Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

25-09-2015, 06:25

150 lat Katowic. Najciekawsze w gazecie były nekrologi  »

Katowice.Wyborcza.pl
basz
25-09-2015

Dom Prasy

Tam, gdzie widzimy 9-piętrowy budynek, stała kiedyś parterowa kuźnia Sommera. Zlikwidowano ją około 1875 r. i zbudowano 3-piętrowy dom, który spłonął w 1945 r. Ocalały fundamenty i część parterowa, gdzie po wyzwoleniu ulokowano kilka sklepików z artykułami spożywczymi, wędlinami i pieczywem. Potem wszystko wyburzono i rozpoczęto budowę późnomodernistycznego olbrzyma.

Z Domu Sportowca zrobił się Dom Prasy

Zaprojektował go, jako “Dom Sportowca”, Marian Śramkiewicz. Ukończony w 1963 r. stał się jednak Domem Prasy Śląskiej. Na dole siedzibę miały Biuro Podróży “Orbis” oraz Klub Międzynarodowej Prasy i Książki, a na piętrze była kawiarnia “Cafe-Sport”, gdzie latem można było zjeść lody na tarasie. Jednak głównymi lokatorami budynku byli dziennikarze lokalnej prasy. Zawieszony na dachu neon informuje nas o tym, jakie gazety ukazywały się wówczas w Katowicach. Największy nakład (a nakład nie zależał wówczas od tego, ile egzemplarzy sprzedawano, ale od przydziału papieru) miała “Trybuna Robotnicza” – organ Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach. Była dziennikiem, miała duży format i zamieszczała wszystkie przemówienia partyjnych przywódców.

Zamiast przodownika pracy ładna dziewczyna

“Dziennik Zachodni” uchodził za pismo bardziej regionalne i liberalne, a największym zainteresowaniem cieszyły się umieszczane w nim nekrologi. Była też popołudniówka “Wieczór” z założenia lekka, łatwa i przyjemna. Natomiast “Sport” w którym było najmniej polityki, cieszył się popularnością i dość nikłym nakładem. Ale hitem był kolorowy tygodnik “Panorama”, gdzie na pierwszej stronie zamiast jakiegoś przodownika pracy było zdjęcie pięknej dziewczyny. Zaś w środku powiew wielkiego świata – dużo zdjęć, moda, zagraniczne zespoły sportowe i świetni felietoniści. “Poglądy” były dwutygodnikiem kulturalnym świetnie redagowanym i prezentującym wysoki poziom zarówno treści, jak i formy.

Sanacyjna “Zachodnia Polska” i Polonia Korfantego

A wszystko zaczęło się w 1845 r., gdy pszczyńską drukarnię Christiana Schemmela opuścił numer “Tygodnika Polskiego Poświęconego Włościanom” – pierwszej na Górnym Śląsku gazety wydrukowanej w języku polskim. Bardzo popularny był też “Katolik”. Pierwszy polski dziennik zaczęto wydawać w 1898 r. – “Dziennik Śląski”. W 1905 r. ukazał się “Polak” który wychodził 3 razy w tygodniu, a redakcja, administracja i drukarnia znajdowały się w Katowicach przy ul. Stawowej 8. Po 1922 r. prasa polska była rozdrobniona i niskonakładowa. Pojawiła się także “niemoralna prasa rewolwerowa” uchodząca za pisma pornograficzne jak “Nachtpost”, “Residenzbote” i “Kurier Nocny”. 27 września 1924 r. ukazał się pierwszy numer “Polonii”, dziennika wydawanego przez Wojciecha Korfantego na europejskim, a nawet światowym poziomie. W 1926 r. zaczął wychodzić sanacyjny dziennik “Polska Zachodnia”. Ale najpopularniejszą gazetą w międzywojniu był redagowany i drukowany w Katowicach od 1932 r. dziennik sensacyjny “Siedem Groszy”. Apolityczny, zawierał reportaże sądowe, felietony, powieści w odcinkach i rysunkowe historyjki “Przygód Bezrobotnego Froncka”, a nakład sięgał ponad 100 tys. egzemplarzy.

