Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

10-04-2011, 09:07

Katowice: wystawa fotograficzna “Obrazy z życia Krystyny Bochenek”  »

Polskie Radio
dp
10-04-2011

“Obrazy z życia Krystyny Bochenek” – to tytuł wystawy fotograficznej, którą od niedzieli można oglądać w Galerii Marmurowa, mieszczącej się w katowickim Pałac Młodzieży.

Krystyna Bochenek

Podczas wernisażu była obecna rodzina, przyjaciele, parlamentarzyści, a także współpracownicy Krystyny Bochenek. “Te zdjęcia pokazują pasje i aktywności Krystyny Bochenek” – mówiła Maria Zawała dziennikarka Dziennika Zachodniego.

Zgromadzeni na wernisażu goście mieli również okazję obejrzeć film o życiu tragicznie zmarłej Krystyny Bochenek, a także wysłuchać recitalu Ewy Lewandowskiej. “To dla mnie zaszczyt, że mogłam zaśpiewać podczas wernisażu upamiętniającego jej osobę” – podkreśliła śpiewaczka.

Wystawa jest uhonorowaniem pamięci wspaniałej dziennikarki, polityka i wybitnego społecznika jaką była Krystyna Bochenek. Zebrane fotografie można oglądać do dziewiątego maja.

Krystyna Bochenek była dziennikarką Polskiego Radia Katowice. Przez wiele lat współpracowała z prasą i telewizją. Zajmowała się upowszechnianiem kultury języka polskiego i popularyzacją zdrowia. Twórczyni ogólnopolskiego Dyktanda, pomysłodawczyni corocznych Zjazdów Krystyn.

 

Całość: http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/349012,Katowice-wystawa-fotograficzna-Obrazy-z-zycia-Krystyny-Bochenek

09-04-2011, 18:49

“Krystyna Bochenek w fotografii”  »

Dziennik Zachodni
PS, PAP
09-04-2011

W Pałacu Młodzieży w Katowicach otwarto wystawę dokumentująca działalność publiczną Krystyny Bochenek, która zginęła w katastrofie smoleńskiej. Zdjęcia pochodzą z archiwów fotoreporterów Dziennika Zachodniego oraz zbiorów prywatnych.

Wystawa zdjęć Krystyny Bochenek

Krystyna Bochenek podczas narodowego dyktanda, prowadząca obrady Senatu lub licytację na rzecz hospicjum, montująca audycję radiową, ze stetoskopem i talerzem warzyw – to tylko niektóre zdjęcia dokumentujące działalność znanej dziennikarki i wicemarszałek Senatu.

W przeddzień rocznicy katastrofy smoleńskiej, w której zginęła, wystawę ponad 130 fotografii, prezentującą jej działalność jako publicystki i polityka otwarto w Pałacu Młodzieży w jej rodzinnych Katowicach.

- Patrzę na nią – roześmianą, zadowoloną, pełną energii – i wierzyć się nie chce, że minął już prawie rok i że Krystyny nie ma wśród nas. Spędziliśmy ze sobą 35 lat, chyba najlepiej wiem, jak bardzo walczyła ze sobą, z przeciwnościami, z niemożnością zorganizowania pewnych rzeczy, ale ostatnie lata były szczęśliwe dla niej, znalazła grono wspierających jej inicjatywy przyjaciół, być może dlatego, że została politykiem – powiedział podczas sobotniego wernisażu mąż zmarłej, kardiochirurg prof. Andrzej Bochenek.

Przypomniał, że był przeciwny jej zaangażowaniu w politykę. – Powiedziała mi, że czasami trzeba zostać politykiem, żeby coś zmienić. Dwa razy usłyszałem te słowa – od niej i od prof. Zbigniewa Religi, bo do niego też miałem pretensje, że poszedł w politykę. To byli ludzie, którzy chcieli coś zmieniać, czasami walczyli ze sobą, czasami z przeciwnościami – wspominał.

