Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

10-07-2011, 21:07

Brutalny atak słuchaczy Radia Maryja na Polsat News  »

Media2.pl
10-07-2011

Zakończyła się dziewiętnasta pielgrzymka Rodziny Radia Maryja na Jasnej Górze z udziałem m.in. Jarosława Kaczyńskiego (PiS). Podczas uroczystości brutalnie została zaatakowana ekipa telewizji Polsat News.

Co roku w lipcu słuchacze Radia Maryja z całej Polski zjeżdżają na Jasną Górę. Tak było także w tym roku podczas XIX Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja. Mimo, że ojciec Rydzyk apelował do zgromadzonych o spokój, a “laickich mediów” bez akredytacji nie wypraszał, prosząc jedynie o godne relacjonowanie uroczystości, ponownie nie obyło się bez kontrowersji ze strony wiernych słuchaczy Radia Maryja.

Podczas uroczystości na Jasnej Górze wierni słuchacze Radia Maryja brutalnie zaatakowali ekipę telewizji Polsat News. Dziennikarze zapewniają, że w żaden sposób nie prowokowali i nie naruszali zasad miejsca. Ekipa stacji przyznaje, że nie otrzymała wstępu na główny ołtarz, więc grzecznie usadowiła się na Błoniach, gdzie nikt z organizatorów ich nie wypraszał.

Ewa Żarska z Polsat News zaatakowana na pielgrzymce na Jasnej Górze

- W pewnym momencie podszedł mężczyzna, wyrwał mi mikrofon, uderzył mnie w twarz – relacjonuje na antenie Polsat News Ewa Żarska, dziennikarka stacji. W obronie dziennikarki stanął operator kamery, jednak po chwili kilkanaście pielgrzymów otoczyło ekipę stacji, którzy zaczęli kopać, bić, oraz niszczyć sprzęt. - Fanatyzmowi mówię stanowcze nie. Ludzie którzy nas otoczyli to byli fanatycy. Po raz pierwszy spotkałam się z takim zachowaniem podczas swojej wieloletniej pracy dziennikarskiej - dodaje reporterka.

Brutalny mężczyzna został zatrzymany przez policję. Co ciekawe, pielgrzymi Radia Maryja atakowali także policjantów podczas interwencji. Grupa osób zebrała się także przed komisariatem policji w Częstochowie, gdzie krzykami domagano się wypuszczenia zatrzymanego mężczyzny.

Warto podkreślić, że podczas dwóch dni uroczystości, w różnych przemówieniach, wielokrotnie wychwalano media ojca Tadeusza Rydzyka, negatywnie odnosząc się do mediów krytykujących dzieła Radia Maryja. Szef stacji skarżył się słuchaczom, że przez “laickie media” jest oskarżany i poniewierany.

Podczas uroczystości na Jasnej Górze obecni byli posłowie PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele, który podczas przemówienia dziękował za wsparcie ojcu Tadeuszowi Rydzykowi oraz Radiu Maryja, TV Trwam i Naszemu Dziennikowi za wparcie. – Jestem tutaj z wami, bo spotykają się tutaj ludzie, którzy kochają Polskę, polscy patrioci. I to też jest powód, dla którego chcę z wami być - mówił Kaczyński.

To nie pierwszy atak słuchaczy Radia Maryja na inne media. W poprzednich latach słuchacze mediów ojca Rydzyka brutalnie atakowali także dziennikarzy m.in. TVN24.

Całość: http://media2.pl/media/80936-brutalny-atak-sluchaczy-radia-maryja-na-polsat-news.html

07-07-2011, 19:53

Poszerzanie wachlarza  »

Polityka.pl
Cezary Łazarewicz
07-07-2011

Jak PiS rozgrywało w Polskim Radiu. Rozmowa z wiceprezesem PR

O Polskim Radiu i radiowej Trójce mówi Wojciech Poczachowski, odchodzący wiceprezes Polskiego Radia z nominacji PiS.

Wojciech Poczachowski

Wojciech Poczachowski, trafił do zarządu PR pod koniec 2009 roku z nominacji PiS. Był wówczas prezesem Radia Katowice. W ramach podziału łupów między PiS i SLD, przekazano mu kontrolę nad Programem Trzecim. To on był pomysłodawcą powołania na stanowisko dyrektora anteny Jacka Sobali, a po jego udziale w pamiętnym wiecu “Gazety Polskiej” (w miesięcznicę katastrofy smoleńskiej), protestował przeciwko jego odwołaniu.

