Redakcja “Gazety Wyborczej” podkreśliła, że wbrew stwierdzeniom z oświadczenia PWPW jej przedstawiciele nigdy w czasie procesów sądowych nie składali wniosków o zabezpieczenie powództwa. – Nie zrezygnujemy z wnikliwej obserwacji działalności zarówno PWPW, jak i innych firm czy agend państwowych. Taka jest nasza społeczna rola – zapowiedzieli dziennikarze.
W środę “Gazeta Wyborcza” na pierwszej stronie opisała wniosek w procesie sądowym złożony wobec niej przez Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych. Spółka chce, żeby w ramach zabezpieczenia powództwa “GW” i inne media Agory miały zakaz pisania o niej.
“Gazeta Wyborcza” w środowym tekście stwierdziła, że “PWPW knebluje i straszy media” oraz przytoczyła komentarze przedstawicieli Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Izby Wydawców Prasy. Na to państwowa firma stwierdziła, że artykuł jest niedopuszczalną próbą wywierania wpływu na sąd, a Agora i jej przedstawiciele, m.in. redaktor naczelny “GW” Adam Michnik, w procesach sądowych korzystali nieraz z zabezpieczenia powództwa. – Redakcja “GW” posługując się “prawem Kalego”, narusza nie tylko zawodowe i etyczne standardy dziennikarstwa, ale także prawa i normy zachowań przed niezawisłym Sądem – oceniła PWPW.
W czwartek redakcja “Gazety Wyborczej” w oświadczeniu zaprzeczyła tym informacjom, podkreśliła, że przedstawiciele dziennika i Agory nigdy w trakcie procesów sądowych nie składali wniosków o zabezpieczenie powództwa. – Co więcej, “Gazeta Wyborcza” wielokrotnie na swoich łamach sprzeciwiała się instytucji tzw. aresztu publikacji w procesach prasowych. A zatem zarzucanie przez PWPW redakcji “Wyborczej”, że stosuje “prawo Kalego”, jest niedorzeczne i oszczercze – stwierdzili dziennikarze.
Według nich zarzut PWPW, że środowy tekst “GW” stanowi próbę wywarcia wpływu na sąd, żeby uzyskać korzystne decyzje w procesie, jest niedorzeczny i oszczerczy. – Stawiając te zarzuty, PWPW i członkowie jej korporacyjnych władz próbują bezprawnie wyłączyć tę spółkę Skarbu Państwa spod kontroli mediów. Musi się to spotkać ze stanowczym sprzeciwem, gdyż działalność spółek Skarbu Państwa winna być transparentna i podlegać stałej kontroli ze strony opinii publicznej – czytamy w oświadczeniu redakcji dziennika.
PWPW w uzasadnieniu wniosku o zabezpieczenie powództwa zasugerowała też, że “Gazeta Wyborcza” przy publikacjach o spółce może współpracować z tygodnikiem “Newsweek Polska”. Dlaczego? W lipcu “Newsweek” zamieścił tekst w negatywnym tonie opisującym ostatnie wydarzenia w spółce, a jego autor Michał Krzymowski wcześniej wysłał kilkadziesiąt pytań do jej zarządu. W odpowiedzi zarząd w oświadczeniu skrytykował pytanie dotyczące zapraszania pracowników na msze (porównał je do represji PRL-owskich służb wobec praktyk religijnych), zapowiedział skargi do Rady Etyki Mediów i centrali Axel Springer SE oraz poinformował, że do wyjaśnienia sprawy nie będzie odpowiadał na pytania dziennikarzy wszystkich mediów Ringier Axel Springer Polska. – Próby zastraszenia naszych dziennikarzy się nie powiodą – odpowiedział na to redaktor naczelny “Newsweeka” Tomasz Lis.
Z kolei w sierpniu PWPW dostała szereg pytań od dziennikarza “Gazety Wyborczej” dotyczących ostatnich zmian w spółce. Przedstawiciele firmy odpowiedzieli na niektóre oraz w piśmie do redakcji skrytykowali pytanie o poświęcenie gabinetu prezesa przez księdza, zaznaczyli też, że w razie publikacji nieprawdziwych informacji podejmą działania prawne.
- Redakcja “Gazety Wyborczej” uchyli się od komentowania złośliwych urojeń i insynuacji przedstawicieli PWPW, jakoby zawiązała porozumienie z redakcją tygodnika „Newsweek” w celu „wymieniania się materiałem”, a także – jakoby “obce służby” inspirowały dziennikarzy do zadawania spółce niepożądanych pytań – napisali dziennikarze “GW” w oświadczeniu.
Ich zdaniem taka reakcja PWPW na przesłane jej pytania pokazuje, że są one trafne i niewygodne dla firmy. - Zamiast odpowiedzi na pytania – co jest obowiązkiem spółek Skarbu Państwa – PWPW podjęła skandaliczną próbę cenzurowania mediów, i to jeszcze przed publikacją. Oczekiwany przez PWPW SA sądowy zakaz (na rok lub dłużej) jakichkolwiek publikacji na temat tej spółki stanowiłby groźny, szkodliwy precedens nie tylko wobec mediów, ale także – i przede wszystkim – dla demokracji i swobodnej debaty w ważnych sprawach publicznych – ocenili. – Redakcja “Gazety Wyborczej” liczy w tej sprawie na wsparcie innych redakcji i organizacji pozarządowych - dodali.
Dziennikarze “GW” zarzucają PWPW nieprawdziwe informacje w uzasadnieniu pozwu, od którego zaczął się proces sądowy, w którym spółka złożyła wniosek o zabezpieczenie powództwa (proces dotyczy teksu w serwisie internetowym gazety z marca br.). W oświadczeniu podali, że autor w czasie przygotowywania artykułu próbował uzyskać informacje od rzeczniczki firmy, ale na większość pytań nie dostał odpowiedzi. – W uzasadnieniu pozwu jego autorzy fałszywie oświadczyli, jakoby przed publikacją jej autor ani nikt inny ze strony wydawcy nie zwrócił się do PWPW o informacje. Kłamstwu temu przeczy zachowana korespondencja mailowa i wykaz połączeń telefonicznych z rzeczniczką prasową PWPW – podkreśliła redakcja “Gazety Wyborczej”.