Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

08-05-2014, 23:32

Wyróżniono zwycięzców Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego  »

Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej
Magdalena Maria Przedmojska
08-05-2014

Po raz pierwszy przyznano nagrodę za codzienne dziennikarstwo w regionie pogranicza

Woidke podkreśla znaczenie bliskiej współpracy politycznej z Polską

Polsko-Niemiecka Nagroda Dziennikarska 2014 im. Tadeusza Mazowieckiego

Znamy zwycięzców tegorocznej Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego. Zwycięzców i nominowanych odznaczono dziś wieczorem podczas gali w Sali Plenarnej nowego Landtagu w Poczdamie. Podczas gali głos zabrał gospodarz, koordynator rządu federalnego do spraw stosunków z Polską, Dietmar Woidke.

Pierwsze miejsce w kategorii Prasa zdobyli Karolina Golimowska und Daniel Tkatch. Wspólnie zgłosili do konkursu dwie prace, które ukazały się w czasopiśmie “The Germans“ pod tytułem “Jetzt bin ich also deutsch“ (“Więc jestem Niemcem”). W kategorii Radio zwyciężył Mariusz Borsiak z Polskiego Radia Olsztyn za pracę “Düsseldorf – Warszawa: trochę ponad godzinę”. Praca “Meine Familie und der Spion – eine Geschichte aus dem Kalten Krieg“ Rosalii Romaniec wyemitowana w WDR-Dokumentation wygrała w kategorii Telewizja. Po raz pierwszy wręczono nagrodę specjalną “Dziennikarstwo na pograniczu“ ufundowaną przez Kraj Związkowy Brandenburgia. Nagrodę otrzymali Anne Holzschuh, André Kartschall, Olaf Sundermeyer i Sabine Tzitschke za pracę “Hart an der Grenze“, wyemitowaną w redakcji telewizyjnej rbb.

Laudacje na cześć zwycięzców wygłosili członkowie jury. Mówiąc o pracy prasowej jurorka Helga Hirsch doceniła fakt, że autorzy podejmują temat migracji, przybywających do Niemiec “obcych” i “procesu stawania się Niemcem” w nowej ojczyźnie. Jurorka podkreśliła, że “dialog ponad granicami i ponadnarodowy służy nie tylko badaniu i poznawaniu samych siebie. Widzimy, że my – starzy i nowi Niemcy – jesteśmy na drodze do Niemiec, które się zmieniają”

Zwycięska praca w kategorii Radio opowiada o polskim architekcie, który prowadzi firmę budującą stadiony i lotniska w jego ojczyźnie i w Niemczech. Jurorka Dorota Zyń-Horbaczewska stwierdziła, że “praca obala mity, resentymenty, przedstawia sukces Polaka w Europie. Na przykładzie kariery reprezentanta nowego pokolenia Polaków autor pokazał intensywną współpracę bez granic”.

Nagrodzona praca w kategorii Telewizja opowiada polsko-niemiecką historię szpiegowską z czasów zimnej wojny. Laudatorka Bogna Koreng wskazała na fakt, że autorka mimo iż historia dotyczy jej rodziny zachowała niezbędny dystans dziennikarski: “Film nie jest rodzinnym rozrachunkiem, lecz dochodzeniem zorientowanym na osiągnięcie celu, krytyczną uwagą wskazującą na to, że przed dziesiątkami lat popełnione przestępstwa i zbrodnie nieprzepracowane mogą jeszcze dziś negatywnie oddziaływać na polsko-niemieckie stosunki”.

O przestępczości, kradzieży aut i rowerów oraz handlu narkotykami na dawnej granicy między Polską i Niemcami opowiada nagrodzona praca w kategorii “Dziennikarstwo na Pograniczu“. Autorzy, zdaniem laudatora Jacka Kamińskiego, “nie poprzestają na pokazaniu zjawiska – badają i przedstawiają mechanizm działania tego przemysłu kradzieży i przemytu. Podpowiadają środki zaradcze, poprawę stanu rzeczy upatrując w lepszym prawie i lepszej współpracy z Polską”.

