Zmarł Jacek Cieszewski, wybitny dziennikarz z Katowic. W stanie wojennym wyrzucono go z pracy. Napisał pierwsza książkę o pacyfikacji kopalni Wujek, współtworzył naszą redakcję.

Jacek Cieszewski z lewej i zmarły w 2013 roku Michał Smolorz
Jacek Cieszewski pochodził z Katowic. Uczył się w tutejszym Liceum Sztuk Plastycznych przy ul. Stawowej. Wspominał, że razem z nim maturę w 1952 r. zdawał Roman Polański. Spotkali się kilka lat później na Mazurach. Cieszewski żeglował, a Polański kręcił “Nóż w wodzie”.
Już w tamtym czasie Cieszewski miał spore doświadczenie w dziennikarstwie. Zaczynał jeszcze jako licealista, w 1950 r., w redakcji katowickiego “Sportu”. Potem pracował w “Trybunie Robotniczej” oraz tygodniku “Panorama”. Był to jedyny wychodzący w Katowicach ogólnopolski tygodnik, z kolorowymi zdjęciami (co wówczas było rzadkością). W latach 70. Cieszewski był w “Panoramie” zastępcą redaktora naczelnego (szefował mu zmarły w 2015 r. Feliks Netz). Pismo stało się jednym z najciekawszych i najżywiej redagowanych w Polsce. Oferowało doskonały reportaż i publicystykę, do tego znakomite zdjęcia najlepszych katowickich fotoreporterów. Ale Cieszewskiego nie uratowało to po wprowadzeniu stanu wojennego przed wyrzuceniem z pracy. Aż do końca PRL-u miał zakaz pracy w dziennikarstwie. Na chleb zarabiał, pracując np. na pół etatu w Ośrodku Postępu Technicznego. Ale i wcześniej imał się innych zajęć. Przez dwa lata był marynarzem Polskiej Żeglugi Morskiej.
Mało kto tak dobrze jak on znał sprawę pacyfikacji kopalni “Wujek”. Cieszewski przez lata przychodził na wszystkie rozprawy procesu zomow-ców. A w lutym 1982 r. w tym samym katowickim sądzie obserwował proces górników oskarżonych o zorganizowanie strajku w “Wujku” – m.in. Stanisława Płatka, Adama Skwiry i Jerzego Wartaka.
Jeszcze w latach 80. zebrał relacje świadków pacyfikacji i spisał je w książce “Użyto broni” wydanej w drugim obiegu (czyli nielegalnie). Opisał też strajk, który wybuchł na początku stanu wojennego w kopalni “Piast”.
Gdy w Polsce kończył się komunizm, wrócił do dziennikarstwa. Zasiadł we władzach Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej”. W czwartym numerze, 11 maja 1989 r., napisał tekst pt. “Trzy grosze starego reportera”. Już wtedy był o jedno pokolenie starszy (urodził się w 1933 r.) od większości osób, które dopiero w tym zawodzie raczkowały.
Na początku 1990 r. współtworzył katowicką redakcję “Wyborczej”. W pierwszym numerze opisał mordy, jakich dokonywano w więzieniu przy ul. Mikołowskiej w Katowicach. Potem został redaktorem naczelnym “Trybuny Śląskiej” (powstała na bazie “Trybuny Robotniczej”).
Specjalizował się w tematyce gospodarczej, w czym z pewnością pomocne było jego wykształcenie (w 1965 r. skończył Wyższą Szkołę Ekonomiczną, poprzedniczkę dzisiejszego Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach).
W swoich opiniach starał się być zawsze wyważony. Podobnie jak jego żona, również dziennikarka, Barbara Cieszewska, imponował rozległą wiedzą.
Jego teksty nawet po wielu latach czyta się z przyjemnością. I zachowały aktualność. Tak jest np. z tym zamieszczonym w czwartym numerze “Gazety Wyborczej”. Cieszewski upominał się w nim o Górny Śląsk – o większą uwagę dla spraw zdrowia i ochrony środowiska. Oto, co wtedy napisał: “Żyjemy w brzuchu ekologicznego piekła Gdzie szukać ratunku? U ludzi, którzy trzymają twardo w łapach cały przemysł i energetykę? U władzy? Przecież oni nas do tego piekła wpędzili… W nauce? Przecież sama budowa elektrowni jądrowych dzieli ludzi nawet o najwyższym cenzusie naukowym na dwa krańcowo przeciwstawne obozy. Zanim skończą się kłócić, możemy zginąć. W wyspecjalizowanych instytutach, zakładach, wydziałach? Przecież oni od lat wiedzą dokładnie o ile więcej, niż może znieść ludziki organizm, wdychamy siarki, azotu, fluoru. Mają to ujęte w rubryki, sprawozdania, wpięte w akta albo wpisane w komputery. A my niszczejemy wraz z otoczeniem, bezbronni, giniemy przy wtórze ekologicznej gadaniny. Uważamy, że moralne prawo do zabierania głosu w tej sprawie mają kobiety i lekarze. Kobiety, bo to one spędzają dziesiątki nieprzespanych nocy nad dzieckiem, które dławi się kaszlem; bo one tutaj, częściej niż gdziekolwiek w Polsce, przeżywają wstrząs i rozpacz, wydając przedwcześnie na świat dzieci martwe albo kalekie. Także lekarze. Bo stykają się w śląskich szpitalach i przychodniach z nieznaną gdzie indziej masą ludzkiego nieszczęścia, usiłują ratować, ale widzą codziennie, ilu spośród nas zabierają nowotwory; widzą, jak każdy z nas tutaj na tamten, może lepszy, świat odchodzi o dwa lata wcześniej niż w innych rejonach kraju.”
