Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

12-05-2016, 06:33

Wyróżniono zwycięzców Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego 2016  »

Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej
Magdalena Przedmojska
11-05-2016

Emilia Smechowski, Tilla Fuchs, Marek Tomasz Pawłowski, Małgorzata Walczak, Kinga Wołoszyn-Kowanda i Krzysztof Czajka zwyciężyli w konkursie – Uroczyste wręczenie nagrody 11 maja 2016 r. w Media City Leipzig.

Lipsk, 11 maja 2016 r. – Podczas uroczystości wręczenia Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego 2016 w lipskim Media City wyróżniono tegorocznych zwycięzców. Nagrodę w kategorii Prasa otrzymała Emilia Smechowski za pracę “Jestem, ale ty mnie nie widzisz” opublikowaną w TAZ am Wochenende. W kategorii Radio zwyciężyła Tilla Fuchs za pracę “New York, New York lub: Co nowego w starej ojczyźnie” wyemitowaną przez Sr2 Kulturradio. W kategorii Telewizja odznaczeni zostali Marek Tomasz Pawłowski i Małgorzata Walczak za pracę “Dotknięcie anioła” z Redakcji Form Dokumentalnych TVP i WDR PG Dokumentation. W kategorii “Dziennikarstwo na Pograniczu”, w której nagrodę ufundowało Wolne Państwo Saksonia, jury wyróżniło pracę Kingi Wołoszyn-Kowandy i Krzysztofa Czajki powstałą w ramach programu “Kowalski i Schmidt“ w TVP Wrocław / RBB.

Premier Wolnego Państwa Saksonia i Gospodarz uroczystości Stanisław Tillich podkreślił: “Dziennikarze odgrywają znaczną rolę w kształtowaniu stosunków polsko-niemieckich. Są ważnymi “budowniczymi mostów” między ludźmi z obu krajów, między polityką i społeczeństwem. Poprzez swoją pracę pomagają obalać stereotypy, rozwiązywać nieporozumienia, budować wzajemne zrozumienie. Przy tym ciąży na nich duża odpowiedzialność, dlatego dla zrozumienia ich przekazu potrzebne są wolne i niezależne media. Wolne media przynależą do Europy jak wolność i demokracja, jak praworządność i gospodarka rynkowa. Poprzez przyznanie Nagrody im. Tadeusza Mazowieckiego opowiadamy się za wolnością mediów”.

Laudacje na cześć zwycięzców konkursu wygłosili członkowie jury. W kategorii Prasa niemiecki juror Dietrich Schröder wskazał na budzenie żywych emocji jako szczególną cechę pracy “Jestem, ale ty mnie nie widzisz” Emilii Smechowski. Autorka, poprzez pokazanie trudności integracji migrantów na przykładzie polskiej rodziny w Niemczech, pozwala czytelnikowi zapoznać się z własnymi doświadczeniami, odczuciami i wątpliwościami. “Krytyka odnosząca się nie tylko do świadomego ukrywania pochodzenia przez rodziców, ale także do wymagania od dzieci, aby w nowej ojczyźnie były bardziej niemieckie od samych Niemców, tkwi w pracy tak samo głęboko jak poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, dlaczego rodzice postępowali właśnie tak, a nie inaczej. Praca otwiera czytelnikom urodzonym w Niemczech oczy na to, dlaczego integracja w tym kraju jest tak trudna”. Zdaniem Dietricha Schrödera w sposób szczególny pozostają w pamięci zdania takie jak to: “Jak kameleony, nauczyliśmy się ukrywać w niemieckim społeczeństwie”.

