Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

18-11-2010, 18:50

Niemiecka cenzura w Dzienniku-Zachodnim – Polska-THE TIMES?  »

Newsweek.pl
Rajmund Pollak
18-11-2010

Oficjalną cenzurę zniesiono w Polsce w czerwcu 1989 roku i wszyscy mieli nadzieję, że już nigdy nie powróci, ale okazuje się, że najprawdopodobniej niemiecki właściciel Dziennika Zachodniego postanowił, że w dniu 16.11.2010 roku nie wolno w papierowym wydaniu Dziennika Zachodniego pisać krytycznie na temat RAŚ i germanizacji Śląska.

Odkąd Dziennik Zachodni przeszedł w niemieckie ręce, to zasłynął z rozpowszechniania płyt z życiorysami Adolfa Hitlera, Hermanna Goeringa, Erwina Rommela i Józefa Stalina. Nowi właściciele DZ jakoś nie byli zainteresowani wydaniem płyt z życiorysami majora Hubala, generała Maczka, generała Sikorskiego, rotmistrza Pileckiego, generała Andersa ani innych Polaków, którzy walczyli z faszyzmem i z nazizmem.

Kilka dni temu w Bielsku-Białej odbyła się manifestacja przeciw germanizacji Śląska i przeciwko Ruchowi Autonomii Śląska, na której był obecny również dziennikarz DZ, który umieścił w internecie krótką wzmiankę na temat demonstracji, jednak w papierowym wydaniu tej śląskiej gazety z 16.11.2010 r. prawdopodobnie zabroniono drukować cokolwiek na ten temat, zgodnie z obowiązującą w Dzienniku Zachodnim zasadą, że na temat RAŚ wolno pisać tylko dobrze albo wcale. Albo dokonano cenzury prewencyjnej, polegającej na uznaniu całego wydarzenia jako mało istotne.

W “Polska-The Times Dziennik Zachodni” dnia 27 października 2010 roku napisano:

“Przed wyborami wszyscy chcą autonomii Śląska”.

To zdanie bardzo mnie zadziwiło, bo od lat jestem przeciwnikiem RAŚ, a zatem pisanie: “wszyscy” jest delikatnie rzecz ujmując manipulacją dziennikarską. Ciekawe, że “Dziennik Zachodni” nie raczył przytoczyć opinii odmiennych od twierdzeń zaprezentowanych na jego stronie “Fakty 24″.

Sam tytuł artykułu : “Gdy walczą o miejsca w Śląskim sejmiku, mówią jednym głosem” jest czystą demagogią, jednak niektóre zamieszczone cytaty z wypowiedzi lokalnych liderów mogą budzić niepokój zwłaszcza na Podbeskidziu, w Zagłębiu, oraz w Częstochowie.

Kandydatka PiS (cytuję z w/w artykułu) planuje: “szeroka prośląska koalicja w sejmiku”, a potem…”zadeklarowała wsparcie dla usamodzielnienia Ślaska”.

Lider listy PSL zadeklarował: “jeśli zostanę marszałkiem, zamierzam zrobić swym zastępcą Jerzego Gorzelika”!

Jedynka PO obiecuje : “lobbing w Sejmie na rzecz przyjęcia ustawy aglomeracyjnej”.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że takie miasta jak Bielsko-Biała, Cieszyn, Częstochowa czy Żywiec są poza tą planowaną aglomeracją.

Szef SLD z kolei postuluje: “Rozsądną decentralizację i usamodzielnienie regionu”.

Najbardziej znany naukowiec Uniwersytetu Ślaskiego Jerzy Gorzelik: “zaproponował wszystkim wypisanie deklaracji członkowskich do RAŚ” oraz obiecał ….”Autonomia do 2020 roku i nowy statut organiczny dla województwa…”

Inicjatorem całego spotkania był jeden z politologów Uniwersytetu Ślaskiego, który ocenił debatę jako…”świetna i rzeczowa” .

Fakt, że w Bielsku-Białej zorganizowano 15.11.2010 roku demonstrację przeciw germanizacji Śląska i przeciw RAŚ nie mógł ujrzeć światła dziennego w papierowym wydaniu Dziennika Zachodniego, gdyż gazeta ta ogłosiła już w dniu 16.11.2010 roku wyniki wyborów ….przewidzianych dopiero na 21.11.2010 roku, drukując artykuł:

“Wybory samorządowe: internauci już zadecydowali !”, w którym ogłoszono autorytatywnie, że RAŚ uzyskał 6% głosów.