“W Europie dzienniki istniejące lat 100 stanowią rzadkość i uważane są za dowód niezwykłej siły żywotnej. Tymczasem Pekin posiada gazetę “Kiun Bao”, która w nagłówku swoim oznajmia, iż “założona została w roku 1400″. Zamieszczała dekrety króla i rządu i najbardziej zajmujące wiadomości. Dzieje redaktorów tego sędziwego dziennika były iście męczeńskie. Niejeden z nich katowany był przez tłum rozjątrzony złą wieścią. Niejeden ukrzyżowany został w redakcji lub przed nią”. Słowa te zamieścił “Dziennik Śląski” 19 kwietnia 1907 r. Śląska prasa nie może poszczycić się aż tak odległą historią, choć z dziejami redaktorów i dziennikarzy różnie bywało. Wielu z nich, za głoszenie swych narodowych poglądów, stawało przed sądem i wyprowadzanych było do aresztu w kajdankach.

Całość: http://katowice.wyborcza.pl/katowice/1,97296,18906230,150-lat-katowic-najciekawsze-w-gazecie-byly-nekrologi-stare.html

25-09-2015, 03:15

Paweł Biedziak został odwołany i nie jest już rzecznikiem NIK  »

Press
(GK)
25-09-2015

Na stronie internetowej Najwyższej Izby Kontroli pojawił się komunikat o odwołaniu Pawła Biedziaka z funkcji rzecznika prasowego. Były wicenaczelny “Super Expressu” będzie teraz radcą prezesa NIK.

Paweł Biedziak

Paweł Biedziak był rzecznikiem prasowym NIK od sześciu lat. Na stanowisko to przeszedł wprost z “Super Expressu”, gdzie był jednym z zastępców redaktora naczelnego. Z kolei do dziennika tego trafił w 2007 roku, gdy w wieku 46 lat zakończył karierę w policji – był rzecznikiem prasowym w Komendzie Głównej.

Nie są znane powody jego odwołania. Na początku września Telewizja Republika ujawniła nagranie podsłuchanej rozmowy prezesa Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofa Kwiatkowskiego, byłej wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej oraz dwóch pracowników katowickiej delegatury NIK, w której pojawił się wątek dotyczący Biedziaka. Miał on dostać 65 tys. zł tytułem nagród. Pojawiła się też sugestia, że to on przekazał “Super Expressowi” w 2013 roku informację o nagrodach finansowych dla ówczesnego prezesa NIK. Biedziak tłumaczył się z tych zarzutów na Facebooku.

Całość: http://www.press.pl/newsy/public-relations/pokaz/50149,Pawel-Biedziak-zostal-odwolany-i-nie-jest-juz-rzecznikiem-NIK

24-09-2015, 23:57

Dziennikarz został oskarżony z art. 212 kk za zadawanie firmie pytań  »

Press
(RUT, JJ)
24-09-2015

Jarosław Jakimczyk, redaktor naczelny portalu KompromatRP.pl, został z artykułu 212 kodeksu karnego oskarżony o zniesławienie – bo zadał firmie niewygodne pytania.

Jakimczyk pracuje nad książką o polskim sektorze finansowym. Ma też możliwość publikowania części zebranych do niej materiałów w jednym z ogólnopolskich tygodników opinii. W lipcu br. weryfikował informacje o firmie Qumak. Kontakt do biura prasowego znalazł na stronie internetowej firmy. – Ponieważ jest to spółka giełdowa, zwróciłem się z pytaniami także do osoby odpowiedzialnej za relacje inwestorskie – opowiada Jarosław Jakimczyk. Byli to zresztą pracownicy tej samej agencji ITBC Communication. Po kilku dniach otrzymał odpowiedzi od Sebastiana Krawczyka, investor relations & corporate communication z ITBC. Ale nie tylko. Przyszedł też akt oskarżenia o zniesławienie z art. 212 kk.

Zdaniem firmy Qumak dziennikarz zniesławił ją treścią swoich pytań wobec  Sebastiana Krawczyka, któremu je przesłał. Jakimczyk pytał m.in., w jaki sposób doszło do sprzedaży przez spółkę twardych dysków komputerów, na których znajdowały się dane wrażliwe klientów banku Pekao. Na co dostał odpowiedź, że do sprzedaży nie doszło. Ale samo pytanie firma Qumak uznała za godzące w jej dobre imię. – Jak mam weryfikować informacje, nie pytając firmy, której dotyczą? – dziwi się dziennikarz. – Przecież na etapie zbierania materiałów nie mam obowiązku mieć pełnej wiedzy. Pytam, żeby ustalić prawdę – dodaje. Na razie nie opublikował żadnego tekstu na ten temat. – Nie mam jeszcze kompletnego materiału. Ale kiedy go zbiorę, będę musiał ostrzec tygodnik, że wysunięto przeciwko mnie oskarżenie. To pokazuje, jak można postępować z dziennikarzami, za którymi nie stoją duże media – mówi Jakimczyk o wykorzystaniu przez firmę Qumak niesławnego artykułu 212.