Ralf Christoffers, Minister do spraw Europejskich Kraju Związkowego Brandenburgia, który ufundował i przekazał nagrodę specjalną, wyjaśnił: “Od dawna prasa krytycznie przypatrywała się szczególnym stosunkom między Polakami i Niemcami. Dopiero teraz, przy okazji obchodzenia dziesiątej rocznicy wejścia Polski do Unii Europejskiej widać, jak pomyślnie rozwinęły się stosunki z naszym krajem sąsiedzkim, uwidoczniło to wiele materiałów medialnych. Pokazuje to także żywa dyskusja publiczna na tematy polityczne, społeczne i kulturalne. Relacje medialne w istotny sposób przyczyniają się do usuwania stereotypów i poprawy zrozumienia warunków życia po obu stronach granicy”.

Premier Dietmar Woidke wygłosił przemówienie (patrz: osobny komunikat prasowy z popołudnia), w którym podkreślił szeroki odzew dotyczący konkursu. W pracach wszystkich kategorii da się wyczuć wzajemną ciekawość, sympatię i zrozumienie. Pod koniec przemówienia Dietmar Woidke przekazał Dietrichowi Schröderowi z “Märkische Oderzeitung” Nagrodę Honorową Premiera Kraju Związkowego Brandenburgia za ciągłe, ugruntowane doniesienia medialne o stosunkach brandenbursko-polskich.

Była to siedemnasta edycja konkursu o Polsko-Niemiecką Nagrodę Dziennikarską, która od grudnia 2013 r. nosi imię Tadeusza Mazowieckiego w uznaniu dla działalności dziennikarskiej tego działacza na rzecz praw obywatelskich i pierwszego demokratycznego premiera Polski po roku 1989. W tym roku do konkursu zgłoszono 136 prac, 70 z nich nadesłano w Niemiec, a 66 z Polski. Fundatorami Nagrody są: Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, Fundacja Roberta Boscha i sześć regionów partnerskich – kraje związkowe Brandenburgia, Meklemburgia-Pomorze Przednie i Wolne Państwo Saksonia oraz trzy województwa – zachodniopomorskie, lubuskie i dolnośląskie. Nagrody wynosiły po 5000 euro. Zwycięzcy otrzymali dyplom oraz statuetkę z wizerunkiem logo Nagrody.

Gala wręczenie Polsko-Niemieckiej była galowym wydarzeniem dwudniowych Polsko-Niemieckich Dni Mediów, które odbywają się pod hasłem: “Europa przed wyborami. Jaki wybór ma Europa?“. Dni Mediów zakończą się w piątek.

XVII konkurs o Polsko-Niemiecką Nagrodę Dziennikarską im. Tadeusza Mazowieckiego oraz konkurs w przyszłym roku gościć będą w Województwie Zachodniopomorskim. Wicemarszałek Województwa Andrzej Jakubowski przejął pod koniec gali symboliczną pałeczkę.

Całość: www.dnimediow.org

08-05-2014, 12:42

Wojciech Surmacz redaktorem naczelnym “Gazety Bankowej”  »

Press
(MW)
08-05-2014

Wojciech Surmacz, autor głośnego tekstu “Kadisz za milion dolarów” opublikowanego w ub.r. w polskiej edycji miesięcznika “Forbes” (Ringier Axel Springer Polska), został wczoraj redaktorem naczelnym miesięcznika “Gazeta Bankowa” i serwisu Wgospodarce.pl (Fratria). Zastąpił na tym stanowisku Macieja Goniszewskiego, który będzie zastępcą redaktora naczelnego obu mediów.

Wojciech Surmacz

- Będę starał się podnieść prestiż “Gazety Bankowej” i nawiązać do jej przedwojennej tradycji. Jej dorobek nie był dotychczas dostatecznie eksponowany – mówi Wojciech Surmacz, już jako naczelny miesięcznika. Przyznaje, że ostateczna  koncepcja zmian w gazecie jeszcze nie powstała. Pytany, czy fakt, że udziałowiec Fratrii spółka Apella SA zajmuje się obsługą marketingową i PR systemu SKOK nie podważa wiarygodności “Gazety Bankowej”, odpowiada: – Nie będę rzecznikiem SKOK, ani  też właściciela wydawnictwa, tylko redaktorem naczelnym. To, że Apella SA jest udziałowcem Fratrii, zupełnie mi nie przeszkadza. Jeśli w skład akcjonariatu jakiejś spółki wchodzi instytucja finansowa, świadczy to o jej stabilności.

Od kilku miesięcy sprzedaż “Gazety Bankowej” nie jest deklarowana w ZKDP.

