Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

16-02-2015, 07:36

“Wprost” z “ciemną stroną Kamila Durczoka” wyciekł wcześniej, dziennikarze podzieleni  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Tomasz Wojtas
16-02-2015

Wersja cyfrowa nowego wydania tygodnika “Wprost” z artykułem opisującym “ciemną stronę Kamila Durczoka” w niedzielę wieczorem krótko była dostępna w AppStore, więc niektórzy dziennikarze zdążyli przeczytać tekst. Część skrytykowała jego tabloidowy charakter, inni go bronią.

W środowisku dziennikarskim informacja o tym, że tematem okładkowym nowego numeru “Wprost” będzie artykuł demaskujący Kamila Durczoka, krążyła przez cały weekend. I faktycznie w niedzielę po godzinie 18 redakcja tygodnika na profilach w portalach społecznościowych zamieściła okładkę tygodnika ze zdjęciem redaktora naczelnego “Faktów” TVN i napisem “Ciemna strona Kamila Durczoka”.

Okładka "Wprost" z zapowiedzią śledztwa tygodnika pn. "Ciemna strona Kamila Durczoka"

Jednocześnie nie udostępniono żadnych innych informacji dotyczących artykułu zapowiadanego na okładce. Biuro prasowe PMPG, wydawcy “Wprost”, nie opublikowało zwyczajowego komunikatu z zajawkami najważniejszych artykułów z nowego numeru (w taki sposób zapowiedziane zostało natomiast nowe wydanie “Do Rzeczy”, którego udziałowcem jest PMPG).

Jedyną zapowiedzią tekstu był sobotni wpis twitterowy prezesa PMPG Michała Lisieckiego z fragmentem wstępniaka redaktora naczelnego “Wprost” Sylwestra Latkowskiego, opisującym niemoralne zachowanie znanego dziennikarza (w domyśle – Kamila Durczoka) i zapowiadającym kontynuowanie przez redakcję tematu molestowania w pracy.

Dwa tygodnie temu “Wprost” opisał relację anonimowej dziennikarki popularnego kanału telewizyjnego, napastowanej przez szefa redakcji. – Nie znamy faktów, w związku nie będziemy się zajmować insynuacjami. Nie chciałbym, żeby tabloidy zarządzały naszym zespołem dziennikarskim - stwierdził w czwartek Edward Miszczak, członek zarządu Grupy TVN ds. programowych. Z kolei w piątek zarząd TVN powołał niezależną komisję, która ma na celu zweryfikowanie rozpowszechnianych publicznie twierdzeń, że osoby zatrudnione w TVN mogły być przedmiotem mobbingu lub molestowania w miejscu pracy.

Wydawca tygodnika “Wprost” w niedzielę poinformował, że e-wydanie nowego numeru tygodnika będzie dostępne dopiero w poniedziałek o godz. 6, a nie jak wcześniej w niedzielę o 20. Przypomnijmy, że publikacja wersji elektronicznej kolejnych numerów została opóźniona do poniedziałku w czerwcu ub.r., po tym jak e-wydanie “Wprost” z pierwszą częścią podsłuchanych rozmów czołowych polityków wyciekło z E-kiosku i już w sobotę o treści publikacji poinformował portal internetowy “Rzeczpospolitej”.

Jednak i w niedzielę wersja elektroniczna nowego numeru “Wprost” została udostępniona wcześniej – wieczorem pojawiła się w AppStore, z czego skorzystali i poinformowali o tym na Twitterze m.in. Jarosław Kuźniar z TVN24, redaktor naczelny Spiders Web Przemysław Pająk i blogerka Kataryna. W efekcie niektórzy dziennikarze przeczytali już zapowiadany na okładce artykuł i podzielili się swoimi opiniami w serwisach społecznościowych, przede wszystkim na Twittrze.

E-wydanie “Wprost” szybko jednak zostało usunięte z AppStore. – No i zniknęli “Wprost” z Appstora – zarobić 1 EUR nie chcą? Szczęśliwcy ściągnęli – napisał na Twitterze o godz. 22:30 Przemysław Barankiewicz z “Pulsu Biznesu”.

W tej sytuacji Michał Majewski w niedzielę późnym wieczorem przedstawił na Twitterze główne elementy artykułu o Durczoku.

