Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

20-12-2010, 20:03

“Wręczono nagrody im. Stanisława Ligonia 2010″  »

PAP
MBł/PAP
20-12-2010

Senator Maria Pańczyk-Pozdziej, rzeźbiarz Zygmunt Brachmański oraz aktor i artysta kabaretowy Krzysztof Respondek otrzymali nagrodę Polskiego Radia Katowice im. Stanisława Ligonia. Wyróżnienia wręczono wieczorem w studiu koncertowym rozgłośni.

Nagrody im. Ligonia wręczane są przez Radio Katowice od połowy lat 80. Kapituła wyróżnia w ten sposób osoby zasłużone dla regionu śląskiego w takich dziedzinach jak kultura, twórczość radiowa, działalność społeczna i polityczna. Wśród laureatów w poprzednich latach znaleźli się m.in. Jerzy Duda-Gracz, prof. Zbigniew Religa, prof. Kornel Gibiński czy Zespół Pieśni i Tańca Śląsk.

Uhonorowana w tym roku senator Pańczyk-Pozdziej to wieloletnia dziennikarka Radia Katowice, pomysłodawczyni konkursu gwary “Po naszymu, czyli po śląsku”. Zygmunt Brachmański jest twórcą pomników oraz wystroju wnętrz kościołów. Do jego najbardziej znanych dzieł należą pomnik Harcerzy Września i pomnik Wojciecha Korfantego w Katowicach. Krzysztof Respondek jest aktorem, piosenkarzem i artystą kabaretowym, od lat występującym w kabarecie Rak.

Stanisław Ligoń urodził się 27 lipca 1879 w Królewskiej Hucie (dzisiejszy Chorzów). Miał niezwykle wszechstronne zainteresowania i zdolności – był pisarzem, malarzem, ilustratorem, działaczem kulturalnym, reżyserem i aktorem. Od wczesnej młodości działał w środowisku teatrów amatorskich. W 1917 roku został wcielony do niemieckiego wojska i wysłany do Flandrii.

Po I wojnie światowej pisał i rysował w piśmie “Kocynder”, używał pseudonimu Karlik. Po podziale Śląska przeniósł się do Katowic, w międzywojniu przez kilka lat nauczał rysunku w miejscowym gimnazjum. W radiu debiutował pod koniec 1927 roku. Prowadził stałe audycje: “Bery i bojki”, “Przy sobocie po robocie”, “Co niedziela u Karlika brzmi pieśniczka, gro kapela”. W styczniu 1934 roku został dyrektorem katowickiej rozgłośni.

Po wybuchu II wojny światowej wyjechał do Warszawy, później wyjechał z kraju, zamieszkał w Jerozolimie. Działał tam na rzecz żołnierzy polskich i uchodźców na Bliskim Wschodzie. Zmarł w Katowicach w 1954 roku. Jego pogrzeb, w którym wzięło udział około 10 tys. osób, stał się manifestacją Śląska i śląskości.

W skład kapituły radiowej nagrody im. Ligonia wchodzą: profesorowie Andrzej Bochenek, Julian Gembalski, Tadeusz Sławek, wnuk Stanisława Ligonia Andrzej Sas-Jaworski, wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk, redaktor naczelny Radia Katowice Jacek Filus (przewodniczący kapituły) i dziennikarz tej rozgłośni Henryk Grzonka.

Całość: http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/slask/wreczono-nagrody-im-ligonia,1,4087449,wiadomosc.html

20-12-2010, 09:37

“Maria Zawała, dziennikarka DZ, nagrodzona”  »

Dziennik Zachodni
KAP
20-12-2010

Maria Zawała, szefowa działu publicystyki DZ, otrzymała wyróżnienie w kategorii Prasa w ogólnopolskim konkursie medialnym Stowarzyszenia Dziennikarze dla Zdrowia, zorganizowanym po konferencji Polka w Europie.