Z Michałem Karnowskim, członkiem zarządu Fratrii ds. redakcyjnych, nie udało nam się wczoraj skontaktować. Od początku maja br. Surmacz jest także publicystą ekonomicznym tygodnika “W Sieci” (także Fratria) kierowanego przez Jacka Karnowskiego.

W lutym br. Surmacz odszedł z miesięcznika “Forbes” za porozumieniem stron. Pracował dla tej redakcji trzy lata. Jesienią ub.r. w magazynie ukazał się jego tekst “Kadisz za milion dolarów” o nieprawidłowościach w restytucji mienia przedwojennych gmin żydowskich. Po jego publikacji Surmacz i redaktor naczelny “Forbesa” Kazimierz Krupa musieli zamieścić sprostowanie i przeprosiny, choć z ich treścią się nie zgadzali. Powodem były naciski niemieckiej centrali Axel Springer. O sprawie obszernie pisaliśmy w “Press”.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/45201,Wojciech-Surmacz-redaktorem-naczelnym-Gazety-Bankowej

08-05-2014, 10:06

Bronisław Wildstein: TV Republika za rok osiągnie rentowność  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Robert Stępowski
08-05-2014

TV Republika, obchodząca właśnie pierwsze urodziny, już za rok będzie w stanie finansować swoją działalność z reklam – zapowiada Bronisław Wildstein, wiceszef stacji. Kanał niebawem wejdzie do panelu Nielsen Audience Measurement, uruchomi drugie studio i wprowadzi nowe programy.

Bronisław Wildstein

- Wiele osób wieszczyło, że się nam nie uda, a jednak się udało bez obecności dużego inwestora i promocji - mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Bronisław Wildstein, redaktor naczelny i wiceprezes TV Republika, która 6 maja br. obchodziła pierwszą rocznicą swojej regularnej emisji.

Zdaniem Wildsteina, aktualna oglądalność stacji daje duże nadzieje na osiągnięcie rentowności już w przyszłym roku. - Inne stacje, jeśli osiągają rentowność po trzech latach, to mówi się o ich sukcesie. Myślę, że za rok  my będziemy wstanie się utrzymywać i rozwijać z przychodów pozyskanych ze sprzedaży czasu antenowego - twierdzi naczelny TV Republika.

Zasięg kanału ma się zwiększyć po podpisaniu umów z platformą nc+ oraz siecią kablową Multimedia Polska, dzięki którym, TV Republika będzie mogła być oglądana w niemal 2,5 mln nowych gospodarstw domowych. W rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl, Bronisław Wildstein zaznacza, że negocjacje z tymi operatorami zbliżają się ku końcowi i zakończą się zapewne w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.

- Wszystko wymaga skoordynowania. Wejście na platformę nc+, która chce mieć naszą stację w swojej ofercie, powoduje renegocjacje warunków umowy z Cyfrowym Polsatem, ale wszystko jest na dobrej drodze i zbliża się ku końcowi - podkreśla.

Pod koniec marca pojawiła się informacja, ze rozmowy z Multimedia Polska zostały zerwane, co potwierdzał sam Bronisław Wildstein.

Obecnie poza Cyfrowym Polsatem stacja jest dostępna w czterech z pięciu największych sieci kablowych (UPC Polska, Vectra, Inea i Toya), a także w ponad 100 małych kablówkach i w internecie.

Od czerwca br. TV Republika znajdzie się również w panelu Nielsen Audience Measurement, dzięki czemu na rynku pojawią się dane o oglądalności stacji.

Natomiast już 20 maja ma zostać uruchomione drugie studio TV Republika, działające w budynku przy ul. Dzielnej w Warszawie, w którym kanał mieści się od lutego. Ma ono usprawnić pracę stacji. Jak podkreśla Wildstein, z jednego studia będą nadawane programy poranne i magazyny, a w drugim powstawać będą programy popołudniowe. Uruchomienie nowego studia spowoduje również zmiany w ramówce kanału.

- Aktualnie pracuję nad nową ramówką. Myślę, że będzie ona gotowa za dwa tygodnie – zaznacza redaktor naczelny kanału. Nie chce jednak zdradzać czego zmiany będą dotyczyć ani jakie nowe magazyny pojawią się na antenie. – Chciałbym, aby pojawił się program satyryczny przygotowywany przez młodych ludzi, który potrafiłby wskazywać różne śmieszne zjawiska z otaczającej nas rzeczywistości, ale nie chcę w tej chwili składać deklaracji, kiedy on na naszej antenie może się pojawić - podkreśla w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Bronisław Wildstein.

