Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

16-09-2016, 10:31

Agora przygotowuje się do zwolnień w pionie “Gazety Wyborczej”  »

Press
(RG, GK)
16-09-2016

W ubiegłym tygodniu na spotkaniu wydawców regionalnych “Gazety Wyborczej” (Agora SA) omawiano sytuację wydań lokalnych. Po tym spotkaniu szef pionu “GW” Wojciech Świerczyński miał rekomendować zarządowi spółki ograniczenie liczby wydań lokalnych. – Transformacja modelu biznesowego naszej działalności prasowej jest jednym z priorytetów strategicznych spółki – przyznaje Nina Graboś, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej Agory SA. Nie obędzie się bez zwolnień.

W listopadzie br. mija rok od likwidacji sobotnich wydań lokalnych „Gazety Wyborczej” w 20 miastach. Nie ukazują się one w Białymstoku, Bydgoszczy, Częstochowie, Kielcach, Olsztynie, Opolu, Płocku, Radomiu, Rzeszowie i Toruniu. Teraz w Agorze pojawił się plan, aby w tych miastach zlikwidować jeszcze jedno wydanie, a może nawet dwa. Ruch taki miałby wzmocnić wydanie piątkowe. Plany te zostały już przedstawione redakcjom niektórych oddziałów. Nie ma w nich mowy o zupełnej likwidacji oddziałów regionalnych “GW”. Mają one pracować głównie dla internetu. W spółce do końca br. zostanie przeprowadzona redukcja zatrudnienia (w planach jest zmniejszenie kosztów pracowniczych nawet o kilkanaście procent). Trwają analizy, czy opłacają się Agorze zwolnienia grupowe. Na koniec czerwca br. zatrudnienie w grupie wyniosło 3007 etatów i zmniejszyło się o 26 etatów w porównaniu z końcem czerwca 2015 roku (głównie z powodu niższego zatrudnienia w segmentach prasy i druku).

Według nieoficjalnych informacji, do których dotarł “Presserwis”, spółka chce ograniczyć koszty wydawnicze, ale nie zamierza likwidować struktur, liczy bowiem na powrót lepszej koniunktury dla “GW” i coraz wyższe wpływy z działalności cyfrowej, także na lokalnych rynkach.

W planach jest także wzmocnienie wydania poniedziałkowego “Wyborczej”. Ma być w nim więcej tekstów o biznesie i gospodarce, co ma zwiększyć zainteresowanie czytelników i reklamodawców, głównie z sektora prywatnego. Według naszych informacji rozważane jest także przeniesienie “Dużego Formatu” z czwartku na inny dzień wydawniczy.

- Analizujemy wiele pomysłów, które będą jeszcze lepiej odpowiadały na potrzeby i zwyczaje czytelnicze naszych odbiorców oraz pozwolą nam zmierzyć się z kolejnymi wyzwaniami rynkowymi. Jednak żaden z nich nie zakłada rezygnacji z codziennych wydań lokalnych – zapewnia Nina Graboś, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej Agory SA. – Obecność na rynkach lokalnych oraz sprawy lokalne, które dotyczą naszych czytelników, zawsze były dla nas ważne i tak jest nadal – zapewnia Graboś.

Według danych ZDKP najlepiej sprzedaje się wydanie piątkowe i sobotnie “GW”. W pierwszym półroczu br. średnia sprzedaż ogółem tych wydań wyniosła odpowiednio 213 tys. egz. i 176,2 tys. egz. Najsłabiej dziennik sprzedaje się we wtorki (118,4 tys. egz.) i środy (118,8 tys. egz.). W porównaniu z pierwszym półroczem br. najgłębsze spadki sprzedaży “GW” zanotowała w przypadku wydania czwartkowego – o 14,8 proc., do 121,4 tys. egz. i poniedziałkowego – o 11,3 proc., do 130,1 tys. egz.

Według raportu giełdowego Agory przychody ze sprzedaży “GW” (w tym z prenumeraty cyfrowej) wyniosły w pierwszym półroczu br. 51,7 mln zł i były niższe o 4,4 proc. w porównaniu z pierwszym półroczem ub.r. Natomiast sprzedaż reklam w “GW” przyniosła 41,2 mln zł (spadek o 21,4 proc.).