Nagrodzono jej rozmowę z prof. Violettą Skrzypulec-Plintą pt. Zachowaj kobiecość na dłużej. Wyróżnienia w kategorii radio zdobyła Anna Sojka z Radia Katowice, a w kategorii Telewizja Lidia Tarczyńska z TVP Katowice.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/fakty24/347489,maria-zawala-dziennikarka-dz-nagrodzona,id,t.html

19-12-2010, 19:20

Przepytaliśmy potomka Karlika. Wspomnienia wnuka Stanisława Ligonia  »

slask.naszemiasto.pl
Grażyna Kuźnik
19-12-2010

Andrzej Sas-Jaworski, wnuk słynnego Karlika z Kocyndra w rozmowie z Grażyną Kuźnik

Stanisław Ligoń - Karlik z Kocyndra

Wnuk kochanego niegdyś na Śląsku Stanisława Ligonia (1879-1954), nazywanego Karlikiem, piewcy śląskości i autora audycji radiowych, Andrzej Sas-Jaworski cieszy się, że po latach milczenia, o jego dziadku mówi się coraz więcej. Przybywa szkół jego imienia, jest nagroda Stanisława Ligonia, a Muzeum Historii Katowic wydało właśnie książkę “Karlikowy dom”. Po raz pierwszy w formie książkowej ukazały się relacje z wojennych przeżyć Stanisława Ligonia, który na Węgrzech współpracował z legendarnym Henrykiem Sławikiem przy ratowaniu uchodźców, a w Jerozolimie dla żołnierzy Ślązaków założył Dom Polski.

- Książka zawiera też nieznane dotąd opowiadanie dziadka o jego dzieciństwie, w którym wspomina swojego dziadka Juliusza, wielkiego polskiego patriotę, kowala i poetę. Opisuje go przez domy, w których mieszkał. Jeden był na wsi w Żandowicach (obecnie woj. opolskie), drugi w Chorzowie przy ulicy Krzyżowej 19 – mówi Andrzej Sas-Jaworski, syn Stanisławy, czwartej córki Karlika.

Kilkuletni Staś Ligoń bywał częstym gościem “u swoich kochanych starzyków”, słuchając opowieści między innymi o spotkaniu Juliusza z zagubionymi w śniegu powstańcami styczniowymi. Kowal nigdy o tym wstrząsającym wydarzeniu nie zapomniał. Syna Jana wychował na poetę, a wnuka Stasia na człowieka, który był ulubieńcem Śląska i postrachem Niemców.

Dzisiaj wnukowi Karlika trudno sobie wyobrazić dziadka jako małego chłopca. Po raz pierwszy w życiu zobaczył go jako mocno starszego pana, z brzuszkiem i łysiną. Stanisław Ligoń wrócił we wrześniu 1946 roku z wojennej tułaczki do domu w Katowicach, do żony i pięciu córek. Był im bardzo potrzebny, bo córki w czasie wojny straciły mężów.

Mąż najstarszej, Władysław Czuma zginął w Katyniu. Karlik znowu stał się głową rodziny i jej finansowym oparciem.

Ligoń rzucił się w wir pracy. Nadal na Śląsku był bardzo lubiany. W latach 30. w niedzielę wieczorem wioski i ulice pustoszały, bo wszyscy słuchali radiowych audycji Karlika. Przynosił im radość i odpoczynek. Miał urzekającą siłę słowa. Za swój największy talent uważał właśnie poczucie humoru. Wykorzystywał je w celach politycznych.  – Kiedy już dziadek przyjechał do nas, do Katowic, przekonałem się, że nie jest tylko mój. Ludzie wciąż nas zaczepiali, zagadywali, chcieli, żeby dodał im optymizmu – opowiada Andrzej Sas-Jaworski.

Wnuk chciał, żeby ludzie śmiali się z jego żartów, ale źle mu to wychodziło. Kiedyś w tramwaju zapytał na głos, jaka jest różnica między kremem a rządem? Wszyscy zamilkli.  – Ja na to, że krem jest do twarzy, a rząd do rzyci. Na to przerażony maszynista do dziadka: “Pierona jasnego, Karlicku kochany, biercie mi ino tego bajtla i zawrzyjcie mu ta japa, bo pójdymy sam wszystkie do mamra!” – śmieje się wnuk Karlika.

