Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

12-04-2015, 21:47

Radio Vanessa ukarane  »

Portal medialny.pl
kw
12-04-2015

Radio Vanessa

Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji 13 marca 2015 r. w związku z przekroczeniem limitu czasu emisji reklam nałożył na spółkę Radio Vanessa z Raciborza karę w wysokości 1 500 zł.

Zdaniem KRRiT, nadawca naruszył art. 16 ust. 3 ustawy o radiofonii i telewizji przekraczając dopuszczalny limit 12 minut czasu emisji reklamy i telesprzedaży w ciągu godziny zegarowej dwukrotnie: 24 października 2014 r. podczas trwania programu Radio Vanessa wyemitował reklamy o czasie trwania 12 minut 44 sekundy oraz 13 minut 15 sekund.

Wymierzając karę, KRRiT uwzględniła przesłanki ustawowe, określone w art. 53 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji, tj. zakres i stopień szkodliwości naruszenia, dotychczasową działalność oraz możliwości finansowe nadawcy. Przy ocenie zakresu i stopnia szkodliwości naruszenia uwzględniono fakt, że jest to pierwsze naruszenie obowiązujących przepisów w trakcie długoletniej działalności nadawcy.

Całość: http://portalmedialny.pl/art/48383/radio-vanessa-ukarane.html#!prettyPhoto

12-04-2015, 19:46

Feliks Netz nie żyje. Wybitny poeta i pisarz Feliks Netz zmarł w wieku 75 lat  »

Dziennik Zachodni, Polskie Radio Katowice, TVP Katowice, Wyborcza.pl
Agnieszka Tatarczyk, Anna Drynda, jś
12-04-2015
Feliks Netz nie żyje. W wieku 75 lat zmarł Feliks Netz, wybitny pisarz i poeta, związany ze Śląskiem i śląskimi mediami. Był także tłumaczem z języków węgierskiego i hiszpańskiego. Feliks Netz zmarł w Katowicach w niedzielę 12 kwietnia.
Feliks Netz

Nie żyje wybitny pisarz i poeta Feliks Netz, związany ze Śląskiem i śląskimi mediami.

W latach 1960–1972 był redaktorem Polskiego Radia, a w latach 1972–1986 redaktorem, a potem redaktorem naczelnym tygodnika “Panorama”. Debiutował jako poeta na łamach tygodnika “Fakty i Myśli”.

Feliks Netz miał 75 lat. Autor słuchowisk radiowych. Twórca m.in. słuchowiska “Pokój z widokiem na wojnę polsko-jaruzelską” o wydarzeniach w kopalni Wujek w stanie wojennym.

Feliks Netz ukończył filologię polską na Uniwersytecie Śląskim. Był autorem scenariuszy do filmów, wydał liczne tomiki poezji. Odznaczony m.in. Złotym Krzyżem Zasługi oraz Brązowym Medalem “Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

Felietony Feliksa Netza ukazywały się na antenie Radia Katowice m.in. w cyklu “Dzień dobry panie Felku”.

FELIKSA NETZA WSPOMINAJĄ

Krystyna Szaraniec, wieloletnia dyrektorka Teatru Śląskiego w Katowicach
Środowisko literackie w Polsce i na Śląsku poniosło dotkliwą stratę. Feliks Netz był nie tylko poetą i to wybitnym, ale także pisarzem i tłumaczem literatury węgierskiej i rosyjskiej. Eugeniusza Oniegina przetłumaczył w sposób zachwycający. Dzięki niemu poznaliśmy twórczość Sandora Maraia. Teatr Śląski też poniósł wielką stratę. My osobiście straciliśmy przyjaciela, a teatr przewodniczącego Rady Programowej.

Anna Sekudewicz, wybitna dziennikarka Polskiego Radia Katowice
Przez ostatnie lata bardzo blisko przyjaźniliśmy się z Felkiem. To nie była tylko znajomość zawodowa. Bywaliśmy u siebie, spędzaliśmy razem sylwestry, nie ograniczaliśmy się tylko do spraw dziennikarskich. Felek był człowiekiem wybitnym jako twórca. Byłam fanką nie tylko jego twórczości, ale również jego tłumaczeń węgierskiego pisarza Sandora Maraiego. Pamiętam słuchowisko Felka dotyczące kopalni Wujek “Pokój z widokiem na wojnę polsko-jaruzelską”. Słuchowisko było poruszające w każdym calu i genialnie zrealizowane, za co zresztą dostał grand prix na festiwalu Dwa Teatry. Wszystkie zresztą nasze kontakty bardzo zapadły mi w pamięci i zawsze miały dla mnie taką wartość dodaną. Teraz tym bardziej będę je pielęgnować.

