Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

17-12-2015, 03:43

Aleksander Gawronik twierdzi, że nie stać go na adwokatów, co spowalnia jego proces  »

Press
(JJ)
17-12-2015

Nie doszło do zaplanowanej na środę rozprawy sądowej w procesie o podżeganie do zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary. Dzień wcześniej dwaj adwokaci oskarżonego Aleksandra Gawronika wycofali pełnomocnictwa. Trzeci zrobił to wcześniej.

W środę oskarżony biznesmen Aleksander Gawronik oświadczył, że nie jest w stanie opłacić obrońców i poprosił o obrońcę z urzędu. “W przypadku oskarżonego o zbrodnię obrona jest obligatoryjna. Sąd przyzna oskarżonemu obrońcę z urzędu, bo tak stanowią przepisy” – wyjaśnia decyzję o wstrzymaniu procesu sędzia Joanna Rucińska. “Sąd rozważy zawiadomienie Rady Adwokackiej o zachowaniu obrońców oskarżonego Piotra Sokołowskiego i Tomasza Wójcika, którzy do momentu ustanowienia innego obrońcy mieli obowiązek reprezentowania interesów Aleksandra Gawronika. Ich postawa uniemożliwiła rozpoczęcie dziś procesu” – dodała.

Nowy obrońca będzie musiał zapoznać się z obszernymi aktami sprawy, co przeciągnie proces. Prokurator Piotr Kosmaty liczy jednak, że adwokat zrobi to stosunkowo szybko. Oskarżony Gawronik zapewniał dziennikarzy, że zależy mu na szybkim zakończeniu procesu i oczyszczeniu z zarzutu.

“Dla mnie to są gierki oskarżonego. Ale czekałem dwadzieścia parę lat, to poczekam jeszcze trochę” – powiedział dziennikarzom po wyjściu z sali sądowej Jacek Ziętara, brat zamordowanego w 1992 roku dziennikarza “Gazety Poznańskiej”.

Krzysztof M. Kaźmierczak, dziennikarz śledczy “Głosu Wielkopolskiego”, który przez wiele lat zabiegał o wyjaśnienie śmierci Jarka Ziętary, uważa, że to obstrukcja procesowa oskarżonego. – Dotąd stać go było na trzech adwokatów. Mogę zrozumieć, że jego sytuacja finansowa uległa jakiemuś pogorszeniu. Ale trudno mi wierzyć w jego deklaracje, że zależy mu na tym, by proces się toczył w sytuacji, gdy o obrońcę z urzędu wystąpił dopiero w dniu zaplanowanej przed dwoma miesiącami rozprawy, na którą z Krakowa przyjechał prokurator, a z Bydgoszczy brat zamordowanego dziennikarza – mówi “Presserwisowi” Krzysztof M. Kaźmierczak.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/50968,Aleksander-Gawronik-twierdzi_-ze-nie-stac-go-na-adwokatow_-co-spowalnia-jego-proces

16-12-2015, 22:40

Wojciech Sumliński uniewinniony z zarzutów płatnej protekcji  »

Press
(PAP, AMS)
16-12-2015

Dziennikarz Wojciech Sumliński został oczyszczony przez sąd z zarzutów korupcji i przyjęcia korzyści majątkowej przy weryfikacji oficera WSI.

Na cztery lata więzienia i 54,5 tys. zł grzywny skazał w środę Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli emerytowanego płk. WSW i WSI Aleksandra Lichockiego za płatną protekcję przy weryfikacji oficera WSI. Oskarżony o to samo dziennikarz Wojciech Sumliński został uniewinniony. Sumliński i Lichocki byli oskarżeni o to, że od grudnia 2006 roku do 25 stycznia 2007, powołując się na wpływy w Komisji Weryfikacyjnej ds. likwidowanych wówczas Wojskowych Służb Informacyjnych, podjęli się pośrednictwa w pozytywnej weryfikacji Leszka Tobiasza – byłego oficera peerelowskiej Wojskowej Służby Wewnętrznej, a potem WSI. W zamian Lichocki miał otrzymać 200 tys. zł. Po trwającym od lipca 2011 roku procesie orzekający w sprawie sędzia Stanisław Zdun skazał Lichockiego. Sumliński, który od początku odrzucał zarzuty (w czasie śledztwa podjął próbę samobójczą), został uniewinniony.

