Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

15-01-2016, 11:31

Marek Traczyk, organizator tanich wycieczek dla “dziennikarzy”, zakłada Polską Izbę Mediów  »

Press
(JM, MAK)
15-01-2016

Marek Traczyk, prezes zarządu Stowarzyszenia Polskich Mediów, zachęca lokalne media do przystąpienia do Polskiej Izby Mediów, którą zamierza uruchomić. Wydawcy podchodzą jednak z rezerwą do tej inicjatywy.

Marek Traczyk

Wydawcy dostają od SPM e-maile z prośbą o podpisanie pełnomocnictwa do reprezentowania na zgromadzeniu powołującym Polską Izbę Mediów. – Otrzymałam maila z pełnomocnictwem do reprezentowania na zgromadzeniu powołującym Polską Izbę Mediów. Nikt nam nie wyjaśniał, czym ma się zajmować ta nowa organizacja oraz w jakim celu ma powstać – relacjonuje Joanna Bassek, redaktor naczelna “Tygodnika Krapkowickiego” i “Tygodnika Ziemi Opolskiej”.

- Jeden z naszych członków pytał nas o opinię w tej sprawie – wyjaśnia Alicja Molenda, prezes rady wydawców Stowarzyszenia Gazet Lokalnych i wydawca “Tygodnika Ziemi Chrzanowskiej Przełom”. O sprawie dowiedziała się też Izba Wydawców Prasy, gdyż niektórzy wydawcy zaczęli podejrzewać, że nowa organizacja ma być konkurencją dla IWP. – Kontaktowali się z nami wydawcy, pytając, co to za inicjatywa – przyznaje Maciej Hoffman, dyrektor IWP.

W miesięczniku “Press” (3/2014), w tekście “Stowarzyszenie tanich wycieczek” opisywaliśmy, że SPM Marka Traczyka zajmuje się przede wszystkim organizowaniem wyjazdów turystycznych dla dziennikarzy, w których uczestniczą głównie osoby niezwiązane na stałe z mediami, ale po powrocie piszą entuzjastyczne relacje z tych wyjazdów. Marek Traczyk przekonuje zagraniczne instytucje, w tym państwowe, że warto współpracować z SPM, gdyż może ono zapewnić obecność dziennikarzy, którzy opiszą swoje wrażenia z podróży.

Wydawcy do propozycji Traczyka zakładania Izby Mediów Polskich podchodzą z rezerwą. – Nie wypełniliśmy tego pełnomocnictwa i na chwilę obecną nie mamy zamiaru. Uważamy, że godnie reprezentuje nas Stowarzyszenie Gazet Lokalnych i niekoniecznie jest potrzebna kolejna organizacja reprezentująca lokalne redakcje – mówi Joanna Bassek.

Podobnego zdania jest Alicja Molenda. – Zakładanie kolejnej organizacji to nie jest dobry pomysł. Pan Traczyk chyba chce wstrzelić się w koniunkturę, ale ma już przecież Stowarzyszenie Polskich Mediów, o którym nie słyszałam, żeby miało wybitne sukcesy w ochronie wydawców. Prowadzi ono raczej działalność krajoznawczo-turystyczną, dostajemy od nich oferty wyjazdów do gospodarstw agroturystycznych, Ziemi Świętej i różnych polskich miast – mówi Molenda.

Zarówno Izba Wydawców Prasy, jak i Stowarzyszenie Gazet Lokalnych nie rekomendują swoim członkom uczestnictwa w nowej inicjatywie. – Nie mam obaw, że miałaby to być konkurencja dla IWP. Nie rekomendujemy uczestnictwa w Polskiej Izbie Mediów, ale na rynku jest pluralizm. Środowisko wie, kto dobrze reprezentuje redakcje, wie, ile pracy kosztuje zebranie do tego celu ekspertów i specjalistów. Nawet z punktu widzenia składek wątpię, by media chciały płacić je dwukrotnie – zauważa Maciej Hoffman.

Jerzy Jurecki, dziennikarz i wydawca “Tygodnika Podhalańskiego”, nie dostał pełnomocnictwa do podpisania, ale inni wydawcy prasy lokalnej zwracali się do niego z prośbą o radę, czy mają współpracować ze Stowarzyszeniem Polskich Mediów i podpisać przesłany im dokument. – Odradzam im to, gdyż Marek Traczyk w swojej działalności nadużywa słowa media. To stowarzyszenie nie reprezentuje mediów, a jest biurem podróży Marka Traczyka, organizującym wyjazdy sponsorowane za pieniądze zapraszających. Ci, którzy pierwszy raz słyszą o tym stowarzyszeniu, błędnie uważają, że reprezentuje ono największe polskie redakcje. A tak nie jest – podkreśla Jurecki.

SPM nie odpowiedziało na pytania “Presserwisu”.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/51198,Marek-Traczyk_-organizator-tanich-wycieczek-dla-dziennikarzy_-zaklada-Polska-Izbe-Mediow

15-01-2016, 10:45

Piotr Kraśko: w “Wiadomościach” przestrzegaliśmy standardów BBC, zarzuty manipulacji bez dowodów  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
15-01-2016

Odwołany szef “Wiadomości” TVP1 Piotr Kraśko stwierdził, że zarzuty manipulacji i kłamstw kierowane wobec redakcji programu nigdy nie poparto dowodami. Zaznaczył jednak, że po mocno krytycznych wypowiedziach polityków PiS-u spodziewał się dużych zmian w programie.