Krzysztof Karwat, publicysta Dziennika Zachodniego
Feliksa znam od lat 80-tych.Pracowałem z nim w tygodniku “Tak i Nie”, a był też czas gdy siedzieliśmy w jednym pokoju i mimo znaczącej różnicy wieku nasz kontakt był znakomity. Nie znałem nikogo z tak żywiołowym poczuciem humoru, a przy tym był niesłychanie pracowity. On właściwie pracował codziennie, a jego dorobek jest ogromny. Potem pracowaliśmy wspólnie w miesięczniku “Śląsk”. Imponował nam swoją erudycją, tym jak opowiada dowcipy, przy których było naprawdę trudno zachować powagę. To wybitna postać literatury.

_________________________________________

Feliks Netz nie żyje

Nie żyje wybitny pisarz i poeta Feliks Netz, związany ze Śląskiem i Polskim Radiem Katowice.

Jutro audycja “Więcej kultury proszę” w Polskim Radiu Katowice poświęcona będzie twórczości Feliksa Netza.

Miał 75 lat. Autor słuchowisk radiowych. Twórca m.in. słuchowiska “Pokój z widokiem na wojnę polsko-jaruzelską” o wydarzeniach w kopalni Wujek w stanie wojennym. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Śląskim. Był autorem scenariuszy do filmów, wydał liczne tomiki poezji. Odznaczony m.in. Złotym Krzyżem Zasługi oraz Brązowym Medalem “Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Jego felietony ukazywały się na naszej antenie m.in. w cyklu “dzień dobry panie Felku”. Feliks Netz jest też autorem książki “Róg Ligonia i Królowej Jadwigi” wydanej z okazji 70-lecia naszej rozgłośni.

_________________________________________

ZMARŁ FELIKS NETZ – PISARZ, POETA,

FELIETONISTA I TŁUMACZ LITERATURY

W wieku 75-ciu lat po ciężkiej chorobie zmarł Feliks Netz – pisarz, poeta, felietonista i tłumacz literatury.

Feliks Netz jako poeta debiutował na łamach tygodnika “Fakty i Myśli”. W latach 1960-1972 pracował w Polskim Radiu, później był dziennikarzem i redaktorem naczelnym tygodnika “Panorama”. Był poetą, pisarzem, felietonistą, krytykiem filmowym i twórcą słuchowisk radiowych. Uznanie zdobył jako tłumacz literatury węgierskiej, niemieckiej i rosyjskiej. Przez całe życie mieszkał w Katowicach.

_________________________________________

Zmarł Feliks Netz, pisarz, tłumacz

i “ambasador” Sandora Maraiego

w Polsce

W niedzielę zmarł Feliks Netz. Jeden z najważniejszych pisarzy Śląska, autor powieści, wierszy i esejów, felietonów radiowych. Nagradzany również za scenariusz słuchowiska “Pokój z widokiem na wojnę polsko-jaruzelską” o tragedii w kopalni Wujek w 1981 r. Miał 76 lat.

Urodził się 26 grudnia 1939 r. w Kretkach koło Rypina. Gdy miał kilka lat, jego rodzina znalazła się w powojennym Lubaniu pełnym Polaków przesiedlonych ze Wschodu. W 1955 r. przeniósł się do Katowic (ówcześnie Stalinogrodu), gdzie ukończył filologię polską na Uniwersytecie Śląskim. W latach 60. poprzedniego stulecia był redaktorem Polskiego Radia, następnie w latach 1972-86 redaktorem, a potem redaktorem naczelnym tygodnika “Panorama”, który czytał już od pierwszego numeru w 1954 r.

Feliks Netz

Był poetą, prozaikiem i eseistą. Wśród jego książek są powieści “Urodzony w święto zmarłych” i “Dysharmonia caelestis” (nominacja do nagrody Nike 2005), tom esejów “Ćwiczenia z wygnania” (nominacja do Cogito 2009) i tomy wierszy “Związek zgody”, “Wir” czy “Trzy dni nieśmiertelności” (finalista Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej “Silesius 2010″).

Tłumaczył literaturę hiszpańską i węgierską. Przede wszystkim przez lata popularyzował w Polsce dzieła Sandora Maraiego (1900-89). Przetłumaczył m.in. jego “Żar”, “Księgę ziół”, “Występ gościnny w Bolzano”, “Krew świętego Januarego”, “Pierwszą miłość”, “Dziedzictwo Estery” i “Wyspę”.