Całość: http://www.press.pl/tresc/45659,agora-przygotowuje-sie-do-zwolnien-w-pionie-_gazety-wyborczej_

16-09-2016, 09:35

PAP rezygnuje z nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego. “Bo był komuchem”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
16-09-2016

O nieprzyznaniu w tym roku nagrody im Ryszarda Kapuścińskiego poinformował TVN w programie “Polska i świat”.

Ryszard Kapuściński

- Dowiedziałam się w jakiejś takiej luźnej rozmowie z dwóch źródeł niezależnych od siebie i oboje powiedzieli to samo, że nowy prezes wypowiedział się, że w tym roku nagrody nie będzie, ale nie tłumacząc czy będzie na przyszłość, ani też dlaczego nie będzie – powiedziała dziennikarzom TVN24 Alicja Kapuścińska, wdowa po pisarzu. – Co prawda użył takiego krzywdzącego określenia: “Kapuściński komuch, nie będziemy robić jego nagrody” – zaznaczyła.

PAP ustanowiła nagrodę im. Kapuścińskiego w 2010 roku, pierwszy raz przyznano ją w 2011 roku. Otrzymywali ją dziennikarze za reportaże w czterech kategoriach: tekstowej, fotograficznej, dźwiękowej i wideo. Decydowała o tym kapituła, w której oprócz Alicji Kapuścińskiej i przedstawicieli PAP (m.in. członka zarządu Lidii Sobańskiej) są doświadczeni dziennikarze (Bogusław Chrabota, Stefan Bratkowski, Piotr Gabryel, Wojciech Jagielski, Michał Kobosko, Mariusz Szczygieł, Maria Wiernikowska, Maciej Wierzyński, Mirosław Ikonowicz) oraz naukowcy (Jan Miodek, Maciej Mrozowski, Henryk Samsonowicz, Janusz Adamowski).

Do tej pory zorganizowano pięć edycji nagrody. W zeszłorocznej edycji nagrodzeni zostali Justyna Kopińska (za reportaż “Oddział chorych ze strachu” w “Dużym Formacie”), Endy Gęsina-Torres (za materiał “Uchodźcy. Ucieczka z piekła” w “Superwizjerze” TVN), Dariusz Rosiak (za jeden z odcinków jego programu “Raport o stanie świata” w radiowej Trójce) i Andrzej Bogacz (za zdjęcia w materiale “Migranci w Budapeszcie” w “Rzeczpospolitej”.

Prezes PAP Artur Dmochowski nie odpowiedział na razie na pytania, dlaczego odwołano tegoroczną edycję nagrody i czy zrezygnowano z niej definitywnie, czy tylko w tym roku.

Dmochowski został prezesem PAP w maju br. po wygraniu konkursu. Przedtem przez kilka miesięcy był rzecznikiem prasowym Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a wcześniej publicystą, współpracował m.in. z “Gazetą Polską” i nowojorskim “Nowym Dziennikiem”.

Ryszard Kapuściński pracował w PAP od 1962 roku. Był stałym korespondentem w Afryce, Ameryce Łacińskiej i Azji. W maju 2007 roku, kilka miesięcy po śmierci Kapuścińskiego, “Newsweek Polska” ujawnił, że od 1965 roku do połowy lat 70. był zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa. Alicja Kapuścińska tłumaczyła, że takie zobowiązanie do współpracy podpisywali wtedy wszyscy polscy dziennikarze wyjeżdżający za granicę.

