Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

05-08-2015, 10:43

Dziennikarz oraz operator Polsat News przesłuchani w Turcji  »

Press
(KOZ)
05-08-2015

Tomasz Lejman, korespondent Polsat News, wraz z operatorem zostali wczoraj zatrzymani na granicy turecko-syryjskiej. – Zatrzymali nas pod pozorem sprawdzenia, czy nie jesteśmy członkami organizacji terrorystycznej – opowiada ”Presserwisowi” Lejman.

Tomasz Lejman, na co dzień berliński korespondent telewizji, od zeszłej środy jest w Turcji. Wczoraj był na granicy turecko-syryjskiej. Jak relacjonuje, mieli ustną zgodę tureckiej policji na filmowanie przejścia. – Robiłem rozmowy z Syryjczykami, którzy czekali na przejście przez granicę. Jeden z nich zaczął wykrzykiwać, że turecka policja bierze łapówki. Nagle podjechały dwa radiowozy policyjne. Operatora ode mnie odgrodzili. Wypytywali go na okoliczność terroryzmu – opowiada Tomasz Lejman. – Dopiero jak zabrali nas na posterunek w Kilis, można było z nimi spokojnie porozmawiać. Trzymali nas 40 minut, ale sytuacja nie wyglądała groźnie. Zapytałem, czy mogę skontaktować się z redakcją, bo nie zabrali nam telefonów. Gdy pojawił się dowódca posterunku, stwierdził, że nie mieliśmy zgody na filmowanie. W końcu oddali nam dokumenty i kazali opuścić przejście graniczne – relacjonuje Lejman. Później policja ponownie ich zatrzymała. Usłyszeli, że w samochodzie mają zbyt ciemne szyby. – Powiedzieli, że będą nas eskortować na posterunek policji, ale doprowadzili nas tylko do rogatek miasta – mówi.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/49590,Dziennikarz-oraz-operator-Polsat-News-przesluchani-w-Turcji?target=pressletter&uid=556

05-08-2015, 06:45

Kamil Durczok nie planuje powrotu do mediów. “Ma dużo czasu, żeby pomyśleć, co chce w życiu robić”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
05-08-2015

Marianna Dufek-Durczok, żona byłego szefa “Faktów” TVN Kamila Durczoka, stwierdziła, że dziennikarz nie zamierza wracać do pracy w mediach. – Może będzie pisarzem lub biznesmenem, propozycje są różne – powiedziała.

Kamil Durczok

W rozmowie z “Na żywo” Marianna Dufek-Durczok stwierdziła, że jej mężowi nie brakuje obecnie dziennikarstwa, ponieważ “po 25 latach ma go dosyć”.

Kamil Durczok pracę w redakcji “Faktów” zakończył praktycznie w połowie lutego, idąc na urlop związany z rozpoczęciem prac przez komisję mającą wyjaśnić, czy w zespole stacji nie dochodziło do mobbingu i molestowania. Wtedy ostatni raz zabrał głos publicznie – w wywiadzie w TOK FM kategorycznie zaprzeczył, jakoby molestował podlegające mu pracowniczki i skrytykował sugerujące to doniesienia “Wprost”. Niecały miesiąc później TVN poinformował, że komisja ustaliła przypadki trzech pracowników stacji narażonych na niepożądane zachowania, oraz że w trybie natychmiastowym zakończono współpracę z Durczokiem. Działania podjęły wtedy warszawska prokuratura i Państwowa Inspekcja Pracy, które po analizie raportu komisji i kontroli w TVN nie stwierdziły naruszenia prawa.

- Może będzie pisarzem lub biznesmenem, propozycje są różne. Kamil ma dużo czasu, żeby pomyśleć, co chce w życiu robić – powiedziała “Na żywo” Marianna Dufek-Durczok.

