Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

08-04-2015, 11:37

RMF FM odpowiada na krytykę stenogramów smoleńskich: kierujemy się interesem społecznym  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
08-04-2015

We wtorek radio RMF FM ujawniło nieznane wcześniej stenogramy rozmów z kabiny prezydenckiego tupolewa, który 10 kwietnia 2010 roku rozbił się pod Smoleńskiem. Część dziennikarzy skrytykowało stację za podanie tych materiałów na kilka dni przed rocznicą katastrofy. – Kierujemy się ważnym interesem społecznym. Decyzję o publikacji podjęliśmy w gronie redakcji – tłumaczą portalowi Wirtualnemedia.pl Marek Balawajder i Tomasz Skory z RMF FM.

We wtorek rano RMF FM poinformowało, że dzięki zmianie techniki badania biegłym z Naczelnej Prokuratury Wojskowej – badającym czarne skrzynki prezydenckiego tupolewa Tu-154M, który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku nad Smoleńskiem – udało się odczytać o jedną trzecią zapisów z czarnej skrzynki więcej niż do tej pory. Ze stenogramów, do których dotarła rozgłośnia ma wynikać, że podczas prób lądowania generał Andrzej Błasik (ówczesny dowódca Sił Powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej) przez cały czas przebywał w kokpicie samolotu i wydawał instrukcje pilotom.

Na briefingu prasowym o 12.45 Naczelna Prokuratura Wojskowa potwierdziła, że jest w posiadaniu takiej ekspertyzy biegłych, a publikacje RMF FM rzeczywiście zawierają cytaty ze stenogramu, jednak “obarczone są szeregiem nieścisłości”. – Zarówno w zakresie treści wypowiadanych fraz, identyfikacji mówców oraz w pewnych przypadkach opatrzony jest komentarzem niebędącym interpretacją przebiegu zdarzenia zaprezentowanego przez biegłych – mówił na spotkaniu z dziennikarzami mjr Marcin Maksjan z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

- Prokuratura nie podała konkretnych przykładów, ale by rozwiać wątpliwości nie czekając ujawniliśmy wszystkie stenogramy, jakie mieliśmy - tłumaczy portalowi Wirtualnemedia.pl Marek Balawajder, dyrektor informacji w RMF FM.

W publikacji RMF FM pada sugestia, że na pokładzie samolotu serwowano piwo. Te doniesienia zostały zdementowane przez prokuraturę, która podała, że badania toksykologiczne przeprowadzone po katastrofie nie wykryły alkoholu we krwi u nikogo z ofiar.

Jednocześnie we wtorek prokuratura zapowiedziała, że materiały opisane przez RMF FM zostaną wyłączone do odrębnego postępowania w sprawie ujawnienia tajemnicy śledztwa. Naczelna Prokuratura Wojskowa złoży wniosek o śledztwo w sprawie wycieku nowych stenogramów.

Dziennikarz RMF FM Tomasz Skory, który jest autorem artykułu ujawniającego fragmenty nieznanych dotąd stenogramów rozmów z kokpitu, twierdzi, że zdawał sobie sprawę z istnienia tych materiałów od czasu konferencji NPW, która odbyła się przed dwoma tygodniami. – O opublikowaniu takich materiałów decyduje dostateczne ich zweryfikowanie. Oczywiście, nie dostałem ich rano, ani wczoraj czy przedwczoraj. To było jakiś czas temu. Starałem się zweryfikować wiarygodność tych danych różnymi sposobami – wyjaśniał Skory w programie “Świat się kręci” w TVP1.

Wśród przedstawicieli branży dziennikarskiej we wtorek powtarzane było pytanie: dlaczego materiały ujawniono właśnie teraz, tuż przed piątą rocznicą katastrofy smoleńskiej? Na temat wtorkowej publikacji RMF FM dyskutowali m.in. dziennikarze aktywni na Twitterze.

