01-12-2010, 18:28
KDS w Katowicach »
01-12-2012
Trzy lata temu prezes Klubu Dziennikarzy Sportowych SD RP red. Jerzy Jakobsche zwrócił się do mnie abym napisał tekst o KDS w Katowicach, bo miała powstać szersza publikacja.
Po czasie okazało się, że nic z tego nie wyjdzie, więc tekstem wraz ze zdjęciami, które leżały dotychczas w moim komputerze, postanowiłem podzielić się z Koleżankami i Kolegami z naszego oddziału, bo to jednak kawałek historii.
W owych czasach, kiedy powstawał Klub Dziennikarzy Sportowych, aglomeracja górnośląska stanowiła najsilniejszy po Warszawie ośrodek dziennikarstwa sportowego w Polsce. W Katowicach ukazywało się bowiem konkurujące z “Przeglądem Sportowym” pismo “Sport”, dość licznie obsadzone działy sportowe znajdowały się w dziennikach “Trybuna Robotnicza”, “Dziennik Zachodni”, “Wieczór” oraz w tygodnikach regionalnych, od “Wiadomości Zagłębia” na wschodzie po “Nowiny Gliwickie” na zachodzie regionu. Prężnie działały również redakcje sportowe w Polskim Radio Katowice i w Katowickim Ośrodku TVP. Nic więc dziwnego, że idea stworzenia klubu próbującego scalić i zinstytucjonalizować to odrębne przecież od reszty środowisko dziennikarskie padła tu na podatny grunt.
Pierwszym przedstawicielem tego środowiska w Zarządzie Głównym Klubu Dziennikarzy Sportowych był Zbigniew Dobrowolny, wówczas zastępca redaktora naczelnego “Sportu” Tadeusza Bagiera. On właśnie przywiózł z Warszawy dyrektywę: trzeba aktywizować środowisko. On także został pierwszym prezesem katowickiego oddziału KDS. Na stanowisku tym zastąpił go następnie Alfred Sojka, a po nim cztery kadencje z rzędu na czele zarządu stał Janusz Jeleń. W roku 1981 funkcję prezesa oddziału odziedziczył Lech Drapiński, a po nim kierowniczą pałeczkę sztafetową przejął Andrzej Grygierczyk. Na początku lat dziewięćdziesiątych, a więc już w nowych warunkach polityczno-społecznych oddziałem kierował Włodzimierz Sowiński i formalnie rzecz biorąc czyni to nadal, bo w ostatnich latach, ze względu na mniejszą aktywność klubu, żadnych wyborów nie było. Wszyscy ci prezesi utrzymywali stały kontakt z Warszawą oraz podejmowali różne inicjatywy na rzecz środowiska, wszakże udokumentowane formy zorganizowanej działalności dziennikarzy sportowych na Śląsku można zauważyć dopiero w połowie lat sześćdziesiątych.
W tamtych początkowych latach KDS niewiele miał wspólnego ze współczesnym rozumieniem działalności klubowej - podkreśla Janusz Jeleń. Organizował głównie biura prasowe z okazji każdej wielkiej imprezy na Śląsku, określał ich organizatorom szczegółowe potrzeby środowiska, przeprowadzał akredytacje, starał się o poprawę warunków pracy na stadionach i w halach. Ważnym zadaniem oddziału było podnoszenie rangi działów sportowych w redakcjach pism codziennych i tygodniowych oraz pomoc młodym adeptom dziennikarstwa sportowego w lepszym opanowaniu zawodu i rozumieniu funkcji ówczesnego sportu. Dopiero w kilka lat później zainicjowano organizowanie ogólnopolskich sesji KDS, w toku których koledzy z różnych stron kraju mogli poznawać problemy sportowe regionu śląskiego.
