Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

23-08-2016, 19:54

Wybitna dziennikarka Ewa Wanacka nie żyje  »

Dziennik Zachodni
Bartłomiej Wortolec
23-08-2016

Ewa Wanacka wybitna, wieloletnia dziennikarka m. in. “Trybuny Robotniczej” oraz “Dziennika Zachodniego” zmarła w poniedziałek 22 sierpnia.

Uhonorowana została prestiżową nagrodą dziennikarską im. Bolesława Prusa. Na emeryturze po wielu latach pracy w dziennikach oddała się malowaniu.

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w piątek 26 sierpnia o godzinie 12.00 na cmentarzu komunalnym w Będzinie, przy ul. 27 Stycznia.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/wiadomosci/katowice/a/wybitna-dziennikarka-ewa-wanacka-nie-zyje,10545652/

23-08-2016, 17:39

Wybitna  »

Wspólne Sprawy
Zbigniew Paweł Szandar
15-02-2007

W wieku 90 lat odeszła Ewa Wanacka

Mieszka*) w Superjednostce od samego początku istnienia tego największego budynku lokatorskiego Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej, a kiedyś mającego takiż prymat w całym kraju. Dziennikarstwu poświęciła całe swoje niezmiernie aktywne życie. Najdłużej i najsilniej związana była z “Trybuną Robotniczą” (do której trafiła z otrzymanego “nakazu pracy” po dziennikarskich studiach na Uniwersytecie Jagiellońskim). Jej wybitne, twórcze dokonania uhonorowane zostały m.in. najwyższą w środowisku dziennikarskim nagrodą im. Bolesława Prusa.

Ewa Wanacka przy sztaludze

Ewa Wanacka jest znana czytelnikom “Wspólnych Spraw” – niemal od samego początku ukazywania się naszego miesięcznika – głównie z prezentacji znanych i nieznanych mieszkańców naszej Spółdzielni, ludzi mieszkających po sąsiedzku, widywanych niemal co dnia na domowym korytarzu i przez to zwyczajnych, a przecież tak niezwykłych w swych działaniach zawodowych i życiowych pasjach. Ewa Wanacka, do wymyślonego przez siebie cyklu publikacji, wpisuje się doskonale. Jej twórczości dziennikarskiej od wielu lat towarzyszy codzienne zasiadanie z paletą przed sztalugą i… długie godziny zapomnienia się w akcie twórczym.

Ściany mieszkania wypełnione są obrazami. Już niemal całkowicie. Barwne plamy prawie że stykają się. Oddziela je wąska granica ramek. Ewa Wanacka od dawna kolekcjonuje prace śląskich artystów malarzy. Ale ich dzieła przemieszane są w dość dowolny sposób z obrazkami powstałymi na niewielkiej sztaludze ustawionej w najmniejszym z pokoików tego mieszkania. Oko przybyłego do Ewy Wanackiej gościa niezwłocznie wyłapie pośród malarskich prezentacji słynne w całym świecie obrazy holenderskiego mistrza sprzed trzech i pół wieku – Jana Vermeera: “Koronczarkę”, “Młodą kobietę z dzbankiem wody”, “Dziewczynę w czerwonym kapeluszu” – i  najsławniejszą – “Dziewczynę z perłą”.

– To pozostałość z okresu, kiedy zgłębiając tajniki malarstwa sięgałam po kopiowanie ulubionych obrazów, a ponieważ Vermeer szczególnie mnie fascynuje – stąd i dzieła jego ośmieliłam się odwzorować. Potem powstało sporo prac, których stworzenie poprzedziło fotografowanie miłych mi miejsc. Zapisane wprzódy na kliszy i fotografii, przeniosłam potem na blejtram. Teraz, obok malowania kwiatów, takich jak ten bukiet kupiony na rynku, wsadzony do wazonu i utrwalony pędzlem na zawsze, najczęściej maluję różne nastroje w przyrodzie. Mierzyłam się też z portretami. Naturalnie osób z najbliższego mi kręgu. Co z tego wyszło – oceniają sami. Popełniłam i autoportret. Chyba go przemaluję, bo trochę “na smutno” się sportretowałam. Przecież na co dzień jestem radośniejsza…

– Jak to się dzieje, że dziennikarka nagle zostaje malarką?