Piotr Kraśko

W piątek rano na antenie Radia ZET Piotr Kraśko zauważył, że media publiczne, w tym Telewizja Polska, cieszą się dużo większym zaufaniem społecznym niż krytykujący ją politycy. – W ostatnim sondażu CBOS-u, w którym pytano o zaufanie do różnych instytucji publicznych, zaufanie do telewizji publicznej deklarowało około 80 proc. badanych. We wszystkich badaniach, które pamiętam na przestrzeni ostatnich lat, zaufanie do “Wiadomości” sięgało ponad 70 proc. i było na pierwszym miejscu, czasem ex aequo z innym programem informacyjnym. Bardzo bym życzył politykom, żeby mieli zaufanie w połowie tego wyniku – stwierdził.

W ostatnim okresie politycy prawicowi i niektóre media kierowały oskarżali “Wiadomości” i Telewizję Polską o stronniczość i manipulacje. Pod koniec grudnia ub.r. Piotra Kraśkę na okładce “W Sieci” pokazano w mundurze, w jakim “Dziennik Telewizyjny” prowadzono po ogłoszeniu stanu wojennego w latach 80., a w artykule zarzucono redakcji “Wiadomości” nadmierne krytykowanie rządu PiS i prezydenta Andrzeja Dudy. Pozwanie tygodnika za tę publikację zapowiedział zarówno Kraśko, jak i Telewizja Polska.

- Nigdy nie odnosiłem się do słów, które słyszałem wiele razy – że “Wiadomości”, telewizja publiczna czy ja kłamiemy, manipulujemy na niespotykaną skalę. Nigdy nie usłyszałem jednego przykładu, dowodu tego kłamstwa, wskazania miejsca, w którym ja albo inny członek wspaniałego zespołu “Wiadomości” skłamaliśmy – powiedział Piotr Kraśko w Radiu ZET.

Prowadząca z nim wywiad Monika Olejnik przypomniała przedwyborczą wypowiedź Krzysztofa Czabańskiego – wtedy publicysty, a obecnie posła PiS i rządowego pełnomocnika ds. reformy mediów publicznych – że na spotkaniu z wyborcami usłyszał, że ludzie mają już dość Kraśki, Lisa i Tadli i nowy rząd powinien ich usunąć z mediów publicznych, co Czabański potraktował jako zobowiązanie wyborcze. – Wiele razy przez 12 lat pracy w “Wiadomościach” miałem wrażenie, że rozmawiam z politykiem, który kłamie, manipuluje. A jednak nigdy nie użyłem takiego sformułowania, bo uważam, że to nie mieściło się w kanonie mojej pracy. Zadawaliśmy tylko pytania, na tym polega nasza praca – skomentował Piotr Kraśko. - To czy mi się podoba czy nie jakaś polityka, wypowiedzi jakiegoś polityka -byłoby intrygującą wypowiedzią co najwyżej na imieninach - zaznaczył.

Były szef “Wiadomości” przyznał jednak, że po takich wypowiedziach polityków PiS spodziewał się, że po przejęciu władzy przez tę partię straci pracę. – Jeżeli mówi się takie rzeczy, byłoby się niepoważnym, gdyby skończyło się to inaczej. Cieszę się, że byliśmy na liście priorytetów jeszcze przed programem 500+, obniżeniem wieku emerytalnego, podniesieniem kwoty wolnej od podatku – stwierdził z uśmiechem.

Podkreślił przy tym, że nie ma merytorycznego uzasadnienia dla zwolnienia wielu osób z redakcji “Wiadomości”, podając jako przykład Jacka Tacika. – Uważam, że ten człowiek jest wielką przyszłością polskich mediów elektronicznych. Piekielnie zdolny, mówi w wielu obcych językach, ni jestem w stanie wyobrazić sobie telewizji publicznej, która by powiedziała, że nie pasuje on do programu informacyjnego. Bo jest świetnym, fantastycznie wykształconym, ciężko pracującym fachowcem. Jego nieobecność – pal sześć mnie – to wielka strata dla telewizji publicznej – ocenił Jacek Kraśko. – W redakcji zostało wielu wspaniałych ludzi. Przy czym Jacka Tacika mogę już pochwalić, bo nie zaszkodzę mu tym – zaznaczył.

Od początku bieżącego tygodnia redakcją “Wiadomości” kieruje Marzena Paczuska. Jacek Tacik, tak samo jak m.in. Piotr Jaźwiński, Grzegorz Sajór, Jacek Tacik i Elżbieta Byszewska, został zwolniony we wtorek, w środę pożegnano się z Justyną Dobrosz-Oracz i Mileną Kruszniewską, a w czwartek wypowiedzenie otrzymała Beata Tadla. Na ich miejsce nową prowadzącą została Danuta Holecka, a reporterami: Jarosław Olechowski, Klaudiusz Pobudzin, Małgorzata Wiśniewska i Marcin Tulicki.

