Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

01-06-2016, 08:48

Telewizja Polska odpowiada Juliuszowi Braunowi: zarzuty wobec obecnych władz TVP bezzasadne  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
bg
01-06-2016

Krytyczne uwagi Juliusza Brauna do sprawozdania finansowego Telewizji Polskiej za 2015 rok są bezzasadne, zaś aktualizacja wartości zapasów programowych odzwierciedla ich faktyczną wartość dla potrzeb działalności TVP, co pośrednio świadczy o niskiej jakości znacznej części produkowanych i kupowanych treści programowych - uważają obecne władze Telewizji Polskiej.

We wtorek walne zgromadzenie (czyli w praktyce minister skarbu państwa) udzieliło absolutorium za ub.r. członkom rady nadzorczej TVP, natomiast nie udzieliło go członkom dwóch poprzednich zarządów Telewizji Polskiej.

Taką decyzją ministra skarbu oburzony jest Juliusz Braun, prezes TVP do końca lipca ub.r. We wtorek wystosował do Telewizji Polskiej i Ministerstwa Skarbu Państwa, jak też niektórych mediów oświadczenie w tej sprawie. Stwierdził, że decyzja ministra skarbu państwa (pełniącego rolę walnego zgromadzenia TVP) o nieudzieleniu absolutorium zarządowi z pierwszej połowy ub.r. jest bezzasadna oraz sprzeczna z prawem i dobrymi obyczajami.

Centrum informacji Telewizji Polskiej w odpowiedzi na zarzuty Juliusza Brauna poinformowało redakcję Wirtualnemedia.pl, że zarząd TVP S.A. nie jest stroną w zakresie decyzji Walnego Zgromadzenia o nieudzieleniu absolutorium Juliuszowi Braunowi. „Nie komentujemy powodów nieudzielenia absolutorium, jednakże krytyczne uwagi Juliusza Brauna do sprawozdania finansowego TVP S.A. za 2015 r. są bezzasadne, gdyż jest ono rzetelne co potwierdza badane przeprowadzone przez niezależnego audytora – firmę Deloitte Polska Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Sp. k. Aktualizacja wartości zapasów programowych odzwierciedla ich faktyczną wartość dla potrzeb działalności TVP S.A., co pośrednio świadczy o niskiej jakości znacznej części produkowanych i kupowanych treści programowych” – przekazało nam centrum.

Braun w swoim oświadczeniu podkreślił, że za jego prezesury działalność TVP w pierwszym półroczu ub.r. zakończyła się zyskiem netto w wysokości 144,4 mln zł. Plan przychodów spółki wykonany został w 104 proc., mimo spadku przychodów z abonamentu. – Koszty rodzajowe za I półrocze były o 3,1 proc. niższe od planu na ten okres. Wszystkie płatności były realizowane na bieżąco, spółka nie korzystała z kredytów, a stan środków finansowych wynosił ponad 80 mln zł – napisał Braun.

Zwrócił też uwagę, że przyjęte przez walne zgromadzenie sprawozdanie z działalności spółki potwierdza, że już w 2014 roku została odwrócona trwająca od wielu lat negatywna tendencja obniżania udziałów korporacyjnych TVP w rynku oglądalności. Wyliczył też inne osiągnięcia z okresu jego prezesury. – Przykładem aktywnego udziału TVP w rozwoju kultury narodowej jest fakt, iż w 2015 roku tylko na antenach TVP 1, TVP 2 i TVP Kultura zaprezentowano 55 przedstawień teatralnych, w tym 20 spektakli premierowych. TVP była coraz silniej obecna w obszarze nowych technologii. W ciągu 2015 roku 2,5-krotnie wzrosła liczba użytkowników platformy hybrydowej. Przyspieszeniu uległ proces digitalizacji zbiorów;  w 2015 r. zdigitalizowano ponad 60 tys. minut audycji, a 38 pozycji filmowych poddano rewitalizacji obrazu i dźwięku – napisał.

Według byłego prezesa TVP zeszłoroczna strata spółki, wykazana w sprawozdaniu finansowym przyjętym przez jej zarząd, jest wynikiem aktualizacji wartości zapasów programowych, co – jak odnotowano w sprawozdaniu -  zmniejszyło wynik finansowy o ponad 95,5 mln zł. – Wykazana w sprawozdaniu strata za rok 2015 jest więc wyłącznie wynikiem decyzji podjętej przez obecny zarząd, który swoimi działaniami doprowadził do drastycznego załamania wyników Spółki i pragnie obecnie w złym świetle przedstawić sytuację zastaną w Telewizji Polskiej – uważa Juliusz Braun.