– To przyszło nagle. Jakiś wewnętrzny impuls. Pewnego dnia oświadczyłam głośno: – będę malować! Syn kupił mi sztalugę, poszłam po pierwszy blejtram, farby, pędzle, paletę – niezbędne akcesoria, no i tak zaczęło się. Wcale nie z nudów, bo przecież czas mam dość mocno wypełniony sprawami codziennymi (z wiekiem czas chyba kurczy się) i zawodowymi obowiązkami, współpracuję bowiem nie tylko ze “Wspólnymi Sprawami”, ale i innymi tytułami prasowymi. Na malowanie musiałam wykroić sporo czasu. Tak sie wręcz stało, że aby malować, potrafię zerwać się skoro świt. Ledwo oczy otworzę idę do sztalugi, oglądam co wczoraj powstało, mieszam farby, poprawiam to, co wydaje się nieudane, dążę do niemożliwej doskonałości. Trudno mi się od sztalugi oderwać, a do pisania (chociaż z maszyny przesiadłam się do komputera!) to teraz niekiedy muszę się zmuszać…

Swoje empiryczne zmagania z malarstwem wzbogacam wiedzą z podręczników. Jest ich sporo dla tych, którzy poczują nagle wolę bycia w świecie barw i farb. Ale przecież kiedyś tam, gdy rozważałam swoją drogę życiową, zdawałam także na architekturę i rysunek zaliczyłam na ocenę bardzo dobrą. No i malarstwo zawsze mnie fascynowało, zwiedziłam niezliczone galerie, wystawy, muzea. Dziś to wszystko jest skarbnicą, z której czerpię, gdy sięgam po pędzel. No i maluję! Dla siebie. Cóż – nie kryję, że niektóre moje obrazki wzięli sobie krewniacy, pobrali przyjaciele. Ale tylko tak – na pamiątkę. I dobrze, że wzięli, bo zwolniło się na ścianach miejsce, a ja nieustannie maluję. Ostatnio nawet przemalowuję. Dochodzę bowiem do krytycznego wniosku, że coś trzeba poprawić, że teraz umiem już lepiej uchwycić i oddać jakiś kolor, jakieś światło, a nawet ruch.

– Wynika z tego, że tempo życia na emeryturze wcale nie zmniejsza się…

– Oczywiście że jestem emerytką. Ale nie z grona tych osób “trzeciego wieku”, które stały się bezbronne wobec zmieniającej się rzeczywistości, zagubione i bezradne, pozwalające się wykluczyć z otaczającego świata. Przecież już jako emerytka opanowałam komputer. I bardzo teraz cieszę się z inicjatywy Fundacji KSM, która zaprasza seniorów do zapoznania się z tajnikami  telefonu komórkowego, bankomatu i podstaw działania komputera. Mam nadzieję, że w tym przypadku szczególnym zainteresowaniem wykażą się panowie, dotąd wyraźnie mniej aktywni w korzystaniu z rozlicznych propozycji oferowanych w każdym z klubów KSM. W każdym wydaniu “Wspólnych Spraw” tak wiele na ten temat informacji. Cóż mogę tylko zachęcić – nie siedźmy w domu biernie przed telewizorem, bo to najgorsze zajęcie dla emerytów. Jeśli tylko zdrowie i pogoda pozwolą – korzystajmy z tego, co z naszych przecież pieniędzy na fundusz socjalno-kulturalny proponują nam w każdym z osiedli, a także z licznych miejskich ofert, będących w wielu przypadkach, tak jak nasze spółdzielcze, za wolnym wstępem.

