Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

15-11-2014, 09:36

W dobie mediów społecznościowych cisza wyborcza to przeżytek  »

Press
(DR, MAL, RUT, KOZ)
15-11-2014

Pomysł ciszy wyborczej w czasach mediów społecznościowych jest archaicznym przepisem – uważają dziennikarze i wskazują, jak przepis o niej bywa omijany.

– Generalny sens ciszy, czyli niepublikowania sondaży w dniu wyborów, nie wydaje mi się absurdem, ale w dobie mediów społecznościowych stał się archaicznym przepisem – mówi Konrad Piasecki, dziennikarz RMF FM. Bo można go obejść.

Bartosz Węglarczyk, zastępca redaktora naczelnego ”Rzeczpospolitej”, podaje, jak na dwa sposoby media społecznościowe omijają ciszę wyborczą. – Jeden nazywamy „warzywniakiem”, czyli zamiast o wyborach pisze się, po ile chodzą marchewki w sklepie, a po ile pomidory, a wszyscy wiemy, o które partie chodzi. Formalnie nie można się do tych tweetów przyczepić ani pozwać kogoś za to do sądu. Drugi sposób to pisanie tweetów z zagranicy – jeśli ktoś z Paryża pisze, że PO ma tyle procent, a PiS tyle, to nie łamie prawa, bo cisza wyborcza obowiązuje tylko w Polsce – opowiada Węglarczyk.

Także dziennikarz TVN 24 Andrzej Morozowski, który choć sam nie udziela się w mediach społecznościowych, uważa, że cisza wyborcza to przeżytek. – Blokuje ludziom dostęp do informacji i służy wyłącznie politykom, którzy mają wtedy dwa dni spokoju. Z kolei dla mediów to dwa dni gimnastyki: programy publicystyczne, w których zazwyczaj goszczą politycy, ukazują się wtedy w innej formie, pomija się wiele ważnych tematów, nie wolno podawać sondaży – tłumaczy Morozowski. – Twierdzi się, że to dla dobra wyborców, żeby się nie sugerowali mediami. Ale kto nie chce się sugerować, może przecież wyłączyć telewizor czy komputer – stwierdza.

Według Cezarego Gmyza, publicysty ”Do Rzeczy”, cisza wyborcza jest wręcz szkodliwa dla demokracji. – Zniesienie jej mogłoby przyczynić się do poprawy frekwencji wyborczej. Na przykład gdyby sondażownie na bieżąco podawały wyniki z poszczególnych godzin, mogłoby to skłaniać ludzi do tego, by wybrać się do urn. Gdyby np. odkryli, że ich ugrupowanie przegrywa bądź wygrywa – podaje Gmyz.

– Pomysł ciszy wyborczej w dzisiejszych czasach jest absurdalny, niemożliwy do utrzymania i stanowi martwe prawo. To urzędowe przyznanie, że wyborcy są idiotami i trzeba ich strzec przed nimi samymi. Z tych powodów cisza wyborcza powinna być zlikwidowana – dodaje Węglarczyk.

Jednak Konrad Piasecki z RMF FM nie widzi szczególnego problemu związanego z ciszą wyborczą. – Mam wrażenie, że dzisiejszy stan rzeczy, czyli kiedy wszyscy się trochę maskują w tych ostatnich godzinach przed wyborami, nie jest jakoś tak tragiczny, by czynić z niego temat ważnej debaty – stwierdza.

Cisza wyborcza obowiązuje od północy w nocy z piątku na sobotę do zamknięcia lokali wyborczych w niedzielę (nastąpi to o 21.00).

Całość: http://www.press.pl/newsy/internet/pokaz/47090,W-dobie-mediow-spolecznosciowych-cisza-wyborcza-to-przezytek

14-11-2014, 22:23

Pierony, kim jesteście? Górny Śląsk po polsku i po niemiecku  »

Gazeta Wyborcza Katowice
jk
14-11-2014

Cudownie nieoczywisty wybór – zachwycała się w piątek nową książką Dariusza Kortko i Lidii Ostałowskiej prof. Ewa Chojecka. W Katowicach swoją premierę miała książka “Pierony. Górny Śląsk po polsku i po niemiecku”.