Juliusz Braun zapowiada też podjęcie przewidzianych prawem działań w celu uchylenia uchwały o nieudzieleniu absolutorium. – Wystąpię o to do sądu – potwierdza Braun w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/telewizja-polska-odpowiada-juliuszowi-braunowi-zarzuty-wobec-obecnych-wladz-tvp-bezzasadne

01-06-2016, 08:42

“Kobieta i Życie” kończy 70 lat. Specjalne wydanie i wspomnieniowy dodatek  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pk
01-06-2016

Z okazji 70-lecia miesięcznika “Kobieta i Życie” (Wydawnictwo Bauer) na początku czerwca br. w kioskach pojawi się specjalny, podwójny numer magazynu. Z okazji urodzin dołączony zostanie specjalny dodatek przygotowany na wzór wydań z lat 50. i 60.

"Kobieta i życie" Retro na 70-lecie

“Kobieta i Życie” jest najstarszym magazynem dla kobiet w Polsce – pierwszy numer ukazał się w 1946 roku. Początkowo wydawany był pod tytułem „Moda i życie praktyczne”. W związku z 70. rocznicą powstania miesięcznika, w lipcowym numerze pojawią się m.in. wywiady z gwiazdami, których fotografie były na okładkach “Kobiety i Życia” – Ireny Santor, Beaty Tyszkiewicz i Teresy Lipowskiej, które zdradzą ich sposób na dojrzałe życie.  Oprócz tego przepisy na dania przedstawią znani szefowie kuchni – Mateusz Gessler, Pascal Brodnicki i Jan Kuroń, a czytelniczki, w specjalnym konkursie, będą miały szanse na wygranie 70 nagród.

Z okazji 70. urodzin tytułu, do lipcowego numeru zostanie dołączony specjalny dodatek “Kobieta i Życie. Numer retro na urodziny”. Wydawnictwo pod względem technicznym i merytorycznym jest stylizowany na wydanie z lat 50. – pojawią się w nim m.in. fragmenty archiwalnych tekstów z „Kobiety i Życia”, przepisy kulinarne z lat 60, stroje modne przez ostatnich 70 lat oraz opowieści o gwiazdach, publikowane w dawnych numerach magazynu.

Na okładkach – zarówno “Kobiety i Życia” jak i specjalnego dodatku, pojawią się zdjęcia aktorki Marty Lipińskiej. Lipcowe wydanie magazynu będzie kosztowało 1,99 zł i ukaże się w nakładzie 450 tys. egzemplarzy. Wydawnictwo Bauer zaplanowało promocję urodzinowej „Kobiety i Życia” w radiu RMF FM i w tytułach prasowych wydawnictwa.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/kobieta-i-zycie-konczy-70-lat-specjalne-wydanie-i-wspomnieniowy-dodatek

01-06-2016, 07:30

Radio ZET zyska na zamianie Olejnik i Piaseckiego, ale decyzja mogła mieć kontekst polityczny (opinie)  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
01-06-2016

Monika Olejnik jest legendą polskiego radia, jej odejście z Radia ZET to koniec pewnej epoki. Konrad Piasecki jest świetnym dziennikarzem, znakomitym warsztatowo i profesjonalnym, ale trudno mu będzie ją zastąpić. Decyzja nadawcy mogła mieć kontekst polityczny – oceniają Roman Czejarek, Bogusław Chrabota, Ewa Wanat, Jacek Żakowski, Karolina Korwin-Piotrowska, Rafał Betlejewski i dr Tomasz Gackowski.

Monika Olejnik

Na przełomie czerwca i lipca Monika Olejnik zakończy prowadzenie “Gościa Radia ZET” i “7 dnia tygodnia” w Radiu ZET. Dziennikarka odchodzi z rozgłośni, o czym wczoraj poinformowała Grupa Eurozet.

Od września zastąpi ją Konrad Piasecki, który poprowadzi codzienną rozmowę polityczną. O zmianie zdecydował Eurozet. Olejnik otrzymała propozycję pozostania przy prowadzeniu niedzielnej audycji, ale odmówiła.

- Naszym celem jest kultywowanie najwyższych standardów dziennikarstwa i zapewnienie słuchaczom atrakcyjnej, nietuzinkowej oferty programowej – mówi Jarosław Paszkowski, redaktor naczelny Radia ZET. - Chcemy wnieść nową energię i spojrzenie do formuły programów społeczno-politycznych, zachowując charakterystyczną dla stacji dociekliwość i neutralność w przedstawianiu kluczowych dla Polaków tematów. Mamy nadzieję, że zmiany te spełnią oczekiwania naszych aktualnych i przyszłych słuchaczy - podsumowuje.