- Szef “Faktów” barykaduje się w mieszkaniu, policja. Służbowe papiery wśród akcesoriów do ćpania. Resztki proszku. Nielegalne leki, wśród jego rzeczy płyta z zoofilią. Plany programu obok – opisał Majewski. – I teraz mi jeszcze wszyscy z tej telewizji powiedzcie, że nie wiedzieliście. O tym, że facet wam odpływa. Od dawna. I g… mnie obchodzi, czy ktoś biega na smyczy po domu. Obchodzi mnie, gdy są akcesoria do ćpania, szamotaniny, policja. I w roli głównej pan, który poucza z telewizora, jak żyć i prowadzi, podobno, najpoważniejszy dziennik TV w tym kraju – podkreślił.

Niektórzy dziennikarze, którzy zdążyli już przeczytać artykułu o Durczoku, skrytykowali jego tabloidowy charakter. - W sumie mało mnie interesują cudze gadżety erotyczne. O molestowaniu zaś będzie – za tydzień – stwierdziła na Twitterze Arlena Sokalska z “Polska The Times”. – To chyba nie jest ten materiał, na który czekacie. “Wprost” nieźle wszystkich strollował, a sam tekst ultra tabloidowy. Ultra - ocenił Przemysław Pająk. – Czytałem to co jutro przeczytają wszyscy we “Wprost” i słabe to trochę . Słabe! I nie to na co wszyscy Czekają. Jak zwykle dobry PR - napisał Marek Balawajder z RMF FM. - Ze smutkiem stwierdzam, że Sylwester Latkowski i Michał Majewski to Rutkowscy bis - ocenił Jarosław Kuźniar. – Materiał we Wprost wygląda jak scena z ostatniej powieści Jakuba Żulczyka - zauważyła Anna Wittenberg z “Dziennika Gazety Prawnej”.

Część dziennikarzy broniła publikacji tygodnika. – Był taki prezenter BBC Jimmy Savile. Stacja kryła go aż wziął i umarł. W tym kontekście uważam, tygodnik “Wprost” zrobił dobrze - ocenił Cezary Gmyz z “Do Rzeczy” i Telewizji Republika. – Wiele osób zarzucało “Wprost” zaniżenie standardów dziennikarstwa po “aferze taśmowej”. Co robi Durczok, którego ogląda więcej ludzi? – zapytał Bartłomiej Graczak z TV Republika.

- Sprawy tego tam nie znam i nie wiem nic. Bawi mnie tylko, że w tym samym czasie pełnomocnicy AWR Wprost próbują (bezskutecznie!) przekonać sąd iż nic o niejakim SL (czyli Sylwestrze Latkowskim – przyp.red.) pisać nie wolno, prywatne sprawy rzecz święta itp. Chcieliby też nas puścić z torbami. Ot, jak widać, nie ma świętych krów, chyba, że są nasze. Na szczęście tutaj materiał zgromadzony jest chyba jednoznaczny – stwierdził redaktor naczelny “W Sieci” Michał Karnowski.

Przypomnijmy, że w lutym ub.r. ten tygodnik opisał rzekomo gangsterską przeszłość Latkowskiego. – Przez to, co o mnie napisaliście, dopuszczając się kłamstw i manipulacji, pokazaliście jasno, że dostaliście zlecenie na mnie i je realizujecie - odparł naczelny “Wprost”, zapowiadając wytoczenie procesu w tej sprawie.

- Mnie się zawsze wydaje, że dziennikarze, skoro sami chcą oceniać, powinni pilnować się bardziej niż politycy Zastanawia mnie, dlaczego jutro rano Kamil Durczok w tym TOK FM (dziennikarz w poniedziałek rano udzieli tej stacji wywiadu – przyp.red.), skoro tekst tylko obyczajowy - napisała Joanna Miziołek. – W sumie to mega ciekawe, że szef czołowego programu informacyjnego ma poważne problemy właśnie wtedy gdy stacja jest na sprzedaż. Przypadek czy nie? – zapytał Paweł Prus, były reporter TVP Info. – Mnie zastanawia czemu “Fakt” i “Super Express” nie zajmują się zbyt aferakamila. Tabloidy wstrzemięźliwe, tygodnik opinii grzeje temat? – dodał Paweł Nowacki z “Dziennika Gazety Prawnej”.