Był także autorem słuchowisk – za scenariusz “Pokoju z widokiem na wojnę polsko-jaruzelską” został laureatem festiwalu Dwa Teatry w Sopocie w 2007 r. W konkursie Prix Italia to słuchowisko o kopalni Wujek uznano za jedno z trzech najlepszych na świecie. Opowiadał o nim kiedyś “Wyborczej”:

Czasami nachodzi mnie myśl, że ten dzień, kiedy tutaj, w marcu 1955 roku wyszedłem z pociągu i zobaczyłem napis Stalinogród, a spod niego przebijającą nazwę Katowice, był efektem działania jakiejś tajemnej siły. Bo przecież miną dziesięciolecia, a ja opowiem historię pacyfikacji kopalni Wujek, i ta historia pójdzie w świat. Jakbym po to został tutaj przysłany…

Radio Katowice nadawało jego felietony, m.in. w cyklu “Dzień dobry, panie Felku” – ukazały się one drukiem w książce “Wielki zamęt”. Przez wiele lat na łamach miesięcznika “Śląsk” ukazywały się też krytyczne teksty Netza na temat filmu. W rozmowie z “Wyborczą” kilka lat temu mówił:

Film nigdy nie jest dla mnie zabawą ani rozrywką. Jest okazją do szukania siebie i swojej wrażliwości, ale jest także oknem do ukrytych światów. Jest takim okienkiem, jakim bywa poezja.

Wspominał też wtedy swoją pierwszą recenzję filmową:

Był rok 1966, a ja pisałem recenzję z “Popiołów” Andrzeja Wajdy, pracując jako dziennikarz w katowickiej rozgłośni Polskiego Radia. Byłem bardzo niespokojny, jak zostanie przyjęta. Pamiętam, że niezbyt dobrze wyraziłem w niej poglądy swojego ówczesnego pryncypała. Kilka dni później ukazała się druga recenzja, bardziej prawomyślna. Oczekiwano ode mnie ideologicznej recenzji, a ja stworzyłem wypowiedź pięknoducha, który uwielbiał książkę Stefana Żeromskiego. Ta sytuacja nauczyła mnie, aby nigdy nie dać się wmanewrować w czyjeś oczekiwania.

W innej rozmowie z “Wyborczą” opowiadał o tym, jak długo podchodził do tematu śląskiego:

Bałem się Śląska jako tematu literackiego. Śląsk jako temat pojawił się u mnie stosunkowo późno, miałem chyba trzydzieści pięć, sześć lat. Opublikowałem wtedy w kwartalniku “Regiony”, którego naczelnym redaktorem był Wiesław Myśliwski, obszerny tekst zatytułowany “Drzystoń”. Coś pomiędzy reportażem a prozą narracyjną, tekst, w którym spróbowałem zdefiniować sobie Śląsk, przywołałem serię intensywnych obrazów i postaci z Bogucic i Zawodzia, a także obraz owego familoka z Kopalnianej 1 [pierwszy adres rodziny Netza w Katowicach]. Edward Redliński powiedział wówczas, że to najlepszy tekst o Śląsku, jaki kiedykolwiek przeczytał.

Wiele lat później powstała książka “Czarny ogród”. Jej autorka Małgorzata Szejnert zapytana przez Tomasza Łubieńskiego, redaktora naczelnego “Nowych Książek”, kogo widziałaby jako recenzenta swojej książki, zaproponowała właśnie mnie, Feliksa Netza z Katowic. To jest tajemnicze, może zapamiętała ten tekst z “Regionów?” Książka była wspaniała, a mój tekst był nie tylko recenzją, ale też osobistym wyznaniem. Pisząc tekst o “Czarnym ogrodzie”, trzy razy przerywałem czytanie, by jechać na Giszowiec. Który z recenzentów gdzieś tam w Polsce mógłby to zrobić? Dla mnie była to szansa rozmowy z samym sobą.

Maciej Melecki, poeta i redaktor z Instytutu Mikołowskiego, wspominał w 2009 r., jak w połowie lat 90. spotkał Feliksa Netza, starając się o publikację swoich wierszy w miesięczniku “Śląsk”:

(…) zapytaliśmy jakąś panią o możliwość skontaktowania się z którymś z redaktorów. Pani odesłała nas do drugiego pokoju, a tam zastaliśmy Feliksa Netza. Opowiedzieliśmy o celu naszej wizyty. Feliks prędko przeszedł do meritum, informując nas, ku naszemu lekkiemu zdziwieniu, że zna naszą twórczość, że czytał nasze wiersze w “Nowym Nurcie” i “Kresach”, że tak, jak najbardziej, chętnie się im przyjrzy i postara się je – może nie wszystkie – opublikować. Pamiętam, że po wyjściu z redakcji byłem niezwykle rad z owego spotkania, albowiem pozostawałem pod wrażeniem doskonałej orientacji Feliksa w najmłodszej literaturze i tego, jaki emanował z niego zapał, jeśli chodzi o tworzenie w Katowicach częstych spotkań nie tylko na łamach “Śląska”, ale i też na forum publicznym, o czym parokrotnie w rozmowie wspomniał. Oczywiście, znałem twórczość Netza. Jego tom wierszy pt. “Wir”, zakupiony na początku lat 90., przeczytałem parę razy, zaś jego powieść “Urodzony w święto zmarłych” dość mocno przeżyłem.