Potem Poczachowski przez pół roku osobiście kierował anteną, do czasu powołania w listopadzie 2010 r. obecnej dyrektor Magdy Jethon. Wojciech Poczachowski po wyborze nowego prezesa Polskiego Radia odejdzie ze stanowiska.

Cezary Łazarewicz: Dlaczego radiowa „Trójka” była tak upolityczniona?

Wojciech Poczachowski: Ubolewałem nad tym, więc postanowiłem to zmienić.

Wprowadzając Jacka Sobalę?

Wydawał się optymalnym kandydatem, doświadczonym dziennikarzem, z bogatym radiowym dorobkiem. Miał wnieść ożywienie i wzbogacić ofertę programową, tak by „Trójka” odnosiła sukcesy. I jak pan wie, odniosła.

Czy to  za sprawą nowego dyrektora?

To za jego czasów “Trójka” odnotowała pierwsze od lat rekordy słuchalności. Nawet po jego odejściu wyniki słuchalności programu były bardzo wysokie. To jest miarą naszego wspólnego sukcesu.

Zespół uważał, że odsuwając pracowników Trójki i oddając programy dziennikarzom “Rzeczpospolitej”, “Wprost” i “Gazety Polskiej” upolitycznił to radio.

Jeśli tak rzeczywiście jest, to mamy do czynienia z niezrozumieniem, czym są media publiczne. Nie można pewnych tytułów prasowych nie zauważać, tylko dlatego, że się ich nie lubi. Ja od początku byłem i jestem zwolennikiem poszerzenia wachlarza poglądów prezentowanych na antenie. Chciałem, żeby dziennikarze tych tytułów opiniotwórczych, które były już obecne na antenie, zostali wzmocnieni publicystami o poglądach dotychczas nieobecnych w Trójce. Nie było ani moim, ani jak sądzę redaktora Jacka Sobali zamierzeniem wymiana komentatora np. z “Gazety Wyborczej” na komentatora z “Gazety Polskiej”.

Mnie bardziej chodzi o tych, którzy prowadzili audycje, np. “Trójka po trzeciej”.

“Trójka po trzeciej” miała być swoistym wbiciem kija w mrowisko. Była to audycja podsumowująca dzień, by słuchacz od nas dowiedział się, co najważniejszego wydarzyło się w kraju i za granicą. Trudno byłoby dopatrzeć się w tych komentarzach jakiś ewidentnych złamań rzetelności dziennikarskiej czy naruszeń etyki zawodowej. Na antenie nie ma przecież znaczenia, czy dziennikarz jest lewicowy, prawicowy, czy z centrum. W mediach publicznych ważne jest jednak, żeby reprezentowane były różne poglądy. Szkoda, że “Trójka po Trzeciej”, podobnie jak “Trójka na kresach”, zniknęły z anteny Programu Trzeciego.

Ale te audycje prowadzili zwykle prawicowi dziennikarze: Tomasz Sakiewicz z “Gazety Polskiej”, i jego zastępczyni Katarzyna Hejke, a także Rafał Ziemkiewicz z “Rzeczpospolitej”.

Obiektywnie oceniając należy stwierdzić, że “Trójka” zawsze miała przechył na lewo i faktycznie była pozbawiona prawicowych dziennikarzy. Mnie zależało, by antena była miejscem ścierania się poglądów. Dla słuchacza nie ma nic gorszego, gdy prowadzący z zaproszonymi gośćmi “spijają sobie z ust” i we wszystkim się zgadzają. Nie tylko jest to nudne dla słuchacza, ale z anteny publicznej tworzy się wówczas tubę propagandową. Żeby być precyzyjnym – choć zrezygnowali – wśród zaproszonych do prowadzenia tego programu byli także Andrzej Jonas i Daniel Passent, dziennikarze, których trudno nazwać prawicowymi.

Tak właśnie było w “Trójce po trzeciej”, bo gdy prowadząca zaprasza do audycji swojego naczelnego, lub kolegę z redakcji, to trudno żeby się o coś spierali. Właśnie przeciwko temu protestowali radiowcy.

Mówi pan protestowali radiowcy. Wszyscy?

Większość zespołu.

Większość. Mniejszość. Jedni mówili tak, inni inaczej. Pewna grupa posługiwała się, być może nośnym argumentem, że oni tu pracują od dawna. Tej tezy nie da się jednak obronić  przy wprowadzaniu nowości na antenie.

Problem w tym, że robili to ludzie z zewnątrz, a zespół tego nie akceptował.