Na razie Durczoka czeka batalia sądowa z tygodnikiem “Wprost”. Jego byłym dziennikarzom i wydawcy wytoczył dwa pozwy cywilne (domaga się w sumie 9 mln zł odszkodowania) oraz złożył prywatny akt oskarżenia o zniesławienie przez Sylwestra Latkowskiego, byłego redaktora naczelnego pisma. Pod koniec czerwca sąd na pierwszym posiedzeniu zdecydował, że pierwszy proces ruszy we wrześniu http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/kamil-durczok-chce-9-mln-zl-odszkodowania-pierwszy-proces-po-wakacjach.

- Wierzymy w sprawiedliwość. “Wprost” nie ujawniło dokumentów, bohaterki tekstu dotąd nie zgłosiły się do prokuratury – wyliczyła w wywiadzie Marianna Dufek-Durczok. – Jeśli dostanę wezwanie do sądu, będę świadczyła na jego rzecz – zapowiedziała.

Miesiąc temu byli dziennikarze “Wprost” poinformowali, że pozwali Kamila Durczoka za porównanie w wywiadzie dla TOK FM ich pierwszego tekstu o sprawie mobbingu do wojny hybrydowej prowadzonej przez wojska rosyjskie na Krymie. Domagają się od dziennikarza przeprosin za naruszenie ich dóbr osobistych.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/kamil-durczok-nie-planuje-powrotu-do-mediow-ma-duzo-czasu-zeby-pomyslec-co-chce-w-zyciu-robic

05-08-2015, 06:38

Janusz Daszczyński i Wizja chcą rozmawiać o outsourcingu w Telewizji Polskiej  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
05-08-2015

Nowy prezes Telewizji Polskiej Janusz Daszczyński i związek zawodowy Wizja porozumieli się co do spotkania na temat przeniesienia części pracowników TVP do firmy zewnętrznej. – Mam świadomość, że do wyjaśnienia, ustalenia i rozstrzygnięcia pozostaje wiele spraw pracowniczych. Mogę zagwarantować otwartość i świeżość spojrzenia na te problemy, a przede wszystkim silną wolę i determinację do ich rozwiązania – deklaruje Daszyński.

Wizja pod koniec zeszłego tygodnia skierowała do Janusza Daszczyńskiego list z apelem o spotkanie w sprawie rozpoczęcia negocjacji dotyczących zakończenia umowy outsourcingu części pracowników Telewizji Polskiej. Związek chce porozmawiać m.in. o “przywróceniu do pracy w TVP pracowników, którzy pozostali jeszcze w LeasingTeam lub zostali zwolnieni przez LT na jakiejkolwiek podstawie prawnej” oraz “sytuacji prawnej i zawodowej osób, które rozwiązały umowy o pracę, gdyż zostały przymuszone do założenia własnej tzw. działalności gospodarczej.

Janusz Daszczyński szybko przesłał związkowcom odpowiedź, którą ci opublikowali na swojej stronie internetowej. Nowy prezes TVP zaznaczył, że przygotowując się do objęcia tej funkcji wstępnie zapoznał się z sytuacją firmy, przy czym do w pełni merytorycznej dyskusji musi się jeszcze przygotować.

- Chcę, by początek mojej kadencji, był równocześnie nowym otwarciem w relacjach między pracodawcą a działającymi w TVP organizacjami związkowymi. Mam świadomość, że do wyjaśnienia, ustalenia i rozstrzygnięcia pozostaje wiele spraw pracowniczych. Mogę zagwarantować otwartość i świeżość spojrzenia na te problemy, a przede wszystkim silną wolę i determinację do ich rozwiązania – stwierdził Daszczyński. – Dlatego już teraz serdecznie zapraszam Pana do aktywnego udziału w  planowanym przeze mnie spotkaniu z organizacjami związkowymi, które w niedalekiej przyszłości się odbędzie i które poświęcę sprawom pracowniczym – odpowiedział wiceprzewodniczącemu Wizji.

