Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

08-03-2016, 07:10

Justyna Dżbik-Kluge odchodzi z radiowej Jedynki  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
08-03-2016

Dziennikarka Programu I Polskiego Radia Justyna Dżbik-Kluge rozstaje się ze stacją. W weekend pożegnała się ze słuchaczami – ustalił portal Wirtualnemedia.pl. – To wyłącznie jej decyzja – tłumaczy Rafał Porzeziński, dyrektor PR1.

Justyna Dżbik-Kluge

W lipcu ub.r. Dżbik-Kluge dołączyła do zespołu pasma Programu I “Popołudnie z Jedynką” po powrocie z urlopu macierzyńskiego. Program prowadziła wspólnie z Karoliną Rożej i Mariuszem Sytą. Pasmo nadawane było od poniedziałku do piątku między godz. 15.00 a 19.00 (wiosną pasmo zastąpiły krótsze godzinne audycje). W PR1 była również gospodarzem sobotniej audycji “Na inny temat”.

Wcześniej Justyna Dżbik-Kluge przez cztery lata pracowała w radiowej Czwórce, gdzie prowadziła m.in. “Poranek OnLine” i “Pod lupą”, a w latach 2006-2010 była jednym z gospodarzy “Popołudnika” w Polskim Radiu Euro. Współpracowała również z TVP2 (program “Poziom 2.0”) oraz TVP Warszawa (“Poziom Qltury”). Była jedną z prowadzących “Rower Błażeja” w TVP1.

Dyrektor radiowej Jedynki Rafał Porzeziński tłumaczy portalowi Wirtualnemedia.pl, że Dżbik-Kluge sama podjęła decyzję o odejściu ze stacji. – O ile wiem pozostanie w Polskim Radiu – dodaje szef Jedynki.

- Praca obok nie czeka, ale jak się poszuka i ma się dobrą ofertę to można znaleźć. Mnie się udało. Do usłyszenia niebawem! Ps. Jest świat poza mediami publicznymi – napisała na Facebooku Justyna Dżbik-Kluge.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/justyna-dzbik-kluge-odchodzi-z-radiowej-jedynki

08-03-2016, 06:25

Karol Gnat nową twarzą “Poranka TVP Info”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Patryk Pallus
08-03-2016

Karol Gnat, dziennikarz TVP Kielce, został nowym gospodarzem “Poranka TVP Info” i serwisów informacyjnych w porannym paśmie stacji.

Karol Gnat

W miniony poniedziałek Gnat po raz pierwszy poprowadził poranne serwisy w TVP Info, a w najbliższy czwartek ma być gospodarzem całego pasma, nadawanego w stacji od 5.55 do 10.30.

Karol Gnat będzie łączyć pracę w roli prezentera TVP Info z pracą w TVP Kielce, gdzie jest gospodarzem poranka “Dobry Dzień z TVP3 Kielce” oraz głównego programu informacyjnego “Informacje”. Dotąd dziennikarz pojawiał się w TVP Info jako reporter relacjonujący wydarzenia w województwie świętokrzyskim. W TVP Kielce pracuje od września 2014 roku, w przeszłości był prezenterem kieleckiego Radia Planeta. Ukończył Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Obecnie wśród prowadzących “Poranek TVP Info” oraz serwisy nadawanego podczas niego są także m.in. Sławomir Siezieniewski, Agata Biały, Marta Kielczyk, Igor Sokołowski, Aleksandra Rosiak czy Justyna Śliwowska. Do niedawna prowadzili go m.in. Diana Rudnik, Marcin Kowalski czy Piotr Maślak, którzy odeszli z TVP czy Marek Czyż, który został odsunięty od pracy w porannym paśmie.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/karol-gnat-nowa-twarza-poranka-tvp-info

08-03-2016, 06:19

Bogusław Chrabota prowadzącym “Państwo to my” w Polsat News  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Patryk Pallus
08-03-2016

Bogusław Chrabota zostanie nowym gospodarzem programu “Państwo to my”, nadawanego w Polsat News – dowiedział się portal Wirtualnemedia.pl. Będzie prowadzić audycję na zmianę z Jarosławem Gugałą, jego dotychczasowym prowadzącym.

Bogusław Chrabota

Chrabota dotąd był jednym z prowadzących magazyn “Dzień Wydarzeń” w Polsat News, ale od minionego poniedziałku zamiast niego w dni powszednie o godz. 22.00 nadawane są “Wydarzenia 22:00” , prowadzone przez gospodarzy serwisu informacyjnego Polsatu.

Bogusław Chrabota z Telewizją Polsat związany jest od 1993 roku, a od grudnia 2012 roku jest redaktorem naczelnym “Rzeczpospolitej”.

