Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

01-07-2016, 06:40

Marcin Celiński o “Czterech stronach”: nie uwiarygadniałem “dobrej zmiany w TVP, nie czuję się jej ofiarą  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
01-07-2016

Publicysta “Liberte!” Marcin Celiński stwierdził, że jest zadowolony z prowadzenia przez trzy miesiące jednego z wydań programu “Cztery strony” w TVP Info. – Nie mam poczucia przegranej, nie czuję się ofiarą “dobrej zmiany”. Nadal uważam, że wszelkie pomysły bojkotów itp. są nonsensowne. To jest telewizja publiczna, idąc tam robi się to dla widzów, a nie dla prezesów – napisał.

Marcin Celiński

Marcin Celiński prowadził piątkowe wydania “Czterech stron” od drugiej połowy marca, kiedy program pojawił się w ramówce TVP Info. We wtorek podano, że z publicystą nie zostanie przedłużona współpraca, a zastąpi go Łukasz Mężyk. Ostatnie wydanie programu z Celińskim nie zostało wyemitowane, ponieważ publicysta nie zgodził się, żeby zamiast z zaproszonym już Tomaszem Piątkiem (który w ostatnim czasie napisał szeroko komentowany krytyczny artykuł o Antonim Macierewiczu) porozmawiał z inną osobą o Brexicie.

- Mój eksperyment współpracy z TVP Info został zakończony. Ale jeśli oczekujecie, że właśnie opowiem, jako to byłem gnębiony a teraz prześladowany – to się zawiedziecie. Nie byłem, robiłem swoje przy zapewnionej swobodzie tematów i gości. Nie mam poczucia przegranej, nie czuję się ofiarą „dobrej zmiany” – zadeklarował Celiński w czwartek na swoim profilu facebookowym. Podziękował też Michałowi Rachoniowi, poprzedniemu dyrektorowi publicystyki w TVP Info, za propozycję współpracy.

- Czas pokazał, że zrobił to uczciwie i z dobrymi intencjami – podkreślił Marcin Celiński. – Nie dam tez nigdy złego słowa powiedzieć o pracujących w TVP Info – profesjonalistach, świetnie wykonujących swoją robotę, przy okazji – po ludzku fajnych. Wiele razy mi pomogli, podpowiedzieli, sporo się od nich nauczyłem, jestem im wdzięczny i dziękuję. Zawsze będę ich bronił, przed uogólnianiem i ocenianiem przez pryzmat pałętających się po zapleczach tv, “oficerów polityczno-wychowawczych”, którzy rewolucyjnym zapałem muszą uzasadniać istnienie swoich etatów – dodał.

W niektórych komentarzach oceniano, że zaangażowanie do programu Celińskiego, który ma poglądy liberalne i w ostatnim czasie parokrotnie brał udział w demonstracjach Komitetu Obrony Demokracji, miało tworzyć w TVP Info pozór pluralizmu opinii. Publicysta nie do końca zgadza się z taką interpretacją.

- Byłbym przegrany, gdyby moim celem było utrzymanie się w tv od początku mówiłem/pisałem, że tak nie jest. Moim celem było pokazywanie świata z innej perspektywy niż dominująca w tv publicznej. Udało mi się 13 razy, więc jest 13:0 dla mnie – podkreślił. - Podobno moja obecność w tv miała ją uwiarygadniać – nie spotkałem jednak dotąd osoby, która ze względu na piątkowy kwadrans z moim programem zaczęła wierzyć w świat pokazywany przez p. Pobudzina. Jeśli kogoś takiego znacie – skontaktujcie mnie proszę, żebym zweryfikował swoją wiedzę - zaznaczył.

Na początku maja reporter “Wiadomości” Klaudiusz Pobudzin zaraz po emisji “Czterech stron” próbował pytać goszczącego w programie Mateusza Kijowskiego m.in. o niezapłacone alimenty. Marcin Celiński opisał i skrytykował to na Facebooku.

Po dużych zmianach personalnych i kadrowych w TVP, które zaczęły się w styczniu br., niektórzy publicyści zrezygnowali z udziału w programach publicystycznych publicznego nadawcy. Najgłośniej było o wyjściu Wojciecha Czuchnowskiego z programu „Po przecinku” w proteście przeciw zwolnieniom niektórych dziennikarzy. Z kolei Dominika Wielowieyska odmówiła prowadzenia w TVP Info nowego programu publicystycznego, który miał zastąpić “Bliżej” Jana Pospieszalskiego, przy czym dalej regularnie gości w innych programach stacji.