(…) uwaga w śledzeniu i dogrzebywaniu się do subiektywnego sedna, wykradanie dla czytelnika detali czy szczegółów z omawianych lektur czy filmów, zaciekłe tropienie losów myśli literackich bohaterów, a wszystko to wsparte głębinową wiedzą – historyczną lub biograficzną – stanowiły i stanowią dla mnie imponujący przykład wiecznej konfrontacji z innym, wypełniony empatią i nieusuwalną wolą zrozumienia innego. Tak właśnie dzieje się na każdym polu literackiej działalności i aktywności Netza.

Naszej Koleżance

Redaktor BEACIE NETZ

z powodu śmierci Męża

FELIKSA NETZA

wyrazy głębokiego współczucia

składają

Koleżanki i Koledzy
z katowickiego oddziału
Stowarzyszenia Dziennikarzy RP



Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3820203,feliks-netz-nie-zyje-wybitny-poeta-i-pisarz-feliks-netz-zmarl-w-wieku-75-lat,id,t.html; http://www.radio.katowice.pl/zobacz,10604,Feliks-Netz-nie-zyje.html#.VSq0KtysX5c; http://katowice.tvp.pl/19630483/zmarl-feliks-netz-pisarz-poeta-felietonista-i-tlumacz-literatury; http://wyborcza.pl/1,75475,17655354,Zmarl_Feliks_Netz__pisarz__tlumacz_i__ambasador__Sandora.html

12-04-2015, 19:26

Urodziny Telewizji Silesia w Katowicach. TV Silesia świętuje 7 lat istnienia  »

Dziennik Zachodni
Tomasz Klyta
12-04-2015

TV Silesia skończyła już 7 lat. Z tej okazji, przed jej katowicką siedzibą na Placu Grunwaldzkim 12 trwa wielkie święto. Chętnych do zwiedzania studia telewizyjnego i uczestnictwa w zabawie nie brakowało. Jeszcze zanim otwarto bramy, przed redakcją TV Silesii ustawiła się długa kolejka.

Telewizja TVS obchodzi 7. urodziny!

Z okazji urodzin, TV Silesia otwiera swoje bramy i można od podszewki zobaczyć jak pracują dziennikarze. Fani telewizji mają również okazję porozmawiać z gwiazdami, które na co dzień oglądają tylko na szklanym ekranie.

Urodziny TV Silesia

Wśród osób, które świętują razem z TVS pojawiają się również całe rodziny. Postanowili skorzystać ze słonecznej niedzieli i atrakcji, przygotowanych przez Telewizję Silesia.

- Codziennie oglądam Silesię. Mnie ostatnio najbardziej przypadł do gustu program 8 Smaków Europy. Dziś miałam okazję zobaczyć gwiazdy programu na żywo - mówi szczęśliwa Monika Zaporowska.

Przyjechała na urodziny TV Silesii z Mysłowic wraz z mężem Tomaszem oraz synami: 2 – letnim Kacprem i 5 – letnim Damianem.

Na Placu Grunwaldzkim zaprezentowali się przedstawiciele I edycji programu 8 Smaków Europy.

- Jak na 7. urodziny TV Silesii przystało, przygotowaliśmy, wraz z Zbyszkiem Harężlakiem, gulasz z 7 składników – zdradził Dawid Koczy.

Poza zwiedzaniem studia i kulinarnymi popisami mistrzów, na uczestników urodzin TV Silesii czekało jeszcze wiele atrakcji muzycznych i kabaretowych. Na jednej scenie zaprezentowali się: Kola i Jula, Kasia i Klaudia Chwołka, Mirek Jędrowski, Paweł Gołecki Zbyszek Karpowicz, Freje, Mona Lisa, Lucjan Czerny & Maja Pochwiał, Kabaret Socratiron.

Koniec imprezy zaplanowano na godz. 20.20. Wtedy z Placu Grunwaldzkiego, zostanie nadana na żywo prognoza pogody.

Z okazji 7. urodzin TVS odbyła się premiera jedynej i niepowtarzalnej płyty: “Muzyczne Świętowanie”. Na krążku znalazły się najpopularniejsze przeboje artystów związanych z telewizją TV Silesia i śląską sceną muzyczną.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3820015,urodziny-telewizji-silesia-w-katowicach-tv-silesia-swietuje-7-lat-istnienia-zdjecia,id,t.html

12-04-2015, 19:23

7 lat zobowiązuje! Poznajcie historię i plany telewizji TVS  »

Telewizja Silesia
Alicja van der Coghen
12-04-2015

7 lat zobowiązuje. Mamy urodziny. Dlatego kolejny raz Telewizja TVS zaprosiła swoich widzów nie tylko przed telewizory, ale i do swojego studia. Alicja van der Coghen cały dzień obserwowała to co dzieje się w naszej stacji.  7 urodziny TVS to tysiące osób, które dziś odwiedziły siedzibę stacji, były życzenia, tort i muzyka, przy której zabawa wciąż trwa. Urodziny to także czas, w którym można powspominać i zaplanować przyszłość.