Monika Olejnik była ważną postacią w Radiu ZET

Roman Czejarek, dziennikarz radiowej Jedynki, zwraca uwagę, że nie są znane kulisy podjęcia przez Eurozet decyzji o zmianie. – Na pewno zainteresowani wiedzieli o tym dużo wcześniej. Przejście tak ważnej osoby jak Konrad Piasecki z największego radia w Polsce jakim jest RMF FM do radia numer dwa w Polsce – biorąc pod uwagę ilość odbiorców – musiały poprzedzić negocjacje – ocenia dziennikarz. – Monika Olejnik była ważną postacią w Radiu ZET, a jej odejście rzeczywiście jest wydarzeniem. To koniec pewnej epoki – dodaje.

Roman Czejarek

Czejarek przyznaje, że domyśla się, jaki ona ma pogląd na daną sprawę, kiedy słucha pytań przez nią zadawanych. Natomiast Konrad Piasecki jest dla niego znacznie bardziej przezroczysty. – To nie znaczy, że wywiady Olejnik są złe. Obydwie formy są po prostu różne – podkreśla.

- Radio ZET zyska na te zmianie. Pewna grupa słuchaczy mogła być już znudzona Moniką Olejnik, była dla nich przewidywalna, choć wciąż prowadziła świetne rozmowy. Widać wyraźnie od kilku miesięcy, że w Eurozecie coś drgnęło. Pojawiają się inne nowe osoby – Małgorzata Kościelniak i Tomek Michniewicz, którzy odeszli z Polskiego Radia i pojawili się właśnie tam. Widzę, że jest ktoś, kto kombinuje, myślę, że może to być Sławek Assendi - ocenia Roman Czejarek.

W jego ocenie, odejście Konrada Piaseckiego jest problemem dla RMF FM. Nie potrafi również wskazać, kto mógłby go zastąpić w “Kontrwywiadzie”. – Możliwe, że przeprowadzona zostanie burza mózgów i w miejsce tej audycji pojawi się coś zupełnie innego. Ciężko będzie znaleźć nową osobę. Trzeba by zbudować jej markę na nowo. Nie widzę nikogo takiego na rynku, takiego wprost do wzięcia. Olejnik i Piasecki mieli ugruntowane pozycje – konkluduje Czejarek.

Bogusław Chrabota

Redaktor naczelny “Rzeczpospolitej” Bogusław Chrabota nazywa Monikę Olejnik legendą i wyrazistą postacią w historii polskiego radia.

- Szlify zdobywała w radiowej Trójce, potem zastąpiła Skowrońskiego w Zetce. Niewątpliwie jest jedną z najbardziej wyrazistych postaci w historii polskiego radia ostatnich 25 lat. Zarazem, jako kobieta swoistym symbolem emancypacji. Piaseckiemu trudno będzie ją zastąpić, choć to świetny dziennikarz. Znakomity warsztatowo i profesjonalny. Jednak na swoja legendę musi jeszcze zapracować. Paradoksalnie, dla niego to szansa wspięcia się na szczyt, ale wejść w buty Olejnik nie będzie mu łatwo. Swoja drogą, wyobrażacie sobie faceta w szpilkach? – zastanawia się Bogusław Chrabota.

Eurozet ma pewnie coś do załatwienia z władzą

- To normalne na rynku mediów, ludzie zmieniają pracę – ocenia z kolei Ewa Wanat, była szefowa Polskiego Radia RDC i TOK FM. – Przeczytałam jednak wypowiedź redaktora naczelnego Radia ZET, który mówi o “stylu prowadzenia rozmów” i neutralności. Eurozet ma pewnie coś do załatwienia z władzą, która Moniki Olejnik nienawidzi na równi z Tomaszem Lisem – podkreśla Wanat. Dziennikarkę zwolniono dyscyplinarnie z RDC za wpis na Facebooku, jednak sąd pracy uznał, że dyscyplinarka była bezpodstawna.

Jacek Żakowski

Dla Jacka Żakowskiego, publicysty i prowadzącego poranki w Radiu TOK FM, Monika Olejnik jest instytucją polskiego dziennikarstwa.

- Wydawało się, że jest już kimś takim w Radiu ZET jak Wieża Eiffla w Paryżu albo Piramida w Gizie. Dla mnie ta informacja jest zaskakująca, nie rozumiem, dlaczego taka decyzja zapadła. Konrad Piasecki jest doskonałym dziennikarzem, otrzymał tytuł Dziennikarza Roku. Bardzo go szanuję - opisuje Jacek Żakowski.

