Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

09-03-2015, 07:36

“Do Rzeczy” skarży Kancelarię Prezydenta za brak informacji o premiach doradców Bronisława Komorowskiego  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
09-03-2015

Spółka Orle Pióro, wydawca “Do Rzeczy”, złoży skargę sądową na Kancelarię Prezydenta, która w opinii firmy złamała ustawę o dostępie do informacji publicznej – dowiedział się portal Wirtualnemedia.pl. Redakcji odmówiono odpowiedzi na pytania o premie doradców Bronisława Komorowskiego argumentując to m.in. brakiem podpisu elektronicznego w emailu.

Informację o złożeniu w poniedziałek skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na Kancelarię Prezydenta potwierdził nam Piotr Gabryel, zastępca redaktora naczelnego “Do Rzeczy”. – Dotyczy nieujawnienia informacji, które opinii publicznej się należą. Staramy się zdobyć te informacje, żeby o nich napisać w tygodniku - wyjaśnił w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl.

Z Kancelarią Prezydenta w imieniu redakcji “Do Rzeczy” kontaktował się Wojciech Wybranowski. Dziennikarz wysłał do biura prasowego pytania 10 lutego br., odpowiedzi na nie były mu potrzebne do przygotowywanej publikacji. Prosił o informacje, czy w latach 2013 i 2014 doradcy etatowi prezydenta Bronisława Komorowskiego oraz dyrektorzy biura kancelarii otrzymali nagrody lub inne gratyfikacje finansowe poza wynagrodzeniem z tytułu umowy o pracę.

Wybranowski zapytał o premie doradców Tomasza Nałęcza, Henryka Wujca, Jerzego Smolińskiego, Romana Kuźniara, Jana Lityńskiego i Jerzego Pruskiego oraz szefa Gabinetu Prezydenta Pawła Lisiewicza (o każdego z nich pytał oddzielnie). Prosił również o podanie wysokości tych nagród, terminu ich przyznania oraz uzasadnienia. Zadając pytania, dziennikarz powołał się na ustawę o dostępie do informacji publicznej (przewidziany w ustawie termin na udostępnienie informacji wynosi 14 dni).

Biuro prasowe Kancelarii Prezydenta odpowiedziało mu mailowo 23 lutego br. po południu. Przekazało dziennikarzowi jedynie średnie wysokości nagród przyznanych w 2013 roku i 2014 roku, bez podania szczegółowych danych, o które ten dopytywał. I tak – doradcy etatowi otrzymali odpowiednio 10,8 tys. zł i 11 tys. zł nagród, a średnie nagrody dla dyrektorów biur wyniosły 14,76 tys. zł (2013 rok) oraz 14,94 tys. zł (2014 rok). – Nagrody zostały wypłacone za ponadstandardowe zaangażowanie w realizację zadań oraz wykonywanie obowiązków wykraczających poza zakres powierzonych czynności - argumentowało biuro prasowe.

- W zadanych ośmiu pytaniach wskazałem konkretne osiem osób, pełniących funkcje publiczne, otrzymujących wynagrodzenie ze środków publicznych, a więc tym samym podlegające ustawie o dostępie do informacji publicznej, pytając zarazem o wysokość przyznanych im nagród i premii finansowych we wskazanym czasie, wraz z uzasadnieniem (w każdym przypadku indywidualnym) przyznania im nagród i premii finansowych – napisał w mailu zwrotnym Wojciech Wybranowski, po czym przesłał swoje pytania raz jeszcze, prosząc jednocześnie o niezwłoczne udzielenie na nie odpowiedzi.

Dwa dni później biuro prasowe Kancelarii Prezydenta poinformowało go – również mailowo – że z uwagi na zakres pytania “konieczne jest zgromadzenie i analiza żądanych danych, dlatego odpowiedź zostanie przesłana w terminie późniejszym, jednak nie później niż do 6 marca 2015 roku”.

W środę 4 marca br. Wybranowski otrzymał od Kancelarii Prezydenta pismo, w którym organ wezwał go do złożenia pisemnego wniosku o udostępnienie informacji publicznej, który winien być podpisany przez osobę upoważnioną do reprezentowania “Do Rzeczy”. Kancelaria w piśmie powołuje się na stanowisko Naczelnego Sądu Administracyjnego, który stwierdził, że podjęcie przez organ (czyli Kancelarię Prezydenta) decyzji administracyjnej wymaga bezwzględnie podpisu własnoręcznego lub podpisu elektronicznego pod wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej.

