Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

28-10-2015, 07:05

Gmyz i Karnowski kłócą się o podsłuchane rozmowy, których nie opublikowało “W Sieci”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
28-10-2015

Dziennikarz “Do Rzeczy” Cezary Gmyz zarzucił redakcji “W Sieci”, że dysponowała wcześniej nagraniami podsłuchanych rozmów polityków i biznesmenów, m.in. zamieszczonych przez “Wprost”, ale nie zdecydowała się ich opublikować. – Nie mieliśmy żadnych taśm z waszej szafy, więc i tej nie mieliśmy – odpowiedział mu redaktor naczelny “W Sieci” Jacek Karnowski.

Cezary Gmyz i Jacek Karnowski

We wtorek wieczorem Cezary Gmyz stwierdził na Twitterze: “I jeszcze ta dobijająca informacja, że tygodnik “W Sieci” miał taśmy prawdy ale ich nie puścił. Smutne”. – Proszę, nie kłam tak. Wy mieliście taśmy. Zapowiadałeś je w piątek, nie poszły. My nie jesteśmy na linii z F. – odpowiedział mu szybko Jacek Karnowski, redaktor naczelny “W Sieci” (F. oznacza Marka Falentę, głównego podejrzanego o zlecanie podsłuchiwania czołowych polityków i biznesmenów).

Gmyzowi chodziło zarówno o podsłuchane rozmowy opublikowane w czerwcu ub.r. przez “Wprost”, co wywołało tzw. aferę taśmową, jak i ujawnione w zeszłą środę przez Telewizję Republika i zamieszczone w „Do Rzeczy” rozmowy Jana Kulczyka z Radosławem Sikorskim, Krzysztofem Kwiatkowskim i Piotrem Wawrzynowiczem. Artykuł oparty na ich omówieniu znalazł się też we “W Sieci”.

- Chyba jesteś głuchy. Taśmy zostały opublikowane w “Zadaniu Specjalnym” i były cytowane przez Was – napisał Karnowskiemu Gmyz. – Nie mieliśmy żadnych taśm z waszej szafy, więc i tej nie mieliśmy. Niby jakim kanałem? – odpowiedział szef “W Sieci”. – Nie kapuję informatorów, ale pozwij mnie, to bez zdradzania źródeł udowodnię, że mieliście taśmę Sienkiewicz – Belka (ujawnioną w czerwcu ub.r. przez “Wprost” – przyp.red.) – stwierdził Gmyz. – Ja tego nie sugeruję. Ja piszę to otwartym tekstem. Karnowscy mieli taśmy przed “Wprost” i ich nie puścili - podkreślił.

- Ktoś gdzieś zeznał, że taśmy będą “wsieci” – ale w sensie że w internecie. Przesłuchiwano mnie w tej sprawie. Więc nie ma się co ekscytować. Taśm nie mieliśmy. Wystarczy z dobrą wolą czytać akta – tłumaczył Jacek Karnowski.

We wcześniejszym wpisie Gmyz wyliczył swoje zarzuty wobec kilku publikacji „W Sieci” i związanego z nim serwisu wPolityce.pl, m.in. zamieszczenie przed kilkoma tygodniami dodatku sponsorowanego przez Kulczyk Investments oraz obronę prof. Witolda Kieżuna po ujawnieniu jego współpracy z SB, o co publicyści “Do Rzeczy” i “W Sieci” mocno spierali się jesienią ub.r.

Zastrzeżenia dotyczące dodatku z Kulczyk Investments Gmyz wyraził już tydzień temu. – Polecam lekturę listy sponsorów Strażnika Pamięci (nagrody przyznawanej przez “Do Rzeczy”, wśród jej partnerów jest Kulczyk Investments - przyp.red.). Ile byś tweetów o nas nie napisał, nie zdejmie to tabliczki sponsora z Waszej winiety. Na tym kończę ten wątek – odpowiedział mu Jacek Karnowski.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/gmyz-i-karnowski-kloca-sie-o-podsluchane-rozmowy-ktorych-nie-opublikowalo-w-sieci

28-10-2015, 06:57

Michał Karnowski: PiS musiał przebijać się przez kordon ochronny wokół PO tworzony przez media  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
łb
28-10-2015

Gdyby nie media, a precyzyjnie mówiąc ich zdecydowana większość nazywana czasem mainstreamem, Prawo i Sprawiedliwość nie zdobywałoby w minionych kampaniach wyborczych władzy, ale by jej broniło – pisze dla Wirtualnemedia.pl Michał Karnowski, członek zarządu ds. redakcyjnych Grupy Fratria.