Juror w kategorii Radio Jürgen Hingst podkreślił, że w pracy “New York New York oder Neues aus der alten Heimat“ autorki Tilli Fuchs ucieczka i wypędzenie zostały pokazane z zupełnie nowej perspektywy: „Ucieczka ojca ze Śląska, poszukiwanie ojczyzny i tożsamości przez kolejne pokolenia oraz obecne położenie uchodźców splatają się ze sobą w przekonujący sposób. Temat został wyjęty z historycznego kontekstu i przedstawiony w teraźniejszości. Całość pokazana jest wybitnie, inteligentnie, wspaniale opracowana. Autorce udaje się połączyć “kiedyś” z “teraz”, bo posługuje się językiem, który będzie zrozumiały także dla młodego pokolenia”.

Zwycięska praca w kategorii Telewizja, “Dotknięcie anioła” Marka Tomasza Pawłowskiego i Małgorzaty Walczak opowiada historię ocalałego z Holocaustu Henryka Schoenkera, syna Leona Schoenkera, przewodniczącego Gminy Żydowskiej w Oświęcimiu. Bohater opowiada w filmie o swoim życiu w ukryciu, w getcie, o ucieczce przed deportacją. Polski juror w kategorii Telewizja Jacek Kamiński zwrócił uwagę na fakt, że nagrodzona praca stoi na pograniczu teatru telewizji, filmu dokumentalnego i fabularnego. Przetworzenia telewizyjne (z nieruchomej fotografii powstaje czarno-biały film) powodują, że jest to próbka najwyższej klasy realizatorskiej.

Laudatorka Gabriela Wiatr wygłaszająca laudację dla pracy “Kowalski i Schmidt“ Kingi Wołoszyn-Kowandy i Krzysztofa Czajki podkreśliła, że “autorzy programu przyzwyczaili swoich widzów do niezmiennie wysokiego poziomu. W krótkiej i przystępnej formie serwują połączenie informacji z życia społecznego i kulturalnego polsko-niemieckiego pogranicza. Początki programu sięgają roku 1997, można zatem śmiało powiedzieć, że stanowi on niezwykle wartościową dokumentację ewolucji wzajemnych stosunków, sympatii i antypatii, trendów, problemów i wspólnych przedsięwzięć”. Zdaniem jurorki na wielkie uznanie zasługuje umiejętność wyszukiwania tematów, które tak trafnie obrazują sedno pogranicza.

Była to XIX edycja Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej, która od 2013 r. nosi imię Tadeusza Mazowieckiego w uznaniu dla działalności dziennikarskiej tego zmarłego w tym samym roku działacza na rzecz praw obywatelskich i pierwszego demokratycznego premiera Polski po 1989 roku. Do konkursu nadesłano łącznie 116 prac, 62 z Niemiec i 54 z Polski. Polsko-Niemiecka Nagroda Dziennikarska przyznawana jest w kategoriach: Prasa, Radio i Telewizja, a wysokość każdej z nich wynosi 5000 euro. Fundatorami Nagrody są Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, Fundacja Roberta Boscha oraz sześć regionów partnerskich: trzy kraje związkowe – Brandenburgia, Meklemburgia-Pomorze Przednie i Wolne Państwo Saksonia oraz trzy województwa – zachodniopomorskie, lubuskie i dolnośląskie. Nagroda w kategorii “Dziennikarstwo na Pograniczu”, której wysokość także wyniosła 5000 euro, tym razem została sfinansowana przez Wolne Państwo Saksonia za pracę, która, zgodnie z warunkami konkursu, w sposób przykładny dokumentuje codzienność na pograniczu i została przygotowana przez dziennikarza lub dziennikarkę z sześciu regionów partnerskich.

Uroczyste wręczenie nagród w konkursie miało miejsce w ramach IX Polsko-Niemieckich Dni Mediów, które po raz pierwszy odbyły się w Lipsku i zostały objęte patronatem Premiera Wolnego państwa Saksonia Stanisława Tillicha. Dni Mediów odbyły się pod mottem “Europa na rozstajach – integracja czy wykluczenie” we współpracy z Medientreffpunkt Mitteldeutschland.

