Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

29-03-2016, 07:54

Dziennikarze nie zgadzają się na ograniczenia w Sejmie. Chcą rozmawiać z marszałkiem  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
łb
29-03-2016

Dziennikarze polityczni, którzy pracują w parlamencie, chcą spotkać się z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim i rozmawiać na temat planowanych ograniczeń w dostępie sejmowych korytarzy. Po świętach delegacja dziennikarzy uda się w tej sprawie do marszałka – dowiedział się portal Wirtualnemedia.pl.

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński chce przenieść dziennikarzy z przepustkami do zwalnianych przez Straż Marszałkowską pomieszczeń w filarze podpierającym część parlamentu, naprzeciw wejścia głównego. Tam miałyby się odbywać nagrania rozmów z posłami, a to oznacza, że po wprowadzeniu nowych przepisów dziennikarze będą musieli umawiać się z parlamentarzystami i czekać, aż zejdą do sali.

Z doniesień “Rzeczpospolitej” wynika, że zarządzenie wstępowe zostało już przygotowane i obecnie trwają konsultacje z marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim. Docelowo dziennikarze w ogóle nie będą mogli poruszać się po korytarzach Sejmu. Przedstawiciele mediów solidarnie skrytykowali planowane zaostrzenia. – Uważam, że to politykom na rękę, bo ułatwi kontrolowanie przekazu przede wszystkim – ocenia Jacek Prusinowski, reporter polityczny Radia Plus, pracujący na co dzień w Sejmie.

W piątek dziennikarka “Faktów” TVN Katarzyna Kolenda-Zaleska zaproponowała na Twitterze, żeby udać się do marszałka Kuchcińskiego na rozmowę w tej sprawie. W rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl dziennikarka tłumaczy, że to na razie luźny pomysł.

- Powinniśmy pójść, porozmawiać i dowiedzieć się, o co chodzi i jakie to są pomysły, bo tak naprawdę nie wiemy. Żebyśmy nie byli zaskakiwani, ale żeby traktowano nas jak partnerów – wyjaśnia Kolenda-Zaleska. – Uważam, że pomysły o wydzieleniu nam miejsca na pracę to już jest o jeden most za daleko. Mam nadzieję, że dialog i rozmowa pomogą i nie będzie pomysłów ograniczenia nam dostępów sejmowych – dodaje.

Wiceprezes Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich Agnieszka Romaszewska-Guzy zaapelowała na Twitterze o dziennikarską solidarność w sprawie dostępu do Sejmu RP. – To w interesie nas wszystkich i opinii publicznej! – napisała szefowa TV Biełsat. – To był apel do moich kolegów głównie z prawej strony, bo ich znam dobrze. Jeśli teraz dziennikarze przestaną być dopuszczani do rozmów z posłami w Sejmie to w kolejnym rządzie już się to nie zmieni – zauważa dziennikarka w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl.

- Liczę na to, że w tej sprawie powstanie porozumienie dziennikarzy ponad podziałami światopoglądowymi. Jeżeli nie powstanie to dziennikarze, którzy dziś bardziej sprzyjają temu rządowi po zmianie władzy niech nie liczą, że te przepisy się zmienią. Zaostrzenie przepisów będzie służyło każdej władzy, jeżeli zostanie raz wprowadzone to już nie zostanie zdjęte – mówi Wirtualnemedia.pl Krzysztof Skórzyński z “Faktów” TVN.

Romaszewska-Guzy wyjaśnia, że delegację dziennikarzy do marszałka Marka Kuchcińskiego powinni zorganizować sami dziennikarze, którzy pracują w Sejmie.

- Poziom zaostrzenia konfliktu politycznego jest tak duży, że to może nie pomóc. Widzę na Twitterze, jak ten pomysł jest odczytywany, że jeżeli przez ileś czasu bieganie po Sejmie polega głównie na robieniu kretynów z posłów PiS-u, bo tak to wygląda w przypadku TVN, to potem są odpowiednie reakcje. To rzeczywiście jest prawda – tłumaczy Agnieszka Romaszewska-Guzy. – Dostępność polityków była wielką wartością, a proponowane zaostrzenia zagrażają tej poważnej wartości. Bardzo cenne było to, że można było złapać posła i z nim porozmawiać. Wszystkich – Platformy Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości, SLD – ocenia wiceprezes SDP.

- To mogło być dziesięć razy idiotycznie stosowane, ale raz jest potrzebne. Wystarczy, że ten raz nie będzie mogło być zastosowane. Potem obostrzenia nie zostaną odkręcone, bo są wygodne dla wszystkich polityków – zaznacza dziennikarka. – Jeżeli akcja dziennikarzy wplącze się w kolejny etap konfliktu politycznego to się nie uda, bo PiS się zaprze, jak ze stadninami. Wtedy obróci się to na ich niekorzyść, niestety również na niekorzyść obywateli – podkreśla Agnieszka Romaszewska-Guzy.

Wiceszefowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zapewnia jednak, że będzie proponowała prezesowi Krzysztofowi Skowrońskiemu włączenie się SDP w ewentualną akcję dziennikarzy sejmowych.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że dziennikarze polityczni już ustalają, kto będzie reprezentował środowisko dziennikarskie podczas rozmowy z marszałkiem Sejmu. Na razie nie wiadomo, kiedy dojdzie do spotkania z Markiem Kuchcińskim.