Najciekawszy jest jednak fakt, że w sondażu w ogóle nie pytano internautów o to, czy będą głosowali na przeciwników germanizacji i przeciwników RAŚ, startujących z listy nr 13 .

Po prostu albo redaktor naczelny DZ prewencyjnie boi się umieszczać informacji niezgodnych z interesami niemieckich mocodawców, albo zafunkcjonowała niemiecka, solidna cenzura, która zakazała drukowania artykułu o manifestacji w Bielsku-Białej przeciw RAŚ i przeciw germanizacji Śląska…

Dla wiadomości mieszkańców Podbeskidzia dodam, że w manifestacji na Placu Chrobrego przeciw RAŚ i przeciw germanizacji Śląska nie wziął udziału żaden polityk z PO, ani z PiS, ani z SLD ani z PSL.

Rajmund Pollak

Całość: http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/541120,Niemiecka-cenzura-w-dzienniku-zachodnim--polska-the-times---.html

18-11-2010, 13:25

Powstanie dokumentalny film o profesorze Relidze  »

Dziennik Zachodni
Marlena Polok-Kin
18-11-2010

Ostatnie zdjęcia już nakręcone. Teraz przed autorką żmudna praca w montażowni. Halina Szymura, znana dziennikarka katowickiej TVP, realizuje dla telewizyjnej Jedynki dokumentalny, godzinny film, poświęcony prof. Zbigniewowi Relidze.

Szymura jest jego reżyserką i scenarzystką. I – jak podkreśla – ten film nie mógłby powstać nigdzie indziej w Polsce. To po prostu jest niemożliwe.

Halina Szymura z Beatą Widuch przy montażu filmu o prof. Zbigniewie Relidze

- Tylko w ośrodku w Katowicach mamy tak wspaniały i bogaty materiał archiwalny, związany z prof. Zbigniewem Religą i jego działalnością w regionie, nie tylko z przeszczepami, ale także z koncertami Serce za serce, które realizowałam dla TVP – podkreśla red. Szymura.

TVP 1 finansuje powstanie tego dokumentu. Dołączyła się też sponsorka, znana zabrzańska bizneswoman, Ludmiła Jama-Voight.

- To bardzo wzruszające, pani Ludmiła sama się do nas zgłosiła, zaoferowała swoją pomoc – podkreśla Halina Szymura.

Prace nad filmem mają się zakończyć pod koniec grudnia. Halina Szymura chciałaby (ostateczną decyzję podejmą oczywiście władze TVP 1), aby telewizyjna premiera dokumentu przypadła 8 marca, w drugą rocznicę śmierci prof. Zbigniewa Religi. Autorka sama może zorganizować jednak pokaz przedpremierowy. I, jak obiecuje, na pewno będzie go chciała zrobić w ukochanym przez prof. Zbigniewa Religę Zabrzu.

- Bardzo się cieszę z tego filmu, podobnie jak żona profesora Religi – mówi dr Jan Sarna, wieloletni współpracownik i przyjaciel prof. Religi, dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu. – To będzie wspaniałe dopełnienie przypadającej w tym roku 25. rocznicy pierwszego udanego przeszczepu serca i przyszłorocznego jubileuszu – 20 koncertu Serce za serce.

Jak podkreśla autorka filmu, to będzie stuprocentowy dokument – nie przewiduje żadnych elementów fabularnych. Taka postać i taki bogaty materiał – to już niemal gotowy scenariusz na niezwykły film.

Już teraz wiadomo, że zobaczymy na ekranie wielkie gwiazdy estrady, tuzy medycyny oraz przełomowe operacje w polskiej kardiochirurgii. Przede wszystkim szykują się wielkie emocje i łzy wzruszenia. To bowiem opowieść o życiu i o śmierci, a przede wszystkim – o wielkiej miłości do drugiego człowieka.

*     *     *

Fascynował i inspirował

Z red. Haliną Szymurą rozmawia Marlena Polok-Kin

Pytam, choć wiem, co pani odpowie – prof. Religa to wymarzony bohater filmu!