- Nadal uważam, że wszelkie pomysły bojkotów itp. są nonsensowne. To jest telewizja publiczna, idąc tam robi się to dla widzów, a nie dla prezesów – ocenił Marcin Celiński. – Paradoksalnie – moje doświadczenie jest takie, że to raczej PiS bojkotuje tę telewizję – bo zaprosić kogoś z tamtej strony, to zawsze było wyzwanie… – dodał.

Według danych Nielsen Audience Measurement przez pierwsze dwa tygodnie emisji “Cztery strony” oglądało średnio 190 tys. widzów.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/marcin-celinski-o-czterech-stronach-nie-uwiarygadnialem-dobrej-zmiany-w-tvp-nie-czuje-sie-jej-ofiara

01-07-2016, 06:35

Jacek Kurski wystartuje w konkursie na prezesa TVP. “To musi być uczciwe”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
łb
01-07-2016

Prezes Telewizji Polskiej Jacek Kurski będzie startował w konkursie na nowy zarząd TVP, jeśli rozpisze go powołana za chwilę Rada Mediów Narodowych. - Zachęcam innych, to musi być uczciwy konkurs – mówi Kurski.

Jacek Kurski

Krzysztof Czabański, sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego i pełnomocnik rządu ds. reformy mediów publicznych, zapowiedział w środę, że Rada Mediów Narodowych może zostać powołana jeszcze w lipcu. Pięcioosobowy organ będzie odpowiedzialny m.in. za powoływanie zarządów i rad nadzorczych mediów publicznych.

Czabański przekonuje, że RMN powinna rozpisać konkursy na nowe władze Telewizji Polskiej, Polskiego Radia, oraz regionalnych ośrodków TVP i rozgłośni regionalnych Polskiego Radia, ponieważ obecne kierownictwo wybrane zostało na okres przejściowy.

Z takim postawieniem sprawy zgadza się prezes TVP Jacek Kurski. – Uważam, że powinien być konkurs. Jeśli będzie konkurs to stanę w szranki i zachęcam innych, bo to musi być uczciwy konkurs – wyjaśnia Jacek Kurski w rozmowie z “Super Expressem”.

W projekcie “dużej” nowelizacji ustawy medialnej, której nie udało się przyjąć (prezydent podpisał w zeszłym tygodniu ustawę pomostową o utworzeniu RMN) miał znaleźć się zapis o wprowadzeniu opłaty audiowizualnej oraz wygaszeniu etatów pracowników TVP. Prezes Kurski jest zwolennikiem obu rozwiązań. – Kierownictwu Telewizji Polskiej zależało na dwóch rzeczach: na zapewnieniu finansowania i opcji zerowej, żeby móc swobodniej kształtować wizję telewizji – tłumaczy Kurski.

- Jest prosty sposób na uszczelnienie poboru abonamentu. Olbrzymia większość Polaków płaci abonament, tylko komercyjnie, kupując nc+. Przecież to jest komercyjny abonament, wynoszący średnio około 50 zł. A nam chodzi wyłącznie o abonament niekomercyjny, publiczny. Wszędzie w Europie nadawca publiczny ma pewien rodzaj składki audiowizualnej, który daje odbiorcy pewien rodzaj autorstwa i dobra wspólnego, jaki jest telewizja publiczna – ocenia Jacek Kurski.

Ministerstwo kultury wciąż pracuje nad zwiększeniem poboru abonamentu radiowo-telewizyjnego. Projekt ustawy uszczelniającej ten system ma być gotowy we wrześniu. Wtedy tez trafi do laski marszałkowskiej. Jedną z rozważanych propozycji jest nałożenie opłaty abonamentowej na abonentów operatorów kablowych i satelitarnych.

W 2015 roku szacunkowe wpływy z abonamentu wyniosły ok. 750 mln zł. Według prognoz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na podobnym poziomie mają się utrzymać tegoroczne wpływy z abonamentu.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/jacek-kurski-wystartuje-w-konkursie-na-prezesa-tvp-to-musi-byc-uczciwe

30-06-2016, 19:31

Anna Łubian-Halicka, Anna Wachowska i Marek Nieradka reporterami Polsat News  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
łb
30-06-2016

Anna Łubian-Halicka i Anna Wachowska dołączyły do warszawskiej redakcji informacyjnej Polsat News, a Marek Nieradka został reporterem na Podkarpaciu.

Anna Łubian-Halicka i Anna Wachowska

Anna Łubian-Halicka przez ostatnie 10 lat pracowała w Telewizji Polskiej – była m.in. reporterką “W tyle wizji” i “Serwisów Info” w TVP Info i “Telewizyjnego Kuriera Warszawskiego” w TVP Warszawa, gdzie współprowadziła program “Zestaw Powiększony” oraz program interwencyjny “Głos Regionów”. W przeszłości pracowała w redakcji “Kurierze Porannym”.