Warto dodać, że zarządzenie ograniczające dostęp dziennikarzy do korytarzy sejmowych to kolejne obostrzenie wprowadzane przez prezydium Sejmu. W grudniu ub.r. decyzją marszałka Marka Kuchcińskiego zablokowano dziennikarzom z przepustkami możliwość korzystania z kuluarów sejmowych.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/dziennikarze-nie-zgadzaja-sie-na-ograniczenia-w-sejmie-chca-rozmawiac-z-marszalkiem

29-03-2016, 07:28

Szefowie Jedynki: słuchalność poniżej 10 proc. nas nie satysfakcjonuje, rozwijamy pluralizm publicystyki  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
29-03-2016

- Chcielibyśmy, żeby radiowa Jedynka zajęła pierwsze miejsce w słuchalności. Dziś nie wydaje się to możliwe, ale z całą pewnością sięgamy w górę – mówią w wywiadzie dla Wirtualnemedia.pl Rafał Porzeziński i Jacek Raginis-Królikiewicz, kierujący PR1. Deklarują, że poważnie potraktują dotąd zaniedbane przez stację badania słuchalności.

Rafał Porzeziński

W okresie od grudnia 2015 roku do lutego 2016 roku udział Jedynki w rynku radiowym wyniósł 9,4 proc. (według danych Radio Track). W stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej to wzrost o 0,5 pkt proc. Zarząd Polskiego Radia nie postawił przed dyrekcją PR1 wymogu poprawy tego wyniku, ale dyrektor Rafał Porzeziński (kieruje rozgłośnią od połowy stycznia) zapowiada, że słuchalność poniżej 10 proc. jest nie satysfakcjonująca.

- Oczywiście chciałbym, żebyśmy zajęli pierwsze miejsce. Dziś nie wydaje się to możliwe, ale z całą pewnością sięgamy w górę. Będziemy bić się o lepszą słuchalność, mamy pełną akceptację zespołu. Nikt nie chce tabloidyzacji Jedynki, ale każdy chce, żeby jego audycji słuchało jak najwięcej ludzi – tłumaczy Porzeziński.

Jedynka ma teraz większy nacisk położyć na badania fokusowe. Ma to pomóc w ocenie zmian ramówkowych. Kierownictwo nie zgadza się, że spadek słuchalności Programu I Polskiego Radia jest związany z trendami demograficznymi. – Wyniki badań słuchalności, które zostały wykonane w 2011 roku, przewidywały dalszy spadek i proponowały pewne recepty. Jednak te propozycje w ogóle nie zostały wzięte pod uwagę, a nawet nie dotarły do kierowników redakcji. Nikt tutaj na serio nie rozmawiał o tym, jak odwrócić trend spadkowy. A ten trend jest do odwrócenia – zapewnia Jacek Raginis-Królikiewicz, zastępca dyrektora Programu I.

Kierownictwo PR1 zapewnia, że w redakcji Jedynki nie ma „czarnej listy” gości, których nie wolno zapraszać do audycji publicystycznych. Ale z raportu dotyczące obecności przedstawicieli partii politycznych na antenach Polskiego Radia wynika, że w ostatnich dwóch miesiącach PSL i Nowoczesna miały nadreprezentację czasu antenowego.

- W imię dochowania standardów dziennikarskich i zasady pytania o zdanie wszystkich stron nadawca musi na taką nadreprezentację zareagować. Zarząd domaga się, żeby wszystkie ugrupowania polityczne, zwłaszcza parlamentarne, były w godny sposób reprezentowane na antenach Polskiego Radia – podkreśla Jacek Raginis-Królikiewicz.

- Reprezentacja na antenie powinna odzwierciedlać reprezentację w życiu publicznym. Nie powinno się oddawać nagle anteny publicznej komuś, kto tak naprawdę ma znaczenie śladowe albo wcale go nie ma i tylko przez jakieś wydarzenie próbuje podbić sobie elektorat. Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy się wikłać w takie rozgrywki polityczne – wyjaśnia Rafał Porzeziński.


Z Rafałem Porzezińskim i Jackiem Raginis-Królikiewiczem rozmawiamy o wynikach słuchalności radiowej Jedynki, nowych propozycjach programowych, trasie “Lata z radiem” i upolitycznieniu mediów.


Łukasz Brzezicki: Jaki jest obecnie profil słuchacza Programu I Polskiego Radia?

Rafał Porzeziński: Bardzo dobrze czujemy się w grupie 40+, ale wiernych słuchaczy mamy w segmencie 60-75 lat. Zależy nam na tym, żeby jeszcze bardziej wzmacniać relację ze słuchaczami 40-49 i 50-59 lat. W tym kierunku skierowane są też nasze działania związane z modyfikacją ramówki. Chcemy, żeby słuchacze 40+ bardzo dobrze czuli się z Jedynką.

A młodsi słuchacze?

Porzeziński: Z naszych doświadczeń wynika, że oczekiwania i wyobrażenia radia idealnego wśród słuchaczy z grupy 20-30 i 30-39 lat są zupełnie inne niż starszego pokolenia słuchaczy. Naszym celem jest sprostanie oczekiwaniom tych grup, których upodobania są stosunkowo nieodległe. To bardziej realne niż robić równocześnie radio dla seniorów i nastolatków.

Od wielu lat notowany jest spadek słuchalności Programu I. W najnowszej fali badania Radio Track widać jednak lekki wzrost.

Jaki macie panowie pomysł na zahamowanie trendu spadkowego i utrzymanie wzrostu słuchalności?