- Zgodnie z art. 5 ust. 2 ustawy (…) prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Odmowa udostępnienia informacji publicznej przez organ władzy publicznej następuje w drodze decyzji – wyjaśnia Kancelaria Prezydenta. Dziennikarz “Do Rzeczy” poinformował Kancelarię Prezydenta, że w przypadku braku odpowiedzi na pytania w poniedziałek 9 marca br. złoży zawiadomienie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego o naruszeniu przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.

W piątek 6 marca Biuro Prawa i Ustroju Kancelarii Prezydenta wysłało do redaktora tygodnika “Do Rzeczy” maila, w którym informuje go, że informacja publiczna o nagrodach pracowników została mu udzielona w treści, jaka mogła zostać udostępniona. – Z uwagi na to, że Kancelaria Prezydenta RP działając zgodnie z przepisami ustawy o dostępie do informacji publicznej nie może udostępnić Panu żądanych szczegółowych informacji o składnikach wynagrodzenia wskazanych  pracowników Kancelarii Prezydenta RP, konieczne jest wydanie decyzji odmownej w sprawie złożonego przez Pana wniosku - poinformowało Biuro. – Wysłany przez Pana Redaktora e-mail nie został podpisany bezpiecznym podpisem elektronicznym, dlatego też nie spełnia wymogu przewidzianego wskazanymi powyżej przepisami prawa - argumentowała kancelaria.

W rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl Wojciech Wybranowski podkreślił, że Kancelaria Prezydenta mogła poinformować go o mającym nastąpić opóźnieniu w kompletowaniu danych i skorzystać z 2-miesięcznego okresu na przygotowanie odpowiedzi, który jest zapisany w ustawie. Wówczas jednak szczegółowe dane musiałyby zostać ujawnione tuż przed wyborami prezydenckimi, które odbędą się 10 maja br. – Nie ma przepisu, który by nakazywał dziennikarzowi zadawać pytania w trybie tejże ustawy z kwalifikowanym prawnie podpisem elektronicznym - stwierdził dziennikarz. – Skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie zostanie złożona w poniedziałek. Będę się w niej powoływał również na prawo prasowe, które mówi, że organy państwa nie mogą w żaden sposób tłumić krytyki prasowej ani utrudniać zbierania materiałów - wyjaśnił Wybranowski.

Kancelaria Prezydenta nie odpowiedziała na razie na nasze pytania dotyczące tej sprawy.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/do-rzeczy-skarzy-kancelarie-prezydenta-za-brak-informacji-o-premiach-doradcow-bronislawa-komorowskiego

09-03-2015, 06:27

Agnieszka Gozdyra o biskupim stroju Jerzego Urbana w “Skandalistach”: nie zmuszamy, tylko proponujemy gościom prowokacje  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
09-03-2015

Redaktor naczelny tygodnika “Nie” Jerzy Urban w programie “Skandaliści” w Polsat News wystąpił w zaproponowanym przez redakcję stroju biskupa i zapalił papierosa. – Skandal polega m.in. na prowokacji – tłumaczy Wirtualnemedia.pl Agnieszka Gozdyra, prowadząca i pomysłodawczyni magazynu.

W minioną sobotę w programie „Skandaliści” gościem był redaktor naczelny tygodnika “Nie” Jerzy Urban. W studiu pojawił się w purpurowej pelerynie i czapce imitujących strój biskupa. Zapytany na samym początku przez Agnieszkę Gozdyrę, jak się czuje w takim przebraniu, stwierdził: „Bardzo źle. Ja nie lubię dzieci, a pani mi kazała włożyć strój pedofila”. Po kilku minutach rozmowy Urban zapytał, czy może zapalić papierosa, a dziennikarka nie miała nic przeciwko. Osoba z ekipy realizacyjnej przyniosła zapalniczkę. – Takiej tolerancyjności się nie spodziewałem i nie wziąłem ognia - przyznał szef “Nie”. – Myślę, że Jerzy Urban w stroju biskupa palący papierosa to taka impreza, która długo wielu osobom się nie trafi - skomentowała Gozdyra.