Przypominają jej najbardziej znane inicjatywy – jak Dyktando, ogólnopolskie imieniny Krystyn, galę Ambasador Polszczyzny, inaugurację Roku Języka Polskiego w Senacie, co nastąpiło z jej inicjatywy. Są też liczne nagrody i wyróżnienia, życzenia świąteczne z Watykanu, akcje charytatywne, m.in. na rzecz Hospicjum Cordis, czy Fundacji Akogo?. Pokazują Krystynę Bochenek podczas pracy dziennikarskiej – montującą audycję w radiu, w studiu telewizyjnym, prowadzącą spotkania medyczne ze szklaną soku w ręce.

- Mama ułatwiła nam zadanie – zdjęcia pochodzą m.in. z jej albumów, były starannie poukładane, i podpisane przez nią i jej asystentki. Nie da się ogarnąć wszystkiego, co robiła. Staraliśmy się pokazać jak najwięcej, ale jeszcze parę dni przed wernisażem tata potrafił zapytać – a czy masz zdjęcia z tego – wspominała Magdalena Bochenek.

Jak zaznaczyła, rodzina Bochenków nie zdecydowała się na udział w oficjalnych uroczystościach rocznicowych. – Tutaj jest grób mamy, tu jesteśmy całą rodziną. Nie wyobrażam sobie wyjazdu do Smoleńska, to dla mnie zbyt tragiczne – powiedziała.

Zdjęciom towarzyszą teksty, jakie ukazały się po śmierci K. Bochenek w “Dzienniku Zachodnim”. Wystawę przygotowali: Magdalena Bochenek, Maria Zawała, Arkadiusz Gola i Anna Duda.

Można ją oglądać do 9 maja. Jednocześnie w innej galerii Pałacu Młodzieży prezentowana jest wystawa zdjęć pokazujących ją w prywatnych sytuacjach, przygotowana w oparciu o rodzinne archiwum.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/fakty24/390398,krystyna-bochenek-w-fotografii-zdjecia-i-filmy,id,t.html

09-04-2011, 18:10

“TVS zapowiada dwa kanały TV”  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
09-04-2011

Do tej pory przedstawiciele nadającej ze Śląska telewizji TVS zapowiadali uruchomienie jednego nowego kanału telewizyjnego. Okazuje się, że właściciel TVS ma jeszcze większy apetyt na nowe stacje TV.

Telewizja TVS nadaje od ponad trzech lat. Początkowo stacja miała być kanałem kierowanym przede wszystkim do mieszkańców Śląska, jednak realia rynku zmusiły właściciela do przekształcenia TVS w kanał ogólnopolski. Z dobrym skutkiem – kanał notuje wzrost oglądalności, po 2,5 latach osiągnął break even point.

Teraz nadawca planuje uruchomienie kolejnych kanałów telewizyjnych. Do tej pory mówiono o jednym kanale TV z muzyką. Okazuje się, że w planach jest także stworzenie drugiej stacji telewizyjnej.

- Wkrótce będziemy przygotowywali otworzenie kolejnych kanałów tematycznych: stacji muzycznej ( dance, muzyka szlagierowo – biesiadna – mamy dużo zarejestrowanych koncertów tego typu). Druga propozycja to kanał kulturalno – naukowy – zdradza w wywiadzie dla miesięcznika Telekabel Arkadiusz Hołda, prezes TVS.

Przypomnijmy, że TVS od kilku miesięcy współpracuje także z Superstacją. Współpraca polega przede wszystkim na wymianie materiałów.

Całość: http://media2.pl/internet/77149-tvs-zapowiada-dwa-kanaly-tv.html

09-04-2011, 10:48

Czy “Głos Zabrza i Rudy Śląskiej” przeprosi policję?  »

itv.zabrze.pl
09-04-2011

Prokuratura Rejonowa w Gliwicach zakończyła prowadzenie śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy Policji z Komisariatu III w Zabrzu. Finał sprawy, która swój początek miała jesienią ubiegłego roku, wśród zabrzańskich mundurowych została przyjęta z wielką ulgą, a jednocześnie nadzieją, że reporterzy jednej z lokalnych gazet pokuszą się o słowo przepraszam.