W programie “Państwo to my” goszczą osoby piastujące najważniejsze funkcje w państwie: prezydenci, premierzy, marszałkowie Sejmu i Senatu czy ministrowie. Audycja jest realizowana z udziałem publiczności i nadawana w piątki o godz. 19.30.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/boguslaw-chrabota-prowadzacym-panstwo-to-my-w-polsat-news

08-03-2016, 06:09

Polskie Radio pyta związki zawodowe o prawa pracownicze. “Szeroka kontrola spółki”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
08-03-2016

Wydział kadr Polskiego Radia zapytał związki zawodowe o prawa pracownicze 56 osób zatrudnionych w spółce. – Trwają przygotowania do szerokiej kontroli spółki w zakresie merytorycznym, organizacyjnym, kadrowym oraz efektywności finansowej. Poprzedzają je m.in. zapytania o zasoby kadrowe – tłumaczy zarząd Polskiego Radia.

Tydzień temu Związek Zawodowy Dziennikarzy i Pracowników Programów Trzeciego i Drugiego Polskiego Radia otrzymał pismo z działu kadr z zapytaniem o prawa pracownicze 56 osób zatrudnionych w redakcjach publicystyki i aktualności. Związkowcy mieli odpowiedzieć do soboty. Pracownicy oceniają, że może to być zapowiedź zwolnień lub przesunięć do innych anten i na inne stanowiska.

Zarząd Polskiego Radia wyjaśnia portalowi Wirtualnemedia.pl, że zapytanie skierowane przez wydział kadr do związków zawodowych o prawa pracownicze Jedynki i Trójki wynika z przepisów Kodeksu pracy oraz zwyczajów panujących w spółce. Konsultacje zarządu Polskiego Radia ze związkowcami w sprawie podejmowanych działań już się zakończyły.

- W związku ze zmianami w obsadzie zarządu Polskiego Radia S.A., trwają prace przygotowawcze zmierzające do szerokiej kontroli spółki w zakresie merytorycznym, organizacyjnym, kadrowym oraz efektywności finansowej. Przygotowania te są poprzedzone m.in. zapytaniami dotyczącymi zasobów kadrowych we wszystkich jednostkach naszej spółki i są kontynuacją rutynowych działań Polskiego Radia - tłumaczy portalowi Wirtualnemedia.pl zarząd Polskiego Radia.

Z przedstawicielami związku zawodowego nie udało nam się wczoraj skontaktować.

Przypomnijmy, że od stycznia nową prezes Polskiego Radia została Barbara Stanisławczyk, szefem radiowej Jedynki Rafał Porzeziński a Programu III Paulina Stolarek.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/polskie-radio-pyta-zwiazki-zawodowe-o-prawa-pracownicze-szeroka-kontrola-spolki

07-03-2016, 22:34

Marcin Mamoń: Na wojnie najgorsza jest cisza. Bo coś może się wydarzyć  »

Dziennik Zachodni
07-03-2016

Jak wygląda teraz sytuacja w Syrii? Czego może obawiać się dziennikarz na wojnie? To m.in. o tym mówił nam Marcin Mamoń, dziennikarz i reżyser uwolniony ponad dwa miesiące temu z rąk terrorystów. Był gościem piekarskiego kina “Zacisze”.

Marcin Mamoń

W Syrii byłeś już kilka razy. Ostatnio pod koniec minionego roku. To wtedy we wszystkich programach informacyjnych można było zobaczyć twoje zdjęcie, kiedy przepadłeś bez wieści. Po co tam pojechałeś?

Realizowałem film dla amerykańskiego producenta. Chciałem też dowiedzieć się, co się stało z reżyserką z Niemiec, z którą miałem pojechać do Syrii przy okazji produkcji innego filmu. Bo wcześniej pracowałem w niemieckiej telewizji w Turcji. Ale ona sama zdecydowała się na podróż. Nie ma jej do dziś. Ja wyjechałem na początku listopada.

W jaki sposób przekroczyłeś granicę?

Do Państwa Islamskiego i innych grup rebeliantów można dotrzeć tylko przez Turcję. Granica jest zamknięta. Jedynie konwoje humanitarne kontrolowane przez tureckie służby graniczne i specjalne się tam przepuszcza. Jedyna droga to droga nielegalna.

Jak doszło do porwania?

Po przejściu przez granicę na mnie i mojego operatora Tomasza Głowackiego miała czekać ekipa przyjaciół Czeczeńców, która nas zaprosiła do Syrii. Nie pojawiła się. Była za to inna. Najpierw przyjaźnie nastawiona, po dwóch godzinach jednak wpakowali nas do samochodu, założyli opaski na oczy i zniknęliśmy. Islamiści zawieźli nas do Aleppo, potem zmienialiśmy miejsca. Nie byliśmy torturowani, ale warunki życia przez te sześć tygodni były ciężkie. Czego chcieli? Pieniędzy.