Wyrok jest nieprawomocny i można od niego się odwołać. Prokurator Waldemar Węgrzyn już powiedział PAP, że będzie apelacja ws. uniewinnienia Sumlińskiego. Dziennikarz w środę nie był obecny w sądzie.

Wojciech Sumliński, były dziennikarz m.in. “Wprost”, jest redaktorem naczelnym “Tygodnika Podlaskiego”.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/50957,Wojciech-Sumlinski-uniewinniony-z-zarzutow-platnej-protekcji

16-12-2015, 18:37

“Gwiazdy i legendy dawnych Katowic” Henryka Szczepańskiego zaprezentowane w Bibliotece Śląskiej  »

Śląsk Wydawnictwo Naukowe sp. z o.o., "Nasze Katowice"
Maciej Szczawiński
16-12-2015

Wśród trzech książek o Katowicach, napisanych przez trzech autorów, ujmujących trzy różne historie i zdecydowanie odmiennie przywołujące dawne dzieje miasta nad Rawą, poza drugą częścią “Moich Katowic” Lecha Szarańca i książką “Archi-traf. Opowieściami o architekturze Śląska i Zagłębia” Wojciecha Grabowskiego największe wrażenie zrobiło urzekające dzieło naszego kolegi Henryka Szczepańskiego “Gwiazdy i legendy dawnych Katowic. Sekrety Załęskiego Przedmieścia”.

https://www.youtube.com/watch?v=LGId_lQStZY

"Gwiazdy i legendy dawnych Katowic"

W sali Parnassos w Bibliotece Śląskiej, gdzie odbyła się promocja wspomnianych tytułów, “Gwiazdy i legendy dawnych Katowic Sekrety Załęskiego Przedmieścia” wyróżniały się przede wszystkim przepysznym językiem. Ci, którzy 23 października w magazynie “Gazety Wyborczej w Katowicach” przeczytali fragmenty książki pt. “W jaskini pruskiego lwa przy ul. Sobieskiego w Katowicach” mieli możność zaznać przedsmaku tej zniewalającej lektury.

Wydawca – Śląsk Wydawnictwo Naukowe rekomendując tę pozycję Czytelnikowi pisze: W “Sekretach Załęskiego Przedmieścia”, jak w kropli deszczu pod mikroskopem, odkryjesz dziesiątki zadziwiających ciekawostek, a wśród nich “gwiazdy i legendy dawnych Katowic”. Ta magiczna kropla to soczewka! Ukazuje urodę zapomnianych zakątków miasta, a przede wszystkim koleje życia jego mieszkańców. Dowiesz się, jak osiągali sukcesy i co się stało przyczyną ich upadku. Weźmiesz udział w radosnych i smutnych zdarzeniach, jakie przeżywali. Zwiedzisz miejsca, których już nie ma.Sekrety są współczesną legendą przywołującą dawne anegdoty, plotki i sensacje uprawdopodobnione przez archiwalne zapiski. Wzbogacają złoty mit miasta nad Rawą obchodzącego 150. urodziny. Opowiadają o mieszkańcach tej okolicy, ich życiu codziennym, zajęciach, instytucjach, organizacjach i firmach, w których pracowali, odpoczywali, bawili się i modlili.

Przekonaj się, że w każdej odpowiedzi tkwi zarodek nowego pytania. Stając przed kolejnymi, już sam, znajdziesz odpowiedź, uzupełniając białe plamy na historycznej mapie miasta, bo autorowi jeszcze nie wszystkie udało się zapełnić. Książka, którą trzymasz w ręce, to klucz otwierający bramy tajemniczego lamusa.