Porzeziński: Są pewne tajniki kuchni radiowej, których nie chcielibyśmy zdradzać. jesteśmy w trakcie ostrożnego eksperymentowania. Ale nie wprowadzamy zmian, które będą obowiązywać przez najbliższe sto lat. To bardzo ważna deklaracja, bo chcemy, żeby nasi dziennikarze i słuchacze mieli poczucie, że przyglądamy się efektom swoich własnych decyzji programowych i chcemy wyciągać wnioski z tego, co działa, a co nie działa.

Jacek Raginis-Królikiewicz: Chcemy być w dialogu ze słuchaczami i znacznie większy nacisk położyć na badania fokusowe. Na pewno pomoże nam to spojrzeć krytycznie na zmiany w ramówce. Nie zgadzamy się z tezą, że spadek słuchalności Programu I Polskiego Radia jest związany z trendami demograficznymi. Dlatego zamierzamy poważnie traktować badania słuchalności. W Jedynce zostało to zaniedbane. Ten spadek jest znacznie bardziej zdecydowany – w ciągu ostatnich 15 lat Jedynka traciła 0,6 pkt. proc. rocznie. To nie kwestie polityczne powinny decydować o ocenie poprzedniego kierownictwa tylko to, że wyniki badań słuchalności, które zostały wykonane w 2011 roku, przewidywały dalszy spadek i proponowały pewne recepty. Jednak te propozycje w ogóle nie zostały wzięte pod uwagę, a nawet nie dotarły do kierowników redakcji. Nikt tutaj na serio nie rozmawiał o tym, jak odwrócić trend spadkowy. A ten trend jest do odwrócenia.

Do tej pory spluralizowaliśmy publicystykę, wprowadziliśmy więcej muzyki, stworzyliśmy bardziej czytelne pasma popołudniowe zamiast jednego “Popołudnia z Jedynką”. Na antenie Programu I pojawiły się osobowości, które nie były dotąd związane z Polskim Radiem. Aktywniejsza stała się nasza autopromocja, jest teraz bardziej profesjonalna. Zależy nam również na radykalnej poprawie współpracy radiowej Jedynki z portalem Polskieradio.pl. Chcemy tworzyć projekty, które wykraczają poza antenę radiową, cieszy nas otwartość TVP na współpracę z Programem I. Poza tym Jedynka będzie inicjatorem dużych akcji społecznych.

Ale zarząd Polskiego Radia nie postawił przed dyrekcją Jedynki wymogu poprawy słuchalności.

Porzeziński: To prawda, zarząd nie trzyma nas pod pistoletem i nie uzależnia oceny naszej pracy od słupków słuchalności. Ale my sami chcemy, żeby niezwykle wartościowy przekaz Jedynki nie trafiał w pustkę. Miejsce na podium jest utrzymane, Jedynka plasuje się jako trzecia stacja w Polsce po RMF i Zetce, ale absolutnie nie satysfakcjonuje nas słuchalność poniżej 10 proc.

To jaki poziom słuchalności chce pan osiągnąć?

Porzeziński: Nie namówi mnie pan na spekulacje. Oczywiście chciałbym, żebyśmy zajęli pierwsze miejsce. Dziś nie wydaje się to możliwe, ale z całą pewnością sięgamy w górę. Będziemy bić się o lepszą o słuchalność, mamy pełną akceptację zespołu. Nikt nie chce tabloidyzacji Jedynki, ale każdy chce, żeby jego audycji słuchało jak najwięcej ludzi.

Nadal jednak RMF FM i Radio ZET wygrywają z Jedynką. Czy stacje komercyjne są w ogóle konkurencją dla Programu I?

Porzeziński: Oczywiście nie konkurujemy bezpośrednio z RMF FM, ale z Radiem ZET nasza współsłuchalność jest już znacznie większa. Nie będziemy się ścigać na pomysły komercyjne z konkurencją, ani kopiować ich rozwiązań. Na pewno w Jedynce będzie więcej muzyki, w naszym odczuciu radio jest przegadane. Stosunek muzyki do słowa pozostaje niezadowalający. Sukcesywnie będziemy zmniejszać ilość słowa do muzyki, bez tabloidyzacji komunikatów.

Raginis-Królikiewicz: Z naszych rozmów z biurem reklamy Polskiego Radia wynika, że mamy specyficzną grupę słuchaczy, którzy są zaniedbani przez stacje komercyjne. Dlatego Jedynka notuje wzrost sprzedaży reklam. Jesteśmy dobrym i unikatowym kanałem w segmentach powyżej 40-tki. To przeczy stereotypom, które mówią, że jak się ma starszego słuchacza, to sytuacja radia na rynku reklamy musi się pogorszyć. My tego nie odczuwamy.

Porzeziński: Dodaliśmy dodatkową minutę do pasm reklamowych tuż po serwisach po pełnej godzinie. Na wyraźną prośbę biura reklamy stworzyliśmy taki ekstra czas zaraz po wiadomościach, przeznaczony na bardziej ekskluzywne oferty. Ja osobiście wolałbym w ogóle nie grać reklam, ale doceniam, że one są. Rzeczywiście zainteresowanie reklamodawców nie słabnie.

Więcej muzyki to znaczy więcej utworów czy nowe gatunki?

Porzeziński: Baza muzyczna będzie się opierać na mniejszej ilości utworów niż to miało miejsce dotychczas, około 500 piosenek. Nie będziemy poszerzać brzmienia o nowe gatunki niszowe. Szefem muzycznym nadal pozostaje Paweł Sztompke, który teraz jest kierownikiem redakcji. Natomiast jako konsultant muzyczny dołączył do nas Rafał Freyer. Jego znajomość rynku na pewno pomoże zbudować bardziej spójny wizerunek muzyczny Jedynki.