Maria Ewa Wanacka - autoportret

Ewa Wanacka z ożywieniem przypomina zdarzenia z każdego ze spółdzielczych klubów – wystawy, spotkania, zabawy, pokazy, wieczory biesiadne, występy zespołów dziecięcych i seniorów, profesjonalne koncerty, pouczające pogadanki, rozgrywki i ćwiczenia usprawniające, no i zwykłe towarzyskie pogaduszki, wreszcie wycieczki i wczasy (także te organizowane przez Dział Społeczno-Kulturalny KSM). Zna nie tylko wszystkie kierowniczki klubów (“one są zakochane w swoich klubach i z jaką miłością wszystko organizują”) ale także wielu z instruktorów oraz po prostu bywalców. Przez piętnaście lat poświęciła wiele czasu na relacje z tych wydarzeń. A przecież nie ma wydania naszej gazety, w której nie było by relacji z działań  kulturalnych Spółdzielni.

– A iluż wspaniałych, niezwykłych ludzi poznałam prezentując ich sylwetki na ostatniej stronie gazety?! Toż to półtorej setki postaci. A wszyscy mieszkają po sąsiedzku kogoś z nas – członków KSM. By ich poznać – wystarczy zapukać, nacisnąć na dzwonek. Ale ilu z nas to czyni? Dlatego wyrywam ludzi z sąsiedzkiej anonimowości. Bo ktoś bywa znany gdzieś tam, w pracy, w swoim środowisku, nawet w mediach się prezentuje, ale nieznany jest w domu, w którym dziesiątkami lat żyje. Właściwie to napisałam książkę w odcinkach. Grubą księgę. Bo każdej osobie poświęciłam (według redakcyjnego rygoru powierzchni gazetowej) ok. trzech stron maszynopisu. To 450 kartek książkowych. Jak tu wymienić bohaterów moich artykułów? Zbyt wielu ich. A w rzeczy samej o każdym z nich nie gazetową stronę “z kawałkiem” należało by napisać, a całą książkę. Bo to wybitne osobowości. Moje spotkania i rozmowy z nimi są dla mnie niezapomniane. Ileż wiedzy i  mądrości, przeżyć artystycznych, dokonań twórczych, ludzkiego dobra mogłam poznać i doświadczyć…

Wspomnienia o bohaterach cyklu “znani – nieznani” są niekończącą się opowieścią. Dopełnieniem tego, co nie zdołało pomieścić się na łamach spółdzielczej gazety. Dowodzą tego, że dziennikarskie dotarcie do człowieka nie kończy się z chwilą pożegnalnego “do widzenia”. Trwa także wtedy, gdy na zawsze odchodzą sami bohaterowie, jak Józef Gorszczyński górnik – pilot, który zginął potem w katastrofie lotniczej, czy Erwin Sówka wybitny malarz amator, ostatni ze sławnego  ruchu okultystycznego.

– Cenię sobie bardzo nawiązane dzięki pisaniu do “Wspólnych Spraw” kontakty z przedstawicielami środowiska naukowego. Profesor Lucyna Frąckiewicz. Jej ogromna wiedza i znajomość zagadnień społecznych są fascynujące. Od  profesora Andrzeja Klasika dowiedziałam się o konieczności utworzenia metropolitalnej aglomeracji śląskiej kilka lat temu, a dopiero teraz władze do tego zmierzają. Wysłuchane humanistyczne myśli o człowieku i zdrowiu ludzkim profesora Andrzeja Bochenka mają walor nieprzemijający. Świat barw i właściwości szlachetnych agatów odsłonił mi dr Jan Rzymełka. Maestrią gry na harmonijkach ustnych zachwycił Zygmunt Zgraja. Rozmowa z Jerzym Milianem wywoła wspomnienia… akustyczne, z lat kiedy to grała orkiestra Polskiego Radia sygnowana jego batutą i nazwiskiem. A artyści malarze? Jerzy Duda-Gracz, Jerzy Handermander, Andrzej Seweryn Kowalski, Józef Krupa, Ferdynand Szypuła. Dalece niewyczerpana lista. Dodać trzeba też tych z kręgów twórczości amatorskiej – Ewalda Gawlika, Marię Błaczyńską, Marcina Guzego. A artyści muzycy? – toż to znaczna część Filharmonii Śląskiej i Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, a z wokalistów – to tuzy Opery Śląskiej. No i liczne grono aktorskie z najsympatyczniejszą pod słońcem nestorką Sabiną Chromińską. Ale także pasjonaci fotografii, hodowli kanarków, wędrowcy po innych kontynentach.  Naprawdę brak mi tchu, by wszystkich przypominać i nikogo nie urazić pominięciem. Cóż, trzeba zaglądnąć do roczników “Wspólnych Spraw” – tam są wszystkie opisane postacie…