Problem był inny. Ci z zewnątrz uszczknęli trochę czasu antenowego etatowym dziennikarzom Trójki. Odnosiłem czasami wrażenie, że mniejsze znaczenie miało, co mówią, ale to, że odbierają im – w ich mniemaniu – chleb. A jak najłatwiej poszerzyć spektrum poglądów obecnych na antenie? Można zwolnić jednych i zatrudnić na ich miejsce drugich, ale takiej możliwości nigdy nie brałem pod uwagę. Jeśli chce się urozmaicić obszar publicystyczny i informacyjny to trzeba jednak dać możliwość wypowiedzenia się innym dziennikarzom. Po analizie uznaliśmy, że można to było jedynie zrobić, zapraszając zewnętrznych komentatorów do prowadzenia konkretnych audycji. Chodziło o dopuszczenie do anteny opinii, które nie były dotąd na jej falach obecne. Można kogoś lubić lub nie lubić, zgadzać się z jego poglądami bądź nie ale trzeba, szczególnie w radiu publicznym dać możliwość wyrażenie swoich opinii i zapatrywań na świat, Polskę i całą otaczająca rzeczywistość wszystkim. Nie można niektórych dziennikarzy kneblować tylko ze względu na ich wyraziste poglądy.

Który z prowadzących “Trójkę po trzeciej” był zakneblowany? Tomasz Sakiewicz, który miał wówczas własną gazetę i autorski program w telewizyjnej Jedynce, czy Rafał Ziemkiewicz, publicysta “Rzeczpospolitej”, który również miał autorski program w TVP3.

Ci dziennikarze poszerzali obszar publicystyki, który do tej pory nie był reprezentowany na antenie “Trójki”. Przyciągali do radioobiorników nowych  słuchaczy, nie odpychając przy tym dotychczasowych odbiorców. Jeszcze raz podkreślam, że o słuszności tych zmian świadczą rekordowe wówczas wyniki słuchalności Trójki.

Dlaczego ten reprezentowany wachlarz poglądów był tak wąski i ograniczał się do prawicowych dziennikarzy?

Nie zgadzam się z takim poglądem. Dziennikarze “Trójki” – tak jak wszyscy dziennikarze – mają swoje poglądy, więc nie mogą być w pełni obiektywni. Nie jest tajemnicą, że dominują wśród nich przekonania liberalno – lewicowe, a ja nigdy nie chciałem tego zmieniać. Moim celem było wyrównanie tego przechyłu. Polacy nie mają tylko poglądów mainstremowych, dlatego także Trójka nie powinna  prezentować jednostronnych opinii. Jeżeli analizowałbym poszczególne programy pod względem sympatii politycznych, to na przykładzie audycji chociażby Jerzego Sosnowskiego, doszedłbym do zupełnie innych wniosków, niż pan.

Dla równowagi dołożył mu Pan więc Wojciecha Reszczyńskiego z “Naszego Dziennika”?

Nawet z panem redaktorem Wojciechem Reszczyńskim było jeszcze 2:1 dla poglądów liberalno-lewicowych. Bo oprócz Jerzego Sosnowskiego był jeszcze Dariusz Bukalski. Razem “dęli w jedną dutkę”. Nie przyszłoby mi do głowy, żeby dołączyć do nich innego dziennikarza. Ale nie może być tak, że jeden dziennikarz mówi co mu ślina na język przyniesie, a inni mają tylko słuchać. Dzięki redaktorowi Reszczyńskiemu toczył się na antenie Trójki dialog ze wspomnianą dwójką dziennikarzy chociaż nie bezpośredni. Kiedy mówimy o upolitycznieniu mediów, to się zwykle spekuluje, który prezes jest sympatykiem jakiej partii i jakie są jego korzenie ideowe.

W radiu akurat wszystko jest jasne: prezes Jarosław Hasiński jest z SLD, a pan jest z PiS.

Po pierwsze zostałem wybrany członkiem Zarządu PR w procedurze konkursowej i nie byłem nominowany przez żadną partię. Podobnie było z prezesem zarządu, który wygrał konkurs na to stanowisko. Po drugie nie można zakładać, że ludzie nie mają poglądów, albo, że się ich nagle pozbędą. Jeśli ktoś tak uważa jest hipokrytą. Istotne jest, żeby niezależnie od tego, skąd przychodzi naczelny, czy prezes, potrafili wznieść się poza swoje subiektywne spojrzenie polityczne.

A pan się wzniósł?

Starałem się odpolitycznić “Trójkę”. I wydaje mi się, że dopóki nie wróciła tam Magda Jethon, to mi się udawało.