Piotr Kraśko stwierdził, że pod jego kierownictwem w “Wiadomościach” przestrzegano najwyższych standardów, czego gwarantem był chociażby jego zastępca Maciej Czajkowski. – On był 10 lat w BBC News, robił tam wielkie rzeczy, włącznie z kampaniami wyborczymi. Co jakiś czas pytałem go, czy to, co robimy, w BBC uznano by za OK. “Piotrek, gdyby tak nie było, to bym tu nie pracował” – odpowiadał – opisał Kraśko. Zaznaczył jednak, że standardy BBC nie oznaczają uległości wobec polityków. – W programie BBC News prowadzący potrafił zadać politykowi to samo krótkie pytanie 17 razy, jeżeli uważał, że nie usłyszał dobrej odpowiedzi. I nigdy ten polityki nie szedł żalić się w mediach, że ktoś ciągle pyta go i pyta, kiedy on udzielił już wypowiedzi – powiedział dziennikarz.

Z kolei o bezstronności Telewizji Polskiej zdaniem Piotra Kraśki świadczy to, że kiedy w rocznicę katastrofy smoleńskiej wyemitowała dwa filmy dokumentalne na ten temat: przygotowany przez  National Geographic i w reżyserii Anity Gargas, była krytykowana zarówno przez “Gazetę Wyborczą”, jak też publicystów prawicowych. – Niektórzy publicyści Gazety Wyborczej zarzucali mi, że watykanizuję “Wiadomości”, bo robiliśmy specjalne wydania poświęconego rocznicy wyboru Jana Pawła II albo rocznicy jego śmierci. Tego akurat, że nie mówiliśmy o rzeczach ważnych dla Kościoła, “Wiadomościom” zarzucić jest nie sposób – dodał.

Kraśko nie chciał oceniać pierwszych wydań “Wiadomości” po zmianach personalnych. – Nie pamiętam publicznej wypowiedzi Marzeny Paczuskiej oceniającej “Wiadomości” za moich czasów. Tam wciąż jest wielu wspaniałych ludzi. Nie powinno się oceniać programu po jednym czy drugim wydaniu – argumentował.

Dziennikarz nie podał swoich konkretnych planów zawodowych, tłumacząc, że chce się na razie skupić na rodzinie (właśnie urodziła się jego córka). Na pytanie, że niektórzy publicyści sugerowali dziennikarzom zwalnianym z mediów publicznych, żeby zakładali własne, zwrócił uwagę, że treści wideo coraz większą popularnością cieszą się w internecie.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/piotr-krasko-w-wiadomosciach-przestrzegalismy-standardow-bbc-zarzuty-manipulacji-bez-dowodow

15-01-2016, 09:22

Sakiewicz: Może to przypadek, ale jak doszło do zmian w telewizji, wszystko się uspokoiło  »

Dziennik Zachodni
Paweł Siennicki
15-01-2016
- Jeśli w PiS-ie będzie wygrywał TKM nad ideami, będzie przez nas krytykowany – mówi Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny “Gazety Polskiej”, w rozmowie z Pawłem Siennicki

Tomasz Sakiewicz

Co się dziś w Polsce dzieje?

Weszliśmy w okres dojrzałej demokracji. Oprócz tego, że możemy głosować, robimy to bardziej świadomie, to ludzie których wybraliśmy robią to, co obiecywali. I tyle. Przez większość wolnej Polski, żyliśmy w epoce Kwaśniewskiego i Tuska. Ludzie ich lubili, głosowali, ale nawet nie potrafili uzasadnić, dlaczego ich popierają. Oni po prostu byli dobrze opakowani i nic więcej. Nic też nie zrobili.

To teraz do władzy doszli źli i brzydcy.

Tak ich postrzega mainstream, bo są gorzej opakowani. I mają bardzo konkretne diagnozy, program. Można się z nim zgadzać, albo nie. Ale nie ma żadnego teatru. Robią po prostu to, co obiecywali.

Tylko, że obecna władza zdobyła tylko część rządu dusz, a wprowadza zmiany fundamentalne. I dlaczego politycy PiS robią to w tak bezwzględny sposób?

Nie zgadzam się z tobą, absolutnie. Dziś do żadnych redakcji nie wchodzą służby specjalne, nie są przeprowadzane rewizje. A przypomnę, że ledwo Tusk wygrał wybory, to sąd zdecydował, że mnie i moja zastępczynię Katarzynę Hejkę trzeba zamknąć na 48 godzin.

Nie żartuj, to nie Tusk kazał was wsadzić.

Taka była atmosfera, że można. Prześladowano naszych reklamodawców, oni sami nam mówili, że boją się zamieszczać reklamy w Gazecie Polskiej. Sterroryzowano domy mediowe, żeby tego nie robiły. My mamy konkretną wiedzę o tym, to nie są żadne pomówienia. To są fakty. Wykorzystano olbrzymie środki, żeby jednej stronie medialnej, sprzyjającej PO dać możliwość napadania na drugą.

Jak?

Bez żadnego uzasadnienia marketingowego przekazywano pieniądze tylko jednej stronie. To były pieniądze wyprowadzane w nagrodę za lojalność wobec władzy. Takich metod nie ma teraz.

