Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

25-06-2010, 18:19

Historia taśmą pisana  »

Magazyn społeczno-kulturalny "Śląsk" nr 6/2010
Marek Ciszak
25-06-2010

Z ZYGMUNTEM DUSIEM, montażystą filmowym, rozmawia MAREK CISZAK

- Jest pan jednym z najstarszych, nie tylko wiekiem ale też stażem, pracowników TV Katowice; można by rzec jednym z jej “ojców założycieli”…

- Kiedy TV Katowice zaczęła działać, nie miała kamer, więc ogłosiła apel i konkurs dla kandydatów do pracy, którzy mają własne kamery szesnastki. Ja taką miałem, zdobyczną po Niemcach, służyła na myśliwcach do rejestrowania strąceń przeciwnika. Trzeba ją było nakręcać, na sprężynę, co 6 metrów czyli robiła półminutowe ujęcia. Zgłosiłem się, podobnie jak 40. innych. Nawet mnie zdziwiło, że aż tylu ludzi miało kamery, to był rok 1957. Przyjęto nas trzech do pracy i zostałem reporterem filmowym. W tamtym czasie reporterzy sami montowali swoje materiały a ponieważ mnie to szło lepiej niż innym, po trzech latach dali mi etat montażysty. Zdarzało mi się jeszcze później filmować; zrobiłem m.in. pierwszy mecz lekkoatletyczny ZSRR – USA na stadionie w Łużnikach, skąd przywiozłem półgodzinny reportaż. Rosjanie nie chcieli mnie wpuścić na płytę stadionu, chociaż miałem stosowne zezwolenia. Cały film nakręciłem z loży prasowej i mimo to był na tyle dobry, że dostałem nagrodę od TV Warszawa. Niestety na początku latach 80., oczywiście jeszcze za komuny, szanowna komisja w naszym ośrodku zdecydowała, że z powodu braku miejsca w archiwum. 6 tysięcy pierwszych tematów zostało zniszczonych. Może pan to sobie wyobrazić? Zniszczyć takie historyczne materiały? Za to powinien ktoś posiedzieć.

- Pamięta pan swój pierwszy samodzielny materiał filmowy?

-  Doskonale pamiętam. Redaktor spojrzał w okno, padał śnieg i powiedział – zrób temat “Pierwszy śnieg w Katowicach”, ale pamiętaj, że każdy temat do Kroniki musi mieć pointę i to dowcipną. Dostałem rolkę taśmy, 30 metrów, czyli 2,5 minuty materiału roboczego i z tego trzeba było zrobić temat filmowy. Jak się to teraz mówi operatorom, to nie chcą wierzyć, ale wtedy taśma była droga i było jej bardzo mało. Wyszedłem z kamerą pod kurtką, bo ona na mrozie wysiadała. Nakręciłem ludzi, wróble kąpiące się w śniegu, siostry zakonne na sankach, czyli dobre materiały, ale ciągle nie było pointy. Wreszcie na ławce wyskrobałem odcisk na śniegu, mniejszy i większy, jakby na nim siedziała para – mężczyzna i kobieta, w domyśle “zakochani podczas pierwszego śniegu”. Pochwalili mnie. Najwięcej robiłem materiałów sportowych, byłem przecież trenerem po AWF, nauczycielem. Pracowałem w soboty i niedziele, kiedy odbywa się najwięcej imprez, więc jako operator zarabiałem trzy razy więcej niż w szkole. Tak porzuciłem sport i zostałem montażystą.

- Pomysł na pana legendarny film dokumentalny “Ścinki”, nagrodzony w 1981 roku Srebrnym Lajkonikiem na Festiwalu Filmów Krótkometrażowych, zrodził się w latach 70? Sam widziałem w tamtych czasach, jak na pana polecenie asystentki odkładały do specjalnego pudła niektóre ścinki, choć nikt nie wiedział po co.