Na ogół były to sesje monotematyczne organizowane przy pomocy określonych instytucji gospodarczych, sportowych lub nawet klubowych. Jedną z pierwszych sesji, w której przygotowaniu aktywny udział wzięła Wojewódzka Federacja Sportu odbyła się w ośrodku wypoczynkowym w Kokotku i jakkolwiek jej temat był nader luźny, zgromadziła liczne grono dziennikarzy.
Dużym wzięciem cieszyła się zorganizowana przy pomocy Ministerstwa Górnictwa sesja poświęcona rozwojowi sportu w przemyśle węglowym. Uczestnicy tego “spędu” obradowali w Katowicach, odwiedzili niektóre kluby sportu górniczego, a nawet mieli okazję zjazdu w podziemia kopalni “Dymitrow” w Bytomiu.
Na samym początku lat osiemdziesiątych we wspomnianym już wyżej Kokotku odbyła się sesja, której faktycznym gospodarzem był Klub Sportowy Czarni Bytom, a tematem oczywiście dżudo. Prezes tego klubu Józef Wiśniewski oraz trenerzy Zenon Mościński i Piotr Sadowski tłumaczyli i demonstrowali dziennikarzom tajniki techniki tego sportu, a “manekinem treningowym” był nasz kolega Henryk Marzec, który wyszedł z pokazu mocno poobijany. Sesja ta upamiętniła się w zabawowej historii polskiego dziennikarstwa sportowego jeszcze jednym wyczynem. Oto bowiem Tadeusz Janik, który w stanie wojennym został naczelnym redaktorem “Sportu”, wyzwał na pojedynek w pingpongu Bogdana Latuszkiewicza, przy czym ten drugi, jako były zawodnik w tej dyscyplinie sportu miał grać siedząc na krześle. Zakład opiewał na sporą stawkę jak na ówczesne czasy. I o dziwo wygrał Latuszkiewicz, co do dziś jeszcze wspominane jest przez starszych kolegów z podziwem.
Kilka ciekawych sesji, w dalszym ciągu monotematycznych, odbyło się za prezesury Andrzeja Grygierczyka, ale najbardziej w pamięci utkwiły dwie z nich organizowane w Brennej przy pomocy dyrektora Wydziału Sportu UW w Bielsku-Białej Witolda Kałata. Obie poświęcone były sportom zimowym, choć za każdym razem innym dyscyplinom. Ciekawostkę może stanowić fakt, że już wtedy mówiło się o konieczności przebudowy skoczni narciarskiej w Wiśle-Malince. Może konieczna jest trzecia sesja, by pomóc w przyspieszeniu tej inwestycji?
Ważną dziedziną aktywności katowickiego oddziału Klubu Dziennikarzy Sportowych była działalność na rzecz środowiska. Kolejne zarządy oddziału, lub co bardziej aktywni jego członkowie starali się stworzyć dziennikarzom i w ogóle wszystkim pracownikom redakcji warunki do uprawiania sportu, a zatem poprawy ich sprawności i wydolności fizycznej. Zachęta ku temu była znakomita, bo jeszcze przed powstaniem KDS-u, w połowie lat pięćdziesiątych grywało się w siatkówkę w sali Liceum na ul. 3-Maja, a wraz z dziennikarzami po boisku uwijała się pracownica administracji RSW “Prasa” Józefa Bęben (po zamążpójściu Ledwig). Wykazywała tak duży talent, że wkrótce trafiła do drugoligowego Baildonu, a następnie do Wisły Kraków i reprezentacji Polski, zdobywając z nią dwa brązowe medale olimpijskie.
Później już tak wybitny i utytułowany sportowiec z naszych szeregów nie wyszedł, ale nie zmienia to faktu, że śląski KDS skutecznie propagował sport w środowisku dziennikarskim. Najpopularniejszą dyscypliną była oczywiście piłka nożna. Już w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych żurnaliści ze “Sportu” i pozostałych katowickich gazet rozgrywali mecze treningowe, a z upływem czasu aranżowali spotkania z reprezentacjami innych regionów. Pierwsze taki mecz rozegrany został na boisku Stali Sosnowiec (dziś Stadion im. Jana Ciszewskiego) pomiędzy drużyną dziennikarzy Katowic i Częstochowy, co upamiętnione zostało wspólnym zdjęciem zawodników obu drużyn.