Własną Nagrodę im. Kapuścińskiego organizuje też Rada Miasta Stołecznego Warszawy we współpracy z “Gazetą Wyborczą”. Jest przyznawana od 2010 roku za najlepszą książkę z reportażami literackimi. Wiosną br. odbyła się siódma edycja.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/pap-rezygnuje-z-nagrody-im-ryszarda-kapuscinskiego-bo-byl-komuchem

16-09-2016, 07:38

Maciej Mrozowski wyjaśnia wypowiedź o Kamilu Durczoku: mobbing to sprawa korporacyjna i zamknięta  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
16-09-2016

Medioznawca prof. Maciej Mrozowski, skrytykowany w ostatnich tygodniach za wypowiedź dla portalu Wirtualnemedia.pl o obecnym wizerunku Kamila Durczoka, podkreślił, że nazwał sprawę mobbingu w TVN prywatną, ponieważ poszkodowane osoby nie pozwały dziennikarza. Zwrócił uwagę, że w podobnym tonie ocenili to Jacek Żakowski i Michał Kobosko.

Prof. Maciej Mrozowski

Pod koniec sierpnia poprosiliśmy prof. Macieja Mrozowskiego, medioznawcę związanego z Uniwersytetem Warszawskim i Uniwersytetem SWPS, o skomentowanie powrotu Kamila Durczoka do telewizji. Podano wtedy informację, że dziennikarz od października będzie prowadził cotygodniowy program publicystyczny w Polsat News. W marcu ub.r. rozstał się za porozumieniem stron z “Faktami” TVN, po tym jak powołana przez stację komisja ustaliła, że trzy osoby w redakcji programu mogły być narażone na mobbing lub molestowanie. Sprawę ujawnił tygodnik “Wprost”, którego wydawcę i dziennikarzy Durczok pozwał w trybie cywilnym za naruszenie dóbr osobistych (domaga się przeprosin i 2 mln zł odszkodowania) oraz oskarżył w trybie karnym o zniesławienie. We wrześniu skończył się jego półtoraroczny zakaz konkurencji po odejściu z TVN.

Macieja Mrozowskiego, a także Jacka Żakowskiego, Michała Koboskę i Jacka Karnowskiego zapytaliśmy, czy Kamil Durczok ma już odpowiedni wizerunek i wiarygodność, żeby wrócić do dziennikarstwa telewizyjnego. Trzej pierwsi uznali, że okoliczności rozstania z TVN nie są już dla Durczoka dużym obciążeniem. Żakowski zaznaczył jedynie, że Polsat powinien wytłumaczyć widzom, dlaczego zdecydował się zaangażować tego dziennikarza. Kobosko zauważył, że były szef “Faktów” mocno już odpokutował ewentualną winę, bo spotkał się z infamią i przez półtora roku nie mógł pracować zawodowo. Za to Jacek Karnowski uważa, że Durczok ma prawo wrócić do mediów, ale wcześniej powinien rzetelnie wyjaśnić sprawę mobbingu.

Najwięcej kontrowersji wzbudziła wypowiedź prof. Maciej Mrozowski, który stwierdził, że nad Durczokiem nie wisi już wizerunkowy cień związany z okolicznościami rozstania się z TVN. – Afera z Kamilem Durczokiem nie była publiczna, tylko prywatna. Jeżeli molestował czy dręczył podwładną, to ona dostała rekompensatę, a on reprymendę. Dlaczego tłumaczyć się z tego przed ludźmi? Ich to nie obraziło w żaden sposób, to była wewnętrzna sprawa korporacji – powiedział nam medioznawca. – Takich spraw się nie wywleka, bo szkodzi to także poszkodowanym, powinno się je ucinać brzytwą i zamykać, żeby rana się szybko zagoiła. Gdyby Durczok nakłamał, zrobił coś nieodpowiedniego publicznie, wtedy powinien to wyjaśniać – dodał.

Niedługo po opublikowaniu tego tekstu na fanpage’u facebookowym Uniwersytetu SWPS pojawiło się sporo wpisów kobiet oburzonych słowami prof. Mrozowskiego. – To skandaliczne, żeby człowiek o takich poglądach, uczył przyszłych dziennikarzy – stwierdziła jedna z internautek. – Szanowni Państwo, może chociaż reprymenda? Bo zrekompensować tych szkodliwych opinii zaiste nie sposób – napisała inna. Zamieszczono też kilka wpisów o identycznej treści: “Szanowni Państwo, czy macie zamiar jakoś skomentować skandaliczną wypowiedź prof. Mrozowskiego? Bardzo poproszę o informację zwrotną”. Ponadto słowa medioznawcy przytoczyło kilka innych serwisów.