Żakowski zaznacza, że rozstanie z Olejnik mogło nastąpić ze względu na negatywny stosunek do niej środowisk związanych z Prawem i Sprawiedliwości. – Ale myślę, że najważniejsza część słuchaczy Radia ZET nie należy do wyborców PiS. To jest typowa wielkomiejska stacja dla zurbanizowanej publiczności. Oczywiście możliwe są jakieś polityczne naciski, ale nie wydaje mi się, żeby Konrad Piasecki był PiS-owskim dziennikarzem. Nie widzę jakiejś szczególnej politycznej różnicy między nimi – podkreśla Żakowski.

Zdaniem dziennikarza, rozmowy Olejnik i Piaseckiego są bardzo mocno identyfikujące, a zatem zmiana w Radiu ZET jest dla niego ważna tożsamościowo. – Jestem przekonany, że ogromna część słuchaczy “Gościa Radia ZET” i „7 dnia tygodnia” powracała do nich ze względu na Monikę, która jest bardzo wyrazistą osobowością. Z całą pewnością samo podjęcie takiej decyzji ma wpływ na wizerunek rozgłośni. Nie wiem jednak, co Radio ZET chciało uzyskać – dodaje Jacek Żakowski.

To jest bardzo zła wiadomość dla wszystkich mediów

Karolina Korwin - Piotrowska

Dziennikarka Karolina Korwin-Piotrowska uważa, że Eurozet, rozstając się z Moniką Olejnik, “ulega politycznym naciskom”. – To jest też bardzo zła wiadomość dla wszystkich mediów, bo pokazuje, że nawet media komercyjne, o których mówiło się, że mogą być niezależne i naciski polityczne ich nie dotkną, jednak je dotykają. Mówi się, że może dojść do naciskania przez wpływy z rynku reklamowego, a aspekt ekonomiczny wygra z merytorycznym – wymienia Korwin-Piotrowska.

- Monika kojarzyła się politycznie i jej nazwisko – tak jak nazwiska paru innych dziennikarzy, którzy już pracy nie mają – było wymieniane na liście osób do wyrzucenia, kiedy PiS dojdzie do władzy. Ona nie jest spolegliwa, ostro magluje polityków, jest twarda i walczy z nimi - dodaje dziennikarka.

Karolina Korwin-Piotrowska ocenia, że za Moniką Olejnik odejdzie konkretny rodzaj słuchaczy, dlatego nadawcy powinni walczyć, żeby dołączyła do ich zespołu. – Monika jest marką, jakie w polskich mediach można policzyć na palcach jednej ręki. Branża radiowa na pewno wciąż szuka gorących nazwisk, ale myślę, że takich pieniędzy już się w radiach nie daje – zaznacza.

Rafał Betlejewski

Na kontekst polityczny decyzji Eurozetu o zmianie wskazuje także Rafał Betlejewski, redaktor naczelny Medium Publicznego i były prowadzący audycję w RDC. – Monika Olejnik jest osobą znienawidzoną – i to dosłownie – przez zwolenników “dobrej zmiany”. Nie trawią jej. W tym sensie, dla medium mainstreamowego, jakim jest Zetka, może być osobą niewygodną – gdyż jej obecność polaryzuje całą antenę, czego jej właściciele mogą chcieć uniknąć – ocenia. – Ma to szczególne znaczenie w rywalizacji na rynku reklamy w świetle zapowiedzi utworzenia “narodowego domu mediowego”, który podlegałby władzy PiS – dodaje.

Jego zdaniem, tytuł Dziennikarza Roku czyni z Konrada Piaseckiego z pewnością osobę niezwykle pożądaną w polskich mediach. – Udało mu się jednak zachować większą wstrzemięźliwość w deklarowaniu swoich sympatii politycznych i jest przez to osobą dużo bardziej strawną dla PiS-owskiego elektoratu, który niewątpliwie także słucha Zetki – zauważa Rafał Betlejewski. – Media to biznes – a biznes jest bezlitosny. Żaden właściciel spółki mediowej w Polsce nie pójdzie na wojnę z władzą, gdyż na tym nie tylko nie można zyskać, ale bardzo wiele można stracić – zwraca uwagę.

Medioznawca dr Tomasz Gackowski z Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że odejście Moniki Olejnik i dołączenie Konrada Piaseckiego jest wzmocnieniem dla Radia ZET. Przytacza fragment komunikatu Grupy Eurozet, z którego wynika, że wydawca stawia na dociekliwe, ale bezstronne dziennikarstwo.