Sam autor natomiast zachęca - Ty także możesz zostać odkrywcą ukrytych tam skarbów! Zachęcam do pisania dalszego ciągu “sekretów” – z biegiem lat, wielkiego pamiętnika prezentującego “gwiazdy i legendy” kolejnych osiedli i zakątków Katowic.

Odpowiem na każdy list elektroniczny nadesłany na adres: hs@ett.net.pl. O książce i Katowicach będę rozmawiał z każdym, kto zatelefonuje: 322 538 607.

Henryk Szczepański

*     *     *
Promocję książki poprzedziła recenzja Macieja Szczawińskiego, która ukazała się w listopadowym wydaniu “Naszych Katowic”.

Oglądamy miasto z wielu stron

Tytuł tej książki może być nieco mylący: “Gwiazdy i legendy dawnych Katowic. Sekrety Załęskiego Przedmieścia”. Henryk Szczepański, niezależny dziennikarz i znawca historii, słowom “gwiazda” i “legenda” przydaje bowiem nieco inne znaczenie niż to, w jakim współcześnie zwykło się ich używać.
Zatem to nie tyle światowi i świetni mieszkańcy masowej wyobraźni, ile postaci charakterystyczne i wnoszące zasługi. Autorzy użytecznych i pożytecznych prac nawarstwiających się w wielowymiarowy obraz miejsca: charyzmatyczni księża, przemysłowcy, urzędnicy, nauczyciele, artyści. Polacy. Niemcy. Żydzi. Sporo nazwisk znanych. “Gwiazdorskich i legendarnych”. Inne wydobyte z niepamięci.

Z kolei podtytuł precyzuje, na jakim punkcie skupi się przede wszystkim uwaga autora. Co uważa za “kroplę”, w której skondensowane jest wszystko najbardziej charakterystyczne i znamienne.

Załęże. Jedna z najstarszych katowickich dzielnic (początki sięgające XII wieku!) okazuje się w tej publikacji miejscem szczególnych kompetencji i sentymentów autora, swoistym matecznikiem zdarzeń i działań odzwierciedlających fenomen grodu nad Rawą.

Powiedzmy od razu: publikacja ta mimo swojej objętości (320 stron) i miarodajności nie jest całościowym opracowaniem historycznym. To, co w niej uderza przede wszystkim, to nieco kapryśny, dygresyjny sposób doboru tematów. I język. Raz szkicu, raz eseju, a kiedy indziej erudycyjnohistorycznego wywodu. Osobiście nie czyniłbym z tego zarzutu. Współcześnie przyzwyczajeni jesteśmy do “wielości tworzyw”, również w literaturze i publicystyce.

Te różne “języki” i “tematy”, różna skala ich historycznej ważności, a w końcu zróżnicowana barwa i emocjonalna atrakcyjność pozwalają przyjrzeć się Katowicom z wielu stron. I pod różnym kątem.

Co urzekło mnie prawdziwie, to opalizujący język Szczepańskiego, który potrafi solennie i precyzyjnie kreślić szersze europejskie tło lokalnych zdarzeń (fakty, daty, ludzie) i prawie jednocześnie “zniżać lot” do szczegółu. Kapitalnie wędruje się z nim przez te wszystkie piętra kamienic przy ulicy Gliwickiej, czyta o mieszkających tam wielkościach jak Ludomir Różycki czy Bolesław Mierzejewski, ale także o niegdysiejszych arcymistrzach rzemiosła, jak pan Stanisław Wosiński, który w salonie “Figaro” “tak jak przed wojną z niezmiennym spokojem i wyszukaną elegancją golił, strzygł i fryzował swych klientów”…

Są w tej książce zdania świetnie, celnie i skrótowo oddające istotę zjawisk, na które kto inny potrzebowałby co najmniej paru stron: “Zarówno przed dwustu laty, jak i współcześnie dominującym stylem życia jest tu styl plebejski, Katowice nigdy nie były miastem rozbawionego mieszczaństwa, preferującego konsumpcję dóbr sztuki, nauki i kultury, tutaj brakowało czasu i miejsca dla bohemy w kapeluszach i pelerynach, pozującej na berlińską dekadencję…”.