Raginis-Królikiewicz: Przede wszystkim będzie więcej piosenek w godzinie, te zmiany wprowadziliśmy już teraz w “Sygnałach dnia” i “Czterech porach roku”. Co nie wyklucza, że w niektórych pasmach takich jak “Kulturalna Jedynka”, “Jedynka dzieciom” czy “Familijna Jedynka” nasi konsultanci dostosują oprawę muzyczną do charakteru audycji.

Porzeziński: Jednocześnie nie wycofujemy się z cotygodniowych koncertów chopinowskich, w soboty o godz. 23.00. Chopin w Jedynce też musi brzmieć. Pozostajemy również na 50-procentowym udziale polskiej piosenki. Zrezygnowaliśmy jednak z “Piosenki dnia”, bowiem powtarzanie jednego, nie zawsze wybitnego utworu w danym dniu wydaje się być błędem, którego nie będziemy popełniać.

Ma pan duszę radiowca i doświadczenie pracy w wielu rozgłośniach. To dlatego prowadzi pan własną audycję “Ocaleni” w ramach wieczornego pasma “Twarzą w twarz”?

Porzeziński: Nie wyobrażam sobie życia bez anteny. Zgoda pani prezes Barbary Stanisławczyk na to, bym prowadził własne audycje na antenie Jedynki bardzo mnie ucieszyła. Dzięki temu będę miał stały kontakt ze słuchaczami i żywą anteną, ale z pewnością nie odbije się to na realizacji moich obowiązków menadżerskich. Moja audycja “Ocaleni” jest nadawana we wtorki o godz. 23.00. To nie jest wyeksponowany czas, ale daje mi możliwość porozmawiania z bohaterami, którzy przeżyli różne choroby, traumy lub trudy życiowe, niektórzy przebywali w więzieniu. Przede wszystkim poddaję się pod osąd redakcji, jestem bardzo otwarty na krytykę.

Pasmo “Twarzą w twarz”, które utworzyliśmy tej wiosny, na razie ma cztery odsłony – prowadzą je Janusz Weiss, Jan Pospieszalski i Nina Karczmarewicz i ja. Ale już od kwietnia w piątek trzy razy w miesiącu audycję poprowadzi Maciej Zdziarski, który porozmawia ze znanymi ludźmi związanymi z Krakowem i Małopolską. W pierwszym odcinku 1 kwietnia spotka się z aktorem Leszkiem Długoszem. Ale także w tym piątkowym paśmie raz w miesiącu przygotujemy dla słuchaczy audycję “Twarzą w twarz – Kod kultury”, w której Marcin Styczeń i Ernest Bryll zastanowią się nad łącznością pokoleniową. Sprawdzą, czy można zbliżyć pokolenie nestorów z pokoleniem, które w sile twórczej próbuje odnaleźć się w rzeczywistości. Ten cykl wystartuje w Wielki Piątek.

Czy nowelizacja ustawy medialnej doprowadziła do upartyjnienia mediów publicznych, w tym Polskiego Radia?

Porzeziński: Nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy. Myślę, że wszyscy jako naród weźmiemy odpowiedzialność za istnienie mediów publicznych. Ich finansowanie zostanie rozwiązane raz na zawsze w sposób systemowy, niezależnie od tego, jaki rządzący przyjdzie i co powie: płaćcie lub nie płaćcie na media publiczne. Dzięki wpływom z opłaty audiowizualnej Polskie Radio będzie mogło robić wielkie rzeczy. Dlatego zupełnie nie myślę o upartyjnieniu mediów. Partie przychodzą i odchodzą.

Oczywiście, media publiczne powinny dbać o polską rację stanu, powinny informować o tym, jaka ona jest w oczach prezydenta, rady ministrów czy większości parlamentarnej i innych instytucji publicznych. To jest rola mediów publicznych.

Raginis-Królikiewicz: W Polsce mocnym punktem odniesienia w kwestii mediów publicznych jest BBC. To jest medium rządowe. Redaktora naczelnego wyłania gremium, na którego wpływ ma rząd Wielkiej Brytanii. Myślę, że przez lata wielu słuchaczy oceniało polskie media publiczne jako zdecydowanie upartyjnione, mimo statusu gwarantującego im niezależność od wpływów politycznych. Istota problemu nie polega na tym, czy Jedynka będzie medium rządowym tylko na tym jakie stworzymy standardy, które zabezpieczą obecność pluralizmu opinii.

Byłem na spotkaniu dyrektorów anten z zarządem Polskiego Radia, podczas którego zapoznaliśmy się ze stanowiskiem zarządu. Spotkanie to zostało zresztą w sposób kłamliwy opisane przez jedną z gazet. Nikt tam nie krzyczał, nikt nie podnosił głosu. Powiedziano nam w sposób dobitny, że Polskie Radio ma być radiem, w którym prezentowane są różne opcje i nie może być ani tubą rządu, ani tubą opozycji. To, co dzieje się obecnie w Jedynce jest zgodne z tą deklaracją.

Skoro nawiązał pan do spotkania opisanego przez “Gazetę Wyborczą” to zapytam wprost: czy zarząd wymagał od dyrekcji Jedynki ograniczenia zapraszania parlamentarzystów Nowoczesnej?