W następnej dekadzie owa futbolowa aktywność została znacznie zintensyfikowana. Koledzy z katowickich redakcji rozgrywali mecze już nie tylko miedzy sobą, ale nawet z drużynami niższych klas rozgrywkowych. Niektóre z nich gromadziły na widowni mnóstwo ludzi. Ba, zdarzało się, jak to miało miejsce w meczu z LKS Łąka lub też z zespołem z Dankowic, że prawie cała ludność tych miejscowości uczestniczyła w tych wydarzeniach. W miarę upływu czasu nasza futbolowa przedsiębiorczość przybierała coraz wyższe formy. Oto bowiem na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych zrodziła się inicjatywa rozgrywania meczów pomiędzy dziennikarskimi reprezentacjami Katowic i czechosłowackiej Ostrawy.
Spotykaliśmy się dwa razy w roku, raz u nich, raz u nas, aż do końca lat osiemdziesiątych. Wszakże i później międzynarodowe kontakty nie ustały, choć przybrały nieco inną formę. Oto bowiem przy okazji spotkań rozgrywanych przez reprezentację Polski na Stadionie Śląskim z zagranicznymi drużynami, KDS organizował mecze z dziennikarzami towarzyszącymi owym drużynom. Trzykrotnie polscy dziennikarze (bo katowiczanie wzmacniani byli kolegami z innych regionów) grali z Anglikami kolejno na stadionach GKS-u Tychy, Piasta Gliwice i AKS-u Chorzów, przy czym ten ostatni mecz upamiętnił się pięknym strzałem Jerzego Cierpiatki z Krakowa, którym pokonał niegdysiejszego bramkarza reprezentacyjnego Anglii Clemensa. 1 września 2001 r. w Chorzowie odbył się też mecz z Norwegią. W tych i w wielu innych meczach występowali gościnnie znani polscy sportowcy, m.in. Antoni Piechniczek, Włodzimierz Lubański, Andrzej Szarmach, Tomasz Hajto, hokeista Mariusz Czerkawski, pinpongista Lucjan Błaszczyk, bokserzy Tomasz Adamek i “Diablo” Włodarczyk i wielu innych.
Inną dyscypliną która zrobiła karierę na Śląsku był tenis. Wielu kolegów jak np. Roman Paszkowski, Olgierd Wieczorek, Józef Kopocz uprawiało tę dyscyplinę od lat. Do grona tego zaliczał się również Czesław Ludwiczek, który był jednocześnie prezesem Śląskiego Związku Tenisowego i członkiem Zarządu Polskiego Związku Tenisowego. On też był organizatorem wielu dziennikarskich imprez tenisowych. Dość stwierdzić, że w latach 1978 – 1988 na terenie Śląska dziewięciokrotnie odbyły się halowe mistrzostwa Polski i dwukrotnie otwarte mistrzostwa Polski.
Początkowo imprezy te organizowane były w Zabrzu w hali przy ul. Matejki, a następnie na długi czas zadomowiły się w Bytomiu w hali urządzonej w nieczynnym już szybie “Barbara” kopalni Bobrek. Wielkim przyjacielem i sponsorem tych imprez był dyrektor tej kopalni inż. Andrzej Naczyński. Tradycje tenisowe kontynuowane są w Katowicach po dziś dzień, choć tylko w lokalnym gronie, a turnieje, w których zazwyczaj zwycięża Tomasz Kuczyński, odbywają się przy okazji ważniejszych imprez tenisowych.
Na mniejszą już skalę odbywały się w Katowicach turnieje tenisa stołowego i jeszcze rzadziej innych dyscyplin. Zawsze też Śląsk wystawiał drużynę do zakopiańskich mistrzostw Polski w koszykówce, choć większych sukcesów tam nie odnotował.