Osobiście wdzięczny jestem Henrykowi Szczepańskiemu za ukazane w końcowych partiach książki obrazki z życia tutejszej bohemy artystycznej po 1945 roku, której świetność, koloryt i najprawdziwsze bogactwo talentów zasługują chyba najbardziej na określenia typu “gwiazdy” i “legendy”. Miejsce szczególne zajmuje w tych wspomnieniach Wojciech Żukrowski, pisarz od lat przebywający w literackim (i nie tylko) czyśćcu, co nie zmienia faktu, że pisarzem był przednim i z Katowicami związanym blisko. Ale przewijają się również tak sugestywne osobowości jak Wilhelm Szewczyk, Zdzisław Hierowski, Józef Prutkowski czy legendarna Stefania Czajka (Izabela Stachowicz). To zresztą wciąż nienapisany rozdział historii miasta i temat czekający coraz bardziej niecierpliwie (czas nagli, świadków ubywa) na podjęcie. Dobrze więc, że choć z wyraźną preferencją “załęskich kontekstów” autor odnotował sporo postaci i faktów.

I podkreślmy jeszcze staranne uzupełnienia w postaci umieszczonego na końcu książki “Słowniczka biograficznego”, “Spisu ilustracji”, “Przypisów” tudzież sugestii “Co warto (jeszcze) przeczytać”.

Mamy więc, proszę Państwa, nową książkę o Katowicach. Czy i jak wzbogaca “złoty mit miasta nad Rawą obchodzącego 150. urodziny”, odpowiedzą już sami czytelnicy, bo przecież dla nich i dla wzbogacenia ich historycznej przygody z miastem została napisana.

Maciej Szczawiński

*     *     *

Ostatnio na łamach miesięcznika “Mówią Wieki” także ukazała się pochlebna recenzja książki “Gwiazdy i legendy dawnych Katowic. Sekrety Załęskiego Przedmieścia”.

Spacerkiem po Katowicach

Katowice, stolica województwa śląskiego, jako miasto mają stosunkowo młodą metrykę – prawa miejskie otrzymały dopiero w 1865 roku. Długo były wsią i to dość lichą, pozostając w cieniu pobliskiej Kuźni Bogucickiej, w której wytapiano żelazo. W XIX wieku nastąpił błyskawiczny rozwój Katowic, stało się tak dzięki powstającym jak grzyby po deszczu kopalniom i hutom. O tym, jak do tego doszło, można się dowiedzieć z nowej książki Henryka Szczepańskiego, dziennikarza i popularyzatora dziejów regionu górnośląskiego. Snując barwne opowieści, zaprasza czytelników na spacer ulicami swego miasta. Opisuje ciekawe miejsca (niektórych już nie ma) i ludzi, którzy żyli w Katowicach i tworzyli ich bogactwo i klimat, zarówno Polaków, jak i Niemców. Poznajemy przemysłowców, inteligentów czy działaczy narodowych z Wojciechem Korfantym na czele. To popularyzacja na bardzo dobrym poziomie.

B.K.

_______________________________________

I kolejne, pochlebne recenzje…

Szczepański pisze jak Romain Rolland. Burgundzkie Clamecy francuskiego noblisty przypomina śląskie Katowice z XIX wieku. Podobne klimaty, obrazowanie i ekspresja. Oto stosowny fragment gawędziarskiej opowieści w tłumaczeniu Franciszka Mirandoli:

“Jesteśmy na szczycie. U stóp mamy miasto przepasane, niby dwiema wstęgami, leniwym nurtem Yonne’y i krętym Beuvronem. Wszystko ma czapki ze śniegu. Mimo że miasto przemarzłe jest do szpiku kości, skulone i drżące, rozgrzewa mi serce, ile razy obejmuję je spojrzeniem.