- Wrzutka jest tak ordynarna, tak jasny jest cel w kampanii – nawet rządowi dziennikarze to widzą. Tak grubo chce im się grać? – zastanawiała się Joanna Lichocka z Telewizji Republika. – Przypominam, że NPW uznała obecność osób trzecich za “niemającą wpływu”. Naprawdę sądzicie, że nie znali tych nagrań? Nie ma co szaleć - podkreślała Dominika Długosz z Polsat News. – Pan Skory się niczego nie dowiedział. Dostał gotowca i tyle - stwierdził publicysta tygodnika “W Sieci” Łukasz Warzecha. – Jestem ostatnim, który mógłby potępiać Tomasza Skorego za publikację stenogramów, ale postawiłbym informatorom więcej pytań - napisał Cezary Gmyz z “Do Rzeczy”.

Marek Balawajder, poproszony przez Wirtualnemedia.pl o ustosunkowanie się do zarzutów, że publikacja RMF FM jest „wrzutką” przed rocznicą i w ramach kampanii, podkreśla iż redakcja RMF FM decydując o publikacji materiałów kierowała się “ważnym interesem społecznym”.

- Publikujemy fragmenty dokumentów, kierując się ważnym interesem społecznym, chęcią ujawnienia polskiej opinii publicznej wiadomości o możliwych okolicznościach najtragiczniejszego wydarzenia w naszej najnowszej historii. Naczelną zasadą wypływającą z Prawa prasowego jest rzetelne informowanie opinii publicznej. Co więcej, na nas dziennikarzach ciąży obowiązek informowania o takich sprawach. My musimy o tym poinformować – mówi Balawajder.

Tomasz Skory podkreśla, że nie podjął samodzielnie decyzji o publikacji materiałów na kilka dni przed rocznicą katastrofy smoleńskiej. – Zdecydowaliśmy o tym w gronie redakcji. To stacja zdecydowała – nadmienia dziennikarz RMF FM.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/rmf-fm-odpowiada-na-krytyke-stenogramow-smolenskich-kierujemy-sie-interesem-spolecznym

08-04-2015, 06:43

“Wprost” rozstaje się z Cezarym Łazarewiczem. “Gazeta jest teraz prawicowa, a ja jestem na czarnej liście prawicy”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
08-04-2015

Nowe kierownictwo tygodnika “Wprost” (AWR “Wprost”) zdecydowało o zakończeniu współpracy z dziennikarzem Cezarym Łazarewiczem – dowiedział się portal Wirtualnemedia.pl. – Byłem za drogi, jak mi powiedziano – tłumaczy nam dziennikarz.

Cezary Łazarewicz

W bieżącym wydaniu tygodnika “Wprost” wprowadzono nowe działy, a w miejsce felietonisty Michała Witkowskiego pojawili się nowi publicyści. W numerze przeczytać też można wywiad z pisarzem Markiem Krajewskim przeprowadzony przez Cezarego Łazarewicza, ale nazwiska dziennikarza nie ma już w stopce redakcyjnej.

O tym, że “Wprost” kończy z nim współpracę, Łazarewicz dowiedział się od nowego redaktora naczelnego Tomasza Wróblewskiego. Dziennikarz był etatowym pracownikiem “Wprost”. Obecnie zaczął trzymiesięczny okres wypowiedzenia.

- Byłem za drogi, jak mi powiedziano - opisuje dziennikarz w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl. Łazarewiczowi nie zaproponowano innej formy współpracy z redakcją ani nie przedstawiono kontroferty wobec dotychczasowych warunków finansowych. – Gazeta jest teraz prawicowa, a ja jestem na czarnej liście prawicy – podkreśla.

Cezary Łazarewicz nawiązuje do tytułu Hieny Roku, który Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich przyznało mu za tekst w “Newsweeku” z lipca 2012 roku. W artykule analizował prywatne życie ojca Lecha i Jarosława Kaczyńskich – Rajmunda Kaczyńskiego. Łazarewicz pozwał SDP za tę decyzję, jednak sąd pierwszej instancji w całości oddalił jego powództwo. Natomiast odwołanie od wyroku nie zostało uznane przez sąd apelacyjny.