Agnieszka Gozdyra - "Skandaliści"

Zachowanie gościa “Skandalistów” oraz prowadzącej program Agnieszki Gozdyry zdziwiło dziennikarzy i publicystów aktywnych na Twitterze. – Nigdy nie krytykuję Konkurencji. Ale dziś to wyjątkowo trudne… Mało zaprosić p. Urbana – to jeszcze KAZAĆ mu założyć biskupi strój? Po co? – dziwił się Igor Sokołowski z TVN24. – Jerzy Urban namówiony przez dziennikarkę do wystąpienia w przebraniu biskupa i zachęcony do palenia papierosów na wizji. #walkaooglądalność - napisał Jacek Nizinkiewicz, współpracujący m.in. z “Rzeczpospolitą”.

Agnieszka Gozdyra zapytana przez portal Wirtualnemedia.pl o strój, który miał na sobie Jerzy Urban w czasie programu, nie chce zdradzić, kto był pomysłodawcą tej prowokacji. – Utrzymując się w konwencji programu powinnam może odpowiedzieć: jasne, kazałam. Zmusiłam Jerzego Urbana do założenia stroju biskupa, a ponieważ czynił to zbyt wolno, poganiałam go bacikiem - żartuje dziennikarka.

- Jeśli ktoś wyobraża sobie, że mogę kazać Jerzemu Urbanowi nałożyć strój imitujący (!) ubranie biskupa, a on bezwolnie się na to godzi, to nie ma pojęcia, o czym mówi. Nikogo do niczego nie zmuszamy. Możemy proponować, a nasi goście mogą się zgodzić lub nie. Czasem sami wychodzą z propozycjami i wtedy wspólnie je rozpatrujemy – tłumaczy Agnieszka Gozdyra. – Natomiast nie zamierzam zdradzać “kuchni” programu, czyli tego, czy akurat ten pomysł wyszedł od nas, czy od Jerzego Urbana. Fakt jest taki, że wystąpił w tym stroju i że mu to absolutnie nie przeszkadzało - dodaje.

Jednocześnie Gozdyra przypomina wszystkim “oburzonym w sposób prawdziwy lub czującym, że oburzyć się z jakichś powodów należy”, że program, który prowadzi nazywa się “Skandaliści”.

Jerzy Urban w stroju biskupa w programie "Skandaliści"

- Przypominam, bo niektórzy chyba zapomnieli, a jeszcze inni przyznają, że nie rozumieli, co oglądają. Skandal polega między innymi na prowokacji. W tym przypadku Jerzy Urban przybrał maskę tego, kogo od lat zwalcza na łamach tygodnika “Nie”, i w tym właśnie stroju czy tej masce mówił, co sądzi o roli i języku biskupów – wyjaśnia dziennikarka.

W drugiej części odcinka z udziałem Jerzego Urbana do studia zaproszony został działacz Ruchu Narodowego Artur Zawisza, który na przywitanie nie chciał podać ręki naczelnemu “Nie”. Goście prowadzili rozmowę m.in. o języku polskich mediów, podczas której Jerzy Urban dwukrotnie użył na wizji niecenzuralnych słów. – Udało się splugawić język polskich mediów. “Nie” urbanowskie było forpocztą plugawienia języka III Rzeczpospolitej – stwierdził Zawisza. – To jest ten język plugawy, którego nie godzi się powtarzać, bo wstyd – dodał. Prowadząca dopytała o konkretne przykłady. – To są te “ku*wy”, “chu*e”. Przecież tego za IV Rzeczpospolitej nikt nie słyszał – kpił Jerzy Urban. Przekleństw nie wycięto z powtórki programu wyemitowanej w nocy.

Przypomnijmy, że w sierpniu ub.r. Artur Zawisza w “Tak czy nie” (innym programie Polsat News prowadzonym przez Agnieszkę Gozdyrę) nazwał transseksualistkę Rafalalę “tym czymś”, po czym został przez nią oblany wodą i oburzony opuścił studio.

Czy zapraszając Zawiszę do dyskusji z byłym rzecznikiem prasowym komunistycznego rządu Agnieszka Gozdyra nie obawiała się powtórki sytuacji z Rafalalą? – Z natury nie jestem osobą strachliwą, bo gdybym była, to po fali hejtu, jaka spływa na mnie od soboty, powinnam chyba przestać wychodzić z domu. Jednak wyjdę, by robić kolejne programy, na które już mam sporo pomysłów – mówi nam dziennikarka Polsat News. – Nie obawiałam się werbalnego starcia Jerzego Urbana z Arturem Zawiszą tym bardziej, że obu panom odpowiadało ich towarzystwo. Jak wszyscy wiedzą, do niczego poza mocną wymianą zdań nie doszło, a kto tę wymianę wygrał, mogą ocenić wszyscy, którzy oglądali program na żywo lub w internecie – podkreśla.