To był przede wszystkim niezwykłego formatu człowiek. Niesłychanie porządny i ciepły, obowiązkowy. Doskonale rozumiał pracę mediów. To była moja kompletna fascynacja. Powiedziałam mu kiedyś wręcz – “Pani profesorze, kocham pana!”. I tak reagowało na niego przecież mnóstwo osób.

Współpracowała pani z profesorem przez siedemnaście lat. Co kryją pani archiwa?

Niesamowite wręcz wydarzenia – materiały z siedmiu prze-szczepów serca, tych udanych i nieudanych, realizowałam koncerty “Serce za serce” z największymi gwiazdami. W filmie zobaczmy także archiwalne zdjęcia lotnictwa polskiego, które latało po dawców. Dramatyczne chwile – dwie karetki samolot ładował na pokład i leciał np. do Szczecina. I z powrotem do Zabrza, a na stole czekał już pacjent. Bo przed laty nie latało się po sam narząd.

Popłyną łzy?

Zgromadziłam wypowiedzi dawnych asystentów profesora – dziś profesorów Andrzeja Bochenka, Mariana Zembali, ale także innych jego uczniów, jak dr Jerzego Foremnego. W filmie wypowiada się oczywiście małżonka profesora, Anna, a także dr Jan Sarna. Niezwykle wzruszające, emocjonalne relacje dają uratowani przez prof. Religę pacjenci. I dzieci ze szkoły w Miedniewicach, która nosi jego imię i których pasował na uczniów.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/fakty24/333759,powstaje-dokumentalny-film-o-profesorze-relidze,id,t.html

16-11-2010, 19:55

“Korfanty” na “Prowincjonaliach 2011″  »

Telewizja Katowice
16-11-2010

Film “W pogardzie i chwale. Wojciech Korfanty” Aleksandry Fudali i Macieja Muzyczuka został zakwalifikowany na XVIII Ogólnopolski Festiwal Sztuki Filmowej “Prowincjonalia 2011”.

Prowincjonalia mają charakter konkursu najlepszych polskich filmów fabularnych, telewizyjnych i dokumentalnych o tematyce wiejskiej i małomiasteczkowej oraz kina oryginalnego i artystycznego, w którym dominuje świat prostych, uniwersalnych wartości.Patronem duchowym festiwalu jest “Jańcio Wodnik”, filozof i uzdrowiciel, bohater filmu Jana Jakuba Kolskiego. Postać ta, stała się pierwowzorem statuetki autorstwa Stanisława Sztamblewskiego z Kraśnicy, przyznawanej twórcom najlepszych filmów. Lista tegorocznych zwycięzców festiwalu będzie znana 9 lutego.

Całość: http://www.tvp.pl/katowice/polecamy/korfanty-na-prowincjonaliach-2011/3349711

12-11-2010, 16:49

Jerzy Ziętek z oddali i z bliska – promocja książki  »

Dziennik Zachodni
Monika Chruścińska
12-11-2010

Opiekun ośrodka rehabilitacji w Rabce, dobry wujek artystów z Koszęcina, ojciec Karolinki, śląskiej gry liczbowej – przeczytamy o gen. Jerzym Ziętku w najnowszej publikacji pt. Jerzy Ziętek z oddali i z bliska, której premiera odbyła się w piątkowy wieczór w Bibliotece Śląskiej.

- To portret śląskiego wojewody utkany ze wspomnień jego współpracowników, podwładnych, rodziny, jak i z widocznych śladów jego działania, które przetrwały do dziś – tłumaczy Mirosław Słomczyński, współautor książki o generale.

Zwolennicy Jerzego Ziętka podkreślali, że bez niego nie byłoby Stadionu Śląskiego, Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku czy Spodka. – W czasach, kiedy w polityce kadrowej dominowała zasada bierny, mierny, ale wierny, on był tytanem pracy, który dobierał sobie ludzi pracowitych – przypomina Słomczyński. To już trzecia na rynku wydawniczym jego książka o wojewodzie.

- Wcześniejsze pozycje – Generał z kryką i Jerzy Ziętek w anegdocie – miały charakter głównie humorystyczny, choć i w najnowszej zabawnych historyjek nie brak – mówi drugi z ich autorów, Wiesław Wilczek.

