Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

18-01-2013, 17:33

“Do Rzeczy” to tytuł wyrazisty, ale konserwatywny  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Patryk Pallus
18-01-2013

Nowy tygodnik Pawła Lisickiego będzie się nazywać „Do Rzeczy” – To tytuł wyrazisty, ale konserwatywny i neutralny – uważają eksperci pytani przez Wirtualnemedia.pl. I podkreślają, że dla grupy docelowej pisma jego nazwa nie ma dużego znaczenia.

Nazwa tygodnika została ujawniona w czwartek, wybrano ją z kilku propozycji. “Do Rzeczy”, tworzone przez byłych publicystów i dziennikarzy “Uważam Rze”, pod kierownictwem Pawła Lisickiego, ma być pismem o charakterze konserwatywno-liberalnym.

- Tytuł “Do Rzeczy” jest do rzeczy, czyli jest wyrazistym, zapadającym w pamięć dźwięcznym metrycznym amfibrachem. Co więcej, jest też smaczną obietnicą. Zapowiada chwytanie byka za rogi, trafianie w sedno, kastrację pustosłowia i odpowiednią wagę tematów. To co najmniej niezły tytuł – uważa Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny “Super Expressu”.

- Tytuł jest ok., brakuje w nim tego żartu, który miało “Uważam Rze”. Nie wywołuje aż takich emocji, jest w miarę neutralny – mówi nam Tomasz Machała, dyrektor zarządzający Natemat.pl. Zauważa, że modne są obecnie tytuły dwu członowe, wymieniając “Do rzeczy”, “W sieci”, “Po prostu” czy nazwę własnego serwisu “na Temat”. - Czy wynika to także z braku wolnych domen internetowych z jednym słowem? - zastanawia się.

- W porównaniu z ekstrawaganckim “Uważam Rze” tytuł “Do rzeczy” wydaje się wręcz konserwatywny. To ta sama poetyka, co znany z lat 50. “Po prostu” czy przedwojenne “Na przełaj”. Mi ten tytuł podoba się, w przeciwieństwie do “Uważam Rze” - podkreśla Wojciech Maziarski, publicysta “Gazety Wyborczej” i były naczelny “Newsweeka”.

Projekty okładki tygodnika Pawła Lisickiego

Maziarski zwraca jednak uwagę, że nie ma wielkiego znaczenia, jaki tytuł będzie nosić tygodnik Lisickiego. - Grono czytelników jest już ukształtowane i czeka na ukazanie się pierwszego numeru. Ci odbiorcy kupią pismo niezależnie od tego, jak się będzie nazywało. Także oponenci już czekają i na pewno kupią pierwszy numer, pewnie też następne. Paweł Lisicki jest w wygodnym położeniu, bo nie musi się przebijać do świadomości czytelników. Może nazwać swoje pismo jakkolwiek - dodaje.

Podobnie o znaczeniu tytułu sądzi Kamil Durczok, szef “Faktów” TVN. - Jeśli tygodnik będzie nadal dawał równie proste co demagogiczne i populistyczne recepty na nieprostą rzeczywistość, to ma zagwarantowana wierną grupę czytelników. Pytanie, jak liczną. To dość zdyscyplinowany elektorat, ale – co warto zauważyć – zaczyna on jednak mieć coraz bogatszą ofertę. I raczej tutaj  – czyli w konkurencji wśród prawicowej części mediów – upatrywałbym zagrożenia dla projektu Lisickiego. A nie w tytule - uważa Durczok.

“Do Rzeczy” ma wejść na rynek do końca lutego br. (konkretny termin nie został jeszcze ujawniony). Przed pierwszym wydaniem ukaże się darmowy numer zerowy. Otrzymają go osoby, które zarejestrują się na stronie www.dorzeczy.pl. Pismo liczyć będzie 100 stron i zadebiutuje w nakładzie 200 tys. egz.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/do-rzeczy-to-tytul-wyrazisty-ale-konserwatywny

18-01-2013, 14:23

KRRiT: działanie Lux Veritatis to element gry politycznej  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
kl
18-01-2013

KRRiT

KRRiT w specjalnym oświadczeniu broni się przed atakami ze strony fundacji Lux Veritatis, która jest właścicielem Telewizji Trwam. Zdaniem Jana Dworaka działania fundacji to element gry politycznej i nagonki na KRRiT.