Miasto łagodnymi liniami otaczają piękne wzgórza, porosłe lasem, podobne do brzegu słomianego gniazda. Za wzgórzami w kilku szeregach garbią się góry, falują wokół i błękitnieją w oddali niby morze. Ale nie ma w nich nic z owego chytrego żywiołu, który zagrażał Ulissesowi i jego okrętom. Nie ma burz ni przepaści. Wszystko trwa w pokoju. Gdzieniegdzie tylko jakby lekki oddech poruszał łonem pagórka. Drogi ścielą się prosto z jednego garbu fali na drugi, płyną z wolna, bez pośpiechu, zostawiając pas biały, niby ślad łodzi na morzu.

W dali na najwyższym grzbiecie fal góruje, niby maszt okrętu, katedra Św. Magdaleny w Vézelay. A bliżej na skręcie Yonne’y wyszczerzają swe kły spośród gęstej sierści lasów skaliste zbocza Basseville’u.

Pośrodku zatocza wzgórz, w niedbałej pozie, zwieszone nad wodą, przybrane w ogrody, kępy drzew, różne błyskotki i łachmanki, spoczywa miasto uwieńczone koronkową, cudną wieżą. Podziwiam ślimaczą skorupę, która służy mi za mieszkanie. Dzwony biją uroczyście. Krystaliczny dźwięk niesie się jasną falą po czystym i mroźnym powietrzu. Wsłuchuję się – niepomny na nic – w tę muzykę, a wtem promień słońca przebiwszy oponę chmur rozbłyska na ziemi oblewając nas światłem.”

Romain Rolland “Colas Breugnon”,

Rok 1914

Małgorzata Cebula, “Literatura piękna i najpiękniejsza”, Sosnowiec grudzień 2015

*     *     *

“Cieszę się, że dawne Katowice przestają być dzięki Twoim publikacjom miastem anonimowym, ale nabierają życia. Te ulice i budynki, którymi chodzimy, przywołują pamięć o postaciach i wydarzeniach, które miały tu miejsce. Zebrałeś imponującą ilość danych o tej części miasta, która niewątpliwie jest najbardziej autentyczną pozostałością dawnej XIX-wiecznej zabudowy – plac Wolności i ulica Gliwicka.”

Dr Zdzisław Jedynak, historyk, archiwista – z listu do autora

Katowice, marzec 2016

*     *     *

Recenzja z miesięcznika Śląsk nr 2/2016

____________________________

Henryk Szczepański – niezależny dziennikarz, reporter, pasjonat dziejów Katowic. Zajmuje się też historią Górnego Śląska. Publikuje w czasopismach “Śląsk”, “Mówią Wieki”, “Wiedza i życie”, “Polityka”. Jego eseje stały się inspiracją gry miejskiej “Lost in Katowice”.

 

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/10092

16-12-2015, 18:12

Barbórka 2015: Złote Kilofki i promocja regionu  »

Portal górniczy
Red., fot. Grzegorz Słowiński
16-12-2015

Dla osiemdziesięciu dziennikarzy telewizyjnych i prasy lokalnej z całej Polski sobota, 12 grudnia br., upłynęła pod znakiem zaskoczeń. Przyjechali do gościnnego Zabrza, aby nieco poznać górnictwo i jego tradycje, posmakować śląskich zwyczajów. W niedzielę wyjechali pełni wrażeń i oczarowani naszym regionem, z trochę naruszonym stereotypem widzenia Górnego Śląska, kopalń i górników.