Kto was uwolnił?

Kiedy zostaliśmy uprowadzeni, a żona zorientowała się, że przepadłem, inny przyjaciel Czeczeniec, który został w Polsce, rozpoczął poszukiwania. Miał wszystkie kontakty, które mogły naprowadzić na mój ślad. Nie tylko grupy czeczeńskie, ale i tureckie pracowały nad tym, byśmy mogli zostać uwolnieni. Skutecznie. Myślę nawet, że być może uwolnili nas ludzie, którzy nas sprzedali.

W 2012 roku , kiedy wojna domowa w Syrii już trwała, pracowałeś tam. Jak ta wojna wyglądała wtedy?

To była wojna na wielką skalę, okrutna. Ale kraj nie był jeszcze tak zniszczony. Rebelianci w pełni nie kontrolowali terytorium. Raczej na zasadzie mozaiki – ktoś był w jednym miejscu, a w drugim ktoś inny. Dlatego podróżowanie po Syrii było ryzykowne. W momencie, kiedy jest się w rękach rebeliantów, a ja współpracowałem z Wolną Armią Syrii, było ryzyko, że wojska rządowe sprawdzą nas i ostrzelają – za jazdę podejrzanym autem, bycie w podejrzanym miejscu czy nawet podejrzany wygląd. Plusem było dla mnie wtedy to, że widziałem ludzi, walczących o bliskie mi także ideały bądź bliskie ludziom, których filmowałem, takie jak wolność czy niepodległość. Bronili też swoich wiosek, kobiet i dzieci. Potrafili poświęcić się dla rzeczy ważniejszych, niż własne życie.

Co w Syrii zmieniło się od tamtego czasu?

Dziś Syria wygląda inaczej. Ta wojna to już dżihad – bez względu na to, czy mówimy o Państwie Islamskim czy o rebelii w północno-zachodniej Syrii. Z drugiej strony organizacje, które walczyły o państwo demokratyczne w Syrii, jak Wolna Armia Syrii, zajmują się już bandytyzmem. Stanowią większe zagrożenie niż dżihadyści.

Jakie niebezpieczne sytuacje podczas wyjazdów, nie tylko do Syrii, ale także do Afganistanu, Iraku czy Somalii, utkwiły ci w pamięci?

Niebezpiecznych sytuacji nie ma albo są cały czas. Jeżeli przebywam wśród ludzi, którzy są poszukiwani, to mogę się spodziewać, że walczą i są rebeliantami, partyzantami lub terrorystami. Są ludzie, którzy żyją w ciągłym zagrożeniu, a będąc z nimi staję się częścią ich życia. To życie może się zakończyć nagłym uderzeniem rakiety, zamachem, czy “zarobieniem” kulki na froncie. Ale najgorsza jest cisza. Bo zawsze najpierw jest cisza, a później coś się może wydarzyć. Cisza jest wtedy, kiedy np. przechodzę przez przełęcze z grupą partyzantów i wiem, że jeżeli zauważy nas helikopter sił rządowych, to jesteśmy widoczni z daleka i nie mamy szans. Byłem aresztowany w Afganistanie, Rosji i Egipcie, ostatnio porwany w Syrii. Kiepska na wojnie jest świadomość, że nie panuje się nad tym co się dzieje wokół.

Jest coś, co wspominasz dobrze?

Pracę, czyli wszystko, co udało mi się zrealizować. Dla dziennikarza to nagroda, jeśli może spotkać się z przywódcą religijnym czy wojennym, którego szuka od wielu miesięcy. Dobrze wspominam noce – mogłem wtedy odpocząć, poza nocami spędzonymi w piwnicach Syrii – te nie były przyjemne.

Czy w krajach, gdzie jest wojna, dziennikarz ma problem z dostępem do informacji?

Duży. Mam wrodzoną podejrzliwość. Korzystam więc ze swoich informacji. 20 lat temu poznałem zaufanych ludzi, dobrych informatorów. Wielu z nich już nie żyje, ale żyją ich dzieci w krajach, gdzie jest cierpienie z powodu wojny.

Jak radzisz sobie z tak dramatycznymi obrazami na wojnie, jak krew czy trupy na ulicach i z emocjami?

Śmierć jest czymś niepojętym i zawsze robi na mnie wrażenie. Jeśli ktoś nie jest w stanie jej oglądać, nie może jeździć pracować podczas wojny. Ja jeżdżę nie po to, by pokazywać to całe zło, choć to też siłą rzeczy musi istnieć. Zależy mi, żeby pokazywać jak żyją ludzie w skrajnych sytuacjach.