Nie czaruj, oczywiście, że są, tylko w drugą stronę, jest odegranie się na całej linii. A wypowiedzi polityków PiS, że trzeba zwolnić wszystkich dziennikarzy z mediów publicznych?

Jeśli ktoś tak mówi, to jest bardzo nierozsądne. Na kilka tysięcy polityków obozu władzy, zawsze ktoś powie coś głupiego. Jest oczywiste, że nie wszyscy zostaną wyrzuceni, pewnie 95 procent ludzi nie zmieni swoich funkcji i stanowisk w mediach publicznych.

A przyjmowanie ustaw nocą, w takim rewolucyjnym tempie.

Te ustawy są bardzo ze sobą powiązane. Nie da się zarządzać państwem bez przejęcia administracji państwowej, ani wtedy gdy Trybunał Konstytucyjny jest ekspozyturą partii politycznej, a jego szef zachowuje się jak czynny polityk. Coś z tym trzeba zrobić, państwo rozpadłoby się, gdyby w ten sposób miał się zachowywać Trybunał, że jedne decyzje starej władzy uznaje za legalne, a takie same tylko, że nowej za nielegalne. Na szczęście większość w Trybunale uznała ze nie można wtrącać się w uchwały personalne Sejmu, a to oznacza domniemanie ich legalności.

Platforma Obywatelska poluzowała śruby standardów, ale PiS je zaczął zrywać. Nie trzeba robić tego wszystkiego w ten sposób, co sprowadza się do kwestii wypowiedzianej przez szatniarza z “Misia”: “nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi”.

Ten wizerunek szatniarza z “Misia”, kreują media, które właśnie PiS przejął, on nie ma żadnego związku z rzeczywistością. Zresztą to się stało w koalicji z Kukizem i źle, że nie zostało to ogłoszone, powstanie tej koalicji medialnej. Powinno się powiedzieć na jakich zasadach ona działa. Dotychczas politycy przejmowali media i mówienie, że było inaczej jest oszukiwaniem się. Było inaczej?

Zgoda, Juliusz Braun też był politykiem, tak jak Jacek Kurski.

Nie ma więc uzasadnienia, żeby jedni politycy byli w tym systemie, a inni byli z niego wyrzuceni. Przecież Platforma zbudowała ogromny system medialny, albo system medialny zbudował PO.

To teraz odegramy się, zrobimy ostrzej i gorzej niż Platforma. Tak to wygląda.

A może PiS właśnie stworzy nowe standardy? Tych standardów, w ogóle żadnych, dziś nie ma.

Naprawdę wierzysz w to?

Taka jest obietnica. Może jest to idealistyczne, ale wierzę, że realne. Póki nie ma żadnych standardów, to absolutnie nie widzę żadnego powodu, aby uznać, że polityk PO może być lepszym szefem, managerem niż polityk PiS.

Jaki układ jest w Polsce do rozbicia?

On wiąże się z sytuacją międzynarodową. W Polsce pogodzono się z tym, że oddajemy dużą część swojej suwerenności, więcej niż przewidziano w traktacie europejskim. I to paradoksalnie nie dotyczy tylko Unii Europejskiej. Kiedy Sikorski zaprosił Siergieja Ławrowa, szefa MSZ Rosji na spotkanie z naszymi dyplomatami, to był sygnał, symboliczny gest, że w pewnych sprawach Rosja będzie miała więcej do powiedzenia. Albo inna wypowiedź Sikorskiego, o Europie w której Niemcy mają dominować, też było potwierdzeniem, że to Berlin będzie zarządzać przynajmniej naszą częścią świata. Polska stała się ofiarą takiego sposobu myślenia i nie chodzi tylko o politykę międzynarodową.

A o co?

Zła polityka międzynarodowa ma wpływ na życie zwykłych ludzi. Zamknięcie stoczni było efektem polityki ustępowania Niemcom, którzy w tym samym czasie rozwijali swój przemysł stoczniowy.

Pewnie lepiej były zarządzane.

I dotowane przez niemiecki rząd. A dlaczego polski rolnik ma dostawać mniej pieniędzy niż niemiecki? Co takiego o tym decyduje, gorzej pracuje, czy jest innej rasy? Nie. Po prostu nie potrafiliśmy tego wywalczyć. A zobacz, co by się działo, gdybyśmy zaczęli wtrącać się w decyzje niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego. Pewnie polski ambasador zostałby wyrzucony, tak by się skończyło. A Niemcy mogą, pogodziliśmy się, że oni mogą w Polsce więcej.

Już widzę jak rząd teraz wywalczy takie same dopłaty dla rolników.

Jest bardzo mało zapisów, które realnie ograniczają suwerenność Polski. To można zmienić, chodzi o wolę, o to, żeby powiedzieć: od dziś jesteśmy równoprawnym partnerem. To dla Niemiec będzie trzęsienie ziemi.

Niemcy są dla Polski dziś głównym wrogiem?

Nie wrogiem. Nim jesteśmy sobie sami. Pozwoliliśmy im na bardzo dużo. Za dużo. Od 1989 roku w wielu sprawach zrezygnowaliśmy z równoprawnych stosunków z Niemcami. Począwszy od odszkodowań za II wojnę światową, polityki historycznej, nawet po przestrzeganie praw Polaków w Niemczech. Niemiecka mniejszość w Polsce może bardzo dużo, a Polacy od czasów hitlerowskich nie są uznawani za mniejszość.

