Miś.

Andrzej Miś

To dla wielu jeden z najbardziej ekscytujących medialnych transferów na lokalnym rynku – z Radia Piekary do Radia Silesia – stał się faktem.

Cieszący się popularnością poranny program w Radiu Silesia, czyli “Pierwsza zmiana” (pasmo od poniedziałku do piątku w godz. od 6 do 10), ma teraz w jego osobie nowego gospodarza. Miś jest doskonale znany słuchaczom innego, pierwszego radia w śląskich klimatach – Radia Piekary. Z tą rozgłośnią Miś, który otrzymał statuetkę Hanysa za zjednoczenie ludzi na antenie, związany był przez 18 lat.

Jak tłumaczy dyrektor Radia Silesia, Wojciech Kania, jego rozgłośnia skierowała do popularnego prezentera z konkurencji zaproszenie do współpracy, ten je przyjął i właśnie z mieszczącą się w Zabrzu rozgłośnią związał teraz karierę. Jak ulał popularny prezenter pasował do projektu zwrotu Radia Silesia w kierunku śląskich klimatów. Ten projekt rozpoczął się już w listopadzie ubiegłego roku i – jak przekonują w zabrzańskim radiu – cieszy się powodzeniem wśród słuchaczy. Koncepcja zakłada spójny program TV Silesia i radia o takiej samej nazwie.

W południe, od 11 do 12.30, nadawany jest wspólnie “Exspress Silesia”. Jak podkreśla Kania, to taki pomysł, by osoby, które słuchają radia w domu, mogły zobaczyć swoich ulubieńców podczas programu w telewizji. A wszyscy ci, którzy są wierni rozgłośni na co dzień, i tak dostaną dawkę świeżych, ale przede wszystkim – dobrych wiadomości i dostarczającej radości muzyki.

- Mamy bardzo mocny nadajnik, który pozwala nam docierać z programem do najdalszych zakątków aglomeracji – mówi Wojciech Kania.

Potwierdzają to prezenterzy. Michał Łoskot nie ukrywa, że bardzo cieszą go telefony od słuchaczy z różnych krańców województwa. Są zgodni: słuchają muzyki takiej, jaką lubią.

Jak podkreśla Kania, taki ma być charakter radia – dostarczający słuchaczom pozytywnych emocji, w stałej z nimi interakcji. – Wiem, że często nie można się do nas dodzwonić, a słuchacze żywo reagują na zagadnienia, które poruszamy. Niebawem uruchomimy kolejną linię telefoniczną – obiecuje Kania. Czy słuchacze wraz z popularnym Misiem przestawią odbiorniki na Radio Silesia? Czas pokaże.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3748509,andrzej-mis-budzi-sluchaczy-radia-silesia-pozegnal-sie-z-radiem-piekary,id,t.html

11-02-2015, 18:01

Omenaa Mensah o publikacji we “Wprost”: wiem o kogo chodzi  »

Press
11-02-2015

Omenaa Mensah, prezenterka TVN 24 przyznaje, że wie o kogo chodzi w tekście tygodnika “Wprost”, w którym opisano przykład molestowania pracownic przez dziennikarza telewizyjnego.

W tygodniku “Wprost” ukazał się artykuł opisujący przypadek molestowania seksualnego pracownic przez znanego dziennikarza telewizyjnego. O sprawie opowiadała jego była podwładna, która z tego powodu zrezygnowała z pracy. W tekście nie padło ani nazwisko dziennikarza, ani nazwa stacji, w której pracuje. Określono go jako “szefa zespołu bardzo popularnej stacji telewizyjnej”. – Jak większość osób wiem o kogo chodzi – mówi Omenaa Mensah w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle. – Mam nadzieję, że to była sytuacja jednorazowa, która się więcej nie powtórzy. Mam też nadzieję, że ta dziennikarka poradziła sobie z tym i że wykonuje swój zawód dalej.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/47905,Omenaa-Mensah-o-publikacji-we-%E2%80%9EWprost%E2%80%9D_-wiem-o-kogo-chodzi