Słowo należące się całemu środowisku zabrzańskich policjantów, których dobre imię zostało okryte niesławą na skutek nierzetelnego i nie popartego żadnymi dowodami artykułu prasowego. Kryjąca się pod imieniem Karina, 38-letnia mieszkanka ulicy Leszczynowej za pośrednictwem pióra reportera “Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej” (rajo) zarzuciła zabrzańskiej policji, że dzielnicowy z Komisariatu III (rzekomy jej kochanek) dopuścił się jej pomówienia, zniesławienia oraz obrazy dobrego jej imienia. Wśród listy zarzutów było jeszcze jedno, jakże ważne, zaniechanie czynności służbowych.

Gazeta w obszernym materiale zatytułowanym “Crime love story”, nadtytuł “Kto wciągnął zabrzańską policję w miłosno-obyczajową historię z podejrzeniem przestępstwa w tle?” całą stronę poświęciła pokazaniu dramatu zabrzanki (wydanie Nr 36 z dnia 09.09.2010). Już we wstępie tekstu konkluzja rozmowy przeprowadzonej przez reportera gazety Przemysława Jarasza z Komendantem zabrzańskiej Policji mł. insp. Romanem Rabsztynem, który sugerował zachowanie dystansu do przedstawionych przez kobietę sensacji, znalazła swoją przeciwwagę w stwierdzeniu reportera, który napisał: „Tymczasem istnieją dowody, które częściowo zdają się potwierdzać wykorzystanie policyjnego sprzętu i procedur do “gnębienia” niepokornej kobiety”.

Obszerny tekst zabrzańskiego tygodnika poruszył całe środowisko zabrzańskich policjantów. Przedstawił bowiem dzielnicowego z III Komisariatu jako niewiernego męża oraz łamiącego prawo policjanta. Mało tego cytując wypowiedzi bohaterki historii, Redakcja zarzuciła także innym policjantom łamanie prawa. Oberwało się również komendantowi jednostki, którego wyjaśnienia zostały podważone i nie miały szans z jakże barwnymi i rzeczowymi opowieściami 38-letniej kobiety i stwierdzeniami reportera niczym żądło wbijającymi się w mundur policyjny. Głos Zabrza i Rudy Śląskiej zdecydował się nawet na stwierdzenie, że nastąpił “Sąd nad ofiarą …” informując, że policjanci z Komisariatu III skierowali do sądu akt oskarżenia przeciw pani Karinie za to, że bez powodu wszczęła alarm i wprowadziła w błąd stróżów prawa. Wątek sprawy, który został szeroko opisany znalazł podsumowanie w stwierdzeniu, że prokuratura gliwicka dokładnie analizuje tamto zdarzenie i rozważa ewentualną odpowiedzialność karną policjanta.

– I zgoda, wątek był, prokuratura rozważała. Tyle tylko, że zawsze przy badaniu sprawy rozważa się różne hipotezy droga Redakcjo. Pisanie o nich w taki ,a nie inny sposób, w takim ,a nie innym czasie, w takim, a nie innym tonie, zawsze ukierunkuje czytelnika i dobrze o tym wszyscy wiemy. – pisze na stronie zabrzańskiej policji Marek Wypych.

We wrześniu ubiegłego roku podważona została reputacja zabrzańskiej policji. Prokuratura Rejonowa w Gliwicach wszczęła śledztwo, skargi 38-letniej kobiety były kierowane i rozpatrywane przez Komendanta Miejskiego i Wojewódzkiego Policji. Skarga na ludzi w niebieskich mundurach trafiła nawet do Komendy Głównej Policji. Na czas wyjaśnienia sprawy dzielnicowy został przeniesiony do innego Komisariatu. Postępowanie Prokuratury Rejonowej w Gliwicach w sprawie przekroczenia uprawnień funkcjonariuszy z Komisariatu III Policji w Zabrzu zostało w ubiegłym miesiącu umorzone. Zarzuty przedstawione przez 38-letnią kobietę nie znalazły potwierdzenia. Tylko co to da, skoro dziennikarz chcący wywołać kolejną sensację i zdobyć sobie splendor doprowadził do sytuacji, że obraz zabrzańskiej policji został tak dotkliwie skrzywiony. A może Redakcja “Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej” konsekwentnie będzie podtrzymywała jedno ze swych założeń, że to właśnie zachowanie policjantów doprowadziło kobietę do jej zaszczucia i doprowadzenia do skrajnej kondycji psychicznej. Nie chcę być opiniotwórcą redakcyjnych newsów, lecz życząc wszystkiego dobrego Redakcji mam nadzieję, że kolejne teksty będą poparte dowodami, a nie tylko niepotwierdzonymi zarzutami. A swoją drogą zastanawiam się jak to możliwe, że Redakcja, która na każdym kroku deklaruje komentowanie dalszego rozwoju historii opisywanych na swoich łamach, tym razem milczy jak grób . Może warto choć trochę spokornieć. Z wielkim żalem stwierdzam, że nie mogę opinii publicznej przedstawić wielostronicowego uzasadnienia umorzenia postępowania prokuratorskiego, przedstawionej w niej opinii sądowo-psychologicznej bohaterki miłosno-obyczajowej historii. Z pewnością byłoby ono najlepszą odpowiedzą na zamieszczony jesienią ubiegłego roku artykuł prasowy.

rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Zabrzu asp. szt. Marek Wypych

Całość: http://itv.zabrze.pl/index.php/2011/04/09/czy-glos-zabrza-i-rudy-slaskiej-przeprosi-policje/

09-04-2011, 09:57

Prof. Wiesław Godzic: Dziennikarstwo obywatelskie wymaga zapaleńców  »

Wiadomości24.pl
Lidia Raś
09-04-2011

- Jeśli dziennikarz obywatelski będzie się starać zobaczyć świat w barwach obiektywnych, rozumieć i przyjmować racje innych i wtedy określać swoje stanowisko, wówczas wartość nazwana umownie dziennikarstwem obywatelskim będzie zauważona i rozwijana. Trzeba nam zapaleńców, nawet zakręconych – mówi w wywiadzie dla Wiadomości24, medioznawca, profesor Wiesław Godzic.

Lidia Raś: Panie Profesorze, wyobraża Pan sobie taki scenariusz rozwoju mediów: papierowa gazeta staje się towarem ekskluzywnym, informacji dostarcza nam przede wszystkim Internet, za szczególnie wartościową treść trzeba zapłacić, miejsce zawodowców zajmują blogerzy i dziennikarze obywatelscy. Jak Pan, medioznawca, ocenia taką wizję przyszłości na rynku dziennikarskim?

Prof. Wiesław Godzic

Profesor Wiesław Godzic: To, co Pani powiedziała jest słuszne, ale na szczęście nie zdarzy się tak szybko. Nie pożegnamy się z gazetą papierową, bo nadal jest spora grupa czytelników, którzy potrzebują kontaktu z nią i z zespołem, który tę gazetę redaguje. Faktycznie, w przypadku młodszych, ta potrzeba jest osłabiona, wystarczy im informacja z serwisu internetowego. Tym samym upada coś bardzo ważnego: dziennikarstwo jako zespół, który ma czytelnika prowadzić po świecie, dziennikarstwo jako pewna struktura myślowa.

W tę rzeczywistość wchodzą dziennikarze obywatelscy, którzy próbują jakoś opisać świat, powiedzieć coś od siebie, bo taka jest potrzeba ekspresji. Mają jednak mniejszy zakres oddziaływania, mimo że korzystają z Internetu. Kilka milionów otwarć oczywiście robi wrażenie, ale większość z nich jest, powiedziałbym, nierefleksyjna. Nie ma miejsca na dyskusję, nie ma takiego myślenia kaskadowego, w którym myśl się rozszerza. Pytanie, które się tu rodzi, dotyczy tego, czy DO ma być harcownikiem, freelancerem czy też takim medioznawcą, który będzie patrzeć na ręce i sprawdzać, czy zawodowcy trzymają się reguł.

Tylko że wtedy profesjonalni dziennikarze nie będą go szanować i nie będą słuchać. W każdym z tych przypadków jest stracony i w każdym z tych przypadków źle widzę jego przyszłość.

Nie widzi Pan miejsca dla dziennikarzy obywatelskich jako dostarczycieli informacji?