Całość: http://www.polityka.pl/kraj/wywiady/1517556,1,jak-pis-rozgrywalo-w-polskim-radiu-rozmowa-z-wiceprezesem-pr.read#ixzz1VjxhEhzE

07-07-2011, 18:54

Młodzieżowy Klub Dziennikarski ESK w akcji  »

MMSilesia.pl
Jacek Tomaszewski
07-07-2011

Członkowie Młodzieżowego Klubu Dziennikarskiego ESK pod okiem redaktorów MMSilesia.pl wyruszyli dziś w teren zbierać materiały.

Młodzieżowy Klub Dziennikarski ESK w działaniu...

Do Katowic przyjechała grupa młodych ludzi, którzy chcieli spróbować swoich sił w dziennikarstwie. Od 4 lipca uczestniczą w workcampie zorganizowanym przez biuro Europejskiej Stolicy Kultury 2016 dla Katowic. Młodzieżowy Klub Dziennikarski, bo o nim mowa, wyszedł dziś wspólnie z dziennikarzami MMSilesia na ulice naszego miasta.

Szybkie kolegium w naszej redakcji (bardzo szybkie), czyli podział zadań i omówienie tematów i wyruszamy w teren. Dwie grupy, w sumie 10 osób, miały do zrobienia dwa tematy, zupełnie różnej tematyce.

W sumie na zbieraniu materiału, czyli rozmowach z ludźmi, robieniu zdjęć, kręceniu wideo spędziliśmy cały dzień. Teraz czas na pracę redaktorską. Już niedługo zobaczycie efekty tej pracy. My widząc co zostało zrobione jesteśmy pod wrażeniem i niemal w 100% pewni, że Wam również się spodoba. Nie zdradzimy teraz o czym będą te materiały, żeby nie psuć niespodzianki. Gdy się pojawią w naszym serwisie na pewno się o tym dowiecie.

Całość: http://www.mmsilesia.pl/378146/2011/7/7/mlodziezowy-klub-dziennikarski-esk-w-akcji? category=news

06-07-2011, 17:07

Młodzi dziennikarze przyjechali do Katowic  »

MMSilesia.pl
Jędrzej Bogus
06-07-2011

Od dwóch dni w Katowicach działa Młodzieżowy Dziennikarski Klub ESK. Już niedługo na naszym portalu zobaczycie ich materiały.

Młodzieżowy Dziennikarski Klub ESK to workcamp, który od 4 do 10 lipca odbywa się  na terenie Ośrodka Harcerskiego w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku w Chorzowie.

Młodzi dziennikarze przyjechali do Miasta Ogrodów

- Przez siedem dni uczniowie z Katowic i okolic uczestniczą w warsztatach dziennikarstwa prasowego, telewizyjnego, radiowego i fotograficznego – mówi Paweł Mikołajczyk z biura ESK 2016 dla Katowic, koordynator projektu.

Uczestnicy warsztatów mają okazję pracować pod okiem doświadczonych dziennikarzy mediów z regionu. Młodzież przygotuje gazetę, reportaż telewizyjny, radiowy i fotograficzny.

Wczoraj (5 lipca) uczestnicy workcampu spotkali się z redaktorami portalu MMSilesia, którzy pokazali im czym różnią się media internetowe od tradycyjnych i co to jest web 2.0.

Dziesięciu śmiałków postanowiło wiedzę przekazaną w teorii zmaterializować w praktyczny sposób. Wśród nich znajdują się osoby z wszystkich grup warsztatowych: prasy, radia i telewizji. Podzielą się na kilka zespołów, które pracując wspólnie ze sobą stworzą materiały, a następnie opublikują je w portalu MMSilesia.pl. Pracę rozpoczną już w najbliższy czwartek. Spodziewajcie się ciekawych newsów!

Całość: http://www.mmsilesia.pl/377888/2011/7/6/mlodzi-dziennikarze-przyjechali-do-katowic?category=news

06-07-2011, 08:43

Trybunał w Strasburgu: dziennikarz może opublikować nieautoryzowany wywiad  »

Press
(KSZ, PAP)
06-07-2011

Dziennikarza nie można ukarać za publikację nieautoryzowanego wywiadu – orzekł Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. To koniec wieloletniej walki o swobodę wypowiedzi Jerzego Wizerkaniuka, redaktora naczelnego “Gazety Kościańskiej”.

Z wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu wynika, że Polska naruszyła swobodę wypowiedzi redaktora, czyli art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. – Jestem zadowolony z tego orzeczenia, ale nie zaskoczony, bo od początku wiedziałem, że takie kuriozum jak autoryzacja musi być przez Trybunał zakwestionowane. Mam nadzieję, że to orzeczenie przyda się teraz w debacie nad polskim prawem prasowym – mówi “Presserwisowi” redaktor naczelny “Gazety Kościańskiej” Jerzy Wizerkaniuk, który wygrał wczoraj sprawę w Strasburgu.