-  Ja już to wcześniej zbierałem, miałem różne rzeczy. Np. kazano robić na dwie kamery przemówienie prezesa Radiokomitetu, Macieja Szczepańskiego. Nakręcono je całe, ja miałem to wyczyścić, bo prezes niestety trzeźwy nie był, a przemawiał godzinę. Zrobiłem kawał redaktorowi i puściłem mu do zatwierdzenia wszystkie razem zmontowane zająknięcia, powtórzenia; łącznie ponad 3 minuty. Nie będę opisywał reakcji… “Ścinki” powstawały latami. Zbierałem wszystkie śmieszne potknięcia, przejęzyczenia, powtórki na planie; wszystko, co nie weszło do filmu emitowanego. Były fragmenty, w których dziennikarze dyktują swym rozmówcom co mają powiedzieć przed kamerą, jak wszyscy się męczą, jak bełkoczą, mylą, powtarzają ujęcia po kilka razy. To był obraz na temat — jak powstaje propaganda. Z kosza
zrobiłem film, pod pieśń Gałczyńskiego “Ukochany kraj, umiłowany kraj”. Niektórzy dziennikarze się w nim wyraźnie kompromitują, ale koniec końców wszyscy wyrazili zgodę na jego emisję. Trzeba pamiętać, że to był rok 1981, połowa dziennikarzy u nas nadal była mocno partyjna, połowa po stronie “Solidarności”. Film do dziś bardzo wszystkich śmieszy, nadal ma pokazy przy różnych okazjach.

- Napisał pan podręcznik “Podstawy montażu filmowego”, obecnie nie do kupienia.

Zygmunt Duś przy stole montażowym w katowickim ośrodku TVP

- Od samego początku, jak tylko powstał Wydział Radia i TV, byłem wykładowcą. Potem, wskutek konfliktu z pewną panią z tego wydziału, musiałem odejść, podobnie jak Szczechura, Królikiewicz, Marczewski, Kutz. Uczyłem później także w Szkole Dziennikarstwa im. Melchiora Wańkowicza w Warszawie. Nie było wtedy żadnej książki 0 montażu poza tą z 1956 roku, Karla Reisza, przetłumaczoną z angielskiego. W swoich studentach chciałem wykształcić myślenie montażowe. Napisałem tam też, że dla początkującego reżysera najważniejsze są: trafny wybór aktorów oraz zatrudnienie profesjonalnego operatora i montażysty, nie debiutantów. Niedobrze jest kiedy reżyser na planie mówi – koniec ujęcia. To się nigdy nie zgadza, na planie nie można decydować o tym, gdzie ma być cięcie, to wychodzi dopiero na stole montażowym. Po to jest ten zawód, montażysta musi złapać odpowiedni rytm sceny. Reżyser nie ma na to cierpliwości, on ma dostać gotowy, podmontowany materiał. Żeby nie teoretyzować, nie tracić czasu na pogadanki, zacząłem pisać skrypt i zleciłem studentom zrobienie czegoś w rodzaju komiksu – narysowanie ujęcia po ujęciu, kadru po kadrze, całego scenopisu. Z początku nikt nie chciał tego wydać, pani dziekan kazała mi zbierać opinie specjalnych komisji i temu podobne. Zdecydowałem zrobić ze studentami skrypt za darmo, a potem go powielać. Wreszcie profesor Jurga załatwił, że wydrukowano to w tysiącu egzemplarzy w Fundacji Sztuki Filmowej, po wydaniu opinii przez Janickiego i Królikiewicza. W księgarniach nie można było podręcznika kupić.

- Pracował pan z różnymi reżyserami, nie tylko w telewizji, także przy filmach fabularnych. Doświadczenia ogromne...