- O ile mogę przyznać, że Monika Olejnik jest dociekliwa – nie zawsze a czasami, jej dociekliwość ma różne oblicza – to jednak z bezstronnością w przypadku Moniki Olejnik jest znacznie gorzej - ocenia medioznawca.

- Mało jest dzisiaj takich audycji publicystycznych, które wrzucają nam nowe fakty i nowe światło na różne wątki. Są w znacznej mierze poświęcone głównie opiniom, a każdy jakieś opinie posiada. Piasecki robi tego typu wywiady, w których opinia przeplata się z wyciągnięciem nowych wątków, spostrzeżeń, stanowisk. Dlatego Radio ZET zyska na cytowalności. Zyska też z perspektywy wizerunkowej, bo Konrad Piasecki dla pewnych środowisk mniej jest na cenzurowanym niż Monika Olejnik, patrząc na to, jak wiele osób przychodzi do niego do studia i jak jego rozmowy przebiegają. Wcale bym nie abstrahował od tego, jaką mamy władzę obecnie – podkreśla dr Tomasz Gackowski.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/radio-zet-zyska-na-zamianie-olejnik-i-piaseckiego-ale-decyzja-mogla-miec-kontekst-polityczny-opinie

01-06-2016, 07:21

Jarosław Kuźniar: odszedłem, żeby robić to, czego oczekują ode mnie widzowie  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Paweł Luty
01-06-2016

Jarosław Kuźniar po 10 latach rozstał się z TVN. W zeszłym roku musiał odejść z TVN24 i przez 9 miesięcy prowadził Dzień Dobry TVN. Od września będzie prowadził własny program na żywo dla Onetu. Jak mówi w rozmowie z serwisem Wirtualnemedia.pl, nie wierzy, żeby musiał odchodzić z TVN24 z powodu politycznych nacisków.

Jarosław Kuźniar

Jarosław Kuźniar we wrześniu wystartuje z własnym codziennym programem emitowanym na żywo na portalu Onet.pl. Jak zapowiada, będzie to najbardziej interaktywny program w polskim internecie. Na razie nie może zdradzić więcej, ponieważ takie są realia portalowej konkurencji – rządzi w niej pomysł.

We wtorek Kuźniar ostatni raz poprowadził “Dzień dobry TVN”, żegnając się też z Grupą TVN, z którą był związany przez dziewięć lat (przez pierwsze osiem prowadził poranne pasmo w TVN24). W internetowych mediach społecznościowych, zwłaszcza na Twitterze i Facebooku, jest bardzo aktywny od wielu lat, od ponad dwóch lat prowadzi też biuro podróży powiązane z serwisem Goforworld.com.


Z Jarosławem Kuźniarem rozmawiamy o przejściu z tradycyjnej telewizji do internetu w gorącym okresie zmian w polityce i mediach


Wirtualnemedia.pl: Czuje się Pan ofiarą “dobrej zmiany” w mediach? Odszedł Pan najpierw z TVN24, a teraz z TVN, ponieważ pracodawca bał się politycznych nacisków ze strony powiązanych ze Skarbem Państwa reklamodawców?

Jarosław Kuźniar: Słyszałem o tych pogłoskach, ale wydaje mi się to niewiarygodne. Nie sądzę, żeby akurat TVN mógłby mieć problem z naciskami. Dzięki goforworld.com musiałem wybrać między własnym biznesem, pomysłem na siebie, a telewizją, która nie lubi dzielić się swoimi ludźmi. Przez kilka lat wszystko było w porządku, ale później usłyszałem, że nasze interesy zaczęły wchodzić na kurs, który mógłby okazać się kolizyjny. I musiałem się określić.

Na Facebooku i Periscope wspominał Pan też, że zmiana tego jak konsumujemy media miała również wpływ na podjętą decyzję.

Patrząc w przyszłość, tak to będzie działało. Telewizja już nie będzie mogła się okopywać i mówić, że internet to zło. Internet coraz odważniej wchodzi na poletko telewizji. A koniec końców i tak wszyscy tworzą treści, które są oglądane przez widzów wtedy kiedy odbiorcy tego chcą i na czym chcą. Moja decyzja o dołączeniu do Onetu to wskoczenie do pociągu, który za moment będzie jechał w zupełnie inną stronę. Fajnie wsiąść na pierwszej stacji a nie na stacji końcowej, kiedy będzie już za późno.

Z drugiej strony badania pokazują, że nigdy wcześniej nie oglądaliśmy tak dużo tradycyjnej telewizji jak teraz.