Michał Karnowski

Uczciwe opowiedzenie Polakom o ataku na śp. Lecha Kaczyńskiego przez rząd Tuska przed Smoleńskiem, o zachowaniu tej ekipy po 10 kwietnia 2010 roku, o licznych aferach, o polityce gospodarczej, która niszczy polski przemysł i innowacyjność, już dawno przegnałoby Platformę od władzy. A na pewno w roku 2011. Każda kolejna kampania wyborcza nie była dla Prawa i Sprawiedliwości wyłącznie zadaniem przekonania Polaków, ale także przebicia kordonu ochronnego wokół Platformy Obywatelskiej. Dziś wiemy, że niektóre największe media przyjęły na siebie role sztabów wyborczych tej partii i świadomie wyciszały afery władzy oraz koncentrowały uwagę opinii publicznej na sprawach trzeciorzędnych, a zwłaszcza na malowaniu opozycji w najgorszych barwach. Były – w mojej ocenie – chwile gdy w tym czasie niespecjalnie różniliśmy się od medialnego systemu putinowskiego.

Na szczęście od dwóch lat system ten zaczynał się rozszczelniać. W ogromnej mierze dzięki powstaniu mediów niezależnych, których częścią są współtworzone przez nas zespół portal wPolityce.pl i tygodnik “W Sieci”. Nadal trudno oczywiście mówić o jakimś zrównoważonym dotarciu, wciąż do milionów domów dociera wyłącznie przekaz jednostronny, ale szczeliny wolności stały się naprawdę duże. Można powiedzieć, że w tej kampanii obóz władzy oraz sprzyjające jej media z ogromnym zdziwieniem zorientowały się, że monopol informacyjny jest już przeszłością. Nie czas się chwalić, ale gdyby nie współtworzone przez nasz zespół redakcyjny media, Polacy nie dowiedzieliby się np. o roli Bronisława Komorowskiego w planach sprzedaży lasów państwowych czy udziale w próbie zniszczenia Wojciecha Sumlińskiego, związkach z WSI. Itp. itd.

W mediach prorządowych widać narastające było pychę i lenistwo. Zaniechano w ogóle prób udawania pluralizmu, co bardzo raziło widza, odbierało wiarygodność i było wcześniej ważnym elementem sprawowania medialnej władzy. Z coraz większą odwagą pouczano Polaków co jest właściwe, a co nie. Angażowano się w nagonki medialne mające wywołać grozę. Ostatnie chwile kampanii prezydenckiej i histeria wokół wymyślonego w sztabie Komorowskiego “ulotkowego zamachu na prezydenta” jest tego najlepszym dowodem. Podobnie jak narzekania prezentera TVP Info prowadzącego program do ostatnich chwil przed ciszą wyborczą przed II turą, który stwierdził, że niestety nie był w stanie znaleźć wypowiedzi popierających Andrzeja Dudę. Bo podobno… niemal nikt ze znanych ludzi go nie popiera.

Bardzo smutne, że najmocniej i najbardziej zaciekle standardy dziennikarskie łamała w tej kampanii telewizja publiczna, z uporem maniaka forsując SLD i jego odmiany. Uważam natomiast, że dużo zyskały tygodniki, które swoją różnorodnością, dociekliwością i drapieżnością stanowią dziś najbardziej pluralistyczny segment rynku medialnego.

Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na wciąż ogromne znaczenie tradycyjnych mediów. Tyle się mówi o sile internetu, i słusznie, bo jego znaczenie rośnie, ale zapomina o takich wydarzeniach jak wypromowanie przez media tradycyjne Adriana Zandberga. To programy informacyjne i czołówki gazet zbudowały mu w ciągu kilku dni ogromną rozpoznawalność, w internecie niemal go nie było. Widać też wyraźnie, że internet wciąż nie produkuje samodzielnie unikalnych treści. Powiela te z prasy, albo te otrzymane od sztabów wyborczych czy zakonspirowanych zwolenników danych partii. W tym sensie tradycyjne media nadal są niezbędne dla demokracji, która bez nich staje się bardzo podatna na manipulacje polityków.