Póki co, nie ma też co liczyć na większą liczbę serwisów informacyjnych. Oferta informacyjna kanału będzie rozbudowywana wraz ze wzrostem przychodów stacji.

Szef TV Republika przyznaje, że jeszcze w tym miesiącu ma ruszyć sprzedaż kolejnej puli akcji spółki, ale o szczegółach mówić nie chce. W ramach prowadzonej jesienią ub.r. publicznej oferty akcji Telewizji Niezależnej zebrano w sumie 4,3 mln zł od inwestorów. To mniej niż zakładano, bo stacja chciała z emisji pozyskać 8,4 mln zł.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/bronislaw-wildstein-tv-republika-za-rok-osiagnie-rentownosc

08-05-2014, 08:54

25 lat temu ukazał się pierwszy numer “Gazety Wyborczej”. Michnik: Naszym ideałem zawsze była wolna Polska  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pap/wm
08-05-2014

“Gazeta Wyborcza” to jeden z symboli 25 lat wolnej Polski. Powstała w wyniku uzgodnień zawartych przy Okrągłym Stole. 8 maja 1989 roku pierwszy numer gazety otwierały słowa Lecha Wałęsy: “Nie ma wolności bez Solidarności”.

Gazeta Wyborcza na urodziny

“Naszym ideałem zawsze była wolna Polska i wolność człowieka w Polsce (…) Polska prawdy i pojednania, dialogu i tolerancji; Polska – państwo bez stosów i bez nienawiści” - napisał po 25 latach w rocznicowym dodatku Adam Michnik.

Gdy 21 października 2003 roku Adam Michnik zeznawał przed sejmową komisją śledczą badającą “aferę Rywina”, odpowiadał na pytanie o telefon do premiera Leszka Millera w połowie lipca 2002 roku, w którym prosił szefa rządu o zdjęcie z programu obrad Rady Ministrów nowelizacji ustawy medialnej. Tej samej, która była przedmiotem sporu rządu SLD z Agorą i która stała się pretekstem do złożenia przez Rywina Agorze słynnej korupcyjnej propozycji.

“I w tym momencie, to dobrze zapamiętałem, bo to było dziwne, pan premier się zapytał mnie. Mówi: to jak, dlaczego ty do mnie dzwonisz, nie może w tej sprawie zadzwonić Jakubowska, czy ona się boi? Ja mówię, może i się boi ci przyznać, że się z Wandą nie dogadała. Mówi: dobrze, zobaczę. Tak brzmiała ta rozmowa. Ja jej z całą pewnością nie wymyśliłem ani ona mi się nie przyśniła, i przekonany jestem, że oczywiście ona z punktu widzenia tego, co potem było, Rywina itd., ona nie była ważna dla mnie, ale w tym momencie ja to dokładnie zapamiętałem, bo siedział naprzeciwko mnie, u mnie w pokoju, mój kolega i słuchał tej rozmowy. Jak ją skończyłem, to on do mnie powiedział tak: no, Adam, gdybym cię nie znał, to bym uwierzył w to, co mówi Lepper, że ty rządzisz Polską”.

Ta relacja – powtarzana potem wielokrotnie – w ocenie publicystów i komentatorów najlepiej świadczy o tym, jak wpływową pozycję miała “Gazeta Wyborcza” i osobiście Adam Michnik – pozycję opiniotwórczego medium i wpływowego redaktora naczelnego, bohatera opozycji antykomunistycznej.

“Gazeta Wyborcza” może uchodzić za jeden z symboli 25 lat III RP. Powstała w wyniku uzgodnień zawartych przy Okrągłym Stole, w ramach których ówczesna strona “opozycyjno-solidarnościowa” uzyskała od władz PRL prawo do wydawania legalnego dziennika. Naczelnym Lech Wałęsa mianował Adama Michnika, przy Okrągłym Stole jednego z głównych rozgrywających po stronie Solidarności.

Pierwszy numer “Gazety Wyborczej” ukazał się 8 maja 1989 roku. Tytuł podyktowany był faktem, że gazeta miała być przede wszystkim rodzajem biuletynu wyborczego strony solidarnościowej przed wyborami 4 czerwca 1989 roku. W niewielkim stopniu równoważącego wpływy medialne strony rządowej, mającej w tym czasie w swoich rękach cały aparat informacyjno-propagandowy.