Łazarewicz zajmował się we “Wprost” tematami politycznymi. W redakcji tygodnika pracował od maja 2013 roku, po przejściu z “Newsweeka”. Wcześniej był związany z “Polityką”, “Przekrojem”, a w latach 90. pracował w “Gazecie Wyborczej”.

Przypomnijmy, że w ostatnim czasie po nagłej zmianie na stanowisku redaktora naczelnego z zespołu redakcyjnego odeszła spora część dziennikarzy. Niektórzy (np. Magdalena Rigamonti) nie zgodzili się na nowe warunki zaproponowane przez kierownictwo.

Według danych ZKDP, w całym ub.r. średnia sprzedaż ogółem “Wprost” wynosiła 58 226 egz., a w styczniu br. – 43 554 egz.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wprost-rozstaje-sie-z-cezarym-lazarewiczem-gazeta-jest-teraz-prawicowa-a-ja-jestem-na-czarnej-liscie-prawicy

07-04-2015, 13:56

Świętuj z nami 7. urodziny TVS  »

Telewizja Silesia
TVS/red
07-04-2015

7. urodziny TVS

Już 12.04 (niedziela) od 12.30 na Placu Grunwaldzkim 12 w Katowicach na naszych fanów, widzów i sympatyków będą czekać liczne, urodzinowe atrakcje.

Na jednej scenie wystąpią Freje, Kola i Jula, Kasia i Klaudia Chwołka, Kabaret Socratiron, Lucjan Czerny & Maja Pochwiał, Mirek Jędrowski, Paweł Gołecki, Zbyszek Karpowicz i Mona Lisa. Oprócz koncertów na odwiedzających czekają różne atrakcje dla całej rodziny. Nie zabraknie też urodzinowego tortu. Więcej szczegółów na plakacie.

Tego dnia będzie miała miejsce premiera jedynej i niepowtarzalnej płyty z okazji 7 urodzin TVS – “Muzyczne Świętowanie”. Na krążku znalazły się najpopularniejsze przeboje artystów związanych z telewizją TVS  i śląską sceną muzyczną.

Serdecznie zapraszamy do wspólnego świętowania!


Całość: http://www.tvs.pl/informacje/swietuj-z-nami-7-urodziny-tvs-program-imprezy

07-04-2015, 07:21

Nowe działy i nazwiska we “Wprost”  »

Press
(KOZ)
07-04-2015

W tygodniku “Wprost” (AWR “Wprost”), którego redaktorem naczelnym od dwóch tygodni jest Tomasz Wróblewski, debiutują nowe działy. Pismo pozyskało również nowych felietonistów. “Obiecamy dalej się zmieniać” – zapowiada Tomasz Wróblewski.

“Dziś oddajemy państwu nowy numer Wprost z działami nie tylko lepiej pasującymi do tytułu, ale też wprost adresującymi istotę problematyki, jaką chcemy poruszać na naszych łamach. Pochylając się nad tym, co najważniejsze dla państwa, dla jego spójności, rozwoju i bezpieczeństwa” – napisał we wstępniaku do najnowszego wydania “Wprost” redaktor naczelny Tomasz Wróblewski.

Na łamach tygodnika pojawiły się nowe działy: Państwo, Naród, Rynek, Kraje i Cywilizacja oraz okładkowy Raport Wprost. “Gorąco zapraszając wszystkich do lektury, polecamy również państwu większą dawkę felietonów i obiecujemy dalej się zmieniać i poprawiać, uważnie wsłuchując się w państwa opinie – stwierdził Tomasz Wróblewski..

Jako felietoniści “Wprost” debiutują m.in. Rafał Antczak (członek zarządu Deloitte Consulting), Cezary Kaźmierczak (prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców) i Sebastian Kaleta (prezes Stowarzyszenia Młodzi dla Polski).

Od kwietnia szefem działu Świat tygodnika jest Jarosław Giziński. To kolejny dziennikarz po Bartoszu Marczuku, który przeszedł do pisma po zmianie naczelnego. Z pracy we “Wprost” zrezygnowali natomiast Michał Majewski (szef działu śledczego), Agnieszka Burzyńska (z działu Polityka), Olga Wasilewska (Polityka), Izabela Smolińska (Społeczeństwo).