Szef KRRiT Jan Dworak napisał, że czwartkowe oświadczenie to reakcja na publikacje, zamieszczane m.in. na łamach “Naszego Dziennika”, w Radiu Maryja i Telewizji Trwam oraz na wypowiedzi duchowieństwa i polityków, mających na celu „dyskredytowanie KRRiT jako instytucji odpowiedzialnej za regulowanie, koncesjonowanie i kontrolę działalności nadawców”.

KRRiT jest także zaniepokojona faktem, iż fala negatywnych publikacji i wypowiedzi wystąpiła również po opublikowaniu 27 grudnia 2012 roku czterech ogłoszeń o możliwości uzupełnienia oferty programowej pierwszego multipleksu i uzyskania koncesji na rozpowszechnianie wyspecjalizowanych programów telewizyjnych.

Punktem spornym w całej sprawie jest kwestia zażaleń i zawiadomień, jakie fundacja Lux Veritatis, której właścicielem jest Ojciec Tadeusz Rydzyk, złożyła w prokuraturze. Fundacja twierdzi, że nadawcy ubiegający się o otrzymanie miejsca na cyfrowym multipleksie złożyli nieprawdziwe oświadczenia finansowe. Zdaniem Lux Veritatis, KRRiT miała bezpodstawnie rozłożyć tym nadawcom opłaty koncesyjne na raty. Jednak wszystko zaczęło się już w 2011 roku, kiedy to Telewizja Trwam nie otrzymała od KRRiT miejsca na pierwszym multipleksie ze względu na niejasną sytuację finansową.

KRRiT poinformowała w czwartkowym oświadczeniu, że od 19 stycznia ub.r. regularnie uczestniczy w posiedzeniach różnych komisji (w tym sejmowych i senackich), których przedmiotem obrad jest wyłącznie kwestia nieprzyznania fundacji Lux Veritatis miejsca na multipleksie pierwszym. – Fakt, że różne komisje odbywały wielogodzinne obrady w trakcie wielokrotnie wyznaczanych posiedzeń i że w obradach komisji sejmowych uczestniczyli wyłącznie przedstawiciele fundacji Lux Veritatis to zdarzenie bez precedensu, rodzące uzasadnione obawy o instrumentalizowanie organów polskiego parlamentu do działań lobbystycznych w sytuacji, gdy trwało postępowanie sądowe przeciwko KRRiT – czytamy w oświadczeniu.

- Podczas tych wszystkich posiedzeń KRRiT przedstawiała obszerne wyjaśnienia i pisemne odpowiedzi na pytania, dotyczące kondycji finansowej fundacji Lux Veritatis. Działo się to pomimo powszechnie znanego faktu, że fundacja, jako jedyny uczestnik postępowania koncesyjnego, zastrzegła poufność swoich danych ekonomicznych i do dzisiaj nie odpowiedziała na pytanie KRRiT o możliwość zdjęcia tej klauzuli - pisze Jan Dworak.

KRRiT oświadczyła, iż “zgodnie z konstytucyjnymi zasadami równości oraz prawa do równego traktowania przez władze publiczne, wszyscy uczestnicy postępowania koncesyjnego mają równe prawa. Fundacja Lux Veritatis jest jednym z prywatnych przedsiębiorców starających się o koncesję. Każdy wniosek koncesyjny fundacji, niezależnie od wszelkich form nacisków oraz politycznej i medialnej presji, zostanie rozpatrzony przez KRRiT bez żadnych uprzedzeń, na takich samych, równych zasadach, jak pozostałych uczestników konkursu. Tych standardów pracy KRRiT nie zmienią nawet najbardziej napastliwe wypowiedzi wobec członków KRRiT, ich rodzin i pracowników Biura KRRiT”.

Jan Dworak wyraził także ubolewanie, iż decyzja KRRiT w sprawie miejsca na pierwszym multipleksie stała się pretekstem do “ideologicznej i politycznej konfrontacji, stronniczej, pełnej insynuacji i pomówień, odległej od zasad obiektywizmu i rzetelności. Pomówienia kierowane wobec KRRiT, szczególnie przez prezesa fundacji Lux Veritatis ks. Tadeusza Rydzyka, uznajemy za próbę wmówienia opinii publicznej, że równe i zgodne z prawem traktowanie przedsiębiorców, potwierdzone wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z 25 maja 2012 roku, narusza zasadę wolności słowa”.