Michał Karnowski, członek zarządu ds. redakcyjnych Grupy Fratria

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/michal-karnowski-pis-musial-przebijac-sie-przez-kordon-ochronny-wokol-po-tworzony-przez-media

27-10-2015, 22:51

Kto pamięta o Konstantym Ćwierku?  »

Dziennik Zachodni
Tomasz Szymczyk
27-10-2015
Dziennikarz, poeta, pionier radia – to tylko jedne z nielicznych zajęć Konstantego Ćwierka, postaci dziś zapomnianej.

Tablica poświęcona Konstantemu Ćwierkowi w Sosnowcu

W Sosnowcu od kilku lat znajduje się plac imienia Konstantego Ćwierka. Chodzi o ten z fontanną, u zbiegu ulic Piłsudskiego, 3 Maja i Dęblińskiej. Mimo że nazwisko to funkcjonuje więc w przestrzeni miejskiej, wciąż jednak dla większość sosnowiczan jest to osoba nieznana, a szkoda, bo Konstanty Ćwierk to postać zasłużona dla Sosnowca i Zagłębia. Być może niewiedzę wytłumaczyć można okresem powojennym (Ćwierk zmarł w 1944 roku w obozie Mauthausen-Gusen), kiedy to o Ćwierku praktycznie się nie mówiło. Postać tego dziennikarza, radiowca, poety i miłośnika Zagłębia Dąbrowskiego warto jednak znać.

Konstanty Ćwierk urodził się w Sosnowcu w rodzinie robotniczej.

Jego ojciec był cieślą górniczym, matka zaś zajmowała się domem. Później po śmierci rodziców został adoptowany przez Marię i Piotra Lange. Ukończył szkołę, a w wieku siedemnastu lat rozpoczął pracę korektora w “Kurierze Zagłębia”, jednej z najpopularniejszych ówczesnych gazet. Oprócz dziennikarstwa pociągał go również teatr. Sam występował na scenie. W teatrze poznał też przyszłą żonę Antoninę.

We wrześniu 1916 roku Ćwierkom urodziła się córka Justyna, później także syn Tadeusz. W 1916 roku Konstanty pracował już jako nauczyciel języka polskiego i gimnastyki w Szkole Realnej Karola Araszkiewicza w Sosnowcu.

- Konstanty Ćwierk był bardzo zaangażowany w sprawy regionu. Zaczynał jako nauczyciel. Pracował też w rejonie Siewierza i Wojkowic, ale wrócił do Sosnowca. Obce nie były mu też inne miasta: Dąbrowa Górnicza, Będzin, Czeladź czy Olkusz – przypomina Maria Ćwierk, mieszkająca do dziś w Sosnowcu synowa Konstantego.

Od 1916 roku Ćwierk współpracował z innym zagłębiowskim czasopismem – “Iskrą”. Na jego łamach publikował m.in. swoją poezję.

- Pisał wspaniałe wiersze, które były komentarzem dla tamtej rzeczywistości, które dzisiaj są już mniej czytelne, ale również takie poświęcone przyrodzie – opowiada pani Maria.

Konstanty Ćwierk współpracował również z innymi zagłębiowski pismami: związanym z Narodową Partią Robotniczą “Głosem Pracy”, satyrycznym “Chochołem, a później “Kurierem Zachodnim” i “Ekspresem Zagłębia”. Dzięki współpracy z Wojciechem Korfantym został również dziennikarzem katowickiej “Polonii”. W kamienicy przy ul. 3 Maja 5 otworzył nawet jej zagłębiowską redakcję.

Konstanty Ćwierk

W połowie lat trzydziestych obok prasy w życiu Konstantego Ćwierka pojawiło się zdobywające wówczas coraz większą popularność radio. W Zagłębiu z inicjatywy dyrektora będzińskiej Elektrowni Okręgowej Ignacego Bereszki powstał Komitet Propagandy Radia. Szybko dołączył do niego Ćwierk. 15 stycznia 1936 roku w Sosnowcu w domu przy ul. Dęblińskiej 1 odbyło się uroczyste otwarcie podstudia Polskiego Radia Katowice. O tym, jak ważne było to wydarzenie w dziejach miasta, świadczy obecność na uroczystości m.in. przedstawicieli centralnej dyrekcji Polskiego Radia w Warszawie czy wojewody kieleckiego Władysława Dziadosza.