7. urodziny telewizji TVS

Jak szybko biegnie czas, najlepiej widać po najmłodszych widzach. 7-letnia Gabrysia jest dziś wzorową uczennicą. Urodziła się 7 marca, kilka dni przed startem TVS. -Pamiętam ten program od zawsze i jak byłam mała oglądałam te bajki, no i lubię z tego kanału Reksia - mówi Gabrysia Hamtel. Gabrysia ma ponad dwa i pół tysiąca dni… tak długo telewizja TVS gości też w Państwa domach. Codziennie donosząc o tym, co dzieje się w regionie i nie tylko. -Ta praca to tak naprawdę ciągły wyścig z czasem, by nadążyć musimy być ciągle na bieżąco, nie możemy sobie pozwolić na wyhamowanie, musimy ciągle trzymać rękę na pulsie. A jeśli chodzi o informacje to tak naprawdę te informacje najciekawsze, najbardziej istotne pochodzą właśnie od Państwa - mówi Krzysztof Trzosek, dziennikarz Silesia Informacji. Oprócz informacji śpiewająco dostarczamy także rozrywki.

Sondaże telewizyjne od kilku lat pokazują, że do serca widzów najlepiej trafia się przez żołądek. 8 smaków Europy to program, w którym odkrywamy kulinarne talenty. To już druga edycja gości na naszej antenie. - Zgłosili się uczestnicy, którzy wiedzą jak to się je, wiedzą jak przygotować potrawy żeby nie tylko one wyglądały, ale również rozpieszczały kubki smakowe naszych jurorów. I mogę zdradzić, że po pierwszym odcinku nasz program trafia do wielu widzów. Niektórzy uczestnicy otrzymali już oferty pracy w niektórych restauracjach – mówi Mirosław Riedel, reżyser programu 8 Smaków Europy. W  wiosennej ramówce nie brakuje także nowości. Arkadiusz Loska w swoim programie apeluje o trochę kultury. Nina Nocoń pomaga natomiast w organizacji wymarzonego ślubu. – Wybieramy suknię ślubną, zastanawiamy się nad dodatkami, garnitur oczywiście dla przyszłego pana młodego, sala, zespół. Mnóstwo jest takich szczegółów, które trzeba dopracować – mówi Nina Nocoń, prezenterka TVS.

Pracujemy bezustannie, program nadajemy 24 godziny na dobę. Oglądalność TVS z tygodnia na tydzień rośnie. Teraz stacja ma 0,5 udziału w rynku i zajmuje 15 miejsce w rankingu oglądalności wśród kanałów tematycznych. -Mamy coraz większy zasięg, zasięg techniczny, jesteśmy już w tej chwili na wszystkich platformach cyfrowych i w ponad 350 kablówkach - wylicza Małgorzata Piechoczek, dyrektor TVS. W Województwie Mazowieckim, okolicach Rybnika, Jastrzębia-Zdroju i Zabrza można już nas oglądać na lokalnym multipleksie DVBT. - Przed nami uruchomienie drugiego studia, sądzę że w niedługim czasie powstanie studio w Warszawie. Dlaczego w Warszawie? Dlatego, że w każdym telewizorze w województwie mazowieckim jesteśmy dzisiaj widoczni na DVBT - podkreśla Arkadiusz Hołda, prezes TVS. TVS dociera już do 63 procent telewizorów w Polsce. Niewykluczone, że za rok będzie można oglądać nas już w każdym domu.

Całość: http://www.tvs.pl/informacje/7-lat-zobowiazuje-poznajcie-historie-i-plany-telewizji-tvs

11-04-2015, 23:54

Obrazy życia Krystyny Bochenek. Promocja albumu o Krystynie Bochenek  »

Dziennik Zachodni
Katarzyna Pachelska
11-04-2015

Uroczysta promocja albumu pt. Obrazy życia Krystyny Bochenek odbyła się w Bibliotece Śląskiej w Katowicach. W sali Parnassos zjawiły sie prawdziwe tłumy przyjaciół i znajomych Krystyny Bochenek, która przedwcześnie i tragicznie odeszła w katastrofie smoleńskiej.

Uroczysta promocja albumu pt. "Obrazy życia Krystyny Bochenek" w Bibliotece Śląskiej

W poniedziałek przed sobotnim wyjazdem do Katynia nie było jeszcze wiadomo, czy Krystyna Bochenek pojedzie pociągiem, czy samolotem z parą prezydencką. Rozważała nawet podróż samochodem, ale za długo by trwała, a w kalendarzu tyle spraw do załatwienia…

Zaczyna się Europejski Kongres Gospodarczy. Krystyna Bochenek ma poprowadzić na nim dyskusję na temat systemu opieki zdrowotnej, problemów lecznictwa stacjonarnego w województwie śląskim, finansowania świadczeń i dostępu do terapii. A potem, oprócz pracy w Senacie RP, spotkanie za spotkaniem.