– No właśnie – wszystkie dotąd opisane. Bo przecież jeszcze nie wszystkie z godnych zaprezentowania pośród “znanych i nieznanych” sąsiadów z Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej…

– I ja tak myślę. Na pewno nie braknie osób, które “mieszkają za ścianą”, a które chcielibyśmy bliżej poznać, o których nie tylko warto, ale wręcz trzeba napisać. Dziennikarstwo to ruchliwy zawód. Uprawiając go każdego dnia spotyka się i poznaje kogoś nowego, inny temat skupia uwagę. Możliwość prezentacji jest zatem niewyczerpalna. Tym bardziej, że w dzisiejszych, codziennych mediach niezmiernie rzadko poszukuje się takich ludzi, jak ci, których tropem ja poszłam w swoich prezentacjach. Epatuje się złem i pomija dobro, nagłaśnia występki a przemilcza czyny szlachetne, nachalnym przytaczaniem wręcz popularyzuje działania nieetyczne i przestępcze zaś w zapomnienie odrzuca uczciwość i zwyczajne godziwe życie. Tę dobrą, jasną stronę naszej współczesności staram się pokazywać pisząc o ludziach spośród nas. Bo życie ma przecież wiele  barw. Pełną paletę.

Zwierzeń Marii Ewy Wanackiej (zawsze używa tylko imienia: Ewa) można słuchać w nieskończoność. Opowieść jest tak barwna, jak jej obrazy. To oczywiste. Przecież nie pędzlem, bo to w sumie od niedawna, a słowem przez dziesięciolecia odmalowywała tysiące postaci i zdarzeń. Cały świat, który dotknęła w swej  owocnej, dziennikarskiej profesji…

ZBIGNIEW P. SZANDAR

*) Tekst pochodzi z miesięcznika „Wspólne Sprawy” – czasopisma Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej, nr 2 (191) z 2007. Tytuł i nadtytuł zmienione. Ewa Wanacka miała wówczas lat 80.

Całość: http://ksm.katowice.pl/wspolne-sprawy/index.php?id=195

23-08-2016, 15:29

Ewa Wanacka nie żyje  »

Zarząd Oddziału SD RP w Katowicach
(ów)
23-08-2016

Z wielkim smutkiem przyjęliśmy tę wiadomość. W poniedziałek, 22 sierpnia odeszła od nas red. EWA WANACKA, wybitna, wieloletnia dziennikarka, “Trybuny Robotniczej”, “Trybuny Śląskiej”  i “Wspólnych Spraw”. To bolesna strata dla całego naszego środowiska.

Maria Ewa Wanacka

Ewa Wanacka po ukończeniu Liceum im. Emilii Plater w rodzinnym Sosnowcu studiowała równolegle polonistykę i dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po ich ukończeniu pozostała na uczelni w charakterze asystenta przy Katedrze Teorii i Praktyki Pracy. Wkrótce jednak, a był to już rok 1953 otrzymała “nakaz pracy” do “Trybuny Robotniczej”, z którą związała się na długie lata. Zaczynała, jak wszyscy w tamtym okresie, lecz pracowitość, zapał i ogromny talent sprawiły, że rychle stała się starszą publicystką, po czym awansowała do stanowiska komentatora. W okresie pracy w redakcji przez trzy i pół roku pełniła funkcję kierownika działu nauki oświaty i wychowania. Do emerytury, na którą przeszła po 35 latach uprawiania dziennikarskiego rzemiosła pracowała na stanowisku  reportażystki.