Związek zawodowy przyjął tę deklarację z zadowoleniem i nadzieją. – Podzielamy całkowicie, sformułowany przez Pana Prezesa, pogląd na zadania, jakie powinna realizować telewizja publiczna, zarysowane w siedmiopunktowym programie, który przedstawiony został w liście do pracowników. Nie da ich się jednak – naszym zdaniem – zrealizować bez własnej bazy pracowników twórczych i technicznych, którzy mocno identyfikować się będą z Telewizją Polską. Na taki zaś związek i identyfikację liczyć można przede wszystkim w wypadku zatrudnienia pracowniczego – stwierdziła Wizja w komunikacie. – W tym też kontekście uważamy, za niezwykle słuszny postulat Pana Prezesa o powrocie do koncepcji funkcjonowania redakcji gatunkowych. Z podobną propozycją reformy wychodził pierwotnie Prezes Juliusz Braun, w czym miał ogromne wsparcie ZZ Wizja. Niestety nie miał na tyle siły, aby przekonać do tej koncepcji Radę Nadzorczą i w efekcie – zamiast utworzenia redakcji gatunkowych i przeniesienia tam dziennikarzy – wybrał i zrealizował, niezgodną z prawem oraz szkodliwą dla pracowników i TVP, koncepcję tzw. outsourcingu – przypominają związkowcy.

Przeniesienie 411 pracowników Telewizji Polskiej (dziennikarzy, montażystów, charakteryzatorów, grafików) do firmy LeasingTeam nastąpiło w lipcu ub.r., za kadencji poprzedniego prezesa Juliusza Brauna. Zagwarantowano im tam pracę przez rok, a celami było zachęcenie ich do przejścia na samozatrudnienie i obniżenie kosztów. Wiosną br. LeasignTeam zaczął zwolnienia grupowe mające objąć ok. 100 z tych osób, m.in. przewodniczącą Wizji Agatą Ławniczak, co skrytykowały organizacje dziennikarskie.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/janusz-daszczynski-i-wizja-chca-rozmawiac-o-outsourcingu-w-telewizji-polskiej

05-08-2015, 06:28

“Rzeczpospolita” przypomina dziennikarzom o konserwatywnym ubiorze, wywołując żarty u konkurencji  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
05-08-2015

Dziennikarze pism Gremi Business Communication, na czele z “Rzeczpospolitą”, zostaną poinformowani przez kierownictwo redakcji, żeby odpowiednio ubierali się do pracy. Dziennikarzy z wielu innych redakcji, m.in. konkurencyjnych pism biznesowych, rozbawiła taka zapowiedź. – “Rzeczpospolita” jest pismem konserwatywnym i pewien standard ubioru obowiązuje jej dziennikarzy. Nie będzie jednak żadnych specjalnych zaleceń, wskazówek ani regulaminu – tłumaczy Bogusław Chrabota.

Bogusław Chrabota

Według informacji podanych we wtorek przez “Presserwis” dziennikarze “Rzeczpospolitej”, “Gazety Giełdy Parkiet”, “Bloomberg Businessweek Polska” i “Sukcesu” zostaną poinstruowani, żeby ubierać się schludnie: mężczyźni mają nosić zawsze długie spodnie i pełne buty, a kobiety – rajstopy i długie spódnice lub spodnie.

Redaktor naczelny “Rzeczpospolitej” Bogusław Chrabota w rozmowie z Wirtualnemedia.pl tłumaczy, że takie konkretne zasady nie są planowane. – Nie będzie żadnych specjalnych zaleceń, wskazówek ani regulaminu, raczej przypomnienie, że niezależnie gdzie jesteśmy, mamy wyglądać jak dziennikarze “Rzeczpospolitej”, a nie turyści. Proszę nie traktować tego tak do końca sierioznie – wyjaśnia. – “Rzeczpospolita” jest pismem konserwatywnym i pewien standard ubioru obowiązuje jej dziennikarzy – uzasadnia.

W październiku ub.r. kierownictwo “Rzeczpospolitej” poprosiło dziennikarzy, żeby uprzątnęli biurka i ubrali się odpowiednio, ponieważ redakcję odwiedził prezydent Bronisław Komorowski, który z okazji 25-lecia gazety odznaczył jej najwybitniejszych dziennikarzy.