15 kwietnia – wręczenie nagród dla najbardziej zaangażowanych studentów i doktorantów Uniwersytetu Śląskiego. 18-25 kwietnia – udział w 11. Festiwalu Polskich Filmów w Los Angeles, nad którym patronat objął marszałek Senatu. 26 kwietnia – posiedzenie w sprawie Kongresu Języka Polskiego, zaplanowanego na maj 2011 roku. Krystyna Bochenek jest jego pomysłodawczynią. 28 kwietnia – Mistrz Mowy Polskiej, nominacje do nagrody. Krystyna Bochenek jest w radzie programowej konkursu.

28-29 kwietnia – posiedzenie Senatu. 30 kwietnia – Fundacja Rodzin Górniczych (…). 18 maja – maraton czytania dzieł Jana Pawła II w 90. rocznicę urodzin papieża Polaka.(…) 22 maja – Metropolitalne Święto Rodziny, nad którym Krystyna Bochenek, wicemarszałek Senatu, sprawuje honorowy patronat. (…) Na urlop zamierzała pojechać dopiero w lipcu. (…)

Poleciała do Katynia 10 kwietnia 2010 r. na prośbę marszałka Senatu Bogdana Borusewicza. Rzadko latała samolotem, ale jak już musiała lecieć, wsiadała do niego bez obaw, że coś złego może się wydarzyć. Gdy widziała, że ktoś się boi, mówiła: “Przeżegnaj się i nie myśl więcej o tym. Jak samolot spadnie, po sekundzie będzie po wszystkim”.

***
To fragment albumu “Obrazy życia Krystyny Bochenek” autorstwa Marii Zawały i Magdaleny Bochenek-Kępy. Wydała go Biblioteka Śląska. Zdjęcia pochodzą z archiwum prywatnego rodziny oraz “Dziennika Zachodniego”. W sobotę odbędzie się jego uroczysta promocja. Również w sobotę o godz. 19.25 TVP Katowice przypomni film dokumentalny autorstwa Bożeny Klimus i Grażyny Ogrodowskiej – “Krystyna – ostatnia klasówka”.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3817005,obrazy-zycia-krystyny-bochenek-promocja-albumu-o-krystynie-bochenek-zdjecia-wideo,id,t.html

11-04-2015, 13:34

Likwidacja cenzury: Cenzor w PRL był wszechobecny, ingerował nawet w nekrologi i zdjęcia  »

Dziennik Zachodni
Teresa Semik
11-04-2015

Rocznica likwidacji cenzury: Ćwierć wieku temu Sejm zlikwidował Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk. W PRL nie wolno było krytykować ZSRR, partii i jej organów, a dobrze mówić o Kościele.

Archiwalne zdjęcie katastrofalnej powodzi w Beskidzie Żywieckim w 1957 r. Zrobił je ówczesny fotoreporter DZ, Józef Makal. Cenzor wyrzucił je z gazety, bo przeszkadzał mu krzyż. Józek wysłał je na konkurs do ZSRR i dostał nagrodę. Zdjęcie opublikowano w moskiewskim magazynie "Foto". Wtedy ukazało się i u nas.

Żadna strona gazety czy książki nie miała prawa się ukazać bez akceptacji cenzora. Żadne słowo wypowiedziane czy wyśpiewane ze sceny nie było możliwe, jeśli on nie wyraził na to zgody. Władza cenzora była nieograniczona, a zakłamana rzeczywistość – codziennością.

Nie wolno było pisać, że w sklepach brakuje mięsa, choć braki w PRL były permanentne, ale można było sobie pozwolić na krytykę producentów musztardy.

Do dzieci mógł przychodzić Mikołaj, ale broń Boże nie mógł to być Święty Mikołaj. Pilnowano, by kwestie religijne marginalizować.

Była to tak zwana cenzura prewencyjna, kontrola publikacji przed ich ukazaniem się w druku, na scenie, plakacie. – Nigdy nie było wiadomo, jakie słowo, czy jaki kolor jest aktualnie na cenzurowanym – wspomina Jacek Łapot z kabaretu “Długi”. – Z przepastnej szuflady cenzor wyciągał biuletyn i sprawdzał, bo sam wszystkiego nie pamiętał. Z powodu tej właśnie cenzury programy kabaretowe przeradzały się w grę intelektualną i z publicznością, i z cenzurą, by ominąć ustawiane przez nią zasieki.