- Według mnie, montażysty, reżyserzy dzielą się na dwie kategorie. Są tacy, którzy siedzą przy stole montażowym, oglądają materiał, mają w ręku ołówek i stukają nim w stół, gdzie ma być cięcie. Mnie w tym momencie szlag trafia. Kilka razy zdarzyło mi się rzucić sklejarką i wyjść… Są też reżyserzy współpracujący z montażystą. To drugi typ, do nich należy Kutz. Kiedy robiliśmy „Śmierć jak kromkę chleba”, to ja mu przedstawiałem w zasadzie już gotowy, według jego sugestii podmontowany materiał, on to oglądał i decydował. Jak miałem czas, to robiłem inną, swoją wersję. I czasami moje niektóre pomysły też były kupowane. W każdym razie jest to reżyser, który nie stuka ołówkiem. Film „Śmierć jak kromka chleba” to było kilka tysięcy metrów materiału, który trzeba opanować. Pochować w pudełkach,
ponumerować. To wszystko zajmowało całą ścianę półek i asystent musiał wiedzieć, gdzie co jest, błyskawicznie umieć to znaleźć. Obowiązywała wtedy cała gradacja zawodowa wśród montażystów, trzy kategorie asystentów, dopiero pierwsza uprawniała do samodzielnej pracy ale pod okiem montażysty. Oni też mieli trzy stopnie zawodowe. Ja jestem samoukiem; muszę przyznać, że wiele się nauczyłem właśnie od reżyserów. Sam zanim zacznę montować, wielokrotnie
oglądam cały materiał, ale jak mam wątpliwości – idę do reżysera. U każdego z nich – jeśli coś mi się podobało – przyjmowałem, lub jeśli nie – odrzucałem; uczyłem się. Dzięki temu doszedłem do najwyższych kategorii zawodowych w montażu. W montażu elektronicznym nie ma tego wszystkiego, to zupełnie inny rodzaj pracy, nie masz przecież w ręce filmu. Dlatego długo miałem duże opory, żeby wchodzić na elektronikę. W moim klasycznym aparacie fotograficznym mam jeszcze jeden film, który teraz skończę, bo z wnuczką jadę w grudniu do Egiptu. Jednak kupiłem już sobie dość drogi aparat cyfrowy, ale ten ma tyle bajerów, że muszę się go dopiero nauczyć.

- Urodzony w sosnowieckiej Niwce, szkoła średnia w Mysłowicach, studia w Warszawie, praca w Katowicach. Od kilku lat mieszkanie w Tychach. Czuje się pan tyszaninem?

-  Jak mnie ktoś pyta, to odpowiadam – tak. Córka mieszka w Tychach, moja wnuczka Karolina, urodziła się w   Tychach,   mam już   prawnuki. Od ukończenia studiów, mało przebywałem w domu, więc moje miejsce urodzenia, Sosnowiec, został mi tylko we wspomnieniach z dzieciństwa. Pamiętam kryzys w latach 30. Mojego ojca, co prawda, nie zwolniono z roboty ale pracował tylko trzy dni w tygodniu, pieniędzy było mało. Pamiętam strajki, rozganianie demonstracji przez policję. Pamiętam bieda-szyby między Dańdówką a Niwką, chodziliśmy tam podglądać. Często policja kazała tym kopiącym wychodzić, a potem do szybu wrzucali granaty. Jak nie chcieli wyjść, zalewali ich gnojówką. Kiedyś starsza pani poprosiła nas tam o pomoc. Oni wykopany węgiel wozili do Mysłowic, ale po drodze był posterunek policji. My mieliśmy tej pani dać sygnał, kiedy policjant opuści posterunek; wtedy można będzie przejechać. Rzeczywiście daliśmy znak chusteczką, ale na nieszczęście wyszedł drugi policjant. Zatrzymał furę i kazał zrzucić węgiel. Ta stara kobieta zeszła z wozu, klęknęła przed policjantem i całowała go po butach. Nic nie pomogło. Bardzo mi ten obrazek utkwił w pamięci… Byłem w harcerstwie, jeździłem na obozy, gdzie zabierali mnie jako maskotkę, bo byłem najmłodszy. Chodziłem na mecze i treningi piłkarzy AKS Niwka. Z chuligaństwem się nie spotkałem ani razu, ale jak sędzia się nie spisał, to wrzucano go do Białej Przemszy, płynącej obok a potem stadion zamykano na kilka miesięcy.

- Jest pan już na emeryturze ale nadal można pana spotkać w katowickim ośrodku TV…