Red. Janusz Jeleń, który - jak to wspomnieliśmy wyżej - najdłużej sprawował funkcję prezesa dysponuje pełną listą członków katowickiego oddziału KDS z września 1980 r. Liczy ona 33 nazwiska. Ze smutkiem jednak stwierdzić trzeba, że prawie połowa widniejących na niej kolegów odeszła już z tego świata, a wcześniej i później zmarło kilku innych jeszcze kolegów. W kolejności alfabetycznej są to: Tadeusz Bagier +1991, Henryk Biliński +2007, Jerzy Brodzki +1981, Jerzy Bydliński +1989, Andrzej Czajkowski +1998, Zbigniew Dobrowolny +1991, Jan Fiszer +1987, Franciszek Gorzelany +1977, Józef Kliś +1999, Wojciech Konecki + 1993, Henryk Kowolik +1988, Andrzej Królikowski +1975, Zbigniew Łagódka +1978, Eugeniusz Machnicki +1991, Piotr Madey +1996, Andrzej Marondel +1987, Jerzy Namysło +2000, Andrzej Nawrocki +2000, Jan Nogaj, Stanisław Penar +1993, Tadeusz Sas +1985, Alfred Sojka +1988, Henryk Stoczkiewicz +1978, Marek Suchy +1996, Władysław Wiecierzyński +1969.
Tekst: CZESŁAW LUDWICZEK
Podpisy pod zdjęcia:
W Sosnowcu: W połowie lat sześćdziesiątych na stadionie Stali Sosnowiec rozegrano mecz pomiędzy drużynami dziennikarzy Katowic i Częstochowy. Wśród katowiczan znajdują się m.in.: Zbigniew Rzaski, Władysław Wiecierzyński, Olgierd Wieczorek, Tadeusz Sas, Czesław Ludwiczek, Zdzisław Kempa, Eugeniusz Machnicki, Zygmunt Siech, Leszek Majewski, Andrzej Marondel.
Sesja w Kokotku: Jedną z pierwszych sesji katowickiego KDS zorganizowano w ośrodku wypoczynkowym w Kokotku. Na zdjęciu znajdują się m.in.: od lewej: Marian Wesołowski (1), Alfred Majewicz (2), Zbigniew Rzaski (4), Andrzej Marondel (8), Tadeusz Sas (9), Wojciech Konecki (11), Jerzy Namysło (12), Janusz Jeleń (17), Jan Lazar (19).
Havirzov: Drużyny dziennikarzy Katowic i Ostrawy wychodzą na boisko w Havirzovie by rozegrać kolejne spotkanie. Na pierwszym planie, w koszulkach w pasy zespół katowicki. Maszerują (od lewej): Tadeusz Janik (1), Henryk Marzec (3), Jan Fiszer (4), Grzegorz Stański (5), Andrzej Kostyra (7), Czesław Ludwiczek (10), Jerzy Namysło (11), Bogusław Barwiński (12). Nazwiska pozostałych zawodników nie do odtworzenia.
Ławka rezerwowych: Na ławce rezerwowych podczas jednego ze spotkań piłkarskich na stadionie Górnika Zabrze). Od lewej: lekarz Wacław Drząszcz, Lech Drapiński, Janusz Tychy, kolejno dwaj przedstawiciele drużyny przeciwników, a dalej Czesław Ludwiczek i Zygmunt Siech.
Na podium: Zwycięzcy w starszej grupie wiekowej w turnieju tenisowym w hali szybu “Barbara” w Bytomiu. Na najwyższym stopniu Roman Paszkowski, na drugim Paweł Deresz – mąż posłanki Jolanty Szymanek – Deresz, która zginęła w katastrofie samolotu TU154, 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem, na trzecim Czesław Ludwiczek.







