Wśród trzech książek o Katowicach, napisanych przez trzech autorów, ujmujących trzy różne historie i zdecydowanie odmiennie przywołujące dawne dzieje miasta nad Rawą, poza drugą częścią “Moich Katowic” Lecha Szarańca i książką “Archi-traf. Opowieściami o architekturze Śląska i Zagłębia” Wojciecha Grabowskiego największe wrażenie zrobiło urzekające dzieło naszego kolegi Henryka Szczepańskiego “Gwiazdy i legendy dawnych Katowic. Sekrety Załęskiego Przedmieścia”.
https://www.youtube.com/watch?v=LGId_lQStZY

"Gwiazdy i legendy dawnych Katowic"
W sali Parnassos w Bibliotece Śląskiej, gdzie odbyła się promocja wspomnianych tytułów, “Gwiazdy i legendy dawnych Katowic Sekrety Załęskiego Przedmieścia” wyróżniały się przede wszystkim przepysznym językiem. Ci, którzy 23 października w magazynie “Gazety Wyborczej w Katowicach” przeczytali fragmenty książki pt. “W jaskini pruskiego lwa przy ul. Sobieskiego w Katowicach” mieli możność zaznać przedsmaku tej zniewalającej lektury.
Wydawca – Śląsk Wydawnictwo Naukowe rekomendując tę pozycję Czytelnikowi pisze: W “Sekretach Załęskiego Przedmieścia”, jak w kropli deszczu pod mikroskopem, odkryjesz dziesiątki zadziwiających ciekawostek, a wśród nich “gwiazdy i legendy dawnych Katowic”. Ta magiczna kropla to soczewka! Ukazuje urodę zapomnianych zakątków miasta, a przede wszystkim koleje życia jego mieszkańców. Dowiesz się, jak osiągali sukcesy i co się stało przyczyną ich upadku. Weźmiesz udział w radosnych i smutnych zdarzeniach, jakie przeżywali. Zwiedzisz miejsca, których już nie ma.Sekrety są współczesną legendą przywołującą dawne anegdoty, plotki i sensacje uprawdopodobnione przez archiwalne zapiski. Wzbogacają złoty mit miasta nad Rawą obchodzącego 150. urodziny. Opowiadają o mieszkańcach tej okolicy, ich życiu codziennym, zajęciach, instytucjach, organizacjach i firmach, w których pracowali, odpoczywali, bawili się i modlili.
Przekonaj się, że w każdej odpowiedzi tkwi zarodek nowego pytania. Stając przed kolejnymi, już sam, znajdziesz odpowiedź, uzupełniając białe plamy na historycznej mapie miasta, bo autorowi jeszcze nie wszystkie udało się zapełnić. Książka, którą trzymasz w ręce, to klucz otwierający bramy tajemniczego lamusa.
Sam autor natomiast zachęca - Ty także możesz zostać odkrywcą ukrytych tam skarbów! Zachęcam do pisania dalszego ciągu “sekretów” – z biegiem lat, wielkiego pamiętnika prezentującego “gwiazdy i legendy” kolejnych osiedli i zakątków Katowic.
Odpowiem na każdy list elektroniczny nadesłany na adres: hs@ett.net.pl. O książce i Katowicach będę rozmawiał z każdym, kto zatelefonuje: 322 538 607.
Henryk Szczepański
* * *
Promocję książki poprzedziła recenzja Macieja Szczawińskiego, która ukazała się w listopadowym wydaniu “Naszych Katowic”.
Oglądamy miasto z wielu stron
Tytuł tej książki może być nieco mylący: “Gwiazdy i legendy dawnych Katowic. Sekrety Załęskiego Przedmieścia”. Henryk Szczepański, niezależny dziennikarz i znawca historii, słowom “gwiazda” i “legenda” przydaje bowiem nieco inne znaczenie niż to, w jakim współcześnie zwykło się ich używać.
Zatem to nie tyle światowi i świetni mieszkańcy masowej wyobraźni, ile postaci charakterystyczne i wnoszące zasługi. Autorzy użytecznych i pożytecznych prac nawarstwiających się w wielowymiarowy obraz miejsca: charyzmatyczni księża, przemysłowcy, urzędnicy, nauczyciele, artyści. Polacy. Niemcy. Żydzi. Sporo nazwisk znanych. “Gwiazdorskich i legendarnych”. Inne wydobyte z niepamięci.