To prawda. Patrząc choćby na rynek amerykański i na Netfliksa, który w ciągu roku zabiera telewizji tradycyjnej połowę udziałów, wyraźnie widać trend. Widzę po sobie jak to działa: oglądasz to, co chcesz, kiedy chcesz, na czym chcesz, a czy content dostarczy ci TVN czy Onet to już jest wtórna rzecz. Coraz częściej wybieramy też, jako odbiorcy, osoby, których chcemy słuchać, a nie medialne brandy. Ogląda się Christiane Amanpour, która akurat jest w CNN albo uwielbia się Andersona Coopera, a akurat CNN daje mu pole do popisu.

Działalność w internecie jest jeszcze bardziej oparta na intymnej relacji z widzami, dążymy do tego, żeby to doświadczenie przypominało siedzenie przy jednym stole z przyjaciółmi.

Polska infrastruktura medialna jest już Pana zdaniem gotowa na przełożenie wajchy z telewizji na internet?

W Polsce to wszystko nadal jeszcze dopiero się rozkręca. Choć infrastruktura internetowa w Polsce jest lepsza niż w Japonii czy na Islandii. Dodajmy do tego jeszcze to, że większość sprzedawanych teraz telewizorów jest podłączona do internetu. Dzisiaj kupuje się telewizor, żeby oglądać konkretne treści, niekoniecznie po to, żeby oglądać telewizję.

Formuła Pana programu w Onecie będzie zgodna z tym duchem?

Mam wymarzoną formułę mojego programu w Onecie, ale dzisiaj nie mogę o niej więcej powiedzieć. To będzie najbardziej interaktywny program jaki Polska widziała. Konkurencja w internecie jest tak samo silna jak w TV. Dzisiaj portale internetowe mają swoje własne ramówki. To jest rywalizacja na pomysł.

Mogę powiedzieć jedynie, że będę robił program na żywo, codzienny, już od września, jak skończy mi się zakaz konkurencji. Najcenniejsze dla mnie jest to, że w tej formule mieszczą się także podróże i będę mógł je relacjonować dla Onet i goforworld.com. Oprócz tego wszystkie wydania specjalne. Tego mi brakowało w “Dzień dobry TVN”.

A może jest tak, że patrząc na to, co dzieje się teraz w Telewizji Polskiej, po prostu nie chce Pan już być kojarzony ze środowiskiem telewizyjnym?

Musiałem bardzo szybko zdecydować, czy poświęcić goforworld.com i wylądowałem w “Dzień dobry TVN”. Być może gdybym miał więcej czasu na decyzję, dziś byłbym w innej telewizji. Jak Pan widzi, wybory są dość ograniczone, nie sądzę, żeby ktoś z otwartymi ramionami powiedział w TVPiS: “Kuźniar, chodź do nas, bo potrzebujemy kogoś, kto zna się na telewizji”. Tam decydują inne powody.

A internet nie budzi już politowania, nikt rozsądny nie twierdzi, że jest to coś gorszego. To realna konkurencja. W moim wypadku zdecydowało wyłącznie to, że będę mógł robić rzeczy, na których się znam i których oczekują ode mnie Widzowie. Nie miało to nic wspólnego z tym, że w telewizji publicznej jest taki burdel.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/jaroslaw-kuzniar-odszedlem-zeby-robic-to-czego-oczekuja-ode-mnie-widzowie

31-05-2016, 18:28

“Jagodo (…) DZIĘKUJEMY” – redakcja “Dziennika Gazety Prawnej” pożegnała naczelną  »

Press
31-05-2016

W ostatnim majowym wydaniu “Dziennika Gazety Prawnej” (Infor Biznes) połowę trzeciej strony poświęcono odchodzącej z redakcji Jadwidze Sztabińskiej – redaktor naczelnej.

Podziękowania zespołu "Dziennika Gazety Prawnej" dla Jadwigi Sztabińskiej

“Jagodo za Twój profesjonalizm, kreatywność i stanowczość we wprowadzaniu nowych rozwiązań dla ciągłego rozwoju Dziennik Gazeta Prawna DZIĘKUJEMY” – napisała redakcja “DGP” wspólnie z zarządem Infor Biznes.

Po pięciu latach Jadwiga Sztabińska przestała być redaktor naczelną “DGP”. Jej obowiązki przejął pierwszy zastępca naczelnej Krzysztof Jedlak.

Sztabińska wyjeżdża za granicę na co najmniej rok ze względów osobistych. – W związku z tym, że nie byłam w stanie określić, kiedy wrócę, zdecydowałam się odejść – powiedziała “Presserwisowi”. – Zmieniam swoje życie. Wyjeżdżam bez zaplecza zawodowego, dlatego postanowiłam pracować zdalnie. Nie chcę znikać z rynku medialnego – dodaje.