Całość: http://www.polsko-niemiecka-nagroda-dziennikarska.pl

11-05-2016, 16:58

Mariusz Kamiński: za czasów rządów PO i PSL inwigilowano dziennikarzy  »

Press
(PAP)
11-05-2016

Służby specjalne inwigilowały 52 dziennikarzy – podał w środę w Sejmie minister – koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński, przedstawiając informację z audytu w tych służbach za lata 2007-2015.

Według Kamińskiego billingowano ich telefony, pozyskiwano dane dotyczące miejsc logowania telefonów, sporządzano analizy dotyczące wszystkich osób, z jakimi kontaktowali się dziennikarze, częstotliwości tych kontaktów i miejsc pobytu dziennikarzy, ustalano też dane adresowe i zbierano informacji o ich sytuacji rodzinnej – mówił Kamiński.

Jak powiedział, prowadzono też bezpośrednią obserwację spotkań, w których uczestniczyli, dokumentowano je fotograficznie, a wobec siedmiu dziennikarzy użyto specjalistycznego sprzętu pozwalającego na ujawnienie wszystkich numerów, jakimi się faktycznie posługiwali.

Minister podał, że wobec dwóch dziennikarzy prowadzono podsłuch telefoniczny – były to osoby, występujące w sprawie dotyczącej pracy Komisji Weryfikacyjnej WSI.

W latach 2009-2010 przeprowadzono największą akcję wobec dziennikarzy, dotyczyła ona publikacji dot. tzw. afery hazardowej. Działaniami objęto 30 dziennikarzy, głównie z dziennika “Rzeczpospolita”. Celem działań nie było tylko ujawnienie źródeł dziennikarskich publikacji, ale też rozpoznaniu środowiska dziennikarzy śledczych – mówił Kamiński. Dodał, że planowano też przeprowadzenie prowokacji polegającej na kontrolowanym przekazaniu dziennikarzom informacji niejawnych. W tej sprawie pobrano dane dotyczące billingów i logowań telefonów dziennikarzy obejmujące rok przed tzw. aferą hazardową.

“W ocenie ABW były to działania nieuzasadnione i nielegalne” – podkreślił minister – koordynator.

Część nazwisk dziennikarzy, którzy mieli być inwigilowani opublikował serwis wPolityce.pl.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/52415,Mariusz-Kaminski_-za-czasow-rzadow-PO-i-PSL-inwigilowano-dziennikarzy

11-05-2016, 08:54

Radio Tok FM może starać się o częstotliwość w Tarnowskich Górach  »

Press
(KOZ)
11-05-2016

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji rozpisała dziesięć konkursów na częstotliwości radiowe.

Nowe radia będą mogły stworzyć podmioty w Kraśniku (92,8 MHz), Starogardzie Gdańskim (89,8 MHz), Skomielnej Czarnej (92,1 MHz; o charakterze społeczno-religijnym), Wetlinie (103,6 MHz) i Opolu (99,1 MHz). W tych dwóch ostatnich lokalizacjach o koncesje mogą ubiegać się już istniejące stacje. Dla nich przeznaczone są także dodatkowe częstotliwości na Helu (107,8 MHz), w Lęborku (94,9 MHz), Oleśnie (94,9 MHz), Tarnowskich Górach (104,3 MHz), Wejherowie (91,6 MHz). O możliwość nadawania w Tarnowskich Górach ubiegać się mogą nadawcy stacji informacyjno-publicystycznych – jedyną taką rozgłośnią jest radio Tok FM.

Zainteresowani nadawcy muszą zdążyć z wnioskami do 11 lipca br.

Na rozstrzygnięcie przez KRRiT czeka jeszcze 17 innych wcześniej ogłoszonych konkursów.