Przedstawiciele uczelni poinformowali na fanpage’u, że są w trakcie wyjaśniania tej sprawy. W tym tygodniu na profilu zamieszczono oświadczenie prof. Mrozowskiego. Podkreślił on, że w swojej wypowiedzi analizował obecny wizerunek Kamila Durczoka, a nie postawione mu półtora roku wcześniej zarzuty mobbingu.

- Nie mam w tej kwestii żadnej innej wiedzy, jak tylko czerpanej z doniesień medialnych, które najczęściej używały określenia mobbing. Z doniesień tych wynika, że strony sporu, tj. TVN, Kamil Durczok i osoby poszkodowane, osiągnęły porozumienie i zamknęły sprawę, postępując zgodnie z literą i duchem postanowień kodeksu pracy. Ten bowiem zaleca polubowne rozstrzyganie zarzutów o mobbing, nakładając na pracodawcę obowiązek ukarania sprawcy i zadośćuczynienia poszkodowanym, pozostawiając im możliwość sądownego dochodzenia swoich roszczeń. Nic mi nie wiadomo, iżby osoby poszkodowane przez red. Durczoka wystąpiły na drogę sądową przeciw TVN, mam zatem prawo uważać, że czują się usatysfakcjonowane i nie zamierzają upubliczniać sprawy – wyjaśnił prof. Mrozowski.

- W tym sensie i znaczeniu nazwałem sprawę prywatną, co tak zbulwersowało i rozsierdziło niektórych Czytelników mojej wypowiedzi. Być może użyłem określenia zbyt skrótowego, może lepiej byłoby nazwać to sprawą korporacyjną, konfliktem pracowniczym lub po prostu sprawą zamkniętą, lecz wpisując to w prostą opozycję prywatne – publiczne chciałem podkreślić, że z dzisiejszej perspektywy jest to bardziej sprawa prywatna niż publiczna – dodał.

Medioznawca zwrócił uwagę, że w naszym tekście podobnie ocenili tę sprawę Jacek Żakowski i Michał Kobosko. – W rozmowie z przedstawicielem Wirtualnych Mediów używałem podobnych sformułowań, to zaś, że zacytował On akurat określenie sprawa prywatna wynikało zapewne z chęci zróżnicowania naszych wypowiedzi lub innych względów redakcyjnych – stwierdził. Zaznaczył, że jego wypowiedź została opublikowana w skróconej i nieautoryzowanej wersji, co spowodowało zniekształcenie jej przekazu (prof. Mrozowski w rozmowie z naszym dziennikarzem nie wyraził potrzeby autoryzacji, został natomiast poinformowany, że jego słowa zostaną zacytowane w artykule).

Przedstawiciele Uniwersytetu SWPS zaznaczyli, że żadna z osób krytykujących naukowca nie poprosiła go bezpośrednio o wyjaśnienie swojej wypowiedzi. – Swoje niezależne opinie profesor wyraża publicznie jako medioznawca i oczywiście każdy z Was może z nim polemizować, podważać jego słowa czy mieć po prostu inne zdanie, co tak profesor jak i my szanujemy. Nie widzimy jednak powodów do dalszego pośredniczenia w dyskusji na powyższy temat – stwierdzili.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/maciej-mrozowski-wyjasnia-wypowiedz-o-kamilu-durczoku-mobbing-to-sprawa-korporacyjna-i-zamknieta

16-09-2016, 07:34

Andrzej Stankiewicz, Iwona Kutyna i Renata Kim gospodarzami nowych programów Onetu  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
16-09-2016

Od przyszłego tygodnia Onet.pl zacznie emitować program “Stan wyjątkowy” Andrzeja Stankiewicza oraz cykl wideo, którego gospodyniami będą Iwona Kutyna i Renata Kim.