Z kolei podtytuł precyzuje, na jakim punkcie skupi się przede wszystkim uwaga autora. Co uważa za “kroplę”, w której skondensowane jest wszystko najbardziej charakterystyczne i znamienne.
Załęże. Jedna z najstarszych katowickich dzielnic (początki sięgające XII wieku!) okazuje się w tej publikacji miejscem szczególnych kompetencji i sentymentów autora, swoistym matecznikiem zdarzeń i działań odzwierciedlających fenomen grodu nad Rawą.
Powiedzmy od razu: publikacja ta mimo swojej objętości (320 stron) i miarodajności nie jest całościowym opracowaniem historycznym. To, co w niej uderza przede wszystkim, to nieco kapryśny, dygresyjny sposób doboru tematów. I język. Raz szkicu, raz eseju, a kiedy indziej erudycyjnohistorycznego wywodu. Osobiście nie czyniłbym z tego zarzutu. Współcześnie przyzwyczajeni jesteśmy do “wielości tworzyw”, również w literaturze i publicystyce.
Te różne “języki” i “tematy”, różna skala ich historycznej ważności, a w końcu zróżnicowana barwa i emocjonalna atrakcyjność pozwalają przyjrzeć się Katowicom z wielu stron. I pod różnym kątem.
Co urzekło mnie prawdziwie, to opalizujący język Szczepańskiego, który potrafi solennie i precyzyjnie kreślić szersze europejskie tło lokalnych zdarzeń (fakty, daty, ludzie) i prawie jednocześnie “zniżać lot” do szczegółu. Kapitalnie wędruje się z nim przez te wszystkie piętra kamienic przy ulicy Gliwickiej, czyta o mieszkających tam wielkościach jak Ludomir Różycki czy Bolesław Mierzejewski, ale także o niegdysiejszych arcymistrzach rzemiosła, jak pan Stanisław Wosiński, który w salonie “Figaro” “tak jak przed wojną z niezmiennym spokojem i wyszukaną elegancją golił, strzygł i fryzował swych klientów”…
Są w tej książce zdania świetnie, celnie i skrótowo oddające istotę zjawisk, na które kto inny potrzebowałby co najmniej paru stron: “Zarówno przed dwustu laty, jak i współcześnie dominującym stylem życia jest tu styl plebejski, Katowice nigdy nie były miastem rozbawionego mieszczaństwa, preferującego konsumpcję dóbr sztuki, nauki i kultury, tutaj brakowało czasu i miejsca dla bohemy w kapeluszach i pelerynach, pozującej na berlińską dekadencję…”.
Osobiście wdzięczny jestem Henrykowi Szczepańskiemu za ukazane w końcowych partiach książki obrazki z życia tutejszej bohemy artystycznej po 1945 roku, której świetność, koloryt i najprawdziwsze bogactwo talentów zasługują chyba najbardziej na określenia typu “gwiazdy” i “legendy”. Miejsce szczególne zajmuje w tych wspomnieniach Wojciech Żukrowski, pisarz od lat przebywający w literackim (i nie tylko) czyśćcu, co nie zmienia faktu, że pisarzem był przednim i z Katowicami związanym blisko. Ale przewijają się również tak sugestywne osobowości jak Wilhelm Szewczyk, Zdzisław Hierowski, Józef Prutkowski czy legendarna Stefania Czajka (Izabela Stachowicz). To zresztą wciąż nienapisany rozdział historii miasta i temat czekający coraz bardziej niecierpliwie (czas nagli, świadków ubywa) na podjęcie. Dobrze więc, że choć z wyraźną preferencją “załęskich kontekstów” autor odnotował sporo postaci i faktów.
I podkreślmy jeszcze staranne uzupełnienia w postaci umieszczonego na końcu książki “Słowniczka biograficznego”, “Spisu ilustracji”, “Przypisów” tudzież sugestii “Co warto (jeszcze) przeczytać”.
Mamy więc, proszę Państwa, nową książkę o Katowicach. Czy i jak wzbogaca “złoty mit miasta nad Rawą obchodzącego 150. urodziny”, odpowiedzą już sami czytelnicy, bo przecież dla nich i dla wzbogacenia ich historycznej przygody z miastem została napisana.
Maciej Szczawiński
* * *
Ostatnio na łamach miesięcznika “Mówią Wieki” także ukazała się pochlebna recenzja książki “Gwiazdy i legendy dawnych Katowic. Sekrety Załęskiego Przedmieścia”.