Całość: http://www.press.pl/newsy/radio/pokaz/52407,Radio-Tok-FM-moze-starac-sie-o-czestotliwosc-w-Tarnowskich-Gorach?target=pressletter&uid=556

11-05-2016, 06:22

Dworak do Czabańskiego: tworzycie zły system mediów publicznych. Czabański: ratujemy je z upadku  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pl
11-05-2016

Przewodniczący KRRiT Jan Dworak i wiceminister kultury Krzysztof Czabański, odpowiedzialny za nową ustawę medialną, starli się podczas debaty o przyszłości mediów publicznych. Dworak zarzucił Czabańskiemu, że rząd Prawa i Sprawiedliwości tworzy zły system mediów publicznych, który zbyt mocno je centralizuje. Wiceminister kultury uważa, że obecna reforma wyciągnie media publiczne z zapaści.

Jan Dworak i Krzysztof Czabański

Debata została zorganizowana przez Fundację im. Stefana Batorego w związku z dużymi zmianami systemowymi mającymi nastąpić w mediach publicznych w br. W parlamencie są obecnie procedowane projekty trzech ustaw składających się na tzw. dużą reformę tych mediów. Pierwszy zakłada przekształcenie obecnych spółek mediów publicznych w państwowe osoby prawne stanowiące instytucje mediów narodowych. Ich dyrektorów naczelnych będzie powoływać nowo utworzona 6-osobowa Rada Mediów Narodowych, odpowiadająca też za kontrolowanie ich działalności poprzez opiniowanie corocznych sprawozdań. Rada będzie też rozdzielać środki ze składki audiowizualnej (powszechnie pobieranej z rachunkiem za prąd), której dotyczy projekt drugiej ustawy. Natomiast trzecia ustawa zawiera przepisy przejściowe na drugą połowę br., m.in. określające tryb powołania Rady Mediów Narodowych i przejęcia przez nią części kompetencji od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Projekty przeszły w Sejmie pierwsze czytanie i trafiły do komisji kultury, 17 maja odbędzie się ich wysłuchanie publiczne.

- Możemy narzekać na media publiczne po 1989 roku, nie mam zamiaru wybielać ich historii, ale to, co udało nam się osiągnąć to decentralizacja. Dzięki temu powstały faktyczne instytucje kultury – mówił w trakcie debaty Jan Dworak. – Projekt nowej ustawy medialnej wprowadza zły system mediów publicznych, ponieważ je centralizuje, skrajnie upolitycznia i przedstawia bardzo paternalistyczną wizję mediów. Jeśli minister skarbu nominuje władze mediów i członków rad nadzorczych to nie są to media publiczne, lecz rządowe – skrytykował działania Czabańskiego, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Główne zarzuty Dworaka dotyczą przekształcenia Telewizji Polskiej, Polskiego Radia oraz Polskiej Agencji Prasowej ze spółek prawa handlowego w instytucje państwowe podległe Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz arbitralności decyzji przewodniczącego Rady Mediów Narodowych i upolitycznieniu owej rady.

Przewodniczący KRRiT podkreślił, że nie rozumie, dlaczego przewodniczącego Rady Mediów Narodowych ma wyznaczać marszałek Sejmu, który jest kluczowym politykiem w każdej ekipie rządzącej, a nie prezydent, który powinien być konstytucyjnie niezależny. – Rada Mediów Narodowych jest ciałem czysto politycznym – skomentował.

Jan Dworak zauważył, że do upolitycznienia Rady doprowadzi również kompletnie dla niego niezrozumiały szczegółowy zapis o wysokości wynagrodzeń dla przewodniczącego i pozostałych członków tego gremium. – Sprowadzenie wynagrodzenia członków Rady Mediów Narodowych do poziomu średniej krajowej (w przypadku przewodniczącego ma to być półtorej średniej krajowej – red.) automatycznie eliminuje z jej składu menedżerów medialnych z prawdziwego zdarzenia. Nie znam nikogo, kto podjąłby się zarządzania 2,5-miliardowym budżetem mediów publicznych za takie wynagrodzenie - podkreślił Dworak.