Andrzej Stankiewicz

W “Stanie wyjątkowym” Andrzej Stankiewicz będzie rozmawiał o bieżących sprawach z politykami, sportowcami i artystami. Program będzie emitowany na żywo na Onet.pl co drugą środę o godz. 10:30, na zmianę z programem Andrzeja Gajcego “Posłowie”, którego pierwszy odcinek pokazano dwa dni temu. Obaj dziennikarze pracują w portalu od początku września, przeszli z “Rzeczpospolitej”.

Z kolei we wtorki o godz. 10:30 będzie pokazywany program prowadzony na zmianę przez Iwonę Kutynę oraz dziennikarkę “Newsweek Polska” Renatę Kim. Dziennikarki zamierzają skupiać się na społecznych aspektach bieżących wydarzeń. Iwona Kutyna jest szefową i gospodynią emitowanego od początku tego tygodnia serwisu informacyjnego “Onet24”.

Od początku września na Onet.pl są pokazywane nowe odcinki programu Tomasza Lisa, w poniedziałki o godz. 15:00. W czwartek po wakacyjnej przerwie wróciła “Burza polityczna” prowadzona przez Agnieszkę Burzyńską (program jest emitowany także na Fakt24.pl), a w przyszły piątek wróci “Subiektywny” Bartosza Węglarczyka.

- W jesiennym paśmie publicystycznym Onetu proponujemy siedem autorskich programów prowadzonych przez znanych i cenionych dziennikarzy Grupy Onet-RAS Polska. Każdy z nich to inna osobowość, inne spojrzenie na aktualne wydarzenia i odmienna perspektywa oceny sytuacji społeczno-politycznej. Dzięki temu publicystyka Onetu będzie dostarczała odpowiedzi na wszystkie nurtujące Polaków pytania – i to w krótkiej, dynamicznej formie, która najlepiej sprawdza się w internecie – komentuje Sabina Lipska, group video director w Grupie Onet-RAS Polska.

Pod koniec września na Onet.pl zacznie być nadawane codziennie dwugodzinne pasmo prowadzone przez Jarosława Kuźniara.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/andrzej-stankiewicz-iwona-kutyna-i-renata-kim-gospodarzami-nowych-programow-onetu

16-09-2016, 07:29

“Wiadomości” opisały włamanie do domu dziennikarza TVP jako jedną z zagadek katastrofy smoleńskiej  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
16-09-2016

W czwartkowych “Wiadomościach” TVP1 w materiale o pierwszych ustaleniach nowej komisji smoleńskiej poinformowano, że krótko po katastrofie włamano się do mieszkania dziennikarza Telewizji Polskiej Jarosława Olechowskiego, który był w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku, i skradziono nakręcone tam materiały.

Jarosław Olechowski

Materiał “Wiadomości” o przedstawionych w czwartek pierwszych ustaleniach badającej katastrofę smoleńską komisji kierowanej przez Wacława Berczyńskiego został przygotowany przez Bartłomieja Graczaka i Monikę Kreczmańską. Opisano m.in. nagranie z udziałem Jerzego Millera, szefa komisji do zbadania wypadku powołanej przez rząd PO-PSL, który już kilka tygodni po katastrofie sugerował innym członkom, że ich ustalenia nie powinny wzbudzić dalszych kontrowersji. Według nowej komisji w przekazanych zaraz po katastrofie nagraniach z czarnych skrzynek brakowało kilku sekund, do których udało się teraz dotrzeć.

Dalej w materiale przytoczono krytyczne komentarze polityków opozycji o tych ustaleniach. – Dla polityków Platformy katastrofa została wyjaśniona, podobnie uważa strona rosyjska. Wciąż jednak pozostaje cała masa zagadek do wyjaśnienia – zapowiedział Bartłomiej Graczak. Po czym poinformował, że kilka dni po katastrofie włamano się do mieszkania dziennikarza Telewizji Polskiej Jarosława Olechowskiego, który był w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku.

- Ukradziono mi sprzęt, którym pracowałem w Smoleńsku, między innymi aparat fotograficzny, którym zrobiłem zdjęcia na miejscu katastrofy, komputer oraz dwa pendrivy – wyliczył Olechowski, wypowiadający się w redakcji “Wiadomości”. Zaznaczył, że jego mieszkanie zostało dokładnie przeszukane, a śladów włamania nie było na drzwiach.