Dworak uważa, że legalność żadnej innej decyzji administracyjnej wydanej po 1989 roku w stosunku do jednego przedsiębiorcy nie była tak wszechstronnie skontrolowana, przy zaangażowaniu tak ogromnego nakładu czasu i pracy organów władzy i instytucji państwowych. – Prawdziwe jest także twierdzenie, że jest to sytuacja wyjątkowa, ponieważ w tej sprawie organy państwowe pracują w atmosferze niezwykle silnych nacisków. W niedawnych, publicznych wypowiedziach ks. Tadeusz Rydzyk poinformował, że nowe postępowanie konkursowe KRRiT na kolejne koncesje na multipleksie pierwszym jest ustawione. Tym samym zarzucił KRRiT działania naruszające obowiązujący porządek prawny - mówi Jan Dworak.

- Jednak wobec przytoczonej wypowiedzi ks. Tadeusza Rydzyka, KRRiT zmuszona jest postawić pytanie o granicę między nawet bardzo ostrą krytyką, a publicznym zarzucaniem popełnienia przestępstwa bez wskazania jakichkolwiek dowodów. Ocena, czy nastąpiło w ten sposób publiczne znieważenie bądź poniżenie KRRiT, które wypełniałoby dyspozycję art. 226 § 3 Kodeksu Karnego należy do obowiązków tych instytucji, które stoją w Polsce na straży praworządności - napisano w oświadczeniu.

Jan Dworak dodał, że liczy, iż KRRiT będzie mogła działać “zgodnie z prawem, bez ideologicznej i politycznej presji godzącej w niezależność regulatora, a także bez pozbawionych podstaw oskarżeń i pomówień”.

Przypomnijmy, że we wtorek Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa oficjalnie poinformował, że będzie prokuratorskie postępowanie dotyczące doniesienia fundacji Lux Veritatis przeciwko KRRiT. Decyzja sądu dla Warszawy Mokotowa jest odpowiedzią na zażalenie, jakie fundacja Lux Veritatis złożyła przeciwko Prokuraturze Warszawa Wola. To właśnie ta prokuratura odmówiła w ubiegłym roku wszczęcia śledztwa w tej sprawie.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/krrit-dzialanie-lux-veritatis-to-element-gry-politycznej

18-01-2013, 07:51

Tygodnik Lisickiego nazywa się jak pismo gmin – “Do Rzeczy”  »

Press
(JF, AT)
18-01-2013

Wczoraj redakcja nowo powstającego pisma Pawła Lisickiego ujawniła, że będzie się ono ukazywało pod tytułem “Tygodnik do Rzeczy”. Problem w tym, że “Do Rzeczy” to tytuł bezpłatnego czasopisma ukazującego się już od 2009 roku w kilku gminach województwa łódzkiego.

Tygodnik Lisickiego "Ujawnia Nazwę"

“Tygodnik do Rzeczy” wprowadzi na rynek spółka Orle Pióro, w której udziały mają byli publicyści “Uważam Rze” (Presspublica) i Platforma Mediowa Point Group SA. – Nazwę “Do Rzeczy” zaproponował współpracownik redakcji – mówi Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika. – Od razu się wszystkim w naszej redakcji spodobała, potem wzbudziła wręcz entuzjazm, więc została przyjęta kolegialnie, bez głosu sprzeciwu – dodaje. Przyznaje jednak, że nie jest już tak oryginalna jak “Uważam Rze”. – Jest za to krótsza, w pełni poprawna ortograficznie; informuje, że będziemy publikować teksty krótkie i na temat – zapewnia Lisicki.

Jednak krótko po tym, jak redakcja ujawniła tytuł, internauci odkryli, że pismo pod nazwą “Do Rzeczy” już się ukazuje. To bezpłatny dwumiesięcznik informacyjny kolportowany przez urzędy gmin: Aleksandrów Łódzki, Dalików, Łęczyca, Parzęczew, Wartkowice, Zgierz. Wydaje je Fundacja Rozwoju Gmin “Prym” z siedzibą w Parzęczewie. – Uważam, że powinniśmy podjąć odpowiednie kroki – mówi Renata Nolbrzak, redaktor naczelna dwumiesięcznika “Do Rzeczy”. – Nasze pismo ukazuje się w nakładzie 7 tys. egz., a to na naszym lokalnym rynku dość znaczący nakład. Nie chcielibyśmy, by inne pismo nosiło ten sam tytuł – dodaje Nolbrzak. Nie precyzuje jednak, jakie działania wobec tygodnika Lisickiego podejmie.