Zdaniem szefa KRRiT przekształcenie mediów publicznych w instytucje państwowe spowoduje, że kontrola klasy politycznej nad TVP, Polskim Radiem i PAP będzie jeszcze większa niż miało to miejsce w przeszłości. Jak zauważył, do tej pory media publiczne jako spółki prawa handlowego i spółki Skarbu Państwa podlegały nadzorowi KRRiT i Skarbu Państwa, a w nowej formule znajdą się pod ścisłą kontrolą Ministerstwa Finansów.

Dworak zarzucił również Czabańskiemu, że nowa ustawa medialna tworzona jest w zaciszu gabinetów, bez szerokich konsultacji społecznych. Zdaniem szefa KRRiT, jest to kluczowy warunek, który pozwoli na to, aby w Polsce powstał skuteczny i dobry system mediów publicznych.

Krzysztof Czabański, wiceminister kultury odpowiedzialny za reformę mediów publicznych, odpierał zarzuty wobec działań rządu Prawa i Sprawiedliwości, podkreślając, że celem resortu kultury jest “ratowanie mediów publicznych z upadku”.

- Czasami mam wrażenie, słuchając różnych wypowiedzi, że wcześniej działały kwitnące media publiczne, każdy płaci 22,70 zł abonamentu co miesiąc i wszyscy oglądali TVP z wypiekami na twarzy – powiedział Czabański. – My ratujemy media publiczne z upadku. Działały źle w bardzo wielu aspektach, począwszy od dramatycznej kondycji finansowej przez kwestie programowe, a kończąc na kadrowych, co dobrze pokazuje sprawa Leasing Team – dodał.

Zdaniem wiceministra kultury argumenty o upolitycznieniu Rady Mediów Narodowych są nietrafione. Powoływanie jej na bezwarunkową sześcioletnią kadencję zapewnia niezależność. Pluralizm w jej składzie ma natomiast gwarantować jedno miejsce w 6-osobowej radzie dla przedstawiciela opozycji.

- Rada Mediów Narodowych ma być buforem między mediami a klasą polityczną. KRRiT nim nie jest, ponieważ co roku musi składać sprawozdanie parlamentowi, od którego jest uzależnione jej dalsze funkcjonowanie - tłumaczył Krzysztof Czabański. Odniósł się także do zarzutów dotyczących powstawania nowej ustawy medialnej bez wystarczających konsultacji z ekspertami. - Ten projekt nie powstał w zaciszu gabinetów, choć faktycznie nie doszło do szerokiej debaty publicznej. Nie unikamy jednak rozmów na ten temat, czego dowodem jest chociażby dzisiejsze spotkanie - podkreślił Czabański.

Inną kwestią poruszaną w czasie debaty było finansowanie mediów publicznych. Wprowadzenie opłaty audiowizualnej w formie dodatku do rachunku za prąd nie zostało poddanej szczególnej krytyce. Krzysztof Czabański podkreślił, że środki pozyskane z opłaty wizualne będą adresowane bezpośrednio do mediów narodowych, nie będą trafiały do budżetu państwa. – To kontynuacja zaczerpnięta z abonamentu radiowo-telewizyjnego – podkreślił wiceszef resortu kultury.

Krzysztof Czabański, wiceminister kultury odpowiedzialny za reformę mediów publicznych, odpierał zarzuty wobec działań rządu Prawa i Sprawiedliwości, podkreślając, że celem resortu kultury jest “ratowanie mediów publicznych z upadku”.

- Czasami mam wrażenie, słuchając różnych wypowiedzi, że wcześniej działały kwitnące media publiczne, każdy płaci 22,70 zł abonamentu co miesiąc i wszyscy oglądali TVP z wypiekami na twarzy – powiedział Czabański. – My ratujemy media publiczne z upadku. Działały źle w bardzo wielu aspektach, począwszy od dramatycznej kondycji finansowej przez kwestie programowe, a kończąc na kadrowych, co dobrze pokazuje sprawa Leasing Team – dodał.