Z danych Nielsen Audience Measurement wynika, że w lutym br. średnia oglądalność Polsat News wynosiła 70 209 osób, a udział stacji w rynku – 0,98 proc.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/agnieszka-gozdyra-o-biskupim-stroju-jerzego-urbana-w-skandalistach-nie-zmuszamy-tylko-proponujemy-gosciom-prowokacje

07-03-2015, 07:49

Kamil Durczok złożył zeznania przed komisją TVN ds. mobbingu  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
07-03-2015

Według nieoficjalnych informacji redaktor naczelny “Faktów” Kamil Durczok w piątek złożył zeznania przed komisją TVN wyjaśniającą doniesienia o mobbingu i molestowaniu w zespole stacji. Rezultaty swoich prac komisja ogłosi w przyszłym tygodniu.

Kamil Durczok

Informację o tym, że Kamil Durczok ma tego dnia złożyć wyjaśnienia przed komisją, podały w piątek m.in. Wirtualna Polska, “Super Express” i “Fakt”. Z samym dziennikarzem nie można się obecnie skontaktować. – Kamil Durczok jako pracownik stacji nie będzie komentować żadnych kwestii związanych z komisją do czasu oficjalnego zakończenia jej prac – odpowiedziała nam na prośbę o potwierdzenie informacji o złożeniu zeznań przez dziennikarza Janowska-Mleczko, partner w agencji Point of View, która pracuje dla Durczoka od dwóch tygodni.

Również TVN nie podaje tak szczegółowych wiadomości o działaniach komisji. – Poinformujemy o rezultacie prac komisji w stosownym komunikacie w przyszłym tygodniu – zapowiedziała portalowi Wirtualnemedia.pl Emilia Ordon, rzeczniczka stacji.

W oświadczeniu wydanym w minioną niedzielę Kamil Durczok stwierdził m.in., że liczy na możliwość spotkania się z komisją. Została ona powołana w połowie lutego wskutek dyskusji po publikacji tygodnika “Wprost” sugerującej, że Durczok w redakcji “Faktów” mógł dopuszczać się mobbingu. Komisję tworzą dyrektorka działu HR i dyrektor departamentu prawnego TVN oraz zewnętrzny prawnik specjalizujący się w prawie pracy. Do 25 lutego przesłuchali dwanaście osób, planowali wtedy porozmawiać jeszcze z szesnastoma.

Przypomnijmy, że dwa tygodnie temu “Wprost” opublikował relację anonimowej byłej researcherki “Faktów” twierdzącej, że Durczok ją mobbingował. W międzyczasie tygodnik opisał też, że dziennikarz był w połowie stycznia br. w mieszkaniu znajomej, w którym znaleziono treści pornograficzne i biały proszek mogący być narkotykiem.

Durczok na antenie TOK FM kategorycznie zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek stosował mobbing. Publikację “Wprost” określił jako przykład “dziennikarstwa hybrydowego”, przyznał jednak, że jego styl zarządzania i życie prywatne mogły sprowadzić na niego zarzuty mobbingu (przeczytaj więcej o tych wyjaśnieniach). Z kolei reprezentująca dziennikarza kancelaria adwokacka mecenasa Jacka Duboisa pracuje nad pozwami zarówno przeciw wydawcy “Wprost”, jak i dziennikarzom tygodnika, którzy napisali ostatnie teksty o Durczoku.

Kamil Durczok po dwutygodniowym urlopie, w czasie którego trafił do szpitala, nie wrócił do redakcji “Faktów”, tylko w zeszłą niedzielę oddał się do dyspozycji zarządu TVN.

Całość: www.wirtualnemedia.pl/artykul/kamil-durczok-zlozyl-zeznania-przed-komisja-tvn-ds-mobbingu#

06-03-2015, 14:07

“Legendy nie umierają” – na Powązkach pożegnano Bohdana Tomaszewskiego  »

Press
(GK)
06-03-2015

Na Cmentarzu Powązkowskim spoczęły dziś prochy Bohdana Tomaszewskiego – legendarnego reportera sportowego. Wśród żegnających go było wielu dziennikarzy. “Taki człowiek rodzi się raz na sto lat” – mówił w mowie pożegnalnej Włodzimierz Szaranowicz. “Był ostatniom romantykiem dziennikarstwa sportowego” – dodał Stefan Szczepłek.