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/48417,Nowe-dzialy-i-nazwiska-we-Wprost

06-04-2015, 23:44

Józef Kopocz nie żyje. Zmarł w wieku 83 lat. Był legendą Telewizji Katowice  »

Dziennik Zachodni, TVP Katowice
MN, Teresa Semik, Wojciech Janocha
06-04-2015, 07-04-2015, 08-04-2015

W poniedziałek zmarł Józef Kopocz, legenda Telewizji Polskiej. Miał 83 lata. Na zawsze pozostanie w pamięci widzów Telewizji Katowice.

Józef Kopocz

Widzowie z zafascynowaniem słuchali, jak Józef Kopocz relacjonował lot Gagarina w kosmos i lądowanie Amerykanów na Księżycu. W pamięci odbiorców zapisał się jako człowiek pełen profesjonalizmu i uroku osobistego.

Był pierwszym prezenterem Telewizji Katowice, gdzie pracował od 1957 roku. Do dziś stanowi wzór do naśladowania dla wielu prezenterów i dziennikarzy.

Dziś wspominamy Józefa Kopocza jako legendę Telewizji Polskiej.

Pochodził z Pszczyny. Zmarł w poniedziałek. Miał 83 lata.
________________________________________

Józef Kopocz nie żyje

Zawsze czuł się Ślązakiem

Józef Kopocz nie żyje. – Ta wiadomość zbiła mnie z nóg – mówi Krystyna Loska, która z Józefem Kopoczem tworzyła nierozłączną parę telewizyjnych spikerów.

Józef Kopocz nie żyje. Miał 83 lata:

Był legendą już za życia. Choć dawno z Telewizji Katowice odszedł na emeryturę, wciąż wygrywał kolejne plebiscyty na najbardziej znane i lubiane postaci tej anteny. Był z tą stacją związany od jej początku.

Józef Kopocz zmarł w drugi dzień Wielkanocy, 6 kwietnia br. w Katowicach. Miał 83 lata. Zawsze szarmancki wobec kobiet, życzliwy dla każdego.

Gawędziarz i dusza towarzystwa. Spiker, dziennikarz sportowy, zapalony tenisista. Rozmowa z nim była wielką przygodą. Od razu snuł wspomnienia swoim ciepłym głosem o tym, jak z katowickiego studia zapowiadał lot Gagarina w Kosmos czy lądowanie Amerykanów na Księżycu. Przypominał wielkie wydarzenia sportowe, które relacjonował w TVP czy też swoje dramatyczne rozmowy w stanie wojennym ze strajkującymi górnikami kopalni “Piast”.

Józef Kopocz

- Ziutek, bo tak o nim mówiliśmy, zainteresował mnie pracą w telewizji i to dzięki niemu trafiłam do Telewizji Katowice – przypomina Krystyna Loska. – Opiekował się mną przez pierwsze miesiące, mówił co dobre, a co muszę poprawić. Potem prowadziliśmy razem wiele koncertów estradowych. Współpraca z nim była przyjemnością. Towarzyski, miły i życzliwy.

Pozostawał przyjacielem także mojego męża, spędzaliśmy razem długie wieczory na rozmowach. Ziutek zawsze tryskał humorem. Takim go zapamiętałam. Krystyna Loska i Józef Kopocz chodzili do tego samego gimnazjum w Pszczynie. Razem też wyznaczali zawodowe standardy telewizji polskiej. Dotąd niedoścignieni. Razem prowadzili na żywo pamiętny wieczór sylwestrowy, kiedy to kamerzysta zasnął, bezwiednie opuszczając kamerę w dół. Był prawie ranek, gdy telewidzowie zobaczyli wytworną Loskę w balowej sukni i w kapciach, a Kopocza w marynarce i dżinsach. Następnego dnia dzwonili oburzeni widzowie, że płacą abonament, więc kierownictwo TVP powinno być stać na kompletne stroje spikerów.