Wielka sztuka aluzji

Na tej grze opierała się w programie “Długiego” zabawa ze słowem “pierwszy”, kojarzonym na co dzień z pierwszym sekretarzem partii. W programie kabaretu “pierwszym” zostawał ten, który wyciągnął zapałkę bez łepka. Na konkluzję tej zabawy słownej, że “pierwszy jest zawsze bez łepka” mogli sobie pozwolić nie za długo, bo któryś z cenzorów się nie połapał i skreślił “pierwszego” z programu.

Zabawę z cenzurą najpiękniej widać było na koncertach rockowych, gdy, na przykład, Perfect śpiewał swoją piosenkę pt. “Nie bój się tego wszystkiego”. Grzegorz Markowski zaczynał refren: “Nie bój się tego…” i tu zawieszał głos, a cały amfiteatr krzyczał: “Ja-ru-zel-skiego…”.

Kiedyś Olga Lipińska wspominała swoją największą przygodę z cenzurą, którą zawsze próbowała wywieść w pole podrzucając jakiś smakowity kąsek, który usypiał czujność. Cenzor skupiał się na tym kąsku i przestawał być tak dociekliwy. Ku jej zdumieniu raz przyczepił się do błahego zdania pozostawiając podpuchę – słynną już wypowiedź Jana Kobuszewskiego. Na pytanie: “Kto zamawiał ruskie?”, odpowiedział: “Nikt, same przyszły”.

Cenzura jest charakterystyczna dla wszystkich systemów totalitarnych. W życiu codziennym władza nie używała słowa “cenzura”. Nazwa: Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk – brzmiała przyjemniej.

Prasa miała kreować obraz Polski, która rośnie w siłę, a ludzie żyją dostatnio. Pewnie z tych powodów nie spodobał się cenzorowi rysunek naszego redakcyjnego kolegi Marka Michalskiego, za który otrzymał Grand Prix Satyrykonu 1981 w Legnicy.

Marek pokazał, że każdy ma swoją Polskę, jaką sam sobie namaluje. Bywa niedoskonała, nietrwała, ale swoja. Ta praca nie ukazała się w pokonkursowym katalogu, “z powodów technicznych”. Dziennik Zachodni ją wydrukował.

Cenzurowano nawet zaproszenia ślubne i nekrologi. Cenzor krzywym okiem patrzył, gdy przy nazwisku zmarłego pojawiał się dopisek “śp.. A już nie wchodziło w rachubę, by w nekrologu przypominać, że był żołnierzem Armii Krajowej albo walczył pod Monte Cassino. Można było opisywać wojenny los zmarłego żołnierza, ale tylko tego ze wschodniego frontu.

Wiatr od morza

Na organizowane w Gliwicach Dni Morza w 1984 roku Tomasz Beler, wówczas szef centrum kultury, zaprosił zespoły: Akademii Marynarki Wojennej z Gdyni i kaszubski “Koleczkowianie”. Cenzor zażądał tekstów piosenek. – Jak to, zespół wojskowy będzie pan cenzurował, pytam, no i czy zna kaszubski, ma jakiegoś biegłego, ale on nie słuchał – przypomina Beler. – Zadzwoniłem do partii, bo czas naglił, a bez jego pieczątki nie mogłem drukować plakatu. “Drukujcie, drukujcie”, usłyszałem w komitecie. Gdy plakat zawisnął w mieście, wszyscy złapali się za głowy. Był na nim olbrzymi tytuł: “Wiatr od morza”, wymowny, bo to stamtąd przyszła “Solidarność”. Zastanawiali się nad piosenkami, a nie nad tytułem programu.

Cenzura była częścią aparatu przemocy. Funkcjonowała od początku Polski Ludowej, do jej końca, a nawet trochę dłużej. Ustawa o Likwidacji Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk weszła w życie 11 kwietnia 1990 roku. Cenzorami najczęściej byli poloniści, politolodzy, nawet naukowcy. W delegaturach funkcję te pełnili też ludzie po średniej szkole. Dopiero na początku lat 70. wyszło rozporządzenie stawiające im wymóg ukończenia studiów.

- Pewnego dnia rano dzwoni do mnie cenzor Szewczyk i prosi, bym natychmiast się u niego stawił z wszystkimi tekstami kabaretu “Długi”, bez dyskusji – przypomina Jacek Łapot. – Szedłem z maszynopisami mając złe przeczucie. A on, ku mojemu zdziwieniu, na każdej kartce przybijał tę swoja pieczątkę: “Zezwalam” i nawet nie czytał. “Odchodzę”, zakomunikował. Na koniec zrobił mi taki prezent.

Kiedy dokonywano likwidacji Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk z katowickiej delegatury Tomasz Beler otrzymał od cenzora… podziękowania. – Dziękował za współpracę – śmieje się Beler.

Pamiętam, że cenzor siedział i czytał z trudem

Adam Daszewski

Adam Daszewski redaktor wydawca DZ.