W listopadzie ub.r. średnia sprzedaż ogółem “Wprost” wynosiła 41 353 egz.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wprost-z-ciemna-strona-kamila-durczoka-wyciekl-wczesniej-dziennikarze-podzieleni

16-02-2015, 07:32

TVN bada kwestię molestowania, a “Wprost” uderza w gwiazdę  »

Press
(RUT, IKO)
16-02-2015

Dziś w TVN zaczyna działalność komisja powołana do zweryfikowania twierdzeń, “że osoby zatrudnione w TVN mogły być przedmiotem mobbingu lub molestowania w miejscu pracy”. Tymczasem “Wprost” uderza w gwiazdę stacji Kamila Durczoka – niby bez związku.

Zgodnie z piątkową decyzją zarządu TVN w skład komisji wchodzą eksperci wewnętrzni i zewnętrzni. Do komisji mogą się zgłaszać osoby, które były mobbingowane lub molestowane. – Oczekuje się, że komisja przekaże informację zarządowi w ciągu dwóch tygodni. Do tego czasu nie będziemy komentować ani działań komisji, ani spekulacji medialnych – informuje Emilia Ordon, rzeczniczka prasowa TVN.

W piątek po podaniu przez nas informacji na Press.pl o powstaniu komisji w Internecie rozgorzała dyskusja między dziennikarzami, pełna ironicznych komentarzy pod adresem TVN. Cezary Gmyz z “Tygodnika do Rzeczy” kpił na Twitterze: “Będziecie na antenie TVN 24 transmitować obrady komisji ds. molestowania? Czy przewidujecie akredytacje dla innych mediów?”.

Decyzja zarządu TVN to efekt tekstu w “Wprost”, który na początku lutego przedstawił historię “znanej dziennikarki” molestowanej seksualnie przez szefa, “popularną twarz telewizyjną”. Atmosferę podgrzała wypowiedź Omeny Mensah z TVN dla Newserii: “Jak większość osób, wiem o kogo chodzi”. W czwartek w rozmowie z nami Edward Miszczak, dyrektor programowy i członek zarządu TVN, mówił jeszcze: – Nie ma żadnych dowodów, o którą telewizję chodzi. Nie będziemy ulegać presji plotek.

A już w piątek, oprócz powołania komisji, zarząd TVN przyjął też uchwałę pt. “Polityka TVN w zakresie zachowań niepożądanych”, stanowiącą, że spółka nie toleruje: dyskryminacji, mobbingu, molestowania ani molestowania seksualnego. Takie “niepożądane zachowania” można zgłaszać przełożonym, działowi kadr lub departamentowi prawnemu spółki. Konsekwencjami wobec winnych mogą być: “pisemne pouczenie, nagana, pozbawienie funkcji kierowniczej, oddelegowanie do innych obowiązków, zwolnienie z pracy”.

Cieszę się, że w końcu jest jakaś reakcja na nasz artykuł – mówi Marcin Dzierżanowski, współautor tekstu i wicenaczelny “Wprost”. – Mam nadzieję, że kroki, jakie podjął TVN, pomogą przeciwdziałać molestowaniu. Zresztą na Zachodzie procedury przeciwko takim praktykom są absolutnym standardem – dodaje. – Ze względu na tajemnicę dziennikarską nie mogę jednak ani potwierdzić, ani zaprzeczyć twierdzeniu, że to właśnie TVN jest telewizją, o której mowa w naszym tekście – zastrzega.

Tymczasem okładkowym tematem dzisiejszego wydania “Wprost” jest “ciemna strona” Kamila Durczoka. Wczoraj tygodnik ujawnił tylko okładkę, informując na swoim profilu na Facebooku o przesunięciu udostępnienia e-wydania na dziś na 6 rano. Czy powodem tego opóźnienia jest okładkowy temat? – To decyzja wydawcy – odpowiedziała Anna Pawłowska-Pojawa, PR manager Platformy Mediowej Point Group. Prezes PMPG Michał M. Lisiecki ujawnił z kolei na Twitterze fragment dzisiejszego wstępniaka Sylwestra Latkowskiego: “Nie damy się zastraszyć. Nie odpuścimy tematu molestowania i mobbingu. Nawet tym, którzy uważają się za nietykalnych”. I znowu Latkowski opisuje kogoś, kto ma “miliony widzów” i “rozmawia z najważniejszymi ludźmi w państwie”. Natemat.pl napisał w niedzielę po ujawnieniu okładki, że „»Wprost« uderza w Durczoka. Sugeruje, że to on jest »znanym dziennikarzem«, który miał molestować pracowniczki”.