Informacja informacji nie jest równa. W przypadku informacji lokalnych tak, jest szansa, że będą ją tworzyć. Przy czym to co będzie ekscentryczne i ciekawe, to i tak główne media podadzą. Co wtedy pozostanie dziennikarzowi obywatelskiemu? Dziennikarstwo obywatelskie, jeśli miałoby istnieć, powinno być alternatywą dla dziennikarstwa profesjonalnego. Tam, gdzie mieszkam, wychodzi gazetka lokalna, taka inicjatywa społeczna. Jej autorzy tworzą teksty interwencyjne, chcą coś załatwić, występują przeciwko władzy lokalnej itp. I to w części jest dziennikarstwo obywatelskie, bo oni tworzą jakąś informację i nie są zawodowo związani z żadną gazetą.

Skąd taki sceptycyzm w ocenie możliwości dziennikarza obywatelskiego?

Rzecz już w samym terminie„dziennikarstwo obywatelskie”. Ja bym to zjawisko nazwał na 150 innych sposobów: obywatelska forma kontaktu, obywatel pisze… Natomiast jeśli to się nazywa dziennikarstwem, to czuję w tym pewną pretensjonalność. Człon „dziennikarstwo” niesie za sobą pewne konotacje (redakcyjne, profesjonalne), a człon „obywatelskie” rodzi skojarzenie: nieredakcyjne i nieprofesjonalne.

Jeśli obywatelowi jest źle, nich o tym pisze, jest może nawet szansa, że wytropi jakąś aferę, ale ta potrzeba pisania może paradoksalnie stłamsić dziennikarstwo obywatelskie.

Myślenie w stylu: „Mam misję, muszę dorwać kogoś tam, patrzeć na ręce, tropić” powoduje, że DO nie chce pisać o rzeczach „nudnych”, np. o problemie śmieci w okolicy. A ja bym do takich działań namawiał, bo wtedy staje się obywatelem, a okolica, w której żyje, nie jest anonimowa.

Kłopot zaczyna się, gdy zaczynamy wymagać od DO tego, czego wymagamy od dziennikarzy zawodowych. A tu powinny rządzić inne reguły. Dziennikarz obywatelski może być osobą, która inicjuje działania, za którą pójdą dziennikarze profesjonalni. DO wskazuje temat, a oni szukają.

Tu rodzi się też pytanie, czy DO powstało, bo taka była potrzeba czasów, czy też dlatego, że pojawiły się nowe narzędzia. Jeśli prawdziwa jest druga opcja, to w konsekwencji opisujemy czy nagrywamy coś, co może być dobre lub złe i to wszystko. Natomiast jeśli mamy pragnienie dzielenia się informacją i w tym celu szukamy środka, to możemy wiele zdziałać. Ważne, by mieć pasję, chcieć żeby było lepiej. Jeśli rzecz polega tylko na tym, że tzw. DO jest zafiksowany na czymś, bo nie lubi czerwonych albo czarnych, to wtedy nic z tego nie wyjdzie, bo to będą kalumnie a nie dziennikarstwo. Jeśli DO będzie się starać zobaczyć świat w barwach obiektywnych, rozumieć i przyjmować racje innych i wtedy określać swoje stanowisko, wówczas wartość nazwana umownie dziennikarstwem obywatelskim może być zauważona i rozwijana. Trzeba nam zapaleńców, nawet zakręconych.

Jakie błędy popełniają dziennikarze obywatelscy? Czego powinni się wystrzegać?

W moim przekonaniu największy problem dotyczy znalezienia własnego stylu, innego niż totumfackość, pisanie z wyżyn. Mam wrażenie, że często dziennikarze obywatelscy wiedząc, że są poza dziennikarstwem mainstreamowym, chcą jakoś zaznaczyć swoją obecność i na ogół ich styl jest mimowolną podróbką zawodowego dziennikarstwa. Brakuje mi u DO takich postaw lekko ironicznych, ale rzetelnych. Za mało jest też myślenia nad stylistycznym i retorycznym ukształtowaniem tekstu, świadomości do kogo ma trafić mój przekaz i jakimi metodami mogę to osiągnąć. To trudna umiejętność, tego się trzeba uczyć, np. w kontaktach z tymi , którzyoceniają teksty DO.

Dużo mówi się o misji mediów. Czy dziennikarze obywatelscy też mają jakąś misję?