Raginis-Królikiewicz: Dostajemy raporty z obecności przedstawicieli partii politycznych w audycjach. Traktujemy je w sposób bardzo solenny. Dla mnie zaskakujące było, kiedy przeczytałem w raporcie, że w styczniu i lutym na antenie Polskiego Radia dwa ugrupowania mają absolutną nadreprezentację czasu antenowego. Proszę zgadnąć, o jakie partie chodzi.

Mogę się tylko domyślać.

Raginis-Królikiewicz: Nie była to bynajmniej Platforma. Silnie nadreprezentowane były na antenie Nowoczesna i PSL. W imię dochowania standardów dziennikarskich i zasady pytania o zanie wszystkich stron nadawca musi na taką nadreprezentację zareagować. Zarząd domaga się, żeby wszystkie ugrupowania polityczne, zwłaszcza parlamentarne, były w godny sposób reprezentowane na antenach Polskiego Radia.

Porzeziński: Reprezentacja na antenie powinna odzwierciedlać reprezentację w życiu publicznym. Nie powinno się oddawać nagle anteny publicznej komuś, kto tak naprawdę ma znaczenie śladowe albo wcale go nie ma i tylko przez jakieś wydarzenie próbuje podbić sobie elektorat. Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy się wikłać w takie rozgrywki polityczne.

U nas nie ma żadnej czarnej listy. Oczywiście, jeżeli ktoś nawołuje do nienawiści czy zbrodni to nie będziemy mu dawać anteny, ale jeżeli jest reprezentowany w parlamencie albo jego głos liczy się w debacie publicznej to zawsze znajdzie miejsce proporcjonalnie do swojego udziału.

W lutym na zebraniu z dyrekcją redakcja Jedynki miała podobno tak usłyszeć takie słowa: “zadaniem zespołu Programu I nie jest zbieranie opinii politycznych tylko przedstawianie stanowiska rządu”. Niektórzy pracownicy odebrali to wprost jako próbę stworzenia rozgłośni rządowej.

Porzeziński: Nie rozpoznaję tego cytatu.

Raginis-Królikiewicz: Domyślam się o jakim spotkaniu pan wspomina, bo było tylko jedno tego typu. Jednak wówczas takie zdanie nie padło. Byłem uczestnikiem tego spotkania i mogę powiedzieć, że rozmawialiśmy o tym, że najpierw trzeba relacjonować fakty, a dopiero później opinie. Relacjonowanie opinii nie może zastąpić przedstawiania faktów.

Porzeziński: I taka rozmowa rzeczywiście się odbyła. Nikt nie zwalnia naszych dziennikarzy i publicystów w poszukiwaniu komentarzy do zaistniałych faktów. Ale nie zamiast relacjonowania faktów. Bo do tego dochodziło.

Raginis-Królikiewicz: W naszym kraju przeprowadzono szereg zmian i wprowadzono wiele aktów prawnych. Dochowując rzetelności dziennikarskiej zanim zaczniemy oceniać te projekty powinniśmy najpierw przedstawić ich istotę. Dla wszystkich obecnych na zebraniu ta intencja była oczywista. Jedynka jako radio publiczne jest zobligowana do przedstawienia istoty dokonywanych zmian. Od miesiąca przedstawiamy słuchaczom materiały eksperckie oraz minireportaże, w których tłumaczymy istotę programu 500+ oraz przedstawiamy opinie ludzi, którzy na ten program czekają, oraz ich nadzieje i obawy z nim związane.

Porzeziński: A także wątpliwości osób, których program ten nie obejmie. Natomiast za skrajną nieodpowiedzialność uważamy mówienie wyłącznie o tym, czy program 500+ wpłynie na demografię, bo nie wiadomo nawet, jak on działa.

Raginis-Królikiewicz: Przedstawianie stanu faktycznego traktujemy jako pierwszorzędne zadanie dziennikarskie. To absolutnie nie jest sprzeczne z możliwością udostępnienia naszej anteny dla przeciwstawnych opinii. Tak się dzieje podczas rozmów z politykami, ekspertami czy komentatorami.

Jak chcecie panowie zmienić publicystykę w Programie I?

Raginis-Królikiewicz: Mamy kilka kryteriów, według których chcemy kształtować tę dziedzinę. Przede wszystkim chcemy, żeby Program I był pierwszy pod względem cytowalności. Bardzo nam na tym zależy. Naszą aspiracją jest organizacja wydarzeń, które tę cytowalność zapewnią.

Nowym pomysłem, który będziemy rozwijać jest cykl wywiadów z ludźmi, którzy mają pewną globalną wizję tego, co się dzieje w Europie i na świecie. Rozmowy są nadawane w niedziele w ramach audycji “Więcej świata” o godz. 18.00. Pierwszym rozmówcą był minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkevičius, kolejnym Richard Pipes, amerykański historyk. Cykl powstaje dzięki sieci korespondentów Polskiego Radia.

A pluralizm?

Raginis-Królikiewicz: Na tym również nam zależy. Kiedy tutaj przyszliśmy “Sygnały dnia” były prowadzone przez dwójkę bardzo zdolnych i cenionych dziennikarzy – Daniela Wydrycha i Krzysztofa Grzesiowskiego. Dzisiaj, w wyniku naszych zmian, Daniel Wydrych jest głównym prowadzącym “Sygnałów dnia”, natomiast każdego dnia obok niego siada za mikrofonem inna osobowość. To krok w stronę zwiększenia pluralizmu. W poniedziałek pasmo współprowadzi Michał Rachoń, we wtorek Piotr Gociek, Wojciech Dąbrowski pojawia się w środowe poranki, w czwartek Zuzanna Dąbrowska, a Krzysztof Grzesiowski w piątek.