Anna Wachowska od 2014 roku związana była z Radiem Kraków jako wydawca i prezenterka wiadomości. Wcześniej pracowała w stacjach Grupy Radiowej Time (Radio Eska, Eska Rock, VOX FM, Radio Wawa). Była też prezenterką “Faktów” RMF FM a w latach 2011-2014 – reporterką i wydawcą TVP Kraków.

Marek Nieradka współpracuje z Telewizją Polsat od ponad 20 lat. Od lipca zostanie reporterem Polsat News w regionie Podkarpacia.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/anna-lubian-halicka-anna-wachowska-i-marek-nieradka-reporterami-polsat-news

30-06-2016, 19:28

Stowarzyszenie Ruska Bursa może uruchomić radio w Gorlicach i Polkowicach  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
bg
30-06-2016

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przyznała Stowarzyszeniu Ruska Bursa z Gorlic koncesję na nadawanie programu radiowego na dwóch częstotliwościach: 106,6 w Gorlicach oraz 103,8 w Polkowicach.

Nowa stacja ma nadawać program radiowy o zasięgu lokalnym, o charakterze uniwersalnym, z tematyką lokalną – dla mniejszości łemkowskich.

O koncesję radiową na nadawanie na tych dwóch częstotliwościach ubiegała się też spółka Trendy Media Mikoś i Jedziniak z Krosna.

Stowarzyszenie Ruska Bursa w Gorlicach działa od 1908 roku w Gorlicach w celu utworzenia bursy dla młodzieży ruskiej uczącej się w gorlickim gimnazjum powstałym w 1906 roku i opieki nad nią. Założycielami Stowarzyszenia byli m.in. ks. Wasyl Kuryło, ks. Mychajło Jurczakewycz, ks. M. Durkot, ks. H. Maksymowycz, ks. W. Kałużniackij, D. Bubniak i H. Gal. W 1909 roku stowarzyszenie miało już swój piętrowy budynek, sad i kilka hektarów ziemi przy ul Sienkiewicza 28 w Gorlicach.

Organizacja została reaktywowana 1 czerwca 1991 przyjmując swój pierwotny statut. Przy stowarzyszeniu działa młodzieżowy muzyczny zespół “Teroczka” i teatralna grupa “Terka”, funkcjonuje również biblioteka (ze stałymi godzinami otwarcia) i muzealna Izba Pamięci Iwana Rusenki. Stowarzyszenie Ruska Bursa jest założycielem pierwszego łemkowskiego radia LEM.fm, przy którym działa portal informacyjny lem.fm+.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/stowarzyszenie-ruska-bursa-moze-uruchomic-radio-w-gorlicach-i-polkowicach

30-06-2016, 16:36

Marcin Cieślak w RMF FM  »

Portal medialny.pl
kw
30-06-2016

1 lipca br., Marcin Cieślak rozpocznie pracę w warszawskiej redakcji RMF FM, na stanowisku wydawcy.

Marcin Cieślak

Cieślak pracował poprzednio na takim samym stanowisku w TVN24 i TVN.

Całość: http://portalmedialny.pl/art/55325/marcin-cieslak-w-rmf-fm.html

30-06-2016, 16:12

Wyścig z czasem  »

Press
30-06-2016

W 1989 roku byłam już doświadczoną dziennikarką “Życia Warszawy”, a przy obsłudze obrad okrągłego stołu zostałam po raz pierwszy dopuszczona do zajmowania się polityką. Obsługiwałam tam tzw. stolik młodzieżowy.

Z tego, co się potem działo w mediach, pamiętam przede wszystkim gigantyczny chaos. Był to bowiem czas, gdy RSW Prasa – Książka – Ruch – monopolistyczne wydawnictwo, do którego w PRL należały prawie wszystkie gazety – próbowała co smakowitsze kąski przekształcić własnościowo i usamodzielnić – było już wiadomo, że koniec RSW się zbliża. Ówczesny redaktor naczelny “Życia Warszawy” Artur Howzan postanowił też założyć jakaś spółkę, która by sama zajęła się wydawaniem “ŻW”. Przekonywał, że to gazeta dochodowa, ma własny ogromny dział ogłoszeń i na rynku sobie poradzi. Protestowaliśmy przeciwko temu, ponieważ z naszego punktu widzenia był to typowy przykład na uwłaszczenie nomenklatury – uznaliśmy, że trzeba coś zrobić, by to storpedować.