Niemcy mogą więcej?

Tak, bo taka była decyzja Tuska. Powiesił swoją karierę, na tym, że postanowił ulegać Niemcom. Bo jeśli tego nie zrobimy, to parę złych rzeczy może się nam stać.

Jakich rzeczy?

Dominacja Niemców w mediach powoduje, że to wcale nie było nierealne. I nowa ekipa to odczuła. Przecież Tomasz Lis pracuje w niemieckim koncernie, którego przedstawiciele oświadczyli, że bardzo im się podoba, to co on robi.

Słucham tego i szczerze mówiąc, zupełnie nie rozumiem. Bo pracuje od 10 lat w wydawnictwie, którego właścicielem jest niemiecki wydawca. I przez 10 lat nigdy nie ingerował w pracę jakiegokolwiek dziennikarza, ba nawet nigdy nie rozmawialiśmy o polityce. W przeciwieństwie do polskich wydawców u których pracowałem.

To bardzo dobrze świadczy o twoim właścicielu. Widać, że Niemcy są różni i ci sami Niemcy, różnie się zachowują. W zależności od tego na co im pozwalają Polacy.

Widzisz, nie jestem i nie chce być adwokatem Niemców, tylko wydaje mi się, że przez takie myślenie strzelają raz po raz korki od szampana w Moskwie.

Istotą niemieckiej polityki prowadzonej dziś przez Angelę Merkel, a wcześniej przez Gerharda Schrödera była oś Berlin-Moskwa. Chodziło o podział wpływów w Europie środkowej pomiędzy te dwa państwa. Putin sformułował to otwartym tekstem na Westerplatte. Niemcy tego oficjalnie nie przyznawały, ale realizowały jeszcze skuteczniej niż Moskwa. Jeśli więc ulega się Niemcom, to ulega się również Rosji.

Zapominasz o wydarzeniach na Ukrainie.

Tak, ten układ trochę pękł po Ukrainie, dlatego, że Niemcy posunęli się za daleko. Doszło do starcia w strefie, o którą toczyła się walka, bo Niemcy chcieli objąć Ukrainę swoimi wpływami. Ale to nie oznacza, że sam projekt niemiecko-rosyjski upadł. Berlin zainwestował na wschodzie gigantyczne pieniądze i nie ma jak z tego wyjść. Symbolem tego jest Nord Stream, budowa gazociągu pod dnem Bałtyku całkowicie sprzeczna z interesem Europy, wroga wobec Ukrainy i Polski. To projekt czysto polityczny, po to żeby szantażować gazem Europę środkową.

Obawiam się, że nawet ten rząd nie zmieni naszego położenia między Rosją a Niemcami.

Ale z naszego przekleństwa można uczynić błogosławieństwo. Rosja bankrutuje, można to wykorzystać.

To właśnie nowy prezes Orlenu podpisał z Rosją kolejną umowę na dostawę ropy.

Nie wiem dlaczego. Ten kontakt był przygotowywany przez poprzednią ekipę, nowa podjęła grę. Do Polski przypływają statki z arabską ropą, co wywołuje u Rosjan panikę. I można się domyślać, że warunki tego kontaktu są dla Polski o wiele bardziej korzystne. Bo nie to chodzi, żeby w ogóle nie handlować z Rosją, tylko na dobrych warunkach. Tak samo z Niemcami. Nikt nie chce zrywać więzi z Berlinem, tylko musi to odbywać się na równoprawnych warunkach.

Podoba się tobie wszystko co robi PiS?

Nie. Mają problem z wizerunkiem. O ile dobrze to wyglądało w kampanii wyborczej, to teraz nie ma jednego ośrodka odpowiadającego za informacje o działaniach nowej władzy. To ułatwiło silny atak na PiS. Brakuje dobrego rzecznika PiS-u, mają z tym kolejny problem. Lepiej można było przygotować wejście nowych władz telewizji. Jak już się wchodzi tak politycznie, to trzeba to dobrze opakować. Oni się spieszyli, bo na styczeń była szykowana rewolucja. Te wszystkie zapowiedzi wyprowadzenia na ulicę setek tysięcy ludzi, w czym telewizja publiczna bezczelnie brała udział jako strona.

Mam ciebie za rozsądnego faceta, żadna rewolucja nie była przygotowywana, dobrze o tym wiesz.

Zwykli ludzie byli przerażeni, zwolennicy PiS tak to odbierali. Dlatego trzeba było to uspokoić. Zresztą ciekawe – sytuacja się uspokoiła po tym jak niemieccy politycy oznajmili, że nie będzie sankcji przeciwko Polsce. I dzień później Trybunał Konstytucyjny nie chce zajmować się uchwałami Sejmu. Może przypadkowa zbieżność. Doszło do zmian w telewizji i wszystko się uspokoiło.

Nikt normalny nie dopuszczał możliwości jakichkolwiek sankcji wobec Polski. Mnie chodzi o to, że przez tyle lat w opozycji PiS mówił o standardach, a teraz je łamie. Może trzeba zachować taki program Tomasza Lisa, jako symbol pluralizmu.