Porzeziński: Próbowaliśmy dobrać ten zestaw pod względem osobowości. W przypadku dwóch osób z tej piątki wejście w dialog z Danielem Wydrychem dopiero się rodzi. Intencją naszą jest większa obecność obojga prowadzących, to ma być atut poranków w Jedynce. Idealnie działa wtorkowa para Wydrych-Gociek. Znamy wagę brandu “Sygnałów dnia”, ale chcemy podążać właśnie w tym kierunku.

Raginis-Królikiewicz: Oczywiście nie kształtujemy publicystyki w kontrze do tego, co było, tylko staramy się przeprowadzić własną wizję. Sądzimy jednak, że wachlarz polityków, komentatorów politycznych i ekspertów jest o wiele szerszy niż w ostatnich 5 lat. Pojawiły się osoby, które do tej pory na antenie Polskiego Radia nie miały prawa głosu.

Odejdźmy od publicystyki. Jak będzie wyglądać tegoroczna trasa “Lata z radiem”? Czy macie już plan?

Porzeziński: Tegoroczna trasa będzie szczególna, bo nawiązaliśmy szerszą współpracę z Telewizją Polską. Mamy obiecane, że trzy koncerty “Lata z radiem” będą transmitowane w TVP1. Współpraca obejmie również pasma lifestylowo-wakacyjne.

Z całą pewnością za pośrednictwem trasy “Lata z radiem” chcemy dotrzeć do potencjalnych słuchaczy, którzy Jedynkę znają tylko z opowieści swoich rodziców. Poprzez koncerty, spotkania okołokoncertowe i poranne spotkania na rynku każdego dnia. Na pewno aktywnie będziemy uczestniczyć w całej trasie we wszystkie wakacyjne weekendy, oprócz weekendu związanego ze Światowymi Dniami Młodzieży (30-31 lipca). Ale tydzień wcześniej (23-24 lipca) Jedynka wspólnie z TVP1 zorganizuje na Błoniach krakowskich duży koncert, korzystając z obecności setek tysięcy młodych ludzi z całego świata. Oferta artystyczna będzie na pewno atrakcyjna dla obecnej tam młodzieży. O szczegółach koncertu nie chce na razie mówić.

System transmisji i łączeń antenowych będzie podobny jak w poprzednich latach. Lista miast, które odwiedzimy jest imponująca. Nie skupiamy się na jednym obszarze naszego kraju tylko podróżujemy po całej mapie Polski. Będą takie momenty, że będziemy działać na dwie ekipy, tak żeby nie być niewolnikiem zasady, że jeżeli w sobotę odwiedziliśmy Toruń to w niedzielę musimy być w Bydgoszczy. Chcemy dotrzeć tam, gdzie jest najwięcej potencjalnych przyszłych słuchaczy Jedynki. W okresie trasy “Lata z radiem” słuchalność PR1 zawsze rośnie, wierzymy, że we wrześniu już tych słuchaczy nie oddamy.

Czy Roman Czejarek, Bohdan Sawicki i Karolina Rożej ponownie pojawią się w “Lecie z radiem”?

Porzeziński: Twarzą trasy będzie tym razem Marcin Kusy. Będzie obecny prawie w każdym miejscu, które odwiedzimy i zajmie się animacją sceny. Ale chcielibyśmy, aby nazwiska, które pan wymienił z odegrały swoją rolę w trakcie tegorocznej trasy. Nie chcę na razie przesądzać, kto i w jakich proporcjach. Nie chcę również ujawniać składu antenowego “Lata z radiem”.

A czy widzi pan w “Lecie z radiem” miejsce dla Zygmunta Chajzer, który z Jedynki odszedł w 2012 roku?

Porzeziński: Nie rozmawialiśmy z Zygmuntem Chajzerem w sprawie powrotu do Jedynki.

Wiosną rozszerzone zostało wieczorne pasmo “Jedynka dzieciom”. Skąd taka decyzja? Przecież funkcjonuje cyfrowe Radio Dzieciom.

Porzeziński: No właśnie dlatego rozszerzamy to pasmo, a nawet konsolidujemy redakcje “Jedynki dzieciom” z Radiem Dzieciom. Chcemy wykorzystać obydwa potencjały. Wydaje nam się, że edukacja poprzez radio to jest bardzo dobra forma docierania do tych najmłodszych i nieco starszych dzieci. Mamy w tym względzie wybitnych fachowców. Chcemy opowiadać dzieciom o świecie, o ich tożsamości, o uczuciach. Nasi dziennikarze potrafią to robić.

Audycje “Jedynka Dzieciom” emitowane o godz. 19.00 będą równocześnie nadawane w cyfrowym Radiu Dzieciom, tak żeby siły obu podmiotów się nie rozpraszały. Planujemy premierowe słuchowiska, nie wyobrażam sobie, że będziemy jedynie powtarzać to, co wypracowały poprzednie pokolenia radiowców. Ciągle możemy dawać wartościowy program, aby zmieniać wyobrażenie o tym, czego dziecko potrzebuje. Disney robi swoją robotę, MiniMini+ swoją, a my będziemy dalej dobrze wykonywać pracę na rzecz najmłodszego pokolenia słuchaczy Polskiego Radia.

Radio Dzieciom jest radiem cyfrowym. A jak panowie oceniacie proces cyfryzacji radia w Polsce? Powinien być dalej rozwijany czy zatrzymany na obecnym etapie?