Kiedy w Katowicach przed wojną ruszyło radio, Ligoń od razu je pokochał. Napisał także sztukę “Wesele na Śląsku”. Premiera sztuki zbiegła się jednak z kampanią wyborczą Ligonia do sejmu i znalazł się działacz, który oskarżył Karlika o plagiat. Ligoń pouczał wtedy córki: “Ja, ja dziołszki – każde wesele z początku jest wesołe, a potem dopiero smutne, szczególnie, jak się wepcha ten drugi”.

Dorobił się późno. Ojciec, maszynista w kopalni, mieszkał tam, gdzie było tanio. Przy ul. Szeligiewicza powstały “Bery i bojki śląskie”, słuchowiska “Przy żeleźnioku”, “U Karlika gro muzyka”.

Mimo biedy w domu, Karlik uczył się malarstwa w Berlinie i stamtąd przywiózł sobie żonę. Wanda była panienką z bogatego domu i jej rodzice nie chcieli zgodzić się ślub. Para pobrała się więc w tajemnicy i nie było posagu. Zakochali się w sobie, grając w amatorskim przedstawieniu. Córki wspominały potem, że gdy matka, chowając pięcioro dzieci w biedzie narzekała, ojciec potakiwał: – Ale nas Bóg doświadczył! A tak lubiliśmy tę sztukę…

Może dlatego, że rodzina Wandy miała majątek na Kresach, na Wigilii u Ligoniów pojawiały się potrawy nietypowe dla Śląska.

- Pamiętam, że szykowanie się do świąt trwało na dwa tygodnie przed Wigilią. Do stołu siadało mnóstwo ludzi – wspomina Andrzej Sas-Jaworski. – Były makówki i kutia, pierogi ruskie, ale i moczka. Oczywiście karp. Dziadek miał apetyt i lubił dobrze zjeść, więc jak mu coś smakowało, nie pytał, skąd pochodzi.

Niestety, Karlik poważnie podchodził do sprawy Mikołaja. Prosił o pomoc prawdziwego aktora, który wcale nie udawał miłego staruszka. – Mikołaj wypominał wnukom błędy i winy, chętnie rozdawał rózgi. Pamiętam, że moja kuzynka, już nastoletnia, rzewnie płakała – dodaje Sas-Jaworski.

Żal szybko mijał, bo pojawiały się prezenty. Stanisław Ligoń sprawiał swoim wnukom piękne podarunki, często sam je wykonywał, jak na przykład domek z pierników albo teatr kukiełkowy dla Andrzeja.

Już córki nazywały ojca “reżyserem cudowności”. Nikt się z nim nie nudził. Dlatego takim szokiem była choroba Karlika, a w końcu śmierć.  – Dni przed jego odejściem były bardzo trudne. Wydarzyła się inna tragedia rodzinna, babcia Wanda pojechała odwiedzić krewnych w Warszawie i zaginęła w podróży. Tygodniami nie było żadnej wiadomości o jej losie. Dziadek to strasznie przeżywał. Na krótko przed jego śmiercią mama poznała prawdę, ale mu jej nie wyznała – mówi pan Andrzej.

Bo okazało się, że jego ukochaną żonę Wandę znaleziono martwą na dworcu we Wrocławiu, bez dokumentów, okradzioną. Pochowano ją jako osobę bezimienną. Stanisław Ligoń do końca miał nadzieję, że jeszcze ją zobaczy. Tak się nie stało. Jego wnuk mówi: – Z odejściem dziadka i babci skończyło się moje dzieciństwo, najpiękniejszy czas w życiu.

Całość: http://slask.naszemiasto.pl/artykul/706244,przepytalismy-potomka-karlika-wspomnienia-wnuka-stanislawa,id,t.html

18-12-2010, 11:45

Ze strachu można zrobić wiele rzeczy, nawet…  »

18-12-2010

Już dawno nie miałem takiego ubawu, jak ostatnio, kiedy doszły do mnie słuchy o reakcjach na śledcze perypetie związane z moją gazetą. Jak już wspomniałem w ostatnim numerze, ktoś z miejskich elit doniósł tutejszej policji, że wydaję nielegalnie gazetę.

