11-06-2015, 18:36
Jan F. Lewandowski nie żyje. Poruszał ważne dla Śląska i Ślązaków tematy »
Józef Krzyk
11-06-2015
Nikt nie wiedział tyle, co on o filmie na Śląsku, a kino było tylko jedną z jego miłości.
Z wykształcenia był historykiem, na Uniwersytecie Śląskim skończył studia i zrobił doktorat o śląskich wątkach w twórczości Kazimierza Kutza. Jeszcze za studenckich czasów, w latach 70., zaangażował się w pracę Dyskusyjnego Klubu Filmowego w Katowicach i pokazywał dzieła, które nie podobały się komunistycznym władzom, ale uwielbiali kinomani – “Lot nad kukułczym gniazdem” Miloša Formana (kopię specjalnie dostarczyła ambasada amerykańska) i obrazy Krzysztofa Kieślowskiego.
W karnawale pierwszej “Solidarności” współtworzył Śląskie Towarzystwo Filmowe. Walczył też o X Muzę w czasach wolnego rynku – w latach 1997-2008 pracował w Instytucji Filmowej “Silesia Film”, był też pomysłodawcą i założycielem Filmoteki Śląskiej oraz Centrum Sztuki Filmowej, a także jednym z inicjatorów przebudowy katowickiego “Rialta” na kinoteatr. Dzięki temu to miejsce przetrwało, gdy nastała epoka multipleksów.
Na jego artykułach – m.in. w “Dzienniku Zachodnim” “Panoramie” – wiedzę o filmie zdobyło całe pokolenie. Publikował też w “Gazecie Wyborczej”, dwa miesiące temu żegnając swojego przedwcześnie zmarłego przyjaciela, Feliksa Netza. Nie dbał o siebie, ale nikt z nas by nie pomyślał, że tak szybko podąży za nim, miał niespełna 63 lata.
Jego ostatnim dziełem był kwartalnik społeczno-kulturalny “Fabryka Silesia”. Czuwał, by każdy numer był perfekcyjnie dopracowany i ciekawy. Poruszał ważne dla Śląska i Ślązaków tematy historyczne i polityczne. Dużo zdrowia kosztowało go wywalczenie pieniędzy na wydawanie pisma.
Cieszył się jak dziecko z dwóch ostatnich swoich książek – biografii Wojciecha Korfantego (opublikowanej w prestiżowej, “marmurkowej” serii PIW) oraz “Czasu autonomii”.
Kto zechce, może znaleźć w internecie długi spis różnych innych jego książek. Ja dopiero tam zaglądając, dowiedziałem się, że inicjał F., którym się posługiwał, to skrót od jego drugiego imienia – Franciszek. No cóż, miał coś ze swojego wielkiego patrona, będzie nam go brakowało.