"Pierony. Górny Śląsk po polsku i niemiecku"

Dziennikarze “Wyborczej” wyszukali 71 reportaży, jakie powstały od połowy XIX wieku o Górnym Śląsku, i stworzyli z nich niezwykły obraz. – Zabrali się za rzecz, z którą z trudem radzą sobie naukowcy, i spojrzeli na nią z nowej, świeżej perspektywy. Powstał obraz, w którym wszyscy mogą przejrzeć się jak w zwierciadle – komplementowała autorów prof. Chojecka.

Potem oni sami opowiadali, czym dla nich jest Śląsk i co nimi kierowało przy pracy nad antologią. – Za każdym razem, gdy przyjeżdżałam na Śląsk, słyszałam o nim coś innego. Długo nie mogłam się w tym połapać, aż w końcu zrozumiałam, że Śląsk właśnie taki jest: różnorodny – opowiadała Lidia Ostałowska.

- Śląsk to świat do góry nogami – wtórowała jej prof. Chojecka. Według Dariusza Kortko “Pierony” powinna służyć za dowód, że opisując Górny Śląsk, można zderzać z sobą różne racje, bo one nie tylko nie wykluczają się z sobą, ale często uzupełniają, tak jak w antologii polskie i niemieckie reportaże.

Całość: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,16971655,Pierony__kim_jestescie__Gorny_Slask_po_polsku_i_po.html#ixzz3J6VWnblL

14-11-2014, 17:06

Policja pod nieobecność naczelnego wyniosła laptop z redakcji  »

Press
(KOZ)
14-11-2014

Dzień przed opisaniem w lokalnej gazecie ”Głos Naszego Błonia” tzw. sekstaśmy z udziałem burmistrza podwarszawskiego Błonia do lokalu, w którym pracuje redakcja, weszła policja i zarekwirowała komputer. – Trochę zawiedliśmy jako środowisko – uważa Wojciech Czuchnowski z “Gazety Wyborczej”.

Film, na którym burmistrz Błonia Zenon Reszka uprawia seks w służbowym samochodzie, redakcja ”Głosu Naszego Błonia” otrzymała pod koniec października zwykłą pocztą. – Nagranie dostali również kandydaci na burmistrzów i dwóch proboszczów – opowiada Grzegorz Stępniewski, redaktor naczelny gazety, jednocześnie radca prawny.

W środę po południu do pomieszczenia, gdzie mieści się redakcja i kancelaria, weszła policja z prokuratorskim nakazem przeszukania i skonfiskowała laptop z filmem oraz gazetą, która miała się ukazać w czwartek. – Nie było mnie w tym czasie na miejscu. Osoby, które były, poprosiły, aby zawiadomić Okręgową Izbę Radców Prawnych i pokazały postanowienie sądu o wpisie tytułu prasowego do rejestru, gdzie widnieję jako redaktor naczelny. Usłyszały, że albo oddadzą laptopa, albo policja odbierze go siłą. Poprosiły o zapieczętowanie i policjanci poszli – relacjonuje Stępniewski.

– Postaraliśmy się zainteresować sprawą większe media. ”Super Express” zareagował najszybciej i mu przekazaliśmy nagrania – tłumaczy Stępniewski. ”SE” jako pierwszy napisał wczoraj o wkroczeniu funkcjonariuszy do lokalnej gazety. Tzw. sekstaśma trafiła na jedynkę wczorajszego wydania tabloidu, zdjęcia pojawiły się również na drugiej i trzeciej stronie, a film zamieszczono na stronie Se.pl. Nagrania wideo nie zamierzał jednak zamieszczać sam ”Głos Naszego Błonia”.

O sprawie pisały wczoraj portale internetowe, tematem zainteresowały się też telewizje, m.in. Superstacja i TV Republika. ”Zaglądam na TT po kilku godzinach i jakoś nie widzę wpisów oburzonych, że prowincjonalnej gazecie zabrali laptopy z sexaferą burmistrza” – stwierdziła na Twitterze Aleksandra Jakubowska.

