Rozmowa z Dariuszem Dyrdą, członkiem Rady Naczelnej Ruchu Autonomii Śląska, dziennikarzem, autorem książek i sztuk teatralnych w języku śląskim, byłym kandydatem RAŚ na Senatora RP.
- Jak Pan Redaktor ocenia tegoroczny Marsz Autonomii Śląskiej?

Dariusz Dyrda
Było jak zawsze spokojnie, ale takiej ochrony i zabezpieczenia to jeszcze nie widziałem na naszej uroczystości. Tylko przed pomnikiem Marszałka Piłsudskiego (obok głównego wejścia do Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego – przyp. Zew) było chyba z 20 radiowozów. Władza o nas dba, na szczęście kompletnie nic się nie działo. W manifestacji wzięło udział 4 tysiące ludzi, tyle samo pomimo złej pogody co w zeszłym roku, natomiast przeciwników głównie z Obozu Narodowo – Radykalnego było raptem 50. Powtórzę raz jeszcze, zła pogoda uniemożliwiła nam imprezę w stylu piknikowym. Co do wieku uczestników to przyciągamy szerokie spectrum – szły dzieci i 80-latkowie. Naszą siłą jest to, że aktyw RAŚ to głównie bardzo dobrze wykształceni młodzi ludzie.
- Proszę przypomnieć skąd się wzięła idea tego marszu właśnie w połowie lipca…
Zrodziła go historia. 15 lipca 1920 roku a więc pięćset dziesiątą rocznicę bitwy pod Grunwaldem Sejm odrodzonej RP ustanowił autonomię Śląska. No tak, tylko, że tamta Polska Śląska jeszcze nie miała! Autonomia była magnesem, który miał zachęcić Ślązaków do głosowania w plebiscycie jednak za Polską. Bo pomimo bardzo aktywnej polskiej propagandy niewielu Ślązaków było do tego przekonanych.
- Dlaczego RAŚ w województwie śląskim wyszedł z koalicji?
Nasz Ruch wszedł do koalicji z PO po to, żeby realizować swe cele. Nie robiliśmy tego dla pełnionych stanowisk i funkcji, bo prawdą jest że objęliśmy ich niewiele, tylko dlatego, żeby wdrażać swój program. Koalicję musieliśmy opuścić ponieważ Platforma Obywatelska po zmianie marszałka województwa na Mirosława Sekułę działa na szkodę Górnego Śląska; my tego nie możemy tolerować. Co nam się nie podobało? Przede wszystkim wykańczanie samorządowych przedsiębiorstw takich jak Koleje Śląskie oraz brak możliwości przedstawiania prawdziwej historii Śląska. Po to weszliśmy do koalicji aby realizować ten ostatni zwłaszcza cel, m.in. poprzez oddawane do użytku nowe Muzeum Śląskie. Zostało nam to jednak uniemożliwione.
- Co jest głównym celem RAŚ?
Walczymy o autonomię nie tylko Śląska lecz decentralizację całego Państwa Polskiego. Powtarzam, nie chodzi nam o oderwane się od Polski, jak sugeruje np. Prezydent RP Bronisław Komorowski tylko o większą samodzielność w podejmowaniu decyzji ważnych dla regionu, dysponowanie podatkami w regionie, o to co było faktem już przed wojną, bo przecież Górny Śląsk tę autonomię w Polsce miał! W dodatku Prezydent Komorowski prawdy swą odkrywa w swym pałacyku w Wiśle, który jego przedwojenny poprzednik Ignacy Mościcki otrzymał właśnie od autonomicznego województwa śląskiego!
Autonomię powinny mieć również inne regiony, Wielkopolska, Małopolska; jeśli w ślad za tym pójdzie porozumienie – federacja takich organizacji jak RAŚ, możemy stać się znaczącą siłą również i w parlamencie. A co do oderwania się od Polski to Śląski Ruch Seperatystyczny, wysuwający taką tezę, praktycznie już obumarł.
- Przez wiele lat był Pan aktywnym działaczem lewicy. Był Pan m.in. bojowym radnym w Tychach. Skąd się wzięła ta zmiana?
Nigdy nie ukrywałem i nie wyrzekłem się swych lewicowych poglądów. Jednak zarówno ja, jak i mój ojciec mieliśmy zawsze dylemat, na kogo głosować. Nam potrzebna jest partia, który broni maluczkich, wyznaje zasady sprawiedliwości społecznej, ale i opowiada się za tożsamością ludzi, którzy są stąd. Nie rozumiem agresji wielu polityków SLD, takich jak np. Grzegorz Napieralski wobec śląskości. Wynika to raczej z nie rozumienia tego problemu i zjawiska. Widzę jednak pozytywne zmiany u niektórych działaczy lewicy jeżeli chodzi o uznanie prawa Ślązaków do ich języka. A to już duży postęp.
ZEW