W jednej z opinii uzasadniającej przyznanie Ewie Wanackiej znaczącej, w jej dorobku, nagrody można przeczytać: “Spośród młodych dziennikarzy wyróżnia się zdecydowanie inteligencją i wiedzą. Pisze bardzo dobrze. Jej artykuły publicystyczne są interesująco ujęte, pisane żywo odznaczają się logiczną i jasną argumentacją z bogatym językiem…”

Była zatem dziennikarką wybitną. Koronnym tego dowodem jest przyznana jej najbardziej prestiżowa nagroda dziennikarska im. Bolesława Prusa, którą została uhonorowana.

Doceniając jej osiągnięcia i pokaźny dorobek twórczy wielokrotnie ją wyróżniano i odznaczano m.in.: Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Kawalerskim  Orderu Odrodzenia Polski, Odznaką “Zasłużony Działacz Kultury”, Srebrną i Złotą Odznaką “Zasłużony w rozwoju województwa katowickiego”.

Pełna pasji twórczych już na emeryturze po wielu latach pracy w katowickich dziennikach, oddała się malarstwu. Opisuje tę Jej pasję Zbigniew Paweł Szandar w tekście “Wybitna”.

Zarząd Katowickiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej zawiadamia, że uroczystości pogrzebowe odbędą się w piątek 26 sierpnia 2016 r. o godz. 12.00 na cmentarzu komunalnym w Będzinie, przy ul. 27 Stycznia.


Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/12504

23-08-2016, 12:42

Jesień w TVS z nowymi programami Jesień w TVS z nowymi programami  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
23-08-2016

TVS zapowiada na jesień 2016 kilka nowych pozycji, skierowanych do widzów ze wszystkich regionów Polski. Nadawca zapewnia jednak, że TVS pozostaje telewizją ze śląskim charakterem. Wśród nowości znajdzie się m.in. publicystyczne pasmo regionalne.

Latem na antenę TVS wróciła “Szlagierowa Lista TVS”. Jesienią zaś na antenie zadebiutuje “Mała Lista TVS”, która zawalczy o sympatię najmłodszych widzów. Jednocześnie TVS stawia na rozwój i poszerzenie oferty oraz zakresu działania, uruchamiając studio nagrań i wydawnictwo muzyczne. Nadawca zajmie się między innymi kompleksową produkcją nagrań muzycznych oraz promocją lokalnych i ogólnopolskich wykonawców.

Kolejną nowością będzie program “Potencjał Regionu”. Założeniem tego projektu jest przedstawienie zalet i możliwości województwa śląskiego, a także zaprezentowanie potencjału Regionu w takich dziedzinach jak: nowoczesne technologie, inwestycje, rewitalizacja przemysłowa oraz górnictwo, energetyka, ekologia i służba zdrowia. Poprzez ten projekt TVS chce stworzyć platformę do dyskusji i wymiany doświadczeń. Do dyskusji na tematy ważne dla Regionu TVS zapraszać będzie przedstawicieli administracji rządowej i samorządowej oraz biznesu i nauki. Projekt będzie charakteryzował się wysokim poziomem merytorycznym i realizacyjnym. Program poprowadzi Anna Tabaka – dziennikarka o dużym doświadczeniu i autorytecie, głównie w zakresie gospodarki, ekonomii i tematów społecznych.

Program będzie i dopełnieniem znanych już programów pasma regionalnego jak: “W Oku Miasta”, programu ekologicznego “Ekomisja”, czy prowadzonego na żywo w studiu TVS przez Ninę Nocoń i Mirosława Riedla programu “Cafe Silesia”, do którego zapraszane są interesujące osobowości ze świata kultury, rozrywki czy biznesu.