– To skandaliczne działanie, które może prowadzić do naruszenia dwóch tajemnic: dziennikarskiej i radcowskiej – komentuje Wojciech Czuchnowski, dziennikarz ”Gazety Wyborczej”. – Moje poważne wątpliwości budzi publikacja takiego materiału, ale oddzielam to od tego, co się stało. Można skarżyć redakcję z kilku paragrafów, ale nie można utrudniać jej pracy – tłumaczy Czuchnowski. I dodaje: – Trochę zawiedliśmy jako środowisko. Gdyby był apel ze strony redakcji z Błonia, na pewno bym zareagował.

”Głos Naszego Błonia” ukazuje się nieregularnie od 1999 roku. Dotychczas ukazało się 70 numerów. Pismo jest bezpłatne, zazwyczaj ma osiem stron. – Piszemy o tym, co nas boli – stwierdza Stępniewski.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/47087,Policja-pod-nieobecnosc-naczelnego-wyniosla-laptop-z-redakcji

14-11-2014, 00:58

Wojciech Jagielski AuTORytetem dla studentów dziennikarstwa  »

Press
(PAP, KOZ)
14-11-2014

Reporter Wojciech Jagielski został AuTORytetem studentów dziennikarstwa. Tytuł ten otrzymał w plebiscycie studentów, a statuetkę odbierze 29 listopada br., podczas gali w Krakowie.

Wojciech Jagielski

Nagrodę przyznali studenci dziennikarstwa z 20 polskich uczelni wyższych. Na karcie do głosowania mogli wpisać nazwisko osoby, którą uważają za swój dziennikarski autorytet lub skorzystać z listy propozycji umieszczonej na karcie do głosowania.

Wojciech Jagielski w latach 1986-91 pracował w PAP, potem przez 21 lat, do marca 2012 roku, był dziennikarzem “Gazety Wyborczej”. Obecnie znów pracuje w PAP i pisze książki. Współpracuje także z BBC i “Le Monde”. Wcześniej w plebiscycie MediaTory Jagielski otrzymał tytuł TORpedy (2008) oraz ObserwaTORa (2012).

W poprzednich latach tytuł AuTORytetu otrzymali ks. Adam Boniecki, Marek Niedźwiecki, Monika Olejnik, Wojciech Mann, Hanna Krall, Bogdan Rymanowski i Kamil Durczok. Od 2010 roku tytuł ten przyznawany jest nie za osiągnięcia w ostatnim roku, ale za całokształt pracy dziennikarskiej.

29 listopada br. na gali w Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego ogłoszone zostaną nazwiska laureatów w pozostałych kategoriach MediaTorów: NawigaTOR, TORpeda, DetonaTOR, InicjaTOR, ReformaTOR, ProwokaTOR, AkumulaTOR i ObserwaTOR.

Organizatorami ósmej edycji imprezy są Stowarzyszenie MediaTory oraz Koło Naukowe Studentów Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/47079,Wojciech-Jagielski-AuTORytetem-dla-studentow-dziennikarstwa

13-11-2014, 13:54

Dziennikarze poróżnili się co do informowania o śledztwie w sprawie Ziętary  »

Press
(RUT)
13-11-2014

Krzysztof M. Kaźmierczak, przedstawiciel Komitetu Społecznego “Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary”, zaapelował do mediów, by nie publikowały domniemań dotyczących tego, co stało się z dziennikarzem. Potem zaatakował “Gazetę Wyborczą” za tekst o śledztwie. Dziennikarze “GW” odpowiedzieli wczoraj specjalnym oświadczeniem.

Krzysztof Kaźmierczak

W ubiegłym tygodniu w związku ze sprawą śmierci dziennikarza Jarosława Ziętary zatrzymano byłego senatora Aleksandra G. Temat dziennikarza “Gazety Poznańskiej”, który zaginął 1 września 1992 roku, znowu ożył w mediach. “Ci, którzy dotąd w niczym w wyjaśnieniu tej zbrodni nie pomagali, teraz ruszyli do wyścigu o wykazanie się, że mają coś do powiedzenia” – zarzucił na blogu Kaźmierczak i zaapelował “do koleżanek i kolegów dziennikarzy, by nie robić ze sprawy naszego zamordowanego kolegi taniej sensacji”. Chodzi mu zwłaszcza o to, by “nie publikować domniemań” o ustaleniach prokuratury. “Patrzmy organom ścigania na ręce, ale nie przeszkadzajmy im” – napisał Kaźmierczak. Wpis opublikował w niedzielę. W poniedziałek na czołówce “Gazety Wyborczej” ukazał się tekst pt. “Za to zginął Ziętara” dotyczący kulis śledztwa. Tekst ten Kaźmierczak skomentował na Twitterze: “GazWyb nigdy nie wspierala wyjasnienia sprawy Jarka Zietary. Dziś to dobitnie potwierdzila. Mordercy Jarka się ciesza…”.