Przecież umowy z Lisem nie przedłużyły nie obecne, a poprzednie władze telewizji publicznej, ustawione przez Platformę. Nie trzymajmy się tego nazwiska, ale zgadzam się, że w telewizji powinni pracować ludzie, którzy myślą inaczej niż jej szefowie. Pełna zgoda. Zresztą tam wchodzą ludzie, z którymi się nie zgadzam.

Z kim?

Nie chce powodować konfliktów, ale z wieloma nie zgadzam się.

A ty widzisz dziś po drugiej stronie ludzi z którymi można rozmawiać?

Pewnie. Zawsze do swoich programów w Telewizji Republika, czy kiedyś w publicznym radio, zapraszałem ludzi z drugiej strony. Zawsze przestrzegałem standardów, bo tak się należy zachowywać, uczciwie.

Tak? Dziennikarz nie powinien występować na manifestacjach politycznych. Dotyczy to zarówno Lisa, Żakowskiego, jak i ciebie, który występujesz na demonstracjach PiS.

Chwileczkę. Pierwsza demonstracja 13 grudnia była zorganizowana przez kluby Gazety Polskiej po decyzji o naszym aresztowaniu. PiS przyłączył się do naszej demonstracji. Tak wiem, że występuję w podwójnej roli, ale oprócz tego że jestem redaktorem naczelnym Gazety Polskiej, jestem również założycielem klubów Gazety. A to jest organ społeczny. Nie pojawiam się na kongresach, mitingach PiS-u. Byłem na demonstracji w sprawie, w której się zgadzam. Uczestniczyłem w Marszu Niepodległości przez 2 lata, nie dlatego, że chciałem się zapisać do narodowców, tylko podobała mi się idea świętowania 11 listopada.

Tylko, że członkowie klubów Gazety Polskiej są posłami PiS. Ile masz szabel w Sejmie?

Nie mam żadnego posła. Mogę się zgodzić z tym, że Kluby Gazety Polskiej są lobby w polityce, to nie zgodzę się, że mam jakąkolwiek reprezentacje w Sejmie. Z poparcia klubów dostało się kilkunastu posłów, ale to nie oznacza, że oni wykonują moje polecenia. Ba, nigdy nie było żadnego spotkania w gronie posłów wywodzących się z klubów. Oni są lojalni wobec PiS-u. My poparliśmy ich z dwóch powodów: uznaliśmy, ze ich działalność publiczna na to zasługuje i dlatego, że udzielali się w klubach.

Czy wciąż aktualna jest reklama Gazety Polskiej: patrzymy na ręce władzy?

Jest. Kilka razy nową władzę skrytykowaliśmy. Nie podobały nam się decyzje personalne w PKP, nominacja dla Bogusława Kowalskiego. Po prostu mimo wyroku lustracyjnego, jego sprawa nie została wyjaśniona. I nieskromnie powiem, że mamy swój udział w tym, że podał się do dymisji, mieliśmy wpływ na to, że ta władza się cofnęła. Skrytykowaliśmy też prezydenta Dudę.

Przychodzą dziś do ciebie szefowie spółek skarbu państwa i już chcą dawać reklamy?

Nowi nie przychodzą. Raczej ci starzy, z poprzedniej ekipy.

Nie mierzi cię to?

Przed wyborami mieliśmy takie spotkanie z biznesem, na którym powiedziałem, że byliśmy bojkotowani przez 8 lat, a teraz widać szawłowe nawrócenia. I powiedziałem, że ja się nie obrażam, na tych którzy się nawrócili, czy jeszcze tego nie zrobili. Bo to, że biznes boi się inwestować w opozycyjne media nie jest winą biznesu, tylko władzy. To władza stwarza taką atmosferę. Są ludzie, którzy byli heroiczni, mieli pieniądze i pomagali nam w czasach Tuska. Ale musieli to ukrywać, bo bali się represji władzy. Z drugiej strony poprzednia władza w gigantyczny sposób, ukryty, finansowała media, które ją popierały.

I przedstawiając się jako ofiara tego systemu, nie widzisz, że dziś wahadło po prostu przechyliło się w drugą stronę, jest tak samo, tylko zmieniają się wektory.

Tylko kto zaatakował? Kto był agresorem? Jarosław Kaczyński zaatakował Tomasza Lisa, czy może było na odwrót? To Tomasz Lis w dziennikarskim przebraniu zajął pozycje polityka, z każdego swojego programu, zrobił trybunę do walki z Kaczyńskim. Rozumiem, że go nie lubi. Chce tylko tego, żeby obie strony miało prawo głosu. W telewizji publicznej musi być zachowane minimum standardów. A on się zachowuje się nierzetelnie.

Wy macie jakąś obsesje Lisa? Przecież był też Pospieszalski.

Janek Pospieszalski był w kiepskim paśmie, nie reklamowany. Nie możesz go porównywać ze wściekle reklamowanym Lisem.

Dlatego sam stworzyłeś telewizję, Telewizję Republika. Niech ludzie sami dokonują wyboru.