Z Telewizją Katowice Józef Kopocz rozpoczął współpracę w 1957 roku. Wygrał konkurs na spikera. Pierwszy program katowicka antena wyemitowała w przeddzień Barbórki i on przy tym był. Przemówił do około 200 domów, bo więcej odbiorników telewizyjnych nie było w Katowicach i okolicy w grudniu 1957 roku. Jego kariera szybko nabrała rozpędu.

Ciekawym epizodem była funkcja oficera rozrywkowego na polskim statku pasażerskim, transatlantyku “MS “Batory”. W kręgu jego największych zainteresowań pozostawał jednak sport. Relacjonował skoki narciarskie, zawody lekkoatletyczne, łyżwiarstwo figurowe.

Kiedy rola spikerów telewizyjnych odeszła do lamusa, rozwinął w sobie dziennikarską pasję. Nie unosił się dumą, że już nie jest w centrum widowisk sportowych.

Jeździł na reportaże do debiutujących drużyn, małych klubów z dużymi ambicjami. Zajął się popularyzacją sportu. Były komentator sportowy Andrzej Zydorowicz pracował z Józefem Kopoczem w jednej redakcji sportowej Telewizji Katowice.

- Wnosił do naszej pracy ogromną radość i optymizm – przypomina Zydorowicz. – Był świetnym kompanem. Z nim zawsze można się było umówić na narty czy na rower. Najczęściej jednak spotykaliśmy się na korcie i czasem udawało mi się z nim wygrać. Był mistrzem serwisu. Jak mu ten serwis wyszedł, był nie do odebrania.

Kopocz uprawiał też lekkoatletykę, grał w siatkówkę. Latem można go było spotkać z żoną na długich spacerach po parku, zimą, jak razem biegają na nartach. Bardzo dbał o kondycję fizyczną i wciąż nie przestawał ćwiczyć. Literat Tadeusz Kijonka we wczesnych latach mieszkał z Józefem Kopoczem po sąsiedzku na katowickim osiedlu Tysiąclecia. – Był naszą gwiazdą, znaną nie tylko z TVP, także z windy. Do wszystkich zagadał – przypomina Kijonka. – Nie stronił od towarzystwa. W tych odległych czasach spotykaliśmy się w katowickim klubie “Marchołt”. Ziutek dołączał zazwyczaj ostatni, jak skończył się telewizyjny program.

Józef Kopocz, typ modela, podobał się kobietom. Przystojny, wysportowany, zawsze nienagannie ubrany. I zawsze miał pod ręką zabawną opowieść. O kobietach, które spotkał na swojej drodze zawodowej potrafił opowiadać długo, ale najpiękniej mówił o żonie, Marii Firlej, aktorce i piosenkarce, znanej m.in. z “Podwieczorku przy mikrofonie”.

Pszczyna, rodzinne strony Józefa Kopocza

Mógł zrobić karierę w Warszawie, miał ku temu wszelkie predyspozycje: talent, urodę, wykształcenie. Wybrał Śląsk. Dziadek, Paweł Kopocz (senior rodu), był inspektorem budowlanym u księcia pszczyńskiego. Książę nadał Kopoczom ziemię w Starej Wsi koło Pszczyny pod budowę domku.

- I dziadek ten dom zbudował – wspominał Józef Kopocz. – Przed domem był staw, a dalej dwa ogrody z drzewkami owocowymi i warzywniakiem. Dziadek z Wojciechem Korfantym, wojewodą śląskim Józefem Rymerem i starostą pszczyńskim Franciszkiem Lerchem witał w Pszczynie generała Szeptyckiego i polskie wojsko w 1922 roku. Dziadek był przewodniczącym Polskiej Rady Ludowej i współzałożycielem Polskiej Organizacji Wojskowej w Pszczynie.

Już na emeryturze, na którą przeszedł Józef Kopocz w 1992 roku, zajął się spisywaniem historii swojej rodziny, a szczególnie popularyzowaniem działalności Pawła Kopocza, swojego stryja.