11-02-2015, 14:21

Sąd znów zajmie się dziennikarzami zatrzymanymi w PKW  »

Press
11-02-2015

Sąd Okręgowy w Warszawie 5 marca zbada apelację stołecznej prokuratury wobec dziennikarzy Polskiej Agencji Prasowej i TV Republika, uniewinnionych w pierwszej instancji od zarzutu naruszenia miru domowego podczas obsługi przez nich okupacji Państowej Komisji Wyborczej w ub.r. – ustaliła PAP w źródłach sądowych.

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście wnosi, by sąd okręgowy uchylił wyrok uniewinniający i zwrócił sprawę sądowi rejonowemu. Obrona wniesie o utrzymanie uniewinnienia.

Fotoreporter PAP Tomasz Gzell i dziennikarz TV Republika Jan Pawlicki zostali zatrzymani przez policję, gdy relacjonowali w listopadzie ub.r. okupację gmachu PKW przez osoby domagające się dymisji PKW w związku z przedłużającym się obliczaniem wyników wyborów samorządowych. Oprócz nich zatrzymano 10 osób.

Obaj dziennikarze zostali oskarżeni w trybie przyspieszonym przez policję o naruszenie miru domowego w PKW przez nieusłuchanie polecenia opuszczenia pomieszczenia – grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności albo do roku pozbawienia wolności. W grudniu ub.r. Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście uniewinnił ich.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/47903,Sad-znow-zajmie-sie-dziennikarzami-zatrzymanymi-w-PKW

11-02-2015, 13:19

Anna Sojka, dziennikarka Radia Katowice odebrała w Warszawie Nagrodę św. Kamila  »

Dziennik Zachodni
MAZ
11-02-2015

Anna Sojka

Wyróżnienie w kategorii “Dziennikarze i twórcy życia publicznego” za promowanie osób i instytucji, które w szczególny sposób przyczyniły się do “budowania kultury miłosierdzia, akceptacji i solidarności z osobami chorymi i ich rodzinami” odebrała we wtorek w Warszawie Anna Sojka, dziennikarka Radia Katowice, współprowadząca Spotkania Medyczne im. Krystyny Bochenek, ukazujące się także w “Dzienniku Zachodnim”.

Nagrody zostały rozdane z okazji Światowego Dnia Chorego. – Jestem szczerze wzruszona, serdecznie dziękuję Kapitule – powiedziała nam po powrocie ze stolicy Anna Sojka. Nagroda św. Kamila, patrona chorych i pracowników służby zdrowia, została ustanowiona w 2007 r. z inicjatywy Ojców Kamilianów i Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej.

Tegorocznymi laureatami głównymi zostali: prof. Janusz Skalski, (w kategorii “Pracownicy służby zdrowia”), Polskie Towarzystwo Stomijne POL-ILKO, (w kategorii “Instytucje, stowarzyszenia i organizacje”) oraz dziennikarz PAP Zbigniew Wojtasiński (w kategorii “Dziennikarze i twórcy życia publicznego”). Uroczystość odbyła się w Muzeum Kolekcji im. Jana Pawła II Fundacji Porczyńskich. W uroczystości z udziałem najwyższych władz kościelnych i państwowych, artystów oraz mediów udział wzięła premier Ewa Kopacz.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3748401,anna-sojka-dziennikarka-radia-katowice-odebrala-w-warszawie-nagrode-sw-kamila,id,t.html

11-02-2015, 07:53

Publikacja o ojcu Jarosława Kulczyckiego jest prostacka  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
11-02-2015

- Wyciąganie “ojca z ORMO” za karę jest prostackie. Ale bardziej oburzające jest jego zachowanie na wizji – tak publikację o ojcu dziennikarza Jarosława Kulczyckiego oceniają Wojciech Czuchnowski, Michał Szułdrzyński, Sylwia Czubkowska i Piotr Gursztyn.

