27-10-2011, 09:12
Największy skarb Hajdarowicza »
Adam Leszczyński
27-10-2011
Wszyscy życzą sukcesu nowemu właścicielowi “Rzeczpospolitej” i “Uważam Rze”, Grzegorzowi Hajdarowiczowi. Wszyscy także wiedzą, jak powinien robić pisma, które kupił.
Punkt pierwszy: nie zmieniać dzielnej publicystycznej załogi pod wodzą Pawła Lisickiego! Był już list SDP w tej sprawie, był list samych publicystów (jak się poskarżył Hajdarowicz – nigdy mu nie doręczony, ale za to opublikowany w internecie).
Dziś portal wPolityce.pl publikuje, dobrym i sprawdzonym wzorem z czasów dawnych, głosy zatroskanych czytelników. Nadesłali oni podobno trzy tysiące listów w obronie swoich ulubionych autorów.
Tak oto doradza nowemu właścicielowi gazet p. Łukasz Mazurkiewicz: „ »Rzepa « i »Uważam Rze « – dwa idealnie wyważone tytuły ze swoim największym skarbem: ekipą wybitnych publicystów. Popieram wasze starania o utrzymanie tego wysokiego merytorycznie poziomu”.
Wtóruje mu p. dr Agnieszka Kuryś z Warszawy: “Obie kierowane przez red. Pawła Lisickiego redakcje prezentują w sposób wiarygodny poglądy konserwatywno-liberalne. Są to bardzo ważne media dla dużej części polskiej opinii publicznej – dla wielu osób praktycznie jedyne dające się czytać (nie lewicowe, nie postkomunistyczne, nie liberalno-libertyńskie). Poważne i wiarygodne. Wnoszące coś nowego i ożywczego w polskie media”.
Zawsze byłem pod wrażeniem dobrego samopoczucia kolegów z prawicy – i całkowitego braku skrupułów, z jakim piszą o sobie samych (albo o przyjaciołach), że są wybitni, bezcenni, wspaniali i nie do zastąpienia, poważni, wiarygodni i “idealnie wyważeni”, i że los Polski i sumienie Polaków leżą w ich rękach. Ale to dygresja.
Cała ta kampania zmierzająca do “obrony” obecnej redakcji “Rz” jest oczywiście groteskowa i – jak podejrzewam – będzie nie tylko nieskuteczna, ale przeciwskuteczna. Stawia bowiem nowego właściciela w sytuacji bez wyjścia.
Po pierwsze: jak rozumiem, “wartości wolnorynkowe” – które “Rzepa” ma głosić – zakładają, że to właściciel zarządza przedsiębiorstwem, a nie rada pracownicza, choćby to była rada złożona z tak wybitnych patriotów i głębokich intelektualistów, jak red. Semka, Zaremba i Wildstein. Ta mała sprzeczność konserwatywnym wyznawcom “wolnorynkowych wartości” jednak, jak widać, nie przeszkadza. Nigdy nie byłem wyznawcą “wolnorynkowych wartości”, więc takie listy też mi nie przeszkadzają. Hipokryzja jednak wydaje mi się zabawna.
Po drugie: im większa publiczna presja i im większa publicystyczna histeria, tym większy w praktyce nacisk na właściciela, żeby pokazał, kto naprawdę rządzi w przedsiębiorstwie, które dopiero co przejął. W przeciwnym razie nie będzie właścicielem – tylko sponsorem. Będzie sponsorował – cytuję p. Łukasza Mazurkiewicza – “swój największy skarb, czyli ekipę wybitnych publicystów”.
Proszę mi wybaczyć, że zajmuję się sprawą niszową, ale interesuje ona przynajmniej trzy tysiące autorów listów do Hajdarowicza. Mam wrażenie, że 99 proc. czytelników nie obchodzi, jak się nazywa podpisany pod tekstem autor, i zwykle nawet nie zwracają na to uwagi (chociaż ten 1 proc., który zwraca, jest oczywiście bardzo ważny).
Temat niszowy, ale pokazuje on jednak zjawisko szersze: zaawansowaną niezdolność naszej prawicy do skutecznego działania. Łączy się ona z zadziwiającą skłonnością do łatwego i szybkiego wpadania w histerię, rozdzierania szat i obrażania się. Najlepiej publicznie, z przytupem. Widzieliśmy to już sto razy – w dyplomacji Kaczyńskich i Fotygi w skali makro. “Rzepa” to skala mikro. Ciekawe, skąd to się w ludziach bierze? I czy można się tego oduczyć?
Całość: http://wyborcza.pl/1,75968,10544900,Najwiekszy_skarb_Hajdarowicza.html#ixzz1bxhYb9Is