Czego dziennikarz może nauczyć się pracując na pierwszej linii frontu?

Dziennikarz nauczy się jednej rzeczy – dopóki sam czegoś nie dotknie i nie zobaczy, to nie może w to wierzyć. Na wojnie jest blisko prawdy. Ma możliwość pokazania jej i opowiedzenia o niej. Co planujesz w najbliższym czasie? Po świętach na pewno wyjadę do Afryki. Będę tam reżyserował film dla WDR, publicznej telewizji w Kolonii w Niemczech, dotyczący przemytu broni i narkotyków.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/wiadomosci/piekary-slaskie/a/marcin-mamon-na-wojnie-najgorsza-jest-cisza-bo-cos-moze-sie-wydarzyc,9472768/

07-03-2016, 16:55

Manipulacje Telewizji Polskiej szeroko komentowane w mediach  »

Press
(DR)
07-03-2016

Spośród trzech dyskusyjnych przekazów Telewizji Polskiej – nieprawdy podanej przez Krzysztofa Ziemca, dyskusji wokół filmu “Ida” i charakterystyki nagrodzonego Oscarem filmu “Spotlight” – ten ostatni wzbudził największe zainteresowanie w mediach.

Przypomnijmy: Krzysztof Ziemiec podał w “Wiadomościach”, że autentyczność dokumentów znalezionych w domu generała Kiszczaka dotyczących TW “Bolka” została potwierdzona przez grafologa. Było to nieprawdą, a “Wiadomości” nie sprostowały. Przed emisją “Idy” w TVP 2 telewizja przygotowała publicystyczny, stronniczy komentarz – co wywołało protest Gildii Reżyserów Polskich. Natomiast po przyznaniu Oscara filmowi “Spotlight” w “Teleexpressie” TVP 1 wyjaśniono widzom, że to “obraz o dziennikarzach, którzy ujawnili skandal pedofilski w Bostonie” – nie wspominając, że chodzi o pedofilską aferę w Kościele katolickim.

Press-Service Monitoring Mediów sprawdził na prośbę “Presserwisu”, jakie zainteresowanie w mediach budziły te trzy manipulacyjne przekazy TVP. Okazuje się, że ogromne: w okresie od 18 lutego do 3 marca w prasie, radiu, telewizji, serwisach internetowych i mediach społecznościowych o tych trzech tematach pisano aż 16,7 tys. razy. Najczęściej informowano o tym, jak “Teleexpress” opisał “Spotlight” – aż 7226 razy. Nieprecyzyjny opis tego filmu dyskutowano szczególnie w social media (7160 razy).

Na temat dyskusji publicystów przed emisją “Idy” ukazało się 6636 materiałów – spośród mediów tradycyjnych ten temat najbardziej omawiała prasa (33 teksty).

O wpadce Krzysztofa Ziemca w “Wiadomościach” ukazało się 2865 informacji (najwięcej w mediach społecznościowych i serwisach internetowych; Ziemiec przeprosił tylko na Twitterze). Profesor Maciej Mrozowski, medioznawca z Uniwersytetu Warszawskiego, podkreśla, że to trzy różne incydenty. – Przypadek Ziemca to była zwyczajna pomyłka. Tu nie było intencji, która była widoczna w pozostałych dwóch przypadkach – mówi Mrozowski. – W przypadku “Teleexpressu” i filmu “Spotlight” mamy subtelną manipulację – tłumaczy.

- Ta cenzura pewnych informacji może wynikać z nadmiaru entuzjazmu zwycięzców i chęci podlizania się kierownictwu – uważa Wiesław Gałązka, specjalista ds. marketingu politycznego z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej. Pytany o wydźwięk marketingowo-polityczny publikacji w mediach dotyczących manipulacyjnych przekazów TVP, odpowiada: – Ci, którzy wierzyli, że Wałęsa jest byłym współpracownikiem SB, zostali utwierdzeni w tym przekonaniu. Natomiast ci, którzy chcieli go bronić, zostali zaskoczeni informacją podaną przez Ziemca i zapewne wstrzymali się z komentarzami. Tutaj niestety pan Wałęsa stracił sporo punktów.

Według Gałązki w przypadku “Teleexpressu” najbardziej ucierpiał autorytet prowadzącego program – Macieja Orłosia. Dyskusja poprzedzająca zaś film “Ida” jest formą wpływania na politykę kulturalną, kinematografię. – To typowy przykład cenzury, dodatkowo obarczonej antysemityzmem. Potwierdza to opinię o Polakach antysemitach – ocenia Wiesław Gałązka.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/51723,Manipulacje-Telewizji-Polskiej-szeroko-komentowane-w-mediach