Czworo dziennikarzy - Maria Trepińskia, Paweł Gregorowicz, Monika Krasińska i Krystian Krawczyk - uhonorowanych zostało Złotymi Kilofkami

Pretekstem do wizyty przedstawicieli mediów z różnych stron kraju była konferencja “Rozwój turystyki industrialnej jako szansa na zachowanie spójności społecznej w czasie restrukturyzacji przemysłu wydobywczego” oraz druga Dziennikarska Barbórka. Pod tytułem konferencji kryło się przybliżenie gościom przekształceń w górnictwie węgla kamiennego i pokazanie, że w stare kopalniane obiekty można tchnąc nowe życie.

Już samo miejsce obrad było świadectwem takich dokonań – szyb Maciej, który został wzorcowo zrewitalizowany. O tym jak dawny szyb kopalni Concordia, a później Pstrowski stał się studnią głębinową, a obiekty naziemne wraz z otoczeniem atrakcją na Szlaku Zabytków Techniki opowiadał Zbigniew Barecki, prezes firmy Demex, która tych przekształceń dokonała.

Inne zabrzańskie perły turystyczne przedstawił dziennikarzom Andrzej Mitek z Muzeum Górnictwa Węglowego. Kopalnia Guido, Sztolnia Królowej Luizy składająca się z wyrobisk kopalni Królowa Luiza oraz Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej oraz samo Muzeum przy ul. 3 Maja stały się miejscami, gdzie – jak to ujął Andrzej Mitek – “wydobywa się atrakcje”.

O tym, że podziemne trasy turystyczne muszą być dla zwiedzających nie tylko atrakcyjne, ale i bezpieczne mówiła Jolanta Talarczyk, rzecznik Wyższego Urzędu Górniczego. Podkreśliła, że nad bezpieczeństwem czuwają nie tylko organizatorzy zwiedzania, ale także nadzór górniczy kontrolujący przestrzeganie Prawa geologicznego i górniczego.

Mundur górniczy od podszewki prześwietliła Gabriela Pudlo-Chojnacka, prezes firmy Poch. Opowiedziała o górniczych symbolach i ich znaczeniu. Przedstawiła także meandry powstania pierwszej w Polsce prywatnej kopalni SILTECH.

Zaprezentowano także film “Zabrze w sercu Śląska” oraz wystawę autorstwa Anny Kowalczyk “Mężczyźni z węgla”.

Później dziennikarze zjechali na dół, co prawda tylko w kopalni zabytkowej Guido, ale i tak emocji było wiele i sposobności do zrobienia zdjęć po ziemią i “rzucenia” ich na Facebooka.

A wieczorem w niedawno zrewitalizowanej Łaźni Łańcuszkowej odbyła się Karczma Piwna, wprawdzie “dziurawa”, jak to określiło Wysokie, a w Sprawach Piwnych Nigdy Nieomylne Prezydium, ale nie mniej ze wszystkimi jej atrybutami, szykanami i przywilejami. W pierwszych minutach jej trwania niebywali na takich imprezach dziennikarze i dziennikarki byli trochę zszokowani, a nawet przestraszeni. Z upływem czasu tak się rozkręcili – i nie było to związane z ilością wypitych kufli piwa – że z żalem ją kończyli wyznając, że tak wspaniale się nigdy jeszcze się nie bawili.

Nim rozbrzmiała pieśń “Wstępuj, wstępuj prezesie mój” odbyła się uroczystość wręczenia Złotych Kilofków dla dziennikarzy, którzy przyczynili się do pokazywania w sposób przystępny skomplikowanych procesów gospodarczych. Wśród wyróżnionych – Moniki Krasińskiej (Polskie Radio Katowice), Marii Trepińskiej (Forbes), Pawła Gregorowicza (TVP Lublin) znalazł się redaktor naczelny Trybuny Górniczej i portalu górniczego nettg.pl Krystian Krawczyk.