Telewizja TVS nie stroni od programów life-stylowych, które mają coraz szersze grono widzów. Na antenie ponownie zagości znana już telewidzom TVS “Misja Zdrowie”, prowadzona przez Patrycję Tomaszczyk – Kindlę. Ta lubiana prezenterka oprowadzi też po ogrodach marzeń w premierowym programie “Ogród TVS”. Przewodnikiem zaś po tradycyjnej regionalnej kuchni będzie “Ślązok przy garach”.

Całość: http://media2.pl/media/135169-Jesien-w-TVS-z-nowymi-programami.html

23-08-2016, 09:08

Anna Popek dostanie kolejny program w Jedynce  »

Press
(RUT)
23-08-2016

Program “Zatrzymaj chwilę”, który zadebiutuje w jesiennej ramówce TVP 1, poprowadzi m.in. Anna Popek – dowiedzieliśmy się nieoficjalnie.

Anna Popek

Z naszych informacji wynika, że Anna Popek będzie gospodynią nowego programu na zmianę z aktorką Katarzyną Kołeczek. Program pt. “Zatrzymaj chwilę” jest adresowany do dojrzałej wiekowo widowni i będzie miał charakter wspomnieniowy. TVP 1 będzie go emitować od 11 września br., w niedziele o godz. 17.30 (po “Teleexpressie”).

Do wakacji Anna Popek była w TVP 1 jedną z prowadzących “Świat się kręci”. W letniej ramówce stacji pojawiła się zaś prowadzona przez nią “Akcja wakacje”. Zanim w kwietniu br. przeszła do Jedynki, prowadziła “Pytanie na śniadanie” w Dwójce.

W późniejszej fazie jesiennej ramówki na antenę Jedynki ma wejść infotainment “Co słychać, Polsko”, którego Anna Popek będzie współprowadzącą.

Całość: http://www.press.pl/tresc/45311,anna-popek-dostanie-kolejny-program-w-jedynce

23-08-2016, 07:42

“Gazeta Wyborcza” i autor wywiadu z ks. Tischnerem: dialogi ze zmarłymi znane od wieków, opinie Tischnera aktualne  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
23-08-2016

- Piotr Augustyniak wykorzystał znaną od wieków formę literacką, żeby pokazać jak bardzo aktualne pozostają diagnozy ks. prof. Józefa Tischnera dotyczące Polski i Polaków, a szczególnie polskiej prawicy – tak publikację tekstu w formie wywiadu ze zmarłym 16 lat temu ks. Tischnerem wyjaśnia Aleksandra Klich-Siewiorek, kierownik “Magazynu Świątecznego” w “Gazecie Wyborczej”. – Jeśli przeczyta się książki, które cytowałem, dostrzeże się, że Tischner polemizował i ostro krytykował takie rozumienie narodu, patriotyzmu, stosunku do Europy, oraz taką wizję państwa, które są dziś w Polsce realizowane – dodaje autor tekstu, dr hab. Piotr Augustyniak.

Wywiad z ks. Józefem Tichnerem

W ostatnim “Magazynie Świątecznym”, weekendowym dziale “Gazety Wyborczej”, znalazł się artykuł filozofa dr hab. Piotra Augustyniaka “Polska znicestwiona. Głos dla Tischnera”. Jest to zestaw wypowiedzi z książek i wystąpień zmarłego 16 la temu ks. Józefa Tischnera. Są one uzupełnione pytaniami dr hab. Augustyniaka dotyczącymi wydarzeń społecznych i politycznych z ostatnich lat, m.in. katastrofy smoleńskiej i władzy PiS-u. Pytania zawierają krytyczne oceny obecnego obozu rządzącego, np. “Dobra zmiana” MUSI prowadzić do rozmontowania podwalin państwa prawa, czego przykładem i narzędziem jest paraliż Trybunału Konstytucyjnego. Konstytucja, prawo pisane, jest jej niepotrzebna”.