Po wyborach 4 czerwca kierownictwo gazety zdecydowało się zachować tytuł – dziennik bowiem zdążył zdobyć sobie już znaczącą pozycję na rynku. Poza tym, argumentowali szefowie gazety, tytuł “Wyborcza” ma uzasadnienie o tyle, że w demokracji stale trzeba dokonywać jakichś wyborów.

Choć dziennik powstał pod auspicjami Komitetu Obywatelskiego Solidarności, jego wydawcą od początku była spółka Agora, której formalnymi założycielami były autorytety opozycyjne (m.in. Zbigniew Bujak). Redakcja została oparta na dziennikarzach prasy podziemnej lat 80., przede wszystkim “Tygodnika Mazowsze”. Stało się to powodem pierwszych konfliktów wokół “GW” – część środowisk solidarnościowych i podziemnych uważała, że redakcja reprezentuje tylko jeden odłam opozycji, ten wywodzący się z dawnego lewego skrzydła KSS “KOR”.

Po wyborach 4 czerwca “Gazeta Wyborcza” i osobiście Michnik odegrali po raz pierwszy rolę kreatora życia politycznego. 3 lipca 1989 roku na łamach “GW” ukazał się słynny tekst “Wasz prezydent, nasz premier”, w którym Michnik po raz pierwszy otwarcie sformułował postulat podzielenia się przez PZPR władzą w państwie. Postulat ten został potem zrealizowany, gdy prezydentem PRL został Wojciech Jaruzelski, a pierwszym niekomunistycznym premierem Tadeusz Mazowiecki.

Gdy w 1990 roku doszło do “wojny na górze” i podziału w obozie Solidarności, “Gazeta” wyraźnie opowiedziała się po stronie Tadeusza Mazowieckiego i przeciw prezydenckim aspiracjom Lecha Wałęsy. Przypłaciła to ostatecznym rozbratem z Solidarnością i odebraniem prawa do używania przy winiecie logo związku.

Po tych wyborach powstało nowe ugrupowanie – Unia Demokratyczna, na której czele stanął przegrany w wyborach prezydenckich Tadeusz Mazowiecki. Była to formacja najbliższa “Gazecie Wyborczej”, więc dziennik wspierał ją w kolejnych wyborach (tak jak potem Unię Wolności, powstałą z połączenia UD i Kongresu Liberalno-Demokratycznego).

Niechęć “Gazety” wywoływał natomiast powstały po pierwszych w pełni demokratycznych wyborach w 1991 roku rząd Jana Olszewskiego, zwłaszcza postulowane przez ugrupowania wspierające ten rząd propozycje dekomunizacji i lustracji. Zdecydowanie negatywnie oceniona została przez dziennik realizacja przez szefa MSW w tym rządzie Antoniego Macierewicza uchwały lustracyjnej Sejmu w dniu 4 czerwca 1992 roku.

Antylustracyjna linia była konsekwentnie utrzymywana przez “Gazetę Wyborczą” przez kolejne lata, o czym najlepiej zaświadcza sprzeciw redakcji i Michnika wobec uchwalenia w 1998 roku ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, choć projekt ten, obok rządzącej wtedy AWS, popierała także koalicyjna Unia Wolności.

“Gazeta Wyborcza” od początku realizowała polityczną, kulturową i cywilizacyjną misję, polegającą na zaszczepianiu w Polakach kanonu wartości, takich jak poszanowanie praw mniejszości, walki z antysemityzmem, niechęci do wszelkiego rodzaju szowinizmów. Aspiracją redakcji było jednak, by stać się medium z jednej strony krzewiącym bliskie sobie wartości (w 2003 roku do winiety dodano hasło: “Nam nie jest wszystko jedno”), ale z drugiej stanowiącym także wzór dla uczących się dopiero demokracji dziennikarzy. Wzór, jak powinna wyglądać niezależna gazeta, wydawana w wolnym państwie.