Informacja, że w redakcji “Rz” i innych pism Gremi Business Communication luźne ubrania mają teraz zostać zastąpione bardziej oficjalnymi strojami, wywołała sporo żartobliwych komentarzy wśród dziennikarzy aktywnych na Twitterze. – Jak poznać dziennikarkę “Rzepy” w upały? Po rajstopach – napisał Michał Majewski z Kulisy24.com. – Moim zdaniem Hajdarowicz musi mieć hurtownię rajstop – dodał w innym wpisie. – W “Rzeczpospolitej” nakaz noszenia rajstop przez pracownice. Szkoda, że tylko to z korporacji podchwycono, a nie zatrudnianie ludzi na etatach – stwierdziła Sylwia Czubkowska z “‘Dziennika Gazety Prawnej”. – Z pewnością nie ma tak głupiego nakazu we wszystkich korpo – odpowiedział jej Bartłomiej Graczak z Telewizji Republika. – Ale i tak telepraca wygrywa (piszę to z koca w parku bez rajstop – stwierdziła Czubkowska (wiosną br. 40 proc. dziennikarzy “DGP” przeszło na system pracy zdalnej).

Sylwia Czubkowska i Przemysław Barankiewicz zamieścili też swoje zdjęcia w strojach nieakceptowanych według regulaminu “Rzeczpospolitej”.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/rzeczpospolita-przypomina-dziennikarzom-o-konserwatywnym-ubiorze-wywolujac-zarty-u-konkurencji

04-08-2015, 21:57

“Opolskie od kuchni” jesienią w TVS  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
04-08-2015

Telewizja

Nadająca z Katowic telewizja TV przygotowuje się do jesiennego sezonu. Z początkiem września TVS zabierze swoich widzów w krajoznawczo-kulinarną wędrówkę po najpiękniejszych zakątkach Województwa Opolskiego.

“Opolskie od Kuchni” to propozycja dla wszystkich, którzy chcą poznać piękno krajobrazów oraz tradycyjną kulturę kulinarną Regionu Opolskiego. W programie pokazane zostaną nieodkryte dotychczas perełki Opolszczyzny, stanowiące bogactwo historyczne i kulturowe o wysokim potencjale turystycznym.

Od 6 września 2015 roku, w każdą niedzielę o godzinie 17:15, prowadzący Bartosz Walat w niezwykle ekspresyjny, malowniczy i porywający sposób ukaże drzemiące w Województwie Opolskim atrakcje podróżnicze. Co więcej wraz z lokalnym kucharzem zaprezentuje sposób przygotowania oraz walory smakowe i zdrowotne regionalnych dań.

Całość: http://media2.pl/media/126535-Opolskie-od-kuchni-jesienia-w-TVS.html

04-08-2015, 09:48

“Do Rzeczy” odwołuje się od sądowego zakazu pisania o Kwaśniewskim i Kaliszu. “Postanowienie jest kuriozalne”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
04-08-2015

Sąd Okręgowy w Warszawie w ramach zabezpieczenia powództwa zakazał tygodnikowi “Do Rzeczy” opisywać dalej podsłuchaną rozmowę Aleksandra Kwaśniewskiego i Ryszarda Kalisza oraz nakazał usunąć dotychczasowe teksty o tej sprawie. – Dla mnie to postanowienie sądu jest kuriozalne. Złożymy na nie zażalenie – zapowiada dziennikarz “Do Rzeczy” Cezary Gmyz.

"Do Rzeczy" okładka z lipca 2015

Postanowienie sądu dotyczy fragmentów nagrania podsłuchanej rozmowy z udziałem Aleksandra Kwaśniewskiego i Ryszarda Kalisza z jesieni 2013 roku, ujawnionych przez “Do Rzeczy” w artykule Cezarego Gmyza na początku lipca. Politycy po niecałym tygodniu od publikacji zapowiedzieli pozwanie tygodnika, a także opisujących obszernie rozmowę tabloidów “Fakt” i “Super Express”.