- Ta nagroda szczególnie cieszy, gdyż został przyznana przez kolegów dziennikarzy, którzy na świat patrzą szczególnie krytycznym okiem i nie są skorzy do pochwał – stwierdził red. Krawczyk. – Dlatego ich przychylna ocena Trybuny Górniczej i portalu górniczego nettg.pl ma dla mnie dużą wartość.

Na wielkie uznanie zasługują pomysłodawcy i perfekcyjni organizatorzy konferencji i Dziennikarskiej Barbórki – Justyna i Przemek Adamscy. Udaje się im bowiem popularyzować Śląsk i górnictwo, przełamując stereotypowe widzenie u ludzi, którzy kształtują opinię publiczną.

Cenne jest również to, że sponsorzy tego wydarzenia dostrzegają potrzebę pokazywania dokonań regionu i górniczej tradycji.

Całość: http://www.nettg.pl/news/132986/barborka-2015-zlote-kilofki-dla-dziennikarzy-i-promocja-regionu

16-12-2015, 04:57

PiS dzieli reformę mediów publicznych na dwie ustawy, ta o finansach wiosną 2016 r.  »

WIRTUALNEMEDIA.ol
Łukasz Brzezicki
16-12-2015

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości projekt ustawy o mediach publicznych, która przekształci Telewizję Polską i Polskie Radio w instytucje kultury, złoży w Sejmie do końca grudnia. Partia zdecydowała, że powszechną opłatę audiowizualną ustanowi oddzielna ustawa, planowana na początek 2016 roku – dowiedział się portal Wirtualnemedia.pl.

Projekt ustawy o mediach publicznych, zmieniającej Telewizję Polską, Polskie Radio i Polską Agencję Prasową w instytucje kultury, jest już gotowy (przeczytaj o nim więcej). Opracował go zespół posłów PiS kierowany przez Krzysztofa Czabańskiego, wiceministra kultury i dziedzictwa narodowego oraz rządowego pełnomocnika ds. reformy mediów.

Czabański zapowiadał, że dokument zostanie złożony w Sejmie w zeszłym tygodniu, co jednak nie nastąpiło. Wiceminister nie chciał też ujawniać konkretnych zapisów podczas spotkania zorganizowanego przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, zaznaczył tylko, że projekt jest w 90 proc. zbieżny z propozycjami zgłaszanymi przez SDP.

Jak ustalił portal Wirtualnemedia.pl, nadal trwają konsultacje nad ostatecznym kształtem projektu. W konsekwencji zostanie on złożony w Sejmie w drugiej połowie grudnia, a reforma ma wejść w życie przed końcem stycznia, ale nie jak – pierwotnie zakładano – z początkiem stycznia.

- Nie widzę przeciwskazań, aby projekt miał pojawić się w Sejmie w najbliższym czasie. To jest kwestia tempa pracy nad innymi projektami. Nie wykluczam, że zostanie złożony jeszcze w grudniu – powiedziała portalowi Wirtualnemedia.pl posłanka PiS Joanna Lichocka, należąca do zespołu pracującego nad projektem. PiS konsultuje dokument z ekspertami i środowiskami dziennikarskimi, m.in. ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Zapowiedź, że trafi do Sejmu przed końcem grudnia, Lichocka powtórzyła we wtorek w wywiadzie dla Polskiego Radia RDC.

Jak nieoficjalnie dowiedział się portal Wirtualnemedia.pl, przygotowany projekt ustawy o mediach publicznych nie zmieni dotychczasowego sposobu ich finansowania. Rząd Prawa i Sprawiedliwości nie porzuca jednak koncepcji zastąpienia abonamentu radiowo-telewizyjnego przez powszechną opłatę audiowizualną (ma wynosić ok. 10 zł miesięcznie). Zdecydowano jednak rozbić na dwie ustawy zmianę statusu prawnego mediów publicznych i sposoby wybierania ich władz oraz zmianę modelu finansowania tych mediów.