Czy nie żałuje dziś, że nie sformułował pytania ostrożniej? – To było przecież tylko pytanie! Przesłane w mailu, a nie umieszczone na blogu. Jak miałem je sformułować? Jeśli to oskarżenie zablokuje moją publikację, to będzie wskazywało na działanie cenzury prewencyjnej – podkreśla Jakimczyk. Zwrócił się też m.in. do Fundacji Helsińskiej z prośbą o analizę sprawy pod kątem próby tłumienia krytyki prasowej. Rozprawę ma wyznaczoną na 7 października.

Pytania Jakimczyka skierowane do spółki Qumak nie były upubliczniane. Trafiły na biurko Sebastiana Krawczyka, odpowiedzialnego za relacje inwestorskie i współpracę w komunikacji firmy ITBC Communication, obsługującej spółkę Qumak. Krawczyk w rozmowie z “Presserwisem” nie krył zaskoczenia takim obrotem sprawy. Uważa, że nie należy ścigać dziennikarza z art. 212 kk. – Muszę się skontaktować z prawnikami, którzy przygotowywali te dokumenty. Chodziło o to, w jaki sposób ten pan wszedł w posiadanie tych informacji, a nie o to, że coś napisał czy nie. Z tego co wiem, nic nie napisał. Chcę to wyjaśnić – powiedział nam Krawczyk. – Chciałbym się dowiedzieć, jakie było uzasadnienie tego oskarżenia. Jestem zaskoczony – dodał.

Do chwili zamykania artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi na pytania: dlaczego spółka Qumak zdecydowała się na skierowanie oskarżenia z art. 212 kk; czy nie uważają tego za reakcję przesadzoną; czy nie obawiają się, że będzie to odebrane jako próba zastraszenia dziennikarza i wpłynie negatywnie na PR spółki?

Wiktor Świetlik, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy, komentuje: – To najbardziej kuriozalny prywatny akt oskarżenia wytoczony z artykułu 212 kk, z jakim się zetknąłem. Te pytania zostały zadane w sposób niepubliczny, tylko przesłane mailem. Liczę, że na pierwszej rozprawie sąd oddali ten akt oskarżenia – mówi Świetlik. Zwraca uwagę, że na Zachodzie funkcjonuje definicja zakazanej praktyki Slapp (Strategic Lawsuit Against Public Participation), czyli inicjowania postępowań sądowych, których rzeczywistym celem nie jest ochrona dobra prawnego, ale po prostu szykanowanie dziennikarza. – W tym przypadku nasuwa mi się skojarzenie z taką praktyką – uważa Świetlik.

Przypomniał, że Polska należy do nielicznych krajów, w których ściga się dziennikarzy z kodeksu karnego, a z penalizacji karnej dziennikarzy zrezygnowała ostatnio Ukraina. – To ogranicza wolność słowa i jest używane jako knebel, a sprawa Jarka jest tego stuprocentowym przykładem – dodał.

Sprawą Jarosława Jakimczyka zajmuje się również Obserwatorium Wolności Mediów przy Fundacji Obrony Praw Człowieka. Na razie analizują ją prawnicy Fundacji. Jeden z nich, Marcin Szczaniecki przypomniał, że Fundacja od wielu lat walczy o zniesienie artykułu 212 kk, wykorzystywanego do represjonowania dziennikarzy.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/50147,Dziennikarz-zostal-oskarzony-z-art_-212-kk-za-zadawanie-firmie-pytan

24-09-2015, 23:49

Witold Bereś i Krzysztof Burnetko kawalerami Orderu Odrodzenia Polski  »

Press
(CP)
24-09-2015

Witold Bereś (niegdyś m.in. “Tygodnik Powszechny” i “Gazeta Wyborcza”) oraz Krzysztof Burnetko (wieloletni publicysta “Tygodnika Powszechnego”, a potem “Polityki”) odebrali w środę Krzyże Kawalerskie Orderu Odrodzenia Polski za budowanie relacji i zrozumienia między Polakami i Żydami. Odznaczenia wręczył wojewoda małopolski, a przyznał je dziennikarzom jedną ze swych ostatnich decyzji prezydent Bronisław Komorowski.