Jednak artykuł “Kamil Durczok. Fakty po »Faktach«” zamieszony na str. 10-11 tygodnika nie dotyczy tych oskarżeń. Autorzy – Olga Wasilewska, Sylwester Latkowski i Michał Majewski – piszą, że prowadząc “dziennikarskie śledztwo w sprawie molestowania seksualnego i mobbingu w jednej z dużych stacji telewizyjnych”, trafili na inną sprawę: szef “Faktów” TVN Kamil Durczok “został przyłapany przez policję, jak ucieka z mieszkania, w którym znaleziono biały proszek. Policja sprawdza, czy to narkotyki”. Mieszkanie było wynajmowane (nie przez Durczoka), a znaleziono w nim jeszcze pornograficzne materiały wideo. – To pierwsza część. Za tydzień druga i tam o mobbingu i molestowaniu – zapowiada Sylwester Latkowski.

Komentarza Kamila Durczoka nie udało nam się uzyskać.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/47941,TVN-bada-kwestie-molestowania_-a-Wprost-uderza-w-gwiazde

16-02-2015, 06:50

Towarzystwo Dziennikarskie krytykuje milczenie szefów telewizji ws. molestowania  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
16-02-2015

Towarzystwo Dziennikarskie wezwało szefów głównych nadawców telewizyjnych do zajęcia stanowiska w sprawie doniesień o molestowaniu jednej z dziennikarek telewizyjnych przez szefa tej redakcji. – Oczekujemy przynajmniej informacji o przyjętych w ich firmach procedurach przeciwdziałających molestowaniu i mobbingowaniu pracowników – stwierdziła organizacja.

W oświadczeniu przesłanym w piątek portalowi Wirtualnemedia.pl Towarzystwo Dziennikarskie, reprezentowane przez jego prezesa Seweryna Blumsztajna, zwraca uwagę, że od publikacji we “Wprost” artykułu opisującego molestowanie znanej dziennikarki dużego kanału telewizyjnego przez szefa tej redakcji (w tekście nie podano konkretów, relajonująca to dziennikarka wypowiedziała się anonimowo) minęły prawie dwa tygodnie. W tym czasie żadna ze stacji nie zajęła w tej sprawie stanowiska, za to niektórzy internauci w komentarzach i wpisach wskazali, o jaką firmę i osoby ich zdaniem chodzi.

- Ludzie mediów pouczają codziennie społeczeństwo na temat wielu spraw, w tym i moralności. Oczekuje się więc od nich, a szczególnie od telewizyjnych gwiazd, które są twarzami środowiska dziennikarskiego, etycznej wiarygodności. Niedopuszczalne wydaje nam się milczenie osób kierującymi telewizyjnym korporacjami – stwierdziła organizacja. – Oczekujemy przynajmniej informacji o przyjętych w ich firmach procedurach przeciwdziałających molestowaniu i mobbingowaniu pracowników - dodała.

- Gdybyśmy znali fakty, na pewno podjęlibyśmy działania. Dopóki ich nie znamy, nie będziemy się zajmować insynuacjami - stwierdził w czwartek Edward Miszczak, członek zarządu Grupy TVN ds. programowych. W piątek zarząd Grupy TVN powołał niezależną komisję, która ma na celu zweryfikowanie rozpowszechnianych publicznie twierdzeń, że osoby zatrudnione w TVN mogły być przedmiotem mobbingu lub molestowania w miejscu pracy.

Głosu w tej sprawie nie zabrali natomiast przedstawiciele Telewizji Polskiej i Polsatu.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/towarzystwo-dziennikarskie-krytykuje-milczenie-szefow-telewizji-ws-molestowania

15-02-2015, 17:52

Dziennikarze radiowej Trójki pokazali kalendarz na dworcu PKP w Katowicach  »

Dziennik Zachodni
Monika Krężel
15-02-2015

Dziennikarze radiowej Trójki promowali na dworcu PKP w Katowicach swój kalendarz – “Trójka w obrazach wielkich mistrzów”. Imprezie towarzyszyło odsłonięcie kalendarzowej wystawy. Będzie ją można oglądać aż do 1 marca.