Publikacja trafi do księgarń w grudniu w nakładzie tysiąca egzemplarzy. Zasili też księgozbiory instytucji im. gen. Jerzego Ziętka. W najbliższy piątek, w przededniu 25. rocznicy śmierci wojewody, będzie promowana w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 w Mysłowicach. – Mamy nadzieję, że po tę pracę młodzież chętnie sięgnie – mówią autorzy.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/rybnik/331764,jerzy-zietek-z-oddali-i-z-bliska-promocja- ksiazki,id,t.html

12-11-2010, 10:22

“Syn wielkiego dziennikarza Bolesława Surówki w DZ”  »

Dziennik Zachodni
Marcin Zasada
12-11-2010

Po trzynastu latach nieobecności w kraju, w tym tygodniu przyjechał na Śląsk Marek Surówka, syn najsłynniejszego dziennikarza w historii śląskiej prasy.

Dlatego było nam niezwykle miło, że znalazł czas, by odwiedzić redakcję DZ. Rozmawialiśmy oczywiście o ojcu pana Marka, niezapomnianym publicyście i recenzencie teatralnym, człowieku z pięknym umysłem, wyjątkowym poczuciem humoru i niezwykłym życiorysem.

Zespół Dziennika Zachodniego z końca lat 40., drugi od lewej siedzi Bolesław Surówka

Instytucja. “Niejaki X”. Legenda Dziennika Zachodniego i całego dziennikarstwa na Śląsku – Bolesław Surówka. Przez dziesięciolecia był absolutną gwiazdą naszej gazety. Jego felietony w cyklu “Pod włos” podpisywane “Niejaki X” były najpopularniejszą rubryką DZ. Przeszedł do historii również jako wybitny obserwator życia artystycznego. Z jego recenzjami liczyli się najwięksi ludzie teatru z Gustawem Holoubkiem czy Józefem Parą na czele. Z “Dziennikiem Zachodnim” Surówka związany był od jego powstania, do swojej śmierci w 1980 roku.

Jego syn, Marek Surówka, na co dzień prowadzi firmę w Szwajcarii. Podczas wizyty zachwycił nas wspomnieniami o ojcu-legendzie.

Ojciec nie byłby dziennikarzem, gdyby nie Korfanty

Z Markiem Surówką, synem Bolesława Surówki, rozmawia Marcin Zasada

Jaki był “Niejaki X”?
Przede wszystkim był mądrym człowiekiem. Gdy jako młody chłopak słuchałem jego rad, wydawało mi się, że wiem lepiej. Z czasem okazywało się, że to ojciec miał rację. Jego wskazówki bywały niezwykle trafne i zabawne zarazem. Na przykład powtarzał, że “nawet jeśli mówisz, za przeproszeniem, o dupie Maryni, to powinieneś znać i dupę, i Marynę”.

To dobra wskazówka również dla dziennikarzy, których wychowywał. A pan został chemikiem.
Bo chemia jakoś zafascynowała mnie całkowicie. Ojciec zostawił mi wolną rękę, żartuję nawet, że wiedział o moich studiach na Politechnice Śląskiej, ale kierunku już by nie wymienił (śmiech). On sam z kolei chciał być prawnikiem i dopiero interwencja Wojciecha Korfantego u mojego dziadka naprowadziła go na dziennikarstwo. Później ojciec kończył ten kierunek we Francji, tam zrobił też doktorat z nauk politycznych.

Jak powstawały felietony “Pod włos”? Miał pan okazję przyglądać się ojcu podczas jego pracy?
Często zdarzało się, że pisał w domu, w nocy. Miał osobny pokój, w którym pracował. Matce nie zawsze to odpowiadało, ale imponował jej intelekt ojca, jego osiągnięcia i pozycja. Była dumna z tego, że jest żoną sławnego, wybitnego człowieka. Ojciec biegle władał pięcioma językami, nie licząc łaciny i greki. Znajomi nazywali go chodzącą encyklopedią, bo miał niewiarygodną wiedzę i pamięć. Korzystał z nich na przykład pisząc felietony. Dbał też o czystość i poprawność języka. Pod tym względem był surowym sędzią dla każdego.