Paweł Kopocz studiował prawo i ekonomię we Wrocławiu i Poznaniu. Przerwał naukę, bo został wcielony do armii niemieckiej w czasie I wojny. Potem już dobrowolnie uczestniczył w trzech powstaniach śląskich, kierował akcją plebiscytową w Strzelcach Opolskich.

Został adwokatem w Katowicach, posłem Sejmu Śląskiego i na Sejm RP. – Stryj chciał Śląska dla Polski, nie Śląska dla… Śląska – przekonywał Józef Kopocz.

________________________________________

WSPOMNIENIE JÓZEFA KOPOCZA

NIE ŻYJE LEGENDA TELEWIZJI KATOWICE

Zawsze szarmancki, na wskroś profesjonalny. Kochał sport i telewizję. Był obiektem westchnień pań i podziwu panów. Z Telewizją Katowice związany był przez trzydzieści pięć lat. Zapowiadał między innymi lot Jurija Gagarina w kosmos, czy lądowanie Amerykanów na Księżycu. Dziś to my musimy przekazać tą smutną wiadomość. Józef Kopocz nie żyje.

Na antenie zawsze profesjonalny i elegancki, poza nią też, tyle że kiedy kończył się program, to już nie był Józef Kopocz, tylko po prostu Ziutek.

Do katowickiego ośrodka Józef Kopocz trafił w 1957 roku. Świecił blaskiem gwiazdy ekranu, choć nigdy tego określenia nie lubił. Powtarzał, że gwiazdy są w Hollywood albo na Kremlu. Doskonale za to czuł się w studiu Telewizji Katowice. Prowadził także bale, koncerty i akademie barbórkowe.

Przyjaciele wspominają, że zawsze grał fair play i nikogo nie zostawiał na lodzie.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3812991,jozef-kopocz-nie-zyje-zmarl-w-wieku-83-lat-byl-legenda-telewizji-katowice,id,t.html; http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3814269,jozef-kopocz-nie-zyje-zawsze-czul-sie-slazakiem-wspomnienie,id,t.htmlkatowice.tvp.pl/19565073/wspomnienie-jozefa-kopocza-nie-zyje-legenda-telewizji-katowice

03-04-2015, 13:18

Jest drugi pozew Durczoka przeciwko “Wprost”, tym razem chce on 7 mln zł  »

Press
03-04-2015

Kamil Durczok, były szef “Faktów” TVN, za tekst “Wprost” o tym, że „został przyłapany przez policję, jak ucieka z mieszkania, w którym znaleziono biały proszek”, domaga się przeprosin i 7 mln zł odszkodowania. To drugi pozew Durczoka przeciwko tygodnikowi.

Kamil Durczok

Jak informuje serwis Wirtualnemedia.pl drugi pozew Kamila Durczoka przeciwko “Wprost” dotyczy artykułu Sylwestra Latkowskiego, Michała Majewskiego i Olgi Wasilewskiej pt. “Kamil Durczok. Fakty po Faktach”. Były szef “Faktów” pozwał zarówno spółkę AWR Wprost, wydawcę tygodnika, jak i autorów artykułu. Pozwani dziennikarze nie pracują już w redakcji tygodnika.

W innym pozwie przeciwko “Wprost”, złożonym wcześniej, Durczok domaga się odszkodowania w wysokości 2 mln zł. Żądanie to związane jest z artykułem “Ukryta prawda”, w którym opisano anonimowy przypadek molestowania seksualnego w jednej ze stacji telewizyjnych.

Po ukazaniu się wymienionych publikacji w TVN powołano specjalną komisję, która stwierdziła „przypadki niepożądanych zachowań, włącznie z mobbingiem i molestowaniem seksualnym”. Trzem osobom stacja zaproponowała zadośćuczynienie w wysokości do sześciokrotności ich miesięcznego wynagrodzenia. Z Kamilem Durczokiem stacja rozstała się ze skutkiem natychmiastowym.

Brak Kamila Durczoka nie wpływa na wyniki “Faktów” w TVN.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/48408,Jest-drugi-pozew-Durczoka-przeciwko-Wprost_-tym-razem-chce-on-7-mln-zl