Witold Bereś

Krzysztof Burnetko

Witold Bereś (niegdyś m.in. “Tygodnik Powszechny” i “Gazeta Wyborcza”) oraz Krzysztof Burnetko (wieloletni publicysta “Tygodnika Powszechnego”, a potem “Polityki”) odebrali w środę Krzyże Kawalerskie Orderu Odrodzenia Polski za budowanie relacji i zrozumienia między Polakami i Żydami. Odznaczenia wręczył wojewoda małopolski, a przyznał je dziennikarzom jedną ze swych ostatnich decyzji prezydent Bronisław Komorowski.

Bereś i Burnetko są autorami biografii bojowników powstania w getcie warszawskim: “Marek Edelman. Życie. Do końca” (książka ukazała się nie tylko w Polsce, ale także w Izraelu i Niemczech, przygotowywane jest tłumaczenie na rynek amerykański) i “Kazik Ratajzer. Bohater z cienia”, a także książki “Marek Edelman: Bóg śpi”. Na podstawie napisanych przez nich scenariuszy powstawały spektakle teatralne i filmy dokumentalne poświęcone losom polskich Żydów.

Bereś otrzymał też nadany przez minister kultury brązowy medal Gloria Artis, a Burnetko i współpracujący z nimi reżyser Artur “Baron” Więcek odznaki Zasłużonych dla Kultury Polskiej.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/50143,Witold-Beres-i-Krzysztof-Burnetko-kawalerami-Orderu-Odrodzenia-Polski

24-09-2015, 18:31

Zmarła Jolanta Pieczka  »

Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Oddział w Katowicach
(ów), ZEW
24-09-2015
Jolanta Pieczka

Przeszło dwa tygodnie po Jej śmierci i przeczytaniu w “Gazecie Wyborczej” nekrologu podpisanego przez Emila Wąsacza – bohatera jednej z Jej książek, dotarło wreszcie do nas, że w pięć lat po odejściu Stasinka, Jej męża, z początkiem września dołączyła do niego Jola.

Młodsza o 17 lat, urodzona w 1964 roku redaktorka i wydawca ukończyła historię na Uniwersytecie Śląskim i podyplomowe prawo autorskie na Uniwersytecie Jagiellońskim.

W latach 90. ubiegłego stulecia zakładała z mężem Stanisławem oficynę wydawniczą Res Type, która działała przez piętnaście lat. Wydawali m.in. katalog informacyjny “Firmy regionu Śląska” i czasopismo dwujęzyczne “Kooperacja”. Wcześniej pracowała w “Panoramie Śląskiej”, “Poglądach” i tygodniku “Tak i Nie”. Była redaktorką naczelną czasopisma Śląskiej Izby Budownictwa” i “Informatora Biuro Centrum” w Katowicach oraz założycielką “Kuriera Miejskiego” – pisma samorządowego UM w Sosnowcu. Współpracowała z „Euro 25” – Magazynem Wspólnoty Europejskiej.

W ostatnich latach wspólnie ze zmarłą rok temu Iwoną Kolasińską wydały dwie książki: “Politykę bez narkozy” – wywiadu z Emilem Wąsaczem, wydanej przez Wydawnictwo Naukowe Śląsk oraz rozmowy-rzeki z prof. dr hab. n. med. Pawłem Lampem pod znaczącym tytułem “Cap nie koza, czyli zrób ze mną co chcesz”, wydanej przez oficynę Abadruk.

—————————————————————

ZMARŁA REDAKTOR JOLA PIECZKA

Jolanta Pieczka

Podwórko w centrum Katowic, Warszawska 10. Tutaj jeszcze pod koniec lat 90-tych mieściła się Oficyna Wydawnicza REST – TYPE. Po 1989 roku Jola i Staś Pieczkowie (wcześnie śląska Panorama oraz Tak i Nie) stworzyli w nieistniejącym już parterowym budynku, który pochłonął parking, prężne wydawnictwo.