Dziś może wydaje się to przesadą, ale wtedy naprawdę mieliśmy poczucie wyścigu z czasem: albo oni (dawni naczelni, tzw. nomenklatura RSW) się uwłaszczą, albo my dokonamy zmian.

A że zmiany nastąpią, byłam pewna, gdy przyszłam do pracy pierwszy dzień po wyborach czerwcowych 1989 roku.

Ten dzień był porażający. Wszyscy naczelni, całe kierownictwo “ŻW”, siedziało przy biurkach jak sparaliżowane. Pamiętam te twarze, to, jak mówili. Wiedzieli, że to koniec i ja, patrząc na nich, wiedziałam, że to koniec. Pamiętam ich strach. Poczucie klęski. Pytanie “Co teraz z nami będzie?” wisiało w powietrzu. To byli skądinąd sympatyczni ludzie, żadna tam krwiożercza nomenklatura. Lecz mieli świadomość, że to koniec ważnego etapu ich życia, że przed nimi otwiera się Wielkie Nieznane.

A dla nas na razie nic się nie otwierało – dla nas to była po prostu wielka radość.

Ponieważ obsługiwałam Sejm kontraktowy, rozwinęłam tam akcję, żeby przyspieszyć likwidację RSW. Przekonywałam posłów, że jeśli czegoś w tej sprawie nie zrobią, wszystkie najbardziej wartościowe tytuły zostaną wyprowadzone do jakichś spółek. Pamiętam, jak kolaborowałam wtedy z posłanką Teresą Liszcz, która była z PSL, ale popierała ją “Solidarność”, i z posłem Tadeuszem Dziubą, wtedy ze Stronnictwa Demokratycznego (dziś oboje są w PiS) – podjęli się pilotowania szybkiego uchwalenia ustawy o likwidacji RSW. I rzeczywiście wzięli się szybko do dzieła, bo ustawę uchwalono w 1990 roku, co zahamowało przejmowanie tytułów.

Wtedy jednak nie mieliśmy takiej wyobraźni, by przewidzieć, co się stanie. Ona budziła się później, gdy dochodziło już do pierwszych przemian. W “Życiu Warszawy” najpierw zaczął się prawdziwy obłęd – ludzie uwierzyli, że taki tytuł będzie można przekształcić w spółdzielnię. Gdy na mocy ustawy powstała Komisja Likwidacyjna RSW, wylobbowaliśmy zmianę naczelnego – przyszedł Kazimierz Wóycicki z Tomaszem Wołkiem. Prawdę mówiąc, wtedy w walce o nowe media bardziej chyba uprawialiśmy działalność polityczną niż dziennikarską… Bo o tym się nie pisało – myśmy to robili. Zmiany w redakcji nie miały przełożenia na łamy gazety.

Potem jednak, gdy doszło do przetargu na “Życie Warszawy”, okazało się, że wszystko było na górze przesądzone, że jedni dostaną “Express Wieczorny”, drudzy “Życie Warszawy”. Wołek z Wóycickim sprowadzili Włochów, przetarg okazał się czysto polityczny, ja w proteście przeciwko temu odeszłam z redakcji. A jak się potoczyły losy gazety, wszyscy pamiętamy…

Wtedy jednak, na początku lat 90., była w nas wielka nadzieja na zmiany. Gdybym pracowała np. w “Trybunie Ludu”, nie miałabym szans, ale w kręgach opozycyjnych “Życie Warszawy” uchodziło za tytuł sprzyjający opozycji, nieskompromitowany. W stolicy ta gazeta była potęgą. Dlatego nie miałam poczucia, że koledzy patrzą na mnie jak na postkomunistycznego dziennikarza. Wręcz przeciwnie: powstała wówczas fajna wspólnota dziennikarzy. O takich głębokich podziałach jak dziś nie było mowy. Oczywiście, dziennikarze, którzy obsługiwali okrągły stół z ramienia strony rządowej, do Sejmu już nie przychodzili – ale tam było wielu ludzi z naprawdę różnych środowisk. Wszyscy wywodziliśmy się jednak jakoś z “Solidarności” 1980 roku, każdy pracował przy wyborach czerwcowych. Było też sporo młodych dziennikarzy: Monika Olejnik, Tomasz Lis, Krzysztof Leski, Ewa Milewicz, Jurek Pilczyński, Renata Łęska… Mimo różnic łączyło nas poczucie wygranej.

Dziś wiem, że miałam to szczęście, że we właściwym czasie znalazłam się we właściwym miejscu.

Janina Paradowska

Tekst ukazał się w wydaniu specjalnym “Press” – “25 dziennikarzy na 25-lecie” (czerwiec 2014)

Całość: http://www.press.pl/tresc/44613,wyscig-z-czasem