Co dziś doradziłby współczesnym dziennikarzom?
Żeby mądrze korzystali ze swojego przywileju. Ojciec powtarzał, że dziennikarz to człowiek, który wie więcej od wszystkich. Ale tę wiedzę musi umieć spożytkować. I jeszcze jedno. Dla ojca w słowie dziennikarstwo zawierało się hasło: “godność”. To tak uniwersalna prawda, że nigdy nie straci na swojej autentyczności.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/fakty24/331228,syn-wielkiego-dziennikarza-boleslawa-surowki-w-dz,id,t.html#material_2

10-11-2010, 18:41

Pamięć o Krystynie Bochenek przedłuży nagroda jej imienia  »

Dziennik Zachodni
PAP
10-11-2010

Ostatnia sesja sejmiku województwa śląskiego zakończyła się uchwalą intencyjną ustanowienia Ogólnopolskiego Konkursu Dziennikarskiego i Nagrody im. Krystyny Bochenek, tragicznie zmarłej w katastrofie smoleńskiej dziennikarki i senator.

W założeniach przedsięwzięcie ma upamiętnić tragicznie zmarłą wicemarszałek Senatu i promować region.

- To rewelacyjny pomysł – nie ma lepszego, by upamiętnić dziennikarkę, postać tak ważną dla Śląska. Cieszę się, że możemy wesprzeć ten pomysł i patronować mu; to będzie nagroda wojewódzka – tłumaczył marszałek woj. śląskiego Bogusław Śmigielski.

Podkreślił, że sejmik przyjął uchwałę jednogłośnie. Sejmik zdecydował o tej formie upamiętnienia Krystyny Bochenek jako wybitnej osobowości oraz osoby – jak napisano w uzasadnieniu – wszystkim nam bliskiej, szanowanej i lubianej; osoby, która była ponad politycznymi podziałami.

Krystyna Bochenek

Wicemarszałek Senatu Krystyna Bochenek zginęła 10 kwietnia w katastrofie samolotu Tu-154 po Smoleńskiem. Przez wiele lat była dziennikarką Polskiego Radia Katowice, współpracowała też z telewizją i prasą. Zasłynęła z wielu akcji i inicjatyw społecznych, promujących m.in. zdrowie i piękną polszczyznę. Była pomysłodawczynią ogólnopolskiego dyktanda i corocznych imieninowych zjazdów Krystyn.

Z inicjatywą ustanowienia nagrody wyszło regionalne środowisko dziennikarskie, które – w ramach stowarzyszenia Media dla Integracji Europejskiej – przyznaje również regionalną nagrodę dziennikarską Silesia Press. Nagroda im. Krystyny Bochenek ma mieć wymiar ogólnopolski i promować m.in. publikacje przełamujące stereotypowe spojrzenie na region, pokazujące jego skomplikowaną historię i – jak napisano w uzasadnieniu uchwały sejmiku – tak samo skomplikowaną tkankę społeczną.

Adresatami konkursu będą osoby publikujące w mediach ogólnopolskich i zagranicznych (także w internecie), zajmujące się szeroko pojętą problematyką woj. śląskiego. Będzie można zgłaszać również publikacje książkowe. Wstępny projekt zakłada, że wartość dorocznej nagrody wyniesie ok. 50 tys. zł, możliwe będą również wyróżnienia. Laureatów wyłoni kapituła, w skład której wejdą znani przedstawiciele świata nauki, kultury, polityki i mediów. Gala konkursu będzie odbywać się w śląskich instytucjach kultury. Zwycięzca otrzyma też statuetkę lub medal z profilem patronki nagrody. Jeden z inicjatorów nagrody, red. Jan Dziadul z tygodnika Polityka, podkreśla ogólnopolski wymiar przedsięwzięcia.

- Chcemy, by nagroda zachęcała dziennikarzy do podejmowania tematów na miarę patronki konkursu, która w swojej działalności godziła wiele różnych aktywności – promocję pięknego słowa i zdrowego życia, pomoc potrzebującym i mądre uprawianie polityki – powiedział Dziadul.

Według inicjatorów przedsięwzięcia, inicjatywa wydaje się szczególnie ważna teraz, kiedy wokół sprawy upamiętnienia katastrofy i jej ofiar narosło wiele negatywnych emocji. Patronat nad konkursem deklarują śląskie i ogólnopolskie redakcje, m.in. Polska Dziennik Zachodni, Gazeta Wyborcza, Polityka i Polska Agencja Prasowa.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/fakty24/330838,pamiec-o-krystynie-bochenek-przedluzy-nagroda-jej-imienia,id,t.html