Zdaniem wiceministra kultury argumenty o upolitycznieniu Rady Mediów Narodowych są nietrafione. Powoływanie jej na bezwarunkową sześcioletnią kadencję zapewnia niezależność. Pluralizm w jej składzie ma natomiast gwarantować jedno miejsce w 6-osobowej radzie dla przedstawiciela opozycji.

- Rada Mediów Narodowych ma być buforem między mediami a klasą polityczną. KRRiT nim nie jest, ponieważ co roku musi składać sprawozdanie parlamentowi, od którego jest uzależnione jej dalsze funkcjonowanie – tłumaczył Krzysztof Czabański. Odniósł się także do zarzutów dotyczących powstawania nowej ustawy medialnej bez wystarczających konsultacji z ekspertami. – Ten projekt nie powstał w zaciszu gabinetów, choć faktycznie nie doszło do szerokiej debaty publicznej. Nie unikamy jednak rozmów na ten temat, czego dowodem jest chociażby dzisiejsze spotkanie – podkreślił Czabański.

Inną kwestią poruszaną w czasie debaty było finansowanie mediów publicznych. Wprowadzenie opłaty audiowizualnej w formie dodatku do rachunku za prąd nie zostało poddanej szczególnej krytyce. Krzysztof Czabański podkreślił, że środki pozyskane z opłaty wizualne będą adresowane bezpośrednio do mediów narodowych, nie będą trafiały do budżetu państwa. – To kontynuacja zaczerpnięta z abonamentu radiowo-telewizyjnego – podkreślił wiceszef resortu kultury.

Uczestnicy debaty odnieśli się również do finansowania mediów publicznych z reklam. Zdaniem członka KRRiT Krzysztofa Lufta problemem nie jest obecna forma prawna spółek mediów publicznych, ale sposób ich finansowania. Według niego jakość programów w TVP i Polskim Radio jest pochodną modelu finansowania. Przypomniał, że w przypadku PR dochody z abonamentu stanowią 70-80 proc. przychodów, ale w przypadku publicznej telewizji jest to 30 proc. – Bywało, że było to i 13 proc. – zauważył Luft.

Zdaniem uczestników debaty, komercjalizacja mediów publicznych negatywnie wpływa na realizowanie misji. Jan Dworak użył nawet określenia, że media publiczne zostały skazane na życie “żebraka na rynku reklamy”. Krzysztof Czabański powiedział, że rozumie te argumenty, ale w projekcie nowej ustawy medialnej celowo całkowicie nie zrezygnowano z emisji reklam w mediach narodowych.

- Media narodowe nadal będą uczestnikiem rynku reklamy, ponieważ dla twórców ustawy ważne jest, aby nie traciły one oglądalności i słuchalności. A pozycja na rynku reklamy jest miernikiem popularności mediów. Nie chcemy marginalizować mediów publicznych, chcemy je wzmocnić – zaznaczył Krzysztof Czabański. Dodał jednak, że w ustawie znajduje się zapis o strategicznym zmniejszaniu udziału wpływ z reklam w strukturze finansowania mediów narodowych.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/dworak-do-czabanskiego-tworzycie-zly-system-mediow-publicznych-czabanski-ratujemy-je-z-upadku

11-05-2016, 00:59

TVP używa “Wiadomości” do wojny z Nielsenem  »

Press
(RUT)
11-05-2016

W głównym wydaniu “Wiadomości” Telewizja Polska zaatakowała wczoraj firmę badawczą Nielsen Audience Measurement i personalnie jej szefową Elżbietę Gorajewską. Telewizja publiczna nie rozumie, dlaczego inne podmioty wtrącają się w jej relacje z instytutem badawczym.