W nowym numerze “Do Rzeczy” informuje, że 22 lipca Sąd Okręgowy w Warszawie na niejawnym posiedzeniu wydał postanowienie zakazujące tygodnikowi opisywać podsłuchaną rozmowę. Decyzja ma obowiązywać przez rok i dotyczyć także dotychczasowych publikacji na ten temat – pismo powinno je usunąć lub zablokować do nich dostęp na swojej stronie internetowej i YouTubie (gdzie zamieściło ponad 40-minutowe nagranie fragmentów rozmowy z udziałem Kalisza i Kwaśniewskiego).

- Dla mnie to postanowienie sądu jest kuriozalne. Zostało podjęte w trybie de facto jednoinstancyjność, bo posiedzenie sądu było niejawne, bez udziału stron, więc nie mogliśmy przedstawić swoich racji – mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Cezary Gmyz. – W związku z tym w uzasadnieniu postanowienia znalazły się rzeczy ewidentnie nieprawdziwe, jak na przykład to że nie zwracaliśmy się do bohaterów artykułu z prośbą o skomentowanie informacji w nagraniu, tymczasem a tekście jest wypowiedź udzielona przez Ryszarda Kalisza – opisuje.

W postanowieniu sąd zwrócił uwagę, że redaktorzy “Do Rzeczy” z kilkugodzinnej rozmowy polityków wybrali o opublikowali tylko fragmenty. “Świadczy to o pełnej wiedzy i świadomości czynu, jakiego podjęli się obowiązani, tj. czynu mogącego naruszyć dobra osobiste uprawnionych, poprzez publikację osobistych, prywatnych czy choćby towarzyskich wątków poruszanych w nagraniu” – stwierdził. Tymczasem dziennikarze tłumaczą, że zamieścili tylko fragmenty rozmowy właśnie po to, żeby nie ujawniać spraw obyczajowych i prywatnych.

Na łamach nowego “Do Rzeczy” postanowienie sądu skrytykowali m.in. Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Wiktor Świetli, szef Centrum Monitoringu Wolności Prasy i prof. Ireneusz Krzemiński z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Uzasadnili m.in., że postanowienie w takiej formie powinno być wydawane tylko w wyjątkowej sytuacji, a w obecnej jest zdecydowanie nieadekwatne, zbyt drastyczne.

- Patrzę na to ze zdumieniem, ponieważ jest to przejaw nie tylko cenzury represyjnej, lecz także zakazanej przez konstytucję cenzury prewencyjnej. Z punktu polskiego systemu prawnego jest to oczywiście możliwe, lecz w moim przekonaniu niezgodne z konstytucją – ocenia Cezary Gmyz.

Redakcja “Do Rzeczy” decyzję sądu otrzymała w zeszłą środę i w wyznaczonym przez sąd terminie tygodnia złoży na nią zażalenie. Przed uprawomocnieniem postanowienia nie zamierza zmieniać czegokolwiek w dotychczasowych publikacjach o rozmowie Kalisza i Kwaśniewskiego, nagranie jej ujawnionych fragmentów dalej jest dostępne na YouTubie. – Mamy nadzieję, że postanowienie w ogóle się nie uprawomocni, bo sąd odwoławczy uwzględni nasze zażalenie i zniesie ten zakaz – mówi Cezary Gmyz.

Podobne postanowienia nie zostały wydane wobec „Faktu” ani „Super Expressu”. Jak poinformowały nas rzeczniczki prasowe Ringier Axel Springer Polska i ZPR Media, redakcje dzienników nie otrzymały takiej decyzji sądowej.

W maju br. średnia sprzedaż ogółem “Do Rzeczy” wynosiła 57 511 egz.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/do-rzeczy-odwoluje-sie-od-sadowego-zakazu-pisania-o-kwasniewskim-i-kaliszu-postanowienie-jest-kuriozalne