Bartłomiej Graczak dodał, że policja nie znalazła sprawcy i szybko umorzyła dochodzenie. Tą informacją zakończył się materiał.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wiadomosci-opisaly-wlamanie-do-domu-dziennikarza-tvp-jako-jedna-z-zagadek-katastrofy-smolenskiej

16-09-2016, 07:23

Raczyńska, Skowroński i Romaszewska-Guzy powalczą z Kurskim o fotel prezesa TVP  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
16-09-2016

Wczoraj minął termin składania aplikacji w konkursie na stanowisko prezesa zarządu Telewizji Polskiej. Oprócz Jacka Kurskiego dokumenty złożyli m.in. Małgorzata Raczyńska-Weinsberg, Krzysztof Skowroński i Agnieszka Romaszewska-Guzy – dowiedział się portal Wirtualnemedia.pl.

Jacek Kurski

Konkurs jest trzyetapowy. Do wczoraj kandydaci mogli składać w biurze podawczym Kancelarii Sejmu niepodpisane koperty z dokumentami aplikacyjnymi. W konkursie startuje obecny prezes TVP Jacek Kurski.

Jak ustalił portal Wirtualnemedia.pl, do Sejmu aplikacje złożyli następujący kandydaci: Małgorzata Raczyńska-Weinsberg (była szefowa TVP1, obecnie doradca zarządu TVP), Agnieszka Romaszewska-Guzy (dyrektor TV Biełsat), Krzysztof Skowroński (prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i prezes Radia Wnet) i Bogdan Czajkowski (publicysta i reżyser teatralny oraz filmowy).

O stanowisko prezesa TVP zawalczą również: reżyser i polityk Grzegorz Braun, były wiceburmistrz dzielnicy Warszawa Włochy i członek rady programowej RDC Maciej Maciejowski (obecnie prowadzi biuro poselskie posła Piotra Liroya-Marca) oraz warszawski radny Andrzej Kozicki.

Jako mocny zawodnik w walce o prezesurę Telewizji Polskiej oceniana jest Małgorzata Raczyńska-Weinsberg. Warto przypomnieć, że była już brana pod uwagę przez część członków Rady Mediów Narodowych jako następczyni Jacka Kurskiego po tym, jak na początku sierpnia RMN przyjęła uchwałę o jego odwołaniu. Do głosowania nad powołaniem Raczyńskiej jednak nie doszło, ponieważ w przerwie posiedzenia posłowie PiS zostali wezwani do prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Po kilku godzinach przewodniczący Rady Krzysztof Czabański wycofał kandydaturę Raczyńskiej.

Według informacji Wirtualnemedia.pl, poważnymi konkurentami dla Kurskiego mogliby być Sławomir Siwek, były członek zarządu TVP, oraz Romuald Orzeł, były prezes TVP. Siwek jednak nie zdecydował się na udział w konkursie, a z Orłem nie udało nam się skontaktować. Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że obecny wiceprezes Maciej Stanecki również nie wystartował w konkursie.

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom o stanowisko prezesa TVP nie będzie się starał Mariusz Max Kolonko. Dziennikarz zgłosił chęć startu w konkursie zaraz po odwołaniu Jacka Kurskiego. – Panuje przekonanie, że konkursy na prezesa TVP są ustawione i PiS nie potrafi tej opinii zmienić – wyjaśnia Wirtualnemedia.pl swoją decyzję Kolonko.

Prezesa Telewizji Polskiej wybiorą członkowie Rady Mediów Narodowych, która zbierze się na posiedzeniu 21 i 22 września. Rada dokona wówczas otwarcia kopert, oceny złożonych aplikacji pod względem formalnym oraz pod kątem merytorycznym (kandydaci musieli przygotować opis strategii rozwoju Telewizji Polskiej na kolejne lata). Rozmowy z wybranymi kandydatami odbędą się na początku października.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/raczynska-skowronski-i-romaszewska-guzy-powalcza-z-kurskim-o-fotel-prezesa-tvp