Na nietypową wystawę przyszło kilkuset fanów Programu Trzeciego Polskiego Radia. Na dworcu Katowice Główne odsłonięto 16 zdjęć, na których 99 dziennikarzy Trójki zostało przedstawionych w obiektywie 14 fotografów z Warszawskiej Szkoły Filmowej.

Tematem kalendarza “Trójka w obrazach wielkich mistrzów” są wielkie dzieła znakomitych malarzy – między innymi “Szarlatan” Hieronima Boscha, “Wiosna” Botticellego, “Lekcja anatomii doktora Tulpa” Rembrandta czy “Dwie Fridy” Fridy Kahlo.

W Katowicach o pracy nad projektem – czyli o tym, jak dziennikarze wcielali się w postaci przedstawione na słynnych obrazach – opowiadali m.in. Magda Jethon, dyrektor Programu 3 oraz dziennikarze: Michał Olszański, Michał Nogaś i Ryszard Jaźwiński.

Dziennikarze radiowej Trójki w nowej wersji obrazu Rembrandta "Lekcja anatomii doktora Tulpa"

- Kosiłem akurat trawę w ogródku, gdy na komórce wyświetlił się numer od szefowej, Magdy Jethon, a jak wiadomo od szefów telefony się zawsze odbiera. I ona powiedziała: “Michał, będziesz trupem” – relacjonował Michał Olszański. – Na fotografii byłem trupem z obrazu Rembrandta “Lekcja anatomii doktora Tulpa”. Doktorem był Wojciech Mann, więc jak się o tym dowiedziałem, to trochę serce mi zadrżało…

- Ja, w przeciwieństwie do moich kolegów, nie musiałem się rozbierać. Choć żałuję, bo nie mam z tym problemów – śmiał się Ryszard Jaźwiński. – Do fotografii musiałem opanować grę w karty i ukryć długie włosy, których nie chciałem ścinać – dodał.

- Pomysł na kalendarz i wystawę wziął się z tego, że nasi słuchacze ciągle dopominali się o to, żeby nas zobaczyć, chcieli dowiedzieć się, jak wyglądamy – powiedziała nam Magda Jethon, dyrektor Programu 3. – Postanowiliśmy to zrobić w niezwykły sposób, czyli połączyć fotografie z dziełami wielkich mistrzów. Może dzięki temu słuchacze będą mieli ochotę poznać te dzieła sztuki – dodała. Sama pani dyrektor wcieliła się w tytułową rolę kobiety z obrazu Eugene’a Delacroix “Wolność wiodąca lud na barykady”.

- Cieszę się, że pociąg radiowej Trójki dojechał także do Katowic – powiedział podczas otwarcia wystawy Marcin Krupa, prezydent miasta. Radiowy kalendarz na rok 2015/2016 jest nietypowy, bo obejmuje16 miesięcy, kończąc się w… kwietniu 2016 roku, kiedy Trójka obchodzi swoje urodziny.

Wystawy fotografii, które złożyły się na kalendarz Program 3 zaprezentował już na dworcach Warszawa Centralna, Gdynia Główna, Wrocław Główny, Kraków Główny i Poznań Główny.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3752429,dziennikarze-radiowej-trojki-pokazali-kalendarz-na-dworcu-pkp-w-katowicach-zdjecia,id,t.html

14-02-2015, 15:56

Miś z Radia Silesia: Lubię być blisko serc moich słuchaczy i… pracować blisko domu  »

Dziennik Zachodni
Marlena Polok-Kin
14-02-2015

Rozmawiamy z Andrzejem Misiem, popularnym prezenterem Radia Silesia w Zabrzu

Pierwszy cykl poranków w Radiu Silesia za panem. Chyba nie było się trudno przestawić, bo nadal budzi pan Śląsk po naszymu.

Przyznam, że przez te kilka pierwszych dni byłem w szoku. Ja wiedziałem, że mam swoje grono wielbicieli, ale sympatia słuchaczy mnie naprawdę zaskoczyła. Rozdzwoniły się telefony z gratulacjami, ktoś nawet wziął urlop, żeby mnie w nowym radiu posłuchać. Cieszę się, że ci wierni słuchacze przestawili się na nową rozgłośnię, żeby mnie słuchać. Mam program od poniedziałku do piątku, od 6. do 10. Z Radiem Piekary pożegnałem się 6 grudnia – i nadal życzę tej rozgłośni jak najlepiej. Radio Piekary jest jak oldboy.