Dotyczy ona wywiadu z lutego 2003 roku, którego ówczesny poseł Tadeusz Myler udzielił dziennikarkom “Gazety Kościańskiej”. Polityk, gdy otrzymał tekst do autoryzacji, odpowiedział redakcji, że „nie oddaje on charakteru jego wypowiedzi”, w związku z czym rezygnuje z autoryzacji. Po tej deklaracji redakcja wydrukowała obszerne fragmenty wywiadu, wiernie spisane z nagrania. – Uznałem wtedy, że wydrukowanie stenogramu będzie najbezpieczniejszą formą publikacji – mówi Wizerkaniuk.

Sądy, które zajmowały się sprawą, uznały w dwóch instancjach popełnienie przestępstwa przez Jerzego Wizerkaniuka, stwierdzając m.in., że redakcja powinna zapytać polityka, co miał na myśli, twierdząc, iż “rezygnuje z autoryzacji”. W 2008 roku orzeczenie w tej sprawie wydał także Trybunał Konstytucyjny, uznając wówczas, że przepisy dotyczące autoryzacji są zgodne z ustawą zasadniczą, gdyż autoryzacja gwarantuje “precyzję i prawdziwość debaty publicznej”.

- Trybunał w Strasburgu poddał gruntownej i frontalnej krytyce art. 14 i 49 prawa prasowego, czyli polskie przepisy z 1984 roku dotyczące autoryzacji – mówi dr Michał Zaremba, prawnik, który wspierał Jerzego Wizerkaniuka w procesie. Art. 14 mówi o tym, że dziennikarz nie może odmówić osobie udzielającej informacji autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi, z kolei art. 49 określa, że za niedopełnienie autoryzacji grozi kara grzywny lub kara ograniczenia wolności.

- Patrząc na to orzeczenie, myślę, że ustawodawcy będzie teraz bardzo trudno skonstruować jakikolwiek przepis dotyczący autoryzacji, który byłby z nim zgodny. Trybunał w Strasburgu w wyroku podkreślił, że instytucja autoryzacji jako środek działający uprzednio, przed publikacją, ma charakter cenzury. Stwierdził też, że ta konstrukcja prawna nie służy ochronie reputacji rozmówcy – dodaje dr Zaremba.

Wyrok dotyczy tylko tej konkretnej sprawy, dlatego ostatecznie nie ma pewności, czy sądy będą się do niego odwoływać przy rozpatrywaniu takich spraw, jak np. publikacja wypowiedzi nieautoryzowanej, lecz zredagowanej, czy też wypowiedzi nieautoryzowanej, ponieważ uwagi rozmówcy nie dotarły do dziennikarza w określonym przez niego terminie. – Myślę jednak, że teraz żaden prokurator nie odważy się już przygotować aktu oskarżenia na podstawie przepisów art. 14 i 49 prawa prasowego – twierdzi dr Michał Zaremba.

Trybunał zasądził dla Wizerkaniuka 256 euro jako pokrycie kary nałożonej przez sąd (1 tys. zł), 4 tys. euro jako zadośćuczynienie za straty niematerialne i 4119 euro tytułem zwrotu kosztów postępowania przed Trybunałem.

Całość: http://www.press.pl/newsy/pokaz.php?id=26435

05-07-2011, 18:47

Andrzej Poczobut na wolności  »

Dziennikarze.info
(kw / na podst. wiadomosci.gazeta.pl)
05-07-2011

Na trzy lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata został skazany Andrzej Poczobut, korespondent „Gazety Wyborczej” i działacz Związku Polaków na Białorusi.

Na uwolnienie Poczobuta żywo zareagowały osoby zebrane przed sądem w Grodnie. Sam Poczobut zapewnił, że będzie kontynuował swoją działalność.  – Wyrok nie wpływa na moje przekonania – powiedział Poczobut.

Poczobut został entuzjastycznie przywitany przez zebranych pod sądem, w tym działaczy nieuznawanego przez władze w Mińsku Związku Polaków. Zgromadzeni widząc Poczobuta na wolności krzyczeli z radości. Odśpiewali też “Rotę”.

Wcześniej na salę rozpraw, gdzie ogłoszono wyrok, wpuszczono jedynie żonę Oksanę i kilka innych osób. Nie wpuszczono dziennikarzy i konsula generalnego RP w Grodnie Andrzeja Chodkiewicza.

Całość: http://www.dziennikarze.info/2011/07/05/andrzej-poczobut-na-wolnosci/