W 2001 roku doszło do ujawnienia agenturalnej przeszłości publicysty “GW” Lesława Maleszki – gdy przyznał się do agenturalnej wieloletniej działalności, początkowo zniknął jedynie z łam “Wyborczej”, pozostając w redakcji. “Gazeta” rozstała się z nim dopiero wtedy, gdy w filmie “Trzech kumpli”, poświęconym sprawie zabójstwa w 1977 roku studenta Stanisława Pyjasa, ujawniono, że Maleszka odgrywa nadal istotną rolę jako redaktor.

Rolę i pozycję “Gazety” szeroko komentowano w okresie tzw. afery Rywina. Afera zaczęła się 22 lipca 2002 roku, gdy producent telewizyjny Lew Rywin przyszedł do Michnika z propozycją gigantycznej łapówki w zamian za korzystne dla Agory (która w międzyczasie stała się niezwykle wpływową, notowana na giełdzie spółką) zmiany w ustawie o radiofonii i telewizji. Twierdził, że przyszedł w imieniu “grupy trzymającej władzę”. Michnik go nagrał i jeszcze tego samego dnia doprowadził do konfrontacji z premierem Leszkiem Millerem, podczas której Rywin wyparł się inspiracji szefa rządu. Pod koniec grudnia 2002 roku “Gazeta Wyborcza” ujawniła tę sprawę. Od stycznia 2003 roku afera stała się przedmiotem prac pierwszej w dziejach polskiego Sejmu komisji śledczej.

W 2009 roku nowe stanowisko pierwszego zastępcy objął Jarosław Kurski. W ostatniej dekadzie “Gazeta” inicjuje i aktywnie włącza się w akcje społeczne, wsparcie dla białoruskiej opozycji i ukraińskich aspiracji do UE.

8 maja 2014 roku w rocznicowym dodatku Michnik napisał: “Dziś +Gazetę Wyborczą+ przejmuje następne pokolenie. (…) Nigdy nie było nam wszystko jedno; reagowaliśmy – nieraz przesadnie – na zagrożenia dla prawdy i wolności”.

Z danych ZKDP wynika, że od stycznia do marca br. średnia sprzedaż „Gazety Wyborczej” wynosiła 177 834 egz.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/25-lat-temu-ukazal-sie-pierwszy-numer-gazety-wyborczej-michnik-naszym-idealem-zawsze-byla-wolna-polska

07-05-2014, 19:16

W 10. rocznicę śmierci Waldemara Milewicza  »

Polityka
Krzysztof Mroziewicz, Barbara N. Łopieńska
07-05-2014

Średnia wieku dziennikarzy w chwili ich śmierci jest niska. Statystyki światowe mówią o 49 latach. Waldemar Milewicz zginął w Iraku mając lat 48.

Waldemar Milewicz

Kiedyś pierwszą ofiarą wojny była prawda. Dziś pierwszą ofiarą wojny jest dziennikarz, czyli ten, który mógłby tę prawdę przekazać. Walczące strony są perfidne, bo nie dosyć, że nie chcą, aby mówiono prawdę o ich działaniach, to jeszcze w dodatku likwidują tych, którzy mogliby dać świadectwo prawdzie.

Wojna w Afganistanie w czasie sowietyzowania tego kraju była tak okrutna, jak tylko okrutna może być wojna azjatycka. A mimo to zginął tam tylko jeden dziennikarz, operator telewizji BBC Andy Skrzypkowiak. A dziś liczba kolegów, którzy zginęli w Afganistanie, sięga już 15. W Iraku, wraz z polskimi dziennikarzami, którzy położyli głowę pod ewangelię, liczba ta wzrosła do 27.

Amerykanie nie lubią dziennikarzy na froncie – wiadomo to już od Wietnamu. Bo kamerzysta wraz z reporterem przynosił do domu rodziców zdjęcia ich dzieci – co prawda w mundurach, ale ciągle dzieci – z poobcinanymi głowami.

Również na tej wojnie obecność mediów jest dla Amerykanów utrapieniem. A to niemiecka ARD pokaże, jak na płycie lotniska strzela się do człowieka z podniesionymi rękami, a to znowu prasę światową obiegną zdjęcia z więzienia, gdzie torturuje się więźniów prądem elektrycznym.

