Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Opinie i polemiki

Publikowane poniżej teksty nie są oficjalnym stanowiskiem Zarządu Oddziału.

19-10-2010, 09:27

Status dziennikarza  »

Co się stało z naszym fachem?

Jeszcze niedawno określenie czwarta władza brzmiało dumnie. Wiara w jej moc dodawała nam skrzydeł, wierzyliśmy w swoją misję i posłannictwo mediów. Dziś rzeczywistość skrzeczy, zderzamy się z masowymi redukcjami, wyrzucają nas na bruk, a my nie potrafimy się bronić. Czwartą władzą rządzą teraz kasa i słupki. A ludzie? Zdarza się, że lepsi odchodzą z zawodu, a gorsi zostają. Media coraz powszechniej schlebiają najbardziej prostackim gustom. Zmniejszają się nakłady ambitnych wydawnictw, upadają czasopisma i gazety. Czy to tylko efekt kryzysu ekonomicznego i technorewolucji? I czy, jak sugestywnie pisze Jacek Żakowski, dziennikarze to ginące plemię?

Czytaj całość...

08-10-2010, 11:22

Kasztany na placu Pigalle  »

Jako jeden z wymienionych przez “Gazetę Wyborczą” dziennikarzy inwigilowanych w czasach IV RP niniejszym oświadczam, iż oczywistą oczywistością jest, że dziennikarzy nie należy podsłuchiwać.

Czytaj całość...

07-10-2010, 18:22

“Nowy medialny ład”  »

By dziennikarze mogli “bronić demokracji”, trzeba ich zatrudnić, a więc płacić. Tymczasem z pieniędzmi jest w prasie coraz gorzej – pisze publicysta “Rzeczpospolitej”.

Czytaj całość...

14-09-2010, 20:08

“Dziennikarze: krzyż stał się narzędziem szantażu”  »

Nieposzanowanie skrajnych środowisk dla demokratycznie wybranych władz zagraża Polsce; krzyż stał się narzędziem szantażu – oceniają władze Stowarzyszenia Dziennikarzy RP.

Czytaj całość...

13-09-2010, 18:57

Sprostowanie do tekstu “Dziennikarze z piaskownicy”  »

W ostatnim swoim wpisie w Redakcji jak po łysym koniu przejechałem się po redaktorze naczelnym Dziennika Zachodniego. Zarzuciłem mu, że debatę o autonomizacji Górnego Śląska prowadzi w sposób nieodpowiedzialny i mało rozwojowy, wciąż publikując teksty tylko trzech autorów i nie reagując na głosy płynące z zewnątrz. Przyznam, że Marek Twaróg mógł się po przeczytaniu moich sformułowań sążniście wściec i poczuć dotkniętym, wszak zarzuciłem jego gazecie wszystko co najgorsze: infantylizm, niepoważne traktowanie czytelników, uśmiercanie debat. Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko tyle, że miałem pewne przesłanki, żeby taką tyradę pod adresem Dziennika Zachodniego wypowiedzieć. Prawdą jest, że przez trzy tygodnie nikt na moje listy nie reagował, redakcja przeciągle milczała, dział Opinii nie odniósł się do żadnego z moich pytań.

Czytaj całość...

08-09-2010, 18:48

Dziennikarze z piaskownicy  »

Temat autonomizacji Górnego Śląska, jakichś szczególnych praw i przywilejów dla tego regionu, interesował mnie zawsze o tyle, o ile w Redakcji szumne teksty-manifesty przeciw Ruchowi Autonomii Śląska sporządzał nasz kolega, Pan Rajmund Pollak. Poglądów Pana Rajmunda streszczać nie zamierzam, są nam dobrze znane, a gdyby ktoś spoza Redakcji zainteresowałem się nimi – zawsze można wspomniane artykuły odnaleźć. To właśnie dzięki nim dowiedziałem się, że sprawa jest bardzo burzliwa, jedni za autonomizacją optują, inni ten projekt postponują, jedni swoich adwersarzy nazywają polskimi nacjonalistami, drudzy mówią o śląskich wywrotowcach i zdrajcach. Emocji co niemiara, w debacie mnóstwo prawdziwych Polaków stojących naprzeciw prawdziwych Ślązaków. I trudno przecież, żeby pałali do siebie sympatią. Gdy się spotykają jedni prawdziwi z innymi prawdziwymi, to zawsze idą ze sobą na noże. Prócz kwestii tych żywiołowych emocji, które widziałem u Pollaka, sprawa autonomii Śląska zaciekawiła mnie jeszcze tak jakoś najzwyczajniej w świecie, zmieściła się w ramach moich zainteresowań i predyspozycji psychicznych, odpowiedziała mojej humanistycznej wrażliwości. Zawsze interesowały mnie, na płaszczyźnie filozoficznej i kulturowej, wątek wartości narodowych, temat wolności i ruchów separatystycznych, a poza tym różne takie lokalne ciekawostki i psychologiczne zakamarki. Zawsze cieszyło mnie, gdy ktoś przejawiał specjalne upodobania i osobliwe intuicje, jakąś osobną drogę, gdy odrzucał patetyczne mity polskości na rzecz drobniejszych i bardziej zniuansowanych kryteriów postępowania. Gdy ktoś miał własny światek naprzeciw tego większego, naprzeciw świata innych.

Czytaj całość...