Spacerkiem po Katowicach
Katowice, stolica województwa śląskiego, jako miasto mają stosunkowo młodą metrykę – prawa miejskie otrzymały dopiero w 1865 roku. Długo były wsią i to dość lichą, pozostając w cieniu pobliskiej Kuźni Bogucickiej, w której wytapiano żelazo. W XIX wieku nastąpił błyskawiczny rozwój Katowic, stało się tak dzięki powstającym jak grzyby po deszczu kopalniom i hutom. O tym, jak do tego doszło, można się dowiedzieć z nowej książki Henryka Szczepańskiego, dziennikarza i popularyzatora dziejów regionu górnośląskiego. Snując barwne opowieści, zaprasza czytelników na spacer ulicami swego miasta. Opisuje ciekawe miejsca (niektórych już nie ma) i ludzi, którzy żyli w Katowicach i tworzyli ich bogactwo i klimat, zarówno Polaków, jak i Niemców. Poznajemy przemysłowców, inteligentów czy działaczy narodowych z Wojciechem Korfantym na czele. To popularyzacja na bardzo dobrym poziomie.
B.K.
_______________________________________
I kolejne, pochlebne recenzje…
Szczepański pisze jak Romain Rolland. Burgundzkie Clamecy francuskiego noblisty przypomina śląskie Katowice z XIX wieku. Podobne klimaty, obrazowanie i ekspresja. Oto stosowny fragment gawędziarskiej opowieści w tłumaczeniu Franciszka Mirandoli:
“Jesteśmy na szczycie. U stóp mamy miasto przepasane, niby dwiema wstęgami, leniwym nurtem Yonne’y i krętym Beuvronem. Wszystko ma czapki ze śniegu. Mimo że miasto przemarzłe jest do szpiku kości, skulone i drżące, rozgrzewa mi serce, ile razy obejmuję je spojrzeniem.
Miasto łagodnymi liniami otaczają piękne wzgórza, porosłe lasem, podobne do brzegu słomianego gniazda. Za wzgórzami w kilku szeregach garbią się góry, falują wokół i błękitnieją w oddali niby morze. Ale nie ma w nich nic z owego chytrego żywiołu, który zagrażał Ulissesowi i jego okrętom. Nie ma burz ni przepaści. Wszystko trwa w pokoju. Gdzieniegdzie tylko jakby lekki oddech poruszał łonem pagórka. Drogi ścielą się prosto z jednego garbu fali na drugi, płyną z wolna, bez pośpiechu, zostawiając pas biały, niby ślad łodzi na morzu.
W dali na najwyższym grzbiecie fal góruje, niby maszt okrętu, katedra Św. Magdaleny w Vézelay. A bliżej na skręcie Yonne’y wyszczerzają swe kły spośród gęstej sierści lasów skaliste zbocza Basseville’u.
Pośrodku zatocza wzgórz, w niedbałej pozie, zwieszone nad wodą, przybrane w ogrody, kępy drzew, różne błyskotki i łachmanki, spoczywa miasto uwieńczone koronkową, cudną wieżą. Podziwiam ślimaczą skorupę, która służy mi za mieszkanie. Dzwony biją uroczyście. Krystaliczny dźwięk niesie się jasną falą po czystym i mroźnym powietrzu. Wsłuchuję się – niepomny na nic – w tę muzykę, a wtem promień słońca przebiwszy oponę chmur rozbłyska na ziemi oblewając nas światłem.”
Romain Rolland “Colas Breugnon”,
Rok 1914
Małgorzata Cebula, “Literatura piękna i najpiękniejsza”, Sosnowiec grudzień 2015
* * *
“Cieszę się, że dawne Katowice przestają być dzięki Twoim publikacjom miastem anonimowym, ale nabierają życia. Te ulice i budynki, którymi chodzimy, przywołują pamięć o postaciach i wydarzeniach, które miały tu miejsce. Zebrałeś imponującą ilość danych o tej części miasta, która niewątpliwie jest najbardziej autentyczną pozostałością dawnej XIX-wiecznej zabudowy – plac Wolności i ulica Gliwicka.”
Dr Zdzisław Jedynak, historyk, archiwista – z listu do autora
Katowice, marzec 2016
* * *

Recenzja z miesięcznika Śląsk nr 2/2016
____________________________
Henryk Szczepański – niezależny dziennikarz, reporter, pasjonat dziejów Katowic. Zajmuje się też historią Górnego Śląska. Publikuje w czasopismach “Śląsk”, “Mówią Wieki”, “Wiedza i życie”, “Polityka”. Jego eseje stały się inspiracją gry miejskiej “Lost in Katowice”.