- Poproszono mnie o przejrzenie zasobów archiwum. TV Katowice ma około 40 tysięcy tematów na taśmie 16 mm, to największy zbiór archiwalny w Polsce, który współtworzył Krzysztof Toboła. Archiwum jest porządnie prowadzone i rzecz w tym, aby całą jego zawartość przenieść na zapis cyfrowy. To pomoże nie tylko ocalić te filmy, ale też podniesie ich jakość techniczną. Poproszono mnie o przejrzenie zasobów i dokładne ich opisanie – kto robił zdjęcia, kto był redaktorem, datę wydarzenia, co jest na zdjęciach.  Wszystko jest wpisywane w komputer, więc bardzo łatwo można będzie taki film znaleźć. Archiwalne materiały mają ogólny opis typu “Gomułka w Katowicach”, albo “Wizyta Breżniewa” ale nie wiadomo, co dokładnie mamy na zdjęciach. To jest ogrom pracy. Ja mogę opisać 15-20 krótkich tematów dziennie, czyli łatwo policzyć ile mogę zrobić w miesiąc, czy rok. Na razie jest opracowane jakieś 12 tysięcy tematów. Za mojego życia na pewno nie zdążymy. Śmieję się, że kolej na mnie, bo przy tym kopiowaniu niektórzy umarli. Zatrudnieni tu byli już nieżyjący Gwidon Gaj, Marek Słowiński… Mamy stół montażowy w doskonałym stanie, który nawiasem mówiąc ja sprowadziłem po znajomości. Montowałem kiedyś film archiwalny w Wiesbaden i po zakończeniu pracy poprosiłem reżysera, a zarazem właściciela tego stołu, aby go sprzedał. Telewizja kupiła stół za bodaj 1500 marek, choć jest on w cenie mercedesa. Jakość obrazu jest na nim na tyle dobra, że wystarczy ustawić przed ekranem kamerę cyfrową i zapisać film. Dziennikarze teraz często wykorzystują taką możliwość. Trzeba pamiętać, że w latach 60. i 70. w TV Katowice robiło się wielkie imprezy, gale, występy. Był znakomity Teatr Telewizji, filmy dokumentalne. To wszystko jest zachowane.

Zygmunt Duś ur. 1927 w Sosnowcu. Montażysta, reżyser filmów dokumentalnych. Absolwent AWF w Warszawie. W latach 50. reporter w Ośrodku TV Polskiej w Katowicach, później jego główny montażysta. Przez 20 lat (1978-1998) wykładowca na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego, później (od 1998) także w Wyższej Szkole Dziennikarstwa im. Melchiora Wańkowicza w Warszawie. Autor podręcznika wydanego w 2002 roku „Podstawy montażu filmowego “. Filmy fabularne (montaż): Próba ognia (1976), Zdaniem obrony (serial 1984-1987)), Straszny sen Dzidziusia Górkiewicza (1993), Śmierć jak kromka chleba (1994), Zawrócony (1994), Czeka na nas świat (2006—konsultacja). Filmy dokumentalne (realizacja): Mecz gigantów (1961), 1000 km po Czeskiej Republice Ludowej (1965), Ścinki 70-81 (1981), Jest taka ziemia (1983), Spodek (2002).

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/5383

22-06-2010, 18:50

Złota Gruszka dla ks. Adama Bonieckiego  »

17 czerwca w Klubie Dziennikarza “Pod Gruszką” w Krakowie, niedawno przywróconego środowisku dziennikarskiemu, odbyła się doroczna impreza honorująca wybitnych dziennikarzy z Małopolski. Wręczono Medale Honoris Gratia za Zasługi dla Miasta Krakowa oraz Złotą i Zieloną Gruszkę od lat przyznawaną przez Kapitułę powołaną przez Zarząd Małopolski Stowarzyszenia Dziennikarzy RP.

Złota Gruszka dla ks. Adama Bonieckiego

Złota Gruszka jest wręczana dziennikarzom, którzy w minionym roku wyróżniali się nonkonformizem, odwagą w prezentowaniu swoich poglądów oraz nienagannym warsztatem dziennikarskim. Laureatami tej nagrody byli m.in.: ojciec Bruno Miecugow i jego syn Grzegorz, Edward Miszczak z TVN, Antoni Mleczko i wielu znanych dziennikarzy z Małopolski lub współpracujących z mediami w tym regionie. Tym razem po raz trzeci, w ponad dwudziestoletniej historii, przyznano Honorową Złotą Gruszkę. Takie uhonorowanie posiada jedynie Ludwik Jerzy Kern oraz niedawno zmarły nestor “Gazety Krakowskiej” Olgierd Jędrzejczyk. Tym razem Honorową Złotą Gruszkę otrzymał ks. Adam Boniecki – redaktor naczelny “Tygodnika Powszechnego” od 46 lat związany z tą gazetą. Kapituła wyróżniając ks. Bonieckiego podkreśliła, że jest on znakomitym liderem w tej gazecie, odgrywającej od 65 lat swojego istnienia ważną rolę w kształtowaniu poglądów Polaków. Podkreślono zarazem, że jest to uhonorowanie całego zespołu, który przyczynił się istotnie w ostatnich latach do demokratycznych przemian w naszym kraju. Błyskotliwą laudację wygłosił krytyk i eseista Grzegorz Jankowicz, wiceprezes Fundacji HalArt.