“Gazeta Polska Codziennie” opublikowała artykuł, w którym opisano przynależność do Ochotniczych Rezerw Milicji Obywatelskiej ojca dziennikarza TVP Info Jarosława Kulczyckiego. Autor zacytował również fragment wypowiedzi dziennikarza dla “Super Expressu” z 2011 roku, w której miał przyznać, że “należał do reżimowego harcerstwa ZHP”.

Jarosław Kulczycki i Łukasz Warzecha w studiu TVP Info

Publikacja ma związek z sobotnią rozmową Kulczyckiego z publicystą Łukaszem Warzechą i Norbertem Maliszewskim w programie “Z dnia na dzień” w TVP Info, podczas której prowadzący nazwał Warzechę “propagandystą” i zarzucił mu “branie pieniędzy” za udział w kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy. Publicysta oburzony opuścił studio i nie kontynuował dyskusji.

Wojciechowi Czuchnowskiemu, dziennikarzowi “Gazety Wyborczej”, nie podobało mi się zachowanie Jarosława Kulczyckiego wobec Łukasza Warzechy.

- Jednak lustracja jego rodziny przeprowadzona przez nieformalny organ Prawa i Sprawiedliwości, czyli “Gazetę Polską”, jest działaniem obrzydliwym, w najgorszym stalinowskim stylu. “GP” robi to zresztą nie po raz pierwszy – przykładem dzieło autorów “Gazety Polskiej” – “Resortowe dzieci”, gdzie hurtowo lustruje się bliskich dziennikarzy, którzy podpadli PiS-owi - przypomina Wojciech Czuchnowski.

W grudniu 2013 roku w sprzedaży pojawiła się książka “Resortowe dzieci. Media”, opisująca ludzi związanych z polskimi mediami. Jej autorami są Dorota Kania, publicysta Jerzy Targalski oraz dziennikarz Maciej Marosz, który był źródłem informacji do tekstu o ojcu Jarosława Kulczyckiego.

- W podobny sposób, co z Kulczyckim tzw. autorzy “GPC” postąpili z Tomaszem Sekielskim, wyciągając z akt IPN brudy na temat jego rodziny. Takie działania pseudodziennikarzy z “Gazety Polskiej” i “Gazety Polskiej Codziennie” nie mają nic wspólnego z jakąkolwiek etyka i moralnością. Nie mam jednak złudzeń, że zostaną potępione np. przez SDP, które jest zdominowane przez ludzi mediów prawicy – dodaje dziennikarz “Wyborczej”.

W kwestii oceny zachowania dziennikarza TVP Info z Czuchnowskim zgadza się publicysta “Rzeczpospolitej” Michał Szułdrzyński. – Nie da się go pochwalić. Każdy z gości programu publicystycznego ma prawo wygłaszać dowolne opinie. Prowadzący ma oczywiście prawo się od nich odcinać, ale nie insynuując, że rozmówca jest opłacany przez partię – zaznacza Michał Szułdrzyński.

- Ale to sprawa redaktora Kulczyckiego i ewentualnie jego zwierzchników. Jego rodzice nie mają tutaj nic do rzeczy. Trudno nie odnieść wrażenia, że publikowanie informacji na temat jego ojca, ma być rodzajem politycznej zemsty, za jego zachowanie. Co więcej, publikowanie takich informacji stawia w kłopotliwym świetle Łukasza Warzechę – twierdzi publicysta “Rzeczpospolitej”.

Czy środowisko dziennikarskie powinno zareagować? Szułdrzyński zauważa, że branża nie zachowała się solidarnie po sprawie zatrzymania dziennikarzy w PKW, ani po tym, jak Łukasz Warzecha został potraktowany w sobotę TVP Info. Publicysta ocenia, że środowisko nie zareaguje odpowiednio również i teraz. – Niestety, podział w tym środowisku i jego dość duża polaryzacja na tle politycznym sprawia, że akcje solidarności paradoksalnie to środowisko jeszcze bardziej dzielą, a nie łączą. Ale to sprawa na osobną dyskusję – podkreśla Michał Szułdrzyński.