 Autor zawiadomienia musiał być chyba na wielkiej “bani” albo ze strachu trzęsły mu się ręce, bo w doniesieniu wpisał tytuł “Cała prawda o Rudzie Śląskiej”. Większej gafy nie mógł walnąć! Jak Państwu wiadomo, jest to wydawnictwo na kształt gazety choć merytorycznie przypomina wielki folder reklamowy na temat dokonań miłościwie panującego i jego świty. W każdym razie główny pretekst do targania mnie po sądach – mówiąc kolokwialne – się rypnął. Chryja była ponoć nie z tej ziemi. Ale chłopcy i dziewczęta nie dają za wygraną i szukają kolejnych pretekstów. Skarżą się dalej policji, prokuraturze, za chwilę pójdą pewnie do sądu. Nie wykluczam, że zadzwonią też do mojej mamy, która z niepokojem przygląda się wszystkim wybrykom swojego syna. Domyślam się, że tymi ludźmi kieruje tylko strach.

Ze strachu można zrobić wiele rzeczy, w tym też takie, które wymagają założenia pampersa przed wyjściem z domu. Niech o tym nie zapomną, kiedy spojrzą mi kiedyś prosto w oczy.

Jerzy Filar

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/1954

17-12-2010, 10:31

15 lat “Śląska” dla Śląska  »

Wiadomości24.pl
Adam Podgórski
17-12-2010

Po pierwsze ŚLĄSK! To credo! Prezentacja Śląska i dokonań wybitnych Ślązaków, to z kolei misja, jaką piętnaście lat temu postawił sobie zespół redakcyjny Miesięcznika Społeczno-Kulturalnego “Śląsk”.

Redaktor Tadeusz Kijonka uderzył w gong...

Ponieważ wszyscy w zespole pracują nie na umowy, tylko na słowo honoru, “Śląsk” ma się dobrze i podniośle świętuje kolejne urodziny, które piętnastoma uderzeniami w miedziany gong, obwieścił Tadeusz Kijonka.

W środę, w kinoteatrze “Rialto” w Katowicach, odbyła się z tej doniosłej okazji uroczystość, zorganizowana wspólnie przez redakcję i zarząd Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego wraz z Biblioteką Śląską. Wśród rzesz znamienitych gości był arcybiskup katowicki Damian Zimoń, biskup Tadeusz Szurman, ordynariusz diecezji katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, Jerzy Gorzelik, szef Ruchu Autonomii Śląska, tym razem reprezentujący Zarząd Województwa Śląskiego, Ludgarda Buzek, przedstawicielka śląskiego Sejmiku Samorządowego. Przybyli ludzie ze świata polityki, kultury, sztuki, mediów.

Gospodarzem wielkiego spotkania był redaktor naczelny MSK “Śląsk”, Tadeusz Kijonka, wspierany przez redakcyjny areopag w osobach” Wiesławy Konopelskiej, Marii Sztuki, Feliksa Netza, Bogdana Widerę, Wojciecha Łukę oraz dyrektora Biblioteki Śląskiej, Jana Malickiego. Przez minione lata “Śląsk” służył Śląskowi, żył Śląskiem, przybliżał czytelnikom wiedzę i pamięć o Śląsku oraz śląskich ludziach.

Od pierwszego numeru (wyszedł w listopadzie 1995 r.), po ostatni, 182. (tegoroczny, grudniowy), na łamach miesięcznika podejmowano ważkie tematy: transformacji na przełomie wieków, związanych z nimi szansach i zagrożeniach oraz śląskich dylematach wyboru, o wartościach Śląska i tutejszej tożsamości, o śląskim poczuciu krzywdy i barku dowartościowania, o bezrobociu i exodusach za chlebem, o skomplikowanych losach Ślązaków, o renesansie śląskiego języka i regionalnej edukacji, o ratowaniu dziedzictwa kultury przemysłowej, o relacjach Śląska z krajem i jego miejscu w Europie.

Był i jest “Śląsk” płaszczyzną spotkań, dysput i dyskusji z udziałem ekspertów i autorytetów, uczestniczył w organizacji kongresów kultury, ważnych konkursów, plebiscytów i wydarzeń kulturalnych. Pisały dla “Śląska” lub wypowiadały się na jego łamach takie znakomitości, jak Czesław Miłosz, Tadeusz Różewicz, Damian Zimoń, Wojciech Kilar, Gustaw Holoubek, Antoni Wit, Jerzy Buzek, Józef Tischner, Jerzy Giedroyc, Jan Nowak-Jeziorański, Jerzy Duda Gracz, Wiesław Myśliwski, Adam Zagajewski i wielu innych.