Prochy Bohdana Tomaszewskiego tonęły w kwiatach

Z honorami pożegnano w piątek Bohdana Tomaszewskiego na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Reporter, który współpracował z mediami do ostatnich swoich dni, przeszedł do historii dzięki relacjom dla Polskiego Radia z największych wydarzeń sportowych XX wieku.

“Jak pożegnać legendę? Przecież legendy nie umierają” – mówił nad prochami Bohdana Tomaszewskiego Andrzej Siezieniewski, prezes Polskiego Radia.

Henryk Urbaś z redakcji sportowej Polskiego Radia opowiadał, że Bohdan Tomaszewski prawie do ostatnich swoich dni interesował się jakością relacji sportowych publicznej rozgłośni. Dzwonił z uwagami. Dzielił się swoimi komentarzami. Zawsze był przygotowany do każdej rozmowy, otaczał się plikiem kartek z notatkami. “Do usłyszenia Panie Bohdanie. Do usłyszenia mistrzu!” – żegnał swojego nauczyciela zawodu Henryk Urbaś.

Komentator sportowy Stefan Szczepłek mówił: “Nie byliśmy kolegami z boiska, ale łączyły nas te same przedwojenne wartości. Bohdan Tomaszewski był ostatnim romantykiem dziennikarstwa sportowego”. Na koniec swojej mowy nawiązał do tenisowej przeszłości zmarłego. Wymienił jego rywali z kortów, którzy czekają na niego w niebie, a potem zakończył: “Pan się tam im nie da. Pan już wygrał, Pan jest tam rozstawiony z numerem jeden”.

Włodzimierz Szaranowicz, szef sportu w TVP, przypomniał jedną z najsłynniejszych relacji Tomaszewskiego – z igrzysk olimpijskich w 1980, gdzie umiejętnie wplótł do swojej relacji słowa Mazurka Dąbrowskiego “Jeszcze Polska nie zginęła”, które miały zabrzmieć w Moskwie. W czasach Polski Rzeczpospolitej Ludowej i cenzury w mediach milionom Polaków przypomniał w ten sposób o dumie narodowej.

Podczas uroczystości pogrzebowych wspomniano też jego udział w Powstaniu Warszawskim i rolę jaką odegrał w budowie pomnika upamiętniającego to wydarzenie.

Dziennikarza pożegnał minister sportu Andrzej Biernat i przedstawiciel prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.

Całość: http://www.press.pl/newsy/radio/pokaz/48133,Legendy-nie-umieraja---na-Powazkach-pozegnano-Bohdana-Tomaszewskiego

06-03-2015, 13:04

Piotr Zaremba i Piotr Skwieciński zastępcami redaktora naczelnego “W Sieci”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
06-03-2015

Publicyści tygodnika “W Sieci” Piotr Zaremba i Piotr Skwieciński objęli nowo utworzone stanowiska zastępców redaktora naczelnego Jacka Karnowskiego.

Piotr Zaremba i Piotr Skwieciński

Piotr Zaremba na nowym stanowisku będzie zajmował się przede wszystkim działami opinii i historii, natomiast Piotr Skwieciński – za nowo utworzony dział projektów specjalnych.

Nowa struktura odzwierciedla nasze redakcyjne centrum dowodzenia, jakie ukształtowało się w czasie ostatnich kilkunastu miesięcy – tłumaczy Jacek Karnowski. - Jestem pewien, że nowi zastępcy, doskonali i doświadczeni dziennikarze – Piotr Zaremba i Piotr Skwieciński, przyczynią się do jeszcze lepszego wykorzystania naszego potencjału, zwłaszcza że wkrótce planujemy dalsze wzmocnienia zespołu - zapowiada, odnosząc się do niepotwierdzonych jeszcze oficjalnie informacji o przejściu z “Do Rzeczy” do “W Sieci” Bronisława Wildsteina.

Piotr Zaremba i Piotr Skwieciński są związani z “W Sieci” od startu pisma pod koniec 2012 roku. Wcześniej obaj pracowali m.in. w “Uważam Rze”.