Porzeziński: Zaprzepaszczenie tego, co już zostało zrobione byłoby niegospodarnością i nieporozumieniem. Wszyscy spodziewaliśmy się, że rozwój radia cyfrowego będzie bardziej dynamiczny i efektywny. Polskie Radio nie rezygnuje z tego projektu, ale nie przecenia jego siły na dziś. Będziemy nadal produkować program dla radia cyfrowego. Myślę, że przygotowywana nowelizacja ustawy medialnej opisze ten aspekt.

Na pewno planujecie już ramówkę na jesień. Postawicie na rewolucyjne zmiany czy raczej na powolną ewolucję?

Porzeziński: Dużo zależy od tego, jak zostaną przez słuchaczy ocenione zmiany, które wprowadziliśmy już teraz. Jeżeli przyniosą owoce to na pewno nie będziemy tego demontować. Jesteśmy otwarci na reagowanie. Jedynka nie przepada za rewolucjami, ale nie dopuścimy do tego, żeby nic się nie zmieniało. Jesienią nie będzie jednak radykalnych zmian. Ale z pewnością od września w Programie I pojawią się nowe osoby.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/szefowie-jedynki-sluchalnosc-ponizej-10-proc-nas-nie-satysfakcjonuje-rozwijamy-pluralizm-publicystyki-wywiad_1

26-03-2016, 14:53

Marcin Celiński z “Liberté!” prowadzi program w TVP Info  »

Press
26-03-2016

Marcin Celiński z liberalnego kwartalnika “Liberté!” został jednym z prowadzących program “4 strony” w TVP Info.

Marcin Celiński

Po raz pierwszy Celiński poprowadził publicystyczny program “4 strony” w piątek, 25 marca br. Audycja nadawana jest o godz. 19.10. Gościem Celińskiego był Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Wcześniej o tej porze nadawana była audycja Jana Ordyńskiego, który został zwolniony w lutym br.

Kanał TVP Info szukał dziennikarza o innych poglądach niż konserwatywne. W styczniu br. z prowadzenia programu “Puenta” zrezygnowała Dominika Wielowieyska z “Gazety Wyborczej”, która w ten sposób zaprotestowała przeciwko zwolnieniom dziennikarzy z Telewizji Polskiej po zmianie zarządu.

“Nie czuję się komfortowo przyjmując propozycję współpracy ze stacją, z której ostatnio zwolniono wiele osób, które cenię, lubię, szanuję za profesjonalizm i kompetencję” – przyznał Marcin Celiński, cytowany przez Fakt.pl. “(…)Wychodzę z założenia, że takie programy robi się dla widzów, a nie dla prezesów czy dyrektorów w TV” – dodał.

Prowadzącymi “4 strony” są też Marcin Wikło, Krzysztof Świątek i Magdalena Uchaniuk.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/51919,Marcin-Celinski-z-%E2%80%9ELibert%C3%A9_%E2%80%9D-prowadzi-program-w-TVP-Info

26-03-2016, 12:24

Autorka “Luzu” i “Roweru Błażeja” przeniesiona w Telewizji Polskiej do redakcji rolnej  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
26-03-2016

Anna Mentlewicz, poprzednio wiceszefowa redakcji publicystycznej w TVP1, a wcześniej współtwórczyni programów “Luz” i “Rower Błażeja”, została przeniesiona do redakcji rolnej Telewizji Polskiej. Twierdzi, że nowe kierownictwo anteny pierwotnie chciało ją zwolnić.

Anna Mentlewicz

O tym, że w połowie stycznia została przeniesiona do redakcji rolnej TVP, Anna Mentlewicz poinformowała w tym tygodniu w liście do Towarzystwa Dziennikarskiego. – Dyrektor Anteny zaproponował mi odejście z firmy. Przypomniałam, że od dwóch miesięcy jestem w wieku ochronnym, więc przeniósł mnie do Redakcji Rolnej – napisała. – Jako wiceszef redakcji nadzorowałam: “Sprawę dla reportera”, “Świat się kręci” i “Politykę przy kawie”. Wcześniej współtworzyłam i nadzorowałam program “Kto za to zapłaci” – T. Mosza i Janka Wróbla, “Lekką jazdę” Mazurka i Zalewskiego, “Wywiad i opinie” Krzyśka Skowrońskiego – wyliczyła.

To jedna z wielu roszad personalnych, które od stycznia nastąpiły w redakcjach publicystycznych Telewizji Polskiej. W TVP1 nowym szefem redakcji publicystyki został Marcin Pieńkowski, a pełniąca taką funkcję w TVP2 Monika Sieradzka w lutym odeszła z firmy, tak samo jak wiceszef tej redakcji Dariusz Łukawski. W marcu kierownikiem redakcji publicystyki w Telewizyjnej Agencji Informacyjnej został Dawid Wildstein, a jego zastępcą – Samuel Pereira.

Anna Mentlewicz jest związana z Telewizją Polską od ponad 30 lat. Przed pracą w publicystyce TVP1 współtworzyła programy młodzieżowe “Luz” (emitowany w TVP1 od 1988 do 1997 roku) i “Rower Błażeja” (emisja w latach 1997-2004), w tym pierwszym była też jednym z prowadzących. Jest też scenarzystką i autorką sztuk teatralnych.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/autorka-luzu-i-roweru-blazeja-przeniesiona-w-telewizji-polskiej-do-redakcji-rolnej#

25-03-2016, 23:55

Agata Ławniczak pełni obowiązki dyrektora TVP Poznań  »

Press
(KOZ)
25-03-2016

Agata Ławniczak potwierdziła “Presserwisowi”, że już pełni obowiązki dyrektora TVP Poznań.