Nie mam nic przeciwko temu, żeby Tomasz Lis stworzył własną telewizję. Niech działa. W moich programach w telewizji prywatnej, żaden z moich gości nie wychodzi, mówiąc, że prowadzący go nieuczciwie potraktował. Profesor Rzepliński był częściej gościem w Telewizji Republika, niż w publicznej. Nie grozi nam bynajmniej, że elity III RP zostaną pozbawione swoich mediów. Patrząc na zasięg, potencjał jest koszmarna różnica. Pewnie 70-80 procent dziennikarzy głosowało na Platformę, nie na PiS.

Widzisz objawy TKM-u, “teraz k…. my” na prawicy.

Boję się tego. Jeśli w PiS-ie będzie wygrywał TKM nad ideami, będzie przez nas krytykowany.

Ale są objawy tego TKM?

Nie podoba mi się, że porozumienie z Kukizem w sprawie mediów nie zostało jawnie ogłoszone. Chodzi o to, żeby ludzie wiedzieli, dlaczego człowiek, który krytykował PiS, teraz dostał ważną funkcję.

Nie boi się naprawdę tego, że jest coraz brutalniej, ostrzej w życiu publicznym?

Publicystyka, wymiana publiczna zawsze była brutalna. Jeśli dotyczy to osób publicznych trzeba nauczyć się twardości i odporności. Polityków i dziennikarzy, trzeba przede wszystkim rozliczać z kłamstw.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/9292943,sakiewicz-moze-to-przypadek-ale-jak-doszlo-do-zmian-w-telewizji-wszystko-sie-uspokoilo,id,t.html

15-01-2016, 07:54

Marta Jeżewska z TV Republika: nie dostałam propozycji z “Wiadomości”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pp
15-01-2016

Marta Jeżewska, prezenterka Telewizji Republika, zaprzecza doniesieniom “Super Expressu”, który napisał, że dziennikarka przechodzi do TVP1, gdzie będzie prowadzić “Wiadomości”. – Nie dostałam propozycji z TVP – podkreśla Jeżewska.

Marta Jeżewska

“Super Express” w czwartek przybliżył na swoich łamach sylwetkę Marty Jeżewskiej, informując, że prezenterka TV Republika ma zastąpić w “Wiadomościach” zwolnioną w czwartek Beatę Tadlę. – Jeżewska ćwiczy już przed kamerą. Kamera ją lubi – cytował swojego informatora dziennik.

- Miło mi, że dziennikarze niektórych gazet widzą mnie w “Wiadomościach”, jednak nie dostałam propozycji z TVP. Obecnie pracuję w RepublikaTV – napisała wieczorem na Twitterze Marta Jeżewska.

Jeżewska w TV Republika prowadzi wieczorne pasmo “Suma dnia”. Ze stacją związana jest od początku istnienia (ruszyła w 2013 roku), współprowadziła m.in. serwis “Dzisiaj” i była kierownikiem produkcji. Wcześniej związana była z Polsatem, gdzie pracowała m.in. przy “Interwencji” i z TVP Info.

Obecnie “Wiadomości” o 19.30 prowadzą: Krzysztof Ziemiec, który został ze starego składu prowadzących oraz Danuta Holecka, która do prowadzenia programu powróciła w środę.

Zwolnieni zostali dwaj inni główni gospodarze “Wiadomości”: Piotr Kraśko (był także szefem programu) i Beata Tadla, zaś Diana Rudnik nie ma dyżurów w serwisie TVP1, a tylko w TVP Info.

Od wtorku szefową “Wiadomości” TVP1 jest Marzena Paczuska, która wymieniła część zespołu reporterów i wydawców programu.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/marta-jezewska-z-tv-republika-nie-dostalam-propozycji-z-wiadomosci

15-01-2016, 07:22

Torbicka, Ibisz i Prokop gospodarzami Charytatywnego Balu Dziennikarzy. “Impreza jednocząca środowisko”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pp
15-01-2016

W sobotę 23 stycznia br. w Auli Dużej Politechniki Warszawskiej odbędzie się XVII Charytatywny Bal Dziennikarzy. Poprowadzą go dziennikarze trzech konkurujących stacji: Grażyna Torbicka z TVP2, Krzysztof Ibisz z Polsatu i Marcin Prokop z TVN. – To impreza jednocząca – choć na chwilę – podzielone środowisko dziennikarskie – podkreśla Prokop.

- Po raz pierwszy jako współprowadząca będę miała okazję spędzić wspólnie w gronie moich kolegów i koleżanek dziennikarzy jedną karnawałową noc, a Bal wspieram już od lat. Przyświeca mu szczytny charytatywny cel i zawsze z radością wspieramy tego typu inicjatywy – podkreśla Grażyna Torbicka, od lat prezenterka TVP2 i jedna z czołowych twarzy tej anteny.

- Każda okazja, żeby pomóc dzieciom lub młodym ludziom, którzy dopiero wchodzą w życie, jest dobra – wyjaśnia Krzysztof Ibisz, prezenter Polsatu, gdzie prowadzi “Taniec z Gwiazdami” – Podjęcie tej inicjatywy w znakomitym gronie tych, którzy opisują i tłumaczą świat, to dla mnie zaszczyt. Wspaniale będzie spotkać się, zapominając o tym, że czasami ze sobą konkurujemy, a przy tym zrobić coś dobrego dla innych – ocenia Ibisz.