Osobą odpowiedzialną za audycje nadawane z sosnowieckiego podstudia został właśnie Konstanty Ćwierk.

Sam aż do wybuchu wojny prowadził program początkowo noszący nazwę “Zagłębiowska godzina”, a potem “Zagłębie Dąbrowskie ma głos”, która cieszyła się olbrzymią popularnością wśród mieszkańców regionu.

- Chodziło o to, żeby Zagłębie wyszło na zewnątrz. To była bardzo ciekawa audycja, prowadzona z humorem. Konstanty Ćwierk potrafił zainteresować nią słuchaczy – opowiada Maria Ćwierk.

1 listopada 1939 roku Konstanty Ćwierk miał zostać redaktorem naczelnym “Kuriera Zachodniego”. Wszystko zmienił jednak wybuch wojny. W obawie przed aresztowaniem Ćwierk wyjechał na Mazowsze. Po kilku tygodniach wrócił jednak do domu. Liczył, że uda mu się spokojnie przetrwać okupację. Jego działalność przed 1939 roku była jednak powszechnie znana. W końcu 1 maja 1940 roku do domu Ćwierków przy ul. Ostrogórskiej 16a przyszli Niemcy. Konstanty został aresztowany.

- Temat aresztowania był u nas w domu tematem tabu. Babcia bardzo często opowiadała jak to było przed wojną, jak się poznali z dziadkiem, a potem stanowili elitę towarzyską Sosnowca. O aresztowaniu opowiadać nie chciała. Bardzo to przeżyła – opowiada Piotr Ćwierk, wnuk Konstantego.

Początkowo Konstantego Ćwierka osadzono w tymczasowym obozie na terenie fabryki Schoenów w Sosnowcu. Później trafił najpierw do Dachau, a następnie do Mauthausen-Gusen. W obozie organizował życie kulturalne. Był bardzo szanowany przez wszystkich współwięźniów.

- W obozie podejmował działalność ku pokrzepieniu serc. Więźniowe śpiewali jego wiersze – przypomina Maria Ćwierk.

Krewni Konstantego znają wiele szczegółów z jego obozowego życia. Po wojnie rodzina prowadziła korespondencję z Adamem Gutkowskim ze Zgierza, który z Konstantym Ćwierkiem spał na jednej pryczy. Trudy obozowego życia okazały się dla Ćwierka tragiczne. Zmarł w sierpniu 1944 roku mając zaledwie 45 lat.

- Mój mąż (syn Konstantego, Tadeusz Ćwierk – red.) miał możliwość pojechania do Austrii w latach 70. To był wyjazd organizowany przez ZBOWiD. Zawiózł wtedy tablicę informującą, że zmarł tam Konstanty Ćwierk z Sosnowca – opowiada Maria Ćwierk.

Krewni Konstantego nieraz zastanawiali się, jak potoczyłyby się jego losy, gdyby przeżył wojnę. Czy odnalazłby się w zupełnie nowym porządku i czy ów nowy porządek tolerowałby sympatyka przedwojennej chadecji i człowieka związanego blisko z Kościołem katolickim.

- Mam wątpliwości, czy zaakceptowałby tę nową rzeczywistość, a ta rzeczywistość jego. To była niepokorna dusza. Pewno mocno zaangażowałby się w odbudowę kraju, miałby dużo do powiedzenia, ale kto wie w jaki sposób by go potraktowano w świetle tego co robił przed wojną – mówi Piotr Ćwierk.

W Sosnowcu trwa właśnie organizowany przez Miejską Bibliotekę Publiczną Konkurs im. Konstantego Ćwierka adresowany do osób, które ukończyły 16. rok życia. Cele konkursu to przypomnienie postaci jego patrona, a także jego działalności społeczno-publicystycznej.

Ostateczny termin nadsyłania prac upływa 31 października. Tematykę prac stanowić powinny aktualne tematy społeczne związane z problemami mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego, a konkursowy tekst powinien zawierać się w gatunku publicystycznym (artykuł, reportaż, felieton, wywiad). Uroczyste rozdanie nagród odbędzie się 26 listopada 2015 r. o godz. 12 w siedzibie Biblioteki przy ul. Zegadłowicza 2 podczas otwarcia wystawy “Konstanty Ćwierk – głos Zagłębia Dąbrowskiego”.