W weekend publikacja została skrytykowana przez niektórych dziennikarzy obecnych w social media, m.in. Samuela Pereirę, Rafała Ziemkiewicza, Marcina Makowskiego, Sławomira Jastrzębowskiego i Tomasza Terlikowskiego. W negatywnym tonie zrelacjonowano ją w niedzielnym wydaniu “Wiadomości” TVP1. Natomiast na Twitterze zamieszczano wpisy z tagiem #WywiadyWyborczej opisujące absurdalne wypowiedzi dawno zmarłych postaci historycznych o bieżących wydarzeniach.

Niektórzy internauci zwrócili uwagę, że na podobnym zabiegu były oparte okładkowe artykuły “W Sieci” w listopadzie 2013 roku oraz “Frondy” wiosną ub.r. Z kolei w kwietniu 2014 roku “W Sieci” dało na okładce zdjęcie Jana Pawła II z zaciśniętą pięścią i napisem “Papież Polak byłby wściekły na III RP”, co w mediach społecznościowych skrytykowało wielu czytelników pisma.

Aleksandra Klich-Siewiorek, kierownik “Magazynu Świątecznego” w “Gazecie Wyborczej”, w odpowiedzi na pytania Wirtualnemedia.pl podkreśla, że wywiad z ks. Tischnerem jest oparty na formie literackiej znanej od starożytności. – Dialogi z umarłymi lub rozmowy zmarłych to znana przynajmniej od drugiego wieku n.e. konwencja literacka. To wtedy żył Lukian z Samostat, Rzymianin, który po grecku napisał Nekrikoi dialogoi. Od tamtego czasu napisano tysiące tego typu tekstów. Gorąco polecamy naszym krytykom np. genialne “Rozmowy zmarłych” Bernarda le Bovier de Fontenelle’a, które spolszczył Juliusz German – czasem można je upolować w antykwariatach – wylicza dziennikarka.

- Profesor Piotr Augustyniak, filozof, eseista, autor m.in. książki „Homo polacus. Eseje o polskiej duszy” wykorzystał znaną od wieków formę literacką, żeby pokazać jak bardzo aktualne pozostają diagnozy ks. prof. Józefa Tischnera dotyczące Polski i Polaków, a szczególnie polskiej prawicy – stwierdza Aleksandra Klich-Siewiorek. – Nie da się zrozumieć teraźniejszości bez przeszłości – tej zasadzie jesteśmy i pozostaniemy wierni – deklaruje.

Dr hab. Piotr Augustyniak w rozmowie z Wirtualnemedia.pl nie zgadza się z zarzutem, że zacytowane przez niego wypowiedzi ks. Józefa Tischera zostały wyrwane z kontekstu i są na tyle ogólne, że można by do nich dodać pytania z zupełnie innymi tezami.

- O prawidłowości cytowania decyduje kontekst całego tekstu lub myśli autora. W przypadku Tischnera sprawa jest oczywista i zupełnie niekontrowersyjna: jeśli przeczyta się książki, które cytowałem, dostrzeże się, że Tischner polemizował i ostro krytykował takie rozumienie narodu, patriotyzmu, stosunku do Europy, oraz taką wizję państwa, które są dziś w Polsce realizowane. Nie nazywały się one wtedy “polityką historyczną” i “dobrą zmianą”, ale treść była podobna – stwierdza. – Proszę pamiętać, że Tischner nie żył przed wojną, ani w średniowieczu, lecz drugiej połowie XX wieku, a cytowane teksty pochodzą głównie z lat 90-tych. Patrzył na wykluwanie się dzisiaj dominującej opcji polityczno-ideologicznej i przestrzegał przed nią. To jest jeden z głównych powód, dla którego zdecydowałem się na formułę rozmowy – zaznacza naukowiec.

Jego zdaniem internetowa krytyka tekstu jest mało merytoryczna. – Reakcja prawicowych mediów i komentatorów to histeria i hejt, które mają “przykryć” słowa Tischnera, które cytuję i odnoszę do ich poczynań i które “do bólu” je obnażają – uważa Piotr Augustyniak.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/gazeta-wyborcza-i-autor-wywiadu-z-ks-tischnerem-dialogi-ze-zmarlymi-znane-od-wiekow-opinie-tischnera-aktualne