Jadwiga Sztabińska z wydawnictwem Infor związana była od 1995 roku, z przerwami. W latach 2009-2011 była redaktorem w “Dobrej Firmie”, dodatku “Rzeczpospolitej” (obecnie Gremi Business Communication).

Całość: http://www.press.pl/tresc/44158,_jagodo-_____-dziEkujemy_---redakcja-%E2%80%9Edziennika-gazety-prawnej%E2%80%9D-pozegnala-naczelna

31-05-2016, 16:52

Telewizja Polska z 36,6 mln zł straty w ub.r., poprzednie zarządy bez absolutorium. Braun: to wina obecnych władz  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
31-05-2016

W ub.r. Telewizja Polska zanotowała 36,6 mln zł straty netto, a minister skarbu państwa we wtorek na walnym zgromadzeniu nie udzielił absolutorium członkom poprzednich dwóch zarządów firmy. – Ta decyzja jest bezzasadna, sprzeczna z prawem i dobrymi obyczajami. Strata jest wyłącznie wynikiem decyzji podjętej przez obecny zarząd – uważa Juliusz Braun.

Juliusz Braun

Walne zgromadzenie udzieliło we wtorek absolutorium za ub.r. członkom rady nadzorczej, natomiast nie udzieliło go członkom dwóch zarządów.

Do końca lipca ub.r. prezesem TVP był Juliusz Braun, a członkami zarządu – Marian Zalewski i Bogusław Piwowar, natomiast od końca lipca do początku stycznia br. funkcję prezesa pełnił Janusz Daszczyński (dodatkowego konkursu na wiceprezesa nie zdołano przeprowadzić przed tzw. małą nowelizacją ustawy medialnej).

Juliusz Braun wystosował we wtorek oświadczenie, które skierował zarówno do Telewizji Polskiej, jak i innych mediów. Stwierdził, że decyzja ministra skarbu państwa (pełniącego rolę walnego zgromadzenia TVP) o nieudzieleniu absolutorium jest bezzasadna, sprzeczna z prawem i dobrymi obyczajami.

Braun podkreślił, że za jego prezesury działalność TVP za pierwszej półrocze ub.r. zakończyła się zyskiem netto w wysokości 144,4 mln zł. Plan przychodów spółki wykonany został w 104 proc., mimo spadku przychodów z abonamentu. – Koszty rodzajowe za I półrocze były o 3,1 proc. niższe od planu na ten okres. Wszystkie płatności były realizowane na bieżąco, spółka nie korzystała z kredytów, a stan środków finansowych wynosił ponad 80 mln zł – napisał Braun.

Zwrócił też uwagę, że przyjęte przez walne zgromadzenie sprawozdanie z działalności spółki potwierdza, że już w 2014 roku została odwrócona trwająca od wielu lat negatywna tendencja obniżania udziałów korporacyjnych TVP w rynku oglądalności. Wyliczył też inne osiągnięcia z okresu jego prezesury. – Przykładem aktywnego udziału TVP w rozwoju kultury narodowej jest fakt, iż w 2015 roku tylko na antenach TVP 1, TVP 2 i TVP Kultura zaprezentowano 55 przedstawień teatralnych, w tym 20 spektakli premierowych. TVP była coraz silniej obecna w obszarze nowych technologii. W ciągu 2015 roku 2,5-krotnie wzrosła liczba użytkowników platformy hybrydowej. Przyspieszeniu uległ proces digitalizacji zbiorów;  w 2015 r. zdigitalizowano ponad 60 tys. minut audycji, a 38 pozycji filmowych poddano rewitalizacji obrazu i dźwięku – napisał.

Według byłego prezesa TVP zeszłoroczna strata spółki, wykazana w sprawozdaniu finansowym przyjętym przez jej zarząd, jest wynikiem aktualizacji wartości zapasów programowych, co – jak odnotowano w sprawozdaniu –  zmniejszyło wynik finansowy o ponad 95,5 mln zł. – Wykazana w sprawozdaniu strata za rok 2015 jest więc wyłącznie wynikiem decyzji podjętej przez obecny zarząd, który swoimi działaniami doprowadził do drastycznego załamania wyników Spółki i pragnie obecnie w złym świetle przedstawić sytuację zastaną w Telewizji Polskiej – uważa Juliusz Braun.

Zapowiada też podjęcie przewidzianych prawem działań w celu uchylenia uchwały o nieudzieleniu absolutorium. – Wystąpię o to do sądu – potwierdza Juliusz Braun w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

Zapowiada też podjęcie przewidzianych prawem działań w celu uchylenia uchwały o nieudzieleniu absolutorium. – Wystąpię o to do sądu – potwierdza Juliusz Braun w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.