Wczoraj autorzy tekstu w “GW” Wojciech Czuchnowski i Piotr Żytnicki odpowiedzieli Kaźmierczakowi w oświadczeniu zamieszczonym na Wyborcza.pl. – On uporczywie atakował nas w Internecie, napisał o tym w “Głosie Wielkopolskim” i mówił w Telewizji Republika. Postanowiliśmy więc przedstawić swoje zdanie w tej sprawie, żeby odbiorcy mieli pełen obraz sytuacji – wyjaśnia genezę oświadczenia Czuchnowski. – Kompletnie nie rozumiem tego ataku – dodaje. – Pisaliśmy o zniknięciu Jarosława Ziętary także w latach 90., więc nie można zarzucać “Gazecie”, że nie zajmowała się tematem wcześniej – podkreśla.

W tekście “Kto szkodzi sprawie Ziętary?” opublikowanym w serwisie Wyborcza.pl dziennikarze argumentują, że w krytykowanym przez Kaźmierczaka artykule oparli się “na mocnych źródłach”. Napisali go, gdyż prokuratura nie ujawniła szczegółów sprawy, a “w takiej sytuacji obowiązkiem mediów jest dotarcie do informacji, tak by opinia publiczna mogła poznać przynajmniej część materiału dowodowego, na którym bazuje śledztwo w jednej z najważniejszych spraw prowadzonych w ostatnich latach”. Podkreślili też wagę tej sprawy dla polskich mediów. “Śmierć Ziętary to jedyny w dziejach III RP przypadek podobnego zabójstwa dziennikarza za to, że próbował dążyć do odkrycia prawdy i walczyć z nadużyciami” – napisali.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/47069,Dziennikarze-poroznili-sie-co-do-informowania-o-sledztwie-w-sprawie-Zietary

13-11-2014, 11:13

Ruszyły przesłuchania konkursowe  »

Polskie Radio Katowice
Wojciech Skowroński
13-11-2014

W Studiu Koncertowym Radia Katowice rozpoczęły się przesłuchania do XXIV konkursu “Po naszymu, czyli po śląsku”.

Eliminacje do konkursu "Po naszymu, czyli po śląsku"

Do tegorocznej edycji zgłosiło się ponad 80 osób. Pomysłodawczynią konkursu jest senator Maria Pańczyk-Pozdziej, która już kilka lat temu zastanawiała się nad zakończeniem takiej formuły konkursu, ale liczba uczestników sprawia, że końca nie widać.

- Konkursy gwary śląskiej, inspirowane imprezą “Po naszymu, czyli po śląsku”, pod różnymi nazwami organizowane są coraz częściej – dodaje senator Maria Pańczyk-Pozdziej.

Monolog musi być ciekawy, poruszający, krótki, a jego autor perfekcyjnie posługujący się gwarą śląską, takie wymagania stawiane są uczestnikom, którzy zgłosili się do przesłuchań w ramach konkursu. Jaki temat może zapewnić sukces? Zdaniem Leszka Jęczmyka, Ślązaka Roku 2006, warto odnieść się do swojego dzieciństwa.

Niektórzy uczestnicy, jak Helena Leśniowska z Piekar Śląskich, przynieśli ze sobą rekwizyty.

Zdaniem pani Heleny, która swoich sił w konkursie próbuje po raz trzeci, każdy szanujący się Ślązak powinien w takiej imprezie uczestniczyć.

W gronie półfinalistów znajdzie się 20 osób spośród których 22 listopada jurorzy, profesorowie Dorota Simonides, Jan Miodek i ks. Jerzy Szymik wybiorą trójkę finalistów dorosłych i Młodzieżowego Ślązaka Roku 2014. Wielki finał już 23 listopada w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu.

Całość: http://www.radio.katowice.pl/radiowe-wydarzenia.html