Jego statkiem flagowym był katalog “Firmy Górnego Śląska”. Ja redagowałem z Jolą kwartalnik KOOPERACJA (we współpracy z Regionalną izbą Gospodarczą).

Net wykańcza słowo drukowane sukcesywnie. Musieli więc spróbować żyć inaczej. Najpierw odszedł z tego padołu Stasiu, teraz pogrzeb Joli. Przydałoby się utrwalić te wszystkie redakcje, których nie ma oraz ludzi, którzy je tworzyli. Ulotne, akcydensowe wpisy to za mało.

Tylko kto to udźwignie. Żegnaj Jolu. Jeszcze będziemy się witać.

ZEW

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/9032

24-09-2015, 16:51

Henryk Kocot nie żyje  »

Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Oddział w Katowicach
(ów), ZEW
24-09-2015

Ta wiadomość spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Rozmawiając wczoraj ze Zbyszkiem Wieczorkiem zupełnie przypadkowo dowiedziałem się, że w środę 26 sierpnia 2015 zmarł nasz kolega – redaktor Henryk Kocot, a  nabożeństwo żałobne odbyło się w sobotę 29 sierpnia o 13.00 w kaplicy cmentarnej w Sosnowcu między Zagórzem a Środulą, przy ul. Zuzanny.

Henryk Kocot

Henryk Kocot urodził się w 1955 roku w Zagórzu, obecnej dzielnicy Sosnowca, w rodzinie górniczej. W 1980 roku ukończył studia dziennikarskie w w Instytucie Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach i rozpoczął pracę w popularnej śląskiej popołudniówce “Wieczór”. To właśnie w niej poznał tajniki tej frapującej pracy, a jego nauczycielami byli znani dziennikarze, kolejni redaktorzy naczelni “Wieczoru” Kazimierz Zarzycki i Janusz Durmała.

Redaktor Kocot od początku swojej pracy zawodowej interesował się dziennikarstwem śledczym. Później doszła jeszcze do tego tematyka wojenna i podróżnicza. Efektem było wiele artykułów publikowanych na łamach prasy śląskiej i ogólnopolskiej.

W ostatnich latach był Henryk Kocot właścicielem Oficyny Wydawniczej Regiony oraz redaktorem naczelnym magazynu “Turystycznym szlakiem”.

Książka “Pitaval zagłębiowski”, która ukazała się na miesiąc przed śmiercią jej autora jest zaledwie małym wycinkiem dorobku dziennikarza w jego 37-letniej karierze zawodowej. Felietony i artykuły zamieszczał przez całe lata m.in. w: “Wieczorze”, “Dzienniku Śląskim”, “Panoramie”, “Wiadomościach Zagłębia” oraz w miesięcznikach: “Zły”, “Detektyw” i “Nowe Zagłębie”. Ich wspólnym mianownikiem jest ich autentyczność, gdyż wszystkie opisywane wydarzenia miały swój epilog w sądach.

———————————————————-

ZMARŁ REDAKTOR HENIO KOCOT

Zawsze jak przyjdzie taka wiadomość, to nie wierzymy, jak to umarł!? Ktoś sobie jaja robi. Prawda czasu, prawda ekranu jest jednak taka, że z Kostuchą nie ma żartów.

Zmarł Henio Kocot (1955 rocznik, a więc i mój). Człowiek – pistolet. Był w latach 80-tych gwiazdą katowickiego “Wieczoru”, na progu lat 90-tych byłem z nim na depeszach w “Dzienniku Śląskim”, który miał przewrócić układ medialny w regionie. Od około 15 lat z Izą robili imprezy o wymiarze medialno – biznesowym. I jakoś im szło.

Kiedyś z nim piłem, a jak nie piłem, to się kłóciłem, ale zawsze był moim dobrym kolegą. Rozumiałem go. Henio był stachanowiec, w 2 miesiące zrobił tyle, ile inni przez rok. Specjalizował się w tematyce kryminalnej. Teraz wyszła jego książka “Pitaval zagłębiowski”.

Pogrzeb, odbył się w sobotę, 29 sierpnia w Sosnowcu, ul. Zuzanny (Środula, albo jak kto woli Zagórze). Henia będzie brakować. Z takim jak on kończy się powoli epoka dziennikarzy, a nie szczekających kundelków.

Nie wiem czy jesteś wśród aniołków, czy wśród diabełków, ale do zobaczyska.

RIP od ZEW-a

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/9026