Pieniądze zebrane podczas XVII Charytatywnego Balu Dziennikarzy trafią na pomoc podopiecznym Fundacji “Dorastaj z Nami”, wspierającej edukację dzieci, których rodzice zginęli pełniąc służbę publiczną oraz Fundacji “Po Drugie”, otaczającej opieką młodzież zagrożoną wykluczeniem społecznym i patologią. Część dochodu przeznaczona też zostanie dla Fundacji Polsat oraz Fundacji TVN “Nie jesteś sam”.

Zdaniem Marcina Prokopa, dziennikarza TVN, prowadzącego “Dzień dobry TVN”, Bal to wyjątkowa impreza, bo jednoczy ona – choć na chwilę – podzielone środowisko dziennikarskie. – Najważniejszy jest jednak cel Balu, czyli pomoc dzieciakom, którym życie rozdało nienajlepsze karty i to z myślą o nich przyjąłem zaproszenie do udziału w tym przedsięwzięciu – mówi Prokop.

Ceny pojedynczych cegiełek – wejściówek wahają się od 180 zł (miejsce stojące dla dziennikarzy mających ważną legitymację prasową) do 700 zł (miejsce siedzące przy stoliku na dole auli). Cegiełki można nabyć w siedzibie agencji Rubicon Media przy ul. Złoczowskiej 25 w Warszawie. Istnieje także możliwość nabycia cegiełek przez internet, pisząc na adres kontakt@baldziennikarzy.org

Na stronie www.charytatywni.allegro.pl trwają zaś aukcje przedmiotów, z których dochód zostanie przeznaczony na cele charytatywne Balu.

Patronem medialnym XVII Charytatywnego Balu Dziennikarzy jest portal Wirtualnemedia.pl.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/torbicka-ibisz-i-prokop-gospodarzami-charytatywnego-balu-dziennikarzy-impreza-jednoczaca-srodowisko

15-01-2016, 07:16

Piszemy o Śląsku… dla Krystyny Bochenek. To 5. edycja konkursu  »

Dziennik Zachodni
Katarzyna Domagała
15-01-2016

To będzie wyjątkowa, bo jubileuszowa edycja Ogólnopolskiego Konkursu Dziennikarskiego im. Krystyny Bochenek. Najlepsze publikacje na temat naszego regionu, które mieliśmy okazję czytać, słuchać lub oglądać w 2015 roku, wybierzemy już po raz piąty. Autor najwartościowszej pracy otrzyma 50 tys. zł nagrody. Na zgłoszenie się do konkursu zostało 10 dni. Problematyka nadsyłanych prac powinna być związana z województwem śląskim.

- Jednak region nie musi być głównym tematem materiałów – zauważa Witold Trólka z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego, jednego ze współorganizatorów konkursu. – Zależy nam, aby w najróżniejszy sposób dotykały spraw związanych z rozwojem, mieszkańcami, kulturą, gospodarką i historią województwa śląskiego wraz ze zmianami, jakimi jako region nieustannie podlega – uzupełnia.

- Ten konkurs ewoluuje z roku na rok.

W nadsyłanych pracach doskonale widać, jak zmienia się ten region, który moja mama tak kochała i przez lata starała się prezentować całej Polsce, na wiele sposobów – mówi Magdalena Bochenek-Kępa, prezes Fundacji im. Krystyny Bochenek.

Jej mama, Krystyna Bochenek, wicemarszałek Senatu i dziennikarka związana z Polskim Radiem Katowice, przez całe swoje życie starała się promować nasz region. Była autorką wielu akcji i inicjatyw społecznych, pomysłodawczynią ogólnopolskiego dyktanda i corocznych imieninowych zjazdów Krystyn, które również po jej tragicznej śmierci gromadzą tłumy kobiet z całego kraju. Zginęła 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. Mimo że nie ma jej już w gronie dziennikarzy, wiele pomysłów, które wprowadziła w życie, cały czas cieszą się ogromną popularnością.

W kapitule konkursowej zasiadają m.in.: Magdalena Bochenek-Kępa, prof. Wiesław Banyś – rektor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, Wojciech Saługa – marszałek województwa śląskiego, prof. Krystyna Doktorowicz – dziekan Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach i Kamil Durczok – były szef Faktów TVN.

Z kolei w gronie laureatów do tej pory znaleźli się m.in.: Bartosz Panek z Polskiego Radia, Violetta Rotter-Kozera z TVP Katowice oraz Dagmara Drzazga z TVP Katowice. Przypomnijmy, że w zeszłym roku jury zamiast Grand Prix zdecydowało się wyróżnić sześciu dziennikarzy.

Osoby zainteresowane udziałem w konkursie mogą przesyłać prace jeszcze do 25 stycznia br. na adres: Uniwersytet Śląski w Katowicach, ul. Bankowa 12, 40-007 Katowice (Gabinet Rektora) – z dopiskiem “Konkurs im. K. Bochenek”. Szczegółowe informacje oraz konieczne do wypełnienia załączniki dostępne są na stronie internetowej: www.konkurskbochenek.us.edu.pl

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/9291890,piszemy-o-slasku-dla-krystyny-bochenek-to-5-edycja-konkursu,id,t.html