27-05-2011, 08:34
“Telewizji już nie ma. Wizji też brak.” »
Witold Gałązka
27-05-2011
Zdobyły władzę w Czeladzi, obiecując, że skończą z propagandą ówczesnego burmistrza i stworzą niezależne miejskie media. Na razie udało im się zniszczyć pierwszą w Zagłębiu miejską telewizję internetową.
Przygoda z miejską telewizją zaczęła się niepozornie, od grupki młodych ludzi, którzy kręcone przez siebie filmiki umieszczali w YouTube. Na początku 2010 roku burmistrz wykorzystał ich zapał, kupił profesjonalny sprzęt, kamizelki i reporterzy CTV (Telewizji Czeladź) pojawili się na ulicach. – Czuliśmy się jak w nowoczesnym mieście, a nie na prowincji – wspominają mieszkańcy. Wytykali czasem, że CTV zbytnio schlebia magistratowi, ale wszyscy (ze zwycięskimi konkurentkami ostatniego burmistrza) zgadzali się, że po wyborach wystarczą korekty, telewizja jest dla Czeladzi skarbem, musi istnieć i nie wolno jej zniszczyć.
Stało się inaczej. Dawniej CTV pokazywała nawet 11 filmów na tydzień, a dziś na jej stronie internetowej najnowszy materiał wisi niezmiennie od kwietnia. Nie umknęło to czeladzianom, którzy snują domysły i plotki, bo magistrat w sprawie CTV nabrał wody w usta.
Iwona Szczepanik, szefowa wydziału promocji, ze zmieszaniem odsyła nas do burmistrz Teresy Kosmali, która (po trzech dniach namyślania się nad odpowiedzią) udaje, że telewizja istnieje i ma się dobrze. Gotowe recepty na rozwój CTV miała m.in. Teresa Wąsowicz, wiceburmistrz, która podczas kampanii wyborczej obiecywała otwartą politykę informacyjną. Dziś w ogóle nie odbiera telefonu, choć potencjalnym wyborcom obiecywała, że będzie zawsze dostępna.
Co naprawdę stało się z Telewizją Czeladź? Prześledziliśmy sami. Ze strony CTV niechlujnie wykasowano skład zespołu. Uciekli wszyscy z wyjątkiem jednego pracownika, który nie potrafi sam obsługiwać sprzętu. Aż trzy nazwiska odnajdujemy u konkurencji – w prywatnej sosnowieckiej TV Zagłębie. – Byłem w szoku, dowiadując się, jakie grosze płacono im w Czeladzi – mówi właściciel Rafał Siciński. Okazuje się, że choć w wydziale promocji przyjmowano na etaty nowych ludzi, tych z CTV miały zatrzymać np. zlecenia dla dziennikarzy za 800 zł miesięcznie. Zwolennikom byłego burmistrza dawano do zrozumienia, że ich czas się skończył.
Jako ostatni z CTV odszedł Krzysztof Staudt, montażysta. – Domagano się, żebym wszystko robił sam. Tłumaczyłem, że to niewykonalne, ale pani burmistrz upierała się, że lepiej zna telewizyjne standardy. Burmistrz z zastępcami sterowała wszystkim ręcznie. Ciągle przychodzili do redakcji i nadzorowali każdy materiał. Gdy przekonywałem, że trzeba budować zespół, obiecywali, że pomyślą. No i myślą tak do dziś – Krzysztof wspomina CTV z nostalgią, bo była to jego pierwsza stała praca po studiach informatycznych.
Kamil Kowalik (26 lat) odszedł z CTV i wydziału promocji Czeladzi, bo został radnym opozycji, ale mówi, że gdyby to mogło uratować telewizję (i gdyby nowe władze tego chciały), gotów byłby pracować w niej za darmo. – Świątek czy piątek siedzieliśmy w redakcji, nie licząc godzin. Sami młodzi z takim wielkim marzeniem, że Czeladź pierwsza w Zagłębiu ma swoją własną telewizję! – wspomina Kowalik. Prawie płakać mu się zachciało, gdy niedawno zobaczył w redakcyjnym pokoju nr 101 rozłożony komputer do montażu filmów. – Profesjonalna kamera, sprzęt TV, oprogramowanie warte kilkadziesiąt tysięcy złotych kurzą się teraz, zamiast pokazywać, czym żyją mieszkańcy Czeladzi – żałuje Kowalik.
Jedna z plotek, którymi żyje dziś odcięte od podstawowych informacji miasto, głosi, że drogi sprzęt po upadłej CTV przejęło Stowarzyszenie Inicjatyw Kulturalnych, które prowadzi w byłej czeladzkiej kopalni Saturn Galerię Sztuki Współczesnej “Elektrownia”. Jan Powałka, szef stowarzyszenia, domyśla się, że ludzie zobaczyli na jednej z imprez pracownika UM z kamerą CTV na ramieniu i stąd nieprawdziwe pogłoski. – Sam nie potrafię przeboleć, że już nie mamy telewizji i nie pojmuję, jak można było roztrwonić kapitał, jakim w CTV byli młodzi zapaleńcy z pomysłem na nowoczesne miasto?! Zarzucano im niekiedy, że za bardzo realizują wizję byłego burmistrza. Problem w tym, że nowe władze nie pokazały dotąd żadnej wizji! Ale rozwaliły coś wartościowego, a to żadna sztuka.