Honorowy patronat nad Konkursem im. Konstantego Ćwierka objęła pani Maria Ćwierk. Jednym z patronów medialnych konkursu jest redakcja “Dziennika Zachodniego”.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/9023643,kto-pamieta-o-konstantym-cwierku,id,t.html

27-10-2015, 09:23

Aleksandra Gieros-Brzezińska będzie rzecznikiem prasowym TVP  »

Press
(RUT)
27-10-2015

Aleksandra Gieros-Brzezińska będzie kierownikiem Centrum Informacji i rzecznikiem prasowym Telewizji Polskiej – dowiedział się “Presserwis”.

Aleksandra Gieros-Brzezińska

Swoje obowiązki Aleksandra Gieros-Brzezińska ma objąć dzisiaj. Do niedawna była (przez dziewięć lat) kierownikiem działu komunikacji korporacyjnej w Polkomtelu (Grupa Cyfrowy Polsat). Do października obowiązki rzecznika prasowego TVP pełniła Joanna Stempień-Rogalińska, główny specjalista w Centrum Informacji. Przejęła je z początkiem kwietnia br., po odejściu Jacka Rakowieckiego, który był rzecznikiem TVP od maja 2013 roku. Stempień-Rogalińska pozostanie w Centrum Informacji.

Zgodnie ze strukturą organizacyjną telewizji publicznej Centrum Informacji wchodzi w skład biura zarządu i spraw korporacyjnych, którego dyrektorem od września br. jest Łukasz Rybowski.

Całość: http://www.press.pl/newsy/public-relations/pokaz/50450,Aleksandra-Gieros-Brzezinska-bedzie-rzecznikiem-prasowym-TVP

27-10-2015, 06:58

Telewizja Polska dementuje informacje “W Sieci” o warunkach umowy z firmą Tomasz Lisa. “Zawyżone koszty”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
27-10-2015

“W Sieci” w nowym numerze opisuje w krytycznym świetle szczegóły umowy Telewizji Polskiej z firmą Tomasza Lisa na produkcję programu publicystycznego dziennikarza. TVP podkreśla, że tygodnik podał zawyżone kwoty, a ponadto bilans ekonomiczny programu Lisa jest dodatni.

Tomasz Lis

W artykule “Miliony na Lisa” Marek Pyza i Marcin Wikło powołują się na umowy TVP z firmą Tomasz Lis Deadline Production (produkującą “Tomasz Lis na żywo”), do których dotarli. Podają, że według ich zapisów spółka dziennikarza za realizację 37 odcinków programu w ciągu roku otrzymuje 2,59 mln zł brutto (70,11 tys. zł za jeden odcinek), a nadawca też zapewnia sprzęt i usługi o wartości 2,9 mln zł brutto rocznie. Ponadto program ma zapewnioną obsługę 7 kamer, nieograniczony dostęp za darmo do bieżących i archiwalnych materiałów TVP oraz emisję zwiastunów w najlepszym czasie antenowym (m.in. przy serialu “M jak miłość”), podczas gdy zdaniem dziennikarzy z innymi producentami zewnętrznymi TVP zawiera umowy na zdecydowanie mniej korzystnych dla nich warunkach.

Centrum informacji Telewizji Polskiej poproszone przez Wirtualnemedia.pl o komentarz do tych doniesień stanowczo zaprzeczyło podanym w tekście kosztom produkcji programu Lisa. Podkreśliło, że 2,59 mln zł brutto to zawyżona kwota wynagrodzenia dla firmy dziennikarza, a dodatkowe 2,9 mln zł brutto nie jest w ogóle w kosztorysie programu.

- Zgodnie z zasadami stosowanymi w Spółce, Telewizja Polska wykorzystuje zasoby własne (np. pracowników, sprzęt, archiwalia), zarówno przy produkcjach własnych, jak i w ramach współpracy z podmiotami zewnętrznymi. Jest to polityka ukierunkowana na maksymalną optymalizację kosztów produkcji, nie zaś ich eskalację, jak bezzasadnie sugerują autorzy wspomnianej publikacji – wyjaśniło centrum informacji. – Trzeba dodać, że zgodnie z zapowiedziami Prezesa Janusza Daszczyńskiego, w formule produkcji programów publicystycznych TVP nastąpią zmiany, lecz będą one możliwe dopiero po wygaśnięciu kontraktów podpisanych przez poprzedni Zarząd Spółki – zaznaczyło.