Sylwia Czubkowska z “Dziennika Gazety Prawnej” zauważa, że argumenty rodzinne używane przez dziennikarzy w stosunku do innych dziennikarzy zawsze są chwytami poniżej pasa. – Oczywiście rodzina kształtuje człowieka to jednak podstawą humanistycznego światopoglądu jest to, że jednostka nie ponosi odpowiedzialności za czyny i wybory innych. A więc jeżeli już z czegoś Jarosława Kulczyckiego warto rozliczać to z tego jak pracuje i czy jego zachowanie względem Łukasza Warzechy było profesjonalne – ocenia Czubkowska.

Dziennikarka dodaje, że ona uważa postępowanie prezentera TVP Info wobec gościa za nieprofesjonalne i dlatego nie podpisałaby się pod listem w jego obronie. – Choć jak podkreślam, prostackie i niemerytoryczne jest “za karę” wyciąganie mu “ojca z ORMO” – dodaje Sylwia Czubkowska.

Z kolei Piotr Gursztyn, publicysta “Do Rzeczy”, uważa, że bardziej oburzające jest zachowanie Jarosława Kulczyckiego niż reakcja gazety. – Kulczycki powinien przeprosić Łukasza Warzechę, ale nie w sposób tak kuriozalny jak zrobił to rzecznik TVP. Więc na tym etapie solidarność bardziej należy się Warzesze niż Kulczyckiemu – twierdzi Gursztyn.

- Publikacja “Gazety Polskiej” mogłaby mieć uzasadnienie, gdyby praca Jarosława Kulczyckiego miała wyraźny związek z przeszłością jego ojca. Z tekstu “GP” to nie wynika. Zatem publikacji w tej formie nie powinno być - ocenia Gursztyn. – Jeśli miałbym coś doradzić redakcji “Gazety Polskiej” to wzorowanie się na lepszych w dziedzinie dyskredytacji. Mogli napisać sylwetkę Kulczyckiego i zręcznie wpleść wątek ojca-ormowca. Tak jak to robią np. media, którym nie jest wszystko jedno – konkluduje.

W niedzielę Telewizja Polska wyraziła ubolewanie z powodu zachowania prezentera sobotniego wydania “Z dnia na dzień”. – Niestosowne pytanie zadane przez Jarosława Kulczyckiego, a także jego zbyt emocjonalne zachowanie w rozmowie z Łukaszem Warzechą było jednak próbą znalezienia ekwiwalentu dla dalekiej od obiektywizmu retoryki red. Warzechy – zaznaczył Jacek Rakowiecki, rzecznik prasowy TVP.

_____________________________

Poniżej pełne komentarze Wojciecha Czuchnowskiego, Michała Szułdrzyńskiego, Sylwii Czubkowskiej i Piotra Gursztyna o publikacji na temat ojca dziennikarza TVP Info.

Michał Szułdrzyński, dziennikarz “Rzeczpospolitej”

Warto rozdzielić te dwie sprawy. Nie da się pochwalić zachowania Jarka Kulczyckiego. Każdy z gości programu publicystycznego ma prawo wygłaszać dowolne opinie. Prowadzący ma oczywiście prawo się od nich odcinać, ale nie insynuując, że rozmówca jest opłacany przez partię.

Ale to sprawa redaktora Kulczyckiego i ewentualnie jego zwierzchników. Jego rodzice nie mają tutaj nic do rzeczy. Trudno nie odnieść wrażenia, że publikowanie informacji na temat jego ojca, ma być rodzajem politycznej zemsty, za jego zachowanie. Co więcej, publikowanie takich informacji stawia w kłopotliwym świetle Łukasza Warzechę.