Kolejny projekt ustawy, nad którym pracuje zespół Krzysztofa Czabańskiego, trafi do Sejmu w ciągu kilku najbliższych miesięcy, prawdopodobnie w lutym lub marcu 2016 roku. Oprócz zapowiadanej opłaty audiowizualnej znajdą się w nim m.in. zapisy o abolicji dla zalegającymi z płatnością abonamentu rtv. Wiceminister kultury informował już Wirtualnemedia.pl, że wprowadzenie takiego rozwiązania jest rozważane przez resort.

Dodatkowym konsultacjom z Ministerstwem Finansów podlegać ma natomiast sposób pobierania opłaty audiowizualnej – nie zdecydowano bowiem jeszcze, czy będzie ona płacona razem z rachunkiem za energię elektryczną, czy pobierana przy rozliczeniu rocznym PIT. Brak zapisów o zmianie finansowania w ustawie o mediach narodowych oznacza, że w okresie przejściowym, czyli do czasu wejścia w życie kolejnej ustawy, nadal będzie obowiązywał abonament radiowo-telewizyjny nie zostanie zlikwidowany.

Niektórzy eksperci wskazywali, że planowana przez PiS reforma mediów publicznych może pociągnąć za sobą konsekwencje prawne dla nadawców publicznych, np. ze względu na konieczność przeniesienia praw autorskich twórców audycji oraz ich spadkobierców. Z informacji Wirtualnemedia.pl wynika, że w przygotowanej przez posłów PiS ustawie znalazły się zapisy o ciągłości instytucjonalnej oraz ciągłości prawa autorskiego i istniejących zobowiązań. Ma to zabezpieczyć proces przekształcenia spółek handlowych w instytucje kultury i nie dopuścić do pozbawienia praw autorskich do filmów, seriali i audycji, które zostaną automatycznie przeniesione do utworzonych instytucji.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/pis-dzieli-reforme-mediow-publicznych-na-dwie-ustawy-ta-o-finansach-wiosna-2016-r

16-12-2015, 04:53

PiS chce wprowadzić opłaty dla nadawców prywatnych na rzecz mediów publicznych  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
łb
16-12-2015

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości pracują nad projektem ustawy zmieniającej sposób finansowania mediów publicznych. Zgodnie z założeniami obowiązkową opłatą na media publiczne mają zostać obłożeni nie tylko obywatele, ale również nadawcy prywatni – ustalił portal Wirtualnemedia.pl.

Jak już informowaliśmy, przygotowany pod kierownictwem sekretarza stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Krzysztofa Czabańskiego projekt ustawy o mediach publicznych nie zmieni na razie dotychczasowego sposobu finansowania tych mediów. Rząd zdecydował bowiem, że powszechną opłatę audiowizualną w wysokości 10 zł wprowadzi oddzielną ustawą, nad którą pracuje obecnie zespół posłów PiS pod kierownictwem Czabańskiego. Znajdą się w niej również zapisy o abolicji dla osób zalegającymi z płatnością abonamentu rtv.

Projekt ustawy o zmianie finansowania mediów publicznych trafi do Sejmu prawdopodobnie w lutym lub marcu 2016 roku. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że PiS rozważa wprowadzenie oskładkowania prywatnych nadawców telewizyjnych i radiowych na rzecz mediów narodowych. Nowe składki byłyby połączone z innymi opłatami, np. za koncesje lub miejsca na multipleksach naziemnej telewizji cyfrowej.

Na razie nie wiadomo, który organ zajmowałby się poborem opłat od prywatnych nadawców (po wejściu w życie nowej ustawy oprócz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji będzie działać Rada Mediów Narodowych). Nie jest też znana wysokość opłat ani planowane wpływy z oskładkowania.

Przypomnijmy, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zakłada, że z tytułu opłaty audiowizualnej do mediów publicznych będzie trafiać ok. 1,5 mld zł rocznie.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/pis-chce-wprowadzic-oplaty-dla-nadawcow-prywatnych-na-rzecz-mediow-publicznych