Andrzej Miś

Radio Silesia – jest jeszcze jak niemowlak, ale pięknie się rozwija, a ja się cieszę, że mogę w tym uczestniczyć. Nadal budzę Śląsk z radością, chcę ludzi wprawiać w dobry nastrój. Dlatego gram muzykę bliską sercu. Mam muzykę dla każdego. Jedni lubią śląskie szlagiery, inni nie, ale dla nich też mam propozycje.

Za panem prawie dziewiętnaście lat pracy w rozgłośni, która zdobyła sobie mocną pozycję i była prekursorem. Dlaczego teraz akurat Radio Silesia

Przyznam się, że dostałem propozycje z trzech rozgłośni. Ważne jest dla mnie, aby grać muzykę bliską sercu moich słuchaczy i tak też budzę słuchaczy w Radiu Silesia, ale także – lubię pracować blisko domu. Z Rybnej, dzielnicy Tarnowskich Gór, gdzie mieszkam, miałem tą samą odległość, jak teraz, do Radia Silesia. I między innymi z tego powodu nie zdecydowałem się zacząć pracy w jednej z rozgłośni na Opolszczyźnie.

Przeżył pan tworzenie radia w śląskich klimatach. Korzysta pan z tamtych wzorców?

O, słuchacz przez te lata bardzo się zmienił, jest dużo bardziej wymagający i wyczulony. Pamiętajmy, że kiedy zaczynaliśmy, obojętnie co zagraliśmy, powiedzieliśmy w śląskiej godce, wszyscy byli happy. Dziś już tak nie jest. Poza tym tamten słuchacz sprzed lat ma dziś prawie dwadzieścia lat więcej. Pokolenie 40 plus, 50 plus chce słuchać swojej muzyki, nie tylko szlagierów. Wychowani na Italo Disco, na Modern Talking czy Bad Boys Blue. I dlatego rozgłośnia stale wzbogaca muzyczne zasoby. Pojawiają się też nowości, bo słuchacze tego chcą. Ja też w nowym radiu muszę się przyzwyczaić – do nowego studia, programu. I tu bardzo dziękuję za pomoc realizatorom , Witkowi Dworzańskiemu i Adamowi Stiborskiemu.

Rozmawiała: Marlena Polok-Kin

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3750959,mis-z-radia-silesia-lubie-byc-blisko-serc-moich-sluchaczy-i-pracowac-blisko-domu-wywiad,id,t.html

14-02-2015, 11:30

Areszt i list gończy dla naczelnego “Uważam Rze”  »

Press
14-02-2015

Sąd Rejonowy Warszawa Mokotów wystawił list gończy za Janem Pińskim, redaktorem naczelnym miesięcznika “Uważam Rze” i nakazał aresztowanie go na 30 dni – poinformował w serwisie internetowym Krzysztof Galimski, zastępca Pińskiego.

Jan Piński

Chodzi o sprawę sądową, która się toczy między naczelnym “Uważam Rze”, a spółką paliwową J&S Energy. “Na kolejną rozprawę Piński nie stawił się z powodu choroby, a jego adwokat przedłożył odpowiednie zwolnienie lekarskie. Sędzia Bukowska zareagowała postanowieniem o nałożeniu zarówno grzywny jak i aresztu. Po zwróceniu uwagi przez prawnika, który reprezentował Pińskiego, że zwolnienie jest przecież wystawione przez biegłego sądowego, sąd anulował grzywnę, ale utrzymał w mocy 30 dniowy areszt i wydanie listu gończego” – relacjonuje Krzysztof Galimski.

“Moja sprawa z firmą J&S Energy trwa od 2012 r. Pozwałem ich wygaszenie tytułu egzekucyjnego, oni mnie o ujawnienie majątku. Działanie sądu, który lekceważy zwolnienie lekarskie, potwierdzone przez biegłego i chce 30 dni więzienia dla dziennikarza jest tak absurdalne, że trudno mi to komentować. W poniedziałek zostanie złożony wniosek o uchylenie postanowienia sądu, a także wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko sędzi Bukowskiej” – Galimski cytuje Jana Pińskiego w swoim tekście.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/47934,Areszt-i-list-gonczy-dla-naczelnego-%E2%80%9EUwazam-Rze%E2%80%9D