Nadawca podkreślił również, że jego bilans ekonomiczny związany z programem Tomasza Lisa jest dodatni. Nie przesądził natomiast, czy będzie domagał się od “W Sieci” publikacji sprostowania nieprawdziwych informacji z tekstu. Dwa tygodnie temu TVP wyegzekwowała zamieszczenie przez “Do Rzeczy” sprostowania nieprecyzyjnych danych w artykule Rafała Ziemkiewicza “Dudahejt” krytykującym TVP Info.

Tomasz Lis nie chciał komentować artykułu. – Nie mam czasu czytać “W Sieci”, tylko je kartkuję – odpowiedział na nasze pytania. Na Twitterze zauważył, że w bieżącym numerze tygodnik pisze o nim w siedmiu tekstach.

Wiosną 2012 roku skan pierwszej umowy firmy Lisa z TVP (zawartej w 2008 roku) opublikowała “Gazeta Polska”, co dziennikarz określił jako stek bzdur, a TVP zaznaczyła, że budżet programu od tamtego czasu znacząco zmalał. Niedługo potem podobne informacje opublikował “Super Express”.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/telewizja-polska-dementuje-informacje-w-sieci-o-warunkach-umowy-z-firma-tomasz-lisa-zawyzone-koszty

27-10-2015, 06:50

PiS zmieni szefów mediów publicznych. Będzie nowy abonament  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
PP
27-10-2015

Prawo i Sprawiedliwość, które wygrało wybory parlamentarne, przygotowuje nową ustawę medialną, mocno zmieniającą media publiczne – zapowiedział nowy poseł tej partii Krzysztof Czabański, były prezes Polskiego Radia. TVP i PR nie będą już spółkami prawa handlowego, zmienią szefów i finansowane będą z nowego abonamentu.

Krzysztof Czabański

Krzysztof Czabański, który obejmie mandat poselski PiS w okręgu toruńsko-włocławskim, o planach zmian w mediach publicznych, opowiadał w poniedziałek na antenie Polskiego Radia PiK. Zapowiedział on, że partia Jarosław Kaczyńskiego przygotowuje nową ustawę medialną. Zgodnie z nią, Telewizja Polska i Polskie Radio przestaną być spółkami prawa handlowego.

- Nie będą miały na sobie przymusu zarabiania pieniędzy. Ten przymus często działa na szkodę programu. Chcemy, żeby media publiczne zajmowały się tylko i wyłącznie realizacją misji określonej w ustawie. Komercja tę misja podważa albo wręcz rozbija – powiedział Czabański. O tym, że TVP i PR mają przestać być spółkami, a stać się instytucjami kultury mówił już we wrześniu br. Jarosław Sellin, typowany na ministra kultury w przyszłym rządzie PiS.

Jak ujawnił Czabański, publiczne radio i telewizja określane będą Mediami Narodowymi i finansowe z nowego abonamentu. – Ma on być o połowę mniejszy niż w tej chwili, za to będzie powszechnie ściągalny, albo w rachunkach za energię, albo przy PIT-cie . Raczej w tym pierwszym wariancie, ale to nie jest jeszcze przesądzone – mówił poseł PiS. W planach jest też abolicja dla tych, którzy dotąd opłaty abonamentowej nie płacili.

Prawo i Sprawiedliwość zamierza też powołać nowe kierownictwa TVP i Polskiego Radia. – Formuła wymiany szefostwa mediów jeszcze nie jest znana – zaznaczył jednak Krzysztof Czabański.

Nowa ustawa medialna ma być gotowa na początku przyszłego roku. – Ustawa wyznaczy termin, m.in. wchodzenia w życie nowej opłaty abonamentowej – mówił Czabański. Cały proces zmian w mediach publicznych powinien zakończyć się w 2017 roku.

Krzysztof Czabański m.in. za czasów poprzedniego rządu PiS był prezesem Polskiego Radia – stanowisko to piastował w latach 2006-2009. W przeszłości był też prezesem Polskiej Agencji Prasowej, szefem Polskiej Agencji Informacyjnej, publikował w wielu tytułach prasowych i pracował m.in. w Telewizji Polskiej.

Prawo i Sprawiedliwość niedzielne wybory parlamentarne wygrało z poparciem 37,58 proc. głosujących, co da tej partii możliwość samodzielnego rządzenia.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/pis-zmieni-szefow-mediow-publicznych-bedzie-nowy-abonament