————————————————————————————-
Nie żyje Jacek Cieszewski
Zmarł Jacek Cieszewski, legenda śląskiego dziennikarstwa. Miał 83 lata.
Dzisiaj w nocy zmarł Jacek Cieszewski, znany dziennikarz z Katowic. Miał 83 lata.
Swoją przygodę z dziennikarstwem zaczynał już jako licealista, w 1950 r., w redakcji katowickiego “Sportu”. W 1965 r. skończył Wyższą Szkołę Ekonomiczną. Wiedza zdobyta na studiach, przydała mu się w pracy dziennikarskiej – zawsze interesowały go sprawy gospodarcze. Pracował “Trybunie Robotniczej” oraz tygodniku “Panorama”.
W tym ostatnim (lata 70.) był zastępcą redaktora naczelnego. W stanie wojennym wyrzucono go z pracy. Zwolniony z redakcji w wyniku weryfikacji dziennikarzy, do 1989 pozbawiony był możliwości pracy w zawodzie Wtedy szukał innych zajęć. Był nawet marynarzem Polskiej Żeglugi Morskiej. Dziennikarstwa jednak nigdy nie zdradził. Żywo interesował się sprawami politycznymi i historycznymi. Napisał pierwszą książkę o pacyfikacji kopalni Wujek.
Także autor opracowań relacji nt. strajku w KWK Piast ”Uparci z Piasta”. W latach 90. wrócił do pracy w mediach. Na początku 1990 r. współtworzył katowicką redakcję “Wyborczej”. Następnie został redaktorem naczelnym Trybuny Robotniczej, której tytuł zmienił na Trybunę Śląską. W 1998 przeszedł na emeryturę.
————————————————————————————-
Nie żyje Jacek Cieszewski
Był dziennikarzem i autorem książek. Jedną z nich, “Użyto broni”, poświęcił pacyfikacji “Wujka”.
Jak mało kto znał sprawę z 16 grudnia 1981 r. Jacek Cieszewski przychodził na wszystkie rozprawy zomowców pacyfikujących katowicką kopalnię.
Dziennikarz zmarł w nocy z poniedziałku na wtorek, miał 83 lata. Pochodził z Katowic, gdzie skończył Wyższą Szkołę Ekonomiczną.
W latach 1950-1952 był redaktorem gazety “Sport”, od 1954 do 1957 roku – czasopisma “Panorama”, a w latach 1958 do 1968 gazety “Trybuna Robotnicza” w Katowicach.
Później przez dwa lata był marynarzem Polskiej Żeglugi Morskiej, dalej zastępcą redaktora naczelnego “Panoramy”. W latach 1959-1961 i 1964-1982 był w PZPR, jako sekretarz POP w redakcji “Panoramy”.
W wyniku weryfikacji dziennikarzy w styczniu 1982 r. zwolniono go z redakcji i do 1989 r. pozbawiono możliwości pracy w zawodzie. W tym czasie był m.in. współpracownikiem Archiwum Solidarności (ps. Jerzy Fajerant). Był też autorem opracowań zbiorów relacji o strajkach: w KWK “Ziemowit” – “Co powiedzą nasze dzieci ” i KWK “Wujek” – “Użyto broni”.
Na początku lat 90. był redaktorem naczelnym “Trybuny Robotniczej”, później tygodnika “Echo” w Tychach i redaktorem miesięcznika “Gospodarka Śląska”.
Z początkiem lat 90. współtworzył także katowicką “Wyborczą”. Na emeryturze przebywał od 1998 r.
Po 1989 r. był autorem opracowań relacji nt. strajku w KWK “Piast” – “Uparci z Piasta” oraz śląskich działaczy tzw. struktur poziomych PZPR – “Przepychanka”.