Za wybitne dokonania dla kultury i promocji Śląska “Śląsk” przyznaje prestiżowe, cenione nagrody i wyróżniania: “Śląskiego Orla”, “Śląskiego Skarbnika”. “Korony Śląska” i “Perły Śląska”.

Podczas środowej gali bardzo wielu osobom wręczono zaszczytne tytuły i dyplomy. Miano Przyjaciela „Śląska” otrzymali: Wiesław Banyś, Andrzej Barczak, Tadeusz Bradecki, Jan Cofałka, Kazimierz Górski, Albert Kępka, Adam Fudali, Adam Kopciuszewski, Gabriela Lenartowicz, Michał Lis, Marian Oslislo, Danuta Pietraszewska, Jan Pyka, Katarzyna Wencel, Joanna Wnuk – Nazarowa. Sześciu osobom: Ewie Chojeckiej, Łucji Ginko, Rajmundowi Hanke, Ryszardowi Kaczmarkowi, Stanisławowi Niciei i Dorocie Simonides przyznano Medale Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego.

Perły i Korony Śląska

“Perły Śląska” powędrowały w ręce: Henryka Konwińskiego, Agaty Smalcerz, Adama Sikory, Andrzeja Urbanowicza, Jana Malickiego, Henryka Wańka, Tomasza Koniora, Mirosława J. Błaszczyka, Tadeusza Serafina, Alojzego Lyski, Dariusza Miłkowskiego, Jacka Łumińskiego, Anny Szostak-Myrczek, Renaty Putzlacher, Dagmary Drzazgi. „Koroną Śląska” podkreślono „majestat”: Lecha Majewskiego, Kazimierza Kutza, Józefa Musioła, Zygmunta Brachmańskiego, Andrzeja Jasińskiego, Jerzego Szymika, Eugeniusza Knapika. Niespodziankę sprawiło przyznanie przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego medali “Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, dostarczonych kurierem w trakcie uroczystości. Srebrne odznaczenie przypadło Florianowi Śmiei, a brązowe Tadeuszowi Siernemu, Marii Korusiewicz, i Renacie Putzlacher-Bukovej. Złotymi Odznakami Honorowymi Zasłużonemu w Rozwoju Województwa Śląskiego, przyznanymi przez kapitułę pod przewodnictwem Ludgardy Buzek udekorowano: Bogdana Widerę, Kazimierza Kaszpera, Jacka Lyszczynę, Alojzego Lyskę, Marię Sztukę, Daniela Kadłubca i Wojciecha Łukę.  Wszyscy obecni wznieśli toast jubileuszowy oraz wysłuchali występów solistów Opery Śląskiej.

Całość: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/15_lat_slaska_dla_slaska_173976.html

16-12-2010, 17:57

Wieczór z powerem w TVS  »

MediaRun.pl
16-12-2010

W każdą niedzielę o godz. 22.25 na antenie Telewizji Silesia, Adam Giza spotyka się ze znanymi Polakami w programie “Wieczór z Powerem”.

Każdy odcinek to porcja informacji o zaproszonym gościu. W programie gwiazdy wspominają swoje dzieciństwo, rodziny, mówią także jak trafili do profesji, w której teraz odnoszą sukcesy. Nie brakuje anegdot i kontrowersyjnych wypowiedzi. Mówią także o swoich planach na przyszłość.

Anna Guzik, Michał Piróg – to bohaterzy pierwszych dwóch odcinków, które Telewizja TVS wyemitowała w minionych tygodniach. W najbliższą niedzielę gościem Adama Gizy będzie Robert Korzeniowski.

W świątecznym odcinku, 26 grudnia o godz. 22.25 widzowie spotkają się z jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktorów – Andrzejem Grabowskim.

Całość: http://wiadomosci.mediarun.pl/artykul/media-telewizja,wieczor-z-powerem-w- tvs,9093,4,1,1.html