Prowadzony przez nas wspólnie od ponad dwóch lat tygodnik “W Sieci” to przykład pisma mówiącego własnym głosem, odpornego na mody i na uwarunkowania politycznej poprawności. Jeśli moje doświadczenie przyda się teraz temu bardzo różnorodnemu, niezależnemu zespołowi ludzi, będzie to dla mnie może najważniejsze dziennikarskie zadanie w życiu - deklaruje Zaremba. - Nasz tygodnik osiągnął już wymierny sukces rynkowy i czytelniczy. Chciałbym pomóc w pogłębieniu go, m.in. poprzez oferowanie treści, atrakcyjnych nie tylko dla obecnego odbiorcy “W Sieci”, ale i dla tych potencjalnych czytelników, którzy dotąd pozostawali poza zasięgiem naszego oddziaływania - dodaje Skwieciński.

Z danych ZKDP wynika, że w 2014 roku średnia sprzedaż ogółem “W Sieci” wynosiła 77 130 egz.

Całość: www.wirtualnemedia.pl/artykul/piotr-zaremba-i-piotr-skwiecinski-zastepcami-redaktora-naczelnego-w-sieci

06-03-2015, 12:11

Giovanni Troilo traci pierwszą nagrodę World Press Photo za oszustwo  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
ps
06-03-2015

Komisja konkursu World Press Photo 2015 odebrała fotografowi Giovanniemu Troilo pierwszą nagrodę w kategorii “Problemy współczesne”. Okazało się, że jego zdjęcia były pozowane i wprowadzały widzów w błąd.

Troilo zdobył pierwszą lokatę w tegorocznej edycji World Press Photo dzięki serii zdjęć pod wspólnym tytułem “The Dark Heart of Europe”. Przedstawiono na nich opowieść o belgijskim miasteczku Charleroi, w którym zamknięto zakłady przemysłowe, panuje coraz większe bezrobocie, a ludzie uciekają do innych miast w poszukiwaniu lepszego życia.

Fotografie wykonane w przejmującej stylistyce ujęły zarówno widzów, jak i tegoroczne jury, które postanowiło ogłosić Troilo zwycięzcą w kategorii “Problemy współczesne”. Już po ogłoszeniu werdyktu pojawiły się jednak pierwsze wątpliwości dotyczące uczciwości fotografa i autentyczności jego prac.

Na nieprawidłowości związane ze zbiorem zaprezentowanym przez Troilo zwrócił uwagę burmistrz Charleroi twierdząc, że mieszkańcy miasta uchwyceni na ponoć reporterskich zdjęciach w rzeczywistości brali udział w pozowanych scenach. Jury World Press Photo postanowiło jednak pozostawić nagrodę w rękach Troilo tłumacząc, że zarzuty nie są do końca przekonujące.

Ostatnio z kolejnym zarzutem pod adresem laureata wystąpił fotoreporter Bruno Stevens. Utrzymywał on, że jedno ze zdjęć w zbiorze “The Dark Heart of Europe” nie zostało zrobione w Charleroi, ale w innym, położonym 30 kilometrów dalej miasteczku. Po sprawdzeniu tego zarzutu przez komisję okazało się, że Stevens ma rację. W tej sytuacji jury konkursu uznało, że Troilo przekroczył granice, dopuścił się niedopuszczalnej mistyfikacji, i pozbawiło go nagrody.

- World Press Photo musi opierać się na uczciwości i wysokich standardach etycznych fotografów startujących w konkursie – oświadczył w komunikacie Lars Boering, dyrektor World Press Photo. – W tym wypadku wszystkie dopuszczalne granice zostały przekroczone i nie mogliśmy podjąć innej decyzji.

W sytuacji pozbawienia nagrody Giovanniego Troilo została ona przekazana fotografowi Giulio Di Sturco, którego seria “Chollywood” zajęła pierwotnie drugie miejsce. Sam winowajca nie skomentował decyzji jury konkursu ograniczając się do stwierdzenia, że spotkała go głęboka niesprawiedliwość.

Główną nagrodę Zdjęcia Roku w tegorocznej edycji World Press Photo zdobyła fotografia Madsa Nissena przedstawiająca parę homoseksualistów z Petersburga.

Wśród nagrodzonych fotografów znaleźli się także Polacy, między innymi Kacper Kowalski, który został wyróżniony w kategorii projektów długoterminowych za pracę “Efekty uboczne”.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/giovanni-troilo-traci-pierwsza-nagrode-world-press-photo-za-oszustwo