Zielona Gruszka jest przyznawana od 5 lat i trafia do rąk młodych dziennikarzy, ale już posiadających spory dorobek. Za rok miniony przyznano ją red. Dariuszowi Zalewskiemu pracującemu w Grupie Radiowej Agora w Krakowie, a ostatnio od 1 marca br. dziennikarzowi Centralnego Newsroomu tej stacji radiowej w Warszawie. Kapituła nagrody dostrzegła profesjonalizm i rzetelność w jego działaniu, który m. in. wyróżnił się w roku 2009 swoimi korespondencjami z Ameryki Łacińskiej, a ostatnio relacjonował tragedię smoleńską na antenie TOK FM. Laudację wygłosił red. Łukasz Wojtusik z TOK FM. Złotą i Zieloną Gruszkę wręczyli: przewodniczący Kapituły prezes Małopolskiego Oddziału SD RP red. Sławomir Pietrzyk oraz Prezydent Miasta Krakowa prof. Jacek Majchrowski, fundator nagród. Swoje gratulacje laureatom przesłali m.in. Wojewoda Małopolski - Stanisław Kracik oraz Marszałek Województwa Małopolskiego - Marek Nawara.

Medale Honoris Gratia za zasługi dla Krakowa z rąk Prezydenta Miasta Jacka Majchrowskiego otrzymali: Bronisław Cieślak, Stanisław Gawliński, Michał Kaszowski, Henryka Krzywonos-Wawrykiewicz, Tadeusz Metz, Tadeusz Myślik, Jerzy Piekarczyk, Jerzy Skrobot oraz Witold Ślusarski. (SP)

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/464

18-06-2010, 21:04

“Nagroda Silesia Press dla Jakuba Karysia”  »

PolskaLokalna.PL
INTERIA.PL/PAP/Telewizja Silesia
18-06-2010

Reżyser i scenarzysta Jakub Karyś wygrał piątą edycję konkursu dziennikarskiego Silesia Press. Jury nagrodziło go za film z wyprodukowanego przez telewizję TVN cyklu dokumentalnego “Katastrofy górnicze”, przypominającego kulisy śląskich tragedii.

Laureaci V edycji Silesia Press

Nagrody w konkursie wręczono w piątek podczas uroczystej gali w katowickim Hotelu Monopol. Jej organizatorzy podkreślali, że Silesia Press należy do nielicznych w Polsce regionalnych konkursów dziennikarskich. Promuje dokonania dziennikarzy i ludzi mediów ze Śląska, oraz tych, którzy podejmują ważne dla regionu i związane z nim tematy. Inicjatywa ma też integrować miejscowe środowisko dziennikarskie.

Film “Katastrofy górnicze. Polecamy się waszej pamięci” opowiada o jednej z największych katastrof w historii polskiego górnictwa, gdy 24 lipca 1969 r. sto tysięcy ton wody i węglowego mułu wdarło się do wnętrza kopalni “Generał Zawadzki” w Dąbrowie Górniczej.

- To film absolutnie niezwykły (…), złożony z dwóch idealnie do siebie przystających warstw – dokumentalnej i fabularyzowanej, które się ze sobą splatają i uzupełniają. Oglądając mamy wrażenie, że uczestniczymy w tym dramacie, udzielają nam się emocje – argumentowała wiceprzewodnicząca jury, uznana reportażystka radiowa, red. Anna Sekudewicz. – Cieszę się, że człowiek z Krakowa może odebrać w Katowicach nagrodę za projekt górniczy – dziękował nagrodzony Jakub Karyś.

Do konkursu zgłoszono ponad 120 materiałów, z których kilkanaście jurorzy zakwalifikowali do ścisłej czołówki. Spośród nich wybrali siedem najlepszych. Laureaci otrzymali nagrody pieniężne; pierwsza to 4 tys. zł. Jak mówili jurorzy, wybór był trudny, bo trzeba było zestawić ze sobą różne formy dziennikarskie i artystyczne – od newsów, przez reportaże, po eksperymentalne audycje radiowe i fabularyzowane dokumenty.