- Pełna nazwa naszego tytułu brzmi: “Tygodnik do Rzeczy”. Jest więc inny – mówił wczoraj wieczorem Paweł Lisicki. – Dwumiesięcznik a tygodnik to przecież zupełnie innego rodzaju pisma. Nie ma między nami konkurencji, nie kradniemy marki, której pełna nazwa jest zresztą zupełnie inna – argumentuje Lisicki.

Wczoraj podano także, że pierwszy numer tygodnika ukaże się w nakładzie 200 tys. egz., będzie miał 100 stron w formacie 205 × 279 mm.

Debiutowi „Tygodnika do Rzeczy” ma towarzyszyć kampania promocyjna w stacjach radiowych i telewizyjnych, w Internecie i prasie oraz na nośnikach zewnętrznych, a także promocja w punktach sprzedaży. Za zakup i planowanie mediów odpowiada Agencja Nano Marketing – będąca częścią grupy Platformy Mediowej Point Group SA.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40771,Tygodnik-Lisickiego-nazywa-sie-jak-pismo-gmin---Do-Rzeczy

17-01-2013, 18:13

Tygodnik Lisickiego ukaże się pod tytułem “Do rzeczy”  »

Press
(GK, PR)
17-01-2013

Redakcja nowo powstającego tygodnika Pawła Lisickiego ujawniła tytuł pod jakim będzie ukazywało się ich pismo. Pierwszy numer zostanie wydrukowany w nakładzie 200 tys. egz.

“Tygodnik Do rzeczy” (Orle Pióro) podał na swojej stronie internetowej, że będzie miał charakter konserwatywno-liberalny. “Konserwatywny, bo szanujący tradycję chrześcijańską i odwołujący się do sprawdzonych i trwałych zasad etycznych w życiu publicznym. Liberalny – bo popierający wolność gospodarczą. Tygodnik, który chce być wyrazistym głosem w polskiej debacie publicznej. Ale ma to być głos niezależny, wolny od partyjnych uwikłań, reprezentujący interes ogółu” – deklaruje redaktor naczelny Paweł Lisicki.

Pierwszy numer wyjdzie w nakładzie 200 tys. egz., będzie miał 100 stron w formacie 205 × 279 mm.

Debiutowi „Do Rzeczy” ma towarzyszyć kampania promocyjna w stacjach radiowych i telewizyjnych, w Internecie i prasie oraz na nośnikach zewnętrznych, a także promocja w punktach sprzedaży. Za zakup i planowanie mediów odpowiada Agencja Nano Marketing – będąca częścią grupy Platformy Mediowej Point Group SA, która jest głównym udziałowcem spółki Orle Pióro, wydającej tygodnik.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40771,Tygodnik-Lisickiego-ukaze-sie-pod-tytulem-Do- rzeczy

17-01-2013, 11:10

TVP utworzy kanał dla dzieci: TVP ABC  »

Press
(KOZ)
17-01-2013

Telewizja Polska wystartuje w konkursie na pierwszy multipleks naziemnej telewizji cyfrowej z kanałem dziecięcym – TVP ABC.

Wczoraj zarząd spółki podjął decyzję o złożeniu wniosku o udzielenie koncesji na rozpowszechnianie programu TVP ABC drogą naziemną.

Kanał TVP ABC ma być adresowany do dzieci w wieku 4-12 lat, do ich opiekunów i wychowawców. Telewizja Polska będzie chciała w kanale dziecięcym emitować zarówno nowe, jak i archiwalne produkcje. W tym celu zwiększy ich produkcję, którą ostatnio ograniczono. W ramówce TVP ABC znaleźć się mają m.in. bajki, teatr dla dzieci i pozycje animowane. TVP nie podaje, ile przeznaczy na uruchomienie TVP ABC.

W trakcie konsultacji organizowanych przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji w ub.r. zainteresowanie umieszczeniem na multipleksie kanału dziecięcego wyraził Turner Broadcasting System Europe. Czy weźmie udział w konkursie? “Turner nadal nie komentuje swoich planów związanych z polskim rynkiem i MUX 1″ – poinformowała “Presserwis” w ub. tygodniu Marcelina Cholewińska z agencji First PR, obsługującej nadawcę.