Agata Ławniczak ostatnio była doradcą wojewody wielkopolskiego Zbigniewa Hoffmanna. Poznańskim ośrodkiem TVP kierowała już w latach 1994-1996. Później była m.in. szefem redakcji publicystyki i reportażu TVP 1 oraz kierownikiem programu regionalnego w TVP Poznań. W lipcu ub.r. Agatę Ławniczak dyscyplinarnie zwolniła firma LeasingTeam, która przejęła dziennikarzy od TVP.

Od 2009 roku dyrektorem TVP Poznań była Lena Bretes, która obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/51915,Agata-Lawniczak-pelni-obowiazki-dyrektora-TVP-Poznan

25-03-2016, 06:34

Dziennikarze solidarnie krytykują obostrzenia w nagrywaniu posłów w Sejmie  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
25-03-2016

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński chce przenieść dziennikarzy sejmowych do zwalnianych przez Straż Marszałkowską pomieszczeń naprzeciw wejścia głównego. Dziennikarze krytykują te plany.

Pod koniec ub.r. marszałek Sejmu Marek Kuchciński zmienił zarządzenie, mówiące o dostępie dziennikarzy z przepustkami do kuluarów sejmowych. Chodzi o wąski korytarz, otaczający salę plenarną. Po zakończeniu posiedzeń lub w trakcie przerw, kiedy posłowie wychodzą z Sali, dziennikarze mogli z nimi rozmawiać i nagrywać wypowiedzi. Teraz jest to niemożliwe.

Jak podaje “Rzeczpospolita”, marszałek Kuchciński chce jeszcze bardziej ograniczyć dostęp dziennikarzy do posłów. Straż marszałkowska zajmuje w Sejmie pomieszczenia w filarze podpierającym część parlamentu naprzeciw wejścia głównego. Za kilka miesięcy Straż opuści te pomieszczenia i przeniesie się do nowego budynku obok hotelu sejmowego.

Właśnie do tych wolnych pomieszczeń Kuchciński chce przesunąć dziennikarzy. Dostaną tam miejsce do pracy i nową salę służącą do nagrywania polityków, a posłowie będą musieli przyjść do przeznaczonego na to pomieszczenia. Docelowo dziennikarze nie będą mogli w ogóle poruszać się po korytarzach Sejmu.

Dziennik informuje, że przygotowano projekt tzw. zarządzenia wstępowego, regulującego poruszanie się po Sejmie, które jest konsultowane z marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim. Projekt zakłada, że dziennikarze będą mogli przebywać w Sejmie od godz. 7.30 do 21.00 lub do zakończenia nocnych obrad. Natomiast nagrywanie może się odbywać jedynie w sali przeznaczonej na konferencje prasowe oraz na stanowiskach niedaleko galerii nad salą obrad.

Dziennikarze solidarnie skrytykowali plany marszałków Sejmu i Senatu o kolejnych ograniczeniach w ich pracy. – Koledzy dziennikarze: bardzo proszę o solidarność w sprawie dostępu do Sejmu RP. To w interesie nas wszystkich i OPINII PUBLICZNEJ! – zaapelowała na Twitterze Agnieszka Romaszewska-Guzy, szefowa TV Biełsat i wiceprezes SDP. – Dalsze ograniczanie poruszania się i pracy dziennikarzy w Sejmie uważam za cofanie tego co było dobre w polskiej demokracji – podkreśliła Romaszewska-Guzy. – To, że Kuchciński ma antydziennikarską traumę nie powinno być powodem utrudniania nam pracy i blokowania opinii publicznej dostępu do info – stwierdził Wojciech Wybranowski, dziennikarz tygodnika “Do Rzeczy”. – Utrudnianie dostępu do Sejmu, to nie jest #dobrazmiana – dodał Maciej Knapik z TVN24. – Przy wszystkich swoich błędach w pracy z mediami, PiS chce popełnić następny, żeby posłowie mieli wygodniej. Nie rozumiem – zastanawiał się Łukasz Warzecha, publicysta “W Sieci”.

- To wygląda na przenoszenie paskudnych zwyczajów z Parlamentu Europejskiego – tam posłowie robią łaskę dziennikarzom – zauważyła Marzena Paczuska, szefowa “Wiadomości” TVP. – Proponuję w ogóle nie wpuszczać dziennikarzy do Sejmu. Będzie #dobrazmiana. A tak na poważnie ograniczanie dostępu do informacji – groźne – oceniła Katarzyna Kolenda-Zaleska z “Faktów” TVN. – Odgradzanie się od dziennikarzy w Sejmie to symptom mentalności Prezesa. Polityków PiS powinno się nosić w lektykach – dodał Przemysław Szubartowicz, były dziennikarz Programu I Polskiego Radia.

Przeciwko działaniom Kuchcińskiego protestuje też Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

- Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wyraża zaniepokojenie doniesieniami medialnymi na temat planów ograniczenia dziennikarzom możliwości poruszania się po budynku Sejmu. Tego rodzaju decyzje szłyby wbrew zasadzie wolności słowa, której istotnym elementem jest kontrola władzy ustawodawczej poprzez media, a także fatalnie świadczyły o polityce informacyjnej Sejmu RP – czytamy w komunikacie przesłanym do portalu Wirtualnemedia.pl.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/dziennikarze-solidarnie-krytykuja-obostrzenia-w-nagrywaniu-poslow-w-sejmie