W przyszłym roku konkurs ma być ograniczony do gatunków dziennikarskich. Ma również zostać ustanowiona, przy współpracy samorządu województwa śląskiego, Nagroda im. Krystyny Bochenek – wicemarszałek Senatu i dziennikarki, która zginęła w kwietniowej katastrofie prezydenckiego samolotu. Formuła nagrody ma łączyć najważniejsze pasje zmarłej – promocję pięknej polszczyzny, publicystykę medyczną i zapał społecznikowski, m.in. wsparcie dla młodych talentów.

Równorzędne drugie miejsca w tegorocznym konkursie zajęli: Małgorzata Goślińska z “Gazety Wyborczej” za reportaż “Reality Ślub” o bohaterach i kulisach pierwszego w Polsce ślubu zawartego w centrum handlowym; Agata Pustułka z “Polski Dziennika Zachodniego” za artykuł “Lider w sieci żony z SB”, opowiadający historię pierwszego lidera Solidarności na Śląsku, Andrzeja Rozpłochowskiego, którego żona (są małżeństwem do dziś) współpracowała z SB; oraz Anna Dudzińska z Polskiego Radia Katowice za reportaż “Babskie gadanie, czyli śląska historia Kazimierza Kutza”.

Anna Dudzińska i Małgorzata Goślińska zdobywały już wcześniej nagrody w konkursie Silesia Press. Dudzińska, która ma w dorobku również prestiżowy laur Prix Italia, wygrała pierwszą edycję śląskiego konkursu reportażem “Ulice węglowe”, będącego opowieścią o dzieciach zajmujących się kradzieżami węgla z pociągów.

W ubiegłym roku wyróżniono ją za reportaż “Jeden dzień z życia związkowca”, którego bohaterem jest górniczy działacz Andrzej Ciok. Goślińska była nagradzana za reportaże “Dworzec PKP miejsce nie po kolei” (z Tomaszem Haładajem), “Dzień Dziecka” (o katowickich dzieciach ulicy) oraz “Gołąb ma tęsknić” (powstał po katastrofie katowickiej hali wystawowej).

Laureatami trzeciego miejsca zostali Józef Wycisk z Polskiego Radia Katowice (za mistrzowsko zrealizowaną dźwiękowo audycję “Słowa utracone”, podejmującą problematykę śmierci), Maria Zawała z “Polski Dziennika Zachodniego” za nawiązujący do znanej śląskiej piosenki reportaż “Miłość Karolinki i Karliczka”, oraz Dagmara Drzazga z TVP Katowice za film dokumentalny “Lech Majewski. Świat według Bruegela”, opowiadający o powstawaniu filmu Majewskiego, nim samym oraz filozofii flamandzkiego malarza.

Konkurs Silesia Press zorganizowało po raz piąty Stowarzyszenie Media dla Integracji Europejskiej. Prace oceniało jury złożone ze znanych śląskich dziennikarzy prasy, radia, telewizji i PAP. Nagrody przyznawane są za materiały o istotnym znaczeniu dla opinii publicznej, rzetelne i dojrzałe warsztatowo.

W ubiegłorocznej edycji konkursu zwyciężyła związana z katowickim oddziałem TVP Izabela Szukalska, nagrodzona za przejmujący reportaż  “Biała koszula”, przedstawiający historię małżeństwa mieszkającego w przyczepie przy wysypisku śmieci.

Rok wcześniej wygrała Brygida Frosztęga z katowickiej TVP, nagrodzona za reportaż o sparaliżowanym Januszu Świtaju z Jastrzębia Zdroju, który poprosił o przerwanie terapii po śmierci opiekujących się nim rodziców. Materiał wywołał ogólnopolską dyskusję o problemach eutanazji i zapoczątkował akcję pomocy dla chorego.

We wcześniejszych edycjach konkursu wygrywali dziennikarze katowickiego oddziału “Gazety Wyborczej” Piotr Płatek i Józef Krzyk (za tekst “Znalazła się Krwawa Julka”, o domniemanej agentce gestapo Helenie Matejance, którą Płatek, po latach starań, odnalazł w Londynie i skłonił do rozmowy) oraz Anna Dudzińska z Polskiego Radia Katowice.