Oświadczenie Juliusza Brauna w sprawie decyzji walnego zgromadzenia Telewizji Polskiej:

Decyzja Ministra Skarbu Państwa (pełniącego rolę walnego zgromadzenia spółki Telewizja Polska SA) o nieudzieleniu absolutorium jest bezzasadna, sprzeczna z prawem i dobrymi obyczajami.

Zarząd, któremu przewodniczyłem, kończąc swoją działalność przekazał sprawy spółki protokołem z dn. 28 lipca 2015 r. Zgodnie z opisem stanu faktycznego w poszczególnych dziedzinach działania spółki, działalność za I półrocze zakończyła się zyskiem netto w wysokości 144,4 mln zł. Plan przychodów spółki wykonany został w 104,0%, mimo spadku przychodów z abonamentu. Koszty rodzajowe za I półrocze były o 3,1% niższe od planu na ten okres. Wszystkie płatności były realizowane na bieżąco, spółka nie korzystała z kredytów, a stan środków finansowych wynosił ponad 80 mln zł.

Przyjęte przez Walne Zgromadzenie sprawozdanie z działalności spółki potwierdza, że już w 2014 roku została odwrócona trwająca od wielu lat negatywna tendencja obniżania udziałów korporacyjnych TVP w rynku widzów. Także w 2015 r. Grupa TVP osiągnęła wyższe niż w latach ubiegłych wyniki programowe. Stało się tak mimo radykalnego zwiększenia konkurencji na rynku telewizyjnym. Wśród 20 programów telewizyjnych o największej widowni w 2015 r. było aż 17 programów Telewizji Polskiej, w tym popularne seriale będące dziełem polskich twórców i producentów. Przykładem aktywnego udziału TVP w rozwoju kultury narodowej jest fakt, iż w 2015 roku tylko na antenach TVP 1, TVP 2 i TVP Kultura zaprezentowano 55 przedstawień teatralnych, w tym 20 spektakli premierowych. TVP była coraz silniej obecna w obszarze nowych technologii. W ciągu 2015 roku 2,5-krotnie wzrosła liczba użytkowników platformy hybrydowej. Przyspieszeniu uległ proces digitalizacji zbiorów;  w 2015 r. zdigitalizowano ponad 60 tys. minut audycji, a 38 pozycji filmowych poddano rewitalizacji obrazu i dźwięku.

Strata w wysokości 36,6 mln zł, wykazana w sprawozdaniu finansowym przyjętym przez zarząd pod przewodnictwem  Jacka Kurskiego, jest wynikiem aktualizacji wartości zapasów programowych, co – jak odnotowano w sprawozdaniu –  zmniejszyło wynik finansowy o ponad 95,5 mln zł. Jak stwierdzono w opinii biegłego rewidenta, zgodnie z obowiązującymi w TVP przepisami aktualizacja taka nie była konieczna. Zarząd pod przewodnictwem Jacka Kurskiego podjął jednak decyzję o obniżeniu wartości zapasów programowych powołując się na przewidywane warunki funkcjonowania Spółki w 2016 r, a w szczególności nową koncepcję programu TVP 1 i TVP 2 oraz przewidywane zmiany legislacyjne dotyczące mediów publicznych.

Wykazana w sprawozdaniu strata za rok 2015 jest więc wyłącznie wynikiem decyzji podjętej przez obecny zarząd, który swoimi działaniami doprowadził do drastycznego załamania wyników Spółki i pragnie obecnie w złym świetle przedstawić sytuację zastaną  w Telewizji Polskiej. Zarząd, któremu przewodniczyłem, prowadził sprawy Spółki TVP w istniejących warunkach prawidłowo i zgodnie z obowiązującym prawem. Nie planował drastycznej zmiany strategii programowej prowadzącej do spadku oglądalności, nie mógł również przewidzieć projektowanych obecnie zmian legislacyjnych.   Jak stwierdzono w protokole przekazania spraw spółki, wykonanie poszczególnych parametrów, w szczególności finansowych i programowych, w I półroczu 2015 roku wskazywało na brak zagrożeń dla realizacji rocznego  planu.

W tej sytuacji jestem zmuszony do podjęcia przewidzianych prawem  działań w celu uchylenia uchwały o nieudzieleniu absolutorium.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/telewizja-polska-z-36-6-mln-zl-straty-w-ub-r-poprzednie-zarzady-bez-absolutorium-braun-to-wina-obecnych-wladz