Środowisko dziennikarskie nie zachowało się solidarnie po sprawie zatrzymania dziennikarzy w PKW, nie zachowało się solidarnie po tym, jak redaktor Warzecha został potraktowany w TVP Info, i nie zachowa się również i teraz. Niestety podział w tym środowisku i jego dość duża polaryzacja na tle politycznym sprawia, że akcje solidarności paradoksalnie to środowisko jeszcze bardziej dzielą a nie łączą. Ale to sprawa na osobną dyskusję.

_____________________________

Wojciech Czuchnowski, dziennikarz “Gazety Wyborczej”

Nie podobało mi się zachowanie Kulczyckiego wobec Warzechy, ale lustracja jego rodziny przeprowadzona przez nieformalny organ PiS, czyli “Gazetę Polską”, jest działaniem obrzydliwym, w najgorszym stalinowskim stylu. “GP” robi to zresztą nie po raz pierwszy – przykładem dzieło autorów “Gazety Polskiej” – “Resortowe dzieci”, gdzie hurtowo lustruje się bliskich dziennikarzy, którzy podpadli PiS-owi.

W podobny sposób, co z Kulczyckim tzw. autorzy “GPC” postąpili z Tomaszem Sekielskim, wyciągając z akt IPN brudy na temat jego rodziny. Takie działania pseudodziennikarzy z “Gazety Polskiej” i “Gazety Polskiej Codziennie” nie mają nic wspólnego z jakąkolwiek etyka i moralnością. Nie mam jednak złudzeń, że zostaną potępione np. przez SDP, które jest zdominowane przez ludzi mediów prawicy.

_____________________________

Sylwia Czubkowska, dziennikarka “Dziennika Gazety Prawnej”

Cóż, niestety ani to pierwszy ani ostatni przypadek gdy dziennikarze w stosunku do innych dziennikarzy używają rodzinnych argumentów.

To zawsze są chwyty poniżej pasa, bo choć oczywiście rodzina kształtuje człowieka to jednak podstawą humanistycznego światopoglądu jest to, że jednostka nie ponosi odpowiedzialności za czyny i wybory innych. A więc jeżeli już z czegoś Jarosława Kulczyckiego warto rozliczać to z tego jak pracuje i czy jego zachowanie względem Łukasza Warzechy było profesjonalne.

Jako, że ja osobiście uważam, że nie było to pod listem w obronie Kulczyckiego bym się zapewne nie podpisała. Choć jak podkreślam, prostackie i niemerytoryczne jest “za karę” wyciąganie mu “ojca z ORMO”.

_____________________________

Piotr Gursztyn, publicysta “Do Rzeczy”

Na początku chciałbym zaznaczyć, że bardzo nie podoba mi się dzielenie portali i mediów na prawicowe i nieprawicowe. To próba dyskredytowania i sugerowania odbiorcom, że są to media gorszego gatunku. Jakoś nikt nie pisze o portalu Tomasza Lisa “lewicowy” (bo przecież prawicowy nie jest). A jest to chyba największy producent substandardowego kontentu na polskim rynku medialnym.

Co do meritum, bardziej oburzające jest zachowanie J. Kulczyckiego niż reakcja nań. Kulczycki powinien przeprosić Ł. Warzechę, ale nie w sposób tak kuriozalny jak zrobił to rzecznik TVP. Więc na tym etapie solidarność bardziej należy się Warzesze niż Kulczyckiemu

Publikacja “GP” mogłaby mieć uzasadnienie, gdyby praca Kulczyckiego miała wyraźny związek z przeszłością jego ojca. Z tekstu “GP” to nie wynika. Zatem publikacji w tej formie nie powinno być. Jeśli miałbym coś doradzić “GP” to wzorowanie się na lepszych w dziedzinie dyskredytacji. Mogli napisać sylwetkę Kulczyckiego i zręcznie wpleść wątek ojca-ormowca. Tak jak to robią np. media, którym nie jest wszystko jedno.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/publikacja-o-ojcu-jaroslawa-kulczyckiego-jest-prostacka-opinie