Pierwsze spotkanie z cenzurą miałem na studiach. Założyliśmy z przyjacielem Wiciem i Ewą żoną moją (przyszłą) – kabaret. Zaniosłem grzecznie (z wielkim mozołem przepisane na maszynie) teksty do delegatury na Mariackiej w Katowicach. Po jakimś czasie odebrałem egzemplarz. I od tego dnia wiem dlaczego mówiło się, że cenzor coś wyciął.

Bo wyciął – nożyczkami. Niektóre strony były dziurawe, z innych został wiotki paseczek papieru z jednym zdaniem. Więc już zawsze występowaliśmy wyłącznie na tzw. studenckich imprezach zamkniętych. Nawet jeśli to była np. sala teatru w Bielsku czy Katowicach. A drugie spotkanie już w DZ? Pamiętam, że codziennie inny cenzor siedział z trudem w drukarni i czytał “szczotkę” każdej strony. Dlaczego z trudem? Bo na trzeźwo tego zawodu nie dało się uprawiać.

Dlaczego żyrafa nie mogła budować socjalizmu?

Jacek Łapot

Jacek Łapot z kabaretu “Długi”

Nie wystarczyło ocenzurowanie tekstów w jednym województwie. Występy w ościennych wymagały ponownej akceptacji. W Rzeszowie cenzor przyczepił się do piosenki o żyrafie, która z innymi zwierzątkami zebrała się po to, żeby zbudować socjalizm. Cenzor siedział na widowni i wezwał nas do siebie. Z kartką w ręce wypominał, które słowa padły ze sceny, a nie zostały zaakceptowane przez cenzora katowickiego. Doszliśmy do żyrafy. Nie chodziło o socjalizm i że im ta budowa nie wyszła. W Rzeszowie na milicjantów i zomowców mówiona wówczas – żyrafy. I tak cenzor zdjął piosenkę z programu. Człowiek nigdy nie wiedział, jakie słowo jest nieodpowiednie, bo aluzyjne. W stanie wojennym przygotowaliśmy program pod tytułem: “Nic się nie stało – ani słowa o wojnie”. Też było kilka ingerencji.

“Książka zapisów”, czyli znikające zakłady wojskowe

Stanisław Bartosik

Stanisław Bartosik, obecnie redaktor wydawca DZ.

Był rok 1980, kilka dni przed Świętem Pracy. Na łamach “Trybuny Robotniczej”, w której wtedy pracowałem, prezentowaliśmy ludzi pracy i ich czyny 1-majowe. Szef kazał mi opisywać dokonania jednego z pracowników Wojskowych Zakładów Mechanicznych w Siemianowicach Śląskich. Wyznaczony przez partię frezer był nudnym rozmówcą – o remontowanych tam czołgach nie wspomniał, choć o tym, czym zajmuje się zakład wiedzieli wszyscy. Dane WZM-u można było znaleźć w książce telefonicznej, więc nie był to zakład specjalnego znaczenia, ale nie dla cenzora, który w swojej “książce zapisów” miał adnotację o zakazie pisania o WZM. I zgadzał się jedynie na opublikowanie trzech zdań z 1,5-kartkowego tekstu. Sensu w tym nie było żadnego, więc zamiast zakwestionowanego tekstu przyszło mi pisać o Zakładzie Zieleni Miejskiej, który z okazji 1 Maja posadził kilkaset krzewów ponad plan. Tutaj zastrzeżeń cenzora już nie było.

Czołgi mogły jeździć po ulicy, ale nie w piosence

Krzysztof Hanke

Krzysztof Hanke z kabaretu “Rak”.

Nasz kabaret powstał w stanie wojennym, na przełomie 1981-1982 roku i to już było wystarczająco podejrzane dla cenzury. Z tekstami pierwszego programu, z Andrzejem Stefaniukiem jechałem do cenzora w Gliwicach, któremu podlegała Ruda Śląska. Na naszych oczach wykreślał słowa, które jego zdaniem narażały władzę na śmieszność. Piosenkę o Andzi wyciął w całości, nożyczkami, żeby ślad po niej nie został. Mieliśmy kopię, pewnie dlatego do dziś pamiętam te słowa: “Słucha Andzia w środku nocy do drzwi cosik puka. Myśli, Janek do niej kroczy i już klucza szuka. Wtem spojrzała zza firanki, już serduszko puka, a to stoją cztery tanki i do tego suka”. Wprawdzie pełno czołgów oraz milicyjnych radiowozów stało wówczas na ulicach miast, wszyscy widzieli je zza firanki, ale śpiewać o nich nie było wolno.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3818589,likwidacja-cenzury-cenzor-w-prl-byl-wszechobecny-ingerowal-nawet-w-nekrologii-i-zdjecia,id,t.html