Bardzo nie lubię tego słowa „misja”. Zrezygnowałbym z tego pojęcia, a postawiłbym na obywatelskość, bo wiem, że społeczeństwo się zmienia. W tej chwili coraz trudniej będzie o duże wspólnoty. Zaczynamy ulegać niszowości, co widać choćby po zmianach w telewizji. Jeśli stanie się ona wkrótce telewizją kanałów tematycznych, to zaręczam, że zginie podstawowa umiejętność – rozmawianie. Trudno będzie o wspólnotę nawet w takim podstawowym znaczeniu, bo każdy zacznie oglądać coś innego. To będzie miało ogromne konsekwencje. I tu widziałbym rolę DO. Sprawy służby zdrowia, komunikacji, śmieci w mojej miejscowości – to jest ta „misja”, to będzie trzeba podejmować, gdy profesjonaliści będą po raz kolejny płakać nad katastrofą przy okazji kolejnej rocznicy.

Całość: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/prof_wieslaw_godzic_dziennikarstwo_obywatelskie_wymaga_18 9975.html?sesja_gratka=57a7497630aa9aa7f9dd732663ffc1f4

08-04-2011, 19:27

“W Bytomiu dziennikarze zagrają z rzecznikami”  »

naszemiasto.pl
MLG
08-04-2011

Po jednej stronie boiska – dziennikarze, po drugiej – rzecznicy prasowi. Zapowiadają, że bój będzie tak zażarty, aż siatka zadrży. Idea szczytna – promocja pozostawienia jednego procenta podatku na Śląsku.

Znacie ich z prasy, radia, telewizji i internetu. Choć na co dzień mawiają, że stoją po dwóch stronach barykady,… w czwartek 14 kwietnia połączy ich jedna idea. Spotkają się w bytomskiej Hali na Skarpie (ul. Frycza-Modrzewskiego 5a) o godz. 18.30 by rozegrać mecz siatkówki promujący ideę pozostawienia 1 procenta podatku na Śląsku.

- Naprzeciw siebie staną zarówno siatkarscy wyjadacze i ludzie, którzy grali ostatnio w siatkówkę w szkole średniej – mówi Bartłomiej Wnuk, redaktor naczelny “Panoramy Silesia”, kapitan drużyny Dziennikarzy.

- Mamy w składzie dwóch policjantów i najroślejszego zawodnika na boisku. Zwyciężymy! – zapowiada Rafał Jankowski, oficer prasowy policji i kapitan drużyny Rzeczników prasowych. O tym, jaki bężdzie wynik meczu przekonamy się w czwartek, 14 kwietnia wieczorem.

Na razie wiemy, że w spotkaniu wezmą udział: Drużyna Dziennikarzy: 1. Bartłomiej Wnuk – Panorama Silesia (kapitan) 2. Karolina Michalik – Radio Fest 3. Wioleta Niziołek – Echo Miasta 4. Maciej Kołodziejczyk – Nowiny 5. Krzysztof Szendzielorz – Dziennik Zachodni 6. Radosław Wielochowski – Antyradio 7. Marcin Szczepański – Ekstraklasa.net 8. Adam Szaja – TVS 9. Wojciech Janocha – TVS 10. Marcin Koper – TVP Katowice

Drużyna Rzeczników prasowych: 1. Rafał Jankowski – oficer prasowy policji (kapitan) 2. Dominika Breza – Armada Development 3. Łukasz Zimnoch – Vattenfall 4. Mirosław Rusecki – katowickie Biuro ESK 2016 5. Roman Jamiołkowski – Fortum 6. Rafał Biczysko – oficer prasowy policji 7. Adam Moskwa – WOPR 8. Nikodem Zygadło – Expo Silesia Podczas meczu będą także obecni przedstawiciele organizacji pożytku publicznego z Województwa Śląskiego. – Wspierajmy lokalne fundacje, stowarzyszenia i wykorzystajmy szansę zatrzymania części wypracowanych przez nas środków finansowych na terenie Województwa Śląskiego – apelują razem Dziennikarze i Rzecznicy Prasowi.

Całość: http://bytom.naszemiasto.pl/artykul/855620,w-bytomiu-dziennikarze-zagraja-z-rzecznikami,id,t.html#e9ad960d50572532,1,3,4