Schemat badań telemetrycznych

Zamykający wczorajsze “Wiadomości” materiał Klaudiusza Pobudzina traktował o tym, że metodologia badania oglądalności programów telewizyjnych – w tym właśnie serwisu Jedynki – jest niejasna i nie ma nad tymi badaniami kontroli. Po raz kolejny “Wiadomości” poskarżyły się, że Nielsen nie chce udostępnić adresów ani nawet kodów pocztowych uczestników swojego panelu telemetrycznego.

Jako dowód na nierzetelność badań Nielsena TVP zaprezentowała wczoraj wyniki sondażu TNS, z którego wynikało, że “Wiadomości” oglądało w ostatni poniedziałek 4,1 mln osób. Podano, że próba badawcza to 800 osób, nie wiadomo jednak, czy pytano ich, jak długo oglądali ten program – czyli czy jest to średnia widownia całego wydania, czy raczej jego zasięg. Wynik sondażu zestawiono ze średnią widownią poniedziałkowych “Wiadomości” podaną przez Nielsena – 2,9 mln. W tym przypadku panelistów jest ok. 5 tys., a wynik oznacza, że średnio tyle osób oglądało program w każdej jego minucie.

Potem Klaudiusz Pobudzin wypomniał dyrektor zarządzającej Nielsena w Polsce Elżbiecie Gorajewskiej jej przeszłość. W materiale “Wiadomości” poinformowano widzów, że w latach 80. ubiegłego wieku pracowała ona w PRL-owskim instytucie badawczym CBOS, gdzie robiła m.in. analizy o tym, jak spada w społeczeństwie krytyka ustroju socjalistycznego.

Spytaliśmy Elżbietę Gorajewską o komentarz, ale nie chciała się odnosić do zarzutów z materiału “Wiadomości”.

Natomiast do podważania przez TVP wyników badań oglądalności odniosły się wczoraj solidarnie organizacje zrzeszające domy mediowe, agencje reklamowe, firmy badawcze i media. Wystosowały one do prezesa TVP Jacka Kurskiego list otwarty. Podpisały go: Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej SAR oraz dwa związki firm badawczych – Polskie Towarzystwo Badaczy Rynku i Opinii, Organizacja Firm Badania Opinii i Rynku. Organizacje branżowe podkreśliły, że wiarygodność i rzetelność badań Nielsena “jest gwarantem profesjonalizmu świadczonych usług reklamowych oraz marketingowych”. “Doceniamy wszelką troskę o wiarygodność i jakość dostępnych na polskim rynku badań, ale nie rozumiemy powodów jej aktualnego podważania” – napisały organizacje branżowe, którym “zależy na jak najlepszych relacjach pomiędzy uczestnikami rynku reklamy oraz przestrzeganiu standardów”. Autorzy listu wyrazili gotowość do rozmów, które wyjaśnią wątpliwości Telewizji Polskiej.

Zarząd TVP jest zdziwiony, że inne podmioty wtrącają się w jego relacje z firmą badawczą. Jak nas informuje rzecznik prasowy TVP, Aleksandra Gieros-Brzezińska, “TVP podziela troskę o kształt rynku badawczego i jego transparentność”. “Zarząd TVP ponosi odpowiedzialność za interesy ekonomiczne nadawcy publicznego, dlatego rezerwuje sobie pełne prawo do samodzielnej oceny jakości wysokobudżetowych komercyjnych usług dostarczanych spółce przez firmy zewnętrzne” – stwierdza rzecznik TVP. “Brak konkurencyjności w badaniach oglądalności telewizji wymaga wzmożonej uwagi, gdyż nie działają tutaj w pełni reguły rynkowe. TVP zainteresowana jest przeprowadzeniem w tym zakresie szerszej debaty z udziałem wszystkich uczestników rynku” – dodaje

Jacek Kurski prawie od początku objęcia funkcji prezesa TVP krytykuje badania Nielsena. W kwietniu podczas posiedzenia sejmowej komisji kultury stwierdził, że dostarczane przez Nielsen Audience Measurement dane dotyczące oglądalności TVP nie są reprezentatywne, gdyż jego zdaniem badania odbywają się na zbyt małej próbie.