Organizujące doroczny konkurs Stowarzyszenie Media dla Integracji Europejskiej powstało w kwietniu 2002 r. w Katowicach. Członkami są dziennikarze niemal wszystkich mediów w regionie oraz byli dziennikarze, którzy obecnie prowadzą agencje PR, itp. Stowarzyszenie organizowało m.in. ogólnopolski konkurs artystyczny pt. “Z Europy do Europy: Unia Europejska i nasze starania o członkostwo w karykaturze” oraz prareferendum europejskie w Bieruniu.

Całość: http://polskalokalna.pl/news/nagroda-silesia-press-dla-jakuba-karysia,1494861,4367

17-06-2010, 19:44

“Dziennikarska integracja”  »

Wiadomości24.pl
Adam Podgórski
17-06-2010

Przedstawiciele katowickiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczpospolitej Polskiej zaproponowali współpracę śląskiemu środowisku dziennikarzy obywatelskich.

Z pomysłem zacieśnienia więzów wystąpili Zbigniew Konarski i Kazimierz Krzyśków, członkowie zarządu SDRP. Proponują śląskim dziennikarzom obywatelskim spotkanie, które ma odbyć się 24 czerwca o godz. 16, w katowickim Domu Prasy przy ul. Młyńskiej 1 (VIII piętro, w pokój 801). Właśnie tam mieści sie siedziba katowickiego SDRP.

Propozycja jest z całą pewnością warta rozważenia. Tematów do rozmów nie powinno zabraknąć. Wprawdzie nie istnieje żadne formalne przedstawicielstwo dziennikarzy obywatelskich na Śląsku – nie jesteśmy przekonani, czy takowe jest wogółe potrzebne, ale jakiś pożytek ze spotkania może wyniknąć. Dlatego serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych. My jedziemy!

Całość: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/dziennikarska_intergracja_143726.html

15-06-2010, 09:21

“Konkurs Kancelarii Prezydenta dla dziennikarzy rozstrzygnięty!”  »

Gazetylokalne.pl
15-06-2010

W poniedziałek w Belwederze odbył się finał konkursu Kancelarii Prezydenta RP dla dziennikarzy prasy lokalnej “Blaski i cienie budowy demokracji lokalnej”. Na konkurs zorganizowany przez Kancelarię Prezydenta RP dziennikarze nadesłali 155 artykułów bądź cykli artykułów prasowych zamieszczonych w 2009 roku w gazetach lokalnych o zasięgu gminnym lub powiatowym.

Nagrody i wyróżnienia przyznane przez Kancelarię Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wręczyli Barbara Stasiak, Minister Jacek Michałowski oraz Krzysztof Skowroński.

Nagrodę główną: ZŁOTE PIÓRO PREZYDENTA RP oraz 15.000 złotych otrzymała:

Sylwia Wysocka z Tygodnika Lokalnego Pałuki za tekst: „Segregacja w naszych szkołach”.

Wyróżnienie: SREBRNE PIÓRO PREZYDENTA RP oraz po 5.000 złotych otrzymali:

Przemysław Jarasz z Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej za cykl tekstów pod tytułem: „Cudownie chory”, „Strach przed wolnością” i „Fałszywy nowotwór”.

oraz

Zbigniew Jelinek z Gońca Lokalnego w Kożuchowie, wydawca, właściciel i dziennikarz w jednej osobie Wolnej Gazety Wiejskiej „Goniec Lokalny”.

Wyróżnienie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich za rzetelność dziennikarską otrzymał

Zbigniew Rzońca z gazety Nowiny Jeleniogórskie, za tekst „Dojrzałość na sprzedaż” – Nagrodę wręczyła Prezes SDP Pani Krystyna Mokrosińska

Wyróżnienie Centrum Monitoringu Wolności Prasy za odwagę cywilną dziennikarza otrzymał

Michał Rytlewski z gazety Czas Chojnic, za tekst „Potrącił i uciekł, nie ma za to kary”- Nagrodę wręczył Pan Piotr Wolniewicz

Wyróżnienie Fundacji Centrum Edukacji Obywatelskiej za edukacyjne walory publikacji otrzymali:

Antoni Neczyński, z gazety ABC, za tekst „Zerówki do likwidacji”

oraz

Monika Kur z Miesięcznika Stacja Tłuszcz, za tekst „Młodzież kontra, czyli najwyższy czas wziąć sprawy we własne ręce” – Nagrodę wręczyła Pani Agnieszka Brzezińska

Wyróżnienie Stowarzyszenia STOP Korupcji za ujawnianie zjawisk korupcyjnych otrzymał

Tomasz Elbanowski z gazety Mazowieckie To i Owo, za cykl artykułów: „Hulaj dusza, planu nie ma” – Nagrodę wręczyła Prezes Zarządu Krajowego Oliwer Kubicki

Wyróżnienie Transparency International Polska za transparentność życia publicznego otrzymali:

Jarosław Jędrysik z gazety Górnośląski Tygodnik Regionalny Echo, za tekst „Jak dostaje się pracę w gminnej księgowości”

oraz

Edward Tabor z Tygodnika Regionalnego KORSO, za tekst „Historia (nie) jednego przetargu” – Nagrodę wręczyła Pani Agnieszka Skrzyniarz

Wyróżnienie Fundacji Ius et Lex za publikacje dotyczące problemów wymiaru sprawiedliwości otrzymała

Marta Krzyżanowska-Sołtysiak z Tygodnika Panorama Leszczyńska, za tekst „Sparaliżowany sąd we Wschowie”- Nagrodę wręczyli: Prezes Wojciech Arndt, wiceprezes Marta Kochanowska

Nagrodę Specjalną Radia Plus za szczególne wartości moralno-etyczne artykułu otrzymała

Anna Grudziecka – Domagalska z gazety Głos Wolsztyński, za tekst „Gdy się ma siedmioro dzieci” – Nagrodę wręczyła Adam Hlebowicz, dyrektor Radia Plus w Gdańsku

Jury pod przewodnictwem Krzysztofa Skowrońskiego oceniało publikacje pod kątem znaczenia opisanych spraw dla jawności życia publicznego oraz mieszkańców danej społeczności, skuteczności i efektywności działań, wagi, aktualności i trudności tematu, a także rzetelności dziennikarskiej i kultury języka. Nominacje do nagrody głównej – Złotego Pióra Prezydenta RP i 15.000 złotych – oraz wyróżnień przyznawanych przez Partnerów Konkursu otrzymało 25 artykułów.

Po uroczystości ogłoszenia zwycięzców, wręczenia nagród i wyróżnień, w rezydencji Belweder obył się panel dyskusyjny z udziałem członków jury konkursu oraz dziennikarzy uczestniczących w konkursie dla prasy lokalnej.

Celem konkursu zorganizowanego z inicjatywy śp. Władysława Stasiaka, Szefa Kancelarii Prezydenta RP jest kreowanie odpowiedzialności społecznej, wspieranie budowy społeczeństwa obywatelskiego i postaw zaangażowania w sprawy publiczne. Minister Władysław Stasiak chciał w ten sposób promować rolę niezależnej prasy lokalnej jako czynnika wyznaczającego standardy zachowań i wzmacniającego identyfikację mieszkańców z powiatem i gminą. Celem konkursu było też wsparcie dziennikarzy mediów lokalnych w ich działaniach na rzecz przeciwstawiania się zjawiskom korupcji oraz wykrywania i ujawniania nieprawidłowości życia publicznego.

Partnerami Konkursu są: Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, Centrum Monitoringu Wolności Prasy, Stowarzyszenie Gazet Lokalnych, Fundacja Centrum Edukacji Obywatelskiej, Stowarzyszenie STOP Korupcji, Transparency International Polska, Fundacja Ius et Lex. Patronat medialny objęły: Rzeczpospolita, Radio PLUS, Radio Wnet i TVP INFO.

Całość: http://www.gazetylokalne.pl/index.php?area=2&p=news&newsid=1697

14-06-2010, 10:21

Życzenia dla dziennikarzy obywatelskich  »

Naszym Koleżankom i Kolegom – Dziennikarzom Obywatelskim z okazji Ich Pierwszego Święta składamy serdeczne życzenia dalszych sukcesów w niezwykle trudnej i odpowiedzialnej służbie.

Z serdecznymi pozdrowieniami

Zarząd Oddziału
Stowarzyszenia Dziennikarzy RP
w Katowicach

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/453