Obecnie spośród kanałów dziecięcych na polskiej koncesji nadają: MiniMini+, TeleToon+ i Nickelodeon. Telewizje dla dzieci należą do najpopularniejszych kanałów tematycznych. W ub.r. Disney Channel osiągnął 0,8 proc. udziału w rynku, a Cartoon Network – 0,74 proc. (dane Nielsen Audience Measurement). Na pierwszym multipleksie – obok kanału dziecięcego – KRRiT chce umieścić stacje: społeczno-religijną, filmową i edukacyjno-poznawczą.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/40768,TVP-utworzy-kanal-dla-dzieci_-TVP-ABC

17-01-2013, 09:09

Gorliwy lustrator Gmyz  »

Gazeta Wyborcza
Waldemar Kumór
17-01-2013

To, co zrobił Cezary Gmyz w TygodnikuLisickiego.pl, przypomina metody stalinowskie. Bo to przecież stalinowcy oceniali człowieka po tym, kim byli jego rodzice. A dokładnie to zrobił red. Gmyz.

Waldemar Kumór

Gmyz zadał wnikliwe, odważne, niepokorne pytanie: “Czy sędzia Igor Tuleya, który zasłynął uzasadnieniem porównującym metody Centralnego Biura Antykorupcyjnego do stosowanych w czasach stalinowskich, zachowuje bezstronność?”. I w wyniku zapewne śledztwa dziennikarskiego wychodzi mu, że nie zachowuje bezstronności, bo “wiadomo, że pochodzi z tzw. rodziny resortowej”.

Wytropił, że matka sędziego 17 lat w czasach PRL pracowała w Milicji Obywatelskiej, Służbie Bezpieczeństwa i MSW. W wolnej Polsce “została objęta ustawą dezubekizacyjną, na mocy której obcięto jej emeryturę”.

Tymczasem – donosi Gmyz – “sędzia nie tylko pozwala sobie na kontrowersyjne porównania, ale orzeka też w sprawach lustracyjnych”.

Gmyz – po słynnej wpadce z trotylem – udaje, że zachowuje się jak bezstronny dziennikarz: pyta o swoje rewelacje różne osoby. Jedni uważają, że Tuleya nie jest bezstronny, inni – że jest.

Zapytał także sędziego Tuleyę: “Istotnie orzekam w sprawach lustracyjnych. Gdybym miał jakieś wątpliwości, złożyłbym stosowne oświadczenie – mówi. Jednocześnie odmawia rozmowy na temat przeszłości matki. – Oddzielam sprawy osobiste od zawodowych – mówi”. Mecenas Barbara Kondracka, prawnik z wieloletnim doświadczeniem, powiedziała Gmyzowi: “Dzieci nie mogą odpowiadać za rodziców”.

Ano właśnie. Wydawałoby się, że to oczywiste, że nie jest tak, iż “wina ojca idzie w syna”. Dla Gmyza, tak jak dla stalinistów, jednak nie. Wstyd.

A przecież “niepokorni” zawyli, gdy “Newsweek” opisał PRL-owską przeszłość ojca braci Kaczyńskich. Autora tekstu potępili i chcieli ogłosić “dziennikarską hieną roku”. A Gmyz? Zapewne tylko umocni swoją pozycję najniepokorniejszego z niepokornych, bohaterskiego dziennikarza, który żyje tylko z prawdy i dla prawdy. Bo wiadomo, że Kaczyński to “Jarosław, Polskę zbaw”, a Tuleya – synek “resortowej rodziny”.

Dla mnie “dziennikarstwo” Gmyza to nie tekst o trotylu na tupolewie. To haniebne lustracyjne – a przede wszystkim nieprawdziwe – teksty m.in. o abp. Życińskim czy prof. Geremku. W tym jest specjalistą – w grzebaniu ze złą wolą w esbeckich papierach. Teraz, jak widać, powrócił do swej lustracyjnej pasji.

A TygodnikLisickiego.pl zachował się po prostu beznadziejnie. Tak jak ten niedoszły właściciel knajpy, który nazwał ją prowokacyjnie, by – jak przyznał – napędzić klientów, Piwnica u Fritzla.

Takimi tekstami jak ten Gmyza TygodnikLisickiego.pl z pewnością zyska czytelników. Tylko czy o to chodzi?

Po takich tekstach znów wypada zacytować Antoniego Słonimskiego, który o przedwojennych endeckich gazetach napisał, że “robią wrażenie, jakby były wydawane w domu wariatów”.

Całość: http://wyborcza.pl/1,75968,13248268,Gorliwy_lustrator_Gmyz.html#ixzz2ICvnZAnI