Obecna umowa TVP z Nielsenem na dane telemetryczne opiewa na 36,9 mln zł i została podpisana przez zarząd TVP, którego prezesem był Juliusz Braun. Obowiązuje w latach 2015-2019.

Wcześniej przez wiele lat na polskim rynku oglądalność oprócz Nielsena badał także OBOP. Jeszcze w 2011 roku danymi tego instytutu posługiwała się TVP, testując już jednak dane Nielsena. Kiedy rok później TVP całkowicie przeszła na dane Nielsen Audience Measurement, OBOP zrezygnował z pomiarów oglądalności, bo nie miał na swoje wyniki klientów. Wejście na rynek badań oglądalności jest bardzo kosztowne, bo wymaga zbudowania panelu telemetrycznego.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/52408,TVP-uzywa-Wiadomosci-do-wojny-z-Nielsenem

10-05-2016, 18:23

Podejrzany o zabójstwo dziennikarza z Mławy trafi na obserwację psychiatryczną  »

Press
PAP
10-05-2016

Bartosz N., podejrzany o dokonanie  zabójstwa dziennikarza z Mławy Łukasza Masiaka, na wniosek biegłych poddany zostanie specjalistycznej obserwacji w Regionalnym Ośrodku Psychiatrii Sądowej w Gostyninie. Ma ona potrwać do czterech tygodni.

Celem obserwacji Bartosza N. jest ocena stanu jego zdrowia psychicznego, w tym także w kontekście przedstawionego mu w lutym br. zarzutu działania z zamiarem ewentualnego pozbawienia życia mławskiego dziennikarza. W związku z zarządzoną obserwacją psychiatryczną Bartosza N. oraz prowadzonymi dalszymi czynnościami, śledztwo w sprawie zabójstwa Łukasza Masiaka przedłużone zostało do 15 czerwca br. – poinformowała we wtorek PAP rzeczniczka płockiej Prokuratury Okręgowej w Płocku Iwona Śmigielska-Kowalska.

“Na obserwację w Regionalnym Ośrodku Psychiatrii Sądowej w Gostyninie zgodził się Sąd Okręgowy w Płocku po tym, jak biegli nie mogli się wypowiedzieć na temat stanu zdrowia psychicznego podejrzanego po jednorazowym badaniu ambulatoryjnym. Sąd wydał zgodę na wnioskowaną przez biegłych obserwację na czas nie dłuższy niż cztery tygodnie” – powiedziała PAP Śmigielska-Kowalska. Dodała, że Bartosz N. od chwili zatrzymania jest tymczasowo aresztowany.

Do zabójstwa 32-letniego dziennikarza z Mławy doszło w nocy z 13 na 14 czerwca 2015 roku w toalecie kręgielni w jednym z nocnych lokali w tym mieście. Bartosz N. zbiegł z miejsca zdarzenia. Został zatrzymany 2 lutego 2016  roku po tym, jak sam zgłosił się do płockiej Prokuratury Okręgowej. Został tam przesłuchany i usłyszał zarzut działania z zamiarem ewentualnego pozbawienia życia mławskiego dziennikarza. Bartosz N. nie przyznał się wówczas do zarzucanego mu czynu.

Z wcześniejszych ustaleń śledztwa w sprawie śmierci Łukasza Masiaka, w tym z przeprowadzonej sekcji zwłok, wynika, że został on kopnięty w lewą część głowy, co spowodowało powstanie krwiaka oraz niewydolność krążeniowo-oddechowa, a w następstwie zgon dziennikarza.   Łukasz Masiak pracował początkowo w “Głosie Mławy”, a w 2010 r. założył własny portal – Naszamlawa.pl.

Całość: http://www.press.pl/newsy/internet/pokaz/52403,Podejrzany-o-zabojstwo-dziennikarza-z-Mlawy-trafi-na-obserwacje-psychiatryczna