Z drugiej strony Irakijczycy nienawidzą dziennikarzy z Zachodu, bo uważają ich za sojuszników wojsk okupacyjnych czy stabilizacyjnych. A nienawidzą niesłusznie, bo reporter ma z wojny przekazywać to co widzi, słyszy i rozumie. Reporter nie będzie na wojnie stronniczy, chyba że reprezentuje media związane ze stroną walczącą. Gdyby mordercy, którzy zabili Waldemara Milewicza (a także Mounira Bouamrane’a), wiedzieli, jaki konspekt złożył w telewizji przed wyjazdem – nie tylko by go nie tknęli palcem, ale pomogliby mu w pracy. Dziennikarze TVP mieli zamiar poinformować polskich telewidzów, dlaczego Irakijczycy nie chcą narzucanej im siłą demokracji zachodniej.

Milewicz wraz z kolegami jechał z hotelu Palestyna w Bagdadzie źle chronioną i marną drogą przez Babilon do Nadżafu. W Palestynie zatrzymują się przede wszystkim vipy, dlatego każdy odjeżdżający stamtąd samochód może wieźć ludzi, na których Irakijczycy polują. Samochód oznakowany był tabliczką PRESS, która na wszystkich frontach dawała dotychczas pewną ochronę. Ale w Iraku już nie chroni.

Korespondent wojenny to dziś chyba już ostatni pracownik mediów, który cały czas ryzykuje życie. Różni się bardzo od analityka fotelowego czy prezentera w studio, ma bowiem cały czas kontakt z prawdami ostatecznymi, a jego śmierć to jedna z nich. Ginie, bo jest niewygodnym świadkiem. Może napisać lub pokazać coś groźnego. Może nawet wpłynąć na decyzje o przerwaniu konfliktu. Ale musi to robić, bo opinia społeczna nie dowie się od polityków ani w USA, ani w krajach sojuszniczych, co dzieje się w Iraku. Może poznać tylko ich punkt widzenia, który często nie pokrywa się z odczuciami społecznymi.

Czy dziennikarze nadal będą jeździć tam, gdzie jest niebezpiecznie? Oczywiście. Będą ryzykować? Jasne – to część zawodowej kondycji. Będą się bać? Jasne – nieustraszeni są tylko durnie lub ludzie bez wyobraźni, ale tacy nie nadają się do roli korespondentów wojennych ani do prasy w ogóle.

Krzysztof Mroziewicz

[Tekst pochodzi z maja 2004 roku.]

***

[Z rozmowy Barbary N. Łopieńskiej z Waldemarem Milewiczem]

Kto dostrzegł w Panu talenty dziennikarskie?

Nikt. To mój pomysł. Nie znoszę monotonii, stagnacji, jestem ekstrawertykiem, tryskam pomysłami, jestem nadaktywny i optymistyczny, choć niekoniecznie co do własnej przyszłości. Pomyślałem, że dziennikarstwo to dobre wyjście.

Proszę opowiedzieć o swojej pierwszej korespondencji.

Nie pamiętam. Pewno nie było to nic ważnego. Ale pamiętam oczywiście swój pierwszy wyjazd na wojnę: 1991 rok i atak Rosjan na wieżę telewizyjną w Wilnie. Na placu czołgi rozjeżdżały ludzi.

Nie ma Pan ochoty pojechać gdzieś, gdzie “nic się nie dzieje”?

Jeśli nic się nie dzieje, to nie ma sensu, żebym jechał, bo lubię być tam, gdzie coś się dzieje. Nie umiem nadać korespondencji o niczym.

Co było do tej pory Pana najtrudniejszym zadaniem dziennikarskim?

Wszystkie są najtrudniejsze. Po jedenastu latach pracy w “Wiadomościach” nie pozbyłem się tremy. Jadę wszędzie z duszą na ramieniu, nie wierzę, że uda mi się zrobić to, co mam do zrobienia. Każdy nowy wyjazd jest dla mnie najtrudniejszy. Właściwie sam nie wiem dlaczego, bo tyle już było tych wyjazdów, że książkę mógłbym napisać.

No, właśnie. Nie korci Pana, żeby pójść śladem Ryszarda Kapuścińskiego?

Myślałem o tym, choć nigdy nie będę śmiał się z nim porównywać. Doszedłem do wniosku, że mam jeszcze na to czas.

Rozmowa opublikowana w 1996 r. w mało znanym branżowym kwartalniku “Aktualności telewizyjne”. Barbara N. Łopieńska, wybitna dziennikarka, zmarła 12.01.2004 r.

Całość: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1579223,1,w-10-rocznice-smierci-waldemara-milewicza.read

07-05-2014, 17:54

Wizja apeluje do dziennikarzy o ujawnienie prawdy o outsourcingu w TVP  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Patryk Pallus
07-05-2014

Działający w TVP związek zawodowy Wizja apeluje do dziennikarzy, aby przeanalizowali operację outsourcingu, w ramach której pracownicy TVP przejdą do firmy zewnętrznej. – Wypełnijcie swoją dziennikarską powinność – apeluje Wizja.

Siedziba TVP

W ramach prowadzonej przez TVP restrukturyzacji od lipca br. do firmy LeasingTeam przejdzie ponad 400 pracowników etatowych TVP. Będą to graficy komputerowi, charakteryzatorzy, montażyści i część dziennikarzy. Przeniesieni do LeasingTeam pracownicy mają mieć zagwarantowaną pracę przez dwa lata, w tym przez rok na niezmienionych warunkach zatrudnienia. Cała operacja ma zachęcić pracowników do przechodzenia na samozatrudnienie, co ma zapewnić TVP oszczędności.

Planom przeniesienia czterech grup zawodowych do firmy zewnętrznej od początku sprzeciwiają się działające w Telewizji Polskiej związki zawodowe. Najmocniej oburzony planami zarządu TVP związek Wizja właśnie skierował list otwarty w tej sprawie do dziennikarzy.

- Zapowiadana “restrukturyzacja”, podjęta pod wodzą Prezesa TVP SA,  Juliusza Brauna, ale za pełną wiedzą i zgodą ciał nadzorczych oraz aprobatą właściciela, nie została publicznie przedłożona i uzasadniona, nie przedstawiono jej rzeczywistych kosztów ani też faktycznego celu strategicznego, jaki miałby zostać osiągnięty. Nadto przeprowadzana jest w sprzeczności z Kodeksem pracy, zapisami ustawy o radiofonii i telewizji  oraz z pogwałceniem unijnej dyrektywy - pisze w liście Wizja.

Związkowcy zwracają się w związku z tym do dziennikarzy „z prośbą o dziennikarskie zaangażowanie w analizę i interpretację przygotowanej przez zarząd TVP SA „restrukturyzacji” oraz rzeczywistych celów, przyświecających tym działaniom” .

- Zwracamy się do Państwa, nie jako konkurenci z medium publicznego, lecz jako obywatele, którzy – choć pozostają podmiotami destrukcyjnych działań – mają prawo niepokoić się o dobro wspólne i własność  całego społeczeństwa, którym są media publiczne. Niezależnie od tego, jak oceniali będziemy obecny poziom oferty programowej TVP, ani też, jak będziemy ostatecznie postrzegali przyczyny jej upadku, to nie możemy lekceważyć funkcji mediów publicznych w społeczeństwach demokratycznych – podkreśla Wizja.

Związkowcy piszą, że są przekonani, że „przeprowadzany demontaż publicznej telewizji, wbrew oczywistemu interesowi samej instytucji, jej widzów i pracowników, stanowi – poza wszystkim- niezwykle wyrazisty przejaw zachowań władzy zdegenerowanej, gotowej do działań ponad głowami obywateli i wbrew literze prawa”.

- Także i z tego powodu zachęcamy Państwa do analitycznego wejrzenia w działania zarządu TVP SA. Tu nie chodzi jedynie o nasze miejsca pracy, gra idzie o stawkę znacznie poważniejszą, jaką jest dobro wspólne, wspólna własność, kanony zasad, państwo prawa i poszanowanie dla praw obywatelskich, dziennikarska niezależność i etyka zawodowa – czytamy w liście.

- Apelujemy do dziennikarzy – wypełnijcie swoją dziennikarską powinność. Skoro wszelkie instytucje państwa są bierne i ślepe na podnoszone przez nas argumenty, więcej – nie realizują swych obowiązków, oczekujemy, że to Wy sprawdzicie czy w projekcie wyprowadzenia 4 grup zawodowych z TVP nie ma ukrytych zamiarów i interesów. Ale też – że zajmiecie się innymi patologiami w Telewizji Publicznej, np. przepływami pieniędzy publicznych do prywatnych firm - apeluje Wizja.

Podkreśla ona, że apel kieruje do wszystkich dziennikarzy, w tym szczególnie tych z telewizji publicznej.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wizja-apeluje-do-dziennikarzy-o-ujawnienie-prawdy-o-outsourcingu-w-tvp