Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

14-09-2016, 06:56

Beata Fido, aktorka z filmu “Smoleńsk”, zatrudniona jako doradca zarządu Telewizji Polskiej  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
14-09-2016

Aktorka Beata Fido, odtwórczyni m.in. głównej roli w filmie “Smoleńsk”, została zatrudniona w biurze zarządu Telewizji Polskiej. TVP nie ujawnia, jakie są obowiązki ani zarobki Fido.

Beata Fido

O tym, że Beata Fido pracuje w TVP jako doradca zarządu, dowiedziała się “Gazeta Wyborcza”. Biuro prasowe firmy potwierdziło jedynie tę informację, nie podało natomiast, od kiedy jest zatrudniona Fido ani ile zarabia. Uzasadniło, ze doradcy zarządu zgodnie z przepisami nie pełnią funkcji publicznych. Według “GW” Fido może zarabiać w TVP 8-9 tys. zł miesięcznie.

Beata Fido jest aktorką, w 1990 roku ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie. Zagrała w kilkunastu filmach i serialach, występowała przez osiem lat w zespole teatralnym Bowman Ensembl w USA. Niedawno wcieliła się w główną rolę dziennikarki w filmie „Smoleńsk” wyświetlanym w kinach od zeszłego piątku. Reżyser produkcji Antoni Krauze stwierdził, że postać ta była inspirowana Katarzyną Kolendą-Zaleską, na co dziennikarka “Faktów” TVN zarzuciła mu, że przytoczył jej słowa o katastrofie smoleńskiej w zmanipulowanym kontekście.

Niedługo po objęciu funkcji prezesa TVP przez Jacka Kurskiego doradcami zarządu firmy zostali Małgorzata Raczyńska-Weinsberg (w przeszłości dyrektor TVP1) oraz Jan Tomaszewski. Tomaszewski współpracował też przy powstawaniu “Smoleńska” jako konsultant ds. obyczajowych. – Ale to nie pan Tomaszewski decydował, kto zagra główną rolę w moim filmie. Miałem do wyboru kilka aktorek i wydało mi się, że Beata jest do roli dziennikarki najlepsza – zaznaczył Antoni Krauze w rozmowie z “Dziennikiem Gazetą Prawną”.

“Newsweek” Polska w nowym numerze ujawnił, że Beata Fido została jakiś czas temu asystentką europosła PiS Karola Karskiego. Polityk to potwierdził, tłumacząc, że aktorka pomaga mu w kwestiach wizerunkowych i przy kontaktach ze środowiskiem artystycznym.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/beata-fido-aktorka-z-filmu-smolensk-zatrudniona-jako-doradca-zarzadu-telewizji-polskiej

13-09-2016, 23:10

Ruszają warsztaty dla dziennikarzy poświęcone uzależnieniom XXI wieku  »

Fundacja Inspiratornia
13-09-2016

Fundacja Inspiratornia

Osoby uzależnione od hazardu, Internetu i gier online oraz eksperci spotkają się z dziennikarzami aby pomóc im zrozumieć, czym są siecioholizm, pracoholizm i patologiczny hazard. Dziś rusza kolejny nabór na warsztaty poświęcone uzależnieniom behawioralnym.

- Pierwsza edycja warsztatów odbyła się wiosną tego roku i zakończyła się sukcesem. Chętnych było więcej niż miejsc, a zaangażowanie dziennikarzy w ten projekt było większe niż się spodziewaliśmy – mówi Maja Ruszpel z Fundacji Inspiratornia. – Realizowaliśmy trzy różnorodne tematycznie warsztaty, po 2 dni każdy. Tymczasem, niektórzy z dziennikarzy chcieli brać udział… we wszystkich! Dlatego – ponownie dzięki dofinansowaniu projektu ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych, realizujemy drugą edycję warsztatów.

W tej edycji, podobnie jak poprzednio, warsztaty poświęcone będą siecioholizmowi, pracoholizmowi i uzależnieniu od hazardu. Podczas każdego z nich odbędzie się analiza tekstów i materiałów audiowizualnych, które powstały w ostatnich latach i są dostępne w mediach. Kolejnym elementem zajęć będzie spotkanie z osobami uzależnionymi, które przybliżą problem opowiadając o własnych doświadczeniach oraz praca warsztatowa, podczas której, uczestnicy przygotują pełne konspekty swoich materiałów dziennikarskich i omówią je z prowadzącymi.

- Poprzednie warsztaty stały się inspiracją do podejmowania tematu uzależnień od czynności. Po ich zakończeniu uczestnicy dzielili się swoimi wrażeniami w mediach podczas udzielanych wywiadów oraz we własnych materiałach, a także pisząc do nas: “Nie sądziłem, że tak dużo można wypracować w 2 dni.”, “Widzę w tych zagadnieniach naprawdę ogromny potencjał na tematy artykułów.”, “Czuję się zainspirowana do napisania reportażu; zaczynam krystalizować pomysł.” To tylko kilka z opinii, jakie otrzymała Fundacja. – dodaje Maja Ruszpel.

Warsztaty odbędą się w Warszawie, w trzech terminach:

  • 20-21 października – pracoholizm i inne uzależnienia behawioralne
  • 8-9 listopada – hazard i inne uzależnienia behawioralne
  • 16-17 listopada – siecioholizm i inne uzależnienia behawioralne

Liczba miejsc ograniczona. Zgłoszenia przyjmowane są poprzez formularz umieszczony na stronie www.fundacja-inspiratornia.pl

Więcej informacji pod numerem telefonu 606 662 355 lub pod adresem fundacja.inspiratornia@gmail.com

Udział w warsztatach jest nieodpłatny. Podczas szkoleń organizatorzy zapewniają catering.

Kolejne warsztaty ponownie poprowadzą pracownicy Fundacji Inspiratornia, a także reporterka Katarzyna Surmiak-Domańska oraz pisarz i dziennikarz Remigiusz Grzela – oboje specjalizujący się w pogłębionych i wnikliwych portretach psychologicznych opisywanych bohaterów.

____________________________________________________

Fundacja Inspiratornia powstała w 2010 roku; specjalizuje się w organizowaniu kampanii społecznych oraz działaniach informacyjnych i edukacyjnych realizowanych w przestrzeni publicznej. Pierwszym takim działaniem było namalowanie graffiti poświęconego uzależnionym:  „Leczyć zamiast karać”; zgodzili się na nim wystąpić m.in. Marek Balicki, Wiktor Osiatyński i Tomek Lipiński. Fundacja przygotowała także cykl ponad 30 audycji w Polskim Radio RDC za dyrekcji Ewy Wanat.

Jedną z głośniejszych akcji Inspiratorni była kampania społeczna „Miasto Wciąga”, połączona z działaniami edukacyjnymi poświęconymi prawu narkotykowemu. Ambienty zrealizowane dla tej akcji to imitacje narkotyków oraz termoaktywne ulotki, które umieszczono w klubach nocnych i pubach.

Całość: http://www.fundacja-inspiratornia.pl/szkolenia

13-09-2016, 19:23

Redaktor Roman Szenk nie żyje  »

Zarząd Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy RP w Katowicach, Wiadomości Zagłębia
(ów), (s)
13-09-2016

Roman Szenk

Zmarł Redaktor Roman Szenk, dziennikarz o wyjątkowo znaczącym dorobku twórczym. Miał 81 lat. Pracując w wielu tytułach napisał około 3 tysięcy artykułów: reportaży, felietonów, recenzji, esejów.

Roman Szenk urodził się w 1935 roku w Czeladzi.

W 1957 roku ukończył studia na Wydziale Dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim.

Pisał dla “Gońca Górnośląskiego” i “Nowin Rybnickich”. Od 1960 – 1962 roku był publicystą “Rady Robotniczej”, a w latach 1962 – 1967 katowickiego “Wieczoru”. Był pierwszym kierownikiem katowickiego oddziału i redaktorem wydania “Sztandaru Młodych” oraz zastępcą redaktora naczelnego śląskiej “Panoramy”. W 1974 roku pełnił również funkcję kierownika działu “Trybuny Robotniczej”.

W latach 1975 – 1981 był rzecznikiem prasowym Generalnej Dyrekcji Budowy Huty Katowice i redaktorem naczelnym “Głosu Huty Katowice”. Z tego tytułu otrzymał wyróżnienie Ministra Kultury i Sztuki, za tekst w albumie “Narodziny Huty”. Album ten został nagrodzony także w Lipsku w 1977 roku.

Roman Szenk wyróżnił się także jako redaktor naczelny “Wiadomości Zagłębia”, otrzymując za swą pracę I nagrodę Prezesa Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej – Prasa- Książka -Ruch.

Pisał także reportaże zagraniczne: “1000 km po Słowacji”, “Skandynawia daleka i bliska”, “Po dwóch stronach Kaukazu”, “Donbas 1987″, “Na tropach pierestrojki”.

W osobie Romana Szenka środowisko dziennikarskie utraciło niezwykle pracowitego, pełnego empatii Kolegę.

Pogrzeb Romana Szenka odbędzie się w piątek, 16 września o godz. 14.00 na cmentarzu parafialnym w Czeladzi przy ulicy Nowopogońskiej (wejście od ulicy Cmentarnej).

____________________________________

Zmarł Redaktor Roman Szenk, wieloletni naczelny “Wiadomości Zagłębia”.

Roman Szenk, redaktor i publicysta prasowy, w latach 1984-1991 pełnił funkcję redaktora naczelnego “Wiadomości Zagłębia”. Wcześniej był publicystą “Rady Robotniczej”, pisał dla “Gońca Górnośląskiego” i “Nowin Rybnickich”, w latach 1962-1967 do katowickiego “Wieczoru”, a w latach 1960-1962 był pierwszym kierownikiem katowickiego oddziału i redaktorem wydania “Sztandaru Młodych” oraz zastępcą redaktora naczelnego śląskiej “Panoramy”. W 1974 roku pełnił również funkcję kierownika działu “Trybuny Robotniczej”. Jego wkład w rozwój lokalnej prasy jest bezsporny, nie sposób go przecenić.

Roman Szenk był dziennikarzem o znaczącym dorobku publicystycznym. Pisał reportaże, felietony, recenzje, eseje, a także reportaże zagraniczne, m.in. “1000 km po Słowacji”, “Skandynawia daleka i bliska”, “Po dwóch stronach Kaukazu”, “Donbas 1987”, “Na tropach pierestrojki”.

Był mentorem dla wielu młodych dziennikarzy, ucząc ich warsztatu i wspierając w rozwijaniu talentu. Lubił ludzi z pasją, sam był bowiem pasjonatem swojego zawodu. Z pisaniem nie rozstał się nawet po odejściu z “Wiadomości Zagłębia”, która była Jego ostatnią redakcją w dziennikarskiej karierze. Zaczął pisać książki i działać w Towarzystwie Przyjaciół Będzina, którego był współzałożycielem, jego wieloletnim wiceprezesem, a w latach 2002-2004 pełnił funkcję prezesa TPB. Był inicjatorem wielu przedsięwzięć Towarzystwa, które wpisało się w niszę kulturową Będzina, miasta, w którym Roman Szenk mieszkał i z którym był emocjonalnie bardzo związany.

W okresie swojej działalności w TPB wydał m.in. książkę “Rewiry Hipokratesa”, poświęconą postaci dr Tadeusza Kosibowicza, najsłynniejszego lekarza Zagłębia Dąbrowskiego. Był też autorem jubileuszowych opracowań monograficznych na 15 i 20-lecie Towarzystwa Przyjaciół Będzina.

Urodził się w 1935 roku w Czeladzi, zmarł w wieku 81 lat. W piątek, 16 września o godz. 14.00, na cmentarzu parafialnym w Czeladzi przy ulicy Nowopogońskiej (wejście od ulicy Cmentarnej) odbędzie się Jego pogrzeb.

(s)

“Wiadomości Zagłębia”

Całość: http://www.wiadomoscizaglebia.pl/artykul/8306.html

13-09-2016, 15:48

Janusz Kawecki i Andrzej Sabatowski powołani przez prezydenta do KRRiT  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
13-09-2016

Prezydent Andrzej Duda powołał w poniedziałek do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Janusza Kaweckiego oraz Andrzeja Sabatowskiego. Uzupełnili oni skład KRRiT na nową kadencję.

Janusz Kawecki ma tytuł naukowy profesora, jest dyrektorem Instytutu Mechaniki Budowli Politechniki Krakowskiej. Jako publicysta jest związany z Telewizją Trwam, Radiem Maryja (prowadzi tam audycję “Głos z Krakowa”), “Naszym Dziennikiem” i “Moją Rodziną”. Jest również przewodniczącym Zespołu Wspierania Radia Maryja.

Andrzej Sabatowski w przeszłości był m.in. zastępcą dyrektora ds. finansów i produkcji oraz dyrektorem w TVP Wrocław. Pracował również jako dziennikarz.

Pod koniec lipca Sejm wybrał do KRRiT zaproponowanych przez PiS Elżbietę Więcławską-Sauk i Witolda Kołodziejskego, a Senat – Teresę Bochwic (także kandydatkę PiS-u).

Kawecki i Sabatowski uzupełnili 5-osobowy skład Krajowej Rady na nową, 6-letnią kadencję.

Na początku sierpnia br. skończyła się kadencja poprzedniego składu KRRiT, który tworzyli Jan Dworak i Krzysztof Luft (wybrani przez prezydenta), Witold Graboś i Sławomir Rogowski (wybrani przez Sejm) oraz Stefan Pastuszka (wybrany przez Senat).

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/janusz-kawecki-i-andrzej-sabatowski-powolani-przez-prezydenta-do-krrit

13-09-2016, 09:05

Po szarpaninie w Sejmie zapowiedź zwiększenia bezpieczeństwa. Dziennikarze oburzeni: to pretekst do dalszych ograniczeń  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
13-09-2016

Po tym jak we wtorek doszło do szarpaniny na jego konferencji prasowej wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki zapowiedział przyspieszenie prac na poprawą bezpieczeństwa pracy mediów w Sejmie. Wielu dziennikarzy skrytykowało to, oceniając jako zapowiedź dalszego ograniczenia ich praw zasygnalizowanego wiosną br.

We wtorek przed południem na konferencji prasowej Ryszarda Terleckiego nieoczekiwanie pojawił się Paweł Bednarz, założyciel Fundacji imienia Dobrego Pasterza z Sosnowca, i poskarżył się wicemarszałkowi Sejmu na rozdzielanie rodzeństwa w domach dziecka. Mężczyznę próbował odciągnąć Krzysztof Wilamowski, szef biura prasowego klubu parlamentarnego PiS, doszło między nimi do szarpaniny. W końcu Bednarza obezwładniła i wyprowadziła Straż Marszałkowska, działacz dostał zakaz wstępu do Sejmu.

Po południu Ryszard Terlecki pochwalił Krzysztofa Wilamowskiego za właściwe zachowanie oraz zapowiedział, że skoro w Sejmie doszło do takiego incydentu, należy przyspieszyć prace nad podniesieniem bezpieczeństwa w Sejmie, także w zakresie pracy dziennikarzy.

Większość dziennikarzy komentujących sprawę na Twitterze odebrała to jako zapowiedź dalszego ograniczenia swobody ich pracy. Przypomnijmy, że na początku br. zakazano im wstępu do kuluarów wokół sali plenarnej, tłumacząc to względami bezpieczeństwa. Natomiast w marcu zaproponowano, żeby dziennikarze mogli pracować tylko w pomieszczeniach zajmowanych do niedawna przez Straż Marszałkowską i nie będą już mieli wstępu na korytarze sejmowe. Zostało to skrytykowane przez dziennikarzy z różnych mediów oraz Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

Dziennikarze równie krytyczni byli wobec poniedziałkowej zapowiedzi Ryszarda Terleckiego. – Dlatego, że dwóch nie-dziennikarzy urządziło sobie w Sejmie zapasy na oczach dziennikarzy, praca dziennikarzy zostanie ograniczona? Logika – stwierdził Jan Mikruta z Polsatu. – Pan Marszałek Terlecki właśnie używa incydentu jako argumentu do odizolowania w sejmie dziennikarzy. Słodkie – napisał Roman Osica z Radia ZET. – Fantastycznie. Terlecki wykorzystuje dzisiejszą bójkę w Sejmie do przyspieszenia wprowadzenia ograniczeń dla dziennikarzy w Sejmie. Bosko – dodał Krzysztof Berenda z RMF FM.

Zdaniem większości komentujących incydent z poniedziałku może zostać wykorzystany jako pretekst do dalszego ograniczenia pracy dziennikarzy w Sejmie. – Dla jasności: w sejmie szarpał się pracownik biura PiS z jakimś panem, który był gościem w budynku sejmu. Po tym PiS chce ograniczyć prace dziennikarzy w sejmie!!! #pretekst – napisał Krzysztof Skórzyński. – A co dziennikarze mieli z tym wspólnego? Żałosne Najlepszy dowód na to, że dzisiejszy incydent to pretekst. “Dobra zmiana” chce wyrzucić dziennikarzy z Sejmu – stwierdził Michał Olech z 300polityka.pl. – Powiedzmy wprost: dalsze ograniczanie swobody pracy dziennikarzy w Sejmie to zagrożenie dla demokratycznej kontroli parlamentu przez media. Straż Marszałkowska i BOR kontrolują każdego, kto wchodzi do Sejmu. Czyżby marszałek nie miał do nich zaufania? – zwrócił uwagę Michał Szułdrzyński z “Rzeczpospolitej”. – Robienie ze sprawy pretekstu do ograniczania dziennikarzy to już albo głupota, albo bezczelność – ocenił Łukasz Warzecha z “W Sieci”.

- Po ataku ze strony prac. biura PiS, Wice. Terlecki chce ograniczyć prawa dziennikarzy w Sejmie. Słusznie, PiS jest groźny dla pytających – ironizował Paweł Wroński z “Gazety Wyborczej”. – Strach pójść na konferencje PiS. Zadasz pytanie nie na temat, to pracownicy partii rzucą się na ciebie z łapami – napisał Jacek Nizinkiewicz z “Rzeczpospolitej”. – No właśnie, po co suwerena denerwować? A swoi dziennikarze napiszą jak jest – i kiedy trzeba pochwalą… – stwierdził Dariusz Ćwiklak z “Newsweeka”. – Ja tam bardzo bym prosiła aby Marszałek Ryszard Terlecki nie organizował mi pracy w Sejmie… – napisała Agnieszka Burzyńska z “Faktu”.

- Pomysł na ograniczenie pracy dziennikarzy w Sejmie jest kuriozalny i śmieszny. Sprzeciw w tej sprawie powinien łączyć ponad podziałami. Inna rzecz, że poczekałbym na konkretne rozwiązania i dopiero wtedy się oburzał, ale na wszelki wypadek zacznijmy już teraz – zaznaczył Marcin Fijołek z “W Sieci”.

Wielu dziennikarzy komentujących incydent oceniło, że szef biura prasowego PiS przesadził, starając się odciągnąć Pawła Bednarza, który nie stanowił realnego zagrożenia. – Facet może narwany, ale reakcja pracownika biura i marszałka Terleckiego zupełnie nietrafiona. Komunikacyjnie i PR-owo PiS coraz słabsze – napisał Samuel Pereira z TVP Info. – Fatalne te “śmichy” Terleckiego i szarpanie tego gościa przez współpracownika marszałka. W ten sposób takich spraw się nie załatwia – stwierdził Michał Majewski.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/po-szarpaninie-w-sejmie-zapowiedz-zwiekszenia-bezpieczenstwa-dziennikarze-oburzeni-to-pretekst-do-dalszych-ograniczen

13-09-2016, 06:59

Prezes TVP chce nowego systemu poboru opłaty abonamentowej  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
13-09-2016

Prezes TVP Jacek Kurski chce, aby na poczcie dokonywano rejestracji nieposiadania odbiorników radiowych i telewizyjnych. W Telewizji Polskiej opracowano projekt nowych zasad pobierania abonamentu rtv. – KRRiT opracowała już rozwiązanie, ale do tej pory nie przebiło się przez mur parlamentarno-rządowy – komentują Krzysztof Luft, Janusz Daszczyński, Robert Kwiatkowski i Michał Karnowski.

Jacek Kurski

Prawnicy Telewizji Polskiej przygotowali nowe zasady poboru abonamentu radiowo-telewizyjnego. TVP chce, żeby przyjąć domniemanie, że wszystkie gospodarstwa domowe mają telewizory i radia. Rejestrować na poczcie będzie trzeba nie ich posiadanie, tylko brak. Składane deklaracje miałyby być kontrolowane.

Obecnie abonament rtv płacą osoby, które zarejestrują posiadane odbiorniki telewizyjne i radiowe. Z danych KRRiT wynika, że w zeszłym roku z 13,57 mln gospodarstw domowych zarejestrowane odbiorniki miało 6,72 mln gospodarstw, z których połowa była ustawowo zwolniona z abonamentu RTV, a terminowo płaciło go tylko 1,06 mln gospodarstw.

Prezes Kurski opiera swój pomysł na danych statystycznych. – Według danych GUS prawie 97 proc. gospodarstw domowych posiada odbiornik RTV. Oznacza to tyle, że zaledwie pozostałe 3 proc. gospodarstw, nieposiadających odbiornika, będzie musiało podjąć wysiłek i ten fakt zgłosić – wyjaśnia w wydanym oświadczeniu. Podkreśla też, że około 10 mln gospodarstw domowych to klienci platform satelitarnych oraz kablówek.

- Na temat pomysłu Jacka Kurskiego można się wypowiadać dopiero wtedy, kiedy przyjmie on właściwą formę. Należy jednak podkreślić, że w polskim prawie nie ma takiej definicji jak “gospodarstwo domowe” - nadmienia w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl Krzysztof Luft, członek KRRiT.

- Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przez kilka lat bardzo wnikliwie analizowała, jak finansowanie mediów publicznych powinno wyglądać w Polsce. W wyniku tych analiz zostało przez ekspertów ustalone, że jedynym skutecznym rozwiązaniem jest wprowadzenie opłaty audiowizualnej, płaconej przy podatkach PIT, CIT i KRUS. Rezultaty prac zostały przekazane do Ministerstwa Kultury. Resort zrezygnował jednak z naszej propozycji, idąc w kierunku dziwnego pomysłu z prądem, który zresztą szybko się skompromitował – przypomina Luft.

W grudniu ub.r. KRRiT przedstawiła własny model finansowania mediów publicznych, nad którym pracowała przed wyborami parlamentarnymi wspólnie z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz przedstawicielami mediów publicznych. Model wprowadza powszechną składkę audiowizualną w wysokości miesięcznie 8,33 zł dla osób fizycznych, 166,66 zł dla firm i 33,33 zł dla organizacji. Rozwiązanie przygotowane przez KRRiT nie spotkało się z aprobatą PiS, który opracował własny projekt “małej” ustawy medialnej.

Na potrzebę wprowadzenia powszechnej opłaty audiowizualnej zwraca uwagę Janusz Daszczyński, były prezes TVP. – Proponowany przez prezesa Jacka Kurskiego nowy system poboru opłaty abonamentowej, oparty o dotychczasowe przepisy wsparte domniemaniem posiadania odbiornika telewizyjnego i/lub radiowego, to pomysł ciekawy i wart rozważenia – ocenia Daszczyński.

- Kłopot tylko (lub aż) z tym, że brakuje pełnych baz danych o gospodarstwach domowych. Nie ma nawet oficjalnej definicji gospodarstwa domowego. Dodatkowo rodzi się pytanie – czy opłatę abonamentową przywiązać wprost do mieszkania lub domu, czy raczej do jego posiadacza, głównego lokatora, a może wynajmującego? – zastanawia się były prezes Telewizji Polskiej.

Daszczyński podkreśla również, że gotowe recepty opracowała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. – Do tej pory proponowane rozwiązania nie przebiły się przez mur parlamentarno-rządowy. Dodatkowo – zmiana sposobu finansowania mediów publicznych wymaga wielomiesięcznych uzgodnień na poziomie unijnym – przypomina.

Wskazuje na model przyjęty w Niemczech, czyli utworzenie dużej firmy, której zadaniem będzie pilnowanie systemu poboru abonamentu “od mieszkania”, oraz na model w Finlandii – według zasady, kto zarabia, ten płaci.

Pomysł wprowadzenia domniemania posiadania odbiornika telewizyjnego pozytywnie ocenia Michał Karnowski, członek zarządu Grupy Fratria ds. redakcyjnych. – Oczywiście, musiałby temu towarzyszyć jasny system możliwości zgłoszenia, iż się go nie posiada. W skomplikowanej materii prawnej opłat abonamentowych wydaje się to rozwiązanie najprostsze i najbezpieczniejsze – podkreśla.

Karnowski zwraca uwagę na upływający czas. – Niedługo minie rok od momentu, kiedy ekipa PiS-owska przejęła władzę. Wedle zapowiedzi media publiczne miały być prawdziwą fabryką wyobraźni i gigantycznym hubem wypracowującym rzetelną informację, wzmacniającym tożsamość narodową oraz pracującym na rzecz polskiej racji stanu. Widać bardzo duże zmiany pozytywne, ale jedno się nie zmieniło: media te dostają tyle pieniędzy, by nie umrzeć i są na tyle biedne, by nie mieć zdolności osiągnięcia obiecanej nowej jakości. Najwyższy czas to naprawić. A skoro nikt inny nie przedstawił lepszej propozycji, to warto przyjąć i wdrożyć tę zgłoszoną przez prezesa Kurskiego – ocenia Michał Karnowski.

- Nie jestem prawnikiem, podobnie jak pan Kurski, ale mam wątpliwość co do konstytucyjności takiego zapisu - mówi nam o pomyśle Jacka Kurskiego Robert Kwiatkowski, członek KRRiT w latach 1996-1998 i prezes Telewizji Polskiej od 1998 do 2004 roku. - Jeżeli miałoby to przyjąć formę aktu prawnego, to mógłby on zostać zaskarżony do Trybunału Konstytucyjnego, który – jak wiemy – przez partię pana Kurskiego jest sparaliżowany. Nie można milcząco zakładać, że ktoś ma w domu telewizor, tylko dlatego, że posiadanie telewizora jest powszechne. Domniemanie jest terminem prawnym, ale jego zastosowanie w tym przypadku może być niekonstytucyjne - podkreśla Robert Kwiatkowski.

- Z całą pewnością telewizja publiczna potrzebuje pieniędzy abonamentowych. Ale nie bez znaczenia jest, kto i na co je będzie wydawał. Jeżeli dodatkowe wpływy pójdą na edukację obywatelską, na poszerzenie debaty publicznej, na dokumentowanie dziedzictwa narodowego – to w porządku. Jeśli natomiast na indoktrynację partyjną – szkoda publicznego grosza – podsumowuje Janusz Daszczyński.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/prezes-tvp